Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2015

Od Rose "Hades" cz. 17 (cd. Ajax)

Teleport trwał tylko chwileczkę. Nie było to zbytnio przyjemne, ale jakoś dało się przeżyć. Szybko wyskoczyłam z portalu i otrząsnęłam się. Przede mną rozciągał się korytarz o wysadzanej kocimi łbami podłodze i ścianami zrobionymi z czerwonego kamienia. Hades. Zmarszczyłam brwi. To w takim razie gdzie jest Styks? Nagle z tyłu usłyszałam syczenie. Nadstawiłam uszy i obróciłam się. Portal wygasł. Czyli Ajax'owi się nie udało. Zmarszczyłam nos. No świetnie. Teraz muszę go wyciągać z Międzyprzestrzeni. Westchnęłam ciężko i sięgnęłam do torby (którą zawsze mam przy sobie) i wyjęłam z niej łapacz snów. Mało kto wie, że każdy taki gadżet, który ma w środku plecionki obsydian łączy się z Międzyprzestrzenią. Mruknęłam zaklęcie, a świat zaczął się rozmywać i powoli znikać. Chwilkę potem stałam już na czarnej plamie obok Ajax'a.
 - Co ty tu... - zaczął, ale zatkałam mu pysk łapą
- W Międzyprzestrzeni tracisz energię trzy razy szybciej. Każde słowo kosztuje. A teraz wynośmy się stąd. - wydyszałam Złapałam basiora za łapę i wypowiedziałam zaklęcie po raz kolejny.

<Ajax? Wena mnie opuściła>

Uwagi: brak, prócz tego, że Twoje op. zazwyczaj są tej samej długości. Postaraj się o trochę dłuższe. Nie liczy się ilość, ale jakość.

piątek, 2 stycznia 2015

Od Rose "Demony w snach, demony w duszy" cz. 2 (cd. chętny)

Rowy po łzach ciągnęły się w dół aż do końca mego pyska, ale same łzy już nie leciały. Futro na całym ciele było albo poplamione, albo pozlepiane przez błoto i deszcz. W kilku miejscach były poprzyczepiane rzepy i kilka igieł z krzewów. Mięśnie w moich łapach odmawiały posłuszeństwa po kilku dniach wegetowania. Wreszcie zatrzymałam się pod smukłą brzozą. Oddychałam szybko i płytko, a za chwilę zaczęłam kaszleć.
- Jeszcze tydzień i się wykończę. - zajrzałam do skórzanej torby, którą wzięłam z jaskini.
Woda, orzechy, kawałek suszonego łososia i trochę świeżej pokrzywy. Westchnęłam ciężko i usadowiłam się na wystającym, bardzo grubym korzeniu drzewa. Po oględzinach terenu, na którym akurat już nie wytrzymałam w biegu. Byłam niedaleko terenów watahy. Na horyzoncie złocisty dysk powoli zniżał się, aż w końcu zniknął na dobre. Włożyłam torbę pod korzeń, a sama skuliłam się i zasnęłam.
Obudził mnie radosny śpiew ptaków. Powoli otworzyłam znużone powieki i ziewnęłam przeciągle. Wreszcie się wyspałam. Prędko uwinęłam się ze skromnym, wegetariańskim śniadaniem (orzechy, listek pokrzywy) i zostawiając torbę pod drzewem wyruszyłam do małego lasku niedaleko łąki, na której rosło moje zbawienne drzewo. W lesie panowała głucha, dzwoniąca w uszach cisza. Jednak kiedy wciągnęłam powietrze w mój nos wdarł się silny zapach dzików. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Bezszelestnie podążyłam za wonią, aż dotarłam do niewielkiej polanki na której pasły się trzy małe warchlaki. Rozejrzałam się czujnie. Na szczęście matki nie było w pobliżu. Szybko rzuciłam na siebie zaklęcie niewidzialności i podeszłam cichutko do najtłustszego malucha, złapałam go za kark skręcając go przy okazji i pobiegłam w krzaki. Warchlak jeszcze trochę kwiczał, ale potem zwiotczał i stał się cięższy niż przedtem. Jakoś dowlokłam go do drzewa i pożarłam łapczywie. Po skończonym posiłku zaczęłam wyczepiać igły i rzepy z mojej sierści i czyścić je wodą. Kiedy skończyłam zabiegi, wyglądałam prawie jak ja. Z wyjątkiem podkrążonych oczu i przywiędłych róż w sierści. Nagle rozproszył mnie hałas. Wilk. Z mojej watahy.

