Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Telleni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Telleni. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

Od Telleni "Szczenięca przygoda" cz.9 (cd. chętny)

Biegałyśmy za zającem dobre parę minut, Wissy już troszkę sapała, ale ja byłam żwawa jak nigdy. Złapałam go łapką za ogonek, widziałam w oczach jego lęk, przede mną, z mojego otwartego pyszczka kapała ślina. Zbliżałam moje kły do jego grzbietu coraz bardziej, gdy miałam go zabić Wissy mnie powstrzymała mówiąc:
- Telleni, stój!
- Czemu? To miało być moje śniadanie! - krzyknęłam zdenerwowana. Wissy ze strachu skuliła się
- To miała b-być z-za-zabawa.
- Jak będziesz wszystko brała za zabawę, to nigdy nie przetrwamy!
Wissy spojrzała na mnie ze strachem, ja zmieniłam z tej ''mrożącej krew w żyłach'' minę na miłą, spokojną i ''przepraszającą minkę''
- Wissy, przepraszam. - na to Wissy tylko pokiwała potakująco głową, ja odwróciłam się od niej, zająca dawno tam nie było. Przyłożyłam nos do ziemi próbując go wywęszyć
- Co robisz? - spytała Wissy
- Węszę, nie widać? - nagle wyczułam dwa zapachy, tego zająca... i... i... wilka! - Wis... gdzieś tam jest wilk!
- J-jaki?
- Nie wiem, ale wadera.
- Lepiej tam nie idźmy.
- No weź! Nie jesteśmy tu dla żartów! To przygoda, a nie wycieczka! No chodź. - złapałam Wissy za ogon, ciągnęłam ją w stronę zapachów
- Telleni, ja nie chce tam iść - zaparła się pazurami lecz, ja dalej ciągnęłam
- No przestań.
Nagle w krzakach usłyszałyśmy szelest, był z TRZECH stron, zaczęłyśmy uciekać w stronę gdzie nie było szelestów, uciekałyśmy coraz szybciej lecz te ''ktosie'' za nami biegły
- Dziewczynki stójcie! - krzyknęła jakaś wadera
- Stójcie! - krzyknął inny głos
- Wissy, uciekaj szybciej!
- Użyj tej swojej mocy.
- To są inne wilki, nic im na razie nie zrobię.
Nagle wpadłyśmy na basiora, przypominał nam kogoś z watahy, nie wiedziałyśmy kto to jest, przynajmniej ja, Wissy była tak wystraszona że prawie ''padła'' na zawał
- K-kim jesteście? I s-skąd jesteście? - spytałam patrząc na ziemie

<Ktosie, ujawnijcie się!> 

Uwagi: Pisz krótsze zdania. Poćwicz stawianie przecinków.

sobota, 7 lutego 2015

Od Telleni "Czy jeszcze...?'' cz.1 (cd. Sohara)

Kilka dni temu usłyszałam od Wissy, że Sohara i Dante dorośli. Sohary takowej nie mogłam nigdzie znaleźć, szukałam dosłownie na każdym terenie, zawiedziona udałam się do Ice
- Ice - powiedziałam idąc w stronę wadery z spuszczonymi uszami
- Co się stało mała?
- Sohara już dorosła - powiedziałam, po czym usiadłam obok niej
- Nie przejmuj się, na pewno jeszcze dużo czasu spędzicie zanim dorośniesz.
- Ja coś w to nie wierze - powiedziałam już doszczędnie załamana
- Oh... Tell ja wiem że czujesz się smutna i osamotniona, ale to nie powód by się załamywać.
- Masz racje Ice
- A szukałaś jej?
- Tak, na każdym terenie
- Na każdym? - powiedziała z przerażeniem
- Spokojnie, tylko na tych bezpiecznych. - spojrzałam na nią z uśmiechem
- To dobrze. No a teraz leć, niedługo będzie wieczór, na pewno będzie w jaskini.
Zanim Ice zdążyła dokończyć zdanie ja wybiegłam z jaskini krzycząc:
- Dobra Ice! Miłej nocy!
***
Jest już chyba dwudziesta druga, Sohary ciągle nie ma, byłam na tyle zawiedziona że udałam się na spacer, chodziłam tak z pół godziny, gdy zauważyłam waderę leżącą na Wschodnim Klifie. Pobiegłam w krzaki i po cichu podchodząc do niej nie zwróciłam uwagi na to co mam pod łapami, nadepnęłam na gałązkę. Wadera szybko odwróciła łeb w moją stronę, ja widząc jej twarz z uśmiechem i ogromnym szczęściem krzyknęłam:
- SOHARA! - pobiegłam do niej
- Cześć Telleni. - powiedziała z równie wielkim uśmiechem
- Tęskniłam za tobą. - powiedziałam wtulając się w nią
- A co ty tu robisz o tej porze? Myślałam że już śpisz.
- Nie mogłam zasnąć, nie spałam nawet u Ice bo myślałam że przyjdziesz.

