Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2015

Od Moon "Ulubieniec publiczności" cz.2 (cd. Suzanna)

Postawiłam pierwszy, niepewny krok ku zającowi. Podkradłam się do niego, najciszej jak umiałam. Wyglądał raczej na młodego zajączka, więc nie ucieknie daleko jeśli mnie nie usłyszy, pomyślałam. Miałam już się przygotować do ostatecznego ruchu, lecz zając spojrzał w jakimś kierunku i uciekł.
- Ej! Wracaj! – zawołałam do… zająca, gdy ten znikał w krzakach. Zabrzmiało to dosyć dziwacznie, ale chyba nikt tego nie słyszał. Spojrzałam w tą samą stronę, w którą spojrzał zając. Leżała tam jakaś wadera, która z ogromna szybkością zerwała się na łapy i rozglądała się na wszystkie strony… ale mnie nie zauważyła. Nie za bardzo wiedziałam kto to, więc podeszłam do niej po cichu. Okazało się iż to była nasza Alfa Suzanna. Wadera w końcu mnie spostrzegła, po czym spytała:
- Czemu się tak do mnie podkradasz, ty…
- Moon – odpowiedziałam szybko – A ty jesteś Suzanna, tak?
Wadera przewróciła oczami.
- Jasne, że tak! Nie wiesz jak nazywa się Alfa?
- Wiem, tylko zdarza mi się zapomnieć.
- Dobra… tylko wolałabym żebyś mówiła do mnie Ishi lub Pestka. Jasne?
- Jasne… Pestko.
Ishi przeciągnęła się i spojrzała mi prosto w oczy. Raczej nasza rozmowa będzie kontynuowana.
- Powiedz mi Moon… jesteś tu nowa? Bo cię nie kojarzę.
- Jestem tu od kilku miesięcy. – odpowiedziałam zanurzając się w myślach – I jeżeli mogę zapytać… Co robiłaś na tej polanie?
- A… co cię to interesuje? Leżałam sobie i tyle!
- Ok? - powiedziała niepewnie, gdyż nie spodziewałam się, że Ishi taki ma charakter Po chwili Ishi powiedziała:

<Suzanna? Mam nadzieję, że dobrze zaprezentowałam Ishi chociaż nie jestem pewna…> 

Uwagi: Popracuj nad przecinkami.

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Moon "Spotkanie" cz.2 (cd. Achita/Draven)

- Na pewno ich znajdziemy. – pocieszałam waderkę, która wyglądała na przestraszoną. – A wiesz jak się nazywają?
- Kai i Nari – odpowiedziała z większą pewnością siebie.
- No dobrze to pójdziemy ich poszukać – odpowiedziałam i poszłyśmy przed siebie.
W sumie… nie za bardzo wiedziałam dokąd zmierzamy, gdyż Achita biegła przede mną. W końcu dotarliśmy do Żółtego Lasu.
- To na pewno tutaj? – zapytałam.
Waderka się skuliła.
- Eee… raczej nie.
Westchnęłam.
- To może wracajmy? – zaproponowałam – Tutaj nie ma nic ciekawego.
- A właśnie, że jest! – powiedziała Achita i wskoczyła w górę liści, która znajdowała się niedaleko nas. Po chwili usłyszeliśmy jakieś wołanie.
- Achita! Achita!
Odwróciliśmy się w kierunku skąd dobiegało nawoływanie. W naszą stronę biegł jakiś szczeniak.
- Draven! – krzyknęła Achita i zaczęła biec w jego kierunku.
Podeszłam do nich. Kiedy Draven mnie zobaczył, zaczął cofać się ze strachu.
- Nie masz się czego bać. To jest Moon – odpowiedziała i odwróciła się w moim kierunku, po czym dodała: - To jest mój brat Draven.
- Hejka Draven! – powiedziałam i zbliżyłam się do niego.
Draven nadal był przestraszony, ale jednak udało mi się zdobyć trochę jego zaufania. W końcu Dravn podszedł do Achity i powiedział:
- Mama mówiła żebyś wracała.
- A wiesz gdzie mamy iść? – zapytała.
- Raczej tak – powiedział trochę niepewny.
- No to prowadź!

<Achita? Draven? Któreś z was dokończy? I przepraszam, że takie beznadziejne op. Ale nie miałam weny.> 

Uwagi: brak

wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Moon "Samokontrola" cz.5 (cd. Blue)

Wreszcie wyszłam z pracy. Wydawało mi się, że trwało to wieczność, ale mój szef kazał nam zamknąć restaurację wcześniej, gdyż miał coś do załatwienia. Bałam się, że to coś poważnego, ale szybko przestałam o tym myśleć. W końcu ujrzałam przed sobą Blue wychodzącą z komendy policji. Wskoczyłam jej na plecy, a ona o mało się nie przewróciła.
- Moon! – krzyknęła niezadowolona Blue.
- I jak ci poszło? Po twojej minie mogę wywnioskować, że nie najgorzej.
- Można tak powiedzieć. Może dzisiaj też mnie gdzieś zaprowadzisz, co? Bo jakoś nie chce mi się wracać do watahy.
- A niby gdzie mam cię zaprowadzić? Jest dużo miejsc do zobaczenia.
- Mówiłaś mi, że mi pokarzesz mi miasto czy coś w tym stylu… Nadal musisz dotrzymać słowa.
- No dobra – zaśmiałam się – najpierw się przejdziemy.
Bez żadnego słowa ruszyliśmy wzdłuż chodnika. Blue opowiadała o jakimś owczarku, ale nie za bardzo jej słuchałam (jak zwykle). Po chwili moja przyjaciółka zniknęła mi gdzieś z oczu.
- Blue?! – zapytałam niepewnie, myśląc, że gdzieś się pojawi, jednak nigdzie jej ni było. Postanowiłam cofnąć się o kilka kroków, aby sprawdzić, czy gdzieś tam jest. Jednak przechodząc koło zaułka zauważyłam Blue z jakimś psem.
- Co ty robisz?- zapytałam odciągając ją od psa. Nie było to łatwe, gdyż pies zaczął ciągnąć Blue za nogawkę.
- Przestań! – krzyknęła Blue odpychając mnie od siebie. Podeszła do psa i zaczęła go głaskać. Po chwili gdy na mnie spojrzał, zaczął warczeć, co mogło oznaczać "Odczep się od nas i zostaw nas w spokoju".
- Moglibyśmy już stąd iść? – zapytałam, lecz Blue odpowiedziała mi piorunującym spojrzeniem.
- Czemu nie lubisz psów? – zapytała szybko
- Nic do nich nie mam – odpowiedziałam – ale… on ma… pchły… iii… możesz je też mieć… iii… może mieć właściciela, który go szuka – odpowiedziałam powoli, lecz to ostatnie raczej nie jest prawdą, gdyż pies wyglądał na niezadbanego. W końcu wyszliśmy z Blue z tego ślepego zaułka.
- A czemu tam poszłaś? – zapytałam.
- Przechodząc tamtędy usłyszałam, jak ten pies pyta się, czy jestem człowiekiem. – odpowiedziała.
Nie chciałam poruszać tego tematu, więc poszliśmy przed siebie. Zauważyłyśmy, iż zaczynało się ściemniać.
- Może już pójdziemy? – zapytałam Blue. Jednak po chwili zaczął padać deszcz i szybko schowaliśmy się pod daszkiem sklepu.
- Co teraz zrobimy? Jesteśmy na drugim końcu miasta, a wataha jest daleko – powiedziała
- Wiesz… w mieście jest dom należący do watahy. Są tam wilki które potrafią przemieniać się w człowieka… musi być chyba gdzieś niedaleko.
- No to chodźmy.

<Blue? Nie miałam weny ;_;>

Uwagi: Jak to Blue wyszła z policji? To nie do końca ma sens. Zjadasz literki. "Niepewnie" piszemy razem. Cudzysłowia nie piszemy przy użyciu dwóch przecinków. Po trzech kropkach (...) używamy Spacji.

piątek, 24 lipca 2015

Od Moon "Moja rodzina" cz.2 (cd. chętny)

Gdy usłyszałam ten głos, od razu rozpoznałam że to Moonstar, tylko jej nie widziałam. Oczywiście cała jaskinia była pokryta lodem, a na ścianach były półki skalne, na których wylegiwała się moja siostra.
- Czego tu szukasz? – zapytała władczym tonem – … przecież uciekłaś ode mnie.
- Prawda, ale mam do ciebie pytanie.
- Ha, ha bardzo śmieszne! Tyle przeszłaś aby się o coś zapytać?
- W sumie nie miałam tak daleko. Niedaleko jest moja wataha.
- No to widzę, że nasza Moon znalazła sobie schronienie. A teraz do rzeczy i zadaj mi to pytanie.
- Czy wiesz kim byli moi rodzice?
Moostar nie śmiała się jak za zwyczaj z mojego pytania, tylko normalnie odpowiedziała:
- A więc naszym ojcem był Alex. Był dzielnym wojownikiem i Alfą bardzo potężnej watahy. Miał żywioł ognia. A nasza matka nazywała się Sophie. Miała żywioł śniegu. – powiedziała łagodnie, lecz od razu się zmieniła – Posłuchaj czy mogłabyś stąd już iść? Nie chce mi się słuchać kolejnych pytań.
Bez żadnego słowa wyszłam z jaskini. Ciągle myślałam nad tą sytuacją i nie wiem czemu, ale najbardziej interesuje mnie, że moim ojcem był przywódcą watahy. Po chwili oddalając się od groty, usłyszałam, jak ktoś szepcze moje imię. Nagle zauważyłam przed sobą jakąś waderę. Była cała biała, w dodatku miała poważny wyraz twarzy, lecz później jej mina zmieniła się w uśmiech.
- Córeczko – zawołała - Moja mała córeczko!
Jak to powiedziała, gwałtownie mnie… przytuliła? W końcu zrozumiałam, że to moja mama. Lecz gdy ją przytuliłam, po prostu zniknęła! Rozpłynęła się niczym śnieg. Poczułam ogromny smutek, aż zaczęłam płakać. Nie znałam jej, lecz za nią tęskniłam. Kiedy przestałam płakać, śnieg zaczął się dziwnie zachowywać i tworzyć przed moimi oczami jakieś obrazki. Na pierwszym obrazku był pokazany mój ojciec. Nie pamiętałam, jak wyglądał lecz tak podejrzewałam. Na drugim była moja matka. Gdy obrazki zniknęły, płatki śniegu zaczęły lecieć prosto na mnie, a potem nastała ciemność! Ale nie na długo. Po chwili znalazłam się w jakiejś jaskini. W jaskini była moja mama, tata siostra, lecz wyglądała jakby miała 1 rok! Wszyscy patrzyli się na coś znajdującego się na podłodze. Przybliżyłam się i zobaczyłam małą… siebie? Wyglądałam na bardzo małą, możliwe, że byłam nawet noworodkiem! Nagle mama odwróciła się w moim kierunku i powiedziała:
- Ty zawsze będziesz moim szczeniakiem.
- Moon! – zawołał ktoś.
Otworzyłam oczy i znalazłam się z powrotem na górze, a w oddali widziałam sylwetkę jakiegoś wilka, który mnie wołał. Lecz ktokolwiek to by nie był, dałabym się mu zabrać do watahy! Jeszcze nie wiem za wiele o moich rodzicach!

<Ktoś chętny?> 

Uwagi: pojedyncze błędy.

Od Moon "Samokontrola" cz.3 (cd. Blue)

Gdy odchodziłam, usłyszałam jedynie, jak Blue mnie zawołała, a potem poszłam do swojej jaskini i jak zawsze z błyskawiczną szybkością zasnęłam.

***Rano***

Obudziły mnie promienie słońca dochodzące do mojej jaskini. Od razu postanowiłam zjeść jakieś śniadanie, choć nie czułam głodu. Postanowiłam pójść do Zielonego Lasu, lecz gdy miałam wychodzić, usłyszałam jak ktoś mnie wołał:
- Moon! Moon! - zawołała Blue biegnąca w moim kierunku.
- Witaj Blue. - powiedziałam - Czego tu szukasz?
- Coś wczoraj mówiłaś, że nauczysz mnie jak żyją ludzie i pomożesz mi wybrać jakiś zawód.
- Tak, już sobie przypomniałam! To może wybierzemy się do miasta?
- Spoko. - powiedziała wadera, po czym udałyśmy się w kierunku miasta.
Kiedy doszłyśmy do granicy między lasem a miastem, z łatwością przemieniłam się w człowieka, ale Blue nie.
- No dalej - zachęcałam waderę – to nic trudnego.
Blue przemieniła się w człowieka i bez żadnego słowa ruszyłyśmy do miasta. Było tam na co patrzeć, więc Blue rozglądała się wszędzie. Dla mnie nie było to nic ekscytującego, gdyż widuję takie widoki codziennie.
- No to może znajdziesz jakąś pracę w gazecie – zaproponowałam – ja tam znalazłam swoją.
- A ty jaką masz pracę? – zapytała.
- Jestem kelnerką. – odpowiedziałam.
Blue pokiwała tylko głową na znak, że rozumie, jednak widać było, że raczej nie wie, kto to jest ta kelnerka. Poszliśmy na chwilę do kiosku, aby kupić gazetę. Blue wiedziała, że nie może się zachowywać tak jak w naturze wilków, więc stała tylko pod ścianą. Gdy już załatwiłam wszystko, poszłyśmy do kawiarni.
- Co to za miejsce? – zapytała Blue.
- Jesteśmy w kawiarni. Posiedzimy tu sobie i znajdziemy dla ciebie pracę.
Położyłam gazetę na stole i przewróciłam na stronę, na której były wszystkie osoby, które poszukują nowych pracowników do jakiejś pracy. Były tam możliwości aby zostać: policjantką, ekspedientką, nauczycielem, fotografem, żołnierzem i lekarzem. Na szczęście były tam zawody, które wczoraj zaproponowałam Blue.
- To co wybierasz?
- Sama nie wiem – powiedziała niechętnie patrząc na gazetę.
Po chwili zobaczyłam, jak Blue coś z uwagą czyta. Widocznie coś znalazła, a po chwili dodała:
- Jaka to jest ulica?
- Łączna 23 – powiedziałam patrząc na znak, na którym była napisana nazwa ulicy.
- Czyli to na tej ulicy – powiedziała, po czym złapała mnie za rękę i zaciągnęła mnie pod jakiś budynek. Widocznie znalazła jakąś pracę.

<Blue?>

czwartek, 9 lipca 2015

Od Moon "Moja rodzina" cz.1

Ostatnio więcej czasu spędzałam w jaskini. Byłam odcięta od świata, chociaż była wiosna. Nie raz widziałam wilki bawiące się w jeziorze, nawet im zazdrościłam tej dobrej zabawy, lecz jestem typem wilka, który woli spędzać czas samotnie. Rozmyślałam także nad moją rodziną. Znałam jedynie moją siostrę, z którą nie widziałam się od momentu, kiedy od niej uciekłam. Postanowiłam, że ją odwiedzę. Wiedziałam jedynie, że mieszka daleko w górach, ale nie było dużo do myślenia, po prostu zerwałam się na równe łapy i pognałam z jaskini na północ. Niektóre wilki patrzyły się na mnie, jak pędzę na przód, ale nie chciało mi się zatrzymać i wytłumaczyć, dlaczego tak biegnę. W końcu dotarłam do Śnieżnego Lasu i to właśnie za nim leżały góry, w których mieszka moja siostra. Góry te nie były podobne do tutejszych gór. Panowała ta wieczna zima i ciągle tam padał śnieg. Kiedy już widziałam koniec lasu, nagle coś zaczęło mnie kłuć w boku i zadawać potworny ból, aż upadłam na ziemię. Poczułam obecność Kazumy, która na moje nieszczęście, była strażniczką terenów.
- A dokąd się wybierasz? – zapytała, przyciskając mnie łapą do ziemi.
- Puszczaj, to ci wszystko opowiem – wymamrotałam.
O dziwo, Kazuma mnie puściła, a ja zaczęłam jej opowiadać:
- No bo widzisz Kazuma, ja nie znam moich rodziców i właśnie dlatego chcę się udać do mojej siostry, gdyż ona może coś o nich wiedzieć.
- Ja też nie znam i nie chcę znać moich rodziców – odparła.
- Serio?
-Tak serio, a teraz idź do tej swojej siostry – powiedziała władczo.
Nie powiedziałam jej nic, tylko zaczęłam biec w stronę gór. Zdziwiłam się, że tym razem Kazuma była miła jak na swój charakter, ale nie zastanawiałam się nad tym długo. W końcu dotarłam do najwyższej góry, gdzie widniało kilka zagłębień, co mogło oznaczać, że to są jaskinie. Zaczęłam więc wspinać się. Nie trwało to długo, gdyż dzięki mojej mocy wiatr nie zdmuchnął mnie z góry. W końcu dotarłam do jaskini gdzie od razu przywitał mnie głos:
- Witaj siostro.

<C.D.N.>

czwartek, 2 lipca 2015

Od Moon "Samokontrola" cz.2 (cd. Blue)

Siedziałam sobie w jaskini czytając książkę wypożyczoną z biblioteki. Opowiadała ona o zaginionej wyspie i kilku podróżnikach którzy chcieli ją zdobyć.
-Moon!-zawołał głos dobiegający z dworu.
Podniosłam się z ziemi i wyjrzałam z jaskini. Stał tam Kai i jakaś wadera o czarnym futrze z bandażami na rękach. Nie raz ją widziałam, ale dokładnie jej nie poznałam.
-O co chodzi?-zapytałam
-To jest Blue. Biedaczka nie umie odkryć swojego żywiołu.
Podeszłam do wadery i spojrzałam jej prosto w oczy.
-Zostaw nas samych Kai, postaram się jej pomóc.
Basior się oddalił a my zostałyśmy same. Wilczyca wyglądała jakby miała zamiar ją zabić.
-Chodź.-powiedziałam.
Poszłyśmy razem na Wschodni Klif. Blue nie powiedziałam do mnie ani słowa, lecz starałam się ją motywować.
-Po co tu jesteśmy?-zapytała
-Bo właśnie w takich okolicznościach poznałam swój żywioł.
-Kai coś mówił, że jak go zaatakowałam… - przerwała wadera
-Coś się stało?
-Wiem co o mnie myślisz. Jestem taka dziwna i atakuję inne wilki.
-Wcale nie jesteś! Jakbym mogła tak uważać skoro cię nie znam?
-No bo wiesz… niektóre wilki takie są.
-Ale ja taka nie jestem. Możesz mi wierzyć. A teraz koniec tego gadania i zaczynamy trening.
Blue przez cały czas słuchała moich poleceń, lecz z czasem zachowywała się uparcie, co mnie dręczyło.
-Czemu mi nic nie wychodzi?! – wrzasnęła.
-Musisz się opanować. - powiedziałam spokojnie - Jesteś raczej jak woda i wiatr.
-Woda i wiatr? - powtórzyła wadera.
-Spójrz, woda i wiatr są raczej opanowane, jednak gdy wpadną w złość powstają różne katastrofy, takie jak tsunami lub wichura. - powiedziałam łagodnie po czym lekki wietrzyk, kontrolowany przeze mnie, dmuchnął w Blue, aby ochłonęła.
-Może zrobimy sobie przerwę, a przy tym napijesz się wody.
-Niech będzie. - powiedziała ironicznie wadera.
Gdy Blue piła wodę, coś sobie przypomniałam. Przypomniało mi się, że w młodzieńczych latach znałam pewnego basiora o imieniu Felix, który miał podobny charakter co ona i dziwny żywioł.
-No dobra, koniec przerwy – powiedziałam.
-Ale jeszcze nie minęła minuta.
-Jeżeli chcesz poznać swój żywioł, to lepiej żebyś była gotowa.
-Ja zawsze jestem gotowa!
-Naprawdę? Jakoś nie sądzę.
-Przestaniesz?
-Nie. Chciałam ci powiedzieć, że inne wilki miały rację. Jesteś jakaś dziwna.
-Przestań natychmiast!
Gdy wypowiedziała te słowa, ziemia jakoś dziwnie zadrżała, a oczy Blue zmieniły swój kolor. Pouczyłam siłę wadery, która wzrastała z każdą sekundą. Stała się niezniszczalna. Po chwili Blue powiedziała dziwnym głosem:
-Odszczekaj to!!! - i zerwała się do ataku.
-Maflo munno!
Jak wypowiedziałam te zaklęcie, waderę odepchnęła fala wody. Po chwili Blue odzyskała dawny kolor oczu.
-Co...co się stało? – zapytała.
-Wolała byś nie wiedzieć. – powiedziałam - A przy okazji odkryłam twój żywioł.
-Na razie mnie to nie obchodzi, tylko chciałam zapyta, czy ty serio tak o mnie myślisz?
-Oczywiście, że nie. Ja specjalnie cię sprowokowałam, żeby dowiedzieć się jaki masz żywioł. Tylko na razie nie wiem, czy to jedyny czy jeszcze kilka poznasz.
-Nieważne. Mów jaki on jest.
-Zdecydowanie ‘‘chaos’’.

