Bawiłem się z moją małą córeczką , Sereną. Była jeszcze malutka.
Układałem z nią puzzle z kory, zrobione przeze mnie. W krzakach pojawił
się Tsume.
- Hej, Des - powiedział wesoło.
Mała podskoczyła z miejsca jak sprężyna i podbiegła do Tsu. Odruchowo, jak każde szczenię w jej wieku, przytuliła Tsume'a.
- Dzień dobry - puściła nogę Tsume'a.
- Witaj - odpowiedział Serenie.
- Przepraszam Tsu - przeprosiłem go.
- Nie ma za co. Jest jeszcze mała - nie wkurzył się nawet trochę.
Rozmawiałem tak z Tsume'em o męskich sprawach. Gadaliśmy chyba z dziesięć minut. Usłyszałem głos Nasari:
- Desoto? Chodź na obiad!- wrzasnęła.
- Muszę iść Tsu...Do ju... - przerwałem i wyciągnąłem oczy niemalże na wierzch.
- Co się stało? - zapytał pewien podejrzeń.
- Nie ma SERENY! - odwróciłem się nerwowo i przewaliłem przypadkowo basiora na ziemię.
- SERENA! - krzyczałem.
- Ucisz się, bo będziesz miał przechlapane od Nasari! Ty idź jej szukać, ja zagadam Nassy - wymyślił dobry pomysł.
- Okej - wbiegłem w krzaki.
<Tsume? Nasari? chętny?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desoto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desoto. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 października 2014
wtorek, 30 września 2014
Od Desoto'a ,,Przyszedł czas...cz 1'' (cd.Nasari)
Chodziłem sobie po lesie. Był wczesny ranek, a słońce wyłoniło się zza
horyzontu, kierowane ku jasno-niebieskiemu niebu. I tak była jesień.
Zimny wiatr wywracał na boki pomarańczowe liście leżące na martwej i
suchej glebie. Wszystko szykowało się do zimy. Wiewiórki robiły zapasy,
ostatnie spóźnione ptaki odlatywały z naszych terenów... A ja? Czekałem
na poród narzeczonej. Miało to być lada moment. Coś mnie tknęło i
zawróciłem do naszej wspólnej jaskini. Na podłodze siedziała Nasari i
ciężko dyszała.
- Nasari?! - krzyknąłem i do niej podbiegłem.
- To już czas! - wyjęczała cicho.
Zauważyłem że już za późno by pójść do Ice.
- Zaraz wrócę - złapałem ją za łapę i pobiegłem do białej wadery.
**********
Przybyła na czas. Kazała mi wyjść z jaskini. Słyszałem głośnie jęki, stęki i wycie Nasari. Byłem zestresowany. Szczeniakom i samej niej nie mogło się nic stać!
<Nasari?>
- Nasari?! - krzyknąłem i do niej podbiegłem.
- To już czas! - wyjęczała cicho.
Zauważyłem że już za późno by pójść do Ice.
- Zaraz wrócę - złapałem ją za łapę i pobiegłem do białej wadery.
**********
Przybyła na czas. Kazała mi wyjść z jaskini. Słyszałem głośnie jęki, stęki i wycie Nasari. Byłem zestresowany. Szczeniakom i samej niej nie mogło się nic stać!
<Nasari?>
sobota, 6 września 2014
Od Desoto'a "Nadszedł czas cz 2'' (cd. Nasari)
- Tak, najlepiej idź do Ice - oznajmiła Kiiyuko.
- To nie będziemy Ci już przeszkadzać - uśmiechnęła się Nasari, pomimo bólów brzucha.
- Ty zawsze się uśmiechasz, kochanie - pocałowałem ją.
- To takie słodkie - popatrzyła mi w oczy.
- Dobrze, to idziemy, nie ? - zaśmiałem się cicho.
- A właśnie tak - powiedziała rozmarzona.
Nagle Nasari dostała porządnych bóli brzucha.
- Ajjjjj!!!! - krzyczała.
- Będzie dobrze - uspokoiłem ją.
Doszliśmy do jaskini Ice.
<Nasari?>
- To nie będziemy Ci już przeszkadzać - uśmiechnęła się Nasari, pomimo bólów brzucha.
- Ty zawsze się uśmiechasz, kochanie - pocałowałem ją.
- To takie słodkie - popatrzyła mi w oczy.
- Dobrze, to idziemy, nie ? - zaśmiałem się cicho.
- A właśnie tak - powiedziała rozmarzona.
Nagle Nasari dostała porządnych bóli brzucha.
- Ajjjjj!!!! - krzyczała.
- Będzie dobrze - uspokoiłem ją.
Doszliśmy do jaskini Ice.
<Nasari?>
środa, 3 września 2014
Od Desoto'a "Ważna wiadomość cz 4''
Zrozumiałem Nasari. Byłem bardzo wesoły. Wraz z Nasari wróciłem do
jaskini w podskokach. Ułożyliśmy się do snu. Nassy położyła mi swój łeb
na przednich łapach i zasnęła. Długo czuwałem w nocy. Nie mogłem spać.
Ciągle myślałem o tej jedynej godzinie, kiedy urodzą się moje
szczeniaki. Sympatia nie miała granic, była czymś czego nie dało się
przełamać. Niczym pustka w głębi oceanu, która w odpowiednim momencie
wypełni się cudowną rafą koralową, obfitującą w różnorodne i piękne
ryby.
- Niedługo - zasnąłem i pogrążyłem się cudownym śnie.
- Niedługo - zasnąłem i pogrążyłem się cudownym śnie.
Od Desoto'a "Ważna wiadomość cz 2'' (cd.Nasari)
- Naprawdę?! - nie wierzyłem.
- Tak - przytuliła mnie szczerze.
- Cieszę się bardzo! Naprawdę?! Nie mogę uwierzyć! To najpiękniejsza nowina jaka mogła się przytrafić! - pocałowałem ją w skroń.
Cieszyłem się jak nigdy. Nareszcie będę miał syna lub córkę! Moje emocje nie miały granic.
- Cieszysz się? - oznajmiła Nasari .
- Oczywiście że tak - dotknąłem jej brzucha.
- Niedługo... - wyszeptałem ze łzami szczęścia w oczach.
Nasari uśmiechnęła się i złapała mnie za łapę.
- Jak będzie miała lub miał na imię? - zapytała trzepocząc rzęsami.
- Uwielbiam wymyślać tak wcześnie imiona! Hmm... Sam nie wiem...Ale jak by był chłopiec to... Scorpius jest ładne - zamyśliłem się.
Nie mogłem teraz myśleć o czymś innym.
- Będę ojcem - myślałem prawie na głos.
<Nasari?>
- Tak - przytuliła mnie szczerze.
- Cieszę się bardzo! Naprawdę?! Nie mogę uwierzyć! To najpiękniejsza nowina jaka mogła się przytrafić! - pocałowałem ją w skroń.
Cieszyłem się jak nigdy. Nareszcie będę miał syna lub córkę! Moje emocje nie miały granic.
- Cieszysz się? - oznajmiła Nasari .
- Oczywiście że tak - dotknąłem jej brzucha.
- Niedługo... - wyszeptałem ze łzami szczęścia w oczach.
Nasari uśmiechnęła się i złapała mnie za łapę.
- Jak będzie miała lub miał na imię? - zapytała trzepocząc rzęsami.
