- Cześć, jak się miewasz? Ja jestem Valixy, a ty Sofreza Mote, tak? - pytałam radośnie podskakując wokół niej.
- Sofferenza Morte... - warknęła.
- Mogę ci mówić Soffe? Bo twoje imię jest troszku za długie, a ja nie chcę sobie łamać języka, a po za tym tak ładniej i krócej. Dlaczego akurat TAK się nazywasz? Czy to coś znaczy w innym języku? Skąd pochodzisz? Ile masz lat? Masz partnera?
- Sofferenza Morte... - warknęła ponownie.
- Opowiesz mi coś o sobie? By zostać prawdziwymi przyjaciółkami, musimy znać o sobie chociaż te podstawowe informacje, prawda? Masz jakieś rodzeństwo? A może... - gadałam dalej jak nakręcona, ale Soffe nagle mi przerwała, a ja przestałam podskakiwać.
- Milcz.
- Dlaczego? Nie chcesz ze mną rozmawiać? Nie lubisz mnie? Czy...
- Nie jesteśmy przyjaciółkami i nigdy nimi nie będziemy. - odparła ostro nadal idąc ze przez tereny mną watahy. Opuściłam głowę zdołowana i opuściłam uszy.
- Dlaczego jesteś taka niemiła? - mruknęłam.
<Soffe? Sorka, że tak długo, ale zapomniałam o tym opku... xd>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valixy "stara". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valixy "stara". Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 września 2014
sobota, 12 lipca 2014
Od Valixy "Poród"
Gdy słońce wstawało, tak jak zawsze wstałam, ale chwycił mnie ostry skurcz. Poczułam, że między łapami mam mokro. Z przerażeniem stwierdziłam, że już czas:
- Leo! - wrzasnęłam. Basior natychmiast uniósł głowę zbudzony ze snu i spojrzał na mnie. Leżałam na ziemi, więc natychmiast się zerwał z miejsca, by się dokładniej dowiedzieć, co się dzieje. Gdy już się sam domyślił, z braku innych pomysłów krzyczał:
- Przyj!
*****
Po kilkugodzinnej męczarni na świat bez żadnych komplikacji przyszły dwa szczeniaczki: chłopiec i dziewczynka. Ja i Leo szczęśliwi patrzyliśmy na nasze dzieci, które zawsze będziemy otaczać miłością i troską. Leo ze łzami szczęścia w oczach powędrował do Kiiyuko i kilka innych wilków, i wszyscy razem świętowaliśmy do wieczora z mnóstwem gratulacji, szczęścia i śmiechu, a maluchy szybko zasnęły spokojnym snem czując się pośród nas bezpiecznie.
- Leo! - wrzasnęłam. Basior natychmiast uniósł głowę zbudzony ze snu i spojrzał na mnie. Leżałam na ziemi, więc natychmiast się zerwał z miejsca, by się dokładniej dowiedzieć, co się dzieje. Gdy już się sam domyślił, z braku innych pomysłów krzyczał:
- Przyj!
*****
Po kilkugodzinnej męczarni na świat bez żadnych komplikacji przyszły dwa szczeniaczki: chłopiec i dziewczynka. Ja i Leo szczęśliwi patrzyliśmy na nasze dzieci, które zawsze będziemy otaczać miłością i troską. Leo ze łzami szczęścia w oczach powędrował do Kiiyuko i kilka innych wilków, i wszyscy razem świętowaliśmy do wieczora z mnóstwem gratulacji, szczęścia i śmiechu, a maluchy szybko zasnęły spokojnym snem czując się pośród nas bezpiecznie.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Od Valixy "To bliźniaki! cz.1" (cd. Leo)
Ostatnimi dniami skarżyłam się na złe samopoczucie, więc postanowiłam wybrać się na badanie do Shelly, a Leo w tym czasie zaniepokojony czkał na zewnątrz w obawie przed jakąś straszliwą chorobą. Stałam i patrzyłam jak Shelly sprawnie mnie bada.
Gdy już skończyła, z uśmiechem wyprostowała się, więc powiedziałam:
- Jestem zdrowa?
- Tak.
- To co mi dolega?
Gdy już skończyła, z uśmiechem wyprostowała się, więc powiedziałam:
- Jestem zdrowa?
- Tak.
- To co mi dolega?
***
- Leo! - powiedziałam ze śmiechem wychodząc. Natychmiast zerwał się z miejsca i powiedział:
- I co? Co się stało?
- Jestem w ciąży!
Pocałowałam go długo i namiętnie, po czym dodałam:
- To bliźniaki!
<Leo?>
wtorek, 1 lipca 2014
Od Valixy "Nowa para cz.4" (cd. Kiiyuko)
Zaniemówiłam z wrażenia. Szczerze nie spodziewałam się tego od z natury nieśmiałego Leo. Wyglądało na to, że jest jeszcze słodszy niż wcześniej myślałam.
- Oczywiście, że... TAK! - krzyknęłam uradowana.
- Naprawdę? - upewnił się basior.
- Naprawdę! To moje spełnienie marzeń!
- Ja?
- Dokładnie! Pierwsze jak cię zobaczyłam, to uznałam, że wyglądasz na czułego i sympatycznego basiora, a z czasem pokochałam, ale nie okazywałam tego otwarcie.
- Miło mi to słyszeć... - powiedział zawstydzony pochwałą.
- Może powinniśmy poinformować o tym Kiiyuko? Jak sądzisz, czy będziemy wyprawiać ślub i wesele?
- Jasne, że pójdziemy. Przecież to ważne, prawda? - uśmiechnął się Leo. - Ale co do ślubu musimy się jej o to zapytać.
- No w sumie tak. Idziemy!
***
Kiiyuko zastaliśmy przed jej jaskinią.
- Witajcie! Co was do mnie sprowadza? - oznajmiła na powitanie.
- Ja i mój partner, a mianowicie Leo, chcemy się zapytać, czy wyprawienie ślubu i wesela jest wskazane.
Z napięciem czekaliśmy na odpowiedź.
<Kiiyuko?>
- Oczywiście, że... TAK! - krzyknęłam uradowana.
- Naprawdę? - upewnił się basior.
- Naprawdę! To moje spełnienie marzeń!
- Ja?
- Dokładnie! Pierwsze jak cię zobaczyłam, to uznałam, że wyglądasz na czułego i sympatycznego basiora, a z czasem pokochałam, ale nie okazywałam tego otwarcie.
- Miło mi to słyszeć... - powiedział zawstydzony pochwałą.
- Może powinniśmy poinformować o tym Kiiyuko? Jak sądzisz, czy będziemy wyprawiać ślub i wesele?
- Jasne, że pójdziemy. Przecież to ważne, prawda? - uśmiechnął się Leo. - Ale co do ślubu musimy się jej o to zapytać.
- No w sumie tak. Idziemy!
***
Kiiyuko zastaliśmy przed jej jaskinią.
- Witajcie! Co was do mnie sprowadza? - oznajmiła na powitanie.
- Ja i mój partner, a mianowicie Leo, chcemy się zapytać, czy wyprawienie ślubu i wesela jest wskazane.
Z napięciem czekaliśmy na odpowiedź.
<Kiiyuko?>
piątek, 27 czerwca 2014
Od Valixy "Czy to randka?... cz.2" (cd. Leo)
- Jasne, czemu nie? Spacerek od rana jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził...
Przeciągnęłam się i wyszłam z nim z jaskini. Słońce właśnie wstwało dając pomarańczowo-złote plamy na bladoniebieskim niebie i rzucając długie cienie na wysokie drzewa.
- To moja ulubiona pora... - szepnęłam zafascynowana.
- Moja też. Wtedy mogę być naprawdę sobą. - odpowiedział.
Gdy już nasyciliśmy tym widokiem oczy, powiedziałam z entuzjazmem:
- No to gdzie się wybieramy?
<Leo?>
Przeciągnęłam się i wyszłam z nim z jaskini. Słońce właśnie wstwało dając pomarańczowo-złote plamy na bladoniebieskim niebie i rzucając długie cienie na wysokie drzewa.
- To moja ulubiona pora... - szepnęłam zafascynowana.
- Moja też. Wtedy mogę być naprawdę sobą. - odpowiedział.
Gdy już nasyciliśmy tym widokiem oczy, powiedziałam z entuzjazmem:
- No to gdzie się wybieramy?
