Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 stycznia 2015

Od Alexandra "Czy to koniec watahy?" cz.5

C.D. op. Moonlight, Lithium Vane, Kiiyuko i Shadow'a

Jakiś czas później, siedząc u siebie w jaskini stwierdziłem, że już Kiiyuko naprawdę długo nie zaszczyca nas swoją obecnością, a uświadomiła mi to dopiero lekko stuknięta Lithium. Może rzeczywiście coś się jej stało? Nie, nie mogę tego tak po prostu zostawić. Wyszedłem prędko z jaskini i powędrowałem do pierwszego lepszego wilka, jaki mi przyszedł do głowy, udając, że nie widzę wściekłego spojrzenia Lithium czającej się za krzakami. Poszedłem do Moonlight, by ją poinformować o moim planie.
- Witaj Moon.
- Cześć. - rzekła zdezorientowana z jaskini.
- Chciałem ci powiedzieć, że mogę zniknąć na jakiś czas.
- Zniknąć to znaczy?...
- Idę na tereny Asai. Martwię się o Kiiyuko. Przekaż reszcie, żeby wszelkie ważne sprawy kierowali do Bety.
- Dlaczego mówisz to akurat mi?
- Bo mieszkasz najbliżej. - wyjaśniłem krótko i pobiegłem tam, gdzie miałem w planach. Teraz to już Lithium Vane była zapewne święcie przekonana, że jestem zły...

***

Czułem, że święci się coś złego. O tak, bardzo złego. Gnałem mrocznymi korytarzami w zamczysku Asai, w którym niestety, ale musiała mieszkać. Nabrałem jeszcze większej prędkości widząc zamknięte drzwi do sali, na której wyraźnie wyczuwałem obecność Kiiyuko. Może wiedziałem gdzie jest ze względu na to, że mam taki żywioł? Może tak, może nie... Wyrwałem z olbrzymim hukiem drzwi. Moim oczom ukazały się przerażone pyski Asai niosącej jakąś miskę, parszywego Shadow'a i Kiiyuko jakimś cudem zamkniętej w klatce.
- Grrr... Co tu się wyrabia? - warknąłem.
- Tu? Nic. - uśmiechnął się Shadow.
- Gdzie jest medalion?
- Może jest, może go nie ma. - zaśmiała się przebiegle Asai.
- Nie denerwuj mnie! - krzyknąłem rzucając się na waderę tak, że ta zdumiona wylądowała na ziemi.
- Oddawaj medalion i uwolnij Kiiyuko!
- Uh... - tylko sapnęła próbując się uwolnić z mojego uścisku.
- Słyszysz co do ciebie mówię?!
- Słyszę, słyszę... Nie dramatyzuj. - syknęła przewracając oczami. - Zrobię co każesz pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Wypijesz zawartość miski. - wskazała łapą na srebrne naczynie. Nie miałem pojęcia, co robi zawarty w niej płyn, ale Kiiyuko i jej medalion był ode mnie ważniejszy.
- Zgoda. Ale najpierw zapłata.
- Eh... - mruknęła. Klatka zniknęła, a ona podniosła się z podłogi. Rzuciła medalion Kiiyuko, który wcześniej miała zawieszony na szyi. Różowa wadera prędko pochwyciła go w pysk. Ja po upewnieniu się, że zrobiła co kazałem, powoli podszedłem do miski i przez chwilę wpatrywałem się w swoje odbicie.
- No pij, pij.
Jednym haustem wypiłem zawartość. Smakowało jak zwykła woda. Już 3 sekundy później chwycił mnie koszmarny ból głowy, brzucha i wszystkich mięśni. Czułem, jak moje wszystkie wspomnienia giną. Kiiyuko szybko uciekła przerażona widokiem, który zobaczyła patrząc na mnie...
- Jestem Xander. Nikt, a to nikt mi się nigdy nie sprzeciwi... - powiedziałem sam do siebie uśmiechając się szatańsko, gdy już złe samopoczucie minęło.

Od Alexandra "Jak dołączyłem? [Anuriti]" cz.2 (cd. Anuriti)

- Po co tutaj przyszedłeś? - warknąłem groźnie.
- Eeee... - "zawiesił się" zastanawiając się nad tym, co ma dalej powiedzieć. - ...po jedzenie.
- Po jedzenie? Sam sobie upolować czegoś nie możesz?
- Nie za bardzo. Za wolny jestem, żeby cokolwiek dogonić. - wyszczerzył się szeroko. Przewróciłem dramatycznie oczami. Im młodsze pokolenie, tym głupsze. Coraz gorzej szkoleni do walki i polowań... Eh, co się z tym światem porobiło.
- A moje pazury są zbyt tępe, aby przebić skórę i... - kontynuował, ale ja mu przerwałem unosząc łapę na znak, aby się łaskawie zamknął.
- Sprawa pierwsza: wstawaj.
Wykonał polecenie otrzepując się niezdarnie z piasku.
- Sprawa druga: ty sobie w takim razie w życiu nie poradzisz. Nie przeżyjesz więcej niż tydzień. Jakim cudem jeszcze trzymasz się przy życiu?
- Moja inteligencja oraz podświadoma medytacja daje mi moc i...
- Ale ja się pytam naprawdę.
- Padlina.
- Eh... - westchnąłem. - Chyba jestem zmuszony cię przyjąć do watahy.
- Serio? - ucieszył się merdając ogonem.
- Serio. A teraz poszukaj Ajaxa, jest tutejszą Betą lub Rose będącą Gammą. Poproś, aby któryś z nich oprowadził cię po terenach. - rzekłem niechętnie.
- Ok!
- A teraz pozwól, że sobie pójdę, bo nie mam za bardzo czasu na pogawędki. - odparłem odchodząc.

<Anuriti?>

środa, 31 grudnia 2014

Od Alexandra "Li Vane vel. Black Spirit" cz.2 (cd. Lithium Vane)

- Tak? - rzekłem wyłaniając się z cienia.
- Kim jesteś? - syknęła czarna wadera rozwijając swoje duże, czarne skrzydła. Widziała mnie najwyraźniej po raz pierwszy.
- Alfą...
- Nie wierzę ci! Co zrobiłeś z Kiiyuko?! - krzyknęła.
- Spokojnie... Nic jej nie jest.
- Mów natychmiast! - mówiąc to rzuciła się na mnie i przydusiła do ściany, tak, że nie mogłem się poruszyć.
- Możesz mnie łaskawie puścić?
- Nie, póki nie udowodnisz mi swojej niewinności. Powtórzę jeszcze raz: gdzie jest Kiiyuko?
- U Asai.
- Co proszę?! Zdrajca! - krzyknęła powalając mnie na ziemię. Nie broniłem się, żeby nie sprawić, żeby wadera jeszcze bardziej uznała mnie za potwora. Tak naprawdę sytuacja wyglądała inaczej... Przyznam, że naprawdę głupio to wyszło, bo źle zacząłem naszą pogawędkę (a raczej przesłuchanie)... Tak, udało mi się dowiedzieć tylko, że Kiiyuko przebywa obecnie u Asai. Niestety ta wadera pomyślała, że jestem jej szpiegiem, i że to ja wydałem właściwą Alfę wrogom.
- Nie jestem zdrajcom... Pozwól mi to wszystko wyjaśnić...
- Udowodnij mi najpierw, że warto cię wysłuchać.
Podniosłem się z ziemi.
- Należę do tej watahy. Być może mnie nie widziałaś, ale jestem tutaj dowódcą wojowników. Kiiyuko tutaj nie ma, ponieważ wyruszyła na tereny Asai, by odzyskać coś ważnego dla niej.
- Nie wierzę ci! - wadera wyszła szybkim krokiem z jaskini. Nie wiedziałem, co zrobić. Więc po prostu stałem dalej w miejscu i wpatrywałem się w wejście do jaskini, tak właściwie oczekując za niczym.

<Lithium?>

Od Alexandra "Powrót..." cz.2 (cd. Sagrina)

- Chciałam prosić o "pozwolenie" powrócenia do watahy. Zaprowadzisz mnie więc do Alfy? - poprosiła wadera.
- Sporo cię ominęło, dużo się w ostatnim czasie działo... Dlatego też ja jestem Alfą.
- A co z Kiiyuko? - przestraszyła się.
- Nic jej nie jest. Przynajmniej mam taką nadzieję... Wyruszyła na tereny Asai, niewiele mi wyjaśniając. Pośpiesznie mianowała mnie Alfą i odeszła mówiąc, że za jakiś czas wróci. Nic więcej mi nie jest wiadome.
- A więc... Mogłabym do was wrócić?
- Możesz. Mógłbym wiedzieć, co jest powodem twojego powrotu?
- Teraz to już nie gra żadnej roli. A co z Dragonem? - odparła.
- Dragon... Odszedł.
- Co? Dlaczego?
- Taką decyzję podjął... Woli podróżować po świecie, niż siedzieć w miejscu.

<Sagrina? Wiem, że krótko, ale nie bardzo wiedziałam jak odpisać.>

sobota, 27 grudnia 2014

Od Alexandra "Jak dołączyłam [Moonlight]" cz. 2 (cd. Moonlight)

- To od teraz będzie twoja jaskinia. Nieopodal mieszkają inne wilki. - wyjaśniłem wskazując łapą na dużą wnękę w kamieniu.
- Super. - odparła zaglądając z zaciekawieniem do środka.
- A jak ci się podoba nasza cała wataha?
- Jest świetna. Chciałabym poznać jak najwięcej wilków. - uśmiechnęła się. - A ty? Jak się tak właściwie nazywasz?
- Alexander, samiec Alfa Watahy Magicznych Wilków.
Wytrzeszczyła na mnie oczy.
- Serio? Nie wiedziałam, że jesteś Alfą... Przepraszam. - zaczerwieniła się. Roześmiałem się.
- Nic nie szkodzi. W każdym razie wkrótce Alfa się zmieni. Wtedy będziesz musiała ją traktować z należytym szacunkiem, nie mnie.
- Twoja córka lub syn?
- Nie... - uśmiechnąłem się. - Ja jestem Alfą tylko na zastępstwo. Wcześniejsza jest na... pewnej misji.
- Jakiej misji?
- Tego nie wiem. Miejmy nadzieję, że prędko wróci.
- A jak się nazywa? - zapytała. - Głupio by było, jakbym nie wiedziała, jak nazywa się Alfa watahy, do której należę.
- Kiiyuko.
- Ah...
- Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć?
- Raczej nie.
- Dobrze. Do zobaczenia. - odparłem odchodząc w swoim kierunku.

<Moonlight?>

piątek, 12 grudnia 2014

Od Alexandra "Jak znalazłam watahę cz.2" (cd. chętny)

- Um... Mówisz Ripple, tak?
- Tak! - wykrzyknęła z szerokim uśmiechem na twarzy. Najwidoczniej była naprawdę zachwycona faktem, że napotkała na swojej drodze jakąś watahę.
- I chcesz dołączyć?
- Zgadza się!
- Hm... - popatrzyłem na nią. - Zgoda.
- Hurrra! - wykrzyknęła odtańcując dziki taniec radości.
- Sprawa pierwsza: jestem tutaj tymczasowo Alfą, a zwą mnie Alexander. Prawdziwą przywódczynią jest Kiiyuko, która niestety obecnie jest zajęta swoimi własnymi, prywatnymi sprawami.
- Ok...
- Sprawa druga: ktoś powinien cię oprowadzić po okolicy, żebyś nam się nie zgubiła.
- Spoko! - rzekła, a ja spojrzałem na pozostałe towarzyszące mi do tego czasu wilki.
- Ktoś chętny do oprowadzenia nowicjusza?

<chęny?>

sobota, 22 listopada 2014

Od Alexandra "Fala 'dobrych' wspomnień cz. 4" (cd. Lucy)

- Dzień dobry! Jest tu ktoś? – usłyszałem nagle melodyjny dziewczęcy głos. Ktoś najwyraźniej złożył mi nieproszoną wizytę.
- Tak, proszę. – odparłem. Wadera ta zapuściła się wówczas dalej w głąb jaskini najwyraźniej trochę zdziwiona, że rozmawia z osobnikiem, którego nawet nie widzi. Gdy mnie tylko zobaczyła powiedziała:
- Czy to ty jesteś Alfą tej zacnej watahy?
- Owszem. Co cię do nas sprowadza?
- A więc drogi Kiiyuko, czy mogłabym dołączyć do tego stada?
- Nie nazywam się Kiiyuko. - uśmiechnąłem się. – Zaiste nazywają mnie Alexander.
- Aaaa… To czemu ten Naaz mówił ze Alfą jest jakiś Kiiyuko? – spojrzała na mnie nieufnie.
- Kiiyuko to wadera pragnę dodać. Tym czasowo to ja sprawuję władzę.
- Ahaaa… - mruknęła. – Czyli jestem przyjęta?
Skinąłem potakująco głową.


