Rozmyślałem w tym momencie o Shadow'ie. Ciągle miałem wrażenie że go znam... Ale to nie
prawda! Chyba... Teraz przypomniała mi się śmieć Leo... I to że
uciekłem, gdy go atakowali... I to że Shadow nazywa mnie tchórzem!!!
-Chwila, chwila... - wymamrotałem. Czy Leo to nie przypadkiem... Shadow!? Natychmiast podbiegłem do Alexa, wiec dowiedział się o tym co
myślę o Shadow'ie
- Ale kim jest ten "Leo" - spytał się nie rozumiejąc
- Kiedy indziej ci opowiem - odpowiedziałem.
- Ale o co ci chodzi?
- No przecież mówię, że według mnie "Leo to jest Shadow!"
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trey. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 września 2013
środa, 18 września 2013
Cd. Trey "Stara mapa i smoki"
- Ciekawe, gdzie prowadzi ta mapa?... - powiedziała Kiiyuko
- Nie wiem - odpowiedziałem.
Nasza wędrówka z większością watahy (tylko Alexander i Giveros nie poszli z nami) nie była długa. Po drodze Kiiyuko rozmawiała przez telefon i po zakończonej rozmowie powiedziała, że Asai i reszta zatruła nam teren jeziora. A to podła jędza... Jak tylko wrócimy to jej pokażemy....
Droga prowadziła do "Tajemniczej Jaskini". Na miejscu było tak samo jak w Tajemniczych podziemiach: kryształo-kwiaty, magiczna woda... Nagle usłyszeliśmy przerażający ryk, który już po chwili stało się jasne, że to ryk smoka. Ściana obok zatrzęsła się i runęła na ziemię. Upadliśmy na ziemię razem z toną kamieni. Wszyscy byliśmy cali poharatani i brudni, bo widziałem kilka innych leżących obok wilków. Przez małą dziurkę zauważyłem, że z jamy w ścianie wyleciał jeden wielki, niebieski smok i dwa mniejsze, które wyglądały jak kościotrupy. Na szczęście nas nie zauważyły, bo byliśmy przykryci gruzem.
- Chodźcie moi bracia, nasza przywódczyni czeka... - powiedział największy smok, a tamte mniejsze przytaknęły na te słowa. "Te smoki nigdy się stąd nie wydostaną" - pomyślałem pocieszająco. Ależ się myliłem: smoki zmętniały, niczym duchy i przeniknęły przez sufit jaskini i tym samym wydostały się na powierzchnię. Powoli ściągnąłem z siebie kamienie i pomogłem też innym, którzy tego potrzebowali w wydostaniu się. Kiiyuko tylko przez chwilę patrzyła na to co robię i pobiegła na dwór. Gdy ją potem, dogoniłem smoki zniknęły już za horyzontem
- P-po-leciel-li do... Asai?! - spytała się mnie przerażona Kiiyuko
- Raczej tak... - odparłem.
Po powrocie do watahy Kiiyuko oznajmiła wszystkim, żeby nie panikowali.


- Nie wiem - odpowiedziałem.
Nasza wędrówka z większością watahy (tylko Alexander i Giveros nie poszli z nami) nie była długa. Po drodze Kiiyuko rozmawiała przez telefon i po zakończonej rozmowie powiedziała, że Asai i reszta zatruła nam teren jeziora. A to podła jędza... Jak tylko wrócimy to jej pokażemy....
Droga prowadziła do "Tajemniczej Jaskini". Na miejscu było tak samo jak w Tajemniczych podziemiach: kryształo-kwiaty, magiczna woda... Nagle usłyszeliśmy przerażający ryk, który już po chwili stało się jasne, że to ryk smoka. Ściana obok zatrzęsła się i runęła na ziemię. Upadliśmy na ziemię razem z toną kamieni. Wszyscy byliśmy cali poharatani i brudni, bo widziałem kilka innych leżących obok wilków. Przez małą dziurkę zauważyłem, że z jamy w ścianie wyleciał jeden wielki, niebieski smok i dwa mniejsze, które wyglądały jak kościotrupy. Na szczęście nas nie zauważyły, bo byliśmy przykryci gruzem.
