Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakura Bloodfire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakura Bloodfire. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2017

Od Sakury „Lekcja Polowania” cz.1 (c.d Chętny szczeniak)

Sierpień 2020 r.
Obudziłam się w jaskini, po czym się rozciągnęłam. Wyszłam z legowiska i poszłam do wodopoju by zabić pragnienie. Idąc tak napotkałam dziwnego czarnego wilka. Nie potrafiłam określić jego płci.
- Dzień dobry? - przywitałam się, jednak nie byłam pewna. Wilk spojrzał się na mnie.
- Bezumstvo się cieszy, Cienie też się cieszą – powiedział szaleńczym głosem. – Bezumstvo wita się, Cienie też się witają – uśmiechnął się przerażająco.
- Czy… Pan się dobrze czuje? – Skuliłam ogonek
- Bezumustvo się bardzo dobrze czuje, Cienie też się bardzo dobrze czują. – Poszerzył swój uśmiech. – A ty się dobrze czujesz? – zapytał.
- T-tak… - Rzekłam. – Muszę już iść… - powiedziałam.
- Bezumustvo się żegna, Cienie też się żegnają – zdążył powiedzieć zanim odeszłam. Gadał jeszcze coś później, ale nie usłyszałam już, co gadał. Ze strachu przed tym, że mógłby mnie zaczepić, przebiegłam dalszą drogę do wodopoju. W pośpiechu wypiłam paręnaście łyków wody, po czym poszłam na lekcję polowania.
***
Głód Skręcał mi żołądek, jednak ja musiałam czekać aż zacznie się lekcja. Miałam nadzieje, że przynajmniej coś dostaniemy po polowaniu. Gdy wszyscy przyszli, wredna nauczycielka zaczęła mówić:
- Dziś będziecie trenować pozycje myśliwskie – wyjaśniła. Zasmuciłam się. – Najpierw się rozgrzejcie walką w parach. – Rzekła. – Moone versus Sakura oraz Aokigahara versus Navri – rzekła. Spojrzałam na moją przeciwniczkę. Była większa i… lepsza ode mnie. Zaczęliśmy się gryźć, a raczej ona zaczęła gryźć mnie po kostkach a ja uciekać, bijąc ją od czasu do czasu pazurkami po głowie. Natomiast walka Aokigahary z Navri wyglądała na równą. Obie dobrze walczyły, jednak było widać, że młodsza była od starszej silniejsza.
- Koniec. – Rzekła nauczycielka, gdy miałam już dosyć poranione tylne łapki.  – A teraz poćwiczycie skradanie. – Odrzekła, po czym byliśmy zmuszeni się skradać. Mój tłusty brzuch szurał o trawę. 

<Chętny?>

Uwagi: Brak daty. Powtórzenia. Wodopój to nazwa miejsca!

piątek, 14 lipca 2017

Od Sakury „Koszmarne lekcje” cz.1 (c.d chętny szczeniak lub Yuki)

 Kwiecień 2020 r.
Obudziłam się. Bardzo chciało mi się spać, a oczy mi się kleiły. Wstałam, rozciągnęłam się i wyszłam z jaskini. Poszłam do Wodopoju. Umyłam się i napiłam wody. Poszłam na „tak bardzo” upragnione lekcje zabijania. Ustawiłam się na zbiórce i nie tak jak zawsze nie poszliśmy polować, ale nauczycielka (grrr) tłumaczyła co i jak.
- Początek polowania to tropienie. Wilki tropią zwierzynę, którą później zabiją. – Tłumaczyła Yuki. - Później, gdy już zobaczycie zwierzynę, atakujący i zabijający zakradają się na bok w umówione miejsce, w które goniący zagoni zwierzynę. Wtedy atakujący atakują, a gdy zwierzyna jest słaba, zabijający zabija. – Wytłumaczyła. Gadaliśmy jeszcze o reszcie ataków i tym podobnych. Np. co zrobić gdy ofiara nam ucieknie.
- Dobra, pora na pytania. – Zaczęła. – Aokigaharo, co robi tropiący? – Zapytała.
- Tropi zwierzynę. – Powiedział pilnie rudzielec.
- Monne, co robi goniący?
- Zagania ofiary.
- Bloodfire, co robi zabijający? – na wzmiankę mojego imienia wzdrygnęłam się.
- Z-zabija ofiarę. – Powiedziałam cicho.
- Głośniej, szczurze. – Powiedziała.
- Z-z-zabija ofiarę… - Rzekłam trochę głośniej.
- Coś mówiłaś?
- Zabija ofiar-rę… - prawie krzyczałam.
- Dobrze, Shen co robi atakujący?
- Co? – Zapytał zamyślony Shen.
- Co robi atakujący, glizdo.
- Atakuje?
- To miało być pytanie?
<Chętny?>

