Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RP. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2017

Od Kai'ego, Aokigahary i Torance "Słodkich snów..." cz. 2

Zapis z rp na czacie prywatnym WMW z dnia 26.06.2017 r. Dla każdego z uczestników przyznane zostaje po 1 SG za op., 0,5 pkt. umiejętności oraz o 0,5 oceny z danego przedmiotu w górę.

 Marzec 2020 r.
- Torance, proszę, wystaw na zewnątrz tamtą miskę. Niech do środka napada trochę deszczówki. - Polecił nauczyciel, patrząc w kierunku nieco wysłużonego naczynia opartego o ścianę. Skinęła głową i wzięła w pysk wskazane naczynie. Wyszła na dwór i prawie natychmiast uderzyły w nią zimne krople deszczu. Zostawiła miskę i uciekła do jaskini.
- Wszystko się zgadza? - zapytał - Sprawdź, czy aby na pewno ilość odpowiada podanemu przeze mnie przepisowi. Macie do przygotowania dwie fiolki.
Skinęła głową i podeszła do składników.
- A jak to było...?
Niespodziewanie zza wyjścia jaskini słychać brzdęk i krzyk:
- GŁUPIA MISKA! - Wrzeszczy Aokigahara, która się o nią potknęła. Tori podskoczyła ze strachu i pobiegła sprawdzić co się stało. Co prawda bardziej martwiła się o miskę, niż koleżankę, ale...
Kai za to z nieustającym opanowaniem skierował spojrzenie ku wejściu do jaskini, oczekując na pojawienie się Aoki. Torance w tym czasie napotkała na niecodzienny widok: Aoki cała ubłocona stała obok potłuczonej od upadku miski. Weszła do jaskini cała brudna od błota i potargana. Fajna kąpiel błotna, myślała ze złością. Kiedy młodsza samica zniknęła w środku, Tori patrzyła dalej na wgniecioną z jednej strony miskę. Psuja, skomentowała w głowie.
Aokigahara odeszła na bok i zaczęła czyścić futro, wypluwając błoto z jamy ustnej. Torance wzięła do pyska wygięte naczynie i weszła z nim do jaskini. Wgniecenie było na tyle mocne, że zahaczało lekko o jej nos.
- Jest jakaś inna...? - zapytała nauczyciela.
- Na szczęście tak, ale i tak będę musiał wysłać kogoś do Miasta po zapasową - oznajmił, wzdychając cicho.
- Mogłaś pomóc - wymamrotała, zwracając się do Aoki.
- A ty mogłaś nie stawiać jej na przejściu.
- A gdzie miałam ją zostawić? Trzeba było patrzeć pod łapy, a nie na czubek nosa!
- Po drugiej stronie?
- Przejścia? I tak byś wpadła! - wykrzyknęła starsza.
- Zrobiłaś to specjalnie! - Zawarczała - Mogłaś to przynajmniej trochę odsunąć do przodu i w drugi bok!
- Nie szpiegowałam cię, ok? Skąd miałam wiedzieć, że poszłaś w krzaki na prawo?
- Myśl zanim coś zrobisz. Według mnie w ogóle nie używasz tego co masz w głowie... - Po dłuższym namyśle dodała: - A nie przepraszam, ty nic tam nie masz.
- Kiedyś skombinuję ci okulary, dobra? - prychnęła Tori.
- Proszę o spokój! - Wtrącił ostrzej, niż miał w zwyczaju. Było od razu widać, że powoli kończy mu się cierpliwość. - Aoki, rozumiem, możesz być zła, ale to nie jest rzecz warta aż takiej reakcji - Spojrzał na drugą uczennicę. - A ty, Torance, nie powinnaś odpowiadać na zaczepki.
Tori poczuła jak na skutek uwagi nauczyciela ogarnia ją zawstydzenie. Pomyślała: Idiotka. Po co w ogóle zniżam się do jej poziomu?
"Ja tam jestem z ciebie dumny - odpowiedział As - W końcu nie byłaś bierna, a trzeba było w końcu utrzeć jej nos.".
As, naprawdę ci dziękuję za słowa otuchy, ale... Na litość Boską! Miałeś nie odzywać się na lekcjach z Kai'm!
"No tak, przepraszam" - odparł skruszony. Wadera zerknęła lekko na nauczyciela, by widzieć jego reakcję. Kai spojrzał przelotnie w kierunku Torance, przechwyciwszy myśl, która nie miała takiego samego natężenia energii, co te należące do niej samej. Źródło było bardziej roztrzęsione, a chłód odczuwany wskazywał na płeć męską. Delikatnie zmarszczył brwi, ale raczej wolał się nie wtrącać w prywatne sprawy wadery.