- Chodźcie moi bracia, nasza przywódczyni czeka... - powiedział największy smok, a tamte mniejsze przytaknęły na te słowa. "Te smoki nigdy się stąd nie wydostaną" - pomyślałem pocieszająco. Ależ się myliłem: smoki zmętniały, niczym duchy i przeniknęły przez sufit jaskini i tym samym wydostały się na powierzchnię. Powoli ściągnąłem z siebie kamienie i pomogłem też innym, którzy tego potrzebowali w wydostaniu się. Kiiyuko tylko przez chwilę patrzyła na to co robię i pobiegła na dwór. Gdy ją potem, dogoniłem smoki zniknęły już za horyzontem
- P-po-leciel-li do... Asai?! - spytała się mnie przerażona Kiiyuko
- Raczej tak... - odparłem.
Po powrocie do watahy Kiiyuko oznajmiła wszystkim, żeby nie panikowali.
Tak wyglądał największy smok...

...A tak mniejsze
poniedziałek, 2 września 2013
Cd. Trey "Wyprawa z mapą"
Jutro miałem zbadać ze Kiiyuko mapy które znalazłem w tej starej skrzyni...
Tego dnia moim mieszkaniu, na parapecie leżało pare zerwanych krzyształo-kwiatów i dwie buteleczki wody z tych podziemi. Patrzyłem na ich piękno, gdy nagle Kiiyuko zapukała do moich drzwi mojego domku, a gdy otworzyłem ona wrzasnęła:
- Dzień dobry mój miły panie, idziemy rozpracować tą mapę?!
Była w strou poszukiwacza skarbów. Zaskoczony jej wyglądem odparłem:
- Eee... no tak.
W tym momencie wyskakując zza Kiiyuko (jak zawsze) wtrąciła się Valixy, za którą nie przepadam. Na dzień dobry powiedziała z wrednym uśmieszkiem:
- A co robią moja kochane gołąbeczki?!
<Co na to powiesz, Kiiyuko?>
Tego dnia moim mieszkaniu, na parapecie leżało pare zerwanych krzyształo-kwiatów i dwie buteleczki wody z tych podziemi. Patrzyłem na ich piękno, gdy nagle Kiiyuko zapukała do moich drzwi mojego domku, a gdy otworzyłem ona wrzasnęła:
- Dzień dobry mój miły panie, idziemy rozpracować tą mapę?!
Była w strou poszukiwacza skarbów. Zaskoczony jej wyglądem odparłem:
- Eee... no tak.
W tym momencie wyskakując zza Kiiyuko (jak zawsze) wtrąciła się Valixy, za którą nie przepadam. Na dzień dobry powiedziała z wrednym uśmieszkiem:
- A co robią moja kochane gołąbeczki?!