<Leo?>
czwartek, 15 maja 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.8" (cd. Mordecai)
Przygryzłam wargę. Skoro on już wie, że umiem zmieniać postać to odpowiedziałam trochę zakłopotana:
- W środku lasu...
- Którego?
- Tym największego...
Oczekiwałam z niecierpliwością na jego odpowiedź.
<Sorka, że takie krótkie, brak weny. Mam nadzieję, że zadowolisz się takim króciutkim op. ...>
- W środku lasu...
- Którego?
- Tym największego...
Oczekiwałam z niecierpliwością na jego odpowiedź.
<Sorka, że takie krótkie, brak weny. Mam nadzieję, że zadowolisz się takim króciutkim op. ...>
wtorek, 13 maja 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.6" (cd. Mordecai)
Jest 1.30 w nocy. Idę przez nieoświetloną ulicę. Zadrżałam z zimna. Muszę jakoś to przetrwać... Ale co ja mu powiem? Pewnie nie uwierzy w moją bezsensowną gadkę. Powiedzieć mu prawdę? Uzna mnie za wariatkę. Okłamać go? Zauważy, że znowu nie mówię prawdy. Ja tak bardzo nie lubię kłamać... Co teraz? Może zapomni? Mam taką nadzieję. Zbliżałam się do stadionu. Wtedy dopiero dopiero do mnie dotarło, że te wrzaski i muzykę, którą słyszałam od dłuższego czasu dochodzą właśnie ze stadionu. I jak go teraz znajdę? Prędzej ja się zgubię niż go znajdę, bo jestem ciamajdą. Stanęłam przy wejściu. Jakiś koleś mnie zatrzymał i powiedział:
- Bilet.
Nie miałam przy sobie pieniędzy... Przecież już nie będę wracać. Spojrzałam na niego. Był ode mnie o dwie głowy wyższy i napakowany i cały w tatuażach. I łysy. Przyjrzał mi się uważne po czym powiedział:
- Jak się nazywasz?
- Valixy... - mruknęłam niepewna jego zamiarów.
- Nazwisko...
- Nie mam.
Spojrzał na mnie, jakbym sobie robiła z niego żarty. Sprawdził jeszcze listę, przejeżdżając palcem po nazwiskach, po czym mruknął:
- Wchodź. - uśmiechnęłam się lekko, jakbym mu dziękowała. Następnie poinstruował mnie, gdzie mam iść, żeby odnaleźć Modecai'a. W końcu go zobaczyłam, wchodząc na teren VIP-owski.
<Mordecai?>
- Bilet.
Nie miałam przy sobie pieniędzy... Przecież już nie będę wracać. Spojrzałam na niego. Był ode mnie o dwie głowy wyższy i napakowany i cały w tatuażach. I łysy. Przyjrzał mi się uważne po czym powiedział:
- Jak się nazywasz?
- Valixy... - mruknęłam niepewna jego zamiarów.
- Nazwisko...
- Nie mam.
Spojrzał na mnie, jakbym sobie robiła z niego żarty. Sprawdził jeszcze listę, przejeżdżając palcem po nazwiskach, po czym mruknął:
- Wchodź. - uśmiechnęłam się lekko, jakbym mu dziękowała. Następnie poinstruował mnie, gdzie mam iść, żeby odnaleźć Modecai'a. W końcu go zobaczyłam, wchodząc na teren VIP-owski.
<Mordecai?>
poniedziałek, 12 maja 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.4" (cd. Mordecai)
Teraz to już naprawdę nie umiałam ukryć rumieńców, kiedy wchodziłam do JEGO mieszkania. Wtedy on powiedział:
- No to jak się nazywasz?
- Valixy...
- Aha... Dość nietypowe imię.
- A ty?... - mruknęłam nadal nie unosząc głowy, ponieważ nie potrafiłam spojrzeć na jego przystojną twarz.
- Mordecai.
- Też niecodzienne trochę to imię... - powiedziałam. Trochę dziwnie się czuję będąc wieczorem w cudzym mieszkaniu... W dodatku mieszkaniu faceta, który strasznie mi się podoba...
<Mordecai?>
- No to jak się nazywasz?
- Valixy...
- Aha... Dość nietypowe imię.
- A ty?... - mruknęłam nadal nie unosząc głowy, ponieważ nie potrafiłam spojrzeć na jego przystojną twarz.
- Mordecai.
