Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shendvedő Ashe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shendvedő Ashe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lipca 2017

Od Shenvedo Ashe "Koszmarne lekcje" cz.2 (c.d Sakura Bloodfire)

   Dziś lekcja polowania była wyjątkowa. Nauczycielka zamiast jak zwykle polować nauczała nas jak wygląda polowanie.
-Początek polowania to tropienie. Wilki tropią zwierzynę którą później zabiją. – Rzekła Pani Nauczycielka.- Później gdy już zobaczycie zwierzynę atakujący i zabijający zakradają się na bok, w umówione miejsce w które goniący zagoni zwierzynę wtedy atakujący atakują a gdy zwierzyna jest słaba zabijający zabija.
-Dobra pora na pytania-Zacierała łapki-Aokigaharo co robi tropiący?
-Tropi zwierzynę. –Powiedziała ruda.
-Moone co robi goniący?-Spytała Yuki.
-Zagania ofiary- wytłumaczyła Monne.
-Bloodfire, co robi zabijający? – Najmłodsza waderka wzdrygnęła się. Była widocznie zestresowana.
-Zabija ofiarę.-Wyjąkała cicho.
-Głośniej szczurze.-Zagroziła Pani Nauczycielka.
-Z-z-zabija ofiarę… - Wyjąkała trochę głośniej
-Coś mówiłaś?- Pani Nauczycielka dręczyła Kurę.
-Zabija ofiar-re… - wykrzyczała
-Dobrze, Shen co robi atakujący? – To nagłe zmienienie rozmówcy mnie przeraziło. Nie wiedziałem o co chodzi.
-Co?-Zapytałem nie wiedząc o co chodzi.
-Co robi atakujący glizdo- Nauczycielka Warknęła na mnie tym samym mnie obrażając.
-Atakuje?- Nie byłem pewny odpowiedzi, gdyż nie słuchałem.
-To miało być pytanie?- Zapytał Nauczyciel obraźliewie. Położyłem uszy.
-Wiinteren?-Zapytał.
-Atakujący Atakuje.-Nauczycielka spojrzała na mnie przelotnie po czym zaczęła mówić dalej.
-Więc, zadanie domowe to upolować sarne wspólnie. –rzekła- będziecie w parach. –Rzekła.- Monne i Aokigahara, Navri i Wii, Shen i Kura, Karou i Torance. – powiedziała. – Macie skróconą lekcje,  mam dużo na głowie.
<Sakura? Co będzie dalej? :) >

Uwagi: Wciąż popełniasz mnóstwo głupich błędów, głównie powtórzeń.

niedziela, 4 czerwca 2017

Od Shenvedo Ashe "Czarne chmury imigrują do nas jak uchodźcy" cz. 1 (cd. Aokigahara/Torance/Moone/Navri)

Listopad 2019 r.
Obudziłem się. Taaaaak! Niedziela! Nie ma lekcji! Uradowany wybiegłem z jaskini i pobiegłem w stronę wodospadu. Umyłem się dokładnie i zaczesałem sierść. Osuszyłem skrzydełka i poleciałem szpiegować Navri. Opalała się przy jaskini dzielonej z jej tatusiem. Była taka piękna i seksowna.  Odkąd trochę podrosła stała się poważniejsza i piękniejsza. Poleciałem sprawdzić co u moich kochanych „przyjaciółeczek” Moone oraz Aokigahary. Bawiły się blisko jeziora razem z tą nową, Torance. W mojej głowie pojawił się plan. Plan, by wepchnąć je do tego jeziora. Odczekałem na dobry moment i gdy w końcu nastąpił, podleciałem szybko do jeziora, wpychając waderki do jeziora.
- Eeeej! – Krzyknęły razem. Wylądowałem na kamienistym przybrzeżu i zacząłem się psychicznie śmiać.
- To było śmieszne – podsumowałem, lejąc ze śmiechu. Aokigahara wyszła z wody jako pierwsza i powaliła mnie na kamieniste podłoże.
- ZABIJĘ CIĘ – wykrzyczała. – PRZEZ PÓŁ GODZINY UKŁADAŁAM SWOJE FUTRO – Z jej pyska leciała ślina, jak u psa ze wścieklizną.
- Aoki, spokojnie – Powiedziała Monne, wychodząc z wody. – Nie marnuj własnych sił na debili. – Aokigahara prychnęła i zeszła ze mnie. Wstałem. Na moim pyszczku ciągle widniał ironiczny uśmieszek. Aoki nadal zdenerwowana, w ataku szału, szybkim ruchem przecięła mój policzek.
- Przestańcie!  - Krzyknęła Torance.
- Psy tu nie mają głosu! – Krzyknąłem w jej stronę.
- To że jesteście wilkami nie mówi, że jesteście lepsi od psów! – Kłóciła się.
- Chcesz się przekonać? – Pałałem do niej nienawiścią, było to widać z kilometra. – Ale w sumie nie powinienem bić wader. – Dodałem po dłuższej chwili namysłu, rzucając okiem na Aokigaharę i Monne. – Chociaż ty nie jesteś waderą, tylko suką.
- W jakim sensie suką? – Zapytała Monne.
- W obydwu – uśmiechnąłem się sarkastycznie.
- NIE ŻYJESZ! – Krzyknęła Torance. Rzuciła się na mnie, przewracając mnie na kamienie. Odepchnąłem ją tylnymi łapami. Podniosłem się i wzleciałem w powietrze, tym samym niszcząc jeszcze bardziej sierść Aokigahary. Zaczęły mnie gonić, aż do Gór. Odpocząłem trochę na pewnej półce. Usłyszałem warkot z prawej strony. A nie, jednak z lewej. Rzuciły się na mnie. Zacząłem ich unikać. I nagle stało się coś strasznego. Aokigahara zaczęła krzyczeć. Była na skraju półki skalnej, drapiąc by nie spaść.
- AOKI! – Krzyknęła Tor i Moone. Nagle puściła się i spadła paręnaście metrów na dół. Wzleciałem w powietrze razem z Moone. Jednak nie zdążyliśmy złapać „przyjaciółki”.
- Wezwij kogoś dorosłego! – Wydałem polecenie Monne. Pokiwała głową i poleciała. Torance po chwili zeszła z półki skalnej. Zmierzwiona sierść Aoki była w niektórych punktach pokryta bordową cieczą.
- Czy to krew? – Zapytała przestraszona Torance.
- Nie, ketchup – powiedziałem z ironią. Monne przyleciała.
- Jesteśmy w jakimś odludziu, nie mogłam się odnaleźć – Rzekła.

<Aoki? Moone? Navri? Co będzie dalej? :D>

Uwagi: Wciąż brak daty! Nie "lekci", a "lekcji". Nie każdy wyraz kończący się na i ma je podwojone (np. krwi, jaskini). "Odkąd" ma na końcu "d", a nie "t". "Poważniejsza" piszemy przez "ż". "Przybrzeże" piszemy przez dwa pierwsze "rz" i ostatnie "ż". "Góra" to nazwa konkretnego miejsca, więc zapisujemy ją wielką literą. "Pułk" to jednostka wojskowa, a "półka" piszemy przez "ó". "Zdążyć" piszemy przez "ż". Literówki! Sprawdzaj op. przed wysłaniem! Wciąż zdarzają się powtórzenia. Powinny być 3 zdania przerwy. Ponadto nadal brakuje co niektórych przecinków.
Niemniej jednak widzę postęp.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Od Shenvedő Ashe "Lekcja Obrony" cz.1

Sierpień 2019 r.
 Obudziłem się. Eh. Życie. A co myślałeś? Że pojawisz się w niebie? Tak, w niebie z Navri. Oczywiście. Ehhh. Wstałem, wyczyściłem skrzydła, wyszedłem. A tu co? Oczywiście brzask. Zero słońca. Zero. Ehhhhhh. Poszedłem do Wodopoju. Wypiłem trochę wody. Ciekawe gdzie mieszkają szanowne panie Aoki i Moone. Poszedłem przez Wrzosową Łąkę. Zacząłem szukać ich jaskiń. Szukając tak w końcu odnalazłem jaskinie Monne. Może tak coś jej zrobić? Wiem! Podszedłem do niej. Chwyciłem ją za kłąb, tak by się nie obudziła. Zacząłem ją ciągnąć, co szło mi z wielkim trudem. Była taka ciężka. Gruba bym powiedział. Na jej miejscu ograniczyłbym spożywany tłuszcz. Jęknęła. Usłyszałem, że ktoś nadchodzi. Wszystko działo się tak szybko.
- Hej, Mo... - zobaczyłem nadchodzącą Aoki. Spojrzała się na mnie. - co ty TU robisz? - warknęła.
- Przecież to jest moja jaskinia - powiedziała przez sen Monne. Zaśmiałem się pod nosem.
- Monne! - krzyknęła Aoki, a ja zestresowany ominąłem Aoki i zacząłem uciekać. Po chwili zaczęły mnie gonić. Skoczyłem, rozwinąłem skrzydła i poleciałem w górę. Leciałem tak, a gdy byłem pewny, że za mną nie podążają, wylądowałem w dziwnym miejscu.
- Miau, miau - usłyszałem miauczenie. Podążyłem w tamtą stronę. Zobaczyłem wejście do jaskini. Niepewnie wychyliłem głowę. Zobaczyłem Navri udającą kotka. 
- Mrrrrrmrr - mruczała wtulając się w futro, jej ojca? Chyba tak. Chociaż wcale nie była podobna. Patrzałem na to co wyprawia. TO było dziwne. Był już ranek. Wycofałem się i poleciałem do szkoły. Tooo było dziwne.... Bardzo dziwne. Teraz lekcja obrony. Poczekałem chwile na innych. Dosłownie po paru sekundach przyszedł szaro-czarny basior. Nauczyciel. 
- Dzień dobry - przywitał się.
- Dzień dobry - przywitałem się.
- Jesteś dziś bardzo wcześnie - powiedział.
- Wiem.
- To se poczekamy na resztę - powiedział. I czekaliśmy. Po paru minutach usłyszałem głosy. 
- A kto tu jest? - Obróciłem się w tył. Nikogo nie było. Do przodu też. Odwróciłem się w bok. Zobaczyłem Aoki.
- Zbok - prychnęła Monne - jeżeli następnym razem to zrobisz, to urwę ci te skrzydła zanim piśniesz - zagroziła
- Bo uwierzę - powiedziałem.
- O co ta gównoburza? - zapytał nauczyciel.
- O nic - powiedziały razem i prychnęły.
- A wy co, konie jesteście? - Zaśmiałem się. Zabiły mnie wzrokiem.
- Idź się utop - powiedziała Aoki.
- Jesteście na lekcji uspokójcie się - powiedział Pan Nauczyciel.
- Dobsze- powiedziała obrażona Aoki. Na lekcji było nudno. Mówił co i jak. Nie słuchałem się. Po nudnym ranku przyszła pora na inną nudną lekcje...
 
C.D.N

Uwagi: Nie "poszłem", tylko "poszedłem"! Z tym "d" w środku! W opowiadaniach raczej nie powinno się pisać "se", no chyba, że to cecha charakterystyczna postaci, a takowa do stylu mowy Fermitate nie należy...

sobota, 15 kwietnia 2017

Od Shenvedő Ashe "Tworzenie Eliksirów" cz. 2

Lipiec 2019 r.
Po południu przyszedł czas na lekcje tworzenia Eliksirów. Monne i Aoki na szczęście nie było. Mogłem się wyciszyć. Wszedłem do sali w której odbywa się lekcja, lecz nikogo tam nie zastałem. Po chwili czekania nauczyciel przyszedł. Na jego grzbiecie była torba.
- Dzień dobry - przywitał się.
- Dzień dobry - odpowiedziałem
- Dzisiaj pójdziemy w teren - powiedział - pokaże ci zastosowanie niektórych ziół i gdzie je znaleźć - powiedział. Wyszliśmy z jaskini.
- Proszę pana? - zapytałem
- Tak?
- Jak się pan nazywa? - zapytałem
- Jestem Kai - odpowiedział. Szliśmy tak dalej gdy weszliśmy do Różowego Lasu.
- W Różowym Lesie można znaleźć Róże Hery i inne przydatne zioła. Dziś poszukamy fiołków i pokrzyw - mówił - teraz szukaj fioletowych, małych kwiatów. Za godzinę bądź na skraju lasu z tym co zdobyłeś - powiedział i zniknął. Zacząłem szukać kwiatków. Nie było ich trudno znaleźć. Porastały co dwa metry od siebie. Nazbierałem ich tak dużo, że nie mogłem ich w pysku utrzymać. Przystanąłem i pomyślałem co mógłbym zrobić. Wiem. Położyłem kwiaty na ziemi i przy najbliższym drzewie zacząłem wykopywać norkę. Wykopałem pięćdziesięciocentymetrową norkę i włożyłem fiołki do niej. Zbierałem dalej, gdy poczułem bolesne ukucie w zadek. Pisnąłem i się odwróciłem. Zobaczyłem krzak z pięknymi piętnastoma fioletowymi różami. Uwiedziony ich wyglądem, zerwałem wszystkie. Ból zadawany przez kolce był okropny. Swędzący i kłujący jak ukąszenie szerszenia. Zaniosłem róże do norki. Zerwałem jeszcze trochę fiołków. Minęła już godzina. Zabrałem w pysk to co mogłem i postawiłem sobie ostrożnie na grzbiecie. W pysk zabrałem jeszcze róże i szedłem na skraj lasu. Zobaczyłem już pana nauczyciela. Gdy zobaczył co trzymam w pysku, zdziwił się. Ja się tylko uśmiechnąłem.
- Shenvedő! - powiedział - znalazłeś Róże Hery!
Położyłem te róże na ziemi.
- Co zrobić ze fiołkami? - zapytałem.
- Włóż je do mojej torby, a róże zachowaj dla siebie - powiedział. Włożyłem fiołki do jego torby i zabrałem róże do pyska.
- To co teraz? - zapytałem z różami w pysku.
- Teraz to koniec lekcji, na następnej powiem do czego posłużą nam fiołki - powiedział
- A co z pokrzywami? - zapytałem
- Znalezienie pokrzyw to twoje zadanie domowe - powiedział. Jęknąłem. Poszedłem do swojej norki w której schowałem moje róże. Teraz spotkanie z Aoki! Poszedłem na polanę i czekałem na nią.