To jest ta mapa
<Co na to powiesz, Kiiyuko?>
środa, 28 sierpnia 2013
Od Trey'a "Tajemnicze podziemia"
Od jakiegoś czasu rozmyślałem nad tematem tajemniczych i smoczych podziemi. Nie dawało mi to spokoju. Myślałem o tym przez cały dzień. Postanowiłem ich poszukać. Szukałem kwadrans... Szukałem pół godziny... Szukałem godzinę... Aż w końcu... nie znalazłem. Miałem już zrezygnować, gdy spacerując po zielonym lesie, wdepnąłem w małą dziurkę, co przykuło moją uwagę. Była lekko przykryta opadłymi już liśćmi... Nie wiedziałem, czy sprawdzić CO TO, czy lepiej nie. Moja ciekawość wygrała. Ukucnąłem i odsłoniłem je. Dziurka okazała się wielką dziurą, lecz niegłęboką. Postanowiłem wejść tam... Wbrew wszystkim pozorom, było tam jasno, bo nieznane mi kwiato-kryształy i woda świeciły bladoniebieską poświatą. Dotknąłem jedną z roślin. Była delikatna w dotyku i odchyliła się, gdy puściłem jej płatki. Pachniały wręcz nieziemsko. Zerwałem jednego z nich, żeby potem pokazać go Kiiyuko, ale zaraz po zerwaniu zmienił się w najprawdziwszy kryształ. Nie mogłem kryć zdumienia. Przykucnąłem obok wody i zanurzyłem rękę i wyciągnąłem ją z cieczą, która już się nie błyszczała. Przyjrzałem się uważniej, dlaczego utraciła swoje właściwości... Zauważyłem świecące na niebiesko niesamowite ryby i wodorosty. Napiłem się wody. Smakowała trochę inaczej, tak słodko... Po chwili poczułem się taki zdrowy i rześki... "Najwyraźniej ma właściwości lecznicze..." - pomyślałem. Dobrze, że zawsze mam ze sobą kolekcję buteleczek do różnych próbek. Włożyłem do nich kryształo-kwiata i nalałem wody. Potem spojrzałem za siebie ujrzałem spiralne schody prowadzące jeszcze głębiej w dół... Schodziłem po nich około dziesięć minut. Na samym dole była niewielka pusta przestrzeń, wilgoć i te świecące "rośliny". Stała tam też spleśniała, sypiąca się stara skrzynia, już bez zamka, więc bez problemu mogłem zajrzeć do środka... W środku były dwie bardzo stare mapy. Wyciągnąłem je i zajrzałem, jaką mają treść: jedna przestawiająca nasze, nawet już nieistniejące (wąwóz) tereny... Druga przedstawiała Tajemnicze Podziemia, w których najwyraźniej teraz się znajdowałem
- Co?! To one naprawdę istnieją?! - Mój krzyk odbił się echem po podziemiach. To miejsce jest naprawdę magiczne! Nie wierzę, że to właśnie JA znalazłem to miejsce!
Po około dwudziestu minutach oglądania magii tego miejsca, wróciłem do watahy i od razu pobiegłem do Kiiyuko. Opowiedziałem jej o moich przeżyciach i pokazałem jej moje znaleziska. Byłem ciekaw jej reakcji...

kryształo-kwiat przed zerwaniem...

I po zerwaniu...

A to woda
<Kiiyuko, co na to powiesz?>
czwartek, 22 sierpnia 2013
Od Trey'a "Wycieczka do miasta"
Ostatnio do watahy dołączył Alexander, brat bliźniak Valixy. Wyglądali prawie tak samo. Kiiyuko mianowała go przywódcą wojowników. Zdecydowanie pasowało to do niego.
Następnego dnia postanowiłem iść z Kiiyuko i Valixy do miasta. Chcieliśmy wziąć ze sobą Alexandra. Po ostatniej jego wycieczce do miasta, trudno było go namówić, by poszedł z nami do centrum handlowego. Ale w KOŃCU (pod przymusem) zgodził się. Gdy dotarliśmy, Kiiyuko i Valixy powarczywały na siebie z powody jakichś ciuchów. (Alex ciągle siedział cicho)...
<Alex, czemu się nie odzywasz?>
Następnego dnia postanowiłem iść z Kiiyuko i Valixy do miasta. Chcieliśmy wziąć ze sobą Alexandra. Po ostatniej jego wycieczce do miasta, trudno było go namówić, by poszedł z nami do centrum handlowego. Ale w KOŃCU (pod przymusem) zgodził się. Gdy dotarliśmy, Kiiyuko i Valixy powarczywały na siebie z powody jakichś ciuchów. (Alex ciągle siedział cicho)...
<Alex, czemu się nie odzywasz?>
środa, 21 sierpnia 2013
Od Trey'a "Shadow"
Tajemniczy przeciwnik znikł mi z oczu. Nie miałem szans go dogonić, więc zawróciłem. Wracając myślałem "Jeszcze go dorwę".
Gdy już dotarłem na miejsce... Zauważyłem, że Kiiyuko i reszta przebudza się, więc ruszyłem im na pomoc. Spytałem się:
- Nic wam nie jest?!
Kiiyuko odpowiedziała:
- Nie, chyba nie...
Steele odwarknął:
- Nie! A co?!
Chyba mnie nie lubi. Glimmer nie odzywała się: chyba nie wiedziała o co chodzi. Valixy wtrąciła się:
<Co powiesz, Valixy?>
Gdy już dotarłem na miejsce... Zauważyłem, że Kiiyuko i reszta przebudza się, więc ruszyłem im na pomoc. Spytałem się:
- Nic wam nie jest?!
Kiiyuko odpowiedziała:
- Nie, chyba nie...
Steele odwarknął:
- Nie! A co?!
Chyba mnie nie lubi. Glimmer nie odzywała się: chyba nie wiedziała o co chodzi. Valixy wtrąciła się:
<Co powiesz, Valixy?>
Cd. Trey "Niebezpieczeństwo"
Trwała wojna wrogiej watahy z naszą. To był istny koszmar. Przypominało mi to tą wojnę z moją poprzednią watahą i przeciwną... Chwila moment... To była TA SAMA wataha!!! Ogarnęła mnie jeszcze większa złość, gdy ujrzałem nieprzytomną Kiiyuko, Glimmer i Steele pod łapami pewnego tajemniczego wilka z demonicznymi skrzydłami i Asai, o której już wcześniej tylko słyszałem, ponieważ jestem nowy. Próbowałem go zaatakować, lecz on przewidywał mój każdy ruch i robił unik. Powiedział przez śmiech:
- Czego chcesz, kurduplu?!
- A czego WY chcecie od naszej watahy?! Przecież my nic nie zrobiliśmy!
Denerwowało mnie to, że cieszy się z naszego nieszczęścia. On nie odpowiadał. Śmiał się tylko złowieszczo. W tym momencie skoczyła z góry Valixy, prosto na...
<Co robisz, Valixy?>
- Czego chcesz, kurduplu?!
- A czego WY chcecie od naszej watahy?! Przecież my nic nie zrobiliśmy!
Denerwowało mnie to, że cieszy się z naszego nieszczęścia. On nie odpowiadał. Śmiał się tylko złowieszczo. W tym momencie skoczyła z góry Valixy, prosto na...
<Co robisz, Valixy?>
wtorek, 20 sierpnia 2013
Od Trey'a "Déjà vu z dzieciństwa"
W pewnym momencie świat zaczął mi się rozmywać i tracić kolory przed oczami. W pewnym momencie pojawiłem się na jakiejś polanie. Była piękna słoneczna pogoda. Rozejrzałem się i zobaczyłem... SIEBIE W DZIECIŃSTWIE!!! - To nie możliwe! Moja młodsza wersja, jako dzieciak rozmawiała z Leo. Nie wiadomo skąd, znałem jego imię, najwyraźniej kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Leo i drugi ja pobiegliśmy na jakąś polanę i tam się bawiliśmy. Postanowiłem ich śledzić. Pobiegłem za nimi.
Po jakimś czasie wszyscy wróciliśmy, bo zaczęło się ściemniać. Usłyszęliśmy straszne wrzaski krzyki, wycie i warczenie. Wtedy właśnie rospętało się prawdziwe piekło. Nieznajome stado, najwyraźniej wrogo nastowione zaatakowało naszą watahę. Drapali, gryźli i rozszarpywali dobre wilki. Nie mieli szans na przeżycie, bo z szoku w ogóle się nie bronili i źli mieli przewagę liczebną. Na moich oczach zabili całą moją wilczą rodzinę i samego Leo. Ze strachu spanikowałem i uciekłem. Wtedy ocknąłem się i okazało się że to tylko sen, zły sen na jawie. A może nie... Zorientowałem się, że przerażona Kiiyuko mną potrząsa i krzyczy mi w twarz:
- Lepiej się rusz! Zobacz! - zauważyłem, że powolnym krokiem zbliża się wroga wataha. Złe wilki rzucały się na tych, którzy z naszej watahy próbowali bronić naszych terenów. Najwyraźniej mięli do nas jakąś sprawę...
<Kiiyuko, dowiesz się czego oni chcą???>
Po jakimś czasie wszyscy wróciliśmy, bo zaczęło się ściemniać. Usłyszęliśmy straszne wrzaski krzyki, wycie i warczenie. Wtedy właśnie rospętało się prawdziwe piekło. Nieznajome stado, najwyraźniej wrogo nastowione zaatakowało naszą watahę. Drapali, gryźli i rozszarpywali dobre wilki. Nie mieli szans na przeżycie, bo z szoku w ogóle się nie bronili i źli mieli przewagę liczebną. Na moich oczach zabili całą moją wilczą rodzinę i samego Leo. Ze strachu spanikowałem i uciekłem. Wtedy ocknąłem się i okazało się że to tylko sen, zły sen na jawie. A może nie... Zorientowałem się, że przerażona Kiiyuko mną potrząsa i krzyczy mi w twarz:
- Lepiej się rusz! Zobacz! - zauważyłem, że powolnym krokiem zbliża się wroga wataha. Złe wilki rzucały się na tych, którzy z naszej watahy próbowali bronić naszych terenów. Najwyraźniej mięli do nas jakąś sprawę...
Mały Leo
<Kiiyuko, dowiesz się czego oni chcą???>
Trey "Jak dołączyłem do watahy?"
Obudziłem się w lesie na wielkiej, kwiecistej polanie. Nie pamiętałem prawie nic, a szczególnie swojego dzieciństwa. Nie należałem nigdy do żadnej watahy. Czasami z nudów przemieniałem się w człowieka i szedłem do miasteczka znajdującego się daleko od lasu, w którym mieszkałem. Inni uważali mnie za dziwaka, z tego powodu nie miałem przyjaciół. Może to nawet dobrze...
Pewnego dnia postanowiłem poszukać watahy. Watahy która by mnie przyjęła. Wyruszyłem w podróż następnego dnia.
Podróżowałem wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy. Spotkałem wiele watah ale żadna mnie nie przyjęła. Już miałem zrezygnować ale... spotkałem "Watahę Magicznych Wilków", ta wataha od razu mnie przyjęła. Pierwsza przywitała mnie Kiiyuko, jak się dowiedziałem, jest samicą Alfa. Potem spotkałem wesołą Ifus, małą Valixy, słodką Glimmer i inne wilki z tej watahy. Ku mojemu przerażeniu, dziewczyny przeważały ilość osób w watasze.
Pierwszego dnia czułem się bardzo dziwnie. W środku nocy, nie mogłem spać więc poszedłem się przejść. W oddali, między drzewami, zobaczyłem zbliżających się groźnych wrogów, więc ostrzegłem resztę watahy.
<Kiiyuko? Co robimy?>
Pewnego dnia postanowiłem poszukać watahy. Watahy która by mnie przyjęła. Wyruszyłem w podróż następnego dnia.
Podróżowałem wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy. Spotkałem wiele watah ale żadna mnie nie przyjęła. Już miałem zrezygnować ale... spotkałem "Watahę Magicznych Wilków", ta wataha od razu mnie przyjęła. Pierwsza przywitała mnie Kiiyuko, jak się dowiedziałem, jest samicą Alfa. Potem spotkałem wesołą Ifus, małą Valixy, słodką Glimmer i inne wilki z tej watahy. Ku mojemu przerażeniu, dziewczyny przeważały ilość osób w watasze.
Pierwszego dnia czułem się bardzo dziwnie. W środku nocy, nie mogłem spać więc poszedłem się przejść. W oddali, między drzewami, zobaczyłem zbliżających się groźnych wrogów, więc ostrzegłem resztę watahy.
<Kiiyuko? Co robimy?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)