Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sora. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 października 2015

Od Sory "Postanowiłam się ogarnąć i pójść do miasta..."

Nie wiem który dzień siedzę sama w jaskini. Może trzy? Może tydzień? Przestałam liczyć. Tsume wyjechał na kolejną misję, mój syn prowadzi własny tryb życia, a przyjaciółki chyba zapomniały o tym, że istnieję. Nie mam ochoty na nic. Nie kąpałam się już długi czas, a jem jedynie to, co zostało w spiżarni. Zapewne wyglądam jak g*wno, ale tak też się czuję. Nikogo nie obchodzi to co się ze mną dzieje, a przynajmniej takie mam wrażenie. Coraz częściej zadaje sobie pytanie "Czy Tsu dalej mnie kocha?". Kiedyś dostawałam od niego masę listów. Nawet kiedy był daleko, czułam to znajome ciepło. Miałam świadomość, że mimo wszystko jest tu ze mną jakąś częścią siebie. Teraz czuję pustkę...
***
Obudziły mnie promienie słońca wpadające do tej zatęchłej nory, której jest mój dom. Otworzyłam zaspane ślepia i przeciągnęłam się, ziewając. Przez kolejne (nie mam pojęcia ile) myślałam nad swoim nędznym życiem. Chyba powinnam pójść do pracy, tylko... czy jeszcze ją mam? Zaniedbywałam ją dość długo, więc równie dobrze mogli mnie wyrzucić i zastąpić kimś innym. Przydałoby się to chyba sprawdzić. Podniosłam się do pozycji pionowej i podeszłam do zakurzonego lustra stojącego przy legowisku. Wyglądałam jak siedem nieszczęść. Sierść brudna, posklejana i skołtuniona, grzywka rozczapierzona na wszystkie cztery strony świata, podkrążone oczy, lekko wystające żebra. Postanowiłam się ogarnąć i pójść do miasta, żeby dowiedzieć się, czy nadal jestem modelką. Chociaż, gdyby mnie teraz zobaczyli, nawet by mnie nie poznali. Sama siebie nie poznawałam. Jak to się stało, że wiecznie wesoła, kochająca i szalona Sora stała się nikim innym jak wrakiem wilka?
Zjadłam śniadanie, składające się z martwego królika i wyszłam z jaskini zmierzając się do gorących źródeł. Przechodząc obok innych wilków widziałam ich krzywe spojrzenia kierowane w moją stronę. Nie bardzo mnie to jednak obchodziło. Po paru minutach znalazłam się w miejscu, gdzie z małych zbiorników wodnych unosiła się para. Dawała przyjemne ciepło. Zanurzyłam się w wodzie i dokładnie obmyłam z wszelkiego brudu. Zajęło mi to może godzinę. Po kąpieli wróciłam do siebie. Zmieniając postać w człowieka wyciągnęłam z szafy lekką i przewiewną białą sukienkę. Założyłam ją na siebie, a włosy spięłam w niedbałego koka. Oglądając się w szarej tafli lustra stwierdziła, że wcześniej idealnie pasująca sukienka, którą dostałam od mojego partnera na rocznicę, teraz wisi na mnie jak na wieszaku. No nic, czasem tak się zdarza. Chwyciłam torebkę leżącą na ziemi i po raz kolejny zmieniając postać ruszyłam do miasta. Na granicy lasu natknęłam się na mojego syna.
- Mamo, dokąd idziesz? - zapytał Toboe. Zmierzył całą moją sylwetkę, po czym zmarszczył brwi. No tak, nie widział mnie jakiś czas. Mam nadzieję, że nie zauważył jakichkolwiek zmian w moim wyglądzie, czy zachowaniu. Muszę przynajmniej udawać, że jest tak, jak było zawsze. Nie chcę, żeby się zamartwiał.
- Idę do miasta, skarbie. - powiedziałam, zakładając na twarz maskę optymizmu, jaki na ogół u mnie widział. - Może mam ci coś przynieść?
- Nie, dziękuję, chociaż... mam ochotę na pączka z jagodami. A w jakiej sprawie tam idziesz?
- Muszę wstąpić na chwilę do studia i pogadać z szefem.
- A stało się coś? - dopytywał.
- Ależ skąd! - zaśmiałam się sztucznie. - Niedługo wrócę. Porozmawiamy wieczorem... i kupię pączki.
- Dobrze, mamo.
Ruszyłam przed siebie. Usłyszałam jeszcze z oddali:
- Kocham cię!
Skąd miałam wiedzieć, że były to ostatnie słowa, jakie usłyszałam od niego.
***
Już jako człowiek szłam ulicami zatłoczonego miasta. Przechodnie byli wszędzie. Cały chodnik był zapchany tak, że gdybym coś upuściła i chciała to podnieść zostałabym stratowana przez to gigantyczne stado. Zamiast zadręczać się własnymi myślami, zaczęłam przyglądać się mijanym ludziom. Widziałam starszego pana z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, niosącego gazetę pod pachą, starszą panią z pieskiem, młodą kobietę mniej więcej w moim wieku z wózkiem, jakiegoś biznesmena w drogim garniturze. Mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. W pewnym momencie, na drugim końcu ulicy zauważyłam dziwnie znajomą mi postać. "Kto to?" myślałam gorączkowo. Na pewno już gdzieś ją widziałam. Niestety była ona do mnie odwrócona tyłem i nie mogłam sobie przypomnieć, kim jest. Postanowiłam przejść przez jezdnię, żeby odpowiedzieć sobie na to nurtujące mnie pytanie, kiedy usłyszałam głośny pisk opon. Obejrzałam się w tamtą stronę. Dosłownie sekundę później samochód uderzył we mnie z taką siłą, że poleciałam kilka metrów dalej. Poczułam przeszywający ból w okolicach klatki piersiowej. Miałam plamy przed oczami. Kierowca wysiadł i podbiegł do mnie. Mówił coś, ale słyszałam co piąte słowo. Jedyne co udało mi się zrobić, to obrócić głowę w stronę znajomej, nieznajomej postaci. Zniknęła. Zaraz potem nastała całkowita cisza, a świat spowiła ciemność. Moje serce powoli zwalniało rytm, aż do momentu, gdy całkowicie się zatrzymało, a ostatni oddech opuścił moje płuca.

Uwagi: Lustro no dobra, mogła przytargać z Miasta... Ale szafa? Szafa w jaskini? Po trzech kropkach stawia się Spację! Zjadasz przecinki.

piątek, 10 kwietnia 2015

Od Sory "Mój synuś"

Cały czas zbierało mi się na wymioty, ale o dziwo mimo tego nie czułam się specjalnie źle. Ostatnio (dobra, przedwczoraj) pochłonęłam dość spory kawał sarniny, a raczej ogromny. Małe stworzonko wewnątrz mnie cały czas dawało znać, że żyje, kopiąc i wiercąc się.
Dziś nie miałam ochoty na żaden posiłek, lecz za to wypiłam chyba pół jeziora. W końcu musiałam odejść od niego odejść, bo czułam, że pękam w szwach. Podniosłam się i powolnym krokiem ruszyłam w stronę lasu. Wiecie co było najlepsze? To, że byłam już w ciąży zaawansowanej, a wyglądałam jakbym lekko przytyła. Można było ją określić tylko po moich wahaniach nastroju i apetytu.
Nagle zakręciło mi się w głowie i oparłam się o konar najbliższego drzewa. Jakimś cudem pojawił przy mnie Castiel i z tym swoim uśmiechem zaprowadził mnie do Ice.
Kiedy doczłapaliśmy się do jaskini lekarki straciłam czucie w łapach. Ból brzucha stawał się nie do zniesienia, jakby coś rozrywało mnie od środka. Zostałam wprowadzona do wnętrza groty mój towarzysz mnie opuścił i zajęła się mną wadera. Zaczęła się męczarnia.
*** (kilka godzin później...)***
Obudziłam się z małą kulką przy piersi. W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia.
- Mój, Toboe... mój mały synuś. - wydukałam. Patrzyłam jak maluch wtulił się we mnie i ziewnął, po czym zapadł w głęboki sen. Wykapany ojciec. Różnił się tylko kolorem futerka - było miodowe, jak moje.
"Szkoda, że Cię tu teraz nie ma Tsu..." westchnęłam cicho.

Uwagi: brak

czwartek, 26 marca 2015

Od Sory "Nie cierpię..." cz. 1

Minęły dwa tygodnie od mojego pożegnania z Tsu. Niby to nic wielkiego, ale cholernie za nim tęskniłam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Chodziłam po terenach naszej watahy w tę i z powrotem nie zwracając uwagi na otaczający mnie świat. Nie miałam na nic ochoty, ani na jedzenie, ani na wspólne wypady z innymi wilkami. Po prostu jakby uszło ze mnie życie. W dodatku zaczęłam miewać dziwną huśtawkę nastrojów. Zawsze uśmiechnięta i ze wszystkiego żartująca Sora zmieniła się w straszną marudę. Gdyby to była jakaś tandetna kreskówka dla dzieci mogliby mi śmiało dorysować ciemną deszczową chmurkę nad głową.
***
Spacerowałam właśnie nad brzegiem jeziora, kiedy moim oczom ukazała się medytująca Desari. Wadera siedziała pod wierzbą płaczącą za zamkniętymi oczami w zmyślnej pozycji cicho mrucząc "ommmm". Postanowiłam jej nie przeszkadzać w tym co robi i ominąć ją. Kiedy przechodziłam obok niej niechcący nadepnęłam na gałąź, która łamiąc się z głośnym hukiem wyrwała Des z jej "transu".
- Hej. - mruknęła (jak dla mnie przyjaznym tonem) wykrzywiając pysk w lekkim uśmiechu.
- Cześć. - odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie kompletnie ją olewając.
- Dlaczego masz doła? - zapytała.
- Nie cierpię mieć doła. - burknęłam pod nosem.
- Yyy... wszystko w porządku? - wadera była najwyraźniej trochę zdezorientowania moim niecodziennym zachowaniem.
- Nie cierpię porządku.
- Ej... czemu jesteś nie w sosie? - nie dawała za wygraną.
- Nie cierpię sosu.
Desari podeszła do mnie i usiadła na przeciw zagradzając mi tym samym drogę.
- Co jest? Czemu tak marudzisz? Zachowujesz się jak naburmuszony bachor... Pokłóciłaś się z kimś? Z Tsume? Jeśli tak, to daj spokój, przejdzie mu i przybiegnie do ciebie z bukietem róż na przeprosiny. Takie zachowanie jest do ciebie niepodobne. Zjedz Snickers'a, poczujesz się dużo lepiej. - jakby ją to w ogóle obchodziło... moment... czy on właśnie ZAŻARTOWAŁA?!
- Nie cierpię Snickers'ów. - przewróciłam oczami i ruszyłam przed siebie omijając siedzącą waderę.
- Kurde, Sora... co się dzieje? Okres masz?
Stanęłam. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, co Des przed chwilą mi powiedziała. Spojrzałam na nią.
- Wła...właściwie to mi się spóźnia. - jej oczy lekko się rozszerzyły.
- Ile?
- Półtora tygodnia.

<C.D.N.>

Uwagi: Po "..." stawiamy Spację!

niedziela, 22 lutego 2015

Od Sory "Praca" cz.1

Jakiś czas temu dowiedziałam się, że mamy zamiar kupić dom, a żeby tego dokonać każdy za nas musi znaleźć sobie jakąś pracę jako człowiek. Tsume wstąpił do wojska, a ja nie chciałam zostać bezrobotną.
Kiedy przyszłam do Kii na popołudniową herbatkę stwierdziłam, że może ona mi coś doradzi. W jaskini Alfy spotkałam również Des.
- Cześć dziewczyny. - uśmiechnęłam się, co również odwzajemniły wadery. No, może Kii... Desari tylko skinęła głową.
- Siadaj. Napijesz się? - spytała Kii.
- Zielonej herbaty jeśli masz. - powiedziałam i usiadłam koło czarnej wadery.
- Em... co do tej pracy... - zaczęłam.
- Tak? - różowowłosa postawiła przede mną parującą łupinę orzecha kokosowego (tzn. kubek) i spojrzała na mnie.
- Pomyślałam, że jako moje przyjaciółki może pomogłybyście mi coś sobie znaleźć. Nie mam pojęcia, czym mogłabym się zająć. - podniosłam łapy w geście bezradności.
Obie wadery popatrzyły na siebie wymieniając się spojrzeniami. W końcu Des zwróciła się w moją stronę mówiąc:
- Pomożemy ci. - momentalnie się uśmiechnęłam.
- A myślałaś na przykład nad pracowaniem w sklepie odzieżowym albo perfumerii? - powiedziała Kiiyuko.
Zamyśliłam się trochę. W sumie czemu nie, al czy na pewno tego chcę?
- Na pewno chciałabym żeby było to związane z modą. - odparłam.
- Zobaczymy co da się zrobić. - mruknęła Des biorąc łyk gorącego napoju.
***
Siedziałam w jaskini pielęgnując swoje futro, gdy nagle w wejściu pojawiła się Kii.
- Cześć kochana. Wejdź.
- Hej. Mam dla ciebie propozycję. - powiedziała.
- Co takiego? - spojrzałam na nią marszcząc nos.
- Tak się składa, że u siebie w biurze znalazłam ulotkę o... - tu przerwała, zwiększając moją ciekawość o 1500%.
- O? - zapytałam lekko poirytowana.
- O kastingach na bycie modelką. Co ty na to?

<C.D.N>

Uwagi: literówkiiiii...

piątek, 12 września 2014

Od Sory "Dziwne Znalezisko cz.2" (cd. Sagrina)

- Jaki piękny!!! Skąd go masz? Od jakiegoś przystojnego basiora? A może on nie jest z naszej watahy? No powiesz mi, czy nie?! Skąd go masz?!
- Zwolnij siostra, zwolnij! - Sagi zaczęła się turlać ze śmiechu.
- Ale ja tylko pytam, skąd masz taki cudowny naszyjnik? - zapytałam nieco zirytowana.
- Znalazłam. - uśmiechnęła się.
- Jak to?! Gdzie?!
- Gdzieś w krzakach.
- Takie cudeńko? W krzakach?!
- No tak... - podeszłam do wadery.
- Daj przymierzyć! - zrobiłam oczy kota ze Shreka. - Ładnie proszę! - jęczałam.
- Hm...
- No PROSZĘ!
- No dobra. - podała mi błyskotkę. Podeszłam do lustra i założyłam naszyjnik. Jaki on jest piękny! Wpatrywałam się w niego przez dłuższą chwilę.
- Ej... Sora, to nie czas na zabawę w Narcyza. - Sagi nie mogła się powstrzymać od śmiechu.

<Sagi?>

Od Sory "Nowa Znajoma? cz.2"

- Nic się nie stało. - powiedziałam masując lekko obolałą głowę. Wadera patrzyła na mnie przez chwilę w milczeniu. W końcu przerwała tą ciszę i powiedziała:
- Gdzie moje maniery! Jestem Asuna, a Ty? - uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Sora. - odwzajemniłam uśmiech. - Nigdy Cię wcześniej nie widziałam... Nowa?
- Tak.
- A... Noże masz ochotę się przejść ze mną na spacer? Właśnie idę nad jezioro.
- Pewnie!
Ruszyłyśmy przed siebie rozmawiając o różnych rzeczach, no wiecie...
Bardzo przyjemnie mi się z nią gawędziło. Czuję, że to początek nowej przyjaźni.

środa, 3 września 2014

Od Sory "Niezręczna sytuacja cz.6" (cd. Sagrina)

Przygwoździłam Tsu do ziemi i spojrzałam mu w oczy. Usłyszałam głuche wycie dobiegające z głębi lasu. To była Sagrina. Wtedy przypomniało mi się, że przecież umówiłam się z nią wieczorem przed moją jaskinią, a ja kompletnie o tym zapomniałam.
- Muszę już iść. - nachyliłam się nad basiorem i pocałowałam go w policzek. Wstałam i pobiegłam w stronę lasu. - Na razie przystojniaku! - pomachałam mu na pożegnanie. Pobiegłam do wadery, która czekała na mnie zniecierpliwiona przed jamą. Z niewinnym uśmieszkiem zatrzymałam się obok niej.
- Siemka! - przywitałam się radosna i usiadłam.
- No cześć. - odburknęła. - Gdzie byłaś? - spytała podejrzliwie mrużąc ślepia.
- A, nie ważne. - zaśmiałam się delikatnie. - Przepraszam, wyleciało mi z głowy, nie złość się. - zamachałam ogonem.
- Jak mogę się złościć na moją siostrzyczkę? No dobra, ale teraz mów co robiłaś, przecież widzę jaka jesteś szczęśliwa...

<Sagrina?>

sobota, 16 sierpnia 2014

Od Sory "Niezręczna sytuacja cz.4" (cd. Tsume)

Leżałam na ziemi ciężko dysząc.
- Myślałam, że już po mnie... Dziękuję Ci. - powiedziałam.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się basior. Wstałam.
- To co teraz robimy?
- Może pójdziemy na wrzosową łąkę?
- Z chęcią. Pójdę wszędzie, byle z dala od tego przerażającego klifu. - zachichotałam. Ruszyliśmy w stronę lasu. Słońce powoli zachodziło. Biegaliśmy między drzewami. Gdy dotarliśmy na łąkę, było już zupełnie ciemno. Położyliśmy się na ziemi oglądając gwieździste niebo.
- Jak tu pięknie. - spojrzałam na Tsume'a.

<Tsu? ( sorki, ale nie miałam weny)>

czwartek, 31 lipca 2014

Od Sory "Moja Bliźniaczka cz.2" (cd. Tsume)

- T-to...to naprawdę ty? - wykrztusiłam. Ona tylko skinęła głową. Rzuciłam się jej na szyję. - Tak się cieszę! Myślałam, że rozdzielili nas na dobre.
- Nie, no co ty. - uśmiechnęła się. - Em... Sora, czy mogłabym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytała.
- Pewnie! A może... Chcesz dołączyć do naszej watahy?
- To byłoby super! - wykrzyknęła Sagrina.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że naszej dwójce przygląda się jakiś basior.
- Eee... To chodźmy do Kiiyuko, naszej alfy. - spojrzałam na Sagi. - Ty też możesz z nami iść, jak chcesz. - zwróciłam się do niego. Basior tylko wzruszył ramionami... Ruszyliśmy w stronę jaskiń. Po drodze spotkaliśmy Kii.
- Czy mogę dołączyć do waszej watahy? - powiedziała Sagrina.
- Oczywiście! Ale nie będziemy o tym rozmawiać tutaj, zapraszam do mnie.
- Idziesz za mną? - siostra odwróciła się w moją stronę.
- Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Zobaczymy się wieczorem przed moją jaskinią. - uśmiechnęłam się.
Wadery poszły w swoją stronę, a ja zostałam z tym basiorem.
- Chciałeś coś ode mnie?

<Tsume?>

środa, 9 lipca 2014

Od Sory "Leo i Shadow cz.1" (cd. Shadow)

Od tamtej pory, co noc spotykałam się z Shadow'em. Bardzo lubiłam jego towarzystwo, mimo, że czasem zachowywał się, jak ...Shadow. Szkoda, że pojawiał się tylko w nocy...
Czekałam na niego pod Pomarańczowym Drzewem. Było dość chłodno, dlatego wzięłam z jaskini moją ulubioną fioletową arafatkę. Nagle coś dotknęło mojego ramienia..
- Tęskniłaś? - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- A żebyś wiedział, że tak. - uśmiechnęłam się. Obróciłam się i liznęłam basiora w nos.
- Hehe...tak myślałem. To na co masz dzisiaj ochotę? - zapytał.
- Wiesz, wiele myślałam na nasz temat i...
- I co?
- Spotykamy się zawsze w nocy i tylko w nocy, a przed wschodem słońca musisz iść. Nawet nie umiem się dokładnie określić, ale...brakuje mi ciebie. Chcę, żebyś był przy mnie nie tylko o zmierzchu.
- Doskonale cię rozumiem. Mi też jest z tym ciężko, zwłaszcza, że w ciągu dnia muszę być schowany w ciele tego ciamajdy, Leonarda. - mruknął.
- No to, chyba musimy coś z tym zrobić. - powiedziałam.

<Shadow?>

Od Sory "Taki straszny jestem? cz.12" (cd. Shadow)

- A na co ci to wygląda, skarbie?
- Na coś nieprzyzwoitego. - przy nim czuję się tak jakoś dziwnie, ale chyba w dobrym znaczeniu tego słowa. Często go widywałam, kiedy wraz z Ahir'ą chodziłyśmy na nocne spacery. Kiedyś nawet Ahira się mnie spytała:
- Dlaczego się z nim nie umówisz? Przecież wiem, że Ci się podoba. - tak, to prawda. Podobał mi się i to bardzo. Co z tego, że jest "inny". Dzięki temu jest jedyny w swoim rodzaju. Zawsze, gdy na niego spoglądałam, robiło mi się gorąco, serce szybciej mi biło, zaczynałam dostawać drgawek
itp. ... Shadow wyrwał mnie z mojego zamyślenia.
- To co? Dasz mi buzi? - zapytał.
- Hm...zastanowię się. - powiedziałam ironicznie.

<Shadow?>

poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Sory "Taki straszny jestem? cz.10" (cd. Shadow)

- Zgadnij Kotku, kto jest w środku? - myślałam, że serce wskoczy mi do gardła! Otworzyłam szeroko oczy. Przede mną ukazała się czarna postać ze świecącymi oczami.
- A ty kto? - zapytałam.
- Jeszcze nie wiesz? - usłyszałam jego głos. Zapaliłam świecę i...Shadow!? Myślałam, że zemdleję.
- P-po co tu przyszedłeś?
- Chciałem się tylko pobawić. - uśmiechnął się zadziornie. Basior zbliżył się do mnie. Nagle oblała mnie fala gorąca.
- Hm...a w co chcesz się bawić? - właściwie nie wiem, dlaczego to powiedziała, ale na analizę było już za późno.

<Shadow? W co będziemy się dziś bawić? XD>