    No kiedy ona przyjdzie! Czekam na nią już półtora godziny. Chyba mnie wystawiła. Zasmucony poszedłem do Wodopoju. I co ja teraz ze sobą zrobię? A no, przecież mam zadanie domowe. Znaleźć pokrzywy. Ale następna lekcja tworzenia eliksirów jest dopiero w środę. Załamię się. Depresji dostanę normalnie. A może jednak pozbieram te pokrzywy? To gdy się napiję, polecę po nie.
Zagapiłem się i wszedłem wprost do Wodopoju. Moje skrzydła zamokły. No pięknie, teraz nie będę mógł polecieć. Wypiłem trochę wody i poszedłem szukać tych pokrzyw. Nie mogłem ich znaleźć. Boszeeee, no. Gdy jej się nie chce jest zawsze, gdy jej potrzeba, nie ma jej. Tak jak z pieniędzmi. Ehhh. Znalazłem się na dziwnym terenie. Zobaczyłem pokrzywy. Zabrałem je. Teraz mogę się wracać. Zacząłem się wracać. W połowie drogi zobaczyłem Aoki razem z Moone. Oczywiście.
- Patrz kto idzie - powiedziała Monne - nasz "kolega" - zaśmiała się.
- Co trzymasz w pysku? - zapytała Aoki.
- Pokrzywy
- Pokrzywiło ci psychikę? - zaśmiała się Monne.
- Zadanie domowe z Tworzenia eliksirów - powiedziałem spokojnie. Nabijały się jeszcze trochę ze mnie, gdy w końcu poszły. Straciły u mnie szanse. Ach... Navri. Nienawidzę Aoki i Monne. Nienawidzę ich. Wróciłem do jaskini i schowałem pokrzywy w to samo miejsce gdzie trzymałem róże Hery. Położyłem się i próbując zasnąć, myślałem. Nienawidzę ich. Muszę być od nich lepszy. MUSZĘ. One to wadery. WADERY. Młodsze wadery. MŁODSZE. No tak nie można. Jutro obrona, logika i sztuki kreatywne. W sobotę w południe też. Ech. Najgorsze jest to że przez cały dzień, oprócz wieczoru, będę musiał przebywać z tamtymi babami. 

C.D.N

Uwagi: Wciąż brakuje daty. Nie "weszłem", tylko "wszedłem"! Nie musisz pisać "Pan" wielką literą, bo kiedy tak się robi, zazwyczaj ma się na myśli Jezusa. Stosowanie takiej wersji jest również wykorzystywane... w listach. Różowy Las to nazwa miejsca, więc powinnaś zapisywać ją wielkimi literami. Nie musisz cały czas wtrącać, że mówił, bo przecież to bardzo wyraźnie widać. Wilki nie umieją ustalić godziny.