- Też niecodzienne trochę to imię... - powiedziałam. Trochę dziwnie się czuję będąc wieczorem w cudzym mieszkaniu... W dodatku mieszkaniu faceta, który strasznie mi się podoba...
<Mordecai?>
czwartek, 24 kwietnia 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.2" (cd. Mordecai)
- Spoko... - westchnęłam, trochę z ulgi, trochę ze strachu - E... No więc...
- No słucham - powiedział z uniesioną brwią
- A czemu mam opowiadać to obcemu facetowi? - powiedziałam w pewnej chwili namysłu
- Bo próbuję tobie pomóc.
- Dlaczego?
- Bo Arioch się na ciebie uwziął i będziesz go miała na karku przez naprawdę długi czas... A ja po prostu wiem, co zrobić żeby dał ci święty spokój.
Spojrzałam na jego twarz. Od razu popatrzyłam na ziemię z rumieńcem na twarzy. Było ciemno, mam nadzieję, że tego nie zauważył...
- No więc... To wyglądało jakoś... E... Tak... Y... Szłam sobie... I... I...
- I?...
- I... - nie mogłam nic z tym zrobić, że strasznie się jąkam... - Y... Ja po prostu upolowałam sobie takiego tłuściutkiego zajączka... I... I... I jak go jadłam to pojawiło się to coś...
Wtedy zdałam sobie z tego sprawę, że powiedziałam coś, czego nie powinnam. Powiedziałam, że "upolowałam sobie zająca i go zjadłam". Uzna mnie albo za kłusownika, albo za wariatkę. Przecież człowiek nie może wiedzieć, że my jesteśmy "wilkołakami"...
- No słucham - powiedział z uniesioną brwią
- A czemu mam opowiadać to obcemu facetowi? - powiedziałam w pewnej chwili namysłu
- Bo próbuję tobie pomóc.
- Dlaczego?
- Bo Arioch się na ciebie uwziął i będziesz go miała na karku przez naprawdę długi czas... A ja po prostu wiem, co zrobić żeby dał ci święty spokój.
Spojrzałam na jego twarz. Od razu popatrzyłam na ziemię z rumieńcem na twarzy. Było ciemno, mam nadzieję, że tego nie zauważył...
- No więc... To wyglądało jakoś... E... Tak... Y... Szłam sobie... I... I...
- I?...
- I... - nie mogłam nic z tym zrobić, że strasznie się jąkam... - Y... Ja po prostu upolowałam sobie takiego tłuściutkiego zajączka... I... I... I jak go jadłam to pojawiło się to coś...
Wtedy zdałam sobie z tego sprawę, że powiedziałam coś, czego nie powinnam. Powiedziałam, że "upolowałam sobie zająca i go zjadłam". Uzna mnie albo za kłusownika, albo za wariatkę. Przecież człowiek nie może wiedzieć, że my jesteśmy "wilkołakami"...
<Mordecai?>
piątek, 24 stycznia 2014
Cd. Valixy "Park w watasze cz.7" (c.d Selen lub Onurix)
- Jak się domyślam, jesteście spokrewnieni? - zapytałam
- Można tak powiedzieć... - powiedział Rix
- Prawie rodzina?
- Tak. Podejrzewamy, że jesteśmy kuzynowstwem
- A... Fajnie. - uśmiechnęłam się - A słyszeliście o Nate'u?
Spojrzeli na mnie zdezorientowani
- To mój i Alexa kuzyn. Jest samcem Alfa w Watasze Purpurowej Róży. Z Alexem byli jak bracia. Tak naprawdę nigdy go nie widziałam...
<Selen? Rix?>
- Można tak powiedzieć... - powiedział Rix
- Prawie rodzina?
- Tak. Podejrzewamy, że jesteśmy kuzynowstwem
- A... Fajnie. - uśmiechnęłam się - A słyszeliście o Nate'u?
Spojrzeli na mnie zdezorientowani
- To mój i Alexa kuzyn. Jest samcem Alfa w Watasze Purpurowej Róży. Z Alexem byli jak bracia. Tak naprawdę nigdy go nie widziałam...
<Selen? Rix?>
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Cd. Valixy "Spotkanie z Valixy cz.4" (cd. Selen)
- Hm... - zamyśliłam się, po czym znienacka wrzasnęłam - Orient!
