Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nari. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Od Nari "Co tu robisz?" cz.8 (cd.Mizuki)

Poczułam się dziwnie po tej całej rozmowę z Mizuki. Próbuje się o to wszystko nie pytać, ale ciekawość wygrywa. Interesowało mnie nawet to, co ona teraz robi. Nie chciałam, aby miała o mnie złe zdanie. Dalsza rozmowa z nią może nie mieć wcale sensu. Sama nie wiedziałam co mam robić: czy znaleźć ją  i pogadać czy zostawić w spokoju.
***
Następnego dnia chciałam znowu spróbować z nią porozmawiać. Znalazłam ją w okolicach Śnieżnego Lasu.
- Co tu robisz, Nari?! - zawołała Mizuki ze złością, gdy mnie zobaczyła.
- Spokojnie. Chcę tylko normalnie pogadać - odpowiedziałam.
- O czym niby?!
- O tym jak ci mija dzień i inne takie.
Miałam wrażenie, że Miz wpadła w wściekłość przeze mnie. Czy ja naprawdę byłam taką wkurzającą osobą? Nie byłam idealna, ale nigdy nie pomyślałabym, że taka ciekawość może być wadą. W moim przypadku nią jest.
- To - zaczęłam. - Czym byłaś zajęta po naszej rozmowie?
- Ważne to? Aż tak cię to interesuje? - spojrzała na mnie.
- A co, nie mogę się tym interesować?
Wadera zamilkła.
- Musiałam po prostu jakoś zaspokoić moją ciekawość - powiedziałam, aby przerwać ciszę.
- I tylko dlatego?
- Tak. A tak poza tym, to nie możesz wiecznie bywać taka samotna i skrywać wszystkiego o sobie! Samotność zabija.
Zakryłam łapą pysk. Mogłam się w ogóle nie odzywać. Niestety, dziwnie się poczułam. Mówiłam to co uważałam za szczere i nie owijałam za bardzo w bawełnę.
- Mizuki. Przepraszam - powiedziałam.
- Za co mnie przepraszasz? Za to co powiedziałaś? - zadała pytanie.
- Za szczerość, o której nie pomyślałam.

<Mizuki? Nie mam weny xd> 

Uwagi: Przecinki. Powtórzenia wyrazów. Unikaj języka potocznego. "Śnieżny Las" to nazwa: pisz ją z wielkich liter.

sobota, 25 lipca 2015

Od Nari "Chyba dobra wiadomość" cz.2

Nie mogłam już się doczekać porodu, kiedy w końcu zobaczę moje kochane dzieci. Razem z Kai'm mieliśmy już gotowe parę imion dla szczeniaków. Byłam ciekawa do kogo będą bardziej podobne czy do mnie czy do mojego partnera. Byłam te kilka dni podekscytowana, bo to przecież moja pierwsza ciąża. Chciałam tak jak każda przyszła matka, aby urodziło się bez żadnych problemów.
I o to pobliskiego ranka miał przyjść długo oczekiwany dzień. Kai poszedł po coś do jedzenie. Tak się martwiłam, że późno wróci, a on przyniósł mi jedzenie do jaskini, żebym za bardzo się nie zmęczyła, a najadła do syta. Byłam najedzona i miałam ochotę się zdrzemnąć, ale nagle złapały mnie okropne boleści brzucha.
- Nari? - zapytał Kai spoglądając na mnie.
- To chyba teraz... - odpowiedziałam.
- To ja może pobiegnę po Yusufa lub Ice?
Pokiwałam tylko głową, a mój partner ruszył jak z procy. Wiedziałam, że ból będzie narastał wraz z stresem i strachem.
***
Po tym jak przyszedł Yusuf, poród nie trwał długo i obyło się bez większych problemów.
- Po wszystkim - powiedział, gdy ból całkiem zniknął.
Mimo wszystko byłam wykończona. Gdy poczułam, że dwa małe pyszczki pochłaniają mleko, uśmiechnęłam się. Moja kochana Achita i synek Draven. Kai przyjrzał się naszym dzieciom i szeroko się uśmiechnął. Kiedy skończyły pić, przyjrzałam im się. Słodziutkie małe wilczątka.
- Przyzwyczaisz się do bycia ojcem? - zapytałam basiora z uśmiechem.
- Jasne - odpowiedział Kai.
- A ja nie wiem czy będę dobrą mamą. Zobaczymy...
- Dobra, a teraz się zdrzemnij, bo widzę jaka zmęczona po tym jesteś.
- Nie jestem - ziewnęłam.
- Nie, wcale - odpowiedział ze śmiechem i przytulił mnie.
Po kilku minutach jednak zasnęłam z zadowoleniem, że zostałam mamą.

Uwagi: literówki...

czwartek, 9 lipca 2015

Od Nari "Co tu robisz?" cz.6 (cd. Mizuki)

Rozglądałam się wokoło lasu, aż zobaczyłam Mizuki. To właśnie jej szukałam. Nie śledziłam jej, przyszłam tutaj akurat odpocząć. Dobrze, że przez przypadek ją tutaj spotkałam. Spoglądałam na nią. Miałam cały czas wrażenie, że ona mnie unika. Teraz szłam za nią, aż do momentu, kiedy się odwróciła.
- Śledzisz mnie? - zapytała.
- Nie, tylko idę za tobą - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jesteś taka ciekawska, że musisz wiedzieć?!
- Niekoniecznie. Po prostu chciałam się z tobą spotkać, więc spokojnie.
Wadera trochę się uspokoiła.
- Przeszkadzam ci lub cię denerwuję? - zapytałam.
- Nie - odpowiedziała krótko i poszła dalej.
Szłyśmy przez jakiś czas wcale się do siebie nie odzywając. Gapiłam się na słońce, które po jakimś czasie zaczęło mnie razić.
- Wiesz co? Już nie chcę tego wiedzieć - przerwałam ciszę.
- Czego? - zapytała lekko marszcząc brew.
- O tym wilku z podobnymi znakami na plecach co ty masz.
- To po co zaczynasz temat skoro nie chcesz niby wiedzieć? - zapytała lekko podenerwowana.
Spojrzałam na jej oczy i znowu jakby entuzjazm ze mnie wyparował.
- Nie mam pojęcia. A powiesz mi przynajmniej jak ten wilk się nazywał? Chcę zobaczyć czy go znam...
- Na pewno go nie znasz.
- Skąd możesz wiedzieć?
Między nami znowu pojawiła się długa, dość niezręczna cisza. W końcu to Mizuki ją przerwała i powiedziała:

<Mizuki? Brak weny i nudne jak zawsze> 

Uwagi: widać że nie masz weny... Roi się od niesamowicie ciekawych informacji, które już ci pokazywałam wcześniej.

sobota, 4 lipca 2015

Od Nari "Chyba dobra wiadomość" cz.1

Obudziłam się bardzo wcześnie. Cały czas przez sen burczało mi w brzuchu. To było dość dziwne, bo gdy śpię, nigdy mi się jeszcze nie chciało jeść, a rano miewam duży wstręt do jedzenia. Jednak żołądek nie dawał za wygraną. Spojrzałam na Kai'ego. On jeszcze sobie smacznie spał. Miałam już go ochotę obudzić, ale nagle głośno zaburczało mi w brzuchu. Wyszłam z jaskini i rozejrzałam się. Nikogo nie było na zewnątrz. "Pewnie sobie smacznie śpią" - pomyślałam. Pobiegłam do Zielonego Lasu. Po lesie biegały trzy króliczki. Pierwszy raz od kilku dni odczułam wielką ochotę na zwierzynę. Zjadłam kilka jagód, malin i te zajączki naraz. Dziwne...zazwyczaj nie jadłam tak dużo i do tego to wszystko naraz. Po posiłku wróciłam do jaskini. Kiedy stanęłam, przed nią zwróciłam całe jedzenie.
***
Na następny dzień to samo. Znowu miałam wielki apetyt. Cokolwiek zjadłam nadal wymiotowałam, lecz po południu było lepiej. Mogłam wtedy normalnie jeść, ale niestety z tym samym wielkim apetytem. Zaczęłam się zastanawiać czy jestem chora, ale nie...Nie było przecież aż tak źle, aby była to jakaś groźna choroba. Mimo wszystko postanowiłam iść do Ice.
- Ice, masz chwilkę? - zapytałam stojąc tuż przed jej jaskinią.
- Jasne. Coś się stało?
- Nie. mam tylko małą prośbę.
***
Pobiegłam szybko do partnera, aby go o tym powiadomić.
- Kai! - zawołałam wbiegając do jaskini.
- Cześć skarbie. Coś się stało? - zapytał przytulając mnie.
- Tak! Znaczy nie! Znaczy: będziesz tatusiem!
Kai przez chwilę był lekko zdziwiony po czym zaczął tańczyć ze szczęścia.
- Zostanę ojcem! Zostanę ojcem!
Byłam zadowolona, że był wesoły z tego powodu. Chociaż trochę się bałam czy będę dobrą matką.

<C.D.N.>

czwartek, 25 czerwca 2015

Od Nari "Co tu robisz?" cz. 4 (cd. Mizuki)

- Myślałam, że będziesz spała w jaskini - powiedziałam.
- A to źle, że spałam tutaj? - zapytała.
- Nie skąd.
- A ty co tu robisz? - zadała mi pytanie.
- Lubię tą plażę i ten ciepły piasek w łapach, więc przyszłam.
Zastanawiałam się o co chodziło z tym wilkiem o podobnych znakach na plecach do jej. Trochę mnie to ciekawiło. Nie jestem ciekawska, no dobrze jak już to tak trochę, odrobinę. Spojrzałam Mizuki w oczy. Wydawały mi się inne niż przedtem. Po kilku sekundach odwróciła łeb.
- Może byśmy się gdzieś przeszły? - zapytałam przerywając chwilę ciszy.
- Chyba wolałabym tutaj zostać... - odpowiedziała wadera.
- Dlaczego?
- Wolałabym teraz być sama...
- No dobra - odparłam. - No, ale proszę, chodź się przejść.
Spojrzała na mnie. Nadal te oczy były inne.
- Dlaczego tak chcesz abym z tobą poszła? - zadała pytanie.
- Polubiłam cię i chcę się czegoś więcej o tobie dowiedzieć. No i nie lubię być sama.
- Nie lubisz samotności?
- No nie, chociaż czasem lubię - odparłam.
- Skoro tak bardzo chcesz, to chyba jednak z tobą pójdę.
- Wiedziałam, że się dogadamy.
***
Mizuki i ja wybrałyśmy się na dość krótki spacer. Zatrzymałyśmy się nad Wodospadem.
- Mizuki, chciałam cię o coś zapytać. O ile w ogóle się nie obrazisz za to pytanie. O co chodzi z tym wilkiem o podobnych znakach na plecach co twoje?

<Mizuki? Nie wiedziałam jak odpisać xd> 

Uwagi: pominęłaś kilka przecinków.

czwartek, 18 czerwca 2015

Od Nari "Co tu robisz?" cz. 2 (cd. Mizuki)

- Nic, znalazłam się tu całkiem przypadkiem, jeśli to twoje tereny to bardzo przepraszam. że tu weszłam - powiedziała wadera.
Przyjrzałam jej się dokładnie. Rzeczywiście nie była stąd.
- Nie są to moje tereny, ale watahy w której żyję. Szukasz jakieś przypadkiem? - zapytałam.
- Oczywiście. Błąkam się kilka dni w poszukiwaniu - odpowiedziała.
- No i właśnie dobrze trafiłaś.
- Mogę tutaj dołączyć?
- Raczej tak. Z chęcią przyjmiemy nowych.
- To zaprowadzisz mnie do Alfy? A tak właściwie mam na imię Mizuki.
- Oczywiście. Ja jestem Nari - odparłam i poszłyśmy.
***
Kii przyjęła Mizuki do watahy. Wydawała mi się bardzo miła.
- Pójdziemy na spacer? - zapytałam z uśmiechem.
- Hm... dobrze będzie jak trochę poznam tereny watahy - odpowiedziała.
Byłam zadowolona, że wadera zgodziła się pójść ze mną. Chciałam ją oprowadzić, poznać lepiej i może się zaprzyjaźnić. Czekałam aż o coś mnie się zapyta. Na początku postanowiłam zabrać Mizuki nad Wrzosową Łąkę. To było jedno z moich ulubionych miejsc. Dlaczego? Pewnie ze względu na kwiaty wrzosu. Wrzosy pachną tak delikatnie, a kwitnie przepięknie tworząc dywanik ze swoich kwiatów.
- Masz rodzinę daleko stąd? - zapytałam przerywając milczenie.
- Powiedzmy, a ty?
- Nie znam do końca swojej rodziny. Wiem tyle, że miałam siostrę Senari.
Wadera spojrzała na mnie.
- I co się z nią stało? - zapytała.
- Umarła.
- Przepraszam, że w ogóle zapytałam.
- Nic się nie stało.
Położyłam się na kwiatach wrzosu.
- Dobra. Tu odpoczniemy - powiedziałam.
- Mogę zadać pytanie?
- Pytaj - odpowiedziałam.

<Mizuki?> 

Uwagi: pominęłaś kilka przecinków.

środa, 27 maja 2015

Od Nari "Spotkanie" cz.1 (cd. Astrid)

Siedziałam sama w jaskini. Mówiąc sama mam na myśli, że Kai gdzieś wyszedł i męczyła mnie samotność. Po kilku minutach miałam dość tego bezczynnego siedzenia i wyszłam z jaskini. Szłam sobie po terenach watahy. Było dość zimno, ale to mi nie przeszkadzało. Uwielbiałam jesień, tak jak każdą porę roku. Pod łapami miałam dywan z kolorowych liści. Były żółte, pomarańczowe i czerwone. Siedziałam wokół ich, a gdy zobaczyłam całą stertę liści to nie mogłam się oprzeć i wskoczyłam w nie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, przypomniało mi się to jak byłam małym szczeniakiem. Rozglądałam się powoli, aby być pewna, że nikt mnie nie zauważył. Jak już się upewniłam, że nikogo nie ma, zaczęłam rozrzucać liście i tańczyć wokół nich. Kiedy już straciłam siły i byłam zmęczona, wyjęłam z włosów moje kolorowe dodatki, które nieco nie pasowały. Zostawiłam tylko jeden, którego barwa bardzo mi się podobała. Zamiast kwiatu we włosach mam mały liść. Nie wiedziałam co później robić, a nie chciałam się nudzić. Cierpliwie czekałam aż ktoś przyjdzie. Zauważyłam waderę o ładnej białej sierści. Jeśli się nie mylę była to Astrid. Przez chwilę patrzyłam na nią. Może bym ją lepiej poznała? Może byśmy się zaprzyjaźniły? Ruszyłam w jej stronę. Naprawdę byłam ucieszona jej widokiem.
- Witaj Astrid - przywitałam się trochę niepewnie.
- Cześć - odparła.
Spojrzałam na niebo. Było bardzo pochmurno. Nie było widać wcale słońca.
- Dzisiaj jest bardzo pochmurnie - powiedziałam sama do siebie.
As uśmiechnęła się i też spojrzała na niebo. Pomyślałam chwilę o czym z nią porozmawiać. Po kilku sekundach odezwałam się:
- Cieszę się, że cię tutaj spotkałam.
- Czemu? - zapytała.
- Nie lubię być sama.
- To tak jak ja - powiedziała.

