- Zaraz się spóźnię, mam przechlapane... - szeptałam pod nosem. Biegłam
jak opętana do biblioteki z torbą wypchaną po sam brzeg książkami. Cały
dzisiejszy dzień śmigałam tam i z powrotem. Jestem na łapach od samego
ranka. Najpierw musiałam uporządkować jaskinię, co mi zajęło z godzinę,
biorąc pod uwagę ilość fiolek, książek oraz innych dziwnych, magicznych
przedmiotów. Następnie musiałam się zająć złamanym skrzydłem i bólem
głowy, potem małe polowanko, bo umierałam z głodu. I na koniec finałowy
bieg do biblioteki z książkami, które ważą chyba tonę.
"Jutro biorę urlop." - pomyślałam i przewróciłam oczami.
Niespodziewanie potknęłam się o korzeń i zaliczyłam spotkanie z glebą. W
dodatku, jak na złość puściły szwy w mojej torbie, przez co wszystkie
"cegły" wylądowały na ziemi. Podniosłam się i szybko zaczęłam zbierać
tomiska.
- Cześć, pomóc ci? - usłyszałam głos za sobą.
- Byłabym bardzo wdzięczna. - odpowiedziałam.
- Jestem Dragon, a ty? - spytał owy wilk, podając mi książki.
- Asuna. Miło mi poznać i dziękuję za pomoc. - uśmiechnęłam się, po czym wzięłam czytadła.
<Dragon?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asuna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asuna. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 sierpnia 2014
piątek, 29 sierpnia 2014
Od Asuny "Wspólne polowanie cz.1" (cd. Patricia)
Spacerowałam po Zielonym Lesie w poszukiwaniu zdobyczy. Byłam tak
głodna, że moje burczenie w brzuchu można by było uznać za trzęsienie
ziemi. Na całe szczęście znalazłam stado jeleni i saren. Przybrałam
postać sarny i zamaskowałam zapach, to była jedna z moich ulubionych
sztuczek iluzyjnych. Wkroczyłam dumnie między łanie i kozły.
Przechadzałam się pośród stada i wypatrywałam jakiejś dorodnej sarny,
która posłuży jako mój obiad. Nagle zauważyłam w krzewach łeb wilka,
widocznie jeszcze ktoś zgłodniał.
Stado chyba wyczuło obecność gościa, bo ruszyło biegiem w stronę lasu. Tylko ja stałam w miejscu.
Wilk zaczął gonić stado, a ja za nim. Nie chcę stracić obiadu. Przybrałam swoją naturalną postać i dogoniłam wilczycę oraz stado. Rzuciłam się na pierwszego lepszego samca. Wbiłam kły w jego gardło i przegryzłam tchawicę. Padł na ziemię. Owa wadera wykonała ten sam ruch co ja. Jeleń skonał.
Podeszłam do wilka.
Jej futro na grzbiecie miało śnieżnobiały kolor, natomiast włosie przy czaszce i ogon był pomarańczowy.
- Hej. Jestem Asuna, a Ty? - Uśmiechnęłam się.
<Patricia? Odpowiesz?>
Stado chyba wyczuło obecność gościa, bo ruszyło biegiem w stronę lasu. Tylko ja stałam w miejscu.
Wilk zaczął gonić stado, a ja za nim. Nie chcę stracić obiadu. Przybrałam swoją naturalną postać i dogoniłam wilczycę oraz stado. Rzuciłam się na pierwszego lepszego samca. Wbiłam kły w jego gardło i przegryzłam tchawicę. Padł na ziemię. Owa wadera wykonała ten sam ruch co ja. Jeleń skonał.
Podeszłam do wilka.
Jej futro na grzbiecie miało śnieżnobiały kolor, natomiast włosie przy czaszce i ogon był pomarańczowy.
- Hej. Jestem Asuna, a Ty? - Uśmiechnęłam się.
<Patricia? Odpowiesz?>
wtorek, 26 sierpnia 2014
Od Asuny "Nowa znajoma? cz. 1" (cd. Sora)
Ta noc nie była dla mnie spokojna... Cały czas po mojej głowie pętały
się koszmary, dlatego ucieszyłam się, że już jest ranek. Słońce wdarło
się do mojej jaskini i zmyło sen z powiek. Wstałam wolno i ziewnęłam
leniwie. Wyciągnęłam się i przeszłam do wnęki obok. Ruszyłam wąskim
korytarzem, po czym skręciłam w prawo. Na środku pomieszczenia znajdował
się kamienny stół. Wyciągnęłam ze spiżarni kawałek mięsa. Położyłam go
na stole, po czym zajęłam się jedzeniem.
***
Po śniadaniu postanowiłam wyruszyć na spacer. Za cel wybrałam Park w watasze.
Wyszłam na zewnątrz, promienie słoneczne oślepiły mnie na chwilę. Ruszyłam raźnym krokiem. Bacznie obserwowałam wszystkie zwierzęta i rośliny, jakbym chciała zapamiętać każdy szczegół.
Gdy dotarłam na miejsce zaczęłam się rozglądać. Mój wzrok padał dosłownie na wszystko, rośliny, kwiaty, drogi, kamienie, żywopłoty. Szłam przed siebie oglądając wszystko co napotkałam.
Przez nieuwagę zderzyłam się na zakręcie z jakąś waderą.
- Bardzo przepraszam! Nie zauważyłam Cię. - powiedziałam.
Wilczyca miała miodowobeżową barwę futra, a łapy, ogon, brzuch i "grzywka" były białe. Na szyi miała przewiązaną granatową apaszkę i naszyjnik z wąsami.
Spojrzała na mnie i powiedziała:
<Sora? Odpowiesz Królu Julianie, Mortowi? XD>
***
Po śniadaniu postanowiłam wyruszyć na spacer. Za cel wybrałam Park w watasze.
Wyszłam na zewnątrz, promienie słoneczne oślepiły mnