Obudziłam się. Szeroko ziewnęłam. Znajdowałam się w niezbyt dopracowanym
szałasie zrobionym z drewna. Zbudowałam go sama, na obrzeżach Zielonego
Lasu. Trzymałam się z dala od innych, tylko w potrzebie zbliżałam się
do centrum watahy. Za towarzystwo stanowiła mi przyroda, lub sama ja.
Może wydawać się dziwne, że ja, jako wilk, zwierzę zazwyczaj łączące się
w grupy, staram się tego unikać. Nikt jednak nie jest w stanie wpłynąć
na mnie, więc zapewne zostanie mi tak do końca mojego jakże krótkiego
życia. Silne uczucie pragnienia nie dawało mi spokoju od samego rana.
Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to Wodopój. Nie była to daleka droga, a
potrzeba pragnienia wciąż o sobie przypominało. Byłam wręcz zmuszona,
by udać się właśnie tam, ze względu na silną, wspominaną wcześniej
potrzebę. Przyjęłam pozycję, jakbym się czołgała – było to spowodowane
kiepskim, niskim wyjściem. Musiałam jeszcze, jak się okazało, przeciskać
między drzewami i krzakami, gdyż moje schronienie było szczelnie ukryte
za wszelkiego rodzaju florą Zielonego Lasu, dokładniej na obrzeżach
owego lasu. Ptaki właśnie rozpoczęły poranny koncert. Oczywiście
dodawało to tylko uroku mojej wyprawie nad Wodopój. Do moich uszu
dobiegł szum wody, jego dźwięk. Przyspieszyłam. Moim oczom ukazał się
widok tysięcy, może nawet miliona, kropel łączących się w jedną wielką
całość – zbiornik wodny zwany wodospadem, małym wodospadem. Schyliłam mą
szyją. Na wargach poczułam chłód wody, którą piłam. Dopiero po chwili
zauważyłam, że ktoś mi się przygląda. Ostrożnie odwróciłam się. Ujrzałam
czarną waderę pokrytą czerwonymi plamami. Gdy tylko spostrzegła, że ją
widzę, zerwała się do szybkiego biegu.
- Stój! Porozmawiajmy! – Zaczęłam krzyczeć do obserwującej wcześniej mnie wilczycy. Zaczął się pościg.
< Valka? Nikt nie odpisuje na chętnego, więc chyba muszę pisać do konkretnych osób… >
Uwagi: Spróbuj pisać dłuższe op... wiem, że potrafisz to zrobić. :)
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shira. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 lutego 2016
wtorek, 2 lutego 2016
Od Shiry "Szczęśliwe Polowanie"
Dziś miałam grupę poranną. Po zbudzeniu się ze snu, od razu pognałam, że
tak powiem, do miejsca spotkania. Mieliśmy zaczekać na skraju Zielonego
Lasu, a później wybrać się nad Wodopój, gdyż dziś mieliśmy zapolować na
sarnę.
Po przybyciu był już tam Onurix, ten biały, skrzydlaty wilk, oraz Epona. Brakowało już tylko Tsume, który powinien już tutaj być. Czekaliśmy ukryci w krzakach. Rozległ się dźwięk, jakby ktoś złamał gałązkę. Ostrożnie się odwróciłam. To był Tsume, kiedy zauważył, gdzie jesteśmy, szybko do nas podszedł.
- Jak już wiecie, dziś polujemy na sarnę. Są one nieuważne, więc w grupie łatwo będzie na nią zapolować. Za mną! – Podążaliśmy za naszym dowódcą, a raczej się za nim skradaliśmy, tak naprawdę nie wiedziałam, po co – przecież nie jesteśmy nad Wodopojem. Jednak nie mogłam podważyć decyzji mojego przełożonego, więc posłusznie zrobiłam to, co kazał. Wiatr nam sprzyjał, wiał w przeciwnym kierunku naszej wędrówki, więc z powietrza można było wywąchać zapach zwierzyny. Mogliśmy przyspieszyć. Tsume dał nam komendę, nakazującą ruszanie na swoje pozycje. Na początku, byłam ja – jako goniąca. Sarna piła sobie spokojnie wodę niczego się nie spodziewając. Teraz, zamiast się skradać, zaczęłam biec, nakierowując ją do atakującego – Epony. Byliśmy dość zgraną grupą, wadera dobrze spisała się w swojej roli, naskakując na oszołomione zwierzę. Dołączył się Onurix, aż wreszcie Tsume. To właśnie on miał pierwszeństwo do jedzenia zwierzyny. Oczywiście, jak na każdym polowaniu, były warknięcia, czy "popychanki" – jednak ważne było to, że polowanie się udało i można było posilić się sarną.
Uwagi: "Wodopój" to nazwa miejsca, więc piszemy ją z wielkiej litery. Spróbuj może pisać nieco dłuższe op., bo wiem, że z całą pewnością potrafisz. :)
Po przybyciu był już tam Onurix, ten biały, skrzydlaty wilk, oraz Epona. Brakowało już tylko Tsume, który powinien już tutaj być. Czekaliśmy ukryci w krzakach. Rozległ się dźwięk, jakby ktoś złamał gałązkę. Ostrożnie się odwróciłam. To był Tsume, kiedy zauważył, gdzie jesteśmy, szybko do nas podszedł.
- Jak już wiecie, dziś polujemy na sarnę. Są one nieuważne, więc w grupie łatwo będzie na nią zapolować. Za mną! – Podążaliśmy za naszym dowódcą, a raczej się za nim skradaliśmy, tak naprawdę nie wiedziałam, po co – przecież nie jesteśmy nad Wodopojem. Jednak nie mogłam podważyć decyzji mojego przełożonego, więc posłusznie zrobiłam to, co kazał. Wiatr nam sprzyjał, wiał w przeciwnym kierunku naszej wędrówki, więc z powietrza można było wywąchać zapach zwierzyny. Mogliśmy przyspieszyć. Tsume dał nam komendę, nakazującą ruszanie na swoje pozycje. Na początku, byłam ja – jako goniąca. Sarna piła sobie spokojnie wodę niczego się nie spodziewając. Teraz, zamiast się skradać, zaczęłam biec, nakierowując ją do atakującego – Epony. Byliśmy dość zgraną grupą, wadera dobrze spisała się w swojej roli, naskakując na oszołomione zwierzę. Dołączył się Onurix, aż wreszcie Tsume. To właśnie on miał pierwszeństwo do jedzenia zwierzyny. Oczywiście, jak na każdym polowaniu, były warknięcia, czy "popychanki" – jednak ważne było to, że polowanie się udało i można było posilić się sarną.
Uwagi: "Wodopój" to nazwa miejsca, więc piszemy ją z wielkiej litery. Spróbuj może pisać nieco dłuższe op., bo wiem, że z całą pewnością potrafisz. :)
czwartek, 21 stycznia 2016
Od Shiry "Co nie zabije, to wzmocni" cz. 1 (cd. chętny)
Obudziłam się w mojej ciemnej jaskini, w której spędzałam prawie każdą
noc. Mało kto wiedział, gdzie mam nocleg, więc z reguły nikt mi nie
przeszkadzał. Teraz, na terenie watahy mamy wiosnę. To chyba moja
ulubiona pora roku. Wszystko zaczyna kwitnąć i na nowo budzić się do
życia. Nie wspomnę o tym, że mamy większy wybór zwierzyny na
polowaniach! Zima to dla na dość trudny okres. Kochan poranne, wiosenne
przechadzki, więc czemu nie wybrać się i dziś? Problem w tym, że nie
pamiętam, w której jestem grupie na polowaniu... No cóż, mogę mieć tylko
nadzieję, że nie na poranną. Wyszłam z mojej ciemnej samotni i
właściwie mogłam tą przechadzkę do czegoś wykorzystać - do znalezienia
innych członków watahy. Nie mogę być cały czas na uboczu, muszę poznać
innych. Mimo wszystko większość czasu zawsze spędzam sama i w gruncie
rzeczy mi to nie przeszkadza. Jednak gdybym była bardziej otwarta,
mogłabym mieć wyższą hierarchię w watasze. W końcu "Co nie zabije, to
wzmocni" - kontakty z innymi nie zrobią mi nic złego, chyba, że rozmowa
źle się potoczy i mogę sobie narobić wrogów w watasze. Jednak w końcu
trzeba się ruszyć i iść w końcu kogoś poszukać. Nie mogę tu tkwić. Jak
pomyślałam, tak zrobiłam. W sumie nie szłam zbyt długi kawałek, gdy
poczułam obecność innego wilka, podążającego za mną zapewne od niedawna.
Obróciłam się i przedstawiłam. Postąpiłam nieostrożnie nie znając
przedstawiciela mojego gatunku.
- Jestem Shira.
<Wilku? Z góry przepraszam za wszystkie błędy, piszę z telefonu. >
Uwagi: Jak się już domyślasz... literówki. Dużo literówek.
- Jestem Shira.
<Wilku? Z góry przepraszam za wszystkie błędy, piszę z telefonu. >
Uwagi: Jak się już domyślasz... literówki. Dużo literówek.
czwartek, 14 stycznia 2016
Od Shiry "Kim jestem?" cz. 5 (cd. Vanessa)
Zdawało mi się, że ktoś chce mnie obudzić. Jednak gdy otworzyłam oczy, w
moją twarz świeciły jedynie promyki wschodzącego słońca. Zastanawiałam
się tylko, która jest godzina. Wyciągnęłam z torby telefon - ósma trzydzieści cztery. No,
nieźle sobie dziś pospałam. Na szczęście na polowanie mam grupę
wieczorną. Nie posiadałam się z radości, gdy wyszłam na dwór, czułam
jeszcze emocje z tamtego dnia, kiedy trafiłam na grupę myśliwską. Jednak
mój entuzjazm szybko ucichł - było mi zimno, więc zarzuciłam zielony,
wełniany i ciepły szalik na szyję. Postanowiłam się przejść, bo czemu
nie. Mgła otaczała tereny watahy, lecz zapewne zaraz zniknie. Przeszłam
się do jednego z wielu lasów. Jednak wiosna była ledwo odczuwalna, co
bardzo mnie zasmuciło. Przechadzając się w lesie, nie obyło się bez
spadających warstw śniegu z drzew. Wyczułam zapach wadery... którą już
znałam. Schowałam się po cichutku w krzaki. Wadera przeszła i podniosła
jakiś niebieski medalion. Wtem, zrobiła coś... co... mnie przeraziło.
Spaliła drzewo! Jednak musiałam się opanować, w końcu nie wszyscy są
wilkami ziemi i panują nad przyrodą. Jednak przy tych emocjach
poruszyłam się w krzakach, a Vanessa jak się okazało, wywęszyła mnie.
- Wyłaź! Wiem, że tam jesteś!
- Uhm... przepraszam, nie chciałam przeszkadzać. Ja po prostu się przechadzałam, nic więcej. - Szybko zdobyłam opanowanie i pewność siebie.
- A, to Ty, "Nowicjuszko". - Przypomniało jej się pewnie, jak nazywał mnie Tsume i nadal nazywa. Zaczęłyśmy się śmiać.
- Ech, biedne drzewo. - Nie mogłam się opanować i "pogłaskałam" spalone drzewo.
- Masz żywioł ziemi, zieleni, czy co? - Wadera nadal się śmiała, lecz dla mnie nie było to zbyt śmieszne.
- A wiedz, że mam..
- Ech, przepraszam... Przejdziemy się? - Vanessa próbowała sprostować sytuację.
- Pewnie, gdzie? - Zapytałam się skrzydlatej wadery.
< Gdzie się przejdziemy Van? ^^ >
Uwagi: Godziny zapisujemy słownie, tak samo jak jakiekolwiek cyfry i liczby... Wilk sprawdzający godzinę w telefonie? Doprawdy, fascynujące... ciekawe jak by to wyglądało, gdyby pies próbował pochwycić w łapę smartfona.
- Wyłaź! Wiem, że tam jesteś!
- Uhm... przepraszam, nie chciałam przeszkadzać. Ja po prostu się przechadzałam, nic więcej. - Szybko zdobyłam opanowanie i pewność siebie.
- A, to Ty, "Nowicjuszko". - Przypomniało jej się pewnie, jak nazywał mnie Tsume i nadal nazywa. Zaczęłyśmy się śmiać.
- Ech, biedne drzewo. - Nie mogłam się opanować i "pogłaskałam" spalone drzewo.
- Masz żywioł ziemi, zieleni, czy co? - Wadera nadal się śmiała, lecz dla mnie nie było to zbyt śmieszne.
- A wiedz, że mam..
- Ech, przepraszam... Przejdziemy się? - Vanessa próbowała sprostować sytuację.
- Pewnie, gdzie? - Zapytałam się skrzydlatej wadery.
< Gdzie się przejdziemy Van? ^^ >
Uwagi: Godziny zapisujemy słownie, tak samo jak jakiekolwiek cyfry i liczby... Wilk sprawdzający godzinę w telefonie? Doprawdy, fascynujące... ciekawe jak by to wyglądało, gdyby pies próbował pochwycić w łapę smartfona.
sobota, 9 stycznia 2016
Od Shiry "Historia jak każda inna" cz.3 (C.D Tsume)
- Dziękuję. - Odpowiedziałam sztywno, próbując udawać, że nie obchodzi
mnie to. Oczywiście, że chciałam zostać. Wróciłam do byka (samca
jelenia), a właściwie jego resztek. Odgryzłam kawałek miejsca i
"zaprowadziłam" go na ubocze. Zjadłam ze smakiem i powróciłam do grupy.
Próbowałam nawiązać jako taki kontakt z być może członkami watahy.
Podeszłam do niezwykłej, bo skrzydlatej wilczycy.
- Cześć. - Jestem mistrzem, po prostu mistrzem w nawiązywaniu rozmów. Ten sarkazm.
- Cześć... Shira. - Hmm, jest zamknięta w sobie, to widać. - Dla przypomnienia jestem Vanessa.
Nie sprawiała na mnie wielkiego wrażenia, ale trochę interesująca była.
- Myhym, Va... Vanessa, jeżeli się nie pomyliłam. - Rozmowa się nie kleiła. - Emm, może później pogadamy. Muszę iść. - Była to pierwsza lepsza wymówka.
- Nie ma sprawy. Ja też nie umiem nawiązywać rozmów. - Uśmiechnęła się tylko pod nosem. Domyśliła się oczywiście, że nie muszę nigdzie iść, tylko jestem sarkastycznym mistrzem w nawiązywaniu kontaktów. Trudno, podejdę do kogoś innego, ale na pewno nie teraz. Żeby sobie nie pomyśleli, że jestem towarzyska lub kontaktowa! Postanowiłam trzymać się trochę dalej od watahy, lecz nie na tyle, by mnie nie widzieli. Usłyszałam, jak ktoś mnie woła. Obejrzałam się i ujrzałam wilka.
<Tak, możesz Tsume XD Wilku? Po co mnie zawołałeś? Może być wadera, lub basior.>
- Cześć. - Jestem mistrzem, po prostu mistrzem w nawiązywaniu rozmów. Ten sarkazm.
- Cześć... Shira. - Hmm, jest zamknięta w sobie, to widać. - Dla przypomnienia jestem Vanessa.
Nie sprawiała na mnie wielkiego wrażenia, ale trochę interesująca była.
- Myhym, Va... Vanessa, jeżeli się nie pomyliłam. - Rozmowa się nie kleiła. - Emm, może później pogadamy. Muszę iść. - Była to pierwsza lepsza wymówka.
- Nie ma sprawy. Ja też nie umiem nawiązywać rozmów. - Uśmiechnęła się tylko pod nosem. Domyśliła się oczywiście, że nie muszę nigdzie iść, tylko jestem sarkastycznym mistrzem w nawiązywaniu kontaktów. Trudno, podejdę do kogoś innego, ale na pewno nie teraz. Żeby sobie nie pomyśleli, że jestem towarzyska lub kontaktowa! Postanowiłam trzymać się trochę dalej od watahy, lecz nie na tyle, by mnie nie widzieli. Usłyszałam, jak ktoś mnie woła. Obejrzałam się i ujrzałam wilka.
<Tak, możesz Tsume XD Wilku? Po co mnie zawołałeś? Może być wadera, lub basior.>
wtorek, 5 stycznia 2016
Od Shiry "Jeleń Szczęścia" cz. 1 (cd. chętny)
Mroźny, grudniowy poranek, na dodatek mgła ograniczająca widoczność. I
weź upoluj coś porządnego w pojedynkę oraz taką pogodę! Wytrzymam te
parę dni... Jeżeli znajdę watahę. Zresztą - to nie czas na rozmyślania,
idę coś upolować. Moje łapy delikatnie i szybko poruszały się nad
śniegiem. Widzę jelenia. Ale co mi po jeleniu? Jestem zwierzęciem stadnym, moje miejsce jest w którejś z watah.
Nie na tej samotni, to już tyle lat!... Czy mi się zdaje, czy ta
wataha... poluje na jelenia? Czy jest z nimi samiec lub samica Alfa? Czy
tylko przywódca polowań? Raczej się nie dowiem, jeśli nie spytam. Nie
wydaje mi się, bym widziała już kiedyś te wilki. Jestem na zachodzie
kraju, ciekawe ile szukali, by coś upolować... Jakie są ich tereny...
Tak, nie spieszyło mi się do nich, ale prędzej czy później dowódca
musiał mnie zauważyć. I tak się stało. Duży, młodo wyglądający basior
zbliżył się do mnie pewnym krokiem. Był to zapewne dowódca polowań.
Można powiedzieć, że bycie gończym jest moją tradycją rodzinną. Zapewne
tu także ich mają.
- Wiesz na czyim terenie jesteś? - Wyczułam w głosie nutę zarówno agresji jak i nutę pewności siebie.
- Zapewne na terytorium Waszej lub innej watahy. Przybywam ze wschodu, zwą mnie Shira.
- Czy należysz do jakiejkolwiek watahy?
- Ostatnio należałam jak miałam dwa tygodnie. Do czego Ci te informacje, hę? - Co prawda nie powinnam odzywać się tak do dowódcy polowań, ale nie należę do jego stada.
- Zaprowadzimy Cię do wad... Do osoby, która Cię oceni. - Nie musiał dokończać, wiedziałam, że chodzi o waderę i jest to samica Alfa. Uśmiechnęłam się do siebie pod nosem i poszłam z nimi do centrum. Tam miałam dowiedzieć się, po co mu były te informacje. Po dłuższym czasie wędrówki w śniegu zauważyłam idącą ku nam w moim wieku, brązową, okazałą waderę.
- Macie pożywienie? Kto to jest? - samica przejrzała mnie wzrokiem z niemałym podejrzeniem.
- Polowanie na jelenia zakończyło się klęską... niestety... A to jest Shira, pochodzi ze wschodu i przemierzała nasze tereny.
Wadera dokładnie mi się przyjrzała.
- Witaj na okresie próbnym w naszym stadzie Shiro.
- Dziękuję, spróbuję wykorzystać to jak najlepiej. - "Grzecznie się ukłoniłam" i odsunęłam się tyłem. Za chwilę do brązowej wadery podeszła biała, niemal śnieżna samica. Zapewne matka wadery jak i emerytowana samica Alfa. Zdrzemnęłam się w krzakach, lecz zanim naprawdę zasnęłam, czułam nadal przyjemny dreszczyk emocji przepływający po moim małym, wilczym ciele.
<Obojętnie do kogo, ktoś, kto będzie chciał rozwinąć ;P Muszę się rozkręcić.. ;D>
Uwagi: "Parę" piszemy przez "ę". "Alfa" w tej watasze piszemy z wielkiej litery. Używając trzykropka licz, ile kropek stawiasz, bo zwykle o jednej zapominasz. "Wataha" pisze się przez "h"! Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. Wahura? Wachura? Nie mam pojęcia, co to słowo znaczy, pierwszy raz się z nim stykam, a w dodatku Google nie chce mi nic więcej powiedzieć na ten temat. Z tego, co się dowiaduję jest to imię bądź nazwisko, a nie jakieś konkretne określenie pozycji w danym stadzie. Nie zmieniłam tego ze względu na to, czy mam rację, czy też nie. To, czy się myliłaś, zadecyduj już sama.
- Wiesz na czyim terenie jesteś? - Wyczułam w głosie nutę zarówno agresji jak i nutę pewności siebie.
- Zapewne na terytorium Waszej lub innej watahy. Przybywam ze wschodu, zwą mnie Shira.
- Czy należysz do jakiejkolwiek watahy?
- Ostatnio należałam jak miałam dwa tygodnie. Do czego Ci te informacje, hę? - Co prawda nie powinnam odzywać się tak do dowódcy polowań, ale nie należę do jego stada.
- Zaprowadzimy Cię do wad... Do osoby, która Cię oceni. - Nie musiał dokończać, wiedziałam, że chodzi o waderę i jest to samica Alfa. Uśmiechnęłam się do siebie pod nosem i poszłam z nimi do centrum. Tam miałam dowiedzieć się, po co mu były te informacje. Po dłuższym czasie wędrówki w śniegu zauważyłam idącą ku nam w moim wieku, brązową, okazałą waderę.
- Macie pożywienie? Kto to jest? - samica przejrzała mnie wzrokiem z niemałym podejrzeniem.
- Polowanie na jelenia zakończyło się klęską... niestety... A to jest Shira, pochodzi ze wschodu i przemierzała nasze tereny.
Wadera dokładnie mi się przyjrzała.
- Witaj na okresie próbnym w naszym stadzie Shiro.
- Dziękuję, spróbuję wykorzystać to jak najlepiej. - "Grzecznie się ukłoniłam" i odsunęłam się tyłem. Za chwilę do brązowej wadery podeszła biała, niemal śnieżna samica. Zapewne matka wadery jak i emerytowana samica Alfa. Zdrzemnęłam się w krzakach, lecz zanim naprawdę zasnęłam, czułam nadal przyjemny dreszczyk emocji przepływający po moim małym, wilczym ciele.
<Obojętnie do kogo, ktoś, kto będzie chciał rozwinąć ;P Muszę się rozkręcić.. ;D>
Uwagi: "Parę" piszemy przez "ę". "Alfa" w tej watasze piszemy z wielkiej litery. Używając trzykropka licz, ile kropek stawiasz, bo zwykle o jednej zapominasz. "Wataha" pisze się przez "h"! Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. Wahura? Wachura? Nie mam pojęcia, co to słowo znaczy, pierwszy raz się z nim stykam, a w dodatku Google nie chce mi nic więcej powiedzieć na ten temat. Z tego, co się dowiaduję jest to imię bądź nazwisko, a nie jakieś konkretne określenie pozycji w danym stadzie. Nie zmieniłam tego ze względu na to, czy mam rację, czy też nie. To, czy się myliłaś, zadecyduj już sama.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Od Shiry "Historia jak każda inna..."
Szłam już po raz enty Tą drogą.

Włóczyłam się tu i tam, będąc głodną. Ani kęs posiłku od siedmiu dni. Niedługo mogę paść... ale nie pozwolę sobie. Wytrzymam. Na pewno znajdę watahę, znajdę... jak na zawołanie usłyszałam wycie wilka! Wilka na polowaniu. Tu gdzieś jest zwierzyna. Już wiem co mi nie pasowało tu w zapachu! Łoś i wilki... to ich teren, mogę mieć problem. Na razie zdrzemnę się w ustronnym miejscu i opowiem Wam moją historię.
Oto ja, gdy byłam jeszcze małym szkrabem:

A to mój brat, Haiko. Gdy się urodził, miałam zaledwie rok.

Moja matka zmarła przy jego porodzie, jak i mój malutki brat. Mój ojciec porzucił matkę, gdy narodziłam się ja, przychodził do czasu, gdy zmarł Haiko i matka. Nie chciał nas. Zostałam sama, nie mieliśmy nikogo innego. Znalazłam jednak starego niedźwiedzia, interesującego się Japonią. Przygarnął mnie. Nie wiem, skąd wiedział tyle rzeczy, ale ufałam mu i we wszystko uwierzyłam. Nauczył mnie walczyć, być sobą, jak zebrać się w garść. Jako roczna wilczyca byłam mała, więc Mistrz Niedźwiedź, myślał, że to jakaś padlina. Tak, padlina. Położył mnie na stole, ale zdążyłam się na tyle rozgrzać, by się obudzić. Mistrz był zdziwiony i nie miał serca, by zabić młodą waderę. Być może to dziwne, że przyjaźniłam się z Niedźwiedziem, ale zastępował mi ojca, zastępował mi całą moją rodzinę. Wychował mnie na porządną waderę. Jednak Starzy Mistrzowie Niedźwiedzie muszą w końcu umrzeć, a ja musiałam odejść. I właśnie dochodzimy do miejsca, w którym jesteśmy teraz - jestem w lesie. Mistrz zmarł dwa tygodnie temu. Odkryłam jednak w czasie pobytu u niego coś, co nie każdy wilk posiada. Mówił mi o Watasze Magicznych Wilków, są tam wilki podobne do mnie - mają w sobie chociaż część magii. Ja odnalazłam na razie tylko żywioł ziemi. Opowiadam to w wielkim streszczeniu, ze względu na czas.
Poszłam przyjrzeć się polowaniu. Skład był z zarówno wader jak i basiorów. Basior - najprawdopodobniej przywódca polowania - podszedł do mnie..
<Tsume?>
Uwagi: Op. jest bardziej wartościowe, gdy nie jest zasypane miliardem obrazków... Opisy są dużo cenniejsze od zdjęć. Cyfry i liczby w op. zapisujemy słownie. Co mają znaczyć dwie kropki (..)? Stary niedźwiedź powiadasz? Który interesuje się Japonią? A skąd o niej wgl wie, skoro znajdujemy się w Polsce? Zdaje mi się, że nieco za bardzo poniosła Cię wyobraźnia.

Włóczyłam się tu i tam, będąc głodną. Ani kęs posiłku od siedmiu dni. Niedługo mogę paść... ale nie pozwolę sobie. Wytrzymam. Na pewno znajdę watahę, znajdę... jak na zawołanie usłyszałam wycie wilka! Wilka na polowaniu. Tu gdzieś jest zwierzyna. Już wiem co mi nie pasowało tu w zapachu! Łoś i wilki... to ich teren, mogę mieć problem. Na razie zdrzemnę się w ustronnym miejscu i opowiem Wam moją historię.
Oto ja, gdy byłam jeszcze małym szkrabem:

A to mój brat, Haiko. Gdy się urodził, miałam zaledwie rok.

Moja matka zmarła przy jego porodzie, jak i mój malutki brat. Mój ojciec porzucił matkę, gdy narodziłam się ja, przychodził do czasu, gdy zmarł Haiko i matka. Nie chciał nas. Zostałam sama, nie mieliśmy nikogo innego. Znalazłam jednak starego niedźwiedzia, interesującego się Japonią. Przygarnął mnie. Nie wiem, skąd wiedział tyle rzeczy, ale ufałam mu i we wszystko uwierzyłam. Nauczył mnie walczyć, być sobą, jak zebrać się w garść. Jako roczna wilczyca byłam mała, więc Mistrz Niedźwiedź, myślał, że to jakaś padlina. Tak, padlina. Położył mnie na stole, ale zdążyłam się na tyle rozgrzać, by się obudzić. Mistrz był zdziwiony i nie miał serca, by zabić młodą waderę. Być może to dziwne, że przyjaźniłam się z Niedźwiedziem, ale zastępował mi ojca, zastępował mi całą moją rodzinę. Wychował mnie na porządną waderę. Jednak Starzy Mistrzowie Niedźwiedzie muszą w końcu umrzeć, a ja musiałam odejść. I właśnie dochodzimy do miejsca, w którym jesteśmy teraz - jestem w lesie. Mistrz zmarł dwa tygodnie temu. Odkryłam jednak w czasie pobytu u niego coś, co nie każdy wilk posiada. Mówił mi o Watasze Magicznych Wilków, są tam wilki podobne do mnie - mają w sobie chociaż część magii. Ja odnalazłam na razie tylko żywioł ziemi. Opowiadam to w wielkim streszczeniu, ze względu na czas.
Poszłam przyjrzeć się polowaniu. Skład był z zarówno wader jak i basiorów. Basior - najprawdopodobniej przywódca polowania - podszedł do mnie..
<Tsume?>
Uwagi: Op. jest bardziej wartościowe, gdy nie jest zasypane miliardem obrazków... Opisy są dużo cenniejsze od zdjęć. Cyfry i liczby w op. zapisujemy słownie. Co mają znaczyć dwie kropki (..)? Stary niedźwiedź powiadasz? Który interesuje się Japonią? A skąd o niej wgl wie, skoro znajdujemy się w Polsce? Zdaje mi się, że nieco za bardzo poniosła Cię wyobraźnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)