<Ktosiu?>

czwartek, 1 stycznia 2015

Od Rose "Tajemnica starej księgi" cz. 15 (cd. Ajax)

Zaczęłam bawić się różą w moim futrze. Robię tak tylko, kiedy jestem zdenerwowana, albo nad czymś intensywnie. Ajax marszcząc brwi przechadzał się między półkami, od czasu do czasu rzucając zaniepokojone spojrzenia w stronę ściany z półką, na której rzekomo siedziała Liferia.
- Jakie znasz języki? - spytał wreszcie
- Mowę zwierząt, kilka odmian elfickich, i ludzki. - odparłam
- Tyle? - spojrzał na mnie zawiedziony.
- No może powiedzmy,że umiem porozumieć się z tą "czarną stroną". - wzruszyłam ramionami
- To na co jeszcze czekasz? - wytrzeszczył na mnie oczy
- Ale... co mam zrobić?
- Nie wiem wyczarować magiczne lustro, coś takiego. - parsknął radośnie - Możemy się z nią porozumieć i jakoś to wyjaśnić!
Potrząsnęłam głową.
- Przeceniasz mnie.

<Ajax?>

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Rose "Tajemnica starej księgi" cz. 13 (cd. Ajax)

Z księgi wypadło mnóstwo małych, pożółkłych karteczek zapisanych małym, choć równym pismem. Był tylko jeden problem... nie dało się tego odczytać. W pierwszej minucie nie wiedziałam o co chodzi, ale Ajax podsunął mi ciekawą propozycję.
- A może to odbicie lustrzane? - spytał nieśmiało
- No jasne! Lustro! Miałam tu jakieś. - obrzuciłam rozhisteryzowanym moją głupotą spojrzeniem - O tu jest.
Tekst nadal był nieczytelny. Co prawda były normalne słowa, ale przeważającą większość była zapisana niezrozumiałym językiem.

<Ajax? Ulysess'a Moore'a się naczytałam i stąd te karteczki>

wtorek, 23 grudnia 2014

Od Rose „Demony w snach, demony w duszy” cz. 1

Obudziłam się spocona na posłaniu. To co mi się śniło…
Z kamiennego labiryntu nie dało się wyjść. Użyłam zaklęcia Oculusa (kto nie czytał Baśnioboru – marsz mi czytać) , nie ma wyjścia. Waliłam łapami w ścianę i gdybym miała głos wyłabym jak zrozpaczony pies. Po co ja czytałam głupawe kroniki zamiast usiąść do zaklęcia lotu. Jak to było?
„Strach przekuj w siłę, siłę przekuj w moc, moc przekuj w zemstę”.

Uśmiechnęłam się smutno – Malcolm, kochany kuzyn, ojczym. Zaczęłam biec przed siebie. Z podłogi podrywały się wielokolorowe motyle i trzepocąc skrzydłami powoli oddalały się w szarą pustkę na górze. Łzy płynęły mi z oczu potokami, kiedy tak biegłam przez niekończący się labirynt śmierci. Szybkim zaklęciem błyskawicy powaliłam maszkary czekające za zakrętem. Przez chwilę czułam się jakby to wiatr popychał mnie i szeptał mi do ucha słowa otuchy. Nagle przede mną wyrosły z ziemi tak okropne demony, że chciało się oderwać się od nich wzrok, by nie prześladowały cię w koszmarach. Jeden był jaszczurem, drugi baranem, a trzeci… krzyżówką bobra, karczocha, gąsienicy i antylopy. Pierwszy i największy uśmiechnął się szeroko odsłaniając zniszczone, czarne kły.
- Podoba ci się u nas? – zapytał ochrypłym głosem, po czym zakasłał i wypluł ponad pół litra zielonej flegmy
Cofnęłam się zniesmaczona.
- Na dziesięć gwiazdek dałabym – 10. – odparłam i przybrałam kamienną minkę, którą zawsze stosowałam w kłótniach
- No to szkoda – dodał trzeci charcząc tak, że ledwo go zrozumiałam – Bo zostaniesz tutaj na wieki.
- A tak w ogóle, witaj w swoim starym domu! – drugi rozłożył ramiona i podszedł do mnie i poślizgnął się na flegmie pierwszego
Skrzywiłam się z obrzydzeniem.
- Ohydni jesteście.
Nagle w mojej głowie rozległo się nie mniej niż tysiąc głosów, a raczej szeptów.
- Nie krzyw się, przecież w duszy sama nim jesteś. – mówiły

