Jak co wieczór wybrałam się na klif, żeby obejrzeć zachód słońca. Idąc
leśną ścieżką zauważyłam Sagrinę. Wyglądała na kompletnie wyprutą z
emocji. Grzebała łapą w ziemi myśląc... nie mam pojęcia o czym.
- Sagrina? - zawołałam ją. Nie zareagowała. Musiała mnie usłyszeć,
jednak dalej pozostawała ze wzrokiem wbitym w glebę. Podeszłam do niej
po cichu i usiadłam obok niej. - Wszystko w porządku?
Wadera zastygła w bezruchu, bijąc się z myślami. Zgadywałam, że musi to
być coś poważnego. Jej kamienna twarz przybrała smutny wyraz. W jej
oczach pojawił się ból i pustka. Po chwili ciszy wyszeptała:
- Nie. - i rzuciła się na mnie wtulając w moje futro, jak mały,
bezbronny szczeniak. Zaczęła cichutko płakać. Pierwszy raz widziałam
kogoś tak rozdartego. Objęłam ją i pogłaskałam po głowie.
- Chcesz mi powiedzieć, co cię gryzie? - wadera pociągnęła nosem i spojrzała na mnie oczami pełnymi łez.
- Ja chyba nie potrafię już kochać i myślę, że jestem niekochana. To
okropne uczucie pustki mnie rozsadza. Nie mam rodziców, straciłam mojego
ukochanego Dragona, a z siostrą to raczej nie chcę rozmawiać.
Uniosłam brew zdumiona.
- A dlaczego nie chcesz rozmawiać z Sorą? Przecież jesteście rodziną,
siostrami... BLIŹNIACZKAMI! Powinnyście się wspierać w takich sytuacjach.
- Ale ona wielu rzeczy nie bierze na poważnie. Zgaduję, że rzuci mi coś
typu: "Hej siora, nie spinaj dupy... na pewno znajdzie się jeszcze wielu
takich, jak on!" - burknęła.
- Myślę, że jednak powinnaś z nią porozmawiać. Wiem, że czasami Sora
jest... cóż... jest sobą, ale na 100 % zorientuje się, że jesteś w
poważnej rozsypce i takie gadki nic nie wskórają. Wbrew pozorom ona nie
jest głupia. Mogę cię do niej zaprowadzić, jeśli chcesz. Sądzę, że
rozmowa z bliźniaczką pomoże ci, a nawet jeśli nie, to chociaż trochę
złagodzi twoje cierpienie. - powiedziałam i jeszcze raz pogłaskałam ją
po głowie. Sagrina spojrzała na mnie na początku nie wierząc w moje
słowa, ale zaraz wstała i ocierając zaschnięte łzy powiedziała:
- Może masz rację... dobrze. Chodźmy.
<Sagi?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych, w tym po "..." używamy Spacji.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ice. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 marca 2015
sobota, 7 lutego 2015
Od Ice "Niczym Pomarańcza" cz.2 (cd. Patty)
- Gdzie ja jestem!? - krzyknęła zszokowana wadera.
- Jesteś bezpieczna - rzekłam ciepło starając się ją trochę uspokoić - Jestem Ice, a ty?
- Patty. - powiedziała. - Dlaczego mnie tu przeniosłaś?
- Ostatnio na naszych terenach pojawiają się nieproszeni goście. Akurat zbierałam w pobliżu zioła, z których robię lekarstwa... - wskazałam na półki z różnymi kolorowymi proszkami i maściami. - kiedy usłyszałam szelest liści. Poszłam sprawdzić co to takiego i śledziłam nieznane mi czarne wilki, aż natknęłam się na ciebie. Postanowiłam cie tu przenieść, bo wątpię byś w "ich" towarzystwie była bezpieczna. - uśmiechnęłam się.
- Też widziałam te wilki. TO nie było miłe spotkanie. - odparła.
- Co się wtedy stało? - spojrzałam na nią zaciekawiona. Wadera rozsiadła się wygodnie, a ja obok niej. Opowiedziała mi, jak to się na nich natknęła i niemal spaliła ich żywcem.
- Dobrze, że nic ci nie zrobili. A tak z innej beczki... skąd ty się wzięłaś na naszych terenach?
<Patty?>
Uwagi: brak
- Jesteś bezpieczna - rzekłam ciepło starając się ją trochę uspokoić - Jestem Ice, a ty?
- Patty. - powiedziała. - Dlaczego mnie tu przeniosłaś?
- Ostatnio na naszych terenach pojawiają się nieproszeni goście. Akurat zbierałam w pobliżu zioła, z których robię lekarstwa... - wskazałam na półki z różnymi kolorowymi proszkami i maściami. - kiedy usłyszałam szelest liści. Poszłam sprawdzić co to takiego i śledziłam nieznane mi czarne wilki, aż natknęłam się na ciebie. Postanowiłam cie tu przenieść, bo wątpię byś w "ich" towarzystwie była bezpieczna. - uśmiechnęłam się.
- Też widziałam te wilki. TO nie było miłe spotkanie. - odparła.
- Co się wtedy stało? - spojrzałam na nią zaciekawiona. Wadera rozsiadła się wygodnie, a ja obok niej. Opowiedziała mi, jak to się na nich natknęła i niemal spaliła ich żywcem.
- Dobrze, że nic ci nie zrobili. A tak z innej beczki... skąd ty się wzięłaś na naszych terenach?
<Patty?>
Uwagi: brak
wtorek, 2 grudnia 2014
Od Ice "Taki sobie zwyczajny dzień cz. 2" (cd. Naaz)
Momentalnie moją twarz oblał wielki rumieniec. - Dz...dziękuję. -
wyjąkałam. Spojrzałam na basiora siedzącego koło mnie ze spuszczoną
głową. Nastała niezręczna cisza. Moja podświadomość mówiła mi, żebym to
jakoś przerwała, ale zupełnie nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
Mgła zaczęła powoli opadać.
- Już. - powiedziałam cicho.
- Co już? - Naaz odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie podnosząc lekko brew w geście zdziwienia. Był spięty.
- Już słońce wschodzi. Widzisz tamtą poświatę na horyzoncie? - wskazałam łapą na smugę światła w oddali.
- Tak. - szepnął, a jego mięśnie się rozluźniły. I znów nastało milczenie, ale tym razem nie było ono denerwujące. Przysunęłam się bliżej niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
<Naaz? Sorry, wiem, że to op. jest bez ładu i składu, ale nie miałam pojęcia, co napisać :*>
Mgła zaczęła powoli opadać.
- Już. - powiedziałam cicho.
- Co już? - Naaz odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie podnosząc lekko brew w geście zdziwienia. Był spięty.
- Już słońce wschodzi. Widzisz tamtą poświatę na horyzoncie? - wskazałam łapą na smugę światła w oddali.
- Tak. - szepnął, a jego mięśnie się rozluźniły. I znów nastało milczenie, ale tym razem nie było ono denerwujące. Przysunęłam się bliżej niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
<Naaz? Sorry, wiem, że to op. jest bez ładu i składu, ale nie miałam pojęcia, co napisać :*>
piątek, 12 września 2014
Od Ice "Moja historia" cz.7
Przerażona podbiegłam do Kii.
- O Boże! Nic Ci nie jest? - zapytałam z troską.
- Nie. Wszystko jest w porządku. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Myślałam, że już po Tobie... A właściwie jak?... Ty?...
- Co masz na myśli?
- Jak Ty... No... Tak szybko? - wydukałam patrząc na jej plecy, które jeszcze przed chwilą były obdarte ze skóry.
- Aaa, to... Jakoś tak już mam. To jedna z moich mocy.