Ona zdezorientowana upadła na ziemię, bo na nią skoczyłam i ze śmiechem sturlałyśmy się z pagórka. Na końcu górki śmiałyśmy się już tak mocno, że nie mogłyśmy oddychać. Jak ona nie chciała podnieść, to znowu ją popchnęłam i tym razem na tyłkach zjechałyśmy na dół i się na samym końcu wywróciłyśmy
- Co teraz? - powiedziałam ze śmiechem
<Selen?>
Ona zdezorientowana upadła na ziemię, bo na nią skoczyłam i ze śmiechem sturlałyśmy się z pagórka. Na końcu górki śmiałyśmy się już tak mocno, że nie mogłyśmy oddychać. Jak ona nie chciała podnieść, to znowu ją popchnęłam i tym razem na tyłkach zjechałyśmy na dół i się na samym końcu wywróciłyśmy
- Co teraz? - powiedziałam ze śmiechem
<Selen?>
Cd. Valixy "Powitanie cz.4" (cd. Picallo)
Spojrzałam na swoje łapy. Nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł...
- Hej, Picolo!
- Picallo - poprawił mnie. I tak będę na niego mówić "Picolo"
- Słuchaj, nie należysz do żadnej watahy, tak?
- Tak
- A ja należę.
- No i?...
- Może dołączysz? Bo przyjdzie następny BYK i cię zje - podkreśliłam słowo "byk" i roześmiałam się
<Picallo?>
- Hej, Picolo!
- Picallo - poprawił mnie. I tak będę na niego mówić "Picolo"
- Słuchaj, nie należysz do żadnej watahy, tak?
- Tak
- A ja należę.
- No i?...
- Może dołączysz? Bo przyjdzie następny BYK i cię zje - podkreśliłam słowo "byk" i roześmiałam się
<Picallo?>
wtorek, 31 grudnia 2013
Cd. Valixy "Spotkanie cz.2" (cd. Selen)
- Podziwiałam chmury. Czy to dziwne?
- Bujasz w chmurach?
- Nie dosłownie - roześmiałam się - Ale czasem...
- Chyba zawsze - odpowiedziała tym samym
- Możliwe... A ty, co porabiasz?
- Już się o to pytałaś. - na to zaśmiałam się głupio
- Oj, ja zapominalska... Mogę ci pomóc?
<Selen?>
- Bujasz w chmurach?
- Nie dosłownie - roześmiałam się - Ale czasem...
- Chyba zawsze - odpowiedziała tym samym
- Możliwe... A ty, co porabiasz?
- Już się o to pytałaś. - na to zaśmiałam się głupio
- Oj, ja zapominalska... Mogę ci pomóc?
<Selen?>
Cd. Valixy "Powitanie cz.2" (cd. Picallo)
- Jestem Valixy. Czym tak rozwścieczyłeś tego byka?
- To buhaj.
- Co? Co buchnąłeś?
- Nie ważne... - powiedział zrezygnowany. Pewnie myślał, o tym, że jestem tępa
- Jesteś złodziejem?
- Nie. "buhaj" to rasa tego zwierzęcia.
- Na serio? Pierwsze słyszę. To byk - dalej stawiałam na swoim
- Buhaj.
- Byk i koniec kropka.
- To buhaj.
- Co? Co buchnąłeś?
- Nie ważne... - powiedział zrezygnowany. Pewnie myślał, o tym, że jestem tępa
- Jesteś złodziejem?
- Nie. "buhaj" to rasa tego zwierzęcia.
- Na serio? Pierwsze słyszę. To byk - dalej stawiałam na swoim
- Buhaj.
- Byk i koniec kropka.
niedziela, 6 października 2013
Cd. Valixy "Ekspedycja przez wąwóz cz.9"
Uciekałyśmy, chociaż nie wiedziałyśmy dlaczego. Ale ja wiem, że dzieje się coś złego. Nawet bardzo. To przeczucie. Po chwili ucieczki znalazłyśmy jaskinię.
- Gdzie jest Alex? - zapytała się zaniepokojona Kiiyuko
- Nie wiem, ale go nie ma - odpowiedziałam
- A jeżeli coś mu się złego stanie? - zapytała tym razem Glimmer
- Nie jestem jasnowidzem! W przeciwieństwie do Alexa... - to drugie zdanie powiedziałam szeptem
- Wiecie, że ktoś tam jeszcze był? Widziałam kogoś! - oznajmiła Ifus
- Kogo? - powiedziałyśmy chórem
- Tylko zarys, przez ten głupi deszcz. Zaatakował go
- Kto kogo?