<Blue?>

Od Moon "Wataha" cz.2

-To…gdzie ta wataha?-zapytałam
-Chodź za mną .- powiedziała wadera po czym udaliśmy się w kierunku jakiegoś jasnego punktu.
Cała droga trwała około 5 minut, a ja chciałam zadawać mnóstwo pytań, lecz za bardzo się wstydziłam. Kiiyuko spoglądała na mnie przenikliwym wzrokiem, co mogło oznaczać, że nie ma do mnie zaufania i chce mnie sprawdzić. Gdy dotarłyśmy na miejsce, musiałam poczekać, aż oczy przyzwyczają mi się do światła, gdyż zawsze tak mam jak wychodzę z jakiegoś ciemnego miejsca.
-Jakby co, to tam jest twoja jaskinia - pokazała łapą alfa - ale najpierw muszę oprowadzić cię po niektórych terenach watahy.
-Czyli są jakieś tereny?
-Jasne, na przykład tamte miejsce nazywa się Mroczny Las.
-Nie dziwię się, że go tak nazwałaś
-No dobra, to od czego możemy zacząć? - zastanawiała się wilczyca, jednak nie myślała zbyt długo.
Zaczęliśmy zwiedzać Wodospad, później Zielony Las, a na końcu Magiczny Ogród. Zapoznałam się także z kilkoma wilkami z watahy. Gdy miałam zamiar odwiedzić sama jakieś miejsce, zapadł zmrok i poczułam zmęczenie. Wtedy poszłam do jaskini.
-Mam nadzieję, że ci się tu spodoba - odparła wadera.
Co prawda w grocie było kilka zaschniętych gałęzi, lecz mi nic nie przeszkadzało.
-Jeżeli byś chciała pomocy, to wiesz gdzie mnie znaleźć – powiedziała.
-Kiiyuko! – zawołałam.
-Tak?
-Chciałam ci podziękować za to, że mnie przyjęłaś.
-Nie musisz mi za nic dziękować. Ja przyjmuję każdego do watahy.
-No to ja lepiej pójdę już spać.
-To na razie.
-Pa. - powiedziałam do wadery po czym szybko zasnęłam.

sobota, 20 czerwca 2015

Od Moon "Wataha" cz.1

Szłam sobie beztrosko przed siebie z głową u dołu. Było mi smutno z powodu zniszczonej jaskini w której mieszkałam jakiś rok. Gdy tak sobie szłam, nie zwracając uwagi w jakim kierunku idę, zauważyłam, że nie jestem w lesie, tylko w jakimś mrocznym miejscu. W pewnym momencie usłyszałam jakieś dziwne dźwięki dobiegające zza krzaków. Podeszłam do nich ostrożnie, gdy nagle wyskoczyła przede mnie jakaś wadera. Wyglądała na miła osoby, gdyż świadczyło o tym jej kolor futra.
- Kim jesteś? - zapytała.
- Na… Nazywam się Moon - odpowiedziałam nieśmiało.
- A co tu robisz?
Po tych słowach opowiedziałam jej wszystko o moich wydarzeniach, a ona odpowiedziała stanowczo:
- Jeżeli byś chciała to możesz dołączyć do mojej watahy.
- Jasne - odpowiedziałam z ekscytacją - A tak w ogóle to jak się nazywasz?
- Kiiyuko.

Uwagi: pisz trochę dłuższe op. Niektóre znaki interpunkcyjne są w nieładzie.