<Astrid? Sorki, że takie nudne. Nie wiedziałam co napisać xd> 


Uwagi: brak

niedziela, 26 kwietnia 2015

Od Nari "Spacer czy randka?" cz.7 (cd. Kai)

Obudziłam się krótko przed wschodem słońca. Zauważyłam, że Kai jeszcze spał. Postanowiłam go nie budzić, bo w końcu zasłużył na długi sen. Rozejrzałam się dookoła jaskini i stwierdziłam, że była za mało przystrojona. Wzięłam koszyk i wyszłam z jaskini. Na początku poszłam na Wrzosową Łąkę po wrzosy. Uwielbiałam, gdy wiatr sprawiał, że one cichutko szumiały. Dokładnie tak jakby sprawiały, że uśmiechałam się. Zerwałam ich kilka. "Przepięknie będą wyglądały" - pomyślałam. Następnie postanowiła pójść nad Wodospad. Podobno było tam kilka zwykłych i szlachetnych kamieni. Nabrałam powietrza i wskoczyłam do wody. Była wprost idealna, ciepła, ale nie aż tak bardzo. Zanurzyłam łeb i zaczęłam szukać kamieni. Przeszukałam całe dno, szukając diamentów, szmaragdów, rubinów lub jakichkolwiek cudeniek. Po kilku sekundach w końcu je znalazłam i od razu wypłynęłam na powierzchnię. Jeszcze trochę i bym nie wytrzymała pod wodą. Leżąc na ziemi przyglądałam się moim łupom. Następnie poszłam po resztę kwiatów i wszystko schowałam do koszyka. "Kai'emu się na pewno spodoba" - pomyślałam. Jeszcze dokładnie przy promieniach słońca dokładnie przejrzałam kamienie szlachetne czy żaden nie jest uszkodzony lub czy nie ma rysy. Rozpoznałam każdy diament, szmaragd, rubin, szafir, topaz, aleksandryt, akwamaryn, heliodor, morganit, beryl, turmaliny, biksbit i spinel. Po godzinie wróciłam do jaskini. Na szczęście Kai jeszcze spał, a ja zdążyłam przystroić jaskinie. Była teraz cała we wrzosach, różowych kwiatach i błyskotkach, które uwielbiałam najbardziej na świecie. Położyłam się, czekając na pobudkę mojego bohatera. Obudził się po pół godzinie. Jego nagła reakcja była bezcenna. Ten jego szok.
- Co to? Gdzie ja jestem? - zapytał zszokowany.
- W naszej jaskini - odparłam z wielkim wilczym uśmiechem. - Podoba ci się?
- Nie jestem gejem...
- Czyli ci się nie podoba? - zapytałam z łzami w oczach.
- Tylko tęczy mi tutaj brakuje.
- A ja tyle się nad tym napracowałam, jesteś taki niedobry.

<Kai?>

Uwagi: czasami przekręcasz końcówki i zamiast "om" czy "on" piszesz "ę" czy "ą".

poniedziałek, 23 lutego 2015

Od Nari "Praca"

Niedawno dowiedziałam się, że nasza wataha chce kupić dom dla wszystkich wilków, które umieją zmienić się w ludzi, ale żeby oczywiście na to uzbierać każdy wilk powinien znaleźć jakąś pracę. Na następny dzień rozpoczęły się moje wielkie poszukiwania. Żadna praca na początku mi nie pasowała. Bycie kelnerką, nie, bo to nie dla mnie. Jeszcze bym coś potłukła i co wtedy? Pomyliłabym zamówienia i od razy byliby wszyscy na mnie wkurzeni. No, ale bycie bezrobotną też nie było dobrym wyborem.
Następnego dnia postanowiłam zmienić się w człowieka i wyjść na miasto. Miałam tam kilku znajomych, którzy by mi mogli pomóc. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Kate - mojej przyjaciółki.
- Hejcia Nari. Dawno się nie widziałyśmy. Co tam u ciebie? - zapytała uradowana.
Miło było usłyszeć znajomy głos.
- Wszystko dobrze, szukam właśnie jakieś idealnej pracy dla siebie. Masz jakieś pomysły?
- Dla ciebie? Tak, oczywiście, że mam pomysł. Co powiesz na zostanie agentką nieruchomości?
- No, może, ale słyszałam, że to stresująca i często denerwująca praca.
- E tam, idealna dla ciebie. Bo ty taka spokojna i w ogóle - odparła.
Tak, ja spokojna... Po kilku dalszych namowach Kate, w końcu zgodziłam się. Obiecała, że wszystkim się zajmie i będę agentką nieruchomości na 100%.
***
Kilka dni potem miałam spotkanie ze swoim szefem. Wytłumaczył mi co mam robić, ile zarabiam i przekazał resztę ważnych informacji. Jakoś nie wierzyłam, że nadaje się do tego, ale przecież pierwszego dnia nie sprzedam niczego wielkiego. Na początku odpowiadałam na e-maile i telefony klientów. Na szczęście Kate też pracowała tak samo jak ja, była moim mentorem, dawała mi wskazówki. Dobrze jest mieć taką przyjaciółkę jak ona. Uczyła mnie nawet wyceniać nieruchomości, jednak tego dość dobrze nie pojęłam.
***
Po wykańczającym dniu pracy wróciłam do watahy i przemieniona w wilka szybko zasnęłam w swojej jaskini.

wtorek, 17 lutego 2015

Od Nari "Spacer czy randka?" cz.5 (cd. Kai)

Zamarłam. Nie spodziewałam się, że zapyta mnie o to. Po prostu nie wierzyłam własnym uszom! Kai wpatrywał się we mnie i czekał na odpowiedź.
- Tak! Tak! Tak! - krzyknęłam ucieszona i zaczęłam piszczeć z radości.
Kai roześmiał się. Pocałowałam go, a następnie zeszłam z niego.
- No to gdzie teraz idziemy?
- Hm... Na Plażę. - zaproponował Kai.
- Po co? - zmarszczyłam brwi.
- Żeby się opalać oczywiście!
- Em... Tylko wiesz, mamy środek zimy. To ja już w takim razie wolę solarium.
- A co to to całe "solarium"? Jakaś łąka? - zaintrygował się basior.
- Nie, to po prostu urządzenie do opalania się.
- Aaaaa, dobra. Nadal nie czaję.
Westchnęłam.
- Nie będę ci dokładnie tłumaczyła, bo i tak nie zmieniasz się w człowieka, więc to ci w niczym nie pomoże - powiedziałam.
- To może nad Jezioro? Słyszałem od szczeniaków, że zamarzło.
- Może być - odpowiedziałam.
Kai szedł wyjątkowo spokojnie i obserwował z uśmiechem mój każdy, nawet najmniej szybki ruch. Ja za to przeciwnie: przeskakiwałam z kamienia na kamień leżących obok ścieżki i cicho nuciłam melodię piosenki, którą niedawno usłyszałam. Wciąż byłam cała w skowronkach po tym, co usłyszałam chwilę temu!
Gdy zobaczyłam to wielkie lodowisko, nie wytrzymałam i z radosnym piskiem wbiegłam na lód, ledwo co się nie wywracając. Basior spokojnie poszedł za mną, stawiając ostrożnie łapy na lodzie. Ślizgałam się w tą i z powrotem, aż w końcu wpadłam na Kai'ego. Gdy próbowaliśmy się podnieść usłyszałam nieprzyjemny dźwięk pękającego lodu. Coraz więcej i głośniejszych trzasków. Oj, niedobrze! Bardzo niedobrze!
- Kai! Boję się! - krzyknęłam spanikowana.
 Wokół nas było coraz więcej wody. Aż w końcu po kilku sekundach cała powierzchnia, na której staliśmy zniszczyła się i wpadliśmy do wody.

<Kai?>

czwartek, 5 lutego 2015

Od Nari "Spacer czy randka?" cz.3 (cd. Kai)

- Khe... khe - zaczęłam krztusić się wodą.
- Nie jesteś zła? - zapytał mnie Kai.
- Nie, a czemu miałabym być zła?
- Za to, że wepchnąłem cię do jeziorka.
- Skąd - zaśmiałam się.
Po kilku minutach wyszliśmy z wody przemoknięci do suchej nitki.
- To gdzie teraz idziemy? - zapytałam, otrzepując się z wody.
- To zależy gdzie ty będziesz chciała iść.
- A jakie miejsce ty zaproponujesz?
- Hm... może Śnieżny Las?
- Ok - odpowiedziałam i poszliśmy.