"Nic nie powiedział!" - bronił się młody basior.
As... Zamknij się. Pogadamy po lekcji - skarciła kolegę. To, co za chwilę usłyszały zmroziło im krew w żyłach. Głos był niski, zdecydowanie męski, ale i jednocześnie znajomy:
Ale wszystko słyszał.
"O kurde. Dobry jest. Możliwe, że dorównuje Nevrze." - skomentował As. Tori podskoczyła że strachu, na obcy głos w swojej głowie. Do przyjaciela była przyzwyczajona, ale ta mocna i dominująca siła ja wystraszyła. As był pod tym względem delikatniejszy i spokojniejszy. Kai w tym czasie jak gdyby nigdy nic wstał z miejsca i przeszedł się na drugi koniec jaskini. W końcu w oczach Aoki na lekcji zapanowała w końcu dziwaczna cisza. Nie chciał wzbudzać jej zbytnich podejrzeń, więc mimo kłótni toczącej się we wnętrzu głowy Tori postanowił przeprowadzić dalej lekcję.
- Aoki, po tym jak wyszłaś, poleciłem twojej koleżance sprawdzić, czy wszystkie składniki się zgadzają. Możecie zrobić to teraz wspólnymi siłami.
"Dobra, to w takim razie nie przeszkadzam. Słyszymy się za godzinę!" - usłyszała, a po jego nonszalanckim tonie mogła przysiąc, że na jego pysku widniał szeroki, łobuzerski uśmiech.
Nareszcie... - pomyślała z ulgą, a jej wzrok utknął w postaci Aoki siedzącej tuż przy stercie. Wyglądała tak, jakby usiłowała w myślach skontrolować ilość poszczególnych ziół i zapewne to właśnie robiła. Tori podeszła do koleżanki z klasy i zaczęła przeglądać składniki, mrucząc coś pod nosem. Prawdopodobnie usiłowała przypomnieć sobie odpowiednią liczbę każdej z nich.
- Możesz się zamknąć? Przeszkadzasz mi - usłyszała opanowany głos samicy, na co zmarszczyła brwi. Aoki spokojna? Po kryjomu spróbowała trochę meliski czy co?, pomyślała Tor. Aokigahara w tym czasie oddzielała starannie rośliny. Wadera odrzuciła myśli o stanie emocjonalnym młodszej koleżanki i wróciła do sprawdzania składników. Po chwili zmarszczyła brwi. Coś jej tutaj nie pasowało.
- Nie ma tego czegoś od akacji. Nie pamiętam czy miały być liście, czy kwiaty...
- Kwiaty - Zerknęła na koleżankę, a później na ich stertę - Niech spojrzę...
- Dzięki, Aoki - Tori postanowiła być miła dla drugiej samicy.
- Torance, na serio zapomniałaś tych kwiatów? - Zapytała zdenerwowana
- Nie zaczynajcie się znowu kłócić... - wtrącił nauczyciel.
- Przepraszam! To... - zaczęła się tłumaczyć, jednak szybko przerwała - Może lepiej po nie pójdę. Zaczekaj chwilę. - Powiedziała i pobiegła szukać odpowiednich kwiatków. Nie było to trudne. Dziwnym trafem wrzosy, wierzby i akacje potrafiła rozpoznać z wielką łatwością, ale niestety były to chyba jedyne rośliny, z którymi nie miała problemów.
- Mam - Oznajmiła i wróciła z odpowiednią saszetką w pysku do Aoki - Teraz mamy wszystko, prawda?
- Cztery sztuki?
- Czekaj... - mruknęła i sprawdziła - Idealnie.
Torance uśmiechnęła się szeroko.
- Chyba wszystko - powiedziała Aoki po dłuższym namyśle.
- Dobra... A ilościowo dobrze? - Wiedziała, że samica miała niebywałą zdolność zapamiętywania wszystkiego co dotyczyło eliksirów, więc wolała upewnić się i zapytać. Może się czuć dowartościowana, pomyślała i uśmiechnęła się krzywo.
- Nie - powiedziała sarkastycznie - brakuje kwiatów akacji.
- Brakowało - wadera przesadnie zaakcentowała ostatnią sylabę - Teraz mamy.
- Aż taka głupia jesteś, że nie rozpoznajesz ironii? - Zaśmiała się - R-Z-A-L P-E-E-L!
Kai cicho westchnął, już nawet nie mając siły komentować wymiany zdań swoich uczennic. Tori również wypuściła z płuc powietrze z zrezygnowaniem i pomyślała: Starałam się. Zawsze coś, no nie?