piątek, 14 kwietnia 2017

Od Shenvedő Ashe "Lekcja polowania" cz. 2

Lipiec 2019 r.
Po nuuuuudnej lekcji historii pora na lekcje polowań. Byłem szczęśliwy, że udało mi się jakoś "namówić" Aoki na zabawę. Stawiłem się przed panią nauczycielką, czekając na resztę. 
- Co dzisiaj będziemy robić? - zapytałem. Spojrzała na mnie wilkiem i parsknęła.
- Uczyć.
- No to to ja wiem, ale dokładniej.
- Uczyć polowań - powiedziała przez zęby.
- Pani będzie mówić czy będziemy zabijać? - zapytałem zniecierpliwiony. Wtem przyszła Aoki razem z Moone. Popatrzały na mnie wilkiem i odeszły ode mnie. Poczułem się odrzucony.
- Czemu się spóźniłyście? - zapytała pani nauczycielka.
- Poszłyśmy coś szybko zjeść i do Wodopoju - wyjaśniła Ruda Wadera.
- Logiczne, iść jeść przed lekcją polowania - docięła pani nauczycielka - nieważne, idziemy dzisiaj, jak to ujął wasz kolega, "zabijać" - powiedziała pani nauczycielka. Pani, Aoki oraz Monne spojrzały na mnie wilkiem. 
- To idziemy? - zapytałem by zabić niezręczną ciszę.
- Nie, stoimy - powiedziała pani nauczycielka i ruszyła do Wodopoju. Co ja im zrobiłem? Żyję?
- Dziś będą polowania w grupie. Z tego powodu, że jest was tylko trzech, ja dołączę do jednego zespołu - powiedziała - Moone, będziesz ze Shen'em - powiedziała, a Monne skrzywiła mordę.
- Proszę pani... - zaczęła Monne.
- Nie jęcz - Powiedziała srogo pani nauczycielka - Masz być z nim i koniec.
Gdy byliśmy na polanie zostałem sam na sam z Monne. Obrażoną Monne.
- Więc? - zapytałem.
- Więc lepiej coś upolujmy, bo nie zniosę twojego towarzystwa
- Dobsze, Najtroszsza Pani - odwzajemniłem, to co mi dawała. Jeżeli ona jest wredna, to ja też będę!
- Pfffff - prychnęła.
- Udajesz pociąg? - zapytałem.
- Zdradzę ci sekret - powiedziała - jesteś Irytujący jak komary bzykające nad uchem w nocy.
- Bzykający? - zapytałem.
- Tak.
- Ciekawe - powiedziałem, machając głową.
- Weź idź się utop.
- W twojej krwi najlepiej - dogryzłem jej.
- Prędzej to ja ci żyły wypruje, niż ty mnie ugryziesz - powiedziała
- Jasne.
- Jak słońce - powiedziała - no to polujesz czy zamierzasz tutaj tak stać?
- Zamieniam się w słup soli, wiesz?
- Warto wiedzieć - zaczęła iść - no to idziesz czy mam cię ruszyć?
- Nie potrzebuję pomocy- powiedziałem i poszedłem za nią - to na co nasza kochana pani chce zapolować?
- Na ciebie - prychnęła
- Mmmm, czy ja o czymś nie wiem? - zapytałem
- Nie wiesz to o dacie swojej śmierci - powiedziała - która nastąpi za chwile jeżeli nie przestaniesz mnie wkurzać.
- Och, księżniczka się wkurzyła - powiedziałem.
- I zaraz cię zaatakuje - powiedziała. Nagle z zza krzaku wyskoczyła sarna.
- GOŃ JĄ! - powiedziała Monne, która wbiegła do jednego krzaku. Zaczęłam ją gonić, jednak była szybsza ode mnie. Jednak udało mi się ją nakierować na krzak, w którym była ukryta Monne. Gdy była już blisko, Monne na nią zaskoczyła i zabiła. Po chwili Yuki i Aoki miały już swoją zdobycz. Pani zabrała zdobycze a ja w tym dniu miałem jeszcze jedną lekcje. Lekcje tworzenia eliksirów. I wtedy spotkanie z Aoki!
C.D.N

Uwagi: Proszę i błagam, zapisuj daty opowiadań! Tak czy inaczej już widzę postęp. Błędów trochę mniej. Podejrzewam, że użyłaś poleconej przeze mnie strony. Op. też dłuższe, więc tak trzymaj! "Pani nauczycielka" to nie żaden tytuł, więc nie pisz tego wielką literą. Przy każdej wypowiedzi nie musi być komentarz! Jeśli jest dialog między dwoma osobami, bardzo łatwo się domyślić, kto co mówi. Jeśli ktoś wypowiada się o grupie złożonej z wyłącznie dziewczyn, nie mówi "poszli", tylko "poszły", tyczy się to również "wybrałyśmy się", "zajrzałyśmy" itd. Ponadto w j. polskim rzadko używa się zaimka dzierżawczego (ja, ty, on, ona, ono, my, wy, oni, one), więc staraj się go unikać, kiedy jest zbędny. Rozumiem, że spodobał ci się frazeologizm "patrzeć wilkiem", ale nie można w kółko powtarzać tego samego żartu. Właściwie to już podchodzi pod błąd w tekście, przez jego wielokrotność. Wodopój to nazwa miejsca, więc powinnaś ją zapisywać wielką literą. "Prosić panią" można o rękę, a chęć zwrócenia na siebie uwagi wyraża zdanie "proszę pani".
"Krwi" piszemy przez jedno "i"! Nie "ugryźniesz", tylko "ugryziesz". Cały czas zamiast "poszedłem" piszesz "poszłem". Dlaczego ta forma jest nieprawidłowa, pisałam już wcześniej. Wszystkie "ochy" i "achy" zapisujemy przez "ch".

Od Shenvedő Ashe "Wilcza historia" cz. 1

Lipiec 2019 r.
 Obudziłem się. Czwartek! Za chwilę lekcja wilczej historii! Wstałem wyczyściłem futro oraz skrzydła i wybiegłem z norki. Najpierw biegłem do wodopoju by móc się napić, później do norki by coś zjeść i wtedy wprost do jaskini, w której uczy się szczenięta. Aoki i Monne już tam były.
- Witam- przywitał mnie Nauczyciel ten sam co uczył magii i tworzenia eliksirów
- Witam - przywitałem się
- No to możemy zaczynać lekcje - powiedział - idziemy do biblioteki - powiedział i wyszedł z jaskini. Potem Ruda Wadera, Aoki, po niej Monne i na końcu ja. Monne była na mnie obrażona chyba, więc poszedłem szybciej, tak, by iść obok Aoki.
- Hej - przywitałem się
- Hej.
- Lubisz wlicza historię? - zapytałem
- Jeszcze nie uczestniczyłam w lekcji, to dlaczego mam oceniać?
- Głupie pytanie - powiedziałem - Może... chciałabyś wieczorem się trochę pobawić na polanie?
- A może po południu? - zapytała.
- Mam wtedy lekcje tworzenia eliksirów.
- Jak będę, to będę - powiedziała.
- Dziękuję - Uśmiechnąłem się i szliśmy tak dalej w ciszy. Gdy dotarliśmy do biblioteki pan dał nam chwilę, byśmy odpoczęli po długiej wyprawie. Aoki znikła pośród półek, a ja podszedłem do Monne.
- Chciałabyś się jutro wieczorem ze mną spotkać?- zapytałem. Popatrzyła na mnie jak na debila.
- Zastanowię się - powiedziała. Po tym pan czytał nam jakąś nudną książkę, a ja się gapiłem na Aoki i Monne.

C.D.N

Uwagi: Pisz daty! Jeśli w kolejny op. będzie tyle błędów i literówek, cofam je do poprawki.

Od Shenvedő Ashe "Tworzenie Eliksirów" cz. 1

Lipiec 2019 r.
Po sztukach walki przyszedł czas na tworzenie eliksirów. Był już wieczór. Czułem już wory pod oczami. Nauczycielem od tworzenia eliksirów był ten sam co uczył magii. Wszedłem do jaskini w której miały od bywać się lekcje.
- Witam - przywitałem się
- Witaj - przywitał się basior - to zaczynamy lekcje.
- Monne nie przyjdzie? - zapytałem
- Nie, dzisiaj nie przyjdzie - odpowiedział.
- To co dzisiaj robimy?
- Dzisiaj wyjaśnię co i jak. Więc, bez mojej zgody nie możesz robić nic, oprócz słuchania. Gdy coś powiem, masz to robić, jasne?
- Tak, Panie - odpowiedziałem.
- To dobrze, a teraz mówię dalej - powiedział - wiec, kiedy mnie nie ma, nikt się nawet nie może ruszyć. Jeżeli kogoś przyłapie na ruszeniu choćby uchem, dostanie zadanie domowe - powiedział - więc, rozumiesz?
- Tak, Panie - odpoweidziałem.
- To teraz możemy przejść do lekcji.- powiedział. Zaczął coś tam wyjaśniać. Co do czego służy. Rozmarzyłem się o Navri. Taaakkk, Navri, Aoki i Monne w mojej norze... Mmm.
- No to wszystko na dzisiaj, możesz iść - powiedział nauczyciel. Pierwszy dzień szkoły za mną! Juhu! Teraz do domku! Mogę się wyspać! Jutro wilcza historia, polowania i tworzenie eliksirów. Czyli dwie lekcje z Aoki i Moone i jedna samotna! Poszedłem do swojej norki, zwinąłem się w kulkę i zasnąłem.

C.D.N

Uwagi: Nadal brakuje daty! Błagam, przestań pisać "już" przez "sz"... Nie "ruhnięciu", tylko "ruszeniu"! Pozostałych, naprawdę licznych, błędów ortograficznych nie chce mi się wypisywać. Po prostu przejrzyj poprzednie uwagi, tam znajdziesz link do strony sprawdzającej takiej rzeczy. Naprawdę warto z niej skorzystać.
Nie musisz pisać nazwy każdej lekcji wielką literą (przyroda, historia, j. polski też nie piszesz wielką).

czwartek, 13 kwietnia 2017

Od Shenvedő Ashe "Sztuki Walki" cz.1

Lipiec 2019 r.
Po lekcji magii przyszła pora na chyba moją ulubioną lekcje. Sztuki walki! Nauczycielem był szaro-czarny basior. 
- Dzień dobry - przywitałem się. 
- Dzień dobry - odpowiedział
- Zaczynamy lekcje? - zapytałem uradowany.
- Poczekamy jeszcze na inną uczennicę - odpowiedział nauczyciel.
- Moone? - spytałem
- Tak - odpowiedział
- A jak będą wyglądały lekcje? - spytałem
- Dowiesz się na lekcji - odpowiedział. Nie mogłem się doczekać. Po paru minutach przyszła Monne. 
- Zaprezentujcie swoje umiejętności - powiedział nauczyciel. Zaczęliśmy się bić, jednak Monne była silniejsza. Pan nauczyciel zaczął wyjaśniać co robię źle. Tak samo Monne. Wyjaśnił to żeby korzystać z pełni swoich umiejętności. Moja najbardziej rozwinięta umiejętność to szybkość. Wyjaśnił, że mam jej używać, nie tylko siłę. Jednak teraz się już nie biliśmy. Zaprowadził nas na polanę. 
- Zróbcie trzy kółeczka wokół polany - powiedział
- Dobrze. - Zaczęliśmy biegać. Gdy ja biegłem już drugie kółko, Monne kończyła trzecie. Nie dam się tak łatwo! Muszę być lepszy! Co za hańba! Młodsza wadera. WADERA. Mnie pobiła i wyprzedziła. Nie mogę tak. Muszę być lepszy! Gdy skończyliśmy kółeczka, pan powiedział byśmy się trochę porozciągali. Próbując się rozciągnąć poczułem, że moje kości są bardzo sztywne. Jak ja się zaniedbałem! Muszę być lepszy! Monne z łatwością robiło się niektóre ćwiczenia, a ja nawet na łatwiejszych odpadałem. Muszę być lepszy!