- Uwielbiam wymyślać tak wcześnie imiona! Hmm... Sam nie wiem...Ale jak by był chłopiec to... Scorpius jest ładne - zamyśliłem się.
Nie mogłem teraz myśleć o czymś innym.
- Będę ojcem - myślałem prawie na głos.
<Nasari?>
Od Desoto'a "Miła nowina cz 1'' (cd.Tiffany)
Chodziłem sobie samotnie po Mrocznym Lesie. Na drodze napotkałem swoją siostrzyczkę.
- Co tu robisz? Sama? - zapytałem.
- Włóczę się - posmutniała.
- O co chodzi? Coś się dzieje? - zmartwiłem się.
- Nie jest okej - odsunęła mnie i usiadła kilka metrów dalej.
- Wiem że coś się dzieje - nie dawałem za wygraną.
- No... Bo, wiesz... Jestem taka samotna... Ty masz już partnerkę, miłą i spokojną Nasari a.... Ja nikogo... - opuściła uszy.
- Będzie dobrze - przytuliłem ją. Zapadła cisza. Było cicho. Wiatr przestał miotać lekko drzewami a kruki przestały śpiewać grobowe kołysanki.
<Tiffany?>
- Co tu robisz? Sama? - zapytałem.
- Włóczę się - posmutniała.
- O co chodzi? Coś się dzieje? - zmartwiłem się.
- Nie jest okej - odsunęła mnie i usiadła kilka metrów dalej.
- Wiem że coś się dzieje - nie dawałem za wygraną.
- No... Bo, wiesz... Jestem taka samotna... Ty masz już partnerkę, miłą i spokojną Nasari a.... Ja nikogo... - opuściła uszy.
- Będzie dobrze - przytuliłem ją. Zapadła cisza. Było cicho. Wiatr przestał miotać lekko drzewami a kruki przestały śpiewać grobowe kołysanki.
<Tiffany?>
wtorek, 26 sierpnia 2014
Od Desoto'a "Święto w watasze cz.1'' (chętny, dołączajcie innych)
Dzień zapowiadał się pięknie. Z rana musiałem się wybrać do Kiiyuko, by
objaśnić wszystko dotyczące zbliżającego się święta. Było to święto
bogów naszych żywiołów. Tradycja mówi nam że każdy wilk z jakiegokolwiek
żywiołu, ma zostawić w miejscu (np. żywioł ziemi, prezent kładziemy w
lesie, prezent ma reprezentować żywioł). Na następny dzień podarunki
tajemniczo znikają. Wszyscy nie mogli doczekać się święta. Każdy wilk
miał obowiązki. Z Tiffany nie widziałem się 2 dni, bo ma próby śpiewu,
a Damien próbuje wymyślić zaklęcia na północ.
<chętny?>
<chętny?>
sobota, 16 sierpnia 2014
Od Desoto'a "Niemożliwe cz. 2"
Właśnie wykonywaliśmy w chmurach z Damien'em różne akrobacje. Kółka, salta i inne. Morska bryza pachniała dziś obłędnie, a fale wody mocno rozbijały się o pobliski klif. Była fajna zabawa. Nagle zobaczyłem z Damien'em, że ktoś idzie w naszą stronę. Była to Nasari i nieznajoma wadera. Pomyśleliśmy że to jakaś nowa, więc wylądowaliśmy na piasku.
- Hej skarbie - powiedziałem przytulając Nasari.
- A ty, kim jesteś? - spytał się Damien przybyszki.
- To długa historia... Ale ja właśnie przybyłam tu coś wam powiedzieć. Bo... Widzicie, po tym jak Wilczyca Dnia, Galaxia urodziła trójkę szczeniąt - oznajmiła tajemniczo.
- Trójkę? - zapytał znów Damien przerywając.
- Tak, trójkę. I tego samego dnia na zamek zawędrowali źli złoczyńcy. Porwali jedno z nich i porzucili daleko od zamku.
- Ale kim ona była? Przecież ja mam tylko brata! - wycedziłem jąkając się.
- Tą... Waderką... Byłam ja... - odezwała się.
- Czyli ty jesteś naszą siostrą? - odpowiedział Damien coś w rodzaju zripostowania wypowiedzi.
- A masz jakieś dowody? My z bratem mamy symbole na łopatkach. Czy ty je masz? - odrzekłem, bo wreszcie nie wiedziałem czy ona jest moją siostrą.
- Tak, mam ten znak - rzekła pokazując na tylnej nodze znak taki jak mieliśmy.
- Naprawdę?! To ty! - krzyknąłem z Damien'em i mocno ją przytuliliśmy.
- Hej skarbie - powiedziałem przytulając Nasari.
- A ty, kim jesteś? - spytał się Damien przybyszki.
- To długa historia... Ale ja właśnie przybyłam tu coś wam powiedzieć. Bo... Widzicie, po tym jak Wilczyca Dnia, Galaxia urodziła trójkę szczeniąt - oznajmiła tajemniczo.
- Trójkę? - zapytał znów Damien przerywając.
- Tak, trójkę. I tego samego dnia na zamek zawędrowali źli złoczyńcy. Porwali jedno z nich i porzucili daleko od zamku.
- Ale kim ona była? Przecież ja mam tylko brata! - wycedziłem jąkając się.
- Tą... Waderką... Byłam ja... - odezwała się.
- Czyli ty jesteś naszą siostrą? - odpowiedział Damien coś w rodzaju zripostowania wypowiedzi.
- A masz jakieś dowody? My z bratem mamy symbole na łopatkach. Czy ty je masz? - odrzekłem, bo wreszcie nie wiedziałem czy ona jest moją siostrą.
- Tak, mam ten znak - rzekła pokazując na tylnej nodze znak taki jak mieliśmy.
- Naprawdę?! To ty! - krzyknąłem z Damien'em i mocno ją przytuliliśmy.
Od Desoto'a "Uczucie cz 11" (cd.Nasari)
Zszedłem z wader nadal się śmiejąc.
- A, Sora my tobie jeszcze o tym nie mówiliśmy... - powiedziała do niej tajemniczo Nasari.
- Że co? Jesteś w ciąży?! - spytała Sora śmiejąc się w najlepsze.
Zarumieniłem się tak jak Nasari.
- Nie, a co? - odrzekłem tak jakby mnie to nie ruszyło.
- Nie, co ty, Sora! Chciałam Ci powiedzieć że ja i Desoto jesteśmy parą! - odezwała się kordialnie.
- Ahaa! To czemu nikomu nic nie mówiliście? Zaczęliśmy się nawet o was martwić bo, rano widziała was tylko Melissa - odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie musicie się o nas martwić! Teraz jesteśmy parą! - rzekłem mile.
- OCZYWIŚCIE, że tak - bąknęła Sora przewracając oczami.
Nagle coś spadło na nas z nieba. To był Damien.
- Upss... Przepraszam - powiedział schodząc z nas.
- A słyszałeś, że Des jest z Nasi ? - zapytała Damien'a Sora.
- Nic o tym nie wiem! - dopytał o więcej szczegółów.
W czasie pogawędki z Sorą ja i Nasi opuściliśmy dolinę niezauważeni.
<Nasari?>
- A, Sora my tobie jeszcze o tym nie mówiliśmy... - powiedziała do niej tajemniczo Nasari.
- Że co? Jesteś w ciąży?! - spytała Sora śmiejąc się w najlepsze.
Zarumieniłem się tak jak Nasari.
- Nie, a co? - odrzekłem tak jakby mnie to nie ruszyło.
- Nie, co ty, Sora! Chciałam Ci powiedzieć że ja i Desoto jesteśmy parą! - odezwała się kordialnie.
- Ahaa! To czemu nikomu nic nie mówiliście? Zaczęliśmy się nawet o was martwić bo, rano widziała was tylko Melissa - odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie musicie się o nas martwić! Teraz jesteśmy parą! - rzekłem mile.
- OCZYWIŚCIE, że tak - bąknęła Sora przewracając oczami.
Nagle coś spadło na nas z nieba. To był Damien.
- Upss... Przepraszam - powiedział schodząc z nas.
- A słyszałeś, że Des jest z Nasi ? - zapytała Damien'a Sora.
- Nic o tym nie wiem! - dopytał o więcej szczegółów.
W czasie pogawędki z Sorą ja i Nasi opuściliśmy dolinę niezauważeni.
<Nasari?>
Od Desoto'a "Uczucie 9 cz'' (cd. Nasari)
Przestałem ją łaskotać, lecz wiedziałem, że i tak jej się to podobało... Zszedłem z niej.
- A może teraz pójdziemy do Kiiyuko, ustalić termin ślubu i poinformować ją że jesteśmy parą, co? - spytałem niewinnie.
- Oczywiście - roześmiała się i zepsuła mi fryzurę.
- Ej... - odrzekłem pogardliwie, ale miło.
Poszliśmy do Kii. Zawiadomiliśmy ją o wszystkim. Ślub się zbliżał. Ale chciałem pobyć z Nasi trochę czasu. Poszliśmy na łąkę. Nie była to zwykła łąka. To była łąka z wysokimi trawami. (mierzyły ok. 1-2 metry). Z pewnością można tam było się ukryć. Poszliśmy w dwie strony. Przedzierałem się w trawie. Teraz mogłem polegać tylko na słuchu i węchu.
Wyczułem ją, gdzie wyraźnie się ukrywa. Stała nieruchomo, by nie było jej słychać.
- Tu Cię mam! - krzyknąłem i rzuciłem się na nią.
Z Nasi sturlaliśmy się do doliny.
Zaśmiałem się z nią. Nie obwiniała mnie, po prostu ją kocham.
<Nasari?>
- A może teraz pójdziemy do Kiiyuko, ustalić termin ślubu i poinformować ją że jesteśmy parą, co? - spytałem niewinnie.
- Oczywiście - roześmiała się i zepsuła mi fryzurę.
- Ej... - odrzekłem pogardliwie, ale miło.
Poszliśmy do Kii. Zawiadomiliśmy ją o wszystkim. Ślub się zbliżał. Ale chciałem pobyć z Nasi trochę czasu. Poszliśmy na łąkę. Nie była to zwykła łąka. To była łąka z wysokimi trawami. (mierzyły ok. 1-2 metry). Z pewnością można tam było się ukryć. Poszliśmy w dwie strony. Przedzierałem się w trawie. Teraz mogłem polegać tylko na słuchu i węchu.
Wyczułem ją, gdzie wyraźnie się ukrywa. Stała nieruchomo, by nie było jej słychać.
- Tu Cię mam! - krzyknąłem i rzuciłem się na nią.
Z Nasi sturlaliśmy się do doliny.
Zaśmiałem się z nią. Nie obwiniała mnie, po prostu ją kocham.
<Nasari?>
Od Desoto'a "Uczucie cz. 7" (cd. Nasari)
Nie wiedziałem, jakie pomyśleć życzenie. Ale nagle mnie olśniło. Życzyłem sobie by Nasari mnie kochała, była zdrowa, szczęśliwa i byśmy kiedyś doczekali się szczeniaków. Nie wiem, co pomyślała Nassy, ale na pewno życzenie było podobne do mojego. Było zupełnie cicho, jedynym światłem był blask księżyca i latające świetliki. Ta noc była najpiękniejsza ze wszystkich w moim życiu. Siedzieliśmy tam do późna.
- Nassy, czy chcesz ze mną zamieszkać w jaskini? - zapytałem.
- Oczywiście że tak! - odpowiedziała patrząc na mnie uwodzicielsko.
Pocałowałem ją w usta. Wiedziałem że ona kocha mnie a ja ją. Poszliśmy do jaskini. Położyłem się na ziemi . Nassy też się koło mnie położyła i wtuliła się w moje futro.
Potem powiedziała lekko:
<Nasari?>
- Nassy, czy chcesz ze mną zamieszkać w jaskini? - zapytałem.
- Oczywiście że tak! - odpowiedziała patrząc na mnie uwodzicielsko.
Pocałowałem ją w usta. Wiedziałem że ona kocha mnie a ja ją. Poszliśmy do jaskini. Położyłem się na ziemi . Nassy też się koło mnie położyła i wtuliła się w moje futro.
Potem powiedziała lekko:
<Nasari?>
Od Desoto'a "Uczucie cz 5" (cd. Nasari)
Byłem najszczęśliwszym wilkiem na świecie. Wreszcie mam swój cel w życiu: znaleźć partnerkę, pobrać się, mieć szczenięta i je wychowywać.
Kocham Nasari, a ona mnie. Nic innego w życiu mi nie pozostało. Teraz będę ją szanować i kochać po granice mojego i jej żywota. Może po śmierci się jeszcze spotkamy?
- Tak się cieszę Nasari! - odrzekłem patrząc jej w oczy.
- A myślisz że ja nie? - zapytała z uśmiechem.
- To czas na kolację... - oznajmiłem sympatycznie.
- Na kolację? - dopytała ujmująco.
- Tak. Kolacja z okazji zaręczyn - odezwałem się mężnie.
- Naprawdę?! Och, dziękuję Ci! - odpowiedziała kordialnie
- Tylko... Gdzie ona jest?
- Tutaj - rzekłem pstrykając w palce.
Przed nami ukazał się piękny stolik z kolacją. Płomienie świec tańczyły lekko unoszone w podmuchach wiatru. Kwiaty na stoliku totalnie świeciły od ich koloru. A natomiast diamenciki leżące na stole w znak ozdoby lśniły, w blasku księżyca. To była chwila dla dwojga, najlepsza jaką miała się stać ze wszystkich chwil w moim życiu. Romantyczna kolacja po zaręczeniu się.
- Proszę - wycedziłem odsuwając trochę krzesło od stołu.
Nasari usiadła w tamtym miejscu z uśmiechem patrząc na topiące się świece. Rozpoczęliśmy kolację.
<Nasari?>
Kocham Nasari, a ona mnie. Nic innego w życiu mi nie pozostało. Teraz będę ją szanować i kochać po granice mojego i jej żywota. Może po śmierci się jeszcze spotkamy?
- Tak się cieszę Nasari! - odrzekłem patrząc jej w oczy.
- A myślisz że ja nie? - zapytała z uśmiechem.
- To czas na kolację... - oznajmiłem sympatycznie.
- Na kolację? - dopytała ujmująco.
- Tak. Kolacja z okazji zaręczyn - odezwałem się mężnie.
- Naprawdę?! Och, dziękuję Ci! - odpowiedziała kordialnie
- Tylko... Gdzie ona jest?
- Tutaj - rzekłem pstrykając w palce.
Przed nami ukazał się piękny stolik z kolacją. Płomienie świec tańczyły lekko unoszone w podmuchach wiatru. Kwiaty na stoliku totalnie świeciły od ich koloru. A natomiast diamenciki leżące na stole w znak ozdoby lśniły, w blasku księżyca. To była chwila dla dwojga, najlepsza jaką miała się stać ze wszystkich chwil w moim życiu. Romantyczna kolacja po zaręczeniu się.
- Proszę - wycedziłem odsuwając trochę krzesło od stołu.
Nasari usiadła w tamtym miejscu z uśmiechem patrząc na topiące się świece. Rozpoczęliśmy kolację.
<Nasari?>
niedziela, 3 sierpnia 2014
Od Desoto "Uczucie cz. 3" (cd.Nasari)
Wstałem.
- A może pójdziemy Nasi do Różowego Lasu? Tak tam jest pięknie... - zapytałem miło.
- Oczywiście! - odpowiedziała.
Poszliśmy. Słyszeliśmy szum drzew, śpiewające ptaki i szelest liści. Było pięknie. Weszliśmy do lasu. Znaleźliśmy wielkie drzewo z różowymi liśćmi.
- Nasari? Czy mógłbym Cię o coś zapytać? - odparłem spokojnie.
- Tak. Mi możesz powiedzieć wszystko - rzekła podnosząc łeb.
- Jesteś latem mą wiosną,
Roześmianą wciąż radością,
To Ty zimą i jesienią
Jesteś kwiatem i zielenią,
Tyś mym źródłem i strumieniem,
W Tobie gaszę me pragnienie,
Z Tobą wszystkie chwile dzielę:
Świątek, piątek i niedzielę.
Składam dzisiaj w Twoje ręce
Życie moje i... me serce!
Nasari , czy zechcesz być moją partnerką na zawsze , póki śmierć nas nie rozłączy? - zapytałem kończąc wiersz i wyjmując naszyjnik z niebieskim brylantem.
<Nasari?>
- A może pójdziemy Nasi do Różowego Lasu? Tak tam jest pięknie... - zapytałem miło.
- Oczywiście! - odpowiedziała.
Poszliśmy. Słyszeliśmy szum drzew, śpiewające ptaki i szelest liści. Było pięknie. Weszliśmy do lasu. Znaleźliśmy wielkie drzewo z różowymi liśćmi.
- Nasari? Czy mógłbym Cię o coś zapytać? - odparłem spokojnie.
- Tak. Mi możesz powiedzieć wszystko - rzekła podnosząc łeb.
- Jesteś latem mą wiosną,
Roześmianą wciąż radością,
To Ty zimą i jesienią
Jesteś kwiatem i zielenią,
Tyś mym źródłem i strumieniem,
W Tobie gaszę me pragnienie,
Z Tobą wszystkie chwile dzielę:
Świątek, piątek i niedzielę.
Składam dzisiaj w Twoje ręce
Życie moje i... me serce!
Nasari , czy zechcesz być moją partnerką na zawsze , póki śmierć nas nie rozłączy? - zapytałem kończąc wiersz i wyjmując naszyjnik z niebieskim brylantem.
<Nasari?>
Od Desoto "Myśliwi i Ucieczka" NA KONKURS
Wstałem rano z jaskini i poczłapałem w kierunku wrzosowej łąki. Liście
szeleściły, ptaki śpiewały wielką ilość melodii i piosenek, szumiały
knieje a żaby rechotały w pobliskim stawie. Tego ranka przyroda
przekroczyła swoje możliwości. Gdy wszedłem na polanę, rozglądałem się
nad sarnami lub królikami. Pustka. Zaczaiłem się w trawie z nadzieją że
jakiś królik tą dróżką przebiegnie. Lecz tak się nie stało. Wstałem z
bólem mięśni.
- Ile ja tam siedziałem? Chyba z godzinę! - powiedziałem na głos.
Nagle na samym środku polany zobaczyłem czarnego królika. Czarny królik zdarzał się bardzo rzadko. Zaczaiłem się, i zaraz zacząłem na niego biec. Królik jak jakiś sprinter! Goniłem go długo. Mogłem wcześniej odpuścić ale tak się na tego królika wkurzyłem, więc biegłem za nim dalej. Ten królik był zaczarowany! Tylko po co? Wreszcie ssak gdzieś mi uciekł. Znalazłem się w zupełnie nieznanym lesie.
- Gdzie ... Ja jestem? - zapytałem rozkojarzony.
Wyleciałem z lasu zobaczyć gdzie jestem. Ani śladu terenów mojej watahy... Postanowiłem się nie martwić. Szedłem przez las. Ale on był nadzwyczajnie cichy. Nie było słychać ani jednego dźwięku! Muszę uznać byłem trochę przerażony, ale nabrałem wilczej krwi. Wyszedłem na taką samą cichą polanę. Zobaczyłem tam wilka. Była to wadera. Podszedłem do niej.
- Hej. Jestem Desoto. Czy możesz mi powiedzieć gdzie jesteśmy? - zapytałem nieśmiało.
- Ja jestem Sea. Jesteś na terenach "Cichych Lasów''. Nie ma tu żadnej watahy w pobliżu... - powiedziała z dziwnym akcentem.
Nagle ciszę przerwało szczekanie psów. Ludzie...
- Uciekajmy! - krzyknąłem.
Nie mogliśmy zmienić się w ludzi, bo co by oni sobie pomyśleli. Mocy też nie mogliśmy używać, bo jak by ktoś przeżył ludzie by robili na nas eksperymenty i inne paskudztwa.
Znikąd usłyszałem wystrzelony pocisk z karabinu. Trafił biedną Sea.
- Sea! Nie! - krzyczałem.
Chciałem ją ożywić lecz nie było wyjścia, zastrzelili by mnie.
- Biegnij! Trafię do mojej matki i sióstr. Ratuj swoje życie! - wypowiedziała ostatnie słowa...
Trochę zapłakałem ale biegłem dalej.
- Zobacz jaki kolorowy wilk! Sprzedamy jego futro za kupę forsy - usłyszałem krzyk kłusownika.
Trafili mnie. Lecz nie pociskiem tylko jakby dziwnym zastrzykiem. Chciałem uciekać lecz już nie zdołałem tego dokonać. Gdy byłem nieprzytomny słyszałem tylko głuchy dźwięk, widziałem rozmazany obraz, czułem odgłos wszystkiego w okół mnie. Obudziłem się. W okół mnie była polana. O wiele inna niż nasza na terenie watahy. Wstałem. Było mi trochę nie dobrze.
- Biedna Sea! - krzyknąłem trochę płacząc.
Nagle przerwałem mazgajenie i ujrzałem na ścieżce rysia.
- Hej. Ja jestem Desoto. Wiesz gdzie ja jestem? - zapytałem miło, by nie pomyślał że jestem wrogiem.
- Ja jestem Rysiek. Jesteś w rezerwacie dzikich zwierząt. Tutaj na pewno znajdziesz inne wilki. Powodzenia - odrzekł i odszedł.
Zacząłem poszukiwania. Wszedłem w kolejny jakiś las. Było głośniej niż na terenach "Cichych Lasów'' ale ciszej niż na terenie Watahy Magicznych Wilków. Przed sobą zobaczyłem jaskinie. Postanowiłem ją przeczesać od środka. Jaskinia nie była z jakieś skały lub kamienia. Grota była z kruchego materiału które przypominało mi wapń. Usłyszałem wycie wilków. Dla innych to było jak normalne wycie lecz dla mnie jak melodia do zbawienia, wręcz! Zobaczyłem je. Były ich pięć.
- Witam. Jestem Desoto - powiedziałem miło.
- A my Rocca, Vitani, Mellani, Ja Issa i Youka. Miło Cię poznać - odpowiedziała jedna z wader.
Czemu akurat 5 wader zamiast 5 basiorów?! Ale uśmiechnąłem się i zapytałem.
- Czyżby wiecie jak się można stąd wydostać? - zapytałem miłym głosem.
- Z parku? Nie jest to zbyt proste. Na każdej granicy terenu są ludzie którzy pilnują czy żadne zwierzę nie wychodzi z parku - powiedziała Rocca.
- Ale to łatwe! Wystarczy że zrobię się niewidzialny i jeszcze przelecę! - powiedziałem.
- Tak. Tyle że my tu mamy raj. Nie musimy nigdzie wychodzić ani polować, ludzie nam wszystko przynoszą. Naprawdę , chcesz odejść? - zapytała Youka.
- Tak! Gdzieś tam jest moja wataha i ukochana! Nie mogę tu zostać - odrzekłem na raz, pożegnałem się i wybiegłem z jaskini.
Zrobiłem się niewidzialny i leciałem. Z łatwością przekroczyłem terenu parku. Wylądowałem i poszedłem w kierunku północnym. Tam stała wataha. Nagle nadepnąłem na dziwne liście. One się pode mną ''zerwały'' i wleciałem go głębokiej dziury. Bolało mnie to. Ale znów mogłem wylecieć. Ale tu, co?! Nie mogę latać! Moje skrzydła były widocznie złamane, ale nie poważnie.
- Mogę wyjść na pomocą teleportacji! - krzyknąłem bo się już wkurzyłem.
Ale co tu?! Nie mogłem użyć jakiegokolwiek zaklęcia! Załamałem się... Nie wiedziałem czemu nie mogę tego zrobić! Położyłem się i zasnąłem. W nocy obudził mnie szelest. To był Nasari! Nie mogłem się opanować!
- Nasari! Jak dobrze Cię widzieć! - rzekłem z entuzjazmem.
- Ja Ciebie też! Gdzie byłeś? - zapytała.
- Za długa historia... - odrzekłem tajemniczo.
Nasari czarowała jakieś zaklęcie. Nagle zobaczyłem strugę światła. Nasi zerwała zaklęcie przez które nie mogłem wyjść. Wyszedłem za pomocą wypełnienia dziury wodą tak bym wyszedł.
Rzuciłem jej się w ramiona!
- Kocham Cię - powiedziałem słodko
- Ja ciebie też - odpowiedziała.
Rano wreszcie wróciliśmy na teren pięknej naszej watahy. Bez niej kłusownicy by mnie zabili. Nie zapomnę tego do końca mojego całego życia.
- Ile ja tam siedziałem? Chyba z godzinę! - powiedziałem na głos.
Nagle na samym środku polany zobaczyłem czarnego królika. Czarny królik zdarzał się bardzo rzadko. Zaczaiłem się, i zaraz zacząłem na niego biec. Królik jak jakiś sprinter! Goniłem go długo. Mogłem wcześniej odpuścić ale tak się na tego królika wkurzyłem, więc biegłem za nim dalej. Ten królik był zaczarowany! Tylko po co? Wreszcie ssak gdzieś mi uciekł. Znalazłem się w zupełnie nieznanym lesie.
- Gdzie ... Ja jestem? - zapytałem rozkojarzony.
Wyleciałem z lasu zobaczyć gdzie jestem. Ani śladu terenów mojej watahy... Postanowiłem się nie martwić. Szedłem przez las. Ale on był nadzwyczajnie cichy. Nie było słychać ani jednego dźwięku! Muszę uznać byłem trochę przerażony, ale nabrałem wilczej krwi. Wyszedłem na taką samą cichą polanę. Zobaczyłem tam wilka. Była to wadera. Podszedłem do niej.
- Hej. Jestem Desoto. Czy możesz mi powiedzieć gdzie jesteśmy? - zapytałem nieśmiało.
- Ja jestem Sea. Jesteś na terenach "Cichych Lasów''. Nie ma tu żadnej watahy w pobliżu... - powiedziała z dziwnym akcentem.
Nagle ciszę przerwało szczekanie psów. Ludzie...
- Uciekajmy! - krzyknąłem.
Nie mogliśmy zmienić się w ludzi, bo co by oni sobie pomyśleli. Mocy też nie mogliśmy używać, bo jak by ktoś przeżył ludzie by robili na nas eksperymenty i inne paskudztwa.
Znikąd usłyszałem wystrzelony pocisk z karabinu. Trafił biedną Sea.
- Sea! Nie! - krzyczałem.
Chciałem ją ożywić lecz nie było wyjścia, zastrzelili by mnie.
- Biegnij! Trafię do mojej matki i sióstr. Ratuj swoje życie! - wypowiedziała ostatnie słowa...
Trochę zapłakałem ale biegłem dalej.
- Zobacz jaki kolorowy wilk! Sprzedamy jego futro za kupę forsy - usłyszałem krzyk kłusownika.
Trafili mnie. Lecz nie pociskiem tylko jakby dziwnym zastrzykiem. Chciałem uciekać lecz już nie zdołałem tego dokonać. Gdy byłem nieprzytomny słyszałem tylko głuchy dźwięk, widziałem rozmazany obraz, czułem odgłos wszystkiego w okół mnie. Obudziłem się. W okół mnie była polana. O wiele inna niż nasza na terenie watahy. Wstałem. Było mi trochę nie dobrze.
- Biedna Sea! - krzyknąłem trochę płacząc.
Nagle przerwałem mazgajenie i ujrzałem na ścieżce rysia.
- Hej. Ja jestem Desoto. Wiesz gdzie ja jestem? - zapytałem miło, by nie pomyślał że jestem wrogiem.
- Ja jestem Rysiek. Jesteś w rezerwacie dzikich zwierząt. Tutaj na pewno znajdziesz inne wilki. Powodzenia - odrzekł i odszedł.
Zacząłem poszukiwania. Wszedłem w kolejny jakiś las. Było głośniej niż na terenach "Cichych Lasów'' ale ciszej niż na terenie Watahy Magicznych Wilków. Przed sobą zobaczyłem jaskinie. Postanowiłem ją przeczesać od środka. Jaskinia nie była z jakieś skały lub kamienia. Grota była z kruchego materiału które przypominało mi wapń. Usłyszałem wycie wilków. Dla innych to było jak normalne wycie lecz dla mnie jak melodia do zbawienia, wręcz! Zobaczyłem je. Były ich pięć.
- Witam. Jestem Desoto - powiedziałem miło.
- A my Rocca, Vitani, Mellani, Ja Issa i Youka. Miło Cię poznać - odpowiedziała jedna z wader.
Czemu akurat 5 wader zamiast 5 basiorów?! Ale uśmiechnąłem się i zapytałem.
- Czyżby wiecie jak się można stąd wydostać? - zapytałem miłym głosem.
- Z parku? Nie jest to zbyt proste. Na każdej granicy terenu są ludzie którzy pilnują czy żadne zwierzę nie wychodzi z parku - powiedziała Rocca.
- Ale to łatwe! Wystarczy że zrobię się niewidzialny i jeszcze przelecę! - powiedziałem.
- Tak. Tyle że my tu mamy raj. Nie musimy nigdzie wychodzić ani polować, ludzie nam wszystko przynoszą. Naprawdę , chcesz odejść? - zapytała Youka.
- Tak! Gdzieś tam jest moja wataha i ukochana! Nie mogę tu zostać - odrzekłem na raz, pożegnałem się i wybiegłem z jaskini.
Zrobiłem się niewidzialny i leciałem. Z łatwością przekroczyłem terenu parku. Wylądowałem i poszedłem w kierunku północnym. Tam stała wataha. Nagle nadepnąłem na dziwne liście. One się pode mną ''zerwały'' i wleciałem go głębokiej dziury. Bolało mnie to. Ale znów mogłem wylecieć. Ale tu, co?! Nie mogę latać! Moje skrzydła były widocznie złamane, ale nie poważnie.
- Mogę wyjść na pomocą teleportacji! - krzyknąłem bo się już wkurzyłem.
Ale co tu?! Nie mogłem użyć jakiegokolwiek zaklęcia! Załamałem się... Nie wiedziałem czemu nie mogę tego zrobić! Położyłem się i zasnąłem. W nocy obudził mnie szelest. To był Nasari! Nie mogłem się opanować!
- Nasari! Jak dobrze Cię widzieć! - rzekłem z entuzjazmem.
- Ja Ciebie też! Gdzie byłeś? - zapytała.
- Za długa historia... - odrzekłem tajemniczo.
Nasari czarowała jakieś zaklęcie. Nagle zobaczyłem strugę światła. Nasi zerwała zaklęcie przez które nie mogłem wyjść. Wyszedłem za pomocą wypełnienia dziury wodą tak bym wyszedł.
Rzuciłem jej się w ramiona!
- Kocham Cię - powiedziałem słodko
- Ja ciebie też - odpowiedziała.
Rano wreszcie wróciliśmy na teren pięknej naszej watahy. Bez niej kłusownicy by mnie zabili. Nie zapomnę tego do końca mojego całego życia.
niedziela, 27 lipca 2014
Od Desoto "Uczucie cz.1" (cd. Nasari)
Od dawna czułem coś do Nasari. Układało nam się coraz lepiej.
- Gdzie chciałabyś dziś pójść, Nasari? - zapytałem miło.
- Hmmm... Nie wiem gdzie. Chciałabym zobaczyć jak jesteś odważny... - odpowiedziała patrząc mi w oczy.
- Wiem! - krzyknąłem.
Poszedłem w kierunku Śnieżnego Lasu. Nasi szła tuż z mną. Weszliśmy do wielkich podziemi, które okazały się innym światem... Były to smocze podziemia. Nasari przytuliła się do mnie. Nagle zza naszych pleców zjawił się potężny smok. Wiedziałem że muszę ją uratować. Odważnym krokiem podjąłem wyzwanie we walce ze smokiem.
- Uważaj Desoto! - krzyknęła Nasi
Ona dodała mi otuchy. Od razu wróciła mi zawziętość i nieuległość. Zaatakowałem smoka potężną falą wody. Smok ryczał zaciekle. Zaczął na mnie biec. Wyglądał niczym wielgachny byk nacierał na mnie. Potem utworzyłem pole ochronne i odpychające wroga przy nawet jednym dotknięciu. Gdy smok biegł zaraz uderzył o mury jaskini. Ziewnął ogniem na znak rozejmu. Cieszyłem się, że pokonałem smoka. Było to dziecinnie proste. Jakby szczeniak znał zaklęcia też by sobie poradził.
- Jesteś bohaterem! - oznajmiła Nasari.
- Ja tylko Cię obroniłem - odpowiedziałem całując ją.
Po tym wydarzeniu, poszliśmy do jaskini odpocząć po ciężkim dniu...
<Nasari?>
- Gdzie chciałabyś dziś pójść, Nasari? - zapytałem miło.
- Hmmm... Nie wiem gdzie. Chciałabym zobaczyć jak jesteś odważny... - odpowiedziała patrząc mi w oczy.
- Wiem! - krzyknąłem.
Poszedłem w kierunku Śnieżnego Lasu. Nasi szła tuż z mną. Weszliśmy do wielkich podziemi, które okazały się innym światem... Były to smocze podziemia. Nasari przytuliła się do mnie. Nagle zza naszych pleców zjawił się potężny smok. Wiedziałem że muszę ją uratować. Odważnym krokiem podjąłem wyzwanie we walce ze smokiem.
- Uważaj Desoto! - krzyknęła Nasi
Ona dodała mi otuchy. Od razu wróciła mi zawziętość i nieuległość. Zaatakowałem smoka potężną falą wody. Smok ryczał zaciekle. Zaczął na mnie biec. Wyglądał niczym wielgachny byk nacierał na mnie. Potem utworzyłem pole ochronne i odpychające wroga przy nawet jednym dotknięciu. Gdy smok biegł zaraz uderzył o mury jaskini. Ziewnął ogniem na znak rozejmu. Cieszyłem się, że pokonałem smoka. Było to dziecinnie proste. Jakby szczeniak znał zaklęcia też by sobie poradził.
- Jesteś bohaterem! - oznajmiła Nasari.
- Ja tylko Cię obroniłem - odpowiedziałem całując ją.
Po tym wydarzeniu, poszliśmy do jaskini odpocząć po ciężkim dniu...
<Nasari?>
piątek, 25 lipca 2014
Od Desoto "Wyprawa do mojego starego królestwa cz.4"
Obudziłem się w mojej jaskini. Wybiegłem na zewnątrz. Na dworze były
wszystkie wilki z mojego dawnego królestwa i te z mojej watahy. Nagle
Nasi wpadła na mnie w objęcia.
- Dałeś radę... Wygoniłeś swego brata na księżyc... Teraz ty będziesz nami rządzić wielki Lordzie Solaris'ie... - oznajmił Akela, starszy wilk.
- To nie wchodzi w grę. Tutaj jest moje miejsce, w innej watasze. Tu jest moja ukochana... Niczego więcej mi nie potrzeba - powiedziałem miło.
- To kto będzie naszym Lordem? - zapytała Luna, dawna miłość Artemis'a
Zastanowiłem się chwilę.
- W tej chwili w królestwie rządy władcy obejmie BloodSpill, mój dawny najlepszy przyjaciel. Do czasu gdy znajdę wam nowego księcia... - odrzekłem.
Blood się zarumienił.
- Dziękuję za wszystko - oznajmiłem po czym wilki odeszły.
- Mogłeś być Lordem... - wypowiedziała się Sora.
- Mogłem, ale wolałem zostać tutaj - rzekłem.
Kiiyuko widać, że była dumna, też Nasari.
Teraz jak zawsze zasypiam widzę mojego braciszka, uwięzionego w księżycu...
- Dałeś radę... Wygoniłeś swego brata na księżyc... Teraz ty będziesz nami rządzić wielki Lordzie Solaris'ie... - oznajmił Akela, starszy wilk.
- To nie wchodzi w grę. Tutaj jest moje miejsce, w innej watasze. Tu jest moja ukochana... Niczego więcej mi nie potrzeba - powiedziałem miło.
- To kto będzie naszym Lordem? - zapytała Luna, dawna miłość Artemis'a
Zastanowiłem się chwilę.
- W tej chwili w królestwie rządy władcy obejmie BloodSpill, mój dawny najlepszy przyjaciel. Do czasu gdy znajdę wam nowego księcia... - odrzekłem.
Blood się zarumienił.
- Dziękuję za wszystko - oznajmiłem po czym wilki odeszły.
- Mogłeś być Lordem... - wypowiedziała się Sora.
- Mogłem, ale wolałem zostać tutaj - rzekłem.
Kiiyuko widać, że była dumna, też Nasari.
Teraz jak zawsze zasypiam widzę mojego braciszka, uwięzionego w księżycu...
Od Desoto "Wyprawa do mojego starego królestwa cz.3"
- HAHAHAHA! - zaśmiał się złowieszczo.
- Artemis? - spytałem.
- Ja już nie mam na imię Artemis... Jestem Mroczny Wilk Nocy - dalej się śmiał - A teraz mam tylko dwie rzeczy na głowie: sprowadzić wieczną noc i zniszczyć CIEBIE! - krzyknął prawie trafiając uderzeniem we mnie czarnego śmiercionośnej magii do walk.
Wyleciałem z pałacu i zaczęła się bitwa. Lataliśmy między ''zamkiem''. On cały czas mnie gonił. W końcu chwila nieuwagi, i trafił we mnie. Spadłem na ruiny. Straciłem przytomność. Wreszcie się ocknąłem.
- Nie, bracie... Nie mam wyboru... - powiedziałem w myślach.
Wysłałem za pomocą magii , wiadomość do Nasari. Wiadomość przyszła do Nasi kiedy akurat polowała. Na niebie pokazał jej się moja sylwetka, która powiedziała do niej, by otworzyła tajemniczą skrzynię, którą mam w jaskini. Najwyraźniej Nasi przerwała polowanie i pobiegła do jaskini. Otworzyła skrzynię. Dostała tylko błysku w oczy i to co było w skrzyni zniknęło. Potem koło mnie pojawiły się 2 klejnoty. Posiadały w sobie wielką magię... Dzięki nich mogłem powstrzymać brata. Wzbiłem się w powietrze i poleciałem z nimi na dziedziniec. Stał tam i głosił przemowę.
- Stój, bracie! Tak wcale nie musi być. Przejdź na stronie dobra, to nic się nie stanie... - powiedziałem przekonująco.
- Chyba śnisz! - powiedział strzelając we mnie strugą czarnej mocy.
Tym razem wyminąłem uderzenie.
- Jak nie chcesz pokoju, w imieniu wszystkich na świecie WYGANIAM CIĘ NA KSIĘŻYC! - krzyknąłem wyjmując klejnoty. Z nich wystrzeliła prawdziwa tyle że magiczna tęcza. Objęła Artemis'a i wysłała go na księżyc.
Zemdlałem.
- Artemis? - spytałem.
- Ja już nie mam na imię Artemis... Jestem Mroczny Wilk Nocy - dalej się śmiał - A teraz mam tylko dwie rzeczy na głowie: sprowadzić wieczną noc i zniszczyć CIEBIE! - krzyknął prawie trafiając uderzeniem we mnie czarnego śmiercionośnej magii do walk.
Wyleciałem z pałacu i zaczęła się bitwa. Lataliśmy między ''zamkiem''. On cały czas mnie gonił. W końcu chwila nieuwagi, i trafił we mnie. Spadłem na ruiny. Straciłem przytomność. Wreszcie się ocknąłem.
- Nie, bracie... Nie mam wyboru... - powiedziałem w myślach.
Wysłałem za pomocą magii , wiadomość do Nasari. Wiadomość przyszła do Nasi kiedy akurat polowała. Na niebie pokazał jej się moja sylwetka, która powiedziała do niej, by otworzyła tajemniczą skrzynię, którą mam w jaskini. Najwyraźniej Nasi przerwała polowanie i pobiegła do jaskini. Otworzyła skrzynię. Dostała tylko błysku w oczy i to co było w skrzyni zniknęło. Potem koło mnie pojawiły się 2 klejnoty. Posiadały w sobie wielką magię... Dzięki nich mogłem powstrzymać brata. Wzbiłem się w powietrze i poleciałem z nimi na dziedziniec. Stał tam i głosił przemowę.
- Stój, bracie! Tak wcale nie musi być. Przejdź na stronie dobra, to nic się nie stanie... - powiedziałem przekonująco.
- Chyba śnisz! - powiedział strzelając we mnie strugą czarnej mocy.
Tym razem wyminąłem uderzenie.
- Jak nie chcesz pokoju, w imieniu wszystkich na świecie WYGANIAM CIĘ NA KSIĘŻYC! - krzyknąłem wyjmując klejnoty. Z nich wystrzeliła prawdziwa tyle że magiczna tęcza. Objęła Artemis'a i wysłała go na księżyc.
Zemdlałem.
Od Desoto "Wyprawa do mojego starego królestwa cz.2"
Wędrowałem i wędrowałem. Wreszcie doszedłem na miejsce. Moim królestwem
była ogromna jaskinia ozdobiona w środku jak w pałacu. Pola obronnego
nie zastałem i mogłem spokojnie wejść na teren. Gdy przechodziłem
widziałem prawie wszystkich moich znajomych. Nic do mnie nie mówili, bo
po rządach złych sądach mojego młodszego brata mieli wszystko zakazane.
Wyczarowałem sobie miecz i skrzydła na wszelki wypadek. Szedłem wprost
do jaskini. Żadnych straży, nikogo. Wyglądało to jak pułapka ale tak
naprawdę ją nie była. Wszedłem do jaskini i właśnie patrzyłem na wesołe
witraże z dawnych czasów na którym byliśmy ja i mój brat Artemis/Damien.
Potem zobaczyłem coś o wyglądzie wychodka, położonego wyżej niż
podłoga. Nagle na niego wyszedł mój brat...
- Witaj, Solaris'ie... Co Cię tu do mnie sprowadza? Chcesz operować złem jak ja? - spytał szyderczo.
- Nie. Jestem tu w innej sprawie... - odpowiedziałem.
- A w tej? Wiesz jak to jest źle jak nikt Cię nie docenia i nie dostrzega piękna mojej nocy?! Może być tylko jeden książę kraju... I tym księciem BĘDĘ JA! - krzyknął uderzając dwoma łapami w wychodek, niszcząc ścianę.
Wyczarował skrzydła wzniósł się w powietrze, przywołał księżyc na dzienne niebo i zasłonił słońce... Nagle obok niego zgromadziły się cienie i wstąpiły w niego. Byłem świadkiem transformacji. Przede mną stanął na łapach inny i nowy zły mój brat...
Tak wyglądał:
- Witaj, Solaris'ie... Co Cię tu do mnie sprowadza? Chcesz operować złem jak ja? - spytał szyderczo.
- Nie. Jestem tu w innej sprawie... - odpowiedziałem.