- Proszę pana, nie będziemy mogli zaparzyć eliksiru jeżeli nie będziemy mieli wody... A miski raczej nie ma - Mówiąc to, spojrzała ukradkiem na Tor.
- Właśnie dlatego wystawiliśmy wcześniej naczynie. Poza tym, jak już wcześniej wspomniałem, jest tu gdzieś kolejna, którą nietrudno zauważyć - wyjaśnił ze spokojem nauczyciel tworzenia eliksirów.
Aoki rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła miskę.
- Ach, no tak... Wystawić na deszcz?
- Wyjść za ciebie? - Tori naprawdę się starała, chociaż nie wiedziała dlaczego.
- Nie, dzięki - Rzekła, idąc po miskę - Przynajmniej obmyję się z błota.
Kiedy wadera opuściła jamę, Tori usiadła i opatuliła łapy ogonem. Nie wiedzieć czemu, ale zrobiło jej się nagle o wiele zimniej.
- Już się cieszę na powrót do siebie... - mruknęła.
Wówczas Aokigahara weszła do jaskini, a po jej futrze skapywały krople wody, tak jakby przed chwilą zanurzyła się w rzece.
- Leje jak z cebra - podsumowała. Otrzepała się i poszła do kąta. Usiadła i zaczęła wylizywać sierść.
- Tor, ty pójdziesz po miskę jak już zostanie napełniona wodą.
Toracne wzdrygnęła się na myśl, że jednak będzie musiała wyjść, ale się zgodziła bez zbędnych kłótni. Taki podział był sprawiedliwy. Wtedy spojrzała na młodszą. Aoki wylizywała swoją sierść niczym kot. Próbowała powstrzymać komentarz, cisnący się jej na język, ale bezskutecznie.
- Kici-kici, Aoki...
Przerwała na chwilę, uniosła wzrok na Torance. Odwal się, pomyślała i wróciła do czynności.
- O, zareagowałaś. Dobry kotek!
Musiałam..., skomentowała swoje zachowanie w myślach. Aoki zacisnęła szczękę, o mało nie przegryzając sobie języka. Kai odchrząknął.
- Przypominam o tym, że lekcja wciąż trwa.
- Czekamy aż się miska napełni - powiedziała pomiędzy liźnięciami.
- W takim razie... Co teraz mamy zrobić? - Zmrużyła oczy druga samica.
- Przygotować wywar. Wykonanie wcale nie jest tak skomplikowane jak mogłoby się wydawać. Należy wrzucić i zaparzyć wszystkie składniki prócz liści niebieskiego agrestu. Je należy zgnieść na papkę i wrzucić dopiero gdy woda będzie letnia.
- Przepraszamy, ale przecież czekamy aż się woda nazbiera - wtrąciła Aoki.
- Już przecież miska jest prawie pełna. - Oznajmił nawet nie patrząc w kierunku naczynia, choć rzeczywiście miał rację. - W tym czasie możecie rozpalić ogień.
- W sumie... Jest taka ulewa, że miska pewnie jest pełna - skomentowała Tori.
- Ja rozpalam - rzekła Aoki, wstała z miejsca i zaczęła ustawiać kamyki i patyki. Tori wyszła z jaskini, wzdychając z rezygnacji. Ledwo pojawiła się na zewnątrz, a poczuła, jak robi się jej jeszcze bardziej zimno. Żebym tylko nie była chora..., myślała. Spojrzała na naczynie, z którego wylewała się woda. W jaki sposób mogła je przenieść, żeby woda w nim została? Nie miała żadnych pomysłów. Może... Nosem? Durny pomysł, ale dobra.
W tym czasie Aoki zapytała:
- Ma pan coś czym można wskrzesić ogień?
Basior zerknął ku ścianie, przebiegając wzrokiem po całej tej apokalipsie.
- Zdaje się, że Fermitate gdzieś tu miał stertę krzesiw.
- Dziękuję - Zaczęła szukać kamyczków. W końcu coś znalazła.
Tymczasem Tori zaczęła przesuwać lekko miskę. Była bardzo ostrożna, starała się, żeby nic się nie rozlało, co jak się po chwili okazało było całkowicie bezsensowne. Naczynie wpadło na jakiś durny, wystający kamień i się przewróciło. Co prawda, nie było to tak mistrzowskie przewrócenie miski jak to w wykonaniu Aoki, ale wystarczyło, by ją opróżnić. Zanim się opanowała, z gardła Torance wypadło mało eleganckie słowo, jakim było głośne przekleństwo.