Uwagi: Brak daty. Gdy piszesz onomatopeje, nie musisz wduszać klawisza XX razy (chodzi o to, że pisząc np. grrr wystarczy trzykrotne użycie "r" czy np. przy "aaa" [chodzi o pisk przerażenia]). Gdyby tak robił każdy pisarz, miałabyś połowę strony, na której by były same przedłużane samogłoski. "Wodopój" to nazwa miejsca, więc należy ją zapisywać wielką literą. Przed "a", "ale" i "który" powinno się stawiać przecinki. Wypowiedzi to też zdania, więc powinnaś na ich końcu stawiać kropkę.

niedziela, 25 czerwca 2017

Od Sakury "Niby lekcja polowania" cz. 1 (c.d Chętny)

Luty 2020 r.
Obudziłam się. Było bardzo wcześnie rano. Dziś miała być moa pierwsza lekcja polowania. Bardzo się cieszyłam, ale zarówno smuciłam. Będę musiała zabić niewinne żyjątko. Dziś mój wieeelki dzień. Wstałam i wyszłam z jaskini. Poszłam w stronę w której powinna być Wodospad. Gdy byłam przy Wodospadzie wskoczyłam do zimnej wody. Dawała ukojenie moim myślom. Zaczęłam się myć w Wodospadzie i usuwać poty i inne śluzy i wydzieliny z ciała. Chciałam być najczystszą i najpiękniejszą waderką w tej watasze by zaimponować Shenowi. Jego muskularne łapki. Mięciutkie skrzydełka. Piękny, biały uśmiech. Jedwabista biała grzywka. Zielone, głębokie oczy. Mięciutka i jedwabista sierść. On jest taki słodki, przystojny, bez wad, tak ładnie się śmieje, ma taki szeroki uśmiech, wszystko wie, jest CUDOWNY! Jakbym chciała go. Bardzo go chce. Mocno.
Gdy byłam już umyta wyszłam z Wodospadu. Otrzepałam się z wody i poszłam na miejsce lekcji polowania. Zwykle przychodziłam jako ostatnia, a tutaj nikogo nie było. Dosłownie nikogo. Oprócz nauczycielki.
- Gdzie reszta? – Zapytała, warcząc.
- Ni-nie-niewiem – zająkałam się. – A pani wie?
- Tak, oczywiście że wiem. – powiedziała dziwnym tonem - a teraz zmykaj. Odwołane lekcje.
- Proszę panią, ale ja chcę się uczyć! – Krzyknęłam.
- Ale jesteś za słaba – warknęła. Zaczęłam płakać.
- A płacz se, płacz – Nauczycielka odeszła. Tak bardzo chciałam spotkać się ze Shenem! Płakałam, wracając do jaskini. Tak bardzo chciałam go spotkać!
Idąc tak napotkałam… Duże skupisko dziur. Skrzywiłam się i odeszłam o parę kroków. Prawie bym tam wpadła! Przeszły mnie ciarki na samą myśl, że mogłabym być w dziurze. Nagle z niej wypełzł wielki, długi, gruby wąż. Otworzyłam szerzej oczy. Skuliłam ogonek. Moje tęczówki oraz źrenice zapewne były wielkości ziarna grochu. Nie powinnam się ruszać, inaczej zaatakuje.
- A ty co? – Zapytał jakiś głos. O mało nie drgnęłam.