- Ten "ktoś" Alexa...
- O nie... - rzekła bardziej biała niż zwykle Kii
<Kto dalej?>
- Gdzie jest Alex? - zapytała się zaniepokojona Kiiyuko
- Nie wiem, ale go nie ma - odpowiedziałam
- A jeżeli coś mu się złego stanie? - zapytała tym razem Glimmer
- Nie jestem jasnowidzem! W przeciwieństwie do Alexa... - to drugie zdanie powiedziałam szeptem
- Wiecie, że ktoś tam jeszcze był? Widziałam kogoś! - oznajmiła Ifus
- Kogo? - powiedziałyśmy chórem
- Tylko zarys, przez ten głupi deszcz. Zaatakował go
- Kto kogo?
- Ten "ktoś" Alexa...
- O nie... - rzekła bardziej biała niż zwykle Kii
<Kto dalej?>
piątek, 4 października 2013
Cd. Valixy "Ekspedycja przez wąwóz cz.4"
- A... To tylko kilka rzeczy... - spojrzałam na niewielki plecak, w którym mój brat ma swoje rzeczy - A ty? Co tam masz?
- Na pewno rzeczy niezbędne... - warknął i rzucił spojrzeniem na mój tobołek - Nie to co ty...
- Na pewno nie masz racji!
- Mam, bo ty nie jesteś douczona na ten temat, czyli życie w trybie koczowniczym
- Jakim?
- No, to jest właśnie, to o czym mówię. To znaczy w trasie, nie mając stałego miejsca pobytu
- Czyli tak jakby podróżnik?
- Można tak powiedzieć
Właśnie doszliśmy na cmentarz. Przeszedły mnie ciarki, bo nie lubię takich miejsc.
- Alex?
- Co?
- Zimno mi. Możesz mnie przytulić?
- Valix...
- Proszę... - zrobiłam psie oczka. Westchnął i odparł z niechęcią
- Zgoda, ale jak przyjdą dziewczyny, puszczam
- Ok... - przytulił mnie mój starszy, chociaż o chwilkę brat swoim ciepłym objęciem. Zamknęłam oczy
- Hej, misiaczki! Co to za tulasy? - ze strachu aż podskoczyłam i szybko obróciłam się, bo Alex już od razu po tych słowach puścił
- Kii! - powiedziałam. Zauważyłam stojącą za nią... - Glim! If! Mogę was tak nazywać?
- No - powiedziały chórem
- To co, idziemy, nie? - zapytałam, chociaż już znałam odpowiedź.
<Ktoś chce dokończyć?>
- Na pewno rzeczy niezbędne... - warknął i rzucił spojrzeniem na mój tobołek - Nie to co ty...
- Na pewno nie masz racji!
- Mam, bo ty nie jesteś douczona na ten temat, czyli życie w trybie koczowniczym
- Jakim?
- No, to jest właśnie, to o czym mówię. To znaczy w trasie, nie mając stałego miejsca pobytu
- Czyli tak jakby podróżnik?
- Można tak powiedzieć
Właśnie doszliśmy na cmentarz. Przeszedły mnie ciarki, bo nie lubię takich miejsc.
- Alex?
- Co?
- Zimno mi. Możesz mnie przytulić?
- Valix...
- Proszę... - zrobiłam psie oczka. Westchnął i odparł z niechęcią
- Zgoda, ale jak przyjdą dziewczyny, puszczam
- Ok... - przytulił mnie mój starszy, chociaż o chwilkę brat swoim ciepłym objęciem. Zamknęłam oczy
- Hej, misiaczki! Co to za tulasy? - ze strachu aż podskoczyłam i szybko obróciłam się, bo Alex już od razu po tych słowach puścił
- Kii! - powiedziałam. Zauważyłam stojącą za nią... - Glim! If! Mogę was tak nazywać?
- No - powiedziały chórem
- To co, idziemy, nie? - zapytałam, chociaż już znałam odpowiedź.