<C.D.N.>

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Od Kai'ego, Aokigahary i Torance "Słodkich snów..." cz. 1

Zapis z rp na czacie prywatnym WMW z dnia 25.06.2017 r. Dla każdego z uczestników przyznane zostaje po 1 SG za op., 0,5 pkt. umiejętności oraz o 0,5 oceny z danego przedmiotu w górę.

 Marzec 2020 r.
Tego dnia było wyjątkowo deszczowo. To właśnie takie warunki pogodowe uniemożliwiły przeprowadzenie lekcji na Szczenięcej Polanie. Z tego też powodu Kai przysiadł w jednej z największych jaskiń, którą Alfy zarezerwowały dla nauczycieli w razie takich właśnie niedogodności atmosferycznych. "Mam nadzieję, że dzieciaki trafią tu bez problemu", pomyślał, wbijając wzrok na trwającą się na dworze nieustannie od wczorajszego wieczoru ulewę. Aokigahara w tym samym czasie dreptała, tak by spadające krople nie popsuły jej tak długo układanej sierści, czyli inaczej mówiąc szła pod drzewami. Tori z kolei szła - żeby nie mówić "biegła" - najszybciej jak umiała. Moczący jej futro deszcz bardzo ją irytował.
- Wolałabym śnieg... - mruknęła cicho z nutką rozmarzenia w głosie. Kiedy dochodziła do jaskini, w której miały odbywać się dzisiejsze lekcje, przyspieszyła jeszcze bardziej. Nie mogła się doczekać momentu, w którym wejdzie do ciepłego i co ważniejsze suchego wnętrza groty. Jej koleżanka w końcu zobaczyła wejście do środka do którego wbiegła, prawie cała mokra od deszczu. Krzyknęła:
- Cień topry!
Tori wbiegła do środka z tak dużym impetem, że wpadła na stojącą już w wejściu Aoki.
- P-przepraszam - powiedziała cicho.
- Ach, dzień dobry, dzień dobry. - Rzekł, zatrzymawszy spojrzenie swych fioletowych ślepi na młodszej, rudowłosej uczennicy. Tym razem nie miał zamiaru karcić za jakiekolwiek spóźnienia, gdyż te były zrozumiałe ze wzgląd na uciążliwy deszcz. Aokigahara spojrzała zabójczym wzrokiem na Torance i prychnęła, odchodząc. Usiadła na miejscu w kącie. W odpowiedzi na spojrzenie zielononiebieskich oczu młodszej samicy, Tori przewróciła wymownie oczami. Następnie skierowała swój wzrok na siedzącego niedaleko nauczyciela
- Dzień dobry panu.
- Poczekamy na pozostałych? Moone ostatnio uskarżała się na kaszel, a chłopcy zaś wspominali o tym, że dzisiejszego dnia będą pomagać w odmulaniu strumienia... Wiecie czy się pojawią na lekcji?
- Moone nie przyjdzie - odparła szybko. Tori zaczęła się otrzepywać się, by pozbyć wody z futra, a kiedy skończyła odpowiedziała nauczycielowi:
- Mówili, że raczej nie przyjdą...
Następnie odeszła od wejścia i usiadła w głębi groty.
- Wii i Shen tacy pomocni - powiedziała Aoki, patrząc na swoje pazurki.
- Jak zawsze. Ich obchodzi coś więcej niż ułożenie swojego futra - broniła samców Torance. Starała się powiedzieć to tak, by uwagę słyszała jedynie ruda samica.
- Wiesz, tobie by się przydała kąpiel - syknęła w odpowiedzi.
- Dzięki, ale chciałabym iść popływać, kiedy przestanie padać. Niemniej co powiesz na wrzucenie ciebie do rzeki?
- Nie, dziękuję, myłam się, w przeciwieństwie do ciebie.
Tori zmrużyła oczy niezadowolona i zerwała się, by pobiec do Aokigahary. Chciała wywołać u niej jakąś emocję. Hm... Zawstydzenie powinno być ok - stwierdziła w myślach. Aokigahara podbiegła trochę do nauczyciela, by uciec od Tor. Kai odchrząknął, zwracając tym samym uwagę uczennic.
- Pomimo tego, że emerytura blisko, słuch mam wciąż doskonały. Natychmiast skończcie swoje kłótnie i zacznijmy lekcję. Inaczej posiedzicie tutaj znacznie dłużej. 
Tori zatrzymała się gwałtownie i odwróciła pysk w stronę nauczyciela. Tchórz, pomyślała o swojej byłej przyjaciółce. Aoki się zaśmiała z satysfakcją, na co druga warknęła cicho.
- Wróćcie na swoje miejsca, o waszym zachowaniu porozmawiamy po lekcji - oznajmił nieco ostrzejszym tonem głosu.
Aokigahara wróciła na swoje miejsce, siadając zawinęła swój ogon o przednie łapy, ustawiła uszy na sztorc, a jej wzrok stał się poważniejszy. Torance z kolei na uwagę nauczyciela skuliła się lekko i posłusznie wróciła na swoje miejsce. Skierowała jednocześnie zaciekawione jak i wyczekujące spojrzenie ku Kai'emu. Ciekawe co będziemy robić..?, myślała. Aoki wyglądała na zniecierpliwioną. Basior przeszedł się po klasie, stając na końcu przy ścianie, gdzie zwykł ustawiać materiały potrzebne do przeprowadzenia zajęć. Był to swoisty schowek - wszędzie walały się różnego rodzaju fiolki, słoiki z bliżej nieokreśloną zawartością czy saszetki z aromatycznymi lub nieco mniej ziołami. Przyniósł tu jakiś czas temu nawet kilka ksiąg, w które od czasu do czasu zerkał, by upewnić się o prawidłowej kolejności wrzucania poszczególnych składników.
- Dziś zajmiemy się wykonywaniem leku na bezsenność. Skuteczność jego działania jest zależna od tego, komu się je podaje. Ze względu na to przed zaczęciem regularnego stosowania należy wziąć kilka kropel próbnych. Ich ilość będzie wskazówką, ile łyków należy wziąć, by paść z łap i ostatecznie usnąć. - Obrócił się ku klasie. Obie uczennice patrzyły na niego z maksymalnym skupieniem. - Jedni po jednym łyku czują lekkie zmęczenie, inni natychmiast usypiają. Jedni po dwóch mogą zapaść w śpiączkę, dla innych z kolei jest to pewność, iż obudzą się jeszcze przed świtem. Przez tę różnorodność może być to wręcz niebezpieczne. Wystarczy odrobina nierozwagi i możecie się już nigdy nie otworzyć oczu.
Mogłabym napoić tym Tor, pomyślała jedna z wader. Kai słysząc bardzo wyraźnie każdą myśl swoich uczennic, rzucił ostrzegawcze spojrzenie ku Aoki. Ta się nieco speszyła. Wiedziała już od dłuższego czasu o zdolnościach Kai'ego, o których dość regularnie zapominała.
- Choć składniki są powszechnie dostępne, ich zdobycie nie jest możliwe o każdej porze roku, a ich ilość do wytworzenia choćby fiolki wywaru jest znaczna, więc jest to roztwór stężony.
- A jakie to składniki?
- Melisa, rumianek, głóg, wrzos, kwiaty akacji oraz liście niebieskiego agrestu, dokładnie w takiej kolejności ilościowej.
- A ile potrzeba sztuk owych składników? - dociekliwie pyta się Aoki.
- Jest to zależne od docelowej ilości wywaru, jednak dwa liście melisy, koszyczek rumianku, pół owocu głogu, szczypta kwiatów wrzosu, dwa kwiaty akacji oraz ćwierć liścia niebieskiego agrestu wystarcza na jedynie na wcześniej wspomnianą fiolkę. Do listy składników dodajmy oczywiście gorącą wodę.
- Będziemy dziś ją robić?
Tori przysłuchiwała się rozmowie Kai'ego i Aoki starając się zrozumieć chociażby połowę z tego o czym była mowa. I w tym momencie czuję się jak idiotka, uświadomiła sobie w myślach.
- Tak, oczywiście. - Ponownie wyjrzał na zewnątrz. Deszcz ani śmiał ustać. - Chciałem również udać się z wami na poszukiwania składników, lecz jak widać będziemy zmuszeni korzystać z suszonych. Na szczęście na pierwszych lekcjach eliksirów już poznawaliśmy wcześniej wspomniane zioła, a jako, że należą do podstawy, nie powinny sprawiać najmniejszych problemów. Jeżeli ktoś jednak nie wie wciąż, gdzie można je dokładnie znaleźć, prosiłbym o powiedzenie mi o tym po lekcji.
Aoki spojrzała ukradkiem na Torance. Musiała najwyraźniej stwierdzić, że nauczyciel dodał ostatnie zdanie dlatego, że musiał coś wyczytać z jej głowy - ona za to rozumiała wszystko doskonale. Tori spuściła wzrok na swoje łapy wzdychając cicho. Jak zawsze, pomyślała z żalem.