W biegu złapałam torbę i wybiegłam.
- To tylko sen, Rose. To tylko sen. – powtarzałam sobie, ale jakoś nie chciałam w to uwierzyć.
Przede mną wyłoniło się zbiorowisko wilków. Miały torby i najwyraźniej pakowały jakieś paczki. Nie zaszczyciły mnie nawet spojrzeniem, a ja biegłam dalej…

<C.D.N>

Od Rose „Tajemnica starej księgi” cz. 11 (cd. Ajax)

Przez chwilę moje oczy rozbłysły czerwonym światłem, a po ciele przebiegł zimny dreszcz. Poczułam, że pragnę ją otworzyć, a nóż kryje się w niej ukryty skarb, a te pogłoski o umieraniu są łgarstwem. Już wyciągałam po nią łapy, kiedy uświadomiłam sobie, że zaślepiła mnie chciwość. Cofnęłam łapy i zmarszczyłam nos. Rozejrzałam się niespokojnie.
- Coś się stało? – spytał poddenerwowany Ajax
- Ta księga jest zła do szpiku… kartek – mruknęłam – Znam te rodzaje ksiąg. Lepiej nie otwierać jej po zmroku, na dworze.
Kiedy już znaleźliśmy się w bibliotece przygryzając wargi powoli i ostrożnie otworzyłam księgę. Wyglądała niewinnie. Nagle przez okno do pomieszczenia wpadł zimny wiatr i przekartkował księgę. Zatrzymał się na rozdziale „Demony w wilczym ciele”. Spojrzałam na kartkę i zamarłam. Na obrazku widniałam ja. Z ust Ajax’a wydobyło się ciche piśnięcie.
- Ajax… - zaczęłam się tłumaczyć.
- Ja nie jestem… - wydukał – Nie jestem demonem. – spojrzał na mnie ze strachem i poczuciem winy
- Ale to ja jestem na tym obrazku – zamknęłam oczy
- Nie, to ja. – mruknął i już miał zamykać księgę, gdy ja w olśnieniu zablokowałam jego łapę.
- Na tym obrazku jest każdy i zarazem nikt. Każdy widzi siebie.
Następna strona nie chciała się otworzyć, a na niej widniała tylko ćwierćnuta.
- Zablokowanie na śpiew. – pochwalił Ajax – Dobra, śpiewaj panienko, bo ja mam piskliwy głos
Spojrzałam na niego jakby naprawdę był demonem
- No coś ty. – odparłam z oburzeniem – Muszę?!
Basior kiwnął głową. Westchnęłam i poszperałam w głowie.
- Znam tylko dwie, zaśpiewać?
- Wystarczy jedna.
Wzięłam głęboki wdech i zaśpiewałam piosenkę, którą nauczył mnie Malcolm:




<Ajax? Jak śpiewam?>

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od Rose "Jak dołączyłam do watahy?" cz. 9 (cd. Ajax)

Przełknęłam głośno ślinę.
- Zapamiętałeś jej wygląd? - dukałam poszczególne sylaby
- Tego się nie zapomina... - mruknął - A co myślisz, że znajdziemy ją w jakiejś księdze?
Kiwnęłam głową.
- Najprawdopodobniej jest w jakiejś księdze o demonach lub tym podobnych.
Sięgnęłam po pierwszą z brzegu książkę i otworzyłam ją. W środku roiło się od notatek i rysunku obrzydliwych istot. Przy niektórych chciało mi się wymiotować. Kątem oka widziałam, że Ajax też ledwo się od tego powstrzymuje. Wreszcie triumfalnie wskazałam łapą rysunek tajemniczej wadery.
- Liferia? Co to w ogóle za imię? - zdziwił się niezmiernie
- Cicho czytaj dalej.
- Starożytna boginka śmierci, pomocnica Hadesa. Zwana inaczej Morią. Żądna krwi i bardzo brutalna. Ma jad w kłach.
- No to mamy problem... - mruknęłam pod nosem

<Ajax? Masz moje wypociny XD>

czwartek, 18 grudnia 2014

Od Rose "Jak dołączyłam do watahy? [Rose] " cz. 7 (cd. Ajax)

Po chwili niezręcznej ciszy wreszcie powiedziałam:
- Czy specjalnie zwlekałam się z łóżka po to, żeby siedzieć z tobą jak kołek?
Ajax spojrzał w dół i trącił łapą niebieski, owalny kamyk.
- Myślałem, że ty coś zaproponujesz. Nie wiem, dzisiaj mam pustkę w głowie.
- Przez grzeczność nie powiem, że masz ją tam zawsze. - uśmiechnęłam się promiennie. Ajax wybuchnął śmiechem.
- No dobra, proponuj "pełna głowo".
- Hmmmm... Może pomożesz mi pomóc w bibliotece, bo mam niezły bałagan. Jakiś maluch wyciągnął wszystkie książki o egzekucjach i włożył je do zielników. - westchnęłam.
Basior kiwnął głową po czym ruszyliśmy ku niewielkim wzniesieniu, na którym mieściło się drzewo przerobione na bibliotekę. Kiedy pierwszy raz zajrzałam do niej moim oczom ukazał się okropny bałagan. Niedawno to porządkowałam, ale nadal trochę książek walało się po dębowym biurku. Kiedy weszliśmy do Wielkiej Sali oczy Ajaxa zrobiły się wielkie jak filiżanki.
- Ile tutaj tego jest... - sięgnął po pierwszą księgę na stole w czarnej oprawie.
- Co to jest? - wskazał łapą na stary obrazek przedstawiający... mnie jako szczenię. Szybko mu ją zarekwirowałam i odłożyłam album do mojej skórzanej torby.
- To rodzinna pamiątka, zresztą długa historia, mnóstwo pradziadków, cioć i siostrzenic. Trzy drzewa genealogiczne na kartkę wielkości A4.
- Co to jest "A4"? - wbiło mnie to pytanie w glebę.
- To rozmiar kartki, mniej więcej taki - wzięłam książkę i pokazałam mu. Kiwnął głową.
- To gdzie te zielniki i egzekudce? - ostatnie słowo wymówił niewyraźnie.
- Egzekucje. - poprawiłam go. - Uważaj, jestem purystką językową.
Uśmiechnął się, a ja wskazałam łapą wielką półkę po lewej stronie. Podszedł do niej i wyciągnął pierwszą z brzegu książkę.
- Jak powstała gilotyna? - przeczytał - To może być ciekawe, biorę.
Wybuchnęłam śmiechem.

<Ajax?>

Od Rose "Jak dołączyłam? [Karibu]" cz. 3 (cd. Karibu lub Ajax)

W końcu postanowiłam sprawdzić, czy jej stan się pogarsza. Cudem zmierzyłam puls, normalny, no może troszeczkę przyśpieszony. Na szczęście krwotok z tylnej, lewej łapy ustał. Wadera była tylko trochę poobijana.
- Nic jej nie będzie - mruknęłam oglądając łapę wilczycy – Wyliże się.
Ajax kiwnął energicznie głową po czym zaczął kręcić się w kółko, co wyglądało dość śmiesznie.
- Chodź, zabierzmy to truchło do domu, a kiedy już się obudzi, to Alfa zdecyduje, co z nią zrobić. – nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, kiedy Ajax kręcił się w kółko, jakby goniąc swój własny ogon.
Basior pomógł mi przenieść waderę do jego jaskini. Kiedy odłożyliśmy nieprzytomnego wilka na derkę spojrzałam w górę i aż zaniemówiłam z zachwytu. Na suficie wisiało kilkanaście zawieszonych na sznurku szkiełek pomalowanych na różne kolory, które co chwila się o siebie obijały i przyjemnie brzęczały.
- Ale ładne – wydukałam – Sam to wszystko zrobiłeś?
Wilk kiwnął głową.
- Parę dni i gotowe.

<Ajax? Albo może Karibu? (dajmy jej dojść do głosu :D)>

środa, 26 listopada 2014

Od Rose "Jak dołączyłam do watahy? cz.5" (cd. Ajax)

Położyłam łeb na derce jelenia i z westchnieniem oddałam się w ręce Morfeusza.
****************
Gdy leniwie otworzyłam oczy słońce już wspinało się po niebie. Powoli wstałam i przeciągnęłam się po czym potruchtałam nad najbliższy strumyczek. Pochełptałam kilka łyczków po czym rozejrzałam się i wolnym krokiem ruszyłam na miejsce spotkania z Ajaxem. Miałam nadzieję, że się nie spóźni. Nie zawiódł mnie. Umówiliśmy się przy kamiennym stoku położonym niedaleko wodospadu, opadającym najpierw stromo a potem coraz łagodniej. Ajax przybył od strony wodospadu. Mam lekko słaby wzrok, więc kiedy się zbliżał nie byłam pewna czy to on czy jakiś inny typek. To pewnie od tego siedzrnia w książkach.

<Ajax?>

środa, 12 listopada 2014

Od Rose "Jak dołączyłam? cz.3" (cd. Ajax)

- Z tym się zgadzam. - uśmiechnęłam się kąśliwie - A przy okazji mógłbyś mnie zaprowadzić do Alfy, chciałabym z nią zamienić słówko czy dwa, a przy odrobinie szczęścia dołączyć.
Basior ciężko westchnął i chyba już pragnienie mordu chyba mu już uleciało z głowy.
- Jeśli musisz... - burknął i ruszył przez cierniste krzaki.
Rzuciłam na siebie szybkie zaklęcie znieczulenia i ruszyłam za nim. Widząc jak masuje grzbiet, w który wkłuwało mu się tysiące małych igiełek uśmiechnęłam się, znieczulenie działało. Wreszcie po kilku ciągnących się jak guma minutach dotarliśmy do miejsca, gdzie mieszkała Alfa watahy. Gdy wadera odwróciła głowę w moją stronę wzięłam głęboki oddech i wystąpiłam naprzód.

PO KILKU MINUTACH
Odeszłam z lekkim sercem. No dobra, jeden punkt mam z głowy, ale za to namnożyło się tysiące innych. Wilki, tereny, magia polowania itd. Spojrzałam triumfalnie na Ajaxa.
- No cóż zdaje się, że będziesz musiał mnie oprowadzić.

<Ajax?>

wtorek, 11 listopada 2014

Od Rose "Jak dołączyłam do watahy? cz.1" (cd. Ajax)

Przede mną rozciągała się piękna wielokolorowa łąka, która pachniała wprost obłędnie. Zachwycona tym widokiem i zapachem miałam ochotę legnąć na roślinach i spoglądać w błękitne niebo, lecz szybko otrząsnęłam się z tego stanu. Słońce piekło niemiłosiernie, co bardzo mi dokuczało, więc rozglądałam się za drzewem. Wreszcie po pół godzinie spędzonej nam wędrówce przez niekończącą się łąkę trafiłam na wielki, sosnowy las.
- Chciałaś drzewo to masz drzewo - mruknęła pod nosem i żwawo ruszyłam w kierunku cienia
Gdy tylko sosny zakryły mi słońce odetchnęłam z ulgą i uważnie przelustrowałam dróżkę, która wiła się przede mną. Na pierwszy rzut oka była wydeptana przez jelenie, jednak kiedy dokładniej przyjrzałam się śladom moje oczy przybrały kształt filiżanek. Wilki. Dużo wilków. Zapewne jakaś wataha. Nagle z krzaków dzikiej róży rosnących nieopodal usłyszałam głuchy warkot. Odskoczyłam jak oparzona. Z krzaka wyłonił się jakiś wilk masywnej budowy, niewątpliwie basior.
- Czego tu chcesz? - warknął szczerząc kły.
- Szczerze mówiąc, szukałam cienia. - uśmiechnęłam się promiennie - A jeśli chodzi o teren, nie wiedziałam, że ktokolwiek tu mieszka.

<Ajax?>