Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ajax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ajax. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 maja 2015
Od Ajaxa "To już koniec'' cz. 1
To wszystko... Tak bolało. Otworzyłem lekko oczy. ,,Co się stało?’’ pomyślałem. Przede mną stało kilka wilków. Czułem się słabo, wszystko bolało mnie tak niesamowicie bardzo, że nie dało się tego wytłumaczyć. Usłyszałem rozmowę:
- Co mu się stało?
- Nie mam pojęcia. Znalazłam go w tym stanie niedaleko stąd...
Co ja tam robiłem, co mi się stało? Nie potrafiłem się ruszyć. Byłem cały we krwi, której nikt nie mógł zatamować. Nie panowałem nad oczyma, które same się zamknęły. Nie chciałem jeszcze odejść, udało mi się je otworzyć.
Przede mną stanął wilk, który zauważył, że chcę coś powiedzieć.
- Weź to ze sobą... – powiedziałem tylko do nieznajomego, podsuwając do niego łapą błękitny medalion. W nim świeciła niezliczona ilość białych światełek. Wilk był zdziwiony, ale o nic nie pytał. Tym razem nie chciałem już otwierać oczu, zamknąłem je. Słyszałem głosy wilków, potem stawały się coraz bardziej odległe i... Cisza.
< Tak... Ajax zabity przez nieznane stworzenie, sklerotyk jeden. Wybaczcie, ale odchodzę. :/ To niesamowita wataha warta uwagi, ja nie dość, że nic nie piszę, to jeszcze żal mi ludzi czekających na swoją kolej do dołączenia. Było mi tu naprawdę wesoło i nigdy nie zapomnę ciekawych zdarzeń, jakie miały tu miejsce. Pamiętajcie ludzie, że zawsze możecie się ze mną skontaktować na hw – odpisuję każdemu. Do zobaczenia. ;) >
piątek, 6 marca 2015
Od Ajaxa "Moja historia" cz. 2 (cd. Vanderus)
Tak, tamta wadera dołączyła do watahy. Jednak na całe szczęście nie
zatruła mnie tym jadem, który ma w kłach. Nie byłbym wesoły wyglądając
jak wysuszona ziemia. Miałem, chociaż szczęście, że na mnie nie napadła,
bo źle bym skończył. Gdybym nie powiedział, gdzie jest tamta wadera,
nie byłoby za dobrze.
Westchnąłem cicho i podreptałem nad małą rzekę w lesie. Napiłem się trochę. W zasadzie to nie jadłem nic prawie dwa dni, więc najedzony to ja nie byłem. Z nadzieją, że pod moją nieobecność nie wydarzy się coś niebezpiecznego pobiegłem szukać celu polowania. Tylko nie mogłem za nic znaleźć jakiegokolwiek nadającego się do zjedzenia zwierzęcia. Nic wokół nie było, pustka. Stanąłem i zacząłem zastanawiać się, co pocznę, kiedy usłyszałem wołanie jakiegoś jelenia. Pewnie wzywał stado. Skoczyłem i zacząłem biec.
Nie dzieliło mnie dużo od celu, ale jednak chwilę musiałem tak biec. Myślałem wtedy jedynie o jednym – złapaniu tego jelenia. Już za chwilę czając się w krzakach zobaczyłem go. Był to ogromny samiec, skubiący trawę. Już miałem się na niego rzucić, ale ktoś mnie wyprzedził i go zabił, jednym ugryzieniem.
Tak, mogłem tylko stać i patrzyć, jak ktoś pokonuje mój cel i zjada mi obiad. Nie był to nikt mi nieznany, bo była to...
- Vanderus! – krzyknąłem widząc waderę.
Uśmiechnęła się i na złość mi zaczęła jeść jelenia. Stałem tak bez ruchu, ale za chwile po prostu zacząłem iść. Musiałem znaleźć inne jedzenie. Zobaczyłem zająca i na niego zapolowałem. Musiałem zadowolić się takim małym obiadem, ale ważne, że coś jest.
Zjadłem go i wróciłem do patrolowania. Zapowiadał się długi i nudny dzień...
