Była zima, a o pożywienie było trudno. Wyszłam na chwileczkę, ale po to,
żeby kogoś poznać. Byłam zimna (bo w moim plemieniu była zima, ale ona
miała minimum dziesięć stopni Celcjusza). Nikogo nie widziałam, więc wróciłam
do jaskini, gdzie było mi cieplej i mogłam rozpalić małe ognisko. Po
drodze zebrałam kilka grubszych gałązek. Rozpalając w mieszkanku ognisko,
nagle coś pojaśniało na ścianie. Podeszłam do jakiegoś napisu, a były
to hieroglify. Przyjrzałam im się i trochę umiałam przeczytać, bo były to
prawdopodobnie znaki od naszych wilczych przodków. Mówiły one tak:
"Poszukać trzeba głowę słonia, co posiada diamentowy kieł. Nie kieruj
się północą kompasu, bo on zmyli cię, a na kolejne przeszkody napotkasz
się". Nie wiedziałam czy mam powiedzieć o tym Alfie czy nie, ale
zostałam przy tym drugim. Myślałam o co tu chodzi, czy to tylko jakiś
skarb, czy do czegoś się przyda.
- Nieee... jednak pójdę do Alfy. - odrzekłam nie wiedząc co robić.
Szłam do Suzanny szybkim krokiem, aż ją zobaczyłam i podeszłam do niej.
- Witaj, muszę Ci coś powiedzieć. - powiedziałam.
- Dzień dobry, a co się stało? - spytała Alfa
- W mojej jaskini były hieroglify, które... - powiedziałam wszystko przywódczyni watahy.
<Możesz dalej, Suzanno? Nie wiem co na to powiesz.>
Uwagi: Liczby w op. piszemy słownie. Na przyszłość postaraj się pisać nieco dłuższe op.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angela. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 października 2015
czwartek, 1 października 2015
Od Angeli "Moja historia"
Pochodzę z plemienia Rainbower. Moja mama miała królewską krew tego
plemienia, ponieważ była siostrą przywódcy stada. To były tęczowe wilki i
ja też nim jestem. Żyliśmy długo, wesoło, aż do czasu jak zjawił się
on. On, czyli stary największy wróg tego plemienia, którego pokonali
około dwadzieścia lat temu, ale nie do końca, bo się odrodził. Gdy miałam kilka
miesięcy, trwała zacięta wojna. On używając swojej całej mocy
przeniósł nas do miejsca niedaleko Watahy Magicznych Wilków. Większość
wilków nie przeżyło tego. Zaledwie kilka tęczowych wilków przetrwało.
Żyliśmy sami przez rok, aż nastąpiła choroba, na którą tęczowe wilki
umierały po kilku sekundach. Zmarli moi rodzice. Miałam wtedy rok i sześć
miesięcy. Ocalałam tylko dlatego, że byłam przykryta jakimś wielkim
liściem w wilgotnej jaskini. Był on wilgotny i
nie dopuszczał do zachorowania. Przez cztery miesiące dorastałam w tamtej
jaskini. Któregoś dnia chodząc po lesie zobaczyłam Kiiyuko. Myślałam, że
to tęczowy wilk, bo przedstawiało mi się, że ma tęczowy ogon.
- Witaj tęczowy wilku! - krzyknęłam do wilczycy.
Kiiyuko popatrzyła się na mnie z dziwnym wyrazem pyska.
- Dzień dobry, ja nie jestem tęczowym wilkiem. - powiedziała.
Zasmucona usiadłam na pobliskim kamieniu i zaczęłam lekko płakać. Kiiyuko podeszła do mnie.
- Czemu płaczesz? - spytała.
- Straciłam plemię, rodzinę! - krzyknęłam płacząc.
- Brakuje ci braci, sióstr?
- I to bardzo!
- A może dołączyłabyś do naszej watahy? Nie będziesz się czuć już samotna, może stworzysz rodzinę?
- Bardzo bym chciała...
- To chcesz?
- Tak!
Ucieszyłam się z tego powodu. Kiiyuko zaprowadziła mnie do Suzanny, Alfy Watahy Magicznych Wilków. Porozmawiałyśmy o mnie, jakie będę miała stanowisko, czyli przyjęła mnie do watahy. Poszłam do swojej nowej jaskini. Przyozdobiłam ją kwiatkami i tęczowymi kolorami. Byłam w cudownym humorze. Widziałam watahę, która była nawet duża i od razu przypomniało mi się moje stado. Ten dzień zakończyłam piosenką wieczorną (była to tradycja w moim plemieniu), a brzmiała ona tak:
Już wieczór zbliża się,
Utulę się do snu.
Już kochane słońce
Nie oświeca drogi nam,
Bo srebrzysty księżyc
Pochodnią nocą jest...
Uwagi: Liczby piszemy w op. słownie. Wilki nie mają twarzy, tylko pyski! "Od razu" pisze się oddzielnie. "Humor" pisze się przez "h".
- Witaj tęczowy wilku! - krzyknęłam do wilczycy.
Kiiyuko popatrzyła się na mnie z dziwnym wyrazem pyska.
- Dzień dobry, ja nie jestem tęczowym wilkiem. - powiedziała.
Zasmucona usiadłam na pobliskim kamieniu i zaczęłam lekko płakać. Kiiyuko podeszła do mnie.
- Czemu płaczesz? - spytała.
- Straciłam plemię, rodzinę! - krzyknęłam płacząc.
- Brakuje ci braci, sióstr?
- I to bardzo!
- A może dołączyłabyś do naszej watahy? Nie będziesz się czuć już samotna, może stworzysz rodzinę?
- Bardzo bym chciała...
- To chcesz?
- Tak!
Ucieszyłam się z tego powodu. Kiiyuko zaprowadziła mnie do Suzanny, Alfy Watahy Magicznych Wilków. Porozmawiałyśmy o mnie, jakie będę miała stanowisko, czyli przyjęła mnie do watahy. Poszłam do swojej nowej jaskini. Przyozdobiłam ją kwiatkami i tęczowymi kolorami. Byłam w cudownym humorze. Widziałam watahę, która była nawet duża i od razu przypomniało mi się moje stado. Ten dzień zakończyłam piosenką wieczorną (była to tradycja w moim plemieniu), a brzmiała ona tak:
Już wieczór zbliża się,
Utulę się do snu.
Już kochane słońce
Nie oświeca drogi nam,
Bo srebrzysty księżyc
Pochodnią nocą jest...
Uwagi: Liczby piszemy w op. słownie. Wilki nie mają twarzy, tylko pyski! "Od razu" pisze się oddzielnie. "Humor" pisze się przez "h".
Subskrybuj:
Posty (Atom)