- Nie chciałbym również wszystkiego podtykać wam pod nos, więc waszym pierwszym zadaniem będzie odnalezienie suszków wcześniej wymienionych przeze mnie składników. - Mówiąc to, skierował głowę ku swojej kolekcji, przy której prowadził wykład na początku lekcji.
Tylko nie to, myślała dalej Tori. Aoki widząc jej przerażenie, uśmiechnęła się.
- Nie poddajcie się na samym starcie. Wiele z nich możecie poznać choćby po zapachu.
Na te słowa Tori poczuła, że wraca do niej nadzieja.
- Będziemy miały wybrać same, czy jedna część a druga drugą? - zapytała druga z uczennic.
- Postarajcie się odnaleźć co trzeba na spółkę. - Usiadł na drugim końcu jaskini. - W razie takiej potrzeby, pomagajcie sobie nawzajem.
- Biorę wrzosy! - zawołała Tori i podbiegła do strasznego miejsca jakim było składowisko różnych rzeczy. Jej koleżanka zrobiła po chwili to samo i niemal po chwili poczuła piękny zapach rumianku. Chwyciła w pysk kwiatki, po czym odniosła na bok.
- Mam rumianek - oznajmiła i zaczęła szukać owoc głogu.
Starsza z nich stała chwilę i rozglądała się za wrzosami. Były schowane z boku, tak jakby chowały się przed nastoletnią wilczycą. Druga radziła sobie znacznie sprawniej. Dostrzegła wysuszone czerwone, małe kuleczki, które zapewne były owocami głogu. I je pochwyciła w pysk i odstawiła na bok.
- Mam głóg!
Tymczasem Tori szerokim uśmiechem na pysku zbliżyła się do saszetki wypełnionej wrzosami, zabrała go i ruszyła do miejsca, w którym spoczywał już rumianek i odstawiła suszone wrzosy.
- Wrzosy są!
Aokigahara wypatrując agrestu, mruczała:
- Dlaczego musi być "niebieski agrest", chociaż nie jest niebieski?!
Tori wróciła do bałaganu rzeczy, jaki znajdował się po drugiej stronie jaskini.
- Niebieski agrest w rzeczy samej nie jest niebieski, acz lekko fioletowawy - przypomniał Kai.
Aoki zabrała się za akacje. Wyszukując kwiaty, natrafiła na liście melisy, bardzo podobne do mięty, jednak różniące się zapachem. Odłożyła je na bok, tam gdzie były wrzosy i inne składniki. Było sześć składników, trzy już wyszukałam więc resztę niech znajdzie Torance, stwierdziła w myślach. Odsunęła się na bok i patrzała jak to Torance nie rozróżnia roślin. W tym czasie szukała liści agrestu.
- Gdzie to jest? - mruknęła. Kai odczytując jej zamiar, postanowił podpowiedzieć:
- Są one bladozielone, a ich żyłki błękitne. Końcówki z kolei mają barwę bordową.
W końcu znalazła po prawej stronie "schowka" miejsce, gdzie składowane były liście.
- Dziękuję panu.
- Proszę pana! - powiedziała oburzona Aokigahara. Tori wciąż szukała odpowiedniej rośliny. Przyglądała się uważnie każdemu z rodzajów liści, dopóki nie znalazła odpowiednich.
- Są! - zawołała zadowolona. Kai uśmiechnął się życzliwie ku Aoki, wręcz niewinnie.
- Wolałbym, aby nie pomyliła tego z jadowitą cherubinową strzałką.
Westchnęła cicho, patrząc jak koleżanka znosi odnaleziony składnik na utworzoną stertę. Wykorzystując wolną okazję, podeszła do nauczyciela.
- Czy mogłabym na chwilę wyjść za potrzebą? - zapytała ściszonym tonem, tak by Tor nie usłyszała.
- Mogłabyś, ale uważaj na deszcz. Nie chciałbym, byś się rozchorowała.
Torance odwróciła się i wróciła do utworzonej przez nią i Aoki kupki składników. Bardziej Aoki... pomyślała ze smutkiem.
- Dziękuję - odparła Aoki i pospiesznie wyszła z jaskini. Dlaczego mam wrażenie, że chce się zerwać?, główkowała uczennica, która została w środku. Chociaż to eliksiry. Nie zrobiłaby tego.