<Vanderus? Wybacz, że tyle to trwało ale weny to ja nie mam :/>
Westchnąłem cicho i podreptałem nad małą rzekę w lesie. Napiłem się trochę. W zasadzie to nie jadłem nic prawie dwa dni, więc najedzony to ja nie byłem. Z nadzieją, że pod moją nieobecność nie wydarzy się coś niebezpiecznego pobiegłem szukać celu polowania. Tylko nie mogłem za nic znaleźć jakiegokolwiek nadającego się do zjedzenia zwierzęcia. Nic wokół nie było, pustka. Stanąłem i zacząłem zastanawiać się, co pocznę, kiedy usłyszałem wołanie jakiegoś jelenia. Pewnie wzywał stado. Skoczyłem i zacząłem biec.
Nie dzieliło mnie dużo od celu, ale jednak chwilę musiałem tak biec. Myślałem wtedy jedynie o jednym – złapaniu tego jelenia. Już za chwilę czając się w krzakach zobaczyłem go. Był to ogromny samiec, skubiący trawę. Już miałem się na niego rzucić, ale ktoś mnie wyprzedził i go zabił, jednym ugryzieniem.
Tak, mogłem tylko stać i patrzyć, jak ktoś pokonuje mój cel i zjada mi obiad. Nie był to nikt mi nieznany, bo była to...
- Vanderus! – krzyknąłem widząc waderę.
Uśmiechnęła się i na złość mi zaczęła jeść jelenia. Stałem tak bez ruchu, ale za chwile po prostu zacząłem iść. Musiałem znaleźć inne jedzenie. Zobaczyłem zająca i na niego zapolowałem. Musiałem zadowolić się takim małym obiadem, ale ważne, że coś jest.
Zjadłem go i wróciłem do patrolowania. Zapowiadał się długi i nudny dzień...
<Vanderus? Wybacz, że tyle to trwało ale weny to ja nie mam :/>
niedziela, 22 lutego 2015
Od Ajaxa "Tajemnicze stworzenie" cz. 1 (cd. Rose)
- Będziesz tak siedział? - usłyszałem za sobą. - Tyś dzisiaj taki ponury.
To była Rose.
- Nie mam dzisiaj humoru...
- Idę na polowanie, daj znać, kiedy będziesz chciał porozmawiać. - powiedziała po czym pobiegła.
To prawda. Nie miałem humoru, ani trochę. Mimo tego po chwili postanowiłem nie siedzieć w miejscu jak totalny głupek, tylko zrobić coś dla pokonania nudy. Pospacerowałem przed siebie.
- Nudzi mi się, nudzi mi się, nudzi mi się... - powtarzałem cały czas.
Zwróciłem uwagę na pewną nienormalnie mroczną polankę, obok której przechodziłem. Szara, zaschnięta trawa, powyłamywane drzewa, mroczne, brudne jeziorko pośrodku... A do tego to dziwne, czarne stworzenie, które z niego piło.
Jak najszybciej położyłam się w suchej trawie, w celu ukrycia się. Niestety, to COŚ już wcześniej mnie zauważyło. Skierowało srebrne ślepia wprost na mnie. Poczułem lekkie przerażenie.
Wstrzymałem na chwilę oddech, kiedy stworzenie zaczęło podchodzić. Zamknąłem oczy i przestałem się ruszać.
Dziwne COŚ obwąchało mnie, a potem odeszło.
To była zdecydowanie jedna z najdziwniejszych chwil mojego życia. Nie chciałem tam nigdy więcej wracać. Nigdy!
Pobiegłem do Rose i o wszystkim jej opowiedziałem.
<Rose?>
Uwagi: TYTUŁUJ OP. JAK NALEŻY
To była Rose.
- Nie mam dzisiaj humoru...
- Idę na polowanie, daj znać, kiedy będziesz chciał porozmawiać. - powiedziała po czym pobiegła.
To prawda. Nie miałem humoru, ani trochę. Mimo tego po chwili postanowiłem nie siedzieć w miejscu jak totalny głupek, tylko zrobić coś dla pokonania nudy. Pospacerowałem przed siebie.
- Nudzi mi się, nudzi mi się, nudzi mi się... - powtarzałem cały czas.
Zwróciłem uwagę na pewną nienormalnie mroczną polankę, obok której przechodziłem. Szara, zaschnięta trawa, powyłamywane drzewa, mroczne, brudne jeziorko pośrodku... A do tego to dziwne, czarne stworzenie, które z niego piło.
Jak najszybciej położyłam się w suchej trawie, w celu ukrycia się. Niestety, to COŚ już wcześniej mnie zauważyło. Skierowało srebrne ślepia wprost na mnie. Poczułem lekkie przerażenie.
Wstrzymałem na chwilę oddech, kiedy stworzenie zaczęło podchodzić. Zamknąłem oczy i przestałem się ruszać.
Dziwne COŚ obwąchało mnie, a potem odeszło.
To była zdecydowanie jedna z najdziwniejszych chwil mojego życia. Nie chciałem tam nigdy więcej wracać. Nigdy!
Pobiegłem do Rose i o wszystkim jej opowiedziałem.
<Rose?>
Uwagi: TYTUŁUJ OP. JAK NALEŻY
niedziela, 1 lutego 2015
Od Ajaxa "Hades" cz. 18 (cd. Rose)
Już zaraz znaleźliśmy się na miejscu. Zacząłem rozglądać się dookoła, obserwując dziwne miejsce, w którym się znajdowaliśmy. To było okropne. Czuję, że będę miał po tym koszmary.
- Chodźmy. – Zdecydowała Rose. Nie będę się sprzeciwiał. Korytarz jakby nigdy się nie kończył. Szliśmy tak długo, że aż się zmęczyliśmy. Jednak nadzieja powróciła, gdy ujrzeliśmy dziwne światełko na końcu tunelu.
- Czy zginęliśmy? – Chciałem się upewnić.
Na szczęście jeszcze nie. Ale mogło stać się to w każdej chwili. Jeśli Liferia nas dopadnie, nie będę zadowolony, Rose zapewne też. Mimo przerażającego otoczenia zamachałem ogonem, a na moim pysku pojawił się lekki uśmiech. Poszliśmy dalej. Światło było coraz to bliżej z każdym krokiem. Troszkę, tak troszeczkę się jednak bałem. Cały czas pamiętałem tę głowę wilka, straszny uśmiech Liferii...
Nagle chwilowo oślepiło mnie światło. Chyba wyszliśmy z korytarza.
<Rose?>
Uwagi: Wszystkie Twoje op. są tak samo krótkie. Postaraj się pisać dłuższe.
niedziela, 18 stycznia 2015
Od Ajaxa "Tajemnica starej księgi" cz.16 (cd. Rose)
I jej się udało. "Wyczarowała" lustro. W nim, zamiast szkła, znajdowało się dziwne, świecące coś, co wyglądało jakby ktoś godzinę wycierał kartkę kurą pomalowaną na czarno i czerwono. Do tego bolały przez to oczy.
- Co to ma być? To wygląda jak obiad autorstwa mojej matki! – Krzyknąłem.
- To portal. – Powiedziała Rose. Sądziłem, że portale istnieją jedynie w bajeczkach dla szczeniaków. A tu proszę – jednak nie. Nie wiedziałem, co będzie dalej.
- I kto pierwszy? – Zapytałem.
- Sądzę, że ty.
- Co? Przecież panie mają pierwszeństwo! – Uśmiechnąłem się i wepchnąłem ją do portalu. Tak, żem się nagle elegancki zrobił. Zaraz po wepchnięciu tam Rose, postanowiłem nie zostawiać jej tam samej i powoli, ostrożnie wszedłem. To było bardzo, bardzo dziwne. Nie wiem, co działo się po tym. Widziałem ciemność, jakbym śnił, ale byłem totalnie rozbudzony. Nawet raz się uderzyłem, by sprawdzić czy na pewno jeszcze żyję, czy nie śpię. To było okropne. Nie wiem, czy spadałem, czy stałem na niewidzialnej ziemi. Wszystko nagle zniknęło, a Rose nigdzie nie było. Mogłem tylko stać, czy tam lecieć, czekając na to, co może nastąpić lada chwila...
<Rose? Żyjesz tam? xd>
Uwagi: brak
- Co to ma być? To wygląda jak obiad autorstwa mojej matki! – Krzyknąłem.
- To portal. – Powiedziała Rose. Sądziłem, że portale istnieją jedynie w bajeczkach dla szczeniaków. A tu proszę – jednak nie. Nie wiedziałem, co będzie dalej.
- I kto pierwszy? – Zapytałem.
- Sądzę, że ty.
- Co? Przecież panie mają pierwszeństwo! – Uśmiechnąłem się i wepchnąłem ją do portalu. Tak, żem się nagle elegancki zrobił. Zaraz po wepchnięciu tam Rose, postanowiłem nie zostawiać jej tam samej i powoli, ostrożnie wszedłem. To było bardzo, bardzo dziwne. Nie wiem, co działo się po tym. Widziałem ciemność, jakbym śnił, ale byłem totalnie rozbudzony. Nawet raz się uderzyłem, by sprawdzić czy na pewno jeszcze żyję, czy nie śpię. To było okropne. Nie wiem, czy spadałem, czy stałem na niewidzialnej ziemi. Wszystko nagle zniknęło, a Rose nigdzie nie było. Mogłem tylko stać, czy tam lecieć, czekając na to, co może nastąpić lada chwila...
<Rose? Żyjesz tam? xd>
Uwagi: brak
czwartek, 1 stycznia 2015
Od Ajaxa "Żadna sensacja" cz.3 (cd. Sagrina)
Woda była wręcz lodowata. Wynurzyłem się w połowie, bo było tam głęboko
tak, że można było się utopić. Podpłynąłem do wadery, chwyciłem ją za
łapę i wciągnąłem do wody. Zacząłem odpływać śmiejąc się, z nadzieją, że
Sagrina mnie nie dopadnie i nie przytopi.
- Ha! Teraz spróbuj mnie złapać! – Krzyknąłem, do wynurzonej już nowej znajomej.
- A wiedz, że spróbuję!
Popłynęła za mną z ogromną szybkością. Zacząłem uciekać, aż dopłynąłem do brzegu, a tam już biegaliśmy. Robiłem ostre, zygzakowate zakręty. W końcu skoczyła wywracając mnie. Popatrzyła na mnie z uśmiechem.
- No dobrze, dobrze, udało ci się! - Przyznałem wstając. – Hej, idziemy na polowanie?
- A nie jesteś zajęty patrolowaniem? – Chciała się upewnić.
- Nigdy nie działo się nic ciekawego, to zajmie chwilę, co może się stać?
Poszliśmy polować. Sagrina szybko namierzyła spore stado jeleni.
<Sagrina? Me pierwsze opowiadanie w tym roku ^^>
- Ha! Teraz spróbuj mnie złapać! – Krzyknąłem, do wynurzonej już nowej znajomej.
- A wiedz, że spróbuję!
Popłynęła za mną z ogromną szybkością. Zacząłem uciekać, aż dopłynąłem do brzegu, a tam już biegaliśmy. Robiłem ostre, zygzakowate zakręty. W końcu skoczyła wywracając mnie. Popatrzyła na mnie z uśmiechem.
- No dobrze, dobrze, udało ci się! - Przyznałem wstając. – Hej, idziemy na polowanie?
- A nie jesteś zajęty patrolowaniem? – Chciała się upewnić.
- Nigdy nie działo się nic ciekawego, to zajmie chwilę, co może się stać?
Poszliśmy polować. Sagrina szybko namierzyła spore stado jeleni.
<Sagrina? Me pierwsze opowiadanie w tym roku ^^>
środa, 31 grudnia 2014
Od Ajaxa "Żadna sensacja" cz.1 (cd. Sagrina)
Był poranek. Patrolowałem. Nie jest to zbyt zadziwiające zajęcie...
Wręcz nudne. Od tygodnia nie działa się żadna sensacja... Nigdy się nie
działa.
Mimo tego staram się być uważny. Zaglądam do każdej nory, do jakiej zdołam wsadzić głowę. Właśnie zaglądałem do jednej.
- Cześć!
ŁUB!!!
- Aałaaa... - Trzymałem się za obolałą głowę.
- Co robisz? - Zapytała zupełnie obca mi wadera.
- Patroluję. A ty?
Chwilę milczała przyglądając mi się.
- Spaceruję sobie.. Jak masz na imię? Jestem Sagrina.
- Ajax. - Uśmiechnąłem się.
<Sagrina?>
Mimo tego staram się być uważny. Zaglądam do każdej nory, do jakiej zdołam wsadzić głowę. Właśnie zaglądałem do jednej.
- Cześć!
ŁUB!!!
- Aałaaa... - Trzymałem się za obolałą głowę.
- Co robisz? - Zapytała zupełnie obca mi wadera.
- Patroluję. A ty?
Chwilę milczała przyglądając mi się.
- Spaceruję sobie.. Jak masz na imię? Jestem Sagrina.
- Ajax. - Uśmiechnąłem się.
<Sagrina?>
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Od Ajaxa "Tajemnica starej księgi" cz.14 (cd. Rose)
- Lepiej myślę w kątach. Usiądę w kącie i pomyślę. - Powiedziałem i tak
zrobiłem. Rose była odwrócona do mnie tyłem, także myślała.