<Kai? Sorki, że takie krótkie. Brak weny ;-;>


Uwagi: Po "..." używaj Spacji. Pisz dłuższe op., dawaj więcej opisów, bo to op. opiera się głównie na samym dialogu.

wtorek, 23 grudnia 2014

Od Nari "Spacer czy randka?" cz.1 (cd. Kai)

Tego dnia postanowiłam wziąć się na odwagę i pokazać Kai'emu, że jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Podobał mi się on, i to bardzo. Gdy tylko się obudziłam, poszłam na Wrzosową Łąkę. Oczekiwałam, aż on tu przyjdzie. Po kilku minutach nareszcie się pojawił. Kiedy go tylko zobaczyłam, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Kai jest taki słodki. Niby basior jak basior, ale ma w sobie to coś, dzięki czemu większość wader zwyczajnie ulega jego urokowi. Nadal nie mogę dotrzeć do tego, jak on to robi. Może to sprawia jego równie cudny charakter przyciągający do siebie jak magnes? Albo jednak wygląd równy bogom? Nie mam pojęcia, ale jednak najbardziej w świecie pragnęłabym tego, aby był mój. Z trudem otrząsnęłam się. Powoli do niego podchodziłam, myśląc, co dokładnie powiedzieć. Już miałam powiedzieć "cześć", gdy nagle potknęłam się o kamień. Dobrze, że nie było tam więcej wilków. Przeturlałam się po łące i wpadłam prosto na Kai'ego! Na szczęście złagodził on trochę mój upadek. Był nieco zdziwiony moją obecnością, a może całą tą sytuacją.
- Oj, przepraszam! Niezdara ze mnie - powiedziałam lekko zawstydzona i szybko się podniosłam. Wzięłam się w garść i zapytałam odważnie - Kai, co powiedziałbyś na randkę ze mną? To znaczy na wspólny spacer.

<Kai?>

piątek, 14 listopada 2014

Od Nari "Chcę być dobry cz.4" (cd. Shadow)

- Pomocy! Atakują! - krzyknęłam spanikowana, wpadając do jaskini Alfy.
- Kto atakuje? - zapytała Kiiyuko.
- Szczeniaki!
- Akurat Shadow szuka jakiejś miłej pracy... JAZDA DO MALUCHÓW BO ZGINIE NAM ŻOŁNIERZ!
Shadow posłusznie poszedł do wilczątek, a ja za nim. Szczeniaki go obskoczyły i obwiązały linami.
- Mamy nowego zakładnika! - zawołali chórem.
- Dzieci, zostawcie pana! - krzyknęłam zaskoczona ich zachowaniem.
- Nie! To nasza uwięziona księżniczka! Tylko książę może ją uratować pocałunkiem prawdziwej miłości!
Podeszłam i próbowałam rozwiązać Shadow'a.
- Bardzo cię przepraszam za ich zachowanie - powiedziałam zmieszana.

<Shadow?>

wtorek, 29 lipca 2014

Od Nari "Ujawniony sekret cz.2" (cd. Kiiyuko)

Byłam zaskoczona. Z tego co wiem matka porzuciła mnie od razu po urodzeniu i nie próbowała nawet mnie zobaczyć. A teraz dowiedziałam się, że mam siostrę. Gdy nie odezwałam się ani słowem, wadera powiedziała:
- Nari, uwierz mi. Jestem twoją siostrą, a nasza matka chciała abym cię odnalazła.
- To czemu nie próbowała mnie wcześniej odnaleźć? - zapytałam.
- Tego nie wiem. Nie zdążyła mi wszystkiego powiedzieć - odparła smutnym tonem.
- Nie zdążyła? Czy to znaczy, że ona umarła?
- Tak...
Umilkłam na chwilę.
- Przykro mi, że umarła.... - posmutniałam. - Jak masz na imię?
- Jestem Senari - przedstawiła się.
Senari... Nari... Te imiona były bardzo do siebie podobne.
- Jak mnie znalazłaś? - zadałam kolejne pytanie.
- Dzięki naszyjnikowi. Miał się zaświecić, gdy cię znajdę.
Podeszłam bliżej wadery, a nasze naszyjniki zaświeciły się oślepiającym światłem. Przez chwilę nic nie widziałam. Gdy mogłam otworzyć oczy, zauważyłam, że jej i mój naszyjnik złączyły się razem.
- Co jest... - powiedziałam próbując rozłączyć naszyjniki.
- To nic nie da. Teraz będziemy musiały tak chodzić.
- No to super.
- Będę musiała wszędzie łazić ze swoją siostrzyczką. Nienawidzę, gdy ktoś plącze się pod moimi nogami. Zaprowadź mnie do Alfy tej watahy, w której jesteś.
- Coooo?!
- No tak...
- To zdejmijmy naszyjniki i będzie po sprawie - odparłam.
- No spróbuj - powiedziała Sena i przewróciła oczami.
Złapałam swój naszyjnik i próbowałam go zdjąć. Nagle, przeszedł po mnie jakby prąd i upadłam na ziemie.
- A nie mówiłam - zachichotała.
Wstałam i otrzepałam się z ziemi.
- Dobra, chodźmy.
Senari uśmiechnęła się.
- No to w drogę.
W tym momencie zaczął padać. Mogłam przewidzieć, że zbliża się na burzę,  bo było dzisiaj dość parno. Szliśmy powoli. Nie zwracałyśmy zbytnej uwagi na burzę. W 20 min doszliśmy do jaskini Kii całe przemoczone.
- Hej Kiiyuko... Mogłabyś pomóc nam z tym naszyjnikiem? - zapytałam.

<Kiiyuko?>

wtorek, 22 lipca 2014

Od Nari "Czy to waderka? cz.4" (cd. Kiiyuko)



Myślałam, że umrę ze śmiechu.
- Radzę umyć ci te kiełki - powiedziałam nadal się śmiejąc.
- Po co? - zapytał.
- Chyba nie chcesz wyglądać tak jak teraz.
- No dobra - odparł Kai i podszedł do małej rzeczki.
Posłusznie umył twarz i teraz nie wyglądał aż tak zabawnie. Pierwszy raz ktoś posłuchał moich rad... 
Gdy szliśmy do Kii, z twarzy Kai'ego nadal nie schodził szeroki uśmiech. Zastanawiałam się, dlaczego... Po kilku minutach dotarliśmy do "serca" watahy i weszliśmy do jaskini Alfy.

<Kii?>

piątek, 4 lipca 2014

Od Nari "Czy to waderka? cz.2" (cd. Kai)

Spojrzałam na basiora, który wyszczerzył umazane krwią kły i mordkę. Wyszłam z krzaków i zaczęłam się głośno śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytał zdziwiony.
- Z ciebie...twoje kły - odpowiedziałam i zaśmiałam się.
On dopiero teraz zauważył, że jego mordka jest cała we krwi i sam zaczął się śmiać. Śmialiśmy się tak kilka minut, aż spoważniałam.
- Jesteś bardzo zabawny...Jak masz na imię? - zapytałam.

<Kai?>

niedziela, 8 czerwca 2014

Od Nari "Ucieczka z rodzinnej watahy cz.2"


- Wszystko w porządku - powiedziałam. - Dzięki, że pomogłeś mi się wydostać.
- Musiałem pomóc niewinnej osobie. Ty jesteś Nari, prawda? - zapytał.
- Tak, a ty jesteś...?
- Mike.
Szliśmy przed siebie w upartym milczeniu. Kilka godzin dość męczącej wędrówki później spotkaliśmy stojącą na łące pośród wielu barwnych kwiatów zamyśloną białą waderę. Mike podszedł do niej bliżej i zaczął mówić:
- Hej jestem Mike, a to jest Nari, szukamy watahy, do której moglibyśmy dołączyć.
- Ja jestem Kiiyuko, samica Alfa. - powiedziała przyjacielsko wadera.
- Czy możemy dołączyć do twojej watahy? - zapytałam. Kiiyuko pokiwała z uśmiechem głową. 
No i właśnie tak dostałam się do tej watahy. Mam nadzieję, że tu znajdę swoje miejsce.