- A w tej? Wiesz jak to jest źle jak nikt Cię nie docenia i nie dostrzega piękna mojej nocy?! Może być tylko jeden książę kraju... I tym księciem BĘDĘ JA! - krzyknął uderzając dwoma łapami w wychodek, niszcząc ścianę.
Wyczarował skrzydła wzniósł się w powietrze, przywołał księżyc na dzienne niebo i zasłonił słońce... Nagle obok niego zgromadziły się cienie i wstąpiły w niego. Byłem świadkiem transformacji. Przede mną stanął na łapach inny i nowy zły mój brat...
Tak wyglądał:
Od Desoto "Wyprawa do mojego starego królestwa cz.1"
Wstałem rano z dziwną wizją. Od razu poszedłem do Nasari.
- Nasari, muszę iść - powiedziałem.
- Gdzie?! - spytała zdziwiona.
- Wiem że coś się dzieje z moim bratem. Miałem wizję. Słyszałem głos... - powiedziałem.
- Jaki głos? - spytała trochę przestraszona.
- "Artemis jest w cieniu, a Solaris w świetle'' - oznajmiłem.
- Co to oznacza? - zapytała.
- Ja mam na drugie imię Solaris, a mój brat Artemis. Czyli ma złe zamiary... Bo, wiesz... Moimi rodzicami nie były tylko Alphy wielkiego królestwa. Byli też opiekunami nocy, jak i dnia. Ja zostałem przydzielony by chronić dzień, a mój brat noc. Jak widać, nie zniósł udręki jaka spotykała go codziennie. Wilki, dniem się bawiły, a nocą pogrążały się w śnie... Walczyłem z bratem, ale on zabił naszych rodziców. Utworzył pole ochronne i już nie mogłem pomóc. Teraz knuje coś strasznego. Mam taką pewność! - powiedziałem .
- Nie wiedziałam że mógłbyś chronić dnia, gdyby nie zginęli Ci rodzice - odrzekła Nasi.
- Oczywiście że wiem, Nasi. Ale teraz muszę się ze wszystkimi pożegnać i wyruszyć w centrum naszego kraju - przemówiłem.
- Ale wrócisz do mnie? - dopytała.
- Tak, jasne . Ale teraz muszę wyruszyć... - orzekłem i pocałowałem Nasari.
Odszedłem i wybrałem się w wielką podróż...
<C.D.N.>
- Nasari, muszę iść - powiedziałem.
- Gdzie?! - spytała zdziwiona.
- Wiem że coś się dzieje z moim bratem. Miałem wizję. Słyszałem głos... - powiedziałem.
- Jaki głos? - spytała trochę przestraszona.
- "Artemis jest w cieniu, a Solaris w świetle'' - oznajmiłem.
- Co to oznacza? - zapytała.
- Ja mam na drugie imię Solaris, a mój brat Artemis. Czyli ma złe zamiary... Bo, wiesz... Moimi rodzicami nie były tylko Alphy wielkiego królestwa. Byli też opiekunami nocy, jak i dnia. Ja zostałem przydzielony by chronić dzień, a mój brat noc. Jak widać, nie zniósł udręki jaka spotykała go codziennie. Wilki, dniem się bawiły, a nocą pogrążały się w śnie... Walczyłem z bratem, ale on zabił naszych rodziców. Utworzył pole ochronne i już nie mogłem pomóc. Teraz knuje coś strasznego. Mam taką pewność! - powiedziałem .
- Nie wiedziałam że mógłbyś chronić dnia, gdyby nie zginęli Ci rodzice - odrzekła Nasi.
- Oczywiście że wiem, Nasi. Ale teraz muszę się ze wszystkimi pożegnać i wyruszyć w centrum naszego kraju - przemówiłem.
- Ale wrócisz do mnie? - dopytała.
- Tak, jasne . Ale teraz muszę wyruszyć... - orzekłem i pocałowałem Nasari.
Odszedłem i wybrałem się w wielką podróż...
<C.D.N.>
Od Desoto'a "Nowe uczucie, stary przyjaciel cz.2" (cd. Nasari)
Wołałem Nasari. Nagle wyszła z Zielonego Lasu.
- Szukałem Cię - powiedziałem tajemniczo.
- Ja tylko poszłam się przejść - odpowiedziała tym samym tonem co ja.
Poszedłem z nią na plażę tam popływaliśmy i polataliśmy nad morzem.
- Może jesteś głodna, co? - zapytałem.
- Tak, jestem - odpowiedziała.
- A chcesz ze mną pójść na polowanie? - zapytałem po raz drugi.
- Tak, pójdę z tobą... - odrzekła miło.
Poszliśmy na polanę. Tam było najwięcej królików.
Zaczęliśmy polowanie. Zauważyłem dużego i tłustego królika. Polowanie na niego nie jest dla mnie problemem... Zaczaiłem się i zacząłem biec. Nagle przede mną królika upolował jakiś nieznany basior.
- Nasari! - krzyknął i podbiegł z królikiem do Nasi.
- Kim on jest, Nasari? - zapytałem spokojnie.
- On... On... On jest moim przyjacielem ze starej watahy... - odpowiedziała z czymś w głosie w rodzaju stresu.
- Hej. Ja jestem Ragor. A ty zapewne Desoto, tak? - zapytał się mnie.
- Tak, to ja - odpowiedziałem.
- Tylko skąd to wiesz? - ponownie zapytałem.
- Emm.... Dzisiaj rano była w norze u mnie Nasari i akurat ją wołałeś, więc od razu poznałem po głosie że to ty... - powiedział.
Czemu Nasari mi nie powiedziała? Czy to taka wielka tajemnica? A może... Po tym co pomyślałem nie chciałem nawet ponownie się zastanawiać...
<Nasari?>
- Szukałem Cię - powiedziałem tajemniczo.
- Ja tylko poszłam się przejść - odpowiedziała tym samym tonem co ja.
Poszedłem z nią na plażę tam popływaliśmy i polataliśmy nad morzem.
- Może jesteś głodna, co? - zapytałem.
- Tak, jestem - odpowiedziała.
- A chcesz ze mną pójść na polowanie? - zapytałem po raz drugi.
- Tak, pójdę z tobą... - odrzekła miło.
Poszliśmy na polanę. Tam było najwięcej królików.
Zaczęliśmy polowanie. Zauważyłem dużego i tłustego królika. Polowanie na niego nie jest dla mnie problemem... Zaczaiłem się i zacząłem biec. Nagle przede mną królika upolował jakiś nieznany basior.
- Nasari! - krzyknął i podbiegł z królikiem do Nasi.
- Kim on jest, Nasari? - zapytałem spokojnie.
- On... On... On jest moim przyjacielem ze starej watahy... - odpowiedziała z czymś w głosie w rodzaju stresu.
- Hej. Ja jestem Ragor. A ty zapewne Desoto, tak? - zapytał się mnie.
- Tak, to ja - odpowiedziałem.
- Tylko skąd to wiesz? - ponownie zapytałem.
- Emm.... Dzisiaj rano była w norze u mnie Nasari i akurat ją wołałeś, więc od razu poznałem po głosie że to ty... - powiedział.
Czemu Nasari mi nie powiedziała? Czy to taka wielka tajemnica? A może... Po tym co pomyślałem nie chciałem nawet ponownie się zastanawiać...
<Nasari?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)