Stanęłam jak wryta i spojrzałam na obcego.
- Ch-h-hyba się p-p-panu c-coś pom-myliło
On nie jest twoim ojcem, usłyszałam w głowie swój własny głos, nie może nim być. Ale w tej samej chwili basior odezwał się.
- Wyglądasz zupełnie jak twoja matka... - Spojrzał mi w oczy.
- Tata! - Pojawiła się Katherine.
Mam tego dość - pomyślałam sobie.
- NIE JESTEM TWOJĄ CÓRKĄ! - Zaczęłam wykrzykiwać, co leży mi na sercu. - MYŚLISZ, ŻE W TO UWIERZĘ?! Najpierw przychodzi Nox - cześć, jesteśmy rodzeństwem! A teraz ty! I... Jeszcze ta Kete!...
- Ona nie żyje - posmutniał nagle mój niby "tata".
- Wiem - Rzuciłam siostrze ostre spojrzenie - Zostań sobie z tym swoim "tatusiem" - i odbiegłam.
Uciekałam przed rzeczywistością. Nie zatrzymałam się, aż otoczyły mnie ciemności lasu. Znalazłam mały strumień i zatrzymałam się, by się napić, a basior tak po prostu wyłonił się z wody. Wydałam z siebie zduszony okrzyk. Najpierw go nie poznałam, bo wyglądał, no cóż... inaczej, ale gdy tylko dotknął ziemi przeistoczył się w coś zupełnie innego.
- Nox jest w drodze...
- Powiedz mi prawdę.
<Dakar?>
Uwagi: brak
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leyanira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leyanira. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 kwietnia 2015
piątek, 20 lutego 2015
Od Leyaniry "Co będzie dalej?" cz. 2 (cd. Rafael)
Wstałam i zrównałam się z obcym szczeniakiem. Moja siostra - Katherine zaczęła skakać wokół niego.
- Noxy! Noxy! - Krzyczała. Oczywiście ten "nieznajomy" nic nie widział i nie słyszał
- Noxy? - Powtórzyłam zdziwiona. Basior najwidoczniej się ucieszył. Zamachał energicznie ogonem i uniósł głowę.
- Tak, mam na imię Nox - Chciałam coś powiedzieć, ale usłyszałam głos, który nie wychodził z ust Kete i nie wymawiał ich żaden wilk. Tak, jakby wychodził z mojej głowy.
- On nie kłamie, on cię kocha. Zapytaj o siostrę. Dowiesz się - Nie wiem czemu, zrobiłam tak jak mi przykazano.
- Jest ktoś jeszcze? Siostra, brat?
- Wiem, że twoja siostra bliźniaczka, Katherine nie żyje.
- To za mało - Powiedziałam z naciskiem, choć już mu wierzyłam. - Inny dowód?
Nox uśmiechnął się. Zamknął usta i... Powiedział?
- Słyszymy swoje myśli.
- Wierzę ci - Zapewniłam w myślach - Czy dołączysz? No wiesz, jestem tu sama.
Brat tylko skinął głową. Udał się ze mną do jaskini Alf. Zastaliśmy Rafaela
- Czy brat może dołączyć? - Zagadnęłam nieśmiało. A co, jeśli zacznie o niego pytać?
<Rafi?>
Uwagi: Prawidłowo tytułuj op., bo nie widzę numeru części.
- Noxy! Noxy! - Krzyczała. Oczywiście ten "nieznajomy" nic nie widział i nie słyszał
- Noxy? - Powtórzyłam zdziwiona. Basior najwidoczniej się ucieszył. Zamachał energicznie ogonem i uniósł głowę.
- Tak, mam na imię Nox - Chciałam coś powiedzieć, ale usłyszałam głos, który nie wychodził z ust Kete i nie wymawiał ich żaden wilk. Tak, jakby wychodził z mojej głowy.
- On nie kłamie, on cię kocha. Zapytaj o siostrę. Dowiesz się - Nie wiem czemu, zrobiłam tak jak mi przykazano.
