Szczenię trzęsło się z przerażenia. Jej źrenice się
powiększyły. Patrzyłam w jej oczy (udawałam groźną), widziałam w nich
delikatność, dobroć, strach i nie wiem dlaczego, ale też samotność. Miałam
minę jakiegoś zabójcy. Nie mogłam dłużej wytrzymać, zaczęłam się śmiać. Z
jej miny przerażonego szczenięcia, zrobiła się bardzo ciekawa mina. Jedna
brew była wyżej, a druga niżej. Od razu się uspokoiłam.
- Nie bój się mnie - zrobiło mi się jej szkoda
- Cz-czemu się na mnie rzuciłaś? - mała wadera powoli się uspokajała
- Czego się spodziewasz, gdy skradasz się do wilka?
Wadera spuściła głowę.
- Spokojnie, przecież nic się nie stało - nie chciałam, żeby było jej przykro
- Jak masz na imię? - Valka (tak chyba miała na imię) zmieniła temat
- Nina... - nie wiedziałam o co się zapytać - Eee... - zacięłam się - Może lepiej nie będę ci przeszkadzać.
Zawróciłam i poszłam w stronę domu. Nie chciałam jej zostawiać, ale co
będę przeszkadzać, na pewno woli towarzystwo w swoim wieku. Chwilę potem
usłyszałam jej delikatny głos.
- Nina!
- Tak? - ucieszyłam się.
Ta wadera robiła na mnie bardzo duże wrażenie.
<Valka?>
Uwagi: PO znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nina. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 marca 2015
czwartek, 26 lutego 2015
Od Niny "Nowa przyjaźń" cz. 3 (cd. Anuriti)
- Z chęcią - bardzo ucieszyłam się - Chodźmy!
W jednym momencie nie wytrzymałam, musiałam pobiec. Anuriti pobiegł od razu za mną. Ścigaliśmy się przez długi czas. Nagle coś wpadło mi pod łapy przewróciłam się.
- Ał... - bardzo zabolała mnie jedna łapa.
- Nic ci nie jest? - zapytał Anu z troską.
- Nie wiem - noga bolała coraz mocniej.
- Potrafisz nią ruszać?
- Tak - poruszałam nogą.
- Pewnie zwichnięta.
- Ok, to chodźmy
- Gdzie? - zdziwił się Anu
- No dalej - nie zrozumiałam
- O nie nie nie, lepiej chodźmy do lekarza
- Przestań, już prawie mnie nie boli - miło było pomyśleć, że ktoś się o mnie troszczy, ale nie chciałam robić kłopotów
- Na pewno?
- Tak - cała się zaczerwieniłam
- To chodźmy
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy Anuriki zapytał:
<Anuriti? Nie mam takiego talentu jak ty w pisaniu opków XD>
Uwagi: pisz kropki na końcu zdań! Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
W jednym momencie nie wytrzymałam, musiałam pobiec. Anuriti pobiegł od razu za mną. Ścigaliśmy się przez długi czas. Nagle coś wpadło mi pod łapy przewróciłam się.
- Ał... - bardzo zabolała mnie jedna łapa.
- Nic ci nie jest? - zapytał Anu z troską.
- Nie wiem - noga bolała coraz mocniej.
- Potrafisz nią ruszać?
- Tak - poruszałam nogą.
- Pewnie zwichnięta.
- Ok, to chodźmy
- Gdzie? - zdziwił się Anu
- No dalej - nie zrozumiałam
- O nie nie nie, lepiej chodźmy do lekarza
- Przestań, już prawie mnie nie boli - miło było pomyśleć, że ktoś się o mnie troszczy, ale nie chciałam robić kłopotów
- Na pewno?
- Tak - cała się zaczerwieniłam
- To chodźmy
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy Anuriki zapytał:
<Anuriti? Nie mam takiego talentu jak ty w pisaniu opków XD>
Uwagi: pisz kropki na końcu zdań! Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
niedziela, 22 lutego 2015
Od Niny "Nowa znajomość?" cz. 1 (cd.chętny basior)
Pewnego mroźnego ranka obudziłam się i poszłam (nie wiedziałam
gdzie). Miałam nadzieję spotkać kogoś lub coś, co by było warte mojej
uwagi. Nic niestety ciekawego się nie działo, wszystkie wilki jeszcze
spały. Skuliłam głowę, ale szłam dalej. Nie patrzyłam przed siebie. Nagle w
jednej chwili uderzyłam w coś. Na początku myślałam, że to drzewo, ale
drzewo nie jest kudłate. Podniosłam głowę i zobaczyłam jakiegoś basiora.
Nie znałam tej twarzy. Wystraszyłam się i gwałtownie odskoczyłam od
niego. Od razu się uspokoiłam.
- Przepraszam - wreszcie wydałam z siebie jakiś dźwięk
- Nic się nie stało - odpowiedział basior obojętnym głosem - Co tu robisz?
- Sama nie wiem
Przez dłuższą chwilę trwała cisza, dziwna cisza.
- Toooo... - starałam się ratować rozmowę - Jak masz na imię?
Basior lekko się zaśmiał i powiedział:
- Ważniejsze jest jak ty się nazywasz.
- Jestem... -wstrzymałam się z oburzeniem - O nie, nie powiem.
- Dlaczego? - zapytał obojętnym głosem
- Jeśli powiem pierwsza, ty mi nie powiesz - wtedy zdałam sobie sprawę z głupoty swoich słów
- Ok, jestem...
<ktoś? ktokolwiek?>
Uwagi: po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację!
- Przepraszam - wreszcie wydałam z siebie jakiś dźwięk
- Nic się nie stało - odpowiedział basior obojętnym głosem - Co tu robisz?
- Sama nie wiem
Przez dłuższą chwilę trwała cisza, dziwna cisza.
- Toooo... - starałam się ratować rozmowę - Jak masz na imię?
Basior lekko się zaśmiał i powiedział:
- Ważniejsze jest jak ty się nazywasz.
- Jestem... -wstrzymałam się z oburzeniem - O nie, nie powiem.
- Dlaczego? - zapytał obojętnym głosem
- Jeśli powiem pierwsza, ty mi nie powiesz - wtedy zdałam sobie sprawę z głupoty swoich słów
- Ok, jestem...
<ktoś? ktokolwiek?>
Uwagi: po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację!
wtorek, 17 lutego 2015
Od Niny "Pierwszy raz w nowej pracy"
Chodziłam sobie po parku, gdy zobaczyłam zapracowaną kobietę z
wózkiem. Obok niej biegało jeszcze trójka dzieci. Kobieta próbowała je
uspokoić. Szybko pobiegłam. Uspokoiłam dzieci i powiedziałam:
- Wszystkie pani?
- Nie mojej siostry i nie mów do mnie pani, mam tyle lat ile ty.
- Widzę, że sobie nie radzisz.
- Ha! Bezczelna!
- Ja chcę ci tylko pomóc.
- Tak? To dlaczego? - zapytała nie ufnie dziewczyna
- Jestem opiekunką dzieci.
- Aha... czyli chcesz tylko mamony?!
- Powinnaś być szczęśliwa, że chce się zająć taką ilością dzieci - oburzyłam się - No, jeżeli wolisz się męczyć.
- Stój! Zgoda, na kilka godzin.
- Ok, a od kiedy?
- Od teraz! - dziewczyna próbowała iść, ale ją zatrzymałam
- Poczekaj, daj mi swój numer.
- Ok... ok, nie denerwuj się.
- I adres też!
- No dobra masz! - mruknęła podając mi karteczkę z notatką.
- Dzięki możesz, już iść.
Gdy usłyszała te słowa, od razu pobiegła.
- Dobra, idziemy do domu. - powiedziałam do dzieci
Poszliśmy pod podany adres. Zadzwoniłam, ale nikt nie otwierał. Powtórzyłam tę czynność, ale bez skutku.
- Nikogo nie ma w domciu - powiedziała mała dziewczynka
- Hmm... to chyba idziemy do mnie - powiedziałam
- Ale klucz jest pod wycieraczką - powiedział mały chłopczyk o blond włoskach.
Zajrzałam pod wycieraczkę, klucz rzeczywiście tam był.
- To wchodzimy! - weszliśmy do środka - To co?
Zapadła dziwna cisza, gdy nagle jedno dziecko dotknęło mnie i powiedziało "Berek". Wszystkie zaczęły biegać i krzyczeć. Było tak przez godzinę, w tym czasie robiłam im kolację. "Dzieci jedzenie!" krzyknęłam i od razu miałam 3 główki przed sobą. "Usiądźcie", a dzieci usiadły. Rozdałam talerze i nałożyłam spaghetti. Dzieci zaczęły jeść, co nie było miłym widokiem. Jadły jak małe świnki. Gdy skończyły musiałam ich umyć (w końcu to były 3-4 latki i mały dzidziuś). Ubrałam je w piżamki i dałam do łóżka. Został mi malutki, który czekał na jedzenie. Dałam mu mały słoiczek Gerber. Po jedzeniu umyłam maluszka i uśpiłam na rekach, po czym dałam do kołyski. "Uff..." - odetchnęłam z ulgą. W tym samym momencie przyszła wcześniej spotkana dziewczyna do domu.
- Gdzie dzieci? - zapytała
- Śpią.
Dziewczyna ucieszyła się i dała mi pieniądze. Wyglądała jakby mnie chciała wyrzucić za drzwi, ale nie musiała, bo od razu po dostaniu pieniędzy wyszłam w pośpiechu.
Uwagi: Poćwicz stawianie przecinków. Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację. Wyraz "spaghetti" wzięty jest z Włoch, dlatego piszemy go używając również litery "h".
- Wszystkie pani?
- Nie mojej siostry i nie mów do mnie pani, mam tyle lat ile ty.
- Widzę, że sobie nie radzisz.
- Ha! Bezczelna!
- Ja chcę ci tylko pomóc.
- Tak? To dlaczego? - zapytała nie ufnie dziewczyna
- Jestem opiekunką dzieci.
- Aha... czyli chcesz tylko mamony?!
- Powinnaś być szczęśliwa, że chce się zająć taką ilością dzieci - oburzyłam się - No, jeżeli wolisz się męczyć.
- Stój! Zgoda, na kilka godzin.
- Ok, a od kiedy?
- Od teraz! - dziewczyna próbowała iść, ale ją zatrzymałam
- Poczekaj, daj mi swój numer.
- Ok... ok, nie denerwuj się.
- I adres też!
- No dobra masz! - mruknęła podając mi karteczkę z notatką.
- Dzięki możesz, już iść.
Gdy usłyszała te słowa, od razu pobiegła.
- Dobra, idziemy do domu. - powiedziałam do dzieci
Poszliśmy pod podany adres. Zadzwoniłam, ale nikt nie otwierał. Powtórzyłam tę czynność, ale bez skutku.
- Nikogo nie ma w domciu - powiedziała mała dziewczynka
- Hmm... to chyba idziemy do mnie - powiedziałam
- Ale klucz jest pod wycieraczką - powiedział mały chłopczyk o blond włoskach.
Zajrzałam pod wycieraczkę, klucz rzeczywiście tam był.
- To wchodzimy! - weszliśmy do środka - To co?
Zapadła dziwna cisza, gdy nagle jedno dziecko dotknęło mnie i powiedziało "Berek". Wszystkie zaczęły biegać i krzyczeć. Było tak przez godzinę, w tym czasie robiłam im kolację. "Dzieci jedzenie!" krzyknęłam i od razu miałam 3 główki przed sobą. "Usiądźcie", a dzieci usiadły. Rozdałam talerze i nałożyłam spaghetti. Dzieci zaczęły jeść, co nie było miłym widokiem. Jadły jak małe świnki. Gdy skończyły musiałam ich umyć (w końcu to były 3-4 latki i mały dzidziuś). Ubrałam je w piżamki i dałam do łóżka. Został mi malutki, który czekał na jedzenie. Dałam mu mały słoiczek Gerber. Po jedzeniu umyłam maluszka i uśpiłam na rekach, po czym dałam do kołyski. "Uff..." - odetchnęłam z ulgą. W tym samym momencie przyszła wcześniej spotkana dziewczyna do domu.
- Gdzie dzieci? - zapytała
- Śpią.
Dziewczyna ucieszyła się i dała mi pieniądze. Wyglądała jakby mnie chciała wyrzucić za drzwi, ale nie musiała, bo od razu po dostaniu pieniędzy wyszłam w pośpiechu.
Uwagi: Poćwicz stawianie przecinków. Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację. Wyraz "spaghetti" wzięty jest z Włoch, dlatego piszemy go używając również litery "h".
czwartek, 12 lutego 2015
Od Niny "Jak tu dotarłam" cz.3 (cd. Cynayed)
- Tu mieszkasz? - zapytałam
- Tak.
- Sam?
-No...
- Każdy wilk ma własną jaskinie? - próbowałam ciągnąć rozmowę do przodu
- Tak i ty też będziesz mieć.-odpowiedział Cyndi
- Naprawdę?! - ucieszyłam się natychmiastowo - To Super!
Na chwilę zapadła cisza. Poczułam się nieswojo, gdy Cyndi...
- Może gdzieś pójdziemy? - zaproponował
- Pokażesz mi główne miejsca watahy? - chciałam się oswoić z otoczeniem - Tam gdzie chodzi się na co dzień.
- Teraz z powodu zimy, za bardzo nie mogę ci wszystkiego pokazać
- To weź mnie do twojego ulubionego miejsca.
- Ok - powiedział wilk, jakby go to nie obchodziło - czemu nie.
Szliśmy w ciszy przez pół godziny. Bdy byliśmy już blisko Cynayed rzekł:
- Nie mam ulubionego miejsca, ale myślę, że to cię zaciekawi.
- A gdzie idziemy? - nie mogłam dłużej wytrzymać, by się o to nie zapytać.
- Do Biblioteki Złamanego Pióra.
- Do czego? - nie zrozumiałam
- Zobaczysz.
Zżerała mnie ciekawość, ale nie dopytywałam (nie chciałam być natrętna), więc spuściłam głowę i poszłam dalej. W jednym momencie Cyndi się zatrzymał (ja z nim). Podniosłam głowę i zobaczyłam wielki stary opuszczony budynek. Gdy weszliśmy do środka, zamurowało mnie. Cynayed od razu to zobaczył, więc powiedział:
- Hej... ocknij się!
A ja powiedziałam wolno:
- Tu jest wspaniale!
Po godzinie poszliśmy z powrotem, ale nie milczeliśmy: rozmawialiśmy o wszystkim, gdy przypomniało mi się:
- A gdzie ja mam spać?
- Jak to gdzie? W swojej jaskini! - w tym momencie Cyndi się zatrzymał i pokazał pustą jaskinię
- Super! - z zadowoleniem poszłam spać - Dobranoc!
<Cynayed?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
- Tak.
- Sam?
-No...
- Każdy wilk ma własną jaskinie? - próbowałam ciągnąć rozmowę do przodu
- Tak i ty też będziesz mieć.-odpowiedział Cyndi
- Naprawdę?! - ucieszyłam się natychmiastowo - To Super!
Na chwilę zapadła cisza. Poczułam się nieswojo, gdy Cyndi...
- Może gdzieś pójdziemy? - zaproponował
- Pokażesz mi główne miejsca watahy? - chciałam się oswoić z otoczeniem - Tam gdzie chodzi się na co dzień.
- Teraz z powodu zimy, za bardzo nie mogę ci wszystkiego pokazać
- To weź mnie do twojego ulubionego miejsca.
- Ok - powiedział wilk, jakby go to nie obchodziło - czemu nie.
Szliśmy w ciszy przez pół godziny. Bdy byliśmy już blisko Cynayed rzekł:
- Nie mam ulubionego miejsca, ale myślę, że to cię zaciekawi.
- A gdzie idziemy? - nie mogłam dłużej wytrzymać, by się o to nie zapytać.
- Do Biblioteki Złamanego Pióra.
- Do czego? - nie zrozumiałam
- Zobaczysz.
Zżerała mnie ciekawość, ale nie dopytywałam (nie chciałam być natrętna), więc spuściłam głowę i poszłam dalej. W jednym momencie Cyndi się zatrzymał (ja z nim). Podniosłam głowę i zobaczyłam wielki stary opuszczony budynek. Gdy weszliśmy do środka, zamurowało mnie. Cynayed od razu to zobaczył, więc powiedział:
- Hej... ocknij się!
A ja powiedziałam wolno:
- Tu jest wspaniale!
Po godzinie poszliśmy z powrotem, ale nie milczeliśmy: rozmawialiśmy o wszystkim, gdy przypomniało mi się:
- A gdzie ja mam spać?
- Jak to gdzie? W swojej jaskini! - w tym momencie Cyndi się zatrzymał i pokazał pustą jaskinię
- Super! - z zadowoleniem poszłam spać - Dobranoc!
<Cynayed?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
wtorek, 10 lutego 2015
Od Niny "Jak tu dotarłam?" cz. 1 (cd. chętny)
Błąkałam się po lesie bez wody i pożywienia, gdy nagle zobaczyłam
jakiegoś wilka, lecz nie ukazałam mu się. Gdy poszedł dalej, ja podążyłam za nim. Wilk
doprowadził mnie do wodospadu. Bardzo mnie to ucieszyło. Od razu, gdy psowaty
zaczął pić, nie mogłam się powstrzymać i wyskoczyłam z krzaków, by zrobić to samo co on. Wilk trochę się wystraszył, ale od razu spoważniał.
- Kim jesteś? - zapytał wilk po ważnym głosem
- Je... jestem Nina - powiedziałam przerażona
- Co cie tu sprowadza?
- Byłam spragniona - tłumaczyłam - Nie wiem do końca dlaczego, ale zgubiłam się w tym lesie. Często mi się to nie zdarza, dlatego nie wiedziałam co zrobić. Nie pamiętam dlaczego tu jestem. Gdy ciebie zobaczyłam...
W tym miejscu wilk mi przerwał.
- Spokojnie, już rozumiem
- Czy mogłabym się do ciebie przybrać? - spytałam grzecznie
- Do mnie nie, ale do watahy tak!
- Watahy?! - ucieszyłam się
- Tak, chodź za mną
Gdy szliśmy zaczęłam być ciekawa, kim jest ten wilk.
- A jak cię zwą i kim tak w ogóle jesteś?
- Jestem...
<ktoś?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych używamy Spacji. "Od razu, gdy pies zaczął pić..." jaki pies? Jak już to "psowaty". Unikaj powtórzeń wyrazów. Mam wrażenie, że w niektórych zdaniach występują "braki", bo można by było coś jeszcze dodać np. zamiast "Błąkałam się po lesie bez wody i pożywienia. Gdy nagle zobaczyłam jakiegoś wilka, nie ukazałam mu się." można napisać "Błąkałam się po lesie bez wody i pożywienia, gdy nagle zobaczyłam jakiegoś wilka, lecz nie ukazałam mu się."
- Kim jesteś? - zapytał wilk po ważnym głosem
- Je... jestem Nina - powiedziałam przerażona
- Co cie tu sprowadza?
- Byłam spragniona - tłumaczyłam - Nie wiem do końca dlaczego, ale zgubiłam się w tym lesie. Często mi się to nie zdarza, dlatego nie wiedziałam co zrobić. Nie pamiętam dlaczego tu jestem. Gdy ciebie zobaczyłam...
W tym miejscu wilk mi przerwał.
- Spokojnie, już rozumiem
- Czy mogłabym się do ciebie przybrać? - spytałam grzecznie
- Do mnie nie, ale do watahy tak!
- Watahy?! - ucieszyłam się
- Tak, chodź za mną
Gdy szliśmy zaczęłam być ciekawa, kim jest ten wilk.
- A jak cię zwą i kim tak w ogóle jesteś?
- Jestem...
<ktoś?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych używamy Spacji. "Od razu, gdy pies zaczął pić..." jaki pies? Jak już to "psowaty". Unikaj powtórzeń wyrazów. Mam wrażenie, że w niektórych zdaniach występują "braki", bo można by było coś jeszcze dodać np. zamiast "Błąkałam się po lesie bez wody i pożywienia. Gdy nagle zobaczyłam jakiegoś wilka, nie ukazałam mu się." można napisać "Błąkałam się po lesie bez wody i pożywienia, gdy nagle zobaczyłam jakiegoś wilka, lecz nie ukazałam mu się."
Subskrybuj:
Posty (Atom)