- Heh. - westchnęłam. Obróciłam się. Niektóre wilki należące do naszej watahy były mocno poranione. Spojrzałam na alfę. - Myślisz, że Blade i Shelly dadzą sobie radę? - wadera rozejrzała się w około.
- Chyba nie... Niektórych trzeba opatrzyć od razu, bo inaczej rana się zaogni.
- To może... Ja pomogę?
- Dasz radę?
- Myślę, że sobie poradzę. - powiedziałam.
- Więc... Zgoda. Zostaniesz naszą pielęgniarką. - uśmiechnęła się.
- O Boże! Nic Ci nie jest? - zapytałam z troską.
- Nie. Wszystko jest w porządku. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Myślałam, że już po Tobie... A właściwie jak?... Ty?...
- Co masz na myśli?
- Jak Ty... No... Tak szybko? - wydukałam patrząc na jej plecy, które jeszcze przed chwilą były obdarte ze skóry.
- Aaa, to... Jakoś tak już mam. To jedna z moich mocy.
- Heh. - westchnęłam. Obróciłam się. Niektóre wilki należące do naszej watahy były mocno poranione. Spojrzałam na alfę. - Myślisz, że Blade i Shelly dadzą sobie radę? - wadera rozejrzała się w około.
- Chyba nie... Niektórych trzeba opatrzyć od razu, bo inaczej rana się zaogni.
- To może... Ja pomogę?
- Dasz radę?
- Myślę, że sobie poradzę. - powiedziałam.
- Więc... Zgoda. Zostaniesz naszą pielęgniarką. - uśmiechnęła się.
niedziela, 6 lipca 2014
Od Ice "Taki straszny jestem? cz.8" (cd. Shadow)
- To aż takie straszne? Boisz się krwi? - zaśmiał się.
- N-nie... To t-ty mnie przerażasz...
- Czym niby? - basior zbliżył się jeszcze bardziej, tak, że nasz nosy praktycznie się stykały.
- Tym, że..
- Że co? - już chciał mnie pocałować.
- P-przerażasz mnie swoim zachowaniem. - wykrztusiłam. Shadow na chwilę się odczepił.
- To musisz się do mnie przyzwyczaić, bo nie mam zamiaru się zmieniać. - uśmiechnął się zadziornie. Zaczęłam gorączkowo myśleć.
- Nie mam zamiaru spędzać z nim całej nocy. Hm... - nagle przypomniało mi się, że przecież potrafię zamrażać dotykiem, a on wyjątkowo działał mi teraz na nerwy. - Ale zwykłe dotknięcie nie zatrzyma go na długo... - basior znów do mnie podszedł, tym razem bardzo stanowczo. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zamknął mi usta swoimi. Zaczęłam się miotać, ale ten złapał mnie i najwyraźniej nie chciał wypuścić. Nagle, kiedy się "poddałam", wpadłam na pomysł.
- To jest moja szansa! - pomyślałam. Nasz pocałunek stał się bardziej namiętny. W tym samym momencie zamrażałam go od środka.
- I co? Nie było tak źle? - uśmiechnął się do mnie.
- Tak. To ja już może sobie pójdę. - odwróciłam się i dałam dwa kroki w tył.
- Nie, nie idź! Tak fajnie się zapowiadało! - chciał do mnie podejść, ale tylko stanął w bezruchu.
<Shadow?>
- N-nie... To t-ty mnie przerażasz...
- Czym niby? - basior zbliżył się jeszcze bardziej, tak, że nasz nosy praktycznie się stykały.
- Tym, że..
- Że co? - już chciał mnie pocałować.
- P-przerażasz mnie swoim zachowaniem. - wykrztusiłam. Shadow na chwilę się odczepił.
- To musisz się do mnie przyzwyczaić, bo nie mam zamiaru się zmieniać. - uśmiechnął się zadziornie. Zaczęłam gorączkowo myśleć.
- Nie mam zamiaru spędzać z nim całej nocy. Hm... - nagle przypomniało mi się, że przecież potrafię zamrażać dotykiem, a on wyjątkowo działał mi teraz na nerwy. - Ale zwykłe dotknięcie nie zatrzyma go na długo... - basior znów do mnie podszedł, tym razem bardzo stanowczo. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zamknął mi usta swoimi. Zaczęłam się miotać, ale ten złapał mnie i najwyraźniej nie chciał wypuścić. Nagle, kiedy się "poddałam", wpadłam na pomysł.
- To jest moja szansa! - pomyślałam. Nasz pocałunek stał się bardziej namiętny. W tym samym momencie zamrażałam go od środka.
- I co? Nie było tak źle? - uśmiechnął się do mnie.
- Tak. To ja już może sobie pójdę. - odwróciłam się i dałam dwa kroki w tył.
- Nie, nie idź! Tak fajnie się zapowiadało! - chciał do mnie podejść, ale tylko stanął w bezruchu.
<Shadow?>
Od Ice "Impreza: grupa robienia ozdób cz.6" (cd. Shadow)
- No tak. Ja też jestem teraz dużo ładniejszy, prawda? - wyszczerzył zęby będąc już o krok przede mną.
- Oj uważaj, bo Twoja buźka już nie będzie taka śliczna. - warknęłam.
- Jesteś tego pewna? - zapytał z drwiącą miną. Nie wiedziałam, co robić. Chciałam się bronić, ale z drugiej strony byłam tak sparaliżowana strachem, że nie mogła się ruszyć. Postanowiłam zachować zimną krew. Rzuciłam się na basiora z pazurami. Przejechałam mu nimi po pysku zostawiając długą, czerwoną smugę.
- I co, już nie jest tak milutko? - wilk odwrócił się w moją stronę z wyszczerzonymi kłami.
<Shadow?>
- Oj uważaj, bo Twoja buźka już nie będzie taka śliczna. - warknęłam.
- Jesteś tego pewna? - zapytał z drwiącą miną. Nie wiedziałam, co robić. Chciałam się bronić, ale z drugiej strony byłam tak sparaliżowana strachem, że nie mogła się ruszyć. Postanowiłam zachować zimną krew. Rzuciłam się na basiora z pazurami. Przejechałam mu nimi po pysku zostawiając długą, czerwoną smugę.
- I co, już nie jest tak milutko? - wilk odwrócił się w moją stronę z wyszczerzonymi kłami.
<Shadow?>
piątek, 6 czerwca 2014
Od Ice "Impreza: grupa robienia ozdób cz.4" (cd. Shadow)
- Ale... Lepiej... Już idź... - wyjąkał.
- Leo... - byłam trochę zdziwiona jego postawą. - Jakby nie on. - pomyślałam. W tym momencie słońce całkowicie zaszło i nastała noc. Wilk nagle zaczął się kulić. - Nic Ci nie jest? - zapytałam i podbiegłam do basiora. Kiedy odwrócił się w moją stronę...to już nie był Leo! Przede mną stał inny wilk, który dziwnie się do mnie uśmiechał.
- No cześć mała. - powiedział. - podszedł do mnie. - Dasz mi buzi? - zostałam przygwożdżona przez niego do ściany. Ten basior stał na przeciw mnie i blokował mi drogę. Nie mogłam się ruszyć.
- Hm.. to jak? - zapytał. Zbliżył się jeszcze bardziej. Odruchowy wzięłam zamach łapą i przejechałam mu pazurami po twarzy. Wilk syknął z bólu i odsunął się ode mnie.
- Kim ty jesteś? Gdzie jest Leo? - zapytałam przerażona. Czułam się okropnie, bo miałam wrażenie, że robiąc krzywdę jemu, robię krzywdę Leo...
<Leo/Shadow? Już się pogubiłam...który ma odpowiedzieć>
- Leo... - byłam trochę zdziwiona jego postawą. - Jakby nie on. - pomyślałam. W tym momencie słońce całkowicie zaszło i nastała noc. Wilk nagle zaczął się kulić. - Nic Ci nie jest? - zapytałam i podbiegłam do basiora. Kiedy odwrócił się w moją stronę...to już nie był Leo! Przede mną stał inny wilk, który dziwnie się do mnie uśmiechał.