<Lucy?>

piątek, 21 listopada 2014

Od Alexandra ''Marzenia cz 3'' (cd.Behemoth)

- No, no, no… Widzę tutaj nowego gościa. – uśmiechnąłem się. To mój pierwszy wilk, którego powinienem przyjąć w imieniu Kiiyuko. No albo nie przyjąć. Decyzja zależy w końcu ode mnie. Tak, trochę się denerwuję z tego powodu, ale staram się zachować jak największy spokój. Na szczęście z moim charakterem o to było nietrudno.
- Tak… To jest Behemoth.
Podałem prawą łapę na przywitanie nowemu basiorowi. On niemalże natychmiast podał również i swoją. Potrząsnęliśmy nimi w powitalnym uścisku.
- Bardzo mi miło, jestem Alexander.
- Alex, nie wiesz może gdzie jest Kiiyuko? – zapytała Tiffany.
- Kiiyuko jak na razie… Nie ma. Wróci za kilka dni. W tym czasie ja pełnię funkcję Alfy.
- A gdzie jest?
- Sam do końca nie wiem. Nie mówiła.
- Aha… - mruknęła lekko sfrustrowana.
- A więc to do ciebie trzeba się kierować w celu dołączenia do watahy jak mniemam? – odezwał się Behemoth.
- Dokładnie. Ty pewnie w tej sprawie, tak?
- Zgadza się.
- Wyglądasz mi na godnego zaufania. Jak na razie jesteś przyjęty, no chyba że coś nam spsocisz.
- O to się nie martw. Mógłbym zapytać, jakie stanowisko mógłbym otrzymać?
- A w czym się specjalizujesz, mogę wiedzieć?
- Wydaje mi się, że jestem najlepszy w obronie oraz samoobronie. – odparł.
- Świetnie. Obecnie pilnie szukamy nauczycieli. Możesz przybrać stanowisko nauczyciela obrony dla szczeniaków. Zgadzasz się?

<Behemoth?>

piątek, 19 września 2014

Od Alexandra "Poród/Czy to koniec watahy? cz.2" (cd. Kiiyuko/Iloriel)

Patrzyłem zafascynowany na szczeniaka. Nie mogłem uwierzyć nadal w to, że jest moje.
- Valka? - zapytałem nie spuszczając z waderki oczu, a ona ze mnie z otwartym pyszczkiem.
- Tak.
- Śliczne imię, tak i jak ona sama. - odpowiedziałem uśmiechając się, ledwie trzymając emocje na wodzy, żeby nie skakać ze szczęścia jak opętany.
- Oh, Alex... - uśmiechnęła się promiennie, a mała Valka czując, że jej mamusia jest zadowolona również zaśmiała się.
- Alexander! - krzyknął Tamorayn wbiegając nagle bojowo do jaskini, w zdecydowanie najmniej odpowiednim momencie. Ja, Iloriel i nawet Valka spoważnieliśmy natychmiastowo patrząc wyczekująco na Rayn'a, bo żeby tak nagle wpadać w takiej chwili, musi mieć coś naprawdę ważnego do powiedzenia.
- Słucham... - zapytałem chłodno i dość ostro.
- Kiiyuko prosi, abyś NATYCHMIAST do niej przyszedł.
- Coś się stało poważnego?
- Nie wiem, ale wygląda na to, że tak. Nie mówiła, czego chce. - odparł Rayn.
- Dobrze, już idę.
- I przepraszam, jeżeli przerwałem... - mruknął.
- No już, to nie twoja wina... - uśmiechnęła się Iloriel wybaczając mu niegrzeczność - Idź Alex, skoro prosi o to Alfa.
- Wrócę później, zajmij się w tym czasie Valką. - rzekłem wychodząc w Rayn'em z jaskini mojej i Iloriel, gdy moja mała córeczka rozpłakała się, ale nie niestety mogłem zawrócić i ją pocieszyć, że nic się nie stało.
***
Wchodząc do jaskini Kiiyuko, zapytałem na wstępie:
- W jakiej sprawie mnie wzywałaś?

<Kiiyuko? Ty wiesz dalej co i jak. Jak chce to Il też może napisać c.d.>

piątek, 12 września 2014

Od Alexandra "Nowina cz.2"

- Naprawdę? - zdziwiłem się.
- Naprawdę. Cieszysz się? - zaniepokoiła się Il.
- Oczywiście, że się cieszę! To chyba jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia! - roześmiałem się radośnie przytulając partnerkę.
- Jeden z najszczęśliwszych? A był jakiś lepszy?
- Dzień w którym zostaliśmy parą... - pocałowałem ją - ...no i dzień, który dopiero będzie, czyli narodziny naszego dziecka.
- Oh... - zarumieniła się Il - Racja...
- Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie będę naprawdę ojcem... Kiedy te wszystkie obowiązki bycia rodzicem spadną również na mnie.
- Dasz sobie radę... Wierzę w ciebie. - uśmiechnęła się.
- Ja w ciebie też, na pewno będziesz cudowną matką.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Alexandra "Prawdziwe uczucie cz.8"

Gdy już zakończyliśmy ten niebiański pocałunek miłości, który i tak był stanowczo za krótki, stwierdziłem:
- Iloriel...
- Hę?
- Nie sądzisz, że to czasem nie jest niewłaściwe miejsce do...
- Hm... No tak trochę... - rzekła trochę zakłopotana.
- A co jeżeli ktoś przyjdzie?
- Idziemy. - powiedziała podnosząc się z ziemi, a ja drugi w kolejności.
- Gdzie idziemy? - zapytałem.
- Do mnie. - odpowiedziała z zadziornym uśmiechem.
- Ok. - odpowiedziałem też się uśmiechając.

Od Alexandra "Jak dołączyłam? [Melissa] cz.2" (cd. Melissa)

- Alexander, tutejszy przywódca wojowników. Jak ciebie zwą? - zapytałem.
- Melissa.
- Mieszkasz pod wodą?
- To prawda. - odparła.
- Czyli rozumiem, że jesteś Wilkiem Wody, tak? - zapytałem kiwając głową w zamyśleniu.
- Tak.
- To naprawdę miło, że nasza wataha rozwija się po ostatniej wojnie...
- Wojnie? - rzekła zmartwiona.
- Tak. Ostatnio odbyła się wojna z naszym największym wrogiem: Asai. Połowa watahy zginęła we walce, lecz ostatecznie zwyciężyliśmy, ale Asai i większość jej armii pozostało przy życiu. Na szczęście u nas szybko wilków zaczęło przybywać i niedługo wataha wróci do swojej świetności.
- Ile wcześniej razem było członków? No wiesz, przed tą wojną.
- Około pięćdziesięciu. - odparłem, a ona aż otworzyła usta ze zdziwienia.
- A po wojnie?...
- Niecałe dwadzieścia.
- Oh... To... Dość sporo wilków zmarło.
- Niestety... - westchnąłem.
- A teraz ile nas jest?
- Trzydziestu sześciu o ile się nie mylę i często pojawia się ktoś nowy, kto uzupełnia watahę.
- No to dobrze...
- A ty, jakie masz stanowisko?
- Jestem wojowniczką. - odparła dumnie wypinając pierś.
- Zasilisz nasze dzielne wojsko. - rzekłem uśmiechając się.

<Melissa?>

niedziela, 20 lipca 2014

Od Alexandra "Prawdziwe uczucie cz.6" (cd. Iloriel)

- Może pójdziemy do Różowego Lasu? - zapytałem.
- Dobrze. - odparła.
Powędrowaliśmy powoli, nigdzie się nie śpiesząc do lasu, gdzie wszystko jest ulubioną barwą większości wader. Rozkoszowaliśmy się letnimi promykami słońca, chłonąc je jakby nigdy już nie miałby się pojawić na tej żyznej ziemi. Słuchaliśmy dźwięcznego śpiewu każdego z ptaszków, które radośnie sobie fruwały bo bezchmurnym, błękitnym niebie, przebijając się przez ciepłe, lecz nie duszne powietrze, przez delikatne podmuchy wiatru niosące na cały świat najpiękniejsze z zapachów lata.
Gdy już doszliśmy do Różowego Lasu, szliśmy dalej bez słowa przed siebie. W końcu zatrzymałem się i spojrzałem jej głęboko w oczy barwy morskiej toni i zapytałem:
- Droga Iloriel, czy zechciałabyś zostać moją partnerką na zawsze i jeszcze dłużej?

<Iloriel?>

środa, 16 lipca 2014

Od Alexandra "Konkurencja cz.6" (cd. Rafael)

- Ja się w to nie bawię, już mówiłem wam to tyle razy. - odparłem, na co Kai posłał mi mordujące spojrzenie.
- No co? Mówię jak jest. - przewróciłem oczami.
- Nic, tylko przyjąłeś zakład. - naciskał.
- Niczego nie przyjmowałem, wbij to sobie do głowy.
- Nie denerwuj mnie... - syknął. Rafael w milczeniu przyglądał się naszej rozmowie. Wtedy szybko przemyślałem to i odparłem:
- A jeżeli "przyjmę" ten zakład, to dasz mi spokój?
- Tak.
- No to tak: żadnej nie mam na oku, i nigdy nie miałem. Rafael?
Spojrzeliśmy na niego w oczekiwaniu na odpowiedź.

<Rafael?>

Od Alexandra "Prawdziwe uczucie cz.4" (cd. Iloriel)

Zatkało mnie. Po raz pierwszy jakaś wadera mnie pocałowała, a to było dość dziwne wrażenie. Moje serce, niczym młody pąk, od tak długa szklany, tak bardzo kruchy i ukryty w tej silnej piersi, nie zwracający uwagi na wszelką miłość, teraz pękł, rozwijając czerwoną koronę stworzoną z najdelikatniejszych płatków, by nauczyć teraz się kochać. To było tak bardzo odległe i nieznane mi uczucie, że nie wiem jak to jest, czuć podobno najcudowniejszą ze wszystkich uczuć: miłość.
Miłość, tęsknotę za tym, czego nam brakuje przez większość życia, chociaż czasem uparcie się tego wypieramy, po jakimś czasie niestety stwierdzamy, że nie stawimy temu czoła, w żaden sposób, a działa na nas to jak najgorszy narkotyk niechcący nas wypuścić ze swych potężnych ramion, z których nie da się w żaden sposób wyzwolić. Z dnia na dzień siła tego uczucia jest coraz silniejsza, coraz trudniej zerwać tą więź, niczym magiczną nić. Nie jest ona dla nas w żaden realny sposób widzialna, jest taka tak naprawdę mistyczna i wyjątkowa, chociaż mówimy, że to nasza codzienność.
Prawdziwa miłość pojawia się w życiu każdego z nas tylko ten jeden, jedyny raz i nie możemy nic z tym zrobić, nic na to poradzić. Nie przestajemy myśleć o naszej drugiej połówce, która nas dopełnia w jednolitą całość, by spełnić każdy, nawet najbardziej niesamowity ze snów i marzeń, by zapleść coraz silniejszą nić wokół nas, aż powstanie z tego warkocz szczerości i prawdy, którego nie pozbędziemy się do końca życia. Wstęgi przyozdabiające nasz warkocz to tak bardzo piękne uczynki, barwiące nasze dzieło, tak że jest podziwiane przez całe nasze otoczenie.
Powoli przytuliłem waderę oblaną różanym rumieńcem, który sprawiał, że stawała się jeszcze piękniejsza. Zamknąłem powoli oczy i wyszeptałem krótkie, a jakże przyjemne dla ucha:
- Kocham cię.

<Iloriel?>

czwartek, 10 lipca 2014

Od Alexandra "Niegrzeczna i chcąca poflirtować cz.2" (cd. Iloriel)

Cholibka! Nie mogę przestać na nią patrzeć. Ona też się we mnie wpatrywała. Staliśmy tak przez nawet może kilka minut jak dwa kamienne posągi, aż w końcu ona zapytała:
- Jak ci na imię?
- Alexander...
Muszę przestać na nią patrzeć... Udało się. Spojrzałem na grunt. Zamknąłem oczy. To było... Dziwne...
- Dlaczego na mnie nie spojrzysz? - zapytała zdziwiona.
- Patrzenie uzależnia. Raz na jakiś czas trzeba przestać. - to było pierwsze co mi wpadło do głowy.
- Ale jaki to ma sens?
- Taki, że oczy mogą odrobinę "odpocząć"...
- Jak się do kogoś mówi, trzeba na niego patrzeć... - powiedziała. Otworzyłem oczy i patrzyłem w jej oczy jak zaczarowany. Moje oczy nie mogły się nasycić jej widokiem. To uczucie było... Dość dziwne.