<Chętny?>


Uwagi: Brak daty! Literówki, niestaranność... Kiedy chcesz podkreślić to, że postać przedłuża którąś samogłoskę, nie pisz ich nie wiadomo ile, bo powiedzmy 3 wystarczą (czyli zamiast wieeeeeeeeeeeeelki starczy wieeelki), bo to trochę zaburza estetykę tekstu. Powtórzenia! "Wodospad" to nazwa miejsca, więc należy ją zapisywać wielką literą. Co do opisu kąpieli - lepiej nie przesadzać ze szczegółami, szczególnie że z wydzielin mogłabyś mieć na myśli wyłącznie ślinę (popluła się przez sen?), gdyż mamy do czynienia ze szczeniakiem. Poza tym wilki się nie pocą. Nie "zainponować", tylko "zaimponować". "Gdybybyłam juć"? Nie chodziło czasem o "Gdy byłam już"? Zapomniałaś o kilkunastu przecinkach. Po wykrzykniku nie ma potrzeby stawiania kropki... "Praie bym tam wpadłam!." - to zdanie nie ma za grosz sensu. "Tenczówki" piszemy przez "ę"... A poza tym zmniejszają się wyłącznie źrenice.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Od Sakury „Zawał” cz.1 (c.d Chętny)

 Styczeń 2020 r.
Biegłam w stronę słońca. Nie chciałam tam zostać. Przebiegłam jeden pagórek i już się zmęczyłam. Strasznie dyszałam. Położyłam się pod najbliższym drzewem i zaczęłam odpoczywać. Jednak odpoczynek nie trwał długo. Usłyszałam głośne wycie. Ciarki mnie przeszły od czubków uszu aż po kitę ogona. Rozejrzałam się za źródłem dźwięku. Nic nie zobaczyłam. Usłyszałam stukot łap. Rozejrzałam się. Dobiegał z tyłu mnie. Rozejrzałam się za kryjówką. W oczy rzuciła mi się szpara pomiędzy korzeniami drzewa. Weszłam w nią i się skuliłam. Ziemia zaczęła się trząść a ja zobaczyłam stado sarn uciekającą przed czymś. Atakującym były wilki i parę szczeniaków. Była ich garstka. Wyjrzałam ze swojej kryjówki w ich stronę. Zaczęły atakować sarny. Rozprawiały się z nimi bez najmniejszego problemu. Krew lała się jak z wodospadu. Moja mina przybrała kształt obrzydzenia. Wróciłam do swojej kryjówki.
_______________________________________________________
Siedziałam cicho jak mysz pod miotłą, ale to i tak nie pomogło. Wilki zaczęły ciągnąć za sobą zdobycze. Chyba zabili całe stado! Większe, silniejsze osobniki nosiły na swoich grzbietach więcej sarn niż te mniejsze. Szczeniaki tylko ciągnęły za sobą zdobycze, w przeciwieństwie do reszty. Śmiały się razem i rozmawiały jak to zabiły zdobycz. Nagle jeden z nich się zatrzymał blisko mojej kryjówki.
- Czujecie to? – Zapytał. Był to szaro-biały szczeniak ze skrzydłami.
- Co wyczułeś? – Podeszła tutaj wysoka czarna wadera. – Wilk – powiedziała podnosząc pysk z ziemi. Skuliłam się jeszcze bardziej, jednak szelest ściółki zrobił swoje. Wszystkie wzroki były wpatrzone w  moją stronę. Wadera podeszła bardzo blisko mojej kryjówki i spojrzała się w głąb. Zobaczyłam jej zielone oczy i zapiszczałam. Skuliłam ogonek i położyłam uszy. Otworzyła pysk i ostrymi zębami złapała mnie za kark. Wyciągnęła mnie z kryjówki. Zaczęłam się wić i szarpać.
- Spokojnie, nic ci nie zrobimy - powiedziała jakaś wadera, jednak ja się w ogóle nie uspokoiłam. Wadera która trzymała mnie w pysku rzuciła mnie na ściółkę.
- Cicho bądź, mała glizdo - warknęła. Uciszyłam się, ale za to zaczęłam się trząść. Patrzyłam szeroko otwartymi oczami na zaistniałą sytuacje. Do oczu ciskały mi się łzy.
< Ktoś coś? >

Uwagi: Brak daty. Nie środkuj tekstu za pomocą Spacji! Użyj do tego odpowiedniego narzędzia lub zostaw niesformatowane - z tym uporam się sama. "Już" piszemy przez "ż". "Skulić się" piszemy przez "s". "Parę" (mówiąc o ilości) ma na końcu "ę". "Kształt" piszemy przez "sz"! "W ogóle" piszemy osobno. Powtórzenia. Literówki.