- No cześć mała. - powiedział. - podszedł do mnie. - Dasz mi buzi? - zostałam przygwożdżona przez niego do ściany. Ten basior stał na przeciw mnie i blokował mi drogę. Nie mogłam się ruszyć.
- Hm.. to jak? - zapytał. Zbliżył się jeszcze bardziej. Odruchowy wzięłam zamach łapą i przejechałam mu pazurami po twarzy. Wilk syknął z bólu i odsunął się ode mnie.
- Kim ty jesteś? Gdzie jest Leo? - zapytałam przerażona. Czułam się okropnie, bo miałam wrażenie, że robiąc krzywdę jemu, robię krzywdę Leo...
<Leo/Shadow? Już się pogubiłam...który ma odpowiedzieć>
czwartek, 5 czerwca 2014
Od Ice "Impreza: grupa robienia ozdób cz.2" (cd. Leo)
Pobiegłam do swojej grupy.
- To od czego zaczniemy? - zapytał Leo.
- Myślę, że trzeba się nad tym spokojnie zastanowić. Każdy z nas ma wymyślić własny projekt dekoracji. Jutro je wszystkie zbierzemy i zdecydujemy, które są najładniejsze. - powiedziała Tara. Wszyscy się na to zgodziliśmy.
Kiedy wszyscy się rozchodzili podeszłam do Leo.
- A może chcesz zrobić tą pracę ze mną? - zapytałam nieśmiało.
- Tak, czemu nie - powiedział.
****************************************************************************
Wieczorem siedziałam w jaskini z Leo i myśleliśmy nad naszym projektem.
- Więc...można by powbijać na plaży drewniane słupy, a na nich zawiesić lampiony ze świetlikami i girlandy z kolorowych kwiatów, najlepiej niebieskich, fioletowych, różowych, czerwonych i żółtych. Oprócz tego na środku plaży można rozpalić wielkie ognisko, a obok ustawić stoły. - uśmiechnęłam się.
- Tak! Na stołach też powinny być kwiaty, ale w wazonach. Można też zrobić parkiet do tańczenia, a niedaleko postawić sprzęt Mordcai'a, żeby mógł puszczać muzę. No i przydałoby się jakieś zadaszenie. Może zrobimy taką dużą wiatę. - powiedział basior.
- To jest myśl! - rysowałam na kawałku kory wszystko, co powinno znaleźć się na takiej imprezie...
<Leo?>
- To od czego zaczniemy? - zapytał Leo.
- Myślę, że trzeba się nad tym spokojnie zastanowić. Każdy z nas ma wymyślić własny projekt dekoracji. Jutro je wszystkie zbierzemy i zdecydujemy, które są najładniejsze. - powiedziała Tara. Wszyscy się na to zgodziliśmy.
Kiedy wszyscy się rozchodzili podeszłam do Leo.
- A może chcesz zrobić tą pracę ze mną? - zapytałam nieśmiało.
- Tak, czemu nie - powiedział.
****************************************************************************
Wieczorem siedziałam w jaskini z Leo i myśleliśmy nad naszym projektem.
- Więc...można by powbijać na plaży drewniane słupy, a na nich zawiesić lampiony ze świetlikami i girlandy z kolorowych kwiatów, najlepiej niebieskich, fioletowych, różowych, czerwonych i żółtych. Oprócz tego na środku plaży można rozpalić wielkie ognisko, a obok ustawić stoły. - uśmiechnęłam się.
- Tak! Na stołach też powinny być kwiaty, ale w wazonach. Można też zrobić parkiet do tańczenia, a niedaleko postawić sprzęt Mordcai'a, żeby mógł puszczać muzę. No i przydałoby się jakieś zadaszenie. Może zrobimy taką dużą wiatę. - powiedział basior.
- To jest myśl! - rysowałam na kawałku kory wszystko, co powinno znaleźć się na takiej imprezie...
<Leo?>
czwartek, 29 maja 2014
Od Ice "Niemiłe spotkanie cz.1" (cd. Yato)
Szłam przez Mroczny Las myśląc o
niebieskich migdałach, gdy nagle na coś wpadłam. W pierwszej chwili
myślałam, że to drzewo, ale gdy podniosłam głowę...
- Yato! - byłam przerażona. - P -przepraszam.
Słyszałam o nim od Kiiyuko. Po tej rozmowie stwierdziłam, że lepiej się do niego nie zbliżać. Wydawał mi się niebezpieczny.
- Uważaj jak chodzisz. - mruknął pod nosem.
- I kto to mówi.
- Co powiedziałaś? - zapytał.
- Nic...
Wstałam i otrzepałam się z ziemi.
- A teraz wybacz, ale muszę iść... - postarałam się nie unosić i ruszyłam przed siebie.
- Yato! - byłam przerażona. - P -przepraszam.
Słyszałam o nim od Kiiyuko. Po tej rozmowie stwierdziłam, że lepiej się do niego nie zbliżać. Wydawał mi się niebezpieczny.
- Uważaj jak chodzisz. - mruknął pod nosem.
- I kto to mówi.
- Co powiedziałaś? - zapytał.
- Nic...
Wstałam i otrzepałam się z ziemi.
- A teraz wybacz, ale muszę iść... - postarałam się nie unosić i ruszyłam przed siebie.
<Yato?>
czwartek, 17 kwietnia 2014
Od Ice "Moja historia cz.5" (cd. Kiiyuko)
- Myślisz, że jeszcze kiedyś ją spotkamy? - zapytałam.
- Obawiam się, że tak i to całkiem niedługo. - pokiwała głową i zaczęła węszyć.
- Jest na terenie watahy. Blade, zbierz kilku wojowników i idźcie do zakazanego lasu.- krzyknęła i wybiegłyśmy z jaskini.
Gdy znalazłyśmy się na miejscu Asai już na nas czekała z swoją świtą.
- Proszę, proszę Kiiyuko, jak my się dawno nie widziałyśmy... - uśmiechnęła się złowieszczo Stanęłam obok Kii...
- To ty jeszcze żyjesz? Jak to możliwe?! Brać ją!!! - krzyknęła bojowo Asai
- Obawiam się, że tak i to całkiem niedługo. - pokiwała głową i zaczęła węszyć.
- Jest na terenie watahy. Blade, zbierz kilku wojowników i idźcie do zakazanego lasu.- krzyknęła i wybiegłyśmy z jaskini.
Gdy znalazłyśmy się na miejscu Asai już na nas czekała z swoją świtą.
- Proszę, proszę Kiiyuko, jak my się dawno nie widziałyśmy... - uśmiechnęła się złowieszczo Stanęłam obok Kii...
- To ty jeszcze żyjesz? Jak to możliwe?! Brać ją!!! - krzyknęła bojowo Asai
W tym samym momencie pojawiła się reszta naszej watahy i jakiś człowiek z
dziwną latarnią (co on, latarnik jakiś?) wszyscy rzucili się na siebie.
Lała się krew... Gdy zobaczyłam, że niektóre wilki z naszej watahy były ranne... i Kiiyuko, jedyna osoba, która tak naprawdę mnie rozumiała i pierwsza, którą w ogóle zobaczyłam. Tak się wkurzyłam, że ni stąd ni zowąd pojawiły się śnieżne chmury i rozpętała się śnieżyca...
<Ktokolwiek, może Kii?>
Lała się krew... Gdy zobaczyłam, że niektóre wilki z naszej watahy były ranne... i Kiiyuko, jedyna osoba, która tak naprawdę mnie rozumiała i pierwsza, którą w ogóle zobaczyłam. Tak się wkurzyłam, że ni stąd ni zowąd pojawiły się śnieżne chmury i rozpętała się śnieżyca...