<Iloriel?>

wtorek, 1 lipca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 2)

- Leo? Co ty wyrabiasz? - zapytałem otwierając oczy.
- Budzę was.
- Ale dlaczego w taki sposób?
- Bo nie miałem innego pomysłu. - mruknął.
- No to mogłeś sobie wymyślić inny sposób, bo ten jest... Dziwny.
- Jasne...
Usiadłem i przeciągnąłem się. Dziewczyny też już się budziły, a Valixy kichnęła od tego łaskotania.
- No to co, śniadanie i w drogę? - zapytałem.
- No raczej. - roześmiały się.
*****
Właśnie idziemy na polowanie...

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy

piątek, 6 czerwca 2014

Od Alexandra "Konkurencja cz.2" (cd. Kai)

Co to za jeden? - pomyślałem. Coś się zaczyna psuć w watasze, tak, że przyjmujemy coraz większych dziwolągów. Kilka osób jest w porządku, ale najgorszy był ten Thresh, Yato, Mordeaci, Leo i jeszcze ten koleś. Tak w każdym razie stwierdzam od samego patrzenia. Mało tego, stwierdził, że jest "lepszy" i że "pierwszy znajdzie sobie dziewczynę". Czyżby rzucał mi wyzwanie? Dziwne to trochę. Od razu widać, że jest samolubny.
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałem z uniesioną brwią.
- Bo tak. - odparł z nadal wypiętą piersią.
- Naucz się normalnie odpowiadać, bo nic z tego się nie dowiedziałem. Po za tym, nie zamierzam brać udział w tej konkurencji, bo to całkowicie bezsensowne. - wyjaśniłem.

<Kai?>

RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 1)

Szedłem żwawym krokiem z parasolem zatrzymującym ciężkie krople deszczu przez ciemne ulice. Zmierzałem do biblioteki, ponieważ "zaginęła" Kiiyuko. Od samego początku mówiłem Valixy, żeby nie mówiła jej o swoim nowym hobby, a ta jak zwykle nie posłuchała mądrych rad starszego brata. Teraz kilka minut wcześniej mojej bliźniaczce przypomniało się, że Kii nie ma i zdenerwowana kazała mi jej poszukać. Za pomocą mojej zdolności przewidziałem, gdzie dziewczyna przebywa i tam właśnie zmierzałem.
Wszedłem po mokrych i śliskich od deszczu schodach i pchnąłem ciężkie drzwi biblioteki. Zamknąłem przemoczony do suchej nitki parasol, otrzepałem go trochę i wszedłem do sali zapełnionej regałami z książkami. Rozejrzałem się, i już po czasie liczonym w sekundach dostrzegłem Kiiyuko ślęczącą nad książką. Pochodząc szepnąłem, przestrzegając surowej zasady biblioteki do niej na dzień dobry:
- Szukamy cię. Wszyscy się o ciebie martwią, więc wracajmy do domu.
Bibliotekarka przyglądała nam się uważnie. Po jej minie można było poznać, że błędnie uznała nas za parę. Przewróciłem oczyma. Kiiyuko uniosła głowę i skinęła nią. Wstała z krzesła, na którym dotychczas siedziała i wzięła stertę książek i zaczęła odkładać na półki. Nie chcąc długo czekać, pomogłem jej.

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy

poniedziałek, 17 lutego 2014

Od Alexandra "Spotkanie na spacerze cz.1" (cd. Leo/Shadow)

Spacerowałem raz sobie po lesie w samotności. Tak mi się przynajmniej wydawało. Nagle wyczułem obcy zapach... Kogoś z naszej watahy, kogo nie lubię... Czyli Leo. Pomimo tego, że jest "dobry" nie ufam mu. Po prostu nie przepadam za nim. Od zawsze wydawał mi się podejrzany, ale jeżeli dłużej się nad tym wszystkim zastanowić, to można dojść do wniosku, że ten "sojusz" z armią Asai wiąż jest aktualny i w każdej chwili może do niej polecieć i poopowiadać jej jakieś bzdury, tak żeby wywołać wojnę. Prędzej, czy później zda sobie o tym sprawę. Przestałem iść i powiedziałem wciąż stojąc tyłem do niego:
- Leo, wyłaź. Wiem, że tam jesteś.

<Leo/Shadow?>