- Jest ktoś jeszcze? Siostra, brat?
- Wiem, że twoja siostra bliźniaczka, Katherine nie żyje.
- To za mało - Powiedziałam z naciskiem, choć już mu wierzyłam. - Inny dowód?
Nox uśmiechnął się. Zamknął usta i... Powiedział?
- Słyszymy swoje myśli.
- Wierzę ci - Zapewniłam w myślach - Czy dołączysz? No wiesz, jestem tu sama.
Brat tylko skinął głową. Udał się ze mną do jaskini Alf. Zastaliśmy Rafaela
- Czy brat może dołączyć? - Zagadnęłam nieśmiało. A co, jeśli zacznie o niego pytać?
<Rafi?>
Uwagi: Prawidłowo tytułuj op., bo nie widzę numeru części.
wtorek, 17 lutego 2015
Od Leyaniry "Nowa" cz. 3 (cd. Kiiyuko)
Odwróciłam się. Miałam ochotę to wykrzyczeć, obwieścić światu. Każdy zna
to szczęście, po udrękach i niepowodzeniach. Kątem oka pochwyciłam
uśmiech Kii. Już biegłam na zewnątrz...
Wyhamowałam ostro tuż przed obłokiem, który zagradzał mi wyjście. W tej samej chwili odezwał się on piskliwym, lecz łagodnym głosem
- Nareszcie! - Od tego momentu chmura zaczęła zmieniać kształt formując się w wilka
- Ale co? - Odpowiedziałam wyzywająco. Nie czułam strachu
- Odkryłaś swój żywioł!
- Taa, jasne.
- To niby dlaczego mnie widzisz? - Teraz widziałam nie obłok, tylko przeźroczystego wilka... On unosił się nad ziemią i wyglądał jak ja
- A czym jesteś w takim razie?
- Nie czym, tylko kim. Nie obrażaj zmarłej siostry! - Tu spuściła łeb - Urodziłam się martwa - to było nie do pomyślenia - jestem z tobą połączona iii... będę cię chronić. Mam wiele mocy. Ja opętałam tamtego wilka, na którego wpadłaś. Sorry, ale tu będzie ci lepiej niż wśród trupów...
- Że co?! - Czułam na sobie wzrok Kiiyuko. Albo uważała to za normalne, albo też widziała to co ja.
- Napadli na nich tuż po twoim odejściu. Zabiliby cię na miejscu. Twoim żywiołem jest Duch i jesteś w stanie z nami rozmawiać, o ile wiem również przywoływać i odsyłać. Wyczuwać teraz będziesz dusze wilków. No wiesz, będziesz wiedziała, kto idzie, czy można mu ufać, w jakim jest nastroju, czy kłamie...
Ale ja już tego nie słuchałam. Rozumiałam. Ostatkami sił to rozumiałam. Spojrzałam na Kiiyuko
- Ja chyba potrafię rozmawiać z duchami...
<Kiiyuko?>
Uwagi: Momentami masz bardzo dziwaczny styl zaznaczania wypowiedzi... Jakby to Ci wytłumaczyć... każda z osobna powinna znajdować się w nowej linii.
Wyhamowałam ostro tuż przed obłokiem, który zagradzał mi wyjście. W tej samej chwili odezwał się on piskliwym, lecz łagodnym głosem
- Nareszcie! - Od tego momentu chmura zaczęła zmieniać kształt formując się w wilka
- Ale co? - Odpowiedziałam wyzywająco. Nie czułam strachu
- Odkryłaś swój żywioł!
- Taa, jasne.
- To niby dlaczego mnie widzisz? - Teraz widziałam nie obłok, tylko przeźroczystego wilka... On unosił się nad ziemią i wyglądał jak ja
- A czym jesteś w takim razie?
- Nie czym, tylko kim. Nie obrażaj zmarłej siostry! - Tu spuściła łeb - Urodziłam się martwa - to było nie do pomyślenia - jestem z tobą połączona iii... będę cię chronić. Mam wiele mocy. Ja opętałam tamtego wilka, na którego wpadłaś. Sorry, ale tu będzie ci lepiej niż wśród trupów...
- Że co?! - Czułam na sobie wzrok Kiiyuko. Albo uważała to za normalne, albo też widziała to co ja.
- Napadli na nich tuż po twoim odejściu. Zabiliby cię na miejscu. Twoim żywiołem jest Duch i jesteś w stanie z nami rozmawiać, o ile wiem również przywoływać i odsyłać. Wyczuwać teraz będziesz dusze wilków. No wiesz, będziesz wiedziała, kto idzie, czy można mu ufać, w jakim jest nastroju, czy kłamie...
Ale ja już tego nie słuchałam. Rozumiałam. Ostatkami sił to rozumiałam. Spojrzałam na Kiiyuko
- Ja chyba potrafię rozmawiać z duchami...
<Kiiyuko?>
Uwagi: Momentami masz bardzo dziwaczny styl zaznaczania wypowiedzi... Jakby to Ci wytłumaczyć... każda z osobna powinna znajdować się w nowej linii.
niedziela, 1 lutego 2015
Od Leyaniry "Nowa" cz. 1 (cd. Kiiyuko)
Obudziłam się w ostatni dzień mojego pobytu w poprzedniej watasze. Była
jeszcze noc, a ciszę przerywały tylko pohukiwania sów.
- Dlaczego ja?! - mruczałam do siebie w myślach.
- Znaleźli mnie i zabrali ze sobą, a ja nie jestem nawet magicznym wilkiem! - Mówiąc to patrzyłam prosto na mojego przyszywanego brata - Arona. Poruszył się. Wstał i usiadł naprzeciw mnie
- Co ty mówisz? Moja... Nasza mama umie wyczuć magicznego wilka.
- Ehe... Czekaj, skąd wiesz co mówiłam?
- Ha! - Odezwał się triumfalnie. - Widzisz?! Jednak masz jakąś moc! - Nadal myślałam, że to zbieg okoliczności. Nie mogłam wytrzymać. Jutro wybieraliśmy się na wschód.
- Nie! - Ryknęłam krztusząc się łzami - N-n-nie zas-s-sługuję! Odejdę! Słyszysz?! Nie idę z wami! - Nie wiem czemu to zrobiłam. Może było mi żal samej siebie. Wybiegłam z Jaskini. W jednej chwili uderzył mnie chłód zimowego powietrza. Cała się trzęsłam, ale biegłam przed siebie w niewiadomym kierunku. Słyszałam tylko jego krzyki
- Ley! Leyanira! Przemyśl to! Błagam! - Przez kwadrans biegłam bez wytchnienia. W końcu dobiegłam do jakiegoś oczka wodnego. Bardzo bolały mnie plecy. Pochyliłam się nad przeźroczystą taflą wody i ujrzałam skrzydła.
- J-j-ja mam s-skrzydła - mruczałam do siebie. Zawróciłam w miejscu. Biegłam do Arona. Musiałam zdążyć przed wymarszem. Nagle coś walnęło mnie w głowę. Momentalnie upadłam na ziemię. Gdy się obudziłam było południe i stał nade mną jakiś basior.
- Dlaczego? - Szeptałam do siebie i odwróciłam się na grzbiet. Okazało się, że nie mogłam tego zrobić, bo moje skrzydła były już ogromne i jeszcze nad nimi nie panowałam.
- Dlaczego mi to zrobiłeś?! Dlaczego! - Przeciągnęłam i schowałam głowę w łapach, by nie widział jak płaczę.
- Nie martw się. Możesz pójść ze mną... jeśli chcesz.
- Co mi to da?! - ryknęłam na cały głos.
- Przynajmniej będziesz mieć dom.
- No dobrze - Wychlipałam po chwili milczenia
- Chodźmy.