<Ktokolwiek, może Kii?>
wtorek, 11 lutego 2014
Od Ice "Moja historia cz.1" (cd. Blade lub Kiiyuko)
Nie pamiętam swojej prawdziwej rodziny, pamiętam tylko, że zawsze były
przy mnie smoki. Miałam przyszywaną smoczą mamę i siostrę - Nigerię i
Glację. Smoki nazwały mnie Ice, co w innym języku oznacza lód.
Wychowywałam się wraz z magicznymi gadami, aż stałam się dorosłą
wilczycą.
Żyjąc wśród nich uświadomiłam sobie, że w życiu nie widziałam świata poza śnieżnymi górami ani żadnej innej istoty podobnej do mnie.
Pewnego dnia postanowiłam, że wyruszę w podróż w poszukiwaniu innych wilków. Na pożegnanie dostałam od Nigerii flakonik ze smoczymi łzami, które świecą gdy zbliża się niebezpieczeństwo.
Wyruszyłam. Wędrowałam przez jakieś trzy tygodnie...
Gdy znalazłam się w śnieżnym lesie mój flakonik zaczął świecić. Obróciłam się i zobaczyłam czarną wilczycę biegnącą w moim kierunku. Ustawiłam się w pozycji bojowej i zaczęła się walka. Ugryzłam ją w grzbiet. Ta naskoczyła na mnie i zatopiła w mojej szyi swoje kły. Zauważyłam, że ma je pokryte jakąś dziwną cieczą ( chyba trucizną). Upadłam na śnieg zostawiając ślady krwi na białym puchu. W tym momencie wszystko się urwało...
Obudziłam się w jakiejś jaskini. Wokół mnie krążyły dwa inne wilki.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam półprzytomnie.
- Na terenach watahy magicznych wilków - odpowiedziała wilczyca.
- A kim wy jesteście?
- Ja Kiiyuko, a ten to Blade - powiedziała.
- Aha. Cóż nie będę robić kłopotu, już sobie idę. Chciałam wstać, ale z powrotem upadłam na ziemię.
- Poczekaj, trzeba cię wyleczyć - zawołał Blade.
Żyjąc wśród nich uświadomiłam sobie, że w życiu nie widziałam świata poza śnieżnymi górami ani żadnej innej istoty podobnej do mnie.
Pewnego dnia postanowiłam, że wyruszę w podróż w poszukiwaniu innych wilków. Na pożegnanie dostałam od Nigerii flakonik ze smoczymi łzami, które świecą gdy zbliża się niebezpieczeństwo.
Wyruszyłam. Wędrowałam przez jakieś trzy tygodnie...
Gdy znalazłam się w śnieżnym lesie mój flakonik zaczął świecić. Obróciłam się i zobaczyłam czarną wilczycę biegnącą w moim kierunku. Ustawiłam się w pozycji bojowej i zaczęła się walka. Ugryzłam ją w grzbiet. Ta naskoczyła na mnie i zatopiła w mojej szyi swoje kły. Zauważyłam, że ma je pokryte jakąś dziwną cieczą ( chyba trucizną). Upadłam na śnieg zostawiając ślady krwi na białym puchu. W tym momencie wszystko się urwało...
Obudziłam się w jakiejś jaskini. Wokół mnie krążyły dwa inne wilki.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam półprzytomnie.
- Na terenach watahy magicznych wilków - odpowiedziała wilczyca.
- A kim wy jesteście?
- Ja Kiiyuko, a ten to Blade - powiedziała.
- Aha. Cóż nie będę robić kłopotu, już sobie idę. Chciałam wstać, ale z powrotem upadłam na ziemię.
- Poczekaj, trzeba cię wyleczyć - zawołał Blade.
Subskrybuj:
Posty (Atom)