<C.D.N.>

czwartek, 3 lipca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Leo/Shadow (kolejka 2)

Po polowaniu ruszyliśmy w stronę lasu, gdzie kiedyś Trey odnalazł przejście do naszego celu wyprawy.
- Mamy wszystko? - zapytałem.
- Tak, Leo. Pytasz o to chyba już setny raz. - odpowiedziała zniecierpliwiona Kii.
- No dobrze, już przestanę. Ale na pewno?
- Wrrr...
Wszyscy inni oprócz niej zaczęli się śmiać. Wtedy doszliśmy do Smoczych Podziemi.
- Kto idzie pierwszy? - zapytałem zaniepokojony.

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Valixy

wtorek, 1 lipca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 2)

- Leo? Co ty wyrabiasz? - zapytałem otwierając oczy.
- Budzę was.
- Ale dlaczego w taki sposób?
- Bo nie miałem innego pomysłu. - mruknął.
- No to mogłeś sobie wymyślić inny sposób, bo ten jest... Dziwny.
- Jasne...
Usiadłem i przeciągnąłem się. Dziewczyny też już się budziły, a Valixy kichnęła od tego łaskotania.
- No to co, śniadanie i w drogę? - zapytałem.
- No raczej. - roześmiały się.
*****
Właśnie idziemy na polowanie...

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy

niedziela, 22 czerwca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Kiiyuko (kolejka 2)

- Jest noc, lepiej go tu nie sprowadzać. - wytłumaczyłam. - Poczekajmy do rana.
- Fakt.
Wtedy coś mi się przypomniało.
- Która jest godzina?
- Coś koło trzeciej nad ranem. - powiedziała Ifus. Na tą wiadomość Valixy automatycznie ziewnęła i powiedziała:
- Może się prześpimy? Jutro mamy przecież ciężki dzień...
Wszystkie spojrzałyśmy jak na komendę na Alexa. Był tu jednym basiorem. W jaskini było niewiele miejsca, więc musieliśmy spać koło siebie, dlatego zapytałam:
- No dobrze, a kto będzie spać przy naszym jedynym kawalerze?
Zapanowała cisza. Było słychać tylko deszcz na dworze.
- Może on będzie spać pod ścianą, a ja obok niego, bo jesteśmy w końcu rodzeństwem, prawda? - zaproponowała Valixy.
- Dobry pomysł. Tylko się do mnie nie przytulaj w nocy... - powiedział Alex do bliźniaczki, na którego słowa się roześmiałyśmy.
*****
Spaliśmy tak: pod ścianą Alex, obok niego Valixy, ja przy niej, a Ifus pod drugą ścianą zajmując całą pozostałą szerokość jej jaskini.
Najwięcej miejsca zajęła Valixy, która nie spała normalnie, tylko się rozwaliła kładąc lewą łapę na plecach brata, a prawą na moim nosie. Za nic w świecie nie mogłam jej obudzić.
Później miałam trochę więcej przestrzeni, bo wadera wbrew uwadze Alexa przez sen się do niego przytuliła.

******
Następnego ranka obudziło nas nagłe nadejście Leo. Tak konkretniej to nas obudził łaskocząc po nosach...

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy 

sobota, 7 czerwca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Valixy (kolejka 1)

Zastanawiałam się, czy mój brachol znalazł Kii. Pewnie tak, bo ma niezłego nosa do tego. Mam też nadzieję, że nic jej nie jest, tak jak on mówił. Wspominał też coś, że jak ją znajdzie, to od razu idzie do Ifus na przygotowywania do już wcześniej umówionej, dość niebezpiecznej wyprawy w piątkę do Smoczych Podziemi. Nie mogłam już się doczekać, więc nie zwracając na to uwagi, czy już Alex poszedł do Ifus, czy nie popędziłam do jej jaskini.
Łapy ślizgały mi się na gęstym błocie i ciężko się biegło, ale w końcu dobiegłam. Oczywiście w progu się potknęłam i fiknęłam zająca, krzycząc głośno:
- CZEŚĆ!
Trochę się uderzyłam, ale po chwili od razu się podniosłam. Ujrzałam, i Alexa, i Kii, i Ifus, ale nadal nie było Leo.
- Gdzie jest nasz Leonardo? - zapytałam.

piątek, 6 czerwca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Ifus (kolejka 1)

Gdziecznie sie szykowałam psychicznie na ekspedycję kiegy nagle zapukał do mojej jaskini. W progu stała przemoczona Kii i Alex.
- O, hej! Wejdźcie do środka.
- Dzięki - powiedziała Kii.
- Co tam? Przygodowani do wyprawy? - zapytałam pełna entuzjazmu.
- Nie do końca. Trzeba będzie to przełożyć o kilka godzin, bo zbyt mocno leje. Gdybyśmy poszli, wyszyscy byśmy się rozchorowali, a w Podziemiach nie ma lekarzy... Chyba nie ma. - powiedział Alex wytrzepując z sierści wodę.
- Tak, on ma rację. Za mocno pada, nie możemy ryzykować.
- No dobra, skoro tak trzeba. A właśnie gdzie jest Leo?
- Widziałem go w mieście. Chyba szukał Kii, ale byłem szybszy. jest noc, więc leiej nie wtrącać się w jego nocne życie: Shadow'a.
- Czy on wie, że ekspedycja jest przełożona?
- Nie nie wie. I chyba sie nie dowie, chyba, że wpadnie na pomysł żeby nas poszukać, a właściwie to lepiej nie. Tak bezpieczniej.
- Chyba nie jest na tyle głupi, no nie? - zapytał Alex z sarkazmem.
- W sumie masz rację Alex. Macie ochotę na coś do picia?
- Ja poproszę wodę.- powiedziała Kii
- Ja to samo.
- Dobry wybór, bo zdaje mi się, że nic innego nie mam - i po tych słowach poszłam po wodę.