C.D.N

Uwagi: Koleżanka Shena nazywa się Moone, a nie Monne, choć nie poprawiłam tego ze wzgląd na to, że właścicielka uznała to za użycie (nowej, stworzonej omyłkowo przez Ciebie) ksywki. Ponadto wiele błędów się powtarza. "Zaczął" piszemy przez "ą"!

Od Shenvedő Ashe "Lekcja Magii" cz. 1

Lipiec 2019 r.
Po lekcji polowania jest czas na lekcje magii. Nie wiem, po co na nią idę. Nawet nie mam żywiołu. Jednak poszedłem tam. Nauczycielem magii był stary basior. Jednak była tutaj tyko Moone. Wyszliśmy z jaskini i szliśmy tak na jakąś polanę. 
- Hej, Monne -  szepnąłem do niej. Spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Co? - zapytała. Pewnie nie zapomniała jeszcze, co się stało na lekcji polowań. 
- Masz jakiś żywioł? - zapytałem. 
- Tak, to jest mrok, a ty?- zapytała
- Ja żadnego nie mam- odpowiedziałem.
- To po co uczestniczysz w lekcji? - zapytała
- Ponieważ nie chcę być nieukiem? - odpowiedziałem
- Aha - powiedziała. Była taka słodziutka. Patrzyła w przód, jednak było widać, że widziała to, że ja na nią patrzę. Próbowała na to nie zwracać uwagi, ale ostatecznie wybuchła.
- Co się tak patrzysz?!- zapytała wkurzona.
- Jesteś taka piękna - powiedziałem z uśmiechem na pyszczku. Ona tylko rozszerzyła oczy i wróciła do poprzedniego zajęcia. No co? Powiedziałem prawdę. Nie lubię kłamać. 
- No to zaczynamy lekcje magii - powiedział basior i zaczął coś tam gadać. Moone próbowała skupiać uwagę na tym co mówił nauczyciel, jednak nie potrafiła. Patrzałem się na nią ciągle nie słuchając pana. Nauczyciel ucichł. Zorientowałem się dopiero po chwili, że na mnie patrzy. 
- Powtórz - powiedział.
- Ee... Em..... yyy - zacząłem się jąkać. 
- Następnym razem słuchaj na lekcji - powiedział i zaczął tłumaczyć jak się używa magi i tak dalej.

C.D.N

 Uwagi: Wciąż brakuje daty! Staraj się pisać dłuższe opowiadania. Moone a Monne to dwa różne imiona. Rozwijaj skróty. "Paczam" to kolokwialna forma "patrzę", więc możesz używać jej wyłącznie w rozmowach z kolegami, a nie w opowiadaniach. Ogranicz te "eee" i "yyy", a najlepiej zastąp je całkowicie narracją o treści "Zacząłem się jąkać.". To w zupełności wystarczy.

Od Shenvedő Ashe "Lekcja polowania" cz.1

Lipiec 2019
Obudziłem się. Dzisiaj był ten dzień! Mam iść do szkoły! A jako, że dzisiaj jest środa będziemy się uczyć polować! Wyczyściłem sobie skrzydła i pognałem w stronę odbywających się zajęć.
- Dzień dobry - przywitałem się z nauczycielką, która popatrzyła na mnie wilkiem. Poczekaliśmy jeszcze chwile na innych uczniów. Piękna Ruda Wadera - Aoki zjawiła się po paru sekundach po moim przyjściu, a Moone przyleciała po około dziesięciu minutach, a pani nauczycielka się na nią wkurzyła, że musieliśmy na nią tak długo czekać.
- Dziś nauczycie się taktyki polowania królika- powiedziała pani nauczycielka i zaczęła wszystko objaśniać, a ja, jak to ja, nie słuchałem jej, ponieważ byłem zajęty spoglądaniem na moje koleżanki z watahy. Aoki była skupiona tak samo jak Monne. Były takie słodziutkie, gdy były skupione. Chciałbym je przytulić. Są takie słodkie. Tak jak ta Navri. Lubię małe szczeniaczki. Są takie słodkie. Chciałbym je mieć na własność.
- Uważasz?! - Usłyszałem zdenerwowany głos pani nauczycielki.
- Eeee?- Nie wiedziałem co się dzieje.
- Jeżeli zakochałeś się w uczennicach, to umówisz sie z nimi po lekcji, teraz słuchaj - powiedziała, a ja się zarumieniłem. Aoki i Monne patrzały na mnie dziwnym wzrokiem. Uśmiechnąłem się tylko. Pani wróciła do lekcji. Znowu zacząłem myśleć.
- Shen! - Krzyknęła nauczycielka - Uważaj na lekcji.
- Dobrze, proszę Pani - odpowiedziałem trochę zmieszany. Pani tłumaczyła coś tam jak się zakradać do zająca, wiewiórki, ptaka, myszy, kozicy górskiej, sarny i jelenia. Jakby nie dało się po prostu ich zaatakować i zabić. Miałem luki w pamięci przez swoje zamyślenie, więc po lekcji zapytałem Aoki o to, co na niej było. Powiedziała mi wszystko, ale nadal patrzyła na mnie tym dziwnym wzrokiem.