<Sohara?>

Uwagi: Piszesz za długie zdania.

sobota, 17 stycznia 2015

Od Telleni "Szczenięca Przygoda" cz. 7

- Jak to? On tego ma więcej? - wyszeptałam do towarzyszki
- Chyba tak...
Nagle z jego twarzy robił się wielki balon, pękł ale nie oblepił go tylko wciągnął tego balona spowrotem
- Co on zrobił? - spytałam patrząc na niego z zdziwieniem
- On to zjadł?
Nagle przyszedł jego tata, a z tego powodu, że oczywiście był jednym z tych myśliwych zauważył nas
- WISSY, CHODU! - krzyknęłam do towarzyszki
- SZYBKO!
Uciekałyśmy ile sił miałyśmy w łapkach, a ten ojciec strzelał do nas z pistoletu (to się wyjaśniło, że pistolet). W końcu droga się skończyła... żadnej drogi ucieczki
- Wissy... ja przepraszam, że nas w to wpakowałam... to moja wina... - powiedziałam z łzami
Wissy nic nie mówiła, tylko też zaczęła płakać
- Powiedzcie ''papa'' wilczki - powiedział myśliwy, lecz nagle przybiegł jego synek
- Tato, nie zastrzelaj ich!
Ja i Wissy mocno się zdziwiłyśmy, dzieciak wziął nas na ręce i zabrał do jakiegoś dziwnego pojazdu... chyba siedziałyśmy z tyłu
- Wissy, gdzie oni nas zabierają? - spytałam
- N-nie w-wiem
Jak się zatrzymali zabrali nas do dziwnego miejsca, założyli nam na szyje dziwne kółka, na mnie mówili Plamka, a na Wissy Gwiazdka
- Jak wy nas nazywacie?! - krzyknęłam jak zamknęli nas w pokoju
- Wis, musimy stąd iść! Teraz!
- Ale jak?! - krzyknęła ze złością - przepraszam... - powiedziała nieśmiało
Stałam i gapiłam się na nią jak wryta
- Dobra mniejsza o to, podsadź mnie tam! - wskazałam jej łapką otwór, który był wysoko.
Wissy podsadziła mnie i ja ją wciągnęłam. Jak to nawet nie pytajcie...
- Wow! Ale wysoko! - krzyknęłam
Wissy patrzyła w dół
- Ej, Wis!
- CO?! - Spytała z przerażeniem
Złapałam ją za ogon i pociągnełam w dół, spadłyśmy na coś miękkiego
- J-ja z-zaraz p-przez c-ciebie z-zejde n-na z-zawał - wyjąkała Wissy
Była noc, dobra nasza.
- Dobra Wissy, chodź za mną!
- Dobrze... ale nie wpakuj nas w nic teraz, dobrze?
- Dobrze, postaram się.

<Wissy?>

Uwagi: Wypowiedzi co prawda zaczynamy od myślnika, ale lepiej to wygląda, gdy po nim robimy Spację (np. zamiast -Ja Patty... miło. tak: - Ja Patty... miło.). Nie zapominaj o "ę" i "ą" w niektórych czasownikach (zamiast uśmiechnęłam, krzyknęła, machnęła piszesz uśmiechnEłam, krzyknEła, machnEła). Wilki nie mają nóg, tylko łapy. Nie pisz "rence", tylko "ręce". Nie "mósimy", tylko "musimy". Zamiast "z tąd" pisz "stąd". Poćwicz przecinki.

piątek, 9 stycznia 2015

Od Telleni "Zostaniesz moją siostrą?" cz. 4 (Cd. Astrid)

Myślałam co będzie jak moi rodzice znowu ukażą się w moim śnie... o co ich zapytam? Może co się z nimi stało? Czy się mną opiekują? Myślałam długo aż w końcu ocknęłam się z ''snu''
- Hej, As! Mam pomysł!
- Jaki?! - krzyknęła szybko wstając
- Skoro... moi rodzice byli w moim śnie...
- To...? - spytała
- To możemy iść tam... gdzie ich widziałam! - krzyknęłam uradowana
- A gdzie ich widziałaś?
Myślałam bardzo ciężko, aż krzyknęłam:
- W BIAŁYM POKOJU! - krzyknęłam szczęśliwa, lecz po chwili mój uśmiech zmienił się w smutek
- Eee... Tell... ja nie wiem jak ci to powiedzieć ale... nie wiem gdzie mogą być białe pokoje
- Jak to nie wiesz? - spytałam szeptem
- No nie wiem Tell... nie wiem.. - rzekła zakłopotana Astrid
- Oh... rozumiem... po prostu... rozumiem... - powiedziałam i podreptałam do mojego drzewa na którym często przebywam... zasnęłam tam po wylaniu mnóstwa łez. Znowu przyśnił mi się ten pokój! Znowu moi rodzice! Nie byli przykuci do ściany jak po przednio, mogli zwyczajnie w świecie się ruszać... zaczęłam skakać... nagle ktoś mnie zauważył... z tłumu wilków wybiegła moja rodzina! Mama Tata i Rebecca! Byli tam oni wszyscy! Przytulili mnie do siebie i mówili "Córciu jak się czujesz?'', "Siostrzyczko kochana! Dobrze że nic Ci nie jest!" Pomówiłam z nimi... powiedzieli mi wszystko, lecz tata odszedł, a mama poszła za nim... zostałam z Rebeccą... Rozmawiałam z nią tak jakby ciągle żyła! To niesamowite! Chyba tylko ja tak potrafię? A może nie tylko ja? Nie wiem, ale widziałam jak rodzina się ze mną żegna i życzy mi powiedzenia i szczęśliwych dni... obudziłam się szczęśliwa... pobiegłam do jaskini Astrid...

<Astrid?>

Od Telleni "Magia rodziny" cz. 9 (cd. Sohara)

- Soharko nie płacz... - powiedziałam sama powstrzymując łzy, żeby nie zobaczyła tego wadera
- Tell.. to nie takie proste... moi rodzice... już nie istnieją... - powiedziała Sohara patrząc w zachodzące słońce
- Sohara... ja wiem jak się czujesz... też nie miałam rodziny długo... ale ty miałaś ją przynajmniej dłużej... mogłaś ich poznać... moi rodzice też byli wspaniali... poświęcili życie żeby ratować... mnie i moją siostrę... - wyznałam, po czym odsunęłam się od Sohary a po moim pyszczku płynęły gorzkie łzy - ja... bardzo bym chciała żeby tu byli... może nie było tam dużo jedzenia... ale... była tam moja rodzina... - powiedziałam po czym zaczełam ocierać łzy łapką
Sohara się nie odezwała... siedziała zamyślona, ja powiedziałam do niej że idę już spać i poczekam na nią w jaskini
***
Kiedy do jaskini wróciła Sohara, było bardzo ciemno
- Sohaaara - ziewnęłam - Co ty tutaj robisz?
- Nic... zamyśliłam się i tyle - powiedziała po czym położyła się obok mnie
***
- Już dzień! Mogę zrobić dla Sohary niespodziankę! - pomyślałam po czym udałam się na Szczenięcą Polankę i zerwałam dla wadery wielokolorowe kwiatki. Znalazłam jakiś sznureczek i zacisnęłam w nim kwiaty i zaniosłam dla Sohary...
- Może jeszcze coś jej do jedzenia znajdę? - ponownie pomyślałam i poleciałam do lasu... po godzinie upolowałam sześć myszek, dwa zające i jedną wiewiórke... całkiem ładnie jak na mnie... ledwo uniosłam to do jaskini... poczekałam aż moja przyjaciółka się obudzi
***
W końcu Sohara obudziła się, jak ujrzała te kwiaty i jedzenie od razu zerwała się na równe nogi
- Kto to przyniósł?
Od razu odpowiedziałam:
- Ja - uśmiechnęłam się do niej szeroko
- Ale... jak... jak ty to? Wszystko sama upolowałaś? - spytała z niedowierzaniem wadera
- Po prostu wcześnie wstałam
- A te kwiatki dla kogo mała? - spytała po czym spojrzała na mnie
- Dla ciebie Soharko! - krzyknęłam i podałam jej kwiatki
- Ohh... Jakie to słodkie... Dziękuje Telleni - rzekła wadera po czym wyjęła jeden z nich o moich kolorach i dała go mi - a to dla ciebie mała - podała mi go i uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma za co... - powiedziałam

<Sohara? Poprawa z poprzedniej części :D >

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Telleni "Szczenięca przygoda" cz. 5 (cd. Wissy)

- Tam ktoś idzie... Wis szybko! W krzaki! - pobiegłam do krzaków, a Wissy za mną... no a jak inaczej by takie strachajło postąpiło? Wis wbiegła w samą porę, zza rogu wyszedł jakiś bachor ludzki razem ze swoją mamą... za nimi szedł tata, miał wielką straszną rzecz, nosił takie dwie... jedną w ręku a drugą w pasie
- Wissy...
- Co T-Tell?
- Wiesz co... my chyba musimy stąd uciekać - powiedziałam sparaliżowana
- Masz całkowitą racje
- Wis... choć za mną... - szepnęłam do wadery
Przeszłyśmy bezpiecznie... nagle na polanie coś zobaczyłam
- Ej Wissy! - ciągałam ją za futro - coś tam jest!
- N-nie w-w-wiem c-c-o i w-wole się n-nie dowiadywać - powiedziała Wis i chciała wracać ale podcięłam jej łapę, tak że straciła równowagę... ta następnie upadła na mnie i sturlałyśmy się z górki
- To jest różowe? - spytałam z niedowierzaniem - i jeszcze ładnie pachnie - po czym zaciągnęłam się zapachem do tej dziwnej rzeczy... była w jakimś dziwnym papierowym czymś... pazurem to otworzyłam i... no zjadłam... żułam to i poczułam truskawkę z miętą! Mięta to moje ulubione liście, a truskawka to ulubiony owoc... nakłoniłam Wissy żeby też spróbowała... bo dwóch godzinach w końcu mi się udało.... Wissy to zjadła, ja to nadmuchałam i zrobił mi się przed mordką wielki balon. Nagle Wis dotknęła go łapką, jednocześnie balon pękł i cała mordka mi się oblepiła w tej rzeczy... Wis śmiała się do rozpuku.

<Wissy?>

Od Telleni "Zostaniesz moją siostrą?" cz.2 (cd. Astrid)

Kiedy As się oto spytała moje serce przestało bić i bez wahania padłam na ziemie... widziałam tam tylko duchy... dusze które nie zdołały spełnić tego co chciały przed śmiercią...
Biegłam i biegłam... kiedy zauważyłam rodziców i moją siostrę... obudziłam się... wokół mnie siedziała Astrid... Ice tam nie było bo poszła gdzieś daleko... powiedziałam dla As że chce się zastanowić...
***
Następnego dnia powiedziałam dla Astrid, że chce zostać jej siostrą... przy tym powiedziałam jej o tym śnie... lub nie śnie? Ja tam byłam i chodziłam... więc to była taka realna wizja... mówiłam o tym jak zauważyłam rodziców... o tym dlaczego zemdlałam...

<Astrid? sorry że krótko ale nie miałam pomysłu co napisać :P >

sobota, 3 stycznia 2015

Od Telleni "Szczenięca przygoda" cz. 3 (cd. Wissy)

- WISSY ONI TU IDĄ - krzyknęłam najgłośniej jak umiałam
W końcu postanowiłam ugryźć Wissy w nogę. Nagle potrząsnęła głową identycznie jak wilk, który zamoczył głowę i ją wytrzepuje
- Racja Tell, chodźmy! - powiedziała
-ZA MNĄ!
Biegłyśmy tak daleko, że brakowało nam siły w łapach. Nagle wybiegłam bardzo daleko od Wissy
- Ej, Telleni! Nie zostawiaj mnie tu samej! - krzyknęła, czego ja prawie nie słyszałam
- WIEM CO ROBIĘ!
Nagle skręciłam ostro w prawo i czekałam, aż Wissy tu przybiegnie, żeby wciągnąć ją do dziury, złapałam ją za łapę i za jednym susem wciągnęłam do jamy
- Dziękuje... Telleni... - rzekła Wissy
- WYŁAZIĆ STAMTĄD! - Krzyknął jeden z nich
Nagle jeden z nich złapał Wissy za ogon
- Tell... pomocy... proszę...- szepnęła do mnie Wissy
Tak zaczęłam warczeć, że brzmiałam jak dorosły basior, podniosłam łapę a pazury mi się ostro wydłużyły i zamachałam ją cztery razy poważnie raniąc mu łapę, ten natychmiastowo puścił Wissy
- ZOSTAWCIE NAS BO Z RESZTĄ TEŻ TAK ZROBIE! - Krzyknęłam bojowo
- WRRRR! - Zawarczały czarne wilki. Nagle zaczęły rozkopywać naszą dziurę
- Wissy... ja odwrócę ich uwagę, a ty uciekniesz.
- A co z tobą? One cię rozszarpią. A jak i mnie dopadną?
- Przynajmniej spróbujemy... - po czym zamknęłam oczy i myślałam o tych wszystkich pięknych chwilach mojego życia, jak otworzyłam oczy wyskoczyłam z jamy i stało się jak miało... wszyscy pobiegli za mną, Wissy stanęła tam i uciekła do krzaków na końcu drogi, zostałam sama. Rozpłakałam się bardzo głośno, nagle mój zaświeciłam się na... nie wiem na odrobinę jasny żółty, właściwie to tylko moje granatowe części futra...
- WOW! Czy to mój żywioł? Energia!? SUPER!!!
Nagle popatrzyłam się na czarne wilki pewna siebie po czym się uśmiechnęłam i walnęłam w nich piorunem... nie byłam pewna czy to energia... dlatego postanowiłam że jak tylko wróci stała Alfa... spytam się jej jaki to żywioł. Czarne wilki od razu padły na ziemie ciężko sapać... pobiegłam do Wissy... moje piorunowe plamy zmieniły się w granatowe... powiedziałam o wszystkim Wissy. Jak tylko wdrapałyśmy się na drzewo zasnęłyśmy...

<Wissy?>

piątek, 2 stycznia 2015

Od Telleni "Magia rodziny" cz.7 (cd. Sohara lub Alexander)

Zaczęłam uciekać gdzie pieprz rośnie przed Soharą, jednak że była ona szkolona jak basior szybko zaczęła mnie doganiać, nagle skręciłam ostro w prawo, a Sohara wpadła w jeziorko, uciekałam i uciekałam aż dotarłam do centrum watahy, znalazłam tam Ice, zwolniłam odrobinę obroty w swoich łapkach i podeszłam powoluśku do Ice
- O co chodzi Telleni? - spytała łagodnie
- Ice... - rozpłakałam się - jak myślisz... czy ktoś z mojej... rodziny jeszcze... żyje?
- Ale malutka, co ty za bzdury wygadujesz? Przecież my jesteśmy twoją rodziną. - powiedziała Ice popychając mnie powoli do jaskini
- Moja rodzina nie żyje, z przyjaciół... mam tylko Soharę, Dantego i ciebie, a reszty... wcale nie znam... Sohara i Dante mają siebie... oraz swoją rodzinę... ja nie mam nikogo.. A ty masz kogoś?
- Mała, ja mam te wszystkie wilki, i ciebie... nie rozumiem dlaczego ty nie uważasz reszty za rodzinę.
- Bo ja ich nie znam, nikt mnie tu nie zna... i chyba nigdy nie poznają...
- Ale czemu mają ciebie nie poznać? Przecież jesteś jedną z nas, to się najbardziej liczy.
- Masz rację Ice, teraz wybacz ale już sobie pójdę.
- Dobrze, to do widzenia Telleni. - powiedziała Ice gdy już przekroczyłam progi jej jaskini
Tą noc spędziłam na zewnątrz, było mi bardzo zimno nawet gdy nie spałam, dlatego wdrapałam się na drzewo z gęstą ilością liści, było mi znacznie cieplej niż tam na dole
***
Nastał poranek więc przeciągnęłam się, gdy miałam schodzić z drzewa na dole widziałam Soharę która stała pod drzewem. Nigdy nie sądziłam że Ice poprosi o rozmowę Sohare tak wcześnie, gdzieś około piątej nad ranem? Tak sądziłam, bo słońce dopiero się wynurzało zza gór i rzek. Rozmawiały o mnie, jedna drugą spytała czy dziś u jednej z nich spałam, później umówiły się, że Ice poszuka mnie na jednej stronie watahy, a Sohara po drugiej stronie, gdy się rozeszły, a raczej rozbiegły mogłam bezpiecznie zejść na dół, nagle przede mną staną dorosły basior, był tymczasową Alfą czy coś w tym stylu, z drugiej strony nadbiegła Sohara.

<Sohara? Alexander?>

czwartek, 1 stycznia 2015

Od Telleni "Szczenięca przygoda" cz.1 (cd. Wissy)

Pewnego dnia przechadzałam się po terenach watahy jak codziennie, nagle zauważyłam wilka który leży na klifie, nie widziałam dokładnie kto to był dlatego podbiegłam troszeczkę bliżej. Była to Wissy, ta wadera która dołączyła przede mną. Postanowiłam, że ją poznam troszkę lepiej, przecież jesteśmy w prawie ''podobnym'' wieku.
- Cześć Wissy! - krzyknełam
- AAA! - krzyknęła z przerażenia Wissy
- Spokojnie to tylko ja, Telleni - Uśmiechnęłam się do niej szeroko
- Przestraszyłaś mnie!
- Nie chciałam - uchyliłam łepek w dół
- Co chcesz ode mnie? - spytała szeptem
Ja nagle podniosłam głowę i przechyliłam go lekko w prawo i pomyślałam ,,Przecież nie może być tak strachliwa? Prawda?'' i spytałam się jej:
- Hej Wissy, tak pomyślałam, a może przejdziemy się gdzieś? Na przykład za tereny watahy?
- Jak to za teren? - powiedziała wystraszona
- No za teren, gdzieś gdzie nigdy nie był żaden wilk?
- N-nie, to n-nie dobry pomysł-ł
- Ale dlaczego? Będzie fajnie! Pomyśl my biegniemy z wiatrem w futrze, język wywieszony, będzie świetnie!
- N-nie, ja s-się n-na t-to nie pisze.
Już spojrzałam na nią nieco znudzona i zaczęłam ją ciągnąć ją za ogon, próbowała się zapierać się pazurami
- Przestąń, nigdzie nie idę!
- Pójdziesz! I nie ma ''ale''!

<Wissy? Przestań się każdego bać>

wtorek, 30 grudnia 2014

Od Telleni "Magia rodziny" cz.6 (cd. Sohara)

- Na pewno? - spytałam dla pewności Sohary
- Na pewno. - uśmiechnęła się do mnie wesoło
Wtuliłam się w jej miękkie futro i tak chciało mi się spać, że prawie tam zasnęłam.
- Sohara, pobawisz się ze mną? - spytałam podnosząc łepek do góry
- Nie mam zbytnio czasu, no ale nic nie zaszkodzi - uśmiechnęła się do mnie ponownie.
- Łii! - zaczęłam skakać jak wariatka i krzyczałam - W chowanego! W chowanego! - aż Sohara się zgodziła
- No dobrze mała ale tylko raz. - powiedziała i znacząco posmutniała
- Soharko, co się stało?
- Nic, na pewno nie znasz.
- Ale kogo?
- Ilorel.
- A to ktoś ważny dla ciebie?
- Tak...
- Przepraszam. - powiedziałam i zaczęłam podchodzić do klifu
- Tell, gdzie idziesz?
Nic nie powiedziałam tylko od razu jak dotarłam na kraniec klifu położyłam się
- Hej mała co jest? - powiedziała i usiadła blisko mnie
- Ciągle myślę o Rebecce i rodzicach
- Wiesz że mi jest bardzo przykro... choć ty ich nie zobaczysz, oni cie widzą, słyszą, i kochają, ciągle żyją, tylko nie jako wilki, tylko jako wspomnienie w twoim małym serduszku.
- Naprawdę? - powiedziałam podnosząc łepek w stronę Sohary
- Naprawdę, zawsze tak będzie, i jest.
- Tylko ty mnie rozumiesz.
- Czemu tylko ja?
- Bo tylko ty mnie kochasz z całej reszty szczeniaków.
- A skąd taka myśl, mała? - zapytała.
- Bo tylko ty ze mną rozmawiasz. Nikt jeszcze ze mną nie gadał, był tylko Dante, ale tylko dwa razy.
- Jesteś nowa, później będą z tobą rozmawiać.
-Ale kiedy? Ja jestem najmłodsza, nikt nie ma czasu, wszyscy chodzą na te lekcje, i szkolenia.
- Ty też będziesz. - odrzekła.
- TAK, TYLKO KIEDY?! ZA TRZY MIESIĄCE?! - powiedziałam i zaczęłam uciekać w stronę centrum watahy
- EJ, TELL! TO NIE TAK JAK MYŚLISZ! - po czym wstała i zaczęła mnie gonić

<Sohara?>

niedziela, 28 grudnia 2014

Od Telleni "Zabawa z Dante!" cz.1 (cd. Sohara lub Dante)

Minęły zaledwie dwie godziny od kiedy przyszłam, a raczej przyjechałam na plecach Sohary, ciągle chodziła zza Alexandrem, podreptałam do Dantego żeby się z nim w coś pobawić
- Cześć Dante... - powiedziałam piskliwie
- Cześć Tell! Jak się czujesz? - powiedział jak głupek.
- Dobrze, a ty?
- Ja też! Fajnie że może dołączysz.
- Ja też się ciesze, Dante - powiedziałam nieco zasmucona
- Tak, Tell? O co chodzi?
- A co jeżeli nie będę mogła zostać? Co ze mną będzie?
- Nic, na pewno zostaniesz, Alexander nie jest taki, nie znasz go więc skąd wiesz jaki on jest?
- No jest samcem Alfa, a Alfa musi być twardy. Ja nigdy bym nie była Alfą, nie będę nawet Betą, nie umiem taka być. - powiedziałam cichutkim głosem z spuszczonym łebkiem.
- Na razie jesteś małą waderą, skąd wiesz co będzie w przyszłości? Ja niedługo będę dorosły. Sohara mówi, że nie zmądrzeję na razie, ale to nie do rzeczy! Chociaż może prawda. - powiedział zaciekawiony - W końcu gadam od rzeczy!!! Oł Yeee! Umc, umc Ye!
- Ej, Dante!
- Co?
- Chcesz się bawić?
- Jasne!
- A w co? - zapytałam.
- Nie wiem.
- Chowanego! - wykrzyknęłam z szerokim uśmiechem. To była moja ulubiona zabawa!
- Dobra.
- Ty liczysz, Dante.
No i tak Dante liczył do dwudziestu. W końcu zaczął mnie szukać, szukał i szukał. Nagle mnie znalazł.
- Jak ty to zrobiłeś, że mnie tak szybko znalazłeś?
- Nie wiem. - powiedział jak głupek.
- Heh... Dobre. Dante jest już późno prawda?
- No chyba tak, ja idę spać, pa Telleni!
- Pa, Dante. - Powiedziałam smutnie
- Ale gdzie ja będę spać? - pomyślałam - Może obok jaskini Ice?
Potruchtałam szybko do jaskini Ice, złapałam w pyszczek kilka razy liście, złożyłam w jedno miejsce, i zasnęłam. Obudziłam się w środku nocy, było bardzo zimno, cała się trzęsłam, weszłam cichutko do Ice. Było tam cieplutko. Nagle Ice się obudziła i zauważyła mnie
- Hej Telleni, co ty tu robisz? Nie powinnaś teraz spać?
- Ale na dworze jest zimno, i nigdzie nie mogłam znaleźć Sohary.
- Możesz dziś zostać u mnie, połóż się obok mnie. - powiedziała z uśmiechem Ice
- Dobrze.
Zasnęłam od razu kiedy poczułam miękkie futro Ice. Czułam się jak u mamy, wtedy te straszne wspomnienia wróciły: jak podłożyli nam ogień, jak zabili mi rodzinę, jak zabrali mi Rebeccę... To było straszne. Postanowiłam, że jak tylko się obudzę powiem o tym wszystkim Soharze.


<Sohara? Dante?>

sobota, 27 grudnia 2014

Od Telleni "Jak dołączyłam do watahy?" cz.4 (cd. Alexander lub Sohara)

Sprawy potoczyły się jak potoczyły, trafiłam do wilczycy o imieniu... Ice? Zaniosła mnie tam jakaś wadera starsza ode mnie, miała na imię Sohara. Od razu ją polubiłam
- Oczywiście, że się nią zajmę. - powiedziała Ice
- Dziękuję, jest jeszcze malutka, ma trzy miesiące.
- Hmm... ciekawe, jak masz na imię mała?
Siedziałam cicho bo bardzo się bałam, cała się trzęsłam ze strachu.
- Wiesz co Ice, ona się chyba boi.
- Masz rację, Sohara. A jak ona ma na imię?
- Telleni.
- Ładne imię, a ma kogoś?
- Była sama.
- No... To zobaczę co mogę zrobić. Poczekasz trochę?
- No oczywiście.
Jak Sohara wyszła z jaskini poczułam się strasznie i chciałam do niej iść, ale Ice mnie zatrzymała łapiąc za kark.
- Ej, a ty dokąd? Musze cie zbadać.
Zaczęłam piszczeć jak najgłośniej mogłam
- Ice, z Telleni wszystko w porządku? - spytała Sohara
- Po prostu się boi, może przyjdź tu, przy tobie mniej się boi.
- No dobrze, to wejdę.
Po dziesięciu minutach wyszłam stamtąd razem z Soharą. Ice powiedziała że nic mi nie będzie, straciłam troszkę krwi, ale niezbyt dużo
- Spokojnie Telleni, nic Ci nie będzie.
- Sohara?...
- Tak? - spojrzała na mnie.
- Zostanę tu? Z tobą?
- Nie wiem... Nie obiecuje, trzeba się spytać Alexandra.
- A on jest miły?
- Tak, jest miły.
- A co jak mnie nie przyjmie? Co ze mną będzie?
- Nie wiem. - odpowiedziała Sohara smutna.
- Sohara! Gdzie jesteś? - zawołał basior.
- Telleni, to był głos Alexandra. Zaraz się spytam czy możesz zostać.
- Ooo, Sohara tu jesteś, szukaliśmy Cię.
- Ale kto?
- No ja, Dante, Wissy i Valka, podobno znalazłaś małą waderę. Czy to prawda?
- Tak.
- A gdzie ona jest? - zapytał.
- Za mną.
Wtedy Sohara odsunęła się odrobinę na bok, a ja siedziałam na ziemi baaardzo wystraszona.
- Kim jesteś, malutka? - spytał miłym głosem Alexander.
- T-Telleni.
- Nie ma się czego bać mała, jestem Alexander, samiec Alfa.
- Wujku, ona jest ranna. Ice powiedziała, że kopnął ją jeleń w średnim wieku, rozciął jej kawałek pyska.
Wujku? Czy tak zwracają się do niego inne wilki?
- No... Pewnie musiała sama polować, a tak w ogóle, gdzie ją znalazłaś?
- Przy najbliższym drzewie na klifie.
- W takim razie dała rade się wspiąć. To jest jakiś plus.
- Nie wiem co ją spotkało, ale na pewno coś złego, może kiedyś nam o tym opowie?
Alexander nic nie odpowiedział, tylko odszedł ode mnie.
- Hej! Gdzie idziesz? - zapytała Sohara.
- Do jaskini.
- A co z małą?
- Nic ''z małą'', Sohara. - odparł.
- Ale czy ona zostanie w watasze?

<Alexander? Sohara?>

Od Telleni "Jak dołączyłam do watahy?" cz.2 (cd. Dante, Sohara, Valka lub Wissy)

Pod warstwą chmury było słychać tajemniczy głos, Rebecca powiedziała:
- Telleni, poczekaj tu.
- S-siostra... J-j-ja s-sie b-boje.
- Nie ma czego, dopóki jestem przy tobie.
Nagle ten sam tajemniczy głos się odezwał:
- KTO TAM JEST!!! GADAĆ!!!
Nagle mi się przypomniało, że ten głos wcześniej słyszałam
- Rebecca...
- Tak?
- To jeden z-z...
- Jeden z kogo?
- Tych... tych... wilków, co naszych rodziców... - przełknęłam z przestraszeniem ślinę.
Nagle Rebecca stała jak słup na chmurze, a ten głos był bliżej i bliżej.
- Rebecca... on tu idzie. Rebecca powiedz coś, REBACCA!
Gdy ugryzłam ją w łapę otrząsnęła się
- AAAAŁ!
- Przepraszam...
- Nic się nie stało... dobrze że to zrobiłaś.
Od razu po tym jak Rebecca odpowiedziała na samą góre chmury wdarł się wilk z resztą swoich kumpli.
- TO ONE! ŁAPAĆ JE!
- TELLENI! UCIEKAJ!
Rebecca złapała mnie za kark i odleciała w dół do gęstego lasu.
- Dobrze, tu nas nie znajdą. - wysapała.
- Jesteś pewna?
- Tak... jestem pewna - uśmiechnęła się do mnie.
- Idę po coś do jedzenia, zaczekaj tu.
Po czym Rebecca wyszła z nory, którą wykopała. Wkrótce nastała ciemna i zimna noc.
- G-gdzie jest R-rebecca? J-jest t-tu b-bardzo zi-zimno. - szepnęłam sama do siebie.
Obok przebiegło stado wilków które goniło Rebecce, rzuciła mi jedzenie, na którym wyryła jakiś napis.
Mam iść w głąb lasu? Ale po co? No ale tak kazała Rebecca to tak trzeba. - pomyślałam. Wychyliłam łepek, ale Rebecca znikneła razem z stadem w tumanach pyło i piasku.
- To głąb lasu jest w tą stronę. Raczej coś tam jest... chyba.
Gdy nastał dzień padłam pod drzewem jakbym umarła... Już mi się zdawało, że lecę w górę jako dusza, lecz było inaczej. Leciałam na grzbiecie białego wilka, nad jego głową było żółte kółko z dziurą w środku.
- Kim jesteś?
Wilk nic nie odpowiedział.
- Jestem Telleni, a ty?
- Kailes.
- Miło mi cię poznać Kailes
- Wiem kim jesteś,w jakim jesteś wieku, jaką masz rodzinę oraz kto zabił twoich rodziców.
- Wiesz kto to zrobił?
- Tak, to był Anastazy.
-Anastazy?
- Żądny krwi samiec Alfa bez współczucia, który ma serce dosłownie z kamienia.
- On jest zrobiony?
- Zrobił go Wilczed, był szalony, zjadł jagody Kamienta, stworzył go pod ich wpływem. To był niewypał.
- Dobrze, to powiedz mi jak dobrze mnie znasz.
- Masz na imię Telleni, jesteś waderą urodzoną pod wpływem magii. Twoja matka chciała mieć jeszcze jedną córeczkę, ale nie mogła zajść w ciąże. Poprosiła więc o miksturę, wypiła ją i po trzech miesiącach urodziłaś się ty, masz teraz dwa miesiące. Ojciec: Oliversi, Matka: Olejn, Siostra: Rebecca.
- A nie powinnam się urodzić się po dziewięciu miesiącach?
- Powinnaś, ale tak działa ten eliksir.
- Aha... A tak w ogóle, gdzie my lecimy?
- Do Watachy Ametystu, tam nauczą cie jak przetrchwać.
- Aaa... A muszę tam lecieć?
- Tak, musisz.
- No dobrze.
- Już jesteśmy, będziesz się uczyć z czwórką Wader: Alpen, Tessi, Wonder, Mensi oraz siódemką Basiorów: Ules, Wax, Moles, Perten, Toren, Kaun i Sedar.
- Raczej będzie fajnie - wybełkotałam pod nosem.

 ~Miesiąc później
Opuściłam to plemię razem z Wonder, Sedarem, Waxem i Alpen, cała reszta była nadal członkami watahy.
- Co teraz? - spytała Alpen.
-Raczej się rozejdziemy - odpowiedziałam.
-A musimy? - powiedział Sedar.
-Tak.. Tak musimy zrobić... - rzekłam.
Pożegnaliśmy się i po prostu... rozeszliśmy się
- Jestem zmęczona, może wejdę na to drzewo? Raczej nie dam rady, ale spróbować nie zaszkodzi.
Udało się wejść na drzewo z tamtą na skale siedział szczeniak lub dwa, może trzy, nie mam pojęcia nie byłam pewna, bo byłam bardzo obolała i rozkojarzona po polowaniu na jedzenie, w czasie poranka, gdy kopnął mnie w głowę młody jeleń.

<Dante? Sohara? Wissy?>

wtorek, 23 grudnia 2014

Od Telleni "Jak dołączyłam do watahy?" cz.1

Gdzieś na wolnym terenie, żyłam sobie razem z rodziną, mamą Snow, tatą Fill oraz starszą siostrą Rebeccą. Byliśmy biedni, brakowało nam jedzenia, dlatego tata prawie nigdy nie jadł, a ja zawsze byłam najedzona razem z Rebeccą, bo "szczeniaki są najważniejsze". Pewnego razu przeciwna nam wataha z południa znalazła naszą kryjówkę. Wtedy mama powiedziała do Rebecci, kiedy nasz koniec był już bliski:
- Rebecca, zabierz stąd swoją siostrę i uciekaj jak najdalej dasz rade.
- Mamo ale jak to? A co z wami?
- O nas sie nie martw. - odrzekł tata.
- Zgoda, ucieknę z nią.
- Tylko bardzo szybko. Złap ją za kark i uciekaj.
- Ale... - zaczęła moja siostra z przerażeniem, ale nasz tata jej przerwał:
- TERAZ!
Więc Rebecca mnie zbudziła i powiedziała:
- Siostra Wstawaj!
- Ciemu?
- Musimy IŚĆ. Teraz.
- Dzie? - zapytałam nadal zaspana.
- Gdzieś daleko.
- Dobie.
Nagle ktoś z tej tamtej watahy krzyknął:
- Szukać Bachorów! Ale JUŻ!
- Uciekamy!
Złapała mnie za kark i uciekła razem ze mną gdzieś na daleki zachód. Gdy nadszedł zachód słońca zatrzymałyśmy się na chmurze, bo siostra miała skrzydła
- Siotla kak mne boi.
- Wiem, przepraszam. - odparła zmartwiona.
- To ić.
- KTO TAM JEST!! - usłyszałyśmy.

<C.D.N>