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexsander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy



RP pt. "Pogromcy smoków" - Shadow (kolejka 1)

Czekałem aż ta lesencja wróci. Nie przepadam za tym podrywaczem, dlatego od razu ją od niego (jak o nim pomyślę robi mi się niedobrze) odbiję i sam się nią zajmę. W jaki sposób to już nie jego sprawa. Czekam, czekam, i czekam, a ten koleś nie przychodzi. A co jeżeli zabrał ją do jakiegoś hotelu i?... Nie wyrażę się... Sama ta myśl mnie przeraża... Przecież to JA powinien pierwszy TO zrobić! Nikt nie może być pierwszy oprócz mnie! Moim celem życiowym jest przelecieć każdą waderę, jaką znam. To byłoby naprawdę wspaniałe... Jeszcze trochę i sam pójdę do miasta i osobiście jej poszukam. Obecnie siedziałem w swojej jaskini i wpatrywałem się w lejący nadal deszcz. Była chyba 4 nad ranem. Niedługo znowu będę na uwięzi... Musze do tego czasu znaleźć tą Kii i zrobić TO przed tym głupim "Alexandrem". Wyszedłem z jaskini i zmierzałem w stronę miasta, nie przejmując się deszczem i faktem, że nie potrafię zmienić się w człowieka.

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy

RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 1)

Szedłem żwawym krokiem z parasolem zatrzymującym ciężkie krople deszczu przez ciemne ulice. Zmierzałem do biblioteki, ponieważ "zaginęła" Kiiyuko. Od samego początku mówiłem Valixy, żeby nie mówiła jej o swoim nowym hobby, a ta jak zwykle nie posłuchała mądrych rad starszego brata. Teraz kilka minut wcześniej mojej bliźniaczce przypomniało się, że Kii nie ma i zdenerwowana kazała mi jej poszukać. Za pomocą mojej zdolności przewidziałem, gdzie dziewczyna przebywa i tam właśnie zmierzałem.
Wszedłem po mokrych i śliskich od deszczu schodach i pchnąłem ciężkie drzwi biblioteki. Zamknąłem przemoczony do suchej nitki parasol, otrzepałem go trochę i wszedłem do sali zapełnionej regałami z książkami. Rozejrzałem się, i już po czasie liczonym w sekundach dostrzegłem Kiiyuko ślęczącą nad książką. Pochodząc szepnąłem, przestrzegając surowej zasady biblioteki do niej na dzień dobry:
- Szukamy cię. Wszyscy się o ciebie martwią, więc wracajmy do domu.
Bibliotekarka przyglądała nam się uważnie. Po jej minie można było poznać, że błędnie uznała nas za parę. Przewróciłem oczyma. Kiiyuko uniosła głowę i skinęła nią. Wstała z krzesła, na którym dotychczas siedziała i wzięła stertę książek i zaczęła odkładać na półki. Nie chcąc długo czekać, pomogłem jej.

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy

RP pt. "Pogromcy smoków" - Kiiyuko (kolejka 1)

Siedziałam już którąś godzinę z rzędu w bibliotece w mieście szukając jak najwięcej informacji o smokach, o które ktoś mnie poprosił z watahy. Dookoła mnie leżały w nieładzie otwarte książki lub leżały w chwiejącej się stercie obok mnie. Litery oświetlała niewielka lampka, o którą już wcześniej poprosiłam zdumioną bibliotekarkę, kiedy stwierdziłam, że już się ściemnia, ponieważ było coraz później. Nie mogła się nadziwić, czemu ja tak się fascynuję informacjami o nieistniejących smokach.
Uśmiechnęłam się lekko pod nosem. Smoki istnieją. Wiedziała o tym cała moja wataha, tak jak każdy inny magiczny wilk. Ludzie mogą żyć w niewiedzy, ale ja wiem swoje. 
 
 
KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy