Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vane. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2014

Od Vane'a "Zabawa według Yato cz.4" (cd. Yato)

Szłem sobie przez las. W krzakach ujrzałem rannego człowieka. Trochę się przestraszyłem, ale ok, odważyłem sie podejść.
- To ty, ten nowy Yato? - spytałem.
Człowiek nie ruszył się. Lekko ruszyłem go pyskiem.
- Ej! Do ciebie mówię.
Wiedziałem, że nie żyje. Szukałem więc Kwiatu Lotosu - rośliny, dzięki której można ponownie wrócić do życia.Na szczęście była. Odmówiłem krótki rytuał i...
- To ty mnie uratowałeś? - przemówił wreszcie Yato.
- Tak.
- Po co? Czemu?! Nie jesteś moim przyjacielem!
- Jeśli chcesz, mogę cofnąć czas.
- Jasne... - wziął do ręki grubą gałąź i mnie ją uderzył. Ból był ogromny, rana też.
- Nie wiesz, że mam taką moc, który goi wszystkie moje rany?

<Yato?>

niedziela, 9 marca 2014

Od Vane'a "Czy to porwanie? cz.8" (cd. Pipper)

Poszedłem więc, zostawiłem ją w środku lasu. Ja nie chciałem. To ona chciała. Selen odzyskała przytomność.
- Co... Ja... Vane?! Ty draniu! - odparła wadera.
- Co się stało, chcę ci tylko pomóc! - powiedziałem.
- Och! Ty pomóc mi? Najpierw mnie zostawiłeś! Drań!
Miałem dość. Zostawiłem ją, bo nie doceniała mojej pracy, była przemądrzała, a teraz ja ją ratuję i jej się nie podoba!
- Naprawdę? Jak chcesz, ale przypominam ci, że twoja łapa jest strasznie drętwa, i nie dojdziesz sama do watahy! - warknąłem.
- Phi! Nie potrzebuję twojej pomocy! Wtedy sama bym się wydostała. Spadaj na bambus, udający mięśniaka cieniasie!
Teraz naprawdę mnie wkurzyła. Szedłem sobie powoli, i nawet słyszałem jak mówiła:
- No, może jednak ta łapa jest zbyt drętwa... Hej, wróć po mnie!!!
Ale nie wracałem, szedłem przed siebie. Na pewno jakiś wilk wkrótce ją usłyszy (a nawet nie ją tylko jej krzyki) i pomoże. Tym czasem szukałem Pipper.
- Pipper, hej ! Gdzie jesteś?
- Tu... pfu! Mógłbyś ze mnie zejść? "Jem ziemię" -,-
- Oh, przykro mi. - przerosiłem.

<Pipper?>

piątek, 7 lutego 2014

Od. Vane "Czy to porwanie? cz.6" (cd. Pipper)

- Wiesz, przepraszam że byłem taki ponury... Po prostu ja cię chciałem uratować, a ona stała obok i jeszcze narzekała, zamiast mi pomóc... Teraz prze ze mnie moze umrzeć... - powiedziałem z łezką w oku....
- Co? Ty płaczesz? Nic jej takiego nie będzie...
- A masz pewność?
- No... No nie, ale ...
- A widzisz.
- No już, spokojnie. - wadera wtuliła sie w moja sierść. Delikatnie odeszłem
- Wiesz, jeśli jest ci zimno to możesz mi powiedzieć, a nie od razu się we mnie wtulać...
 
<Pipper?>
 
 



Od Vane'a "Będziemy.. parą? cz.3" (cd. Katiko)

Och, to był tak słodki pocałunek...
- Słuchaj... Vane. Nie wiem co myśleć. Przecież nawet się jeszcze dobrze nie znamy. - powiedziała wadera.
- No cóż, zawsze znajdziesz mnie tutaj... - odpowiedziałem zrezygnowany.
- Chyba raczej nie będziesz mi już potrzebny.
- Jakby coś, to nie zadawaj się zbytnio z Wacławem...
- Jakim Wacławem?!
- No, tym Mrówką... Ach, ty nic nie wiesz... To pa... - powiedziałem smutny.
Dotknąłem lekko swoją łapą najpierw jej łapę, a później szyję. Uciekłem, nie narażając się na jeszcze jedno zadrapanie. Wadera zezłościła się, i pobiegła dalej za mną. Schowałem się przy konarze starego drzewa.
- Hmm, uciekł... - mruczała pod nosem Katiko.
- Nie, tu jestem. - wyszedłem. - Powiedziałaś, ze się nie znamy, więc może czas się poznać?

<Katiko, dokończ, tylko mnie nie zabij ;3>

czwartek, 6 lutego 2014

Od. Vane "Czy to porwanie? cz.4" (cd. Pipper)

- Jasne! Byle szybko! - krzyknęła Pipper
Podeszłem ostrożnie do duszącej rośliny, lecz okazała się ona dość dziwna i nie znałem jej.
- Na co jeszcze czekasz?! - spytała Selen .
- Jesli jesteś taka mądra, to sama zrób to szybciej! - odwarknąłem zdenerwowany.
- Phi! - obraziła się wadera.
- Będziecie to tak się kłócić aż ta roślina mnie zadusi?! Ekhu...
- Już ci pomagam.
Wystarczyło jednak kilka ruchów łapy z wyciągniętymi pazurami i ugryzienie, by zniszczyć tą roślinę
- Dziękuję - odrzekła Pipper.
- Nie ma za co - powiedziałem - A gdzie Selen?
- Mmmm... Tmmu ! - szepnęła wadera.
Okazało się, że Selen złapała się w taką samą roślinę, co Pipper.
- Mmmmomże pommomżecie ? - spytała wadera.
- Oj nie, przecież ty umiesz to zrobić szybciej, niż ja... - odrzekłem z sarkazmem i diabelską minką
Razem z Pipper poszliśmy, a Selen została sama.
- Gdzie idziemmmcie?! Pommmommcy!!!
- Spoks, przyślę ci kogoś na pomoc... chyba - szepnąłem
 I poszliśmy z Pipper do jaskini.

(Pipper, dokończysz ?)

wtorek, 4 lutego 2014

Od Vane'a "Będziemy.. parą? cz.1." (cd. Katiko)

Od pewnego (długiego) czasu byłem samotnym wilkiem. Miałem już tego dość. Spotkałem Katiko.
- Cześć Katiko, co tam porabiasz? - rzekłem
- Mwwrr... - warknęła
- A może gdzieś pójdziemy? No wiesz, taka wycieczka dobrze zrobi...
- Na pewno nie MI - odrzekła srogo
Ciapkę się zezłościłem, chciałem dobrze - wyszło źle ...
Jak najszybciej zerwałem różę, jak największą i najczerwieńszą pobiegłem za nią.
- Katiko, stój !
Nagle potknąłem się o kamyk, a róża mi wypadła .
"Och nie , co ja teraz zrobię?! Głupia róża!" - myślałem.
Zobaczyłem jednak inną róże . Była taka wielka, i taka żółciutka, że chciałem ją zerwać.

http://www.tapeta-liscie-olta-roza-zielone.na-pulpit.com/zdjecia/liscie-olta-roza-zielone.jpeg

- Ej, co robisz z tą różą?! - spytał jakiś piskliwy głosik.
- Co? Kim jesteś? - spytałem.
- Mrówką, a to jest mój Różany Ogródek. Wynoś się!
- Nie dasz mi tej jednej róży, Pani Mrówko?
Mrówka z czarnej zrobiła się czerwona.
- JESTEM WACŁAW MRÓWKA, I JEŚLI JUŻ TO JESTEM PANEM MRÓWKĄ! A TERAZ WYNOŚ SIĘ! - krzyknął jak się dowiedziałem Wacław Mrówka .
- Posłuchaj, masz ukochaną mrówkę?
- Mam, a co?
- A widzisz tamtą wilczycę?
- Tak, A CO?!
- To jest właśnie moja ukochana wilczyca. A co dałeś swojej ukochanej mrówce, gdy pytałeś się, czy zostaniecie parą?
- Och, dałem jej wtedy taką piękną, wielką, czerwoną różę, i .... - przerwał Wacław , zrobił wielkie oczy, i łypnął okiem na żółtą różę.
- Grrr, weź ją sobie ... - odrzekł pan mrówka.
- Dzięki - odrzekłem i zabrałem różę.
Jak najszybciej popędziłem do Katiko.
- Katiko, Katiko, stój !
Katiko zatrzymała się po środku lasu, gdzie między koronami drzew świeciło słonce.
- To dla ciebie - dałem jej różę uśmiechając się
- To mój ulubiony kolor, ale ... - odrzekła wadera i popatrzyła na różę.
Co miałem zrobić, żeby ją przekonać? Tak, zachowałem się bardzo źle... A tak jak większość basiorów. Rzuciłem się na nią i pocałowałem ją.
- Teraz ci się podoba?

<Katiko, dokończ, daj w pysk, powiedz tak, nie albo oddaj mi ;3>

piątek, 31 stycznia 2014

Cd. Kaitko "Nowa znajomość cz.3" (cd. Picallo)

Przez chwilę milczeliśmy. Ciszy nie przerwał nawet głośny oddech lecz nasze oczy się spotkały. Niebieskie ślepia owiodły mnie wesołym spojrzeniem i spotkały się z zielenią moich. Nagle ciszę przerwała rozmowa, a my wpadliśmy sobie w słowo
- Sorry... Mów pierwsza. - powiedział Picallo i wbił we mnie wzrok.
- No cóż, chciałam powiedzieć, że miło mi Cię poznać i zaproponować spacer. Dasz się zaprosić? -
- Zapytałam z łobuzerskim uśmieszkiem
Chciałam go lepiej poznać, na razie był jedynym wilkiem jakiego spotkałam oprócz przywódczyni w tym stadzie. Wszyscy omiatali mnie dziwnym spojrzeniem i nie kwapili się do rozmowy. Może potrzebowali czasu?
Wilk spojrzał na mnie i podszedł w moim kierunku. Wstałam i zeskakując z kamienia jednym susem znalazłam się u podnóża wodospadu. Wilk spojrzał przed siebie i rzekł:

<Picallo? Przepraszam za opóźnienie.>

wtorek, 7 stycznia 2014

Od Katiko "Nowa znajomość cz.1" (cd. Picallo)

Siedziałam przy wodospadzie, lekka bryza owiewała mi kufę.
Słońce tworzyło różnokolorowe refleksy na wodzie i rozgrzewało spragnioną ziemię. Był ranek, początek dnia, wiatr przyniósł świeżą woń żywicy i kory.
Włożyłam łapy do wody i przeciągając się rozłożyłam sennie na głazie gęsto obrośniętym suchym, zielonym mchem.
Poranna mgła, która toczyła się z nad łąk przyniosła rosę, kamień na którym siedziałam okrył się wilgocią.
Trawy zrzucały z siebie noc powoli wstając z ziemi.
Wszystko żyło.
Patrzyłam w toń wody i na wpadający do niej chłodny wodospad, kotłował się i walczył o przetrwanie wpadając gwałtownie do tak spokojnej rzeki.
Słyszałam jak las budził się do życia
Nagle nieznajomy zapach wyrwał mnie z zamyślenia.
Nieznana mi woń przybrała lekką sylwetkę i jasno brązową barwę.
Ciemna postać zbliżała się powoli i słyszałam tylko uderzanie jej pazurów o ziemie. Zmrużyłam oczy i przyjrzałam się uważnie nadchodzącemu wilkowi.
Z mgły wyłonił się basior o jasno brązowym furze i lekkim chodzie. Gdy ujrzał mnie siedzącą przy wodospadzie wyraźnie było widać, że nie spodziewał się tu żadnego wilka o tej porze.
-Witaj? - uśmiechnęłam się do nieznajomego. - Nie znamy się prawda ? - zagadnęłam wilka I zmierzyłam go uważnym wzrokiem. Basior wyglądał na dość sympatycznego i dowcipnego.
Wilk rozejrzał się dookoła a potem wbił we mnie niebieskie oczy osadzone na długim pysku i rzekł:


<Picallo? Zechcesz dokończyć?>

czwartek, 2 stycznia 2014

Od Katiko "Przybycie do stada cz.1" (cd. Kiiyuko)

Pochodzę z daleka. Moje dotychczasowe życie nigdy nie było miłe i radosne.
Nigdy nie poznałam swoich rodziców i swojej przeszłości lecz mogę z pewnością powiedzieć, że miałam szczęście spotykając na swojej drodze pewna watahę, która zmieniła moje życie.
Wędrowałam od wschodu. Zimny wiatr owiewał moje żółte futro i przynosił daleki zapach lasu.
Zmęczona długą wędrówką i bielą gór przysiadłam na skale i patrzyłam na horyzont. Prawie nic nie dostrzegłam. Ciemne kształty rysujące się na tle gór i mgła otulająca ich wierzchołki.
Zatrzęsłam się z zimna i podniosłam się ze śniegu pokrywającego zimne góry.
Ostatni raz spojrzałam na przełęcz dzielącą mnie od dawnego życia i pognałam przed siebie, zbiegając z grzbietu szczytu porośniętego roślinami, które próbowały przetrwać mróz i wywalczyć sobie odrobinę słońca w tej niegościnnej okolicy.
Gdy zestawiłam ostatni krok z górskich turni powoli i z ostrożnością ruszyłam przed siebie.
Niebieski ranek panujący na nizinach przykrył świat gęstym oparem mgły.
Bezszelestnie szłam przed siebie próbując wypatrzeć coś przed sobą.
Nagle niespodziewane moje łapy natrafiły na pustkę i zsunęłam się na polanę wolną od białej płachty mgły.
Obejrzałam się dokoła.
Drzewa pokryte były grubą warstwa śniegu a pod moimi łapami chrzęścił lód.
Nagle zauważyłam lekki ruch i na ścieżkę wyszła biała wilczyca.
Jej biało-czarny kształt zbliżył się do mnie a we mnie wbiło się dwoje oczu, błyszczących radością i rezolutnością.
- Witaj. - powiedziałam niepewnie nie wiedząc czego mam się spodziewać.
- Witaj. - odrzekła wilczyca cały czas dobrze mi się przypatrując.
Weszłaś na tereny Watahy Magicznych Wilków. Czy przychodzisz w dobrych zamiarach? -zapytała cały czas nie spuszczając mnie z wzroku.
Nie odpowiadałam chwilę a potem odrzekłam:
- Tak, jestem nastawiona pokojowo. A na marginesie jestem Katiko, ale i tak wszyscy mówią mi Kati, pochodzę z daleka. -powiedziałam nieco weselej uśmiechając się do wadery.
- Ja jestem Kiiyuko - samica alfa właśnie tej watahy. -powiedziała
- Jakże mi miło, nie wiedziałam z kim mam do czynienia. - powiedziałam i ukłoniłam się lekko
- Ach nie ma sprawy. - roześmiała się Kiiyuko podnosząc moją łapę na przywitanie i uśmiechając się do mnie promiennie.
Pomyślałam czy może nie chciałabyś dołączyć do naszej watahy ? - dodała za chwilę nie przestając się uśmiechać.
- Oczywiście ! - odpowiedziałam czekając na to pytanie i odwzajemniając jej uśmiech.
Zamerdałam ogonem i rzekłam
-Jest mi niezmiernie miło, że zapytałaś.
-To witaj w naszej watasze. A teraz pozwól za mną oprowadzę Cię po naszych terenach i zapoznam z wszystkimi członkami.

<Kiiyuko? Zechciałabyś dokończyć?>