Po kilku sekundach myślenia na moją głowę spadła czarna, gładka szmata, zasłaniając mi oczy. Była dokładnie taka sama, jak ta, którą miała na sobie Liferia (a przynajmniej na taką wyglądała z bliska).
Przerażony natychmiast stargałem ją z głowy. Okropnie śmierdziała! Trzymając ją za koniuszek popatrzyłem na nią jednym okiem. Była cała pokryta krwią (nie wiem czyją) i poszarpana. Puściłem ją na ziemię i oparłem się o ścianę.
Coś mówiło mi, bym skierował wzrok w górę, więc to zrobiłem. Pod sufitem, na wysokim regale leżała ONA! Tajemnicza wadera, Liferia...
Jej pysk i łapy pokryte tą samą krwią, co szmata... A w jej pysku... Odcięta głowa... Jakiegoś wilka...
Jego krew kilka razy kapnęła na mój pysk. Byłem tak przerażony, że nie byłem w stanie się ruszyć, ani nic powiedzieć.
- A więc zaglądnęliście? - Uśmiechnęła się - Wasz błąd. Będziecie następni.
Wziąłem pierwszą lepszą książkę i w nią rzuciłem, a ona zniknęła.
- Ajax, co w ciebie wstąpiło? Czemu rzucasz książkami? - Zapytała Rose zdezorientowana.
- T-ty... Ty jej nie widziałaś?
- Kogo?
- Liferii... Była tam na regale i trzymała w głowie odciętą głowę wilka... P-powiedziała, że będziemy następni... - Powiedziałem cicho. Zaraz zorientowałem się, że krew tego wilka i szmata zniknęły...
<Rose?>
Po kilku sekundach myślenia na moją głowę spadła czarna, gładka szmata, zasłaniając mi oczy. Była dokładnie taka sama, jak ta, którą miała na sobie Liferia (a przynajmniej na taką wyglądała z bliska).
Przerażony natychmiast stargałem ją z głowy. Okropnie śmierdziała! Trzymając ją za koniuszek popatrzyłem na nią jednym okiem. Była cała pokryta krwią (nie wiem czyją) i poszarpana. Puściłem ją na ziemię i oparłem się o ścianę.
Coś mówiło mi, bym skierował wzrok w górę, więc to zrobiłem. Pod sufitem, na wysokim regale leżała ONA! Tajemnicza wadera, Liferia...
Jej pysk i łapy pokryte tą samą krwią, co szmata... A w jej pysku... Odcięta głowa... Jakiegoś wilka...
Jego krew kilka razy kapnęła na mój pysk. Byłem tak przerażony, że nie byłem w stanie się ruszyć, ani nic powiedzieć.
- A więc zaglądnęliście? - Uśmiechnęła się - Wasz błąd. Będziecie następni.
Wziąłem pierwszą lepszą książkę i w nią rzuciłem, a ona zniknęła.
- Ajax, co w ciebie wstąpiło? Czemu rzucasz książkami? - Zapytała Rose zdezorientowana.
- T-ty... Ty jej nie widziałaś?
- Kogo?
- Liferii... Była tam na regale i trzymała w głowie odciętą głowę wilka... P-powiedziała, że będziemy następni... - Powiedziałem cicho. Zaraz zorientowałem się, że krew tego wilka i szmata zniknęły...
<Rose?>
piątek, 26 grudnia 2014
Od Ajaxa „Tajemnica starej księgi” cz. 12 (cd. Rose)
Rzadko słucham muzykę. Nie jestem melomanem. Rose ma niesamowity głos,
kiedy śpiewała czułem się... Inaczej niż zwykle. Tak jakoś wesoło.
Kiedy skończyła, popatrzyła na mnie.
- To było... Po prostu niesamowite! - Krzyknąłem, a od razu po tym ćwierćnuta zaświeciła białym światłem, jednym z tych, od których bolą oczy.
W tamtym właśnie momencie wstrzymałem oddech. Byłem podekscytowany, a zarazem przerażony. Serce waliło mi jak oszalałe.
Na tamtej stronie było...
<Rose? Nie mam pojęcia, co może być na tamtej stronie :'D>
Kiedy skończyła, popatrzyła na mnie.
- To było... Po prostu niesamowite! - Krzyknąłem, a od razu po tym ćwierćnuta zaświeciła białym światłem, jednym z tych, od których bolą oczy.
W tamtym właśnie momencie wstrzymałem oddech. Byłem podekscytowany, a zarazem przerażony. Serce waliło mi jak oszalałe.
Na tamtej stronie było...
<Rose? Nie mam pojęcia, co może być na tamtej stronie :'D>
wtorek, 23 grudnia 2014
Od Ajaxa "Tajemnica starej księgi" cz. 10 (cd. Rose)
- Wiesz co, Rose? Ja pamiętam tę wilczycę. I wiem o jaką księgę jej
chodzi. Jak ta księga trafi w łapy nieodpowiedniego wilka, skończy się
to masakrą. Wiem co mówię. - Powiedziałem zupełnie poważnie.
To nie czas na żarty, tu chodzi o życie całej watahy!
- No i co teraz?
- Chodź, ta księga jest ukryta przeze mnie. Ale pamiętaj Rose! Nikomu, nikomu, nawet najbardziej zaufanemu wilkowi nie możesz powiedzieć o księdze i o tym co tu zaszło. Okej?
Wadera się zgodziła. Poszliśmy przed moją jaskinię.
Przeszedłem kilka metrów w bok i zacząłem kopać. Zaraz wyjąłem ciężką, brązową księgę.
Położyłam ją w jaskini i wysłałem do Rose znak łapą, aby podeszła.
- Co w niej jest? - Zapytała się.
- Nie mam pojęcia, ale to podobno straszne. Słyszałem, że kiedy wilki tam zaglądają, albo umierają, albo stają się... Inne..
- Inne?
- Nie wiem, co to mogło znaczyć.
<Rose? Zaglądamy?>
To nie czas na żarty, tu chodzi o życie całej watahy!
- No i co teraz?
- Chodź, ta księga jest ukryta przeze mnie. Ale pamiętaj Rose! Nikomu, nikomu, nawet najbardziej zaufanemu wilkowi nie możesz powiedzieć o księdze i o tym co tu zaszło. Okej?
Wadera się zgodziła. Poszliśmy przed moją jaskinię.
Przeszedłem kilka metrów w bok i zacząłem kopać. Zaraz wyjąłem ciężką, brązową księgę.
Położyłam ją w jaskini i wysłałem do Rose znak łapą, aby podeszła.
- Co w niej jest? - Zapytała się.
- Nie mam pojęcia, ale to podobno straszne. Słyszałem, że kiedy wilki tam zaglądają, albo umierają, albo stają się... Inne..
- Inne?
- Nie wiem, co to mogło znaczyć.
<Rose? Zaglądamy?>
niedziela, 21 grudnia 2014
Od Ajaxa "Jak dołączyłam do watahy? [Rose]" cz. 8 (cd. Rose)
- No, no. Śmiej się. - Mruknąłem z uśmiechem i odłożyłem sobie książkę
na bok. Żeby nie tracić czasu zabraliśmy się do roboty. Nie lubię
porządkować, ale w towarzystwie Rose jest to miłe i wesołe przeżycie. Co
z tego, że jakieś pół godziny zmarnowaliśmy na wygłupach i śmianiu się z
niczego...
Jednak to fajne skończyło się, jak ktoś wszedł do środka. Była to czarno-szara wadera, cała poubierana w jakieś czarne wdzianko i... Szmaty? (Nieważne...) Na pysku miała metalowy kaganiec. Był on jednak założony tak luźno, że mogła ta tajemnicza ,,przybyszka z innej planety" w niej swobodnie mówić. Miała świecące, tajemnicze oczy w kolorze żółtym.
- Kryj mnie! - Krzycząc to zasłoniłem sobie oczy łapami. Ha! I kto tu rządzi? Nie ja.
Wadera z tajemniczym spojrzeniem podeszła do mnie, brzęcząc jakimiś łańcuchami zwisającymi z wdzianka.
Chwyciła mnie za futro i przyciągnęła do siebie.
- Posłuchaj, Alfa się niecierpliwi, chce mieć księgę, jasne? Masz trzy dni na dostarczenie mi jej, albo do ciebie przyjdę i cie zabiję! - Szepnęła, dosyć głośno.
Po tym puściła mnie. Skierowała agresywne spojrzenie do Rose, zaczęła iść w stronę wyjścia. Zatrzymała się w wyjściu i powiedziała:
- Do zobaczenia.
Kiedy zniknęła za wyjściem zostaliśmy sami, we dwójkę, w zupełnej ciszy.
<Rose? Piszę to ponad pół godziny xd>
Jednak to fajne skończyło się, jak ktoś wszedł do środka. Była to czarno-szara wadera, cała poubierana w jakieś czarne wdzianko i... Szmaty? (Nieważne...) Na pysku miała metalowy kaganiec. Był on jednak założony tak luźno, że mogła ta tajemnicza ,,przybyszka z innej planety" w niej swobodnie mówić. Miała świecące, tajemnicze oczy w kolorze żółtym.
- Kryj mnie! - Krzycząc to zasłoniłem sobie oczy łapami. Ha! I kto tu rządzi? Nie ja.
Wadera z tajemniczym spojrzeniem podeszła do mnie, brzęcząc jakimiś łańcuchami zwisającymi z wdzianka.
Chwyciła mnie za futro i przyciągnęła do siebie.
- Posłuchaj, Alfa się niecierpliwi, chce mieć księgę, jasne? Masz trzy dni na dostarczenie mi jej, albo do ciebie przyjdę i cie zabiję! - Szepnęła, dosyć głośno.
Po tym puściła mnie. Skierowała agresywne spojrzenie do Rose, zaczęła iść w stronę wyjścia. Zatrzymała się w wyjściu i powiedziała:
- Do zobaczenia.
Kiedy zniknęła za wyjściem zostaliśmy sami, we dwójkę, w zupełnej ciszy.
<Rose? Piszę to ponad pół godziny xd>
czwartek, 18 grudnia 2014
Od Ajaxa "Jak dołączyłam? [Karibu] cz.2" (cd. Karibu lub Rose)
W takich to sytuacjach zawsze panikowałem. Czemu teraz miałoby być inaczej?
- Co co teraz? Co teraz?! Może ma astmę?! – Krzyknąłem.
Rose siedziała cicho i na nią patrzyła.
- Może od razu ją zakopmy?
- Cisza Ajax – mruknęła – ona żyje.
- Jak chcesz..
Usiadłem i zaczęliśmy kontynuować patrzenie na nią. Wyglądała jak martwa, tyle, że żyła. Do tego jest ranna, nie zbyt fajnie...
<Karibu? Rose?>
- Co co teraz? Co teraz?! Może ma astmę?! – Krzyknąłem.
Rose siedziała cicho i na nią patrzyła.
- Może od razu ją zakopmy?
- Cisza Ajax – mruknęła – ona żyje.
- Jak chcesz..
Usiadłem i zaczęliśmy kontynuować patrzenie na nią. Wyglądała jak martwa, tyle, że żyła. Do tego jest ranna, nie zbyt fajnie...
<Karibu? Rose?>
piątek, 12 grudnia 2014
Od Ajaxa "Jak dołączyłam do watahy? [Rose] cz.6" (cd. Rose)
Obudziwszy się wstałem, po czym (potykając się o własne łapy) ruszyłem w
miejsce, w którym miałem spotkać Rose. Ciekawiło mnie, co będziemy
robić na miejscu, bo pogoda dzisiaj nie była tak idealna jak
poprzedniego dnia. Raz było mi zimno, raz ciepło, a w takie dni coś
szczególnie jestem agresywny. Mam nadzieję, że Rose tak nie ma, bo nie
wiem jak skończyłoby się spotkanie dwóch agresywnych wilków.
- Cześć! – Przywitałem ją, truchtając w jej stronę. Chwilowo siedziała i się na mnie patrzyła, ale zaraz uśmiechnęła się lekko i odpowiedziała:
- Hej!
Usiadłem obok i popatrzyłem na nią, czekając aż zaproponuje jakieś zajęcie. Nie miałem pojęcia co możemy robić.
<Rose? Wybacz, że dopiero teraz...>
- Cześć! – Przywitałem ją, truchtając w jej stronę. Chwilowo siedziała i się na mnie patrzyła, ale zaraz uśmiechnęła się lekko i odpowiedziała:
- Hej!
Usiadłem obok i popatrzyłem na nią, czekając aż zaproponuje jakieś zajęcie. Nie miałem pojęcia co możemy robić.
<Rose? Wybacz, że dopiero teraz...>
poniedziałek, 24 listopada 2014
Od Ajaxa "Jak dołączyłam do watahy? [Rose] cz.4" (cd. Rose)
- Ale dlaczego? Uwzięłaś się? – Popatrzyłem na nią, ale pomyślałem, że w
zasadzie naprawdę powinienem to zrobić, więc powoli i leniwie wstałem z
ziemi i zacząłem iść. Rose podążała tuż za mną.
Pokazałem jej Wodopój, Zielony Las, Różowy Las, Pomarańczowe Drzewo, Żółty Las i Most, Wschodni Klif, Jezioro, Jaskinie we watasze, Śnieżny Las i z daleka (bo się bałem xD) Cmentarz.
To było wszystko co na razie zwiedziłem.
Po tym wróciliśmy nad Wodopój, żeby się napić i posiedzieć. Kiedy się tam znaleźliśmy, napiliśmy się, usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy rozmawiać. Coraz bardziej ją lubiłem.
Zanim się obejrzeliśmy robiło się ciemno. Umówiliśmy się tutaj znów jutro, pożegnaliśmy i rozeszliśmy. Musiałem odpocząć, po tym udanym dniu.
<Rose? Wybacz, że tyle to trwało.>
Pokazałem jej Wodopój, Zielony Las, Różowy Las, Pomarańczowe Drzewo, Żółty Las i Most, Wschodni Klif, Jezioro, Jaskinie we watasze, Śnieżny Las i z daleka (bo się bałem xD) Cmentarz.
To było wszystko co na razie zwiedziłem.
Po tym wróciliśmy nad Wodopój, żeby się napić i posiedzieć. Kiedy się tam znaleźliśmy, napiliśmy się, usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy rozmawiać. Coraz bardziej ją lubiłem.
Zanim się obejrzeliśmy robiło się ciemno. Umówiliśmy się tutaj znów jutro, pożegnaliśmy i rozeszliśmy. Musiałem odpocząć, po tym udanym dniu.
<Rose? Wybacz, że tyle to trwało.>
środa, 12 listopada 2014
Od Ajaxa "Jak dołączyłam do watahy? [Rose] cz.2 (cd. Rose)
Zbadałem wzrokiem czy nieznajoma nie ma przy sobie czegoś, czym mogłaby
mnie zabić. Na szczęście nie ma miotacza ognia ani nic takiego. Ale
skoro mój żywioł to ogień... Może nie byłoby tak źle?
- To mogłaś zobaczyć czy nikogo tu nie ma... ZANIM ZNALAZŁAŚ SIĘ NA NASZYCH TERENACH!!! Wybacz, ale będę musiał cię zabić! – Krzyknąłem, zaraz po tym warcząc do niej podbiegłem, skoczyłem, już miałem ją ugryźć, aż ona przeszła krok w lewo, a ja walnąłem łbem o drzewo.
Syknąłem z bólu i się otrzepałem.
- Dobra, tym razem muszę przyznać, że to nie było mądre... – Powiedziałem cicho.
Popatrzyłem na waderę.
<Rose? Brak weny>
- To mogłaś zobaczyć czy nikogo tu nie ma... ZANIM ZNALAZŁAŚ SIĘ NA NASZYCH TERENACH!!! Wybacz, ale będę musiał cię zabić! – Krzyknąłem, zaraz po tym warcząc do niej podbiegłem, skoczyłem, już miałem ją ugryźć, aż ona przeszła krok w lewo, a ja walnąłem łbem o drzewo.
Syknąłem z bólu i się otrzepałem.
- Dobra, tym razem muszę przyznać, że to nie było mądre... – Powiedziałem cicho.
Popatrzyłem na waderę.
<Rose? Brak weny>
wtorek, 30 września 2014
Od Ajax'a "Jak dołączyłem do watahy? cz.1" (cd. chętny)
Jak zwykle chodziłem po nieznanych terenach i się nudziłem, ale tym razem było troszku inaczej... Zgubiłem się.
Nie miałem bladego pojęcia gdzie jestem, ale starałem się bardzo nie panikować.
Zastanawiałem się głównie nad tym, co robić, ale nic do głowy mi nie przyszło.
Postanowiłem, że poszukam drogi powrotnej. Pobiegłem w pierwszą lepszą
stronę. Niestety, to nie była ta strona. Potem nie miałem pojęcia gdzie
biec. Pobiegłem w przeciwną stronę.
Nagle uderzyłem w jakiegoś wilka.
Usiadłem i chwyciłem się za obolały pysk.
Popatrzyłem na wilka ze zdziwieniem, co on tu robił?
- Hej...? – Pisnąłem, wilk był ode mnie wyższy, bałem się takich typów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)