<Ktoś chce dokończyć?>
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Cd. Valixy "Elizabeth - Jak dołączyłam do watahy?"
- To znaczy należę do najfajniejszej i najzabawniejszej watahy, czyli Watahy Magicznych Wilków.
Wyszczerzyłam moje ząbki w promiennym uśmiechu
- Aha... - zamyśliła się. Hmm... Nie na tym polega chyba moja praca. Muszę zachęcać przybyszów do dołączenia. To teraz pytanie ostateczne:
- No chcesz do nas dołączyć?
- Hmm... A mogę?
- No jasne! - idziemy w dobrym kierunku.
- No to dobrze... - BINGO! Jestem the best!
- Chcesz, żebym cię oprowadziła?
- A masz czas?
- Ja zawsze mam czas dla kumpli! - odparłam. To dla mnie oczywiste. Trzeba mieć czas dla przyjaciół, nie?
- Kumpli?
- Tak. Od dzisiaj jesteś moją nową kumpelą! - roześmiałam się, bo moja nowa znajoma ma bardzo zaskoczoną minę.
Potem oprowadziłam ją po terenach naszej watahy i wyjaśniłam pare spraw. Właśnie skończyłam przedstawiać członków naszej watahy, gdy zapytałam:
- Podoba ci się?
<Podoba ci się nasza wataha, Elizabeth?>
środa, 21 sierpnia 2013
Cd. Valixy "Shadow"
Widziałam coś. Coś dziwnego. W moich, niepamiętanych, ale przed chwilą przypomnianych wspomnieniach zobaczyłam coś dziwnego. Patrząc w przestrzeń mruknęłam:
- To Shadow... Ja... go pamiętam.
- Jak to?! - wszyscy krzyknęli
- Po prostu... pamiętam.
- Ja też - gwałtownie się odwróciłam, aby zobaczyć, kto to powiedział. Za mną stał chłopak bardzo podobny do mnie. Wydukałam:
- K-k-kim jesteś?
- Alexander. Jestem twoim bratem
- Wyglądałeś inaczej.
- Ty też
- To Shadow... Ja... go pamiętam.
- Jak to?! - wszyscy krzyknęli
- Po prostu... pamiętam.
- Ja też - gwałtownie się odwróciłam, aby zobaczyć, kto to powiedział. Za mną stał chłopak bardzo podobny do mnie. Wydukałam:
- K-k-kim jesteś?
- Alexander. Jestem twoim bratem
- Wyglądałeś inaczej.
- Ty też

Brat bliźniak Valixy - Alexander
<Kto dokończy???>Od Valixy "Shadow"
I BUM! Wpadłam na jakiegoś dziwnego kolesia. Gdy spojrzałam na co dokładniej upadłam, usłyszałam jęknięcie spod mojej pupci. Stojący niedaleko Trey powiedział:
- Ała...
- Kogo łeb przygniotłam tyłkiem?
- Yyy... Kolesia z którym właśnie walczyłem.
- Aaa... - uświadomiałam sobie co mi powiedział. Gdy już do mnie dotarło, nie wstawając poktęciłam tyłkiem i trochę poskakałam - A masz! Nigdy nie zadzieraj ze mną!
Trey skomentował moje zachowanie:
- Nie chciałbym być teraz w jego skórze...
- Wilczej skórze? Przecież jesteś wilkiem - w tym momencie ten gościowi udało się wygramolić. Najwyraźniej kręciło mu się w tym pustym łebku, bo usiadł na dupie. Trey otworzył usta ze zdziwienia
- No widzisz? Tak to się robi! Chociaż nawet nie wiedziałam, że zamierzam walczyć... Jestem the best-arą XD!
Ten dziwny facet zaczął uciekać z niesamowitą prędkością, ale Trey pobiegł za nim
<I co udało ci się go dogonić, Trey??? Nie za szybki dla Ciebie?!>
- Ała...
- Kogo łeb przygniotłam tyłkiem?
- Yyy... Kolesia z którym właśnie walczyłem.
- Aaa... - uświadomiałam sobie co mi powiedział. Gdy już do mnie dotarło, nie wstawając poktęciłam tyłkiem i trochę poskakałam - A masz! Nigdy nie zadzieraj ze mną!
Trey skomentował moje zachowanie:
- Nie chciałbym być teraz w jego skórze...
- Wilczej skórze? Przecież jesteś wilkiem - w tym momencie ten gościowi udało się wygramolić. Najwyraźniej kręciło mu się w tym pustym łebku, bo usiadł na dupie. Trey otworzył usta ze zdziwienia
- No widzisz? Tak to się robi! Chociaż nawet nie wiedziałam, że zamierzam walczyć... Jestem the best-arą XD!
Ten dziwny facet zaczął uciekać z niesamowitą prędkością, ale Trey pobiegł za nim
<I co udało ci się go dogonić, Trey??? Nie za szybki dla Ciebie?!>
piątek, 19 lipca 2013
Kłopoty od Valixy
Obudziłam się rano. Wyszłam z jamy, zamknęłam oczy i skierowałam twarz w stronę wschodzącego słońca.
-"Kolejny piękny i słoneczny dzień" - pomyślałam. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze tereny.
- Co się stało?! - pobiegłam od razu obudzić innych. Szybko... Czasu jest mało...
- Wszyscy wstawać! Musicie to zobaczyć!
- Co się stało? - zapytała się przebudzająca się Amber - Pali się?
- Nie, gorzej!
Gdy już wszyscy wyszli, zobaczyli, w czym problem: idealnie dookoła naszych terenów watahy był wielki wąwóz! Nie mogliśmy wyjść! Jedyne przejście to był niby most, ale na tereny innego stada. Pech chciał, że Kiiyuko akurat gdzieś poszła. Ostatnio dość często znika i tłumaczy się, że chodzi na spacery. To raczej mało prawdopodobne. Samica Beta, czyli Glimmer, musiała wyjechać. Wraca dopiero za około tydzień.
- Dzwonię do Kiiyuko! - wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić. Po chwili usłyszałam jej głos
- Halo?
- Cześć, tu Valixy. Kiiyuko, mamy problem, przyjdź szybko... - szepnęłam
- Co się... - zaczęła, ale się rozłączyłam. Byłam strasznie podenerwowana.
Po około 20 minutach przybiegła od strony "mostu"
- Co tu się stało? - zapytała, bo po drodze już to zobaczyła. Miała szeroko otwarte oczy z przerażenia
- Nie wiemy. Czy jak wychodziłaś już to tu było?
- Nie. Może to coś, to wrogowie wymyślili?
- Całkiem możliwe
-"Kolejny piękny i słoneczny dzień" - pomyślałam. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze tereny.
- Co się stało?! - pobiegłam od razu obudzić innych. Szybko... Czasu jest mało...
- Wszyscy wstawać! Musicie to zobaczyć!
- Co się stało? - zapytała się przebudzająca się Amber - Pali się?
- Nie, gorzej!
Gdy już wszyscy wyszli, zobaczyli, w czym problem: idealnie dookoła naszych terenów watahy był wielki wąwóz! Nie mogliśmy wyjść! Jedyne przejście to był niby most, ale na tereny innego stada. Pech chciał, że Kiiyuko akurat gdzieś poszła. Ostatnio dość często znika i tłumaczy się, że chodzi na spacery. To raczej mało prawdopodobne. Samica Beta, czyli Glimmer, musiała wyjechać. Wraca dopiero za około tydzień.
- Dzwonię do Kiiyuko! - wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić. Po chwili usłyszałam jej głos
- Halo?
- Cześć, tu Valixy. Kiiyuko, mamy problem, przyjdź szybko... - szepnęłam
- Co się... - zaczęła, ale się rozłączyłam. Byłam strasznie podenerwowana.
Po około 20 minutach przybiegła od strony "mostu"
- Co tu się stało? - zapytała, bo po drodze już to zobaczyła. Miała szeroko otwarte oczy z przerażenia
- Nie wiemy. Czy jak wychodziłaś już to tu było?
- Nie. Może to coś, to wrogowie wymyślili?
- Całkiem możliwe
☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆Następnego dnia☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆
Szybko wstałam i wybiegłam na dwór sprawdzić, czy dziura zniknęła. Nie, nie zniknęła. Łzy zaczęły mi się zbierać w oczach. Piekły. Zabrały nam 200 m terenów, ze 500 m
- I co my teraz zrobimy?! - usiadłam ciężko na ziemi przy dziurze i płakałam
Subskrybuj:
Posty (Atom)