Zdziwiłam się na potwierdzenie od Alexandra.
- I już? - rozejrzałam się jakbym szukała jakiejś straży, która zabrałaby mnie do więzienia albo gdzieś.
- Już. Musisz mi tylko powiedzieć, jaki chcesz zawód. - uśmiechnął się Alex.
- Aleee... Nie sprawdzisz gdzieś jakichś moich papierów, czy nie jestem
psychopatyczną morderczynią? - sama podrzuciłam mu pomysł, że mogę być
poszukiwana listem gończym. Jestem genialna.
- A jesteś? - zaśmiał się.
- Em... Niee, no jasne, że nie. To ja chcę być Nauczycielką sztuk walki,
oprowadzi mnie Des i nie jestem zamieszana w żadne przestępstwa, pa! -
powiedziałam jednym tchem i wybiegłam z jaskini. Potruchtałam do Des.
- No i co? Już zostałam przyjęta. - wyszczerzyłam się, a dziewczyna tylko westchnęła i rozpłynęła się w powietrzu.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 grudnia 2014
środa, 12 listopada 2014
Od Lucy "Odmienna cz. 1" (Cd. Chętny ktoś)
Po kilku dniach od wstąpienia do tej watahy poczułam się samotna, mimo,
że była przy mnie moja Vivi. Kto mógłby przypuszczać, że motyl nie umie
zaspokoić zapotrzebowania na kontakt z innymi istotami? Des pewnie i tak
przeniosła wszystkich na swoją stronę... Zdołowana myślą, że długo tu
nie zabawię wyruszyłam w nieznane, a konkretniej mówiąc na Wschodni
Klif. Po drodze nikogo nie spotkałam co jeszcze bardziej mnie przybiło. A
może wrócę do miasta? Chociaż tam kojarzy mnie za dużo typów spod "ciemnej gwiazdy". Chyba ja też należę do tego rodzaju. I tak nikt za
mną tęsknić nie będzie. No, prócz Vivi. Cóż... Mam mało przyjaciół.
Jeżeli można w ogóle zaliczać do nich owady.
- Dobra Vi, nie przejmuj się tym. Jeszcze brakuje, żebyś ty użalała się nad sobą. - mruknęłam kładąc się na skrawku klifu.
<Chętny/a?>
- Dobra Vi, nie przejmuj się tym. Jeszcze brakuje, żebyś ty użalała się nad sobą. - mruknęłam kładąc się na skrawku klifu.
<Chętny/a?>
niedziela, 26 października 2014
Od Lucy "Fala 'dobrych' wspomnień cz. 3" ( cd. Naaz/Kiiyuko )
- A co chcesz wiedzieć? - spytałam uśmiechnięta. W końcu uratował mi życie.
- Wszystko. - odwzajemnił uśmiech.
- No cóż... Jak już wiesz Lucy jestem. Zwiedzam sobie świat. I szukam kogoś, kto znajduje się prawdopodobnie tutaj. Znasz może Desari Valentine? - złożyłam ręce z tyłu pleców i maszerowałam tanecznym krokiem.
- Valentine? Znaczy się Des? - zdziwił się na dźwięk jej pełnego imienia i trochę też moim aktualnym sposobem kroku.
- Czyli nie zdradziła naszego nazwiska. - prychnęłam.
- Jesteście siostrami?! - rozszerzył jeszcze bardziej swoje śliczne oczka w zaskoczeniu.
- No chyba jaja sobie robisz! Ja i ten potwór rodzeństwem... To dłuższa historia. Wiesz może gdzie ona teraz jest?
- Emm... Tak, mijałem ją niedawno. - to zdanie poprawiło mi humor na tyle, że znów na mojej twarzy zabłysnął uśmieszek.
- Naaz... Trochę dziwne imię. - zachichotałam cicho, powodując, że basior się zawstydził.
- Ale w sumie słodkie. - dodałam, rozweselając go. Wtedy zobaczyłam Desari. Przechadzała się spokojnie z jakimś wilkiem o czerwonych ślepiach i rozmawiała z nim. Zaraz, zaraz... Ona umie się uśmiechać?! Podeszłam szybko do niej dziękując wcześniej mojemu bohaterowi.
- Siemka Des. - powiedziałam z szerokim uśmiechem i iskrzącymi zemstą oczami.
- Vi?! - jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Teraz rządziło nią zażenowanie i złość.
- A to kto, nowy Kochaś? - zaśmiałam się. W sumie nie miała ich za dużo, bo aż jednego, ale moim głównym zamiarem była rozmowa z nią sam na sam, chciałam tylko, żeby sobie poszedł. I rzeczywiście, zniesmaczyłam Jed'a, czy Mercy'ego... I tak dla mnie został już Kochasiem. Des natychmiast pociągnęła mnie w ustronne miejsce zapominając o swoim towarzyszu.
- Co Ty tu robisz?! - wydarła się.
- Przyszłam po Naszyjnik. I motor. I kasę. I resztki godności. - odpowiedziałam spokojnie.
- Tego ostatniego nigdy nie miałaś. - mruknęła.
- Tęskniłam za tymi tekstami. - zaśmiałam się cicho, ona przewróciła oczami i położyła ręce na biodrach.
- Ale do rzeczy. Proszę no, nie mam się gdzie zatrzymać. Na pewno dasz radę mnie tu wkręcić. Zawsze wpakowałaś się na wysokie stanowisko. - mruczałam zrezygnowana.
- Nie. Odeszłaś do Kovu, a gdy się Tobą znudził to chcesz wrócić? Mam już nowy dom. - była stanowcza, przybiła mnie tymi słowami.
- To było dawno... Zapomnijmy o tym... - wpatrywałam się w ziemię, jakbym szukała tam odpowiednich słów do przeprosin. Dziewczyna wyciągnęła z portfela mały pliczek podrobionych pieniędzy, które mi podała.
- 4 tysiące? Nie kupię sobie nawet koła za tyle. - burknęłam.
- Nie żartuj, dasz radę. Zawsze możesz prosić Fate'a o "pracę". Pomogłam Ci. Teraz zjeżdżaj. - warknęła i wróciła do Kochasia. Schowałam sfałszowane banknoty do kieszeni i poszłam wkurzona.
- Sama się tu wkręcę. - postanowiłam i dogoniłam Naaz'a.
- Można tu dołączyć? - zamruczałam słodko szczerząc ząbki.
- Jasne. Zaprowadzę Cię do Kiiyuko. - zamachał ogonem prowadząc mnie do Alfy. Spacerowaliśmy chwilkę, zatrzymując się obok jej jaskini.
- To tutaj. - powiedział zadowolony.
- Dziękuję Ci, mój Książę bez rumaka. - zaśmiałam się, pocałowałam go w policzek i ruszyłam do wnętrza groty.
<Naaz, Kii? I wybacz Percy za zniekształcenie imienia. ^^`>
- Wszystko. - odwzajemnił uśmiech.
- No cóż... Jak już wiesz Lucy jestem. Zwiedzam sobie świat. I szukam kogoś, kto znajduje się prawdopodobnie tutaj. Znasz może Desari Valentine? - złożyłam ręce z tyłu pleców i maszerowałam tanecznym krokiem.
- Valentine? Znaczy się Des? - zdziwił się na dźwięk jej pełnego imienia i trochę też moim aktualnym sposobem kroku.
- Czyli nie zdradziła naszego nazwiska. - prychnęłam.
- Jesteście siostrami?! - rozszerzył jeszcze bardziej swoje śliczne oczka w zaskoczeniu.
- No chyba jaja sobie robisz! Ja i ten potwór rodzeństwem... To dłuższa historia. Wiesz może gdzie ona teraz jest?
- Emm... Tak, mijałem ją niedawno. - to zdanie poprawiło mi humor na tyle, że znów na mojej twarzy zabłysnął uśmieszek.
- Naaz... Trochę dziwne imię. - zachichotałam cicho, powodując, że basior się zawstydził.
- Ale w sumie słodkie. - dodałam, rozweselając go. Wtedy zobaczyłam Desari. Przechadzała się spokojnie z jakimś wilkiem o czerwonych ślepiach i rozmawiała z nim. Zaraz, zaraz... Ona umie się uśmiechać?! Podeszłam szybko do niej dziękując wcześniej mojemu bohaterowi.
- Siemka Des. - powiedziałam z szerokim uśmiechem i iskrzącymi zemstą oczami.
- Vi?! - jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Teraz rządziło nią zażenowanie i złość.
- A to kto, nowy Kochaś? - zaśmiałam się. W sumie nie miała ich za dużo, bo aż jednego, ale moim głównym zamiarem była rozmowa z nią sam na sam, chciałam tylko, żeby sobie poszedł. I rzeczywiście, zniesmaczyłam Jed'a, czy Mercy'ego... I tak dla mnie został już Kochasiem. Des natychmiast pociągnęła mnie w ustronne miejsce zapominając o swoim towarzyszu.
- Co Ty tu robisz?! - wydarła się.
- Przyszłam po Naszyjnik. I motor. I kasę. I resztki godności. - odpowiedziałam spokojnie.
- Tego ostatniego nigdy nie miałaś. - mruknęła.
- Tęskniłam za tymi tekstami. - zaśmiałam się cicho, ona przewróciła oczami i położyła ręce na biodrach.
- Ale do rzeczy. Proszę no, nie mam się gdzie zatrzymać. Na pewno dasz radę mnie tu wkręcić. Zawsze wpakowałaś się na wysokie stanowisko. - mruczałam zrezygnowana.
- Nie. Odeszłaś do Kovu, a gdy się Tobą znudził to chcesz wrócić? Mam już nowy dom. - była stanowcza, przybiła mnie tymi słowami.
- To było dawno... Zapomnijmy o tym... - wpatrywałam się w ziemię, jakbym szukała tam odpowiednich słów do przeprosin. Dziewczyna wyciągnęła z portfela mały pliczek podrobionych pieniędzy, które mi podała.
- 4 tysiące? Nie kupię sobie nawet koła za tyle. - burknęłam.
- Nie żartuj, dasz radę. Zawsze możesz prosić Fate'a o "pracę". Pomogłam Ci. Teraz zjeżdżaj. - warknęła i wróciła do Kochasia. Schowałam sfałszowane banknoty do kieszeni i poszłam wkurzona.
- Sama się tu wkręcę. - postanowiłam i dogoniłam Naaz'a.
- Można tu dołączyć? - zamruczałam słodko szczerząc ząbki.
- Jasne. Zaprowadzę Cię do Kiiyuko. - zamachał ogonem prowadząc mnie do Alfy. Spacerowaliśmy chwilkę, zatrzymując się obok jej jaskini.
- To tutaj. - powiedział zadowolony.
- Dziękuję Ci, mój Książę bez rumaka. - zaśmiałam się, pocałowałam go w policzek i ruszyłam do wnętrza groty.
<Naaz, Kii? I wybacz Percy za zniekształcenie imienia. ^^`>
czwartek, 16 października 2014
Od Lucy " Fala 'dobrych' wspomnień cz. 1" (cd. Chętny Ktoś)
Biegnę. Jak szybko uciekać może wycieńczona dziewczyna w poturbowanych
trampkach z bagażem poczucia winy i złych wspomnień? Kalkulowałam wynik,
czułam na karku zimny oddech moich prześladowców. Właściwie czemu chcę
uniknąć wyroku Śmierci? W końcu i tak mnie złapią, nie mam nawet gdzie
się ukryć. Myślałam o tym przemieszczając się niepewnie, chwytając za
pnie drzew w celu utrzymania równowagi. Za mną coraz szybciej mknęły
posłańce demonów. Modliłam się o ratunek, gdy nagle wpadłam na jakiegoś
wilka. Tak dawno nie widziałam żadnego magicznego psowatego!
- Kim jesteś i co tutaj robisz? - spytał zdezorientowany.
- Z chęcią odpowiem Ci na te pytania, ale mam ważniejszą sprawę na głowie... - wysapałam wskazując pędzące za mną postacie.
<Kto będzie tak miłym magicznym psowatym i mnie uratuje?>
- Kim jesteś i co tutaj robisz? - spytał zdezorientowany.
- Z chęcią odpowiem Ci na te pytania, ale mam ważniejszą sprawę na głowie... - wysapałam wskazując pędzące za mną postacie.
<Kto będzie tak miłym magicznym psowatym i mnie uratuje?>
środa, 7 maja 2014
Od Lucy "Nowe życie"
Około pół roku temu rozbiła się moja poprzednia wataha ja i moje
rodzeństwo (2 starsze siostry i dwóch starszych braci) szukaliśmy
nowej. Nasi rodzice zginęli na wojnie z ludźmi, ci co przeżyli i
rozeszli
się rodzinami. Najstarszy z braci, który nie znosił jednej z sióstr
(nie mnie i nie starszej o rok ode mnie Isabelli) i jednego brata. Teleportował ich nie wiadomo gdzie. Miał 6,5 roku wiec był za nas
odpowiedzialny. Pewnego dnia powiedział "Chodźcie, coś wam pokaże za tymi
krzakami". Poszłyśmy za nim. Zszokował on nas jedną ze swych mocy i uciekł.
Isabella powiedziała że założy własną watahę. Prowadziła mnie kiedy
mijaliśmy staw schyliłam się i napiłam. Isa nie zauważyła że za nią nie
idę, a więc kiedy wstałam jej już nie było. Pół roku błąkałam się po
świecie. Zobaczyłam się później znowu w tym stawie. Wyglądałam
identycznie jak ona. Te same umaszczenie, tak sama włosy się układały i
zawsze nosiłam pióra we włosach. Miałam też zielono - różowe powieki (naturalnie, nienawidzę kosmetyków). Jak zobaczyłam starą koleżankę
jeszcze z tej watahy w której byłam pół roku temu, Powiedziała do mnie
- Cześć Bella co u Lucy i innych?
- Nie jestem Isabella. To ja Lucy! - uśmiechnęłam się promiennie.
- Wow! Lucy! Wyglądasz tak samo jak Isa.
- Dzięki.
- Sorry, ale muszę już iść muszę pomóc Lissi.
- Lissi?
- Tak to moja siostrzenica.
- Aha, fajnie. To pa.
- Pa
2 dni później zobaczyłam jakąś ładną wilczycę
- Cześć kim jesteś? - spytałam
- Ja Kiiyuko, a ty?
- Jestem Lucy. Znasz może jakąś watahę gdzie można dołączyć?
- Tam ja mam, chcesz dołączyć?
- Jasne, szukam nowego domu jakieś pół roku.
- Oprowadzę cię po terenach.
- Okey.
Oprowadziła mnie. Tereny są tu naprawdę śliczne. Cieszę się że ją spotkałam.
Teraz zaczynam nowe życie.
- Cześć Bella co u Lucy i innych?
- Nie jestem Isabella. To ja Lucy! - uśmiechnęłam się promiennie.
- Wow! Lucy! Wyglądasz tak samo jak Isa.
- Dzięki.
- Sorry, ale muszę już iść muszę pomóc Lissi.
- Lissi?
- Tak to moja siostrzenica.
- Aha, fajnie. To pa.
- Pa
2 dni później zobaczyłam jakąś ładną wilczycę
- Cześć kim jesteś? - spytałam
- Ja Kiiyuko, a ty?
- Jestem Lucy. Znasz może jakąś watahę gdzie można dołączyć?
- Tam ja mam, chcesz dołączyć?
- Jasne, szukam nowego domu jakieś pół roku.
- Oprowadzę cię po terenach.
- Okey.
Oprowadziła mnie. Tereny są tu naprawdę śliczne. Cieszę się że ją spotkałam.
Teraz zaczynam nowe życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)