Wataha którą pokazał mi nieznajomy była naprawdę ładna. Doprowadził mnie do alfy, a gdy się odwróciłam by mu podziękować jego już nie było. Postanowiłam nikomu o tym nie wspominać.
- Dzień dobry. Mam na imię Leyanira - Przywitałam się grzecznie, tak jak wychowała mnie przyszywana mama.
- Witaj. Jestem Kiiyuko - Powiedziała z uśmiechem
- Czy... Będę miała jakiegoś opiekuna? - Wyrwało mi się nagle. Czułam pustkę w sercu z powodu braku kochającej mamy.
<Kiiyuko?>
Uwagi: Odnoszę wrażenie, że czasami zapominasz użyć Enter'a.
- Dlaczego ja?! - mruczałam do siebie w myślach.
- Znaleźli mnie i zabrali ze sobą, a ja nie jestem nawet magicznym wilkiem! - Mówiąc to patrzyłam prosto na mojego przyszywanego brata - Arona. Poruszył się. Wstał i usiadł naprzeciw mnie
- Co ty mówisz? Moja... Nasza mama umie wyczuć magicznego wilka.
- Ehe... Czekaj, skąd wiesz co mówiłam?
- Ha! - Odezwał się triumfalnie. - Widzisz?! Jednak masz jakąś moc! - Nadal myślałam, że to zbieg okoliczności. Nie mogłam wytrzymać. Jutro wybieraliśmy się na wschód.
- Nie! - Ryknęłam krztusząc się łzami - N-n-nie zas-s-sługuję! Odejdę! Słyszysz?! Nie idę z wami! - Nie wiem czemu to zrobiłam. Może było mi żal samej siebie. Wybiegłam z Jaskini. W jednej chwili uderzył mnie chłód zimowego powietrza. Cała się trzęsłam, ale biegłam przed siebie w niewiadomym kierunku. Słyszałam tylko jego krzyki
- Ley! Leyanira! Przemyśl to! Błagam! - Przez kwadrans biegłam bez wytchnienia. W końcu dobiegłam do jakiegoś oczka wodnego. Bardzo bolały mnie plecy. Pochyliłam się nad przeźroczystą taflą wody i ujrzałam skrzydła.
- J-j-ja mam s-skrzydła - mruczałam do siebie. Zawróciłam w miejscu. Biegłam do Arona. Musiałam zdążyć przed wymarszem. Nagle coś walnęło mnie w głowę. Momentalnie upadłam na ziemię. Gdy się obudziłam było południe i stał nade mną jakiś basior.
- Dlaczego? - Szeptałam do siebie i odwróciłam się na grzbiet. Okazało się, że nie mogłam tego zrobić, bo moje skrzydła były już ogromne i jeszcze nad nimi nie panowałam.
- Dlaczego mi to zrobiłeś?! Dlaczego! - Przeciągnęłam i schowałam głowę w łapach, by nie widział jak płaczę.
- Nie martw się. Możesz pójść ze mną... jeśli chcesz.
- Co mi to da?! - ryknęłam na cały głos.
- Przynajmniej będziesz mieć dom.
- No dobrze - Wychlipałam po chwili milczenia
- Chodźmy.
Wataha którą pokazał mi nieznajomy była naprawdę ładna. Doprowadził mnie do alfy, a gdy się odwróciłam by mu podziękować jego już nie było. Postanowiłam nikomu o tym nie wspominać.
- Dzień dobry. Mam na imię Leyanira - Przywitałam się grzecznie, tak jak wychowała mnie przyszywana mama.
- Witaj. Jestem Kiiyuko - Powiedziała z uśmiechem
- Czy... Będę miała jakiegoś opiekuna? - Wyrwało mi się nagle. Czułam pustkę w sercu z powodu braku kochającej mamy.
<Kiiyuko?>
Uwagi: Odnoszę wrażenie, że czasami zapominasz użyć Enter'a.
Subskrybuj:
Posty (Atom)