C.D.N

Uwagi: Proszę, spójrz do poprzednich uwag, bo wiele błędów się powtarza. Tu najbardziej mnie dobiło "który" przez "u", "uczniów" przez "u" (-ów, -ówki się kreskuje!), ponowne "watahy" przez "ch", "umówisz" przez "u" (słowo to pochodzi od mówić czy mowa) czy "wiewiórki" przez "u". Mam jeszcze pytanie - czy Piękna Ruda Wadera to jakiś stały pseudonim nadany przez Shena, czy może mam to potraktować jako błąd? Ponadto określenie pani nauczycielka nie jest żadnym tytułem, więc powinnaś to zapisywać małą literą. Lepiej ograniczać określenie "wkurzać się" w opowiadaniach. Niestety Twoje teksty wyglądają na niezwykle niestaranne.

środa, 12 kwietnia 2017

Od Shenvedő Ashe "Dołączenie"

 Lipiec 2019 r.
Obudziłem się. Ich już nie było. Rozejrzałem się po jaskini. W miejscu, w którym mój brat spał, pozostała tylko srebrna bransoletka. Zabrałem ją i włożyłem sobie na łapę. Wyszedłem z jaskini by ich poszukać. Jednak mimo czasu spędzonych na poszukiwaniach, za nic nie mogłem ich znaleźć. Zasmuciłem się i ruszyłem w stronę południa. Tak jak rodzice zawsze szli na południe. Nie rozumiem, po co iść na południe. Jednak, zamiast się zastanawiać poszedłem na południe. Idąc tak Napotkałem piękną rudą waderę w towarzystwie innej czarno-różowej. Rozmawiały o czymś. Poszedłem do nich.
- Hej, nazywam się Shen, a wy? - zapytałem je.
- Cześć ja jestem Aoki, a to jest Moone - powiedziała ruda wadera - Należysz do tej watahy?
- Jakiej watahy? - zapytałem niczego nieświadomy.
- Watahy Magicznych Wilków - odpowiedziała Moone
- Nie, jestem tu nowy. Wiecie gdzie jest Alfa?
- Jest w jaskini Alf - odpowiedziała Aoki
- Zaprowadzicie mnie? - Zapytałem
- Oczywiście - odpowiedziały. Gdy tak szliśmy i rozmawialiśmy, zobaczyłem w oddali inną całkiem białą waderę. Wyglądała na pięć miesięcy. Była śliczna Jak Aoki i Moone. 
- Wiecie jak ona się nazywa? - zapytałem wskazując na nią.
- To jest Navri - odpowiedziała Aoki. W końcu doszliśmy do jaskini Alfy. Poznałem parę Alfa, która mnie chętnie przyjęła. Szkoda, że rodziny nie ma tutaj ze mną.

Uwagi: Brak daty! Popełniasz całe mnóstwo błędów ortograficznych (o literówkach nie wspominając), więc polecam dla Ciebie oto stronę. Oto niektóre z nich: jusz (powinno być już), rozejsrzałem (rozejrzałem), renke (rękę, choć wilki nie mają rąk, tylko łapy), znaleść (znaleźć), toważystwie (towarzystwie) czy nieświatomy (nieświadomy). Najbardziej poraził mnie jednak błąd "wyszłem", będący niepoprawnym połączeniem słowa "wyszłam" i "wyszedłem". Druga wersja jest poprawna. Drugim takim błędem jest przede wszystkim "wataha", którą zapisuje się nie przez "ch", a "h". Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. Ponadto brakuje wielu przecinków. Popracuj również nad powtórzeniami (przerwa powinna wynosić 2 zdania). Narracja do wypowiedzi nie jest zawsze konieczna, a poza tym nie składa się z wyłącznie "odpowiedziała" i "zapytałem". Istnieją zamienniki, np. odparła, rzekła, oznajmiła itd. Op. jest o jedną linijkę za krótkie, ale ostatecznie uszło.
Ponadto prosiłabym o ponowne przeczytanie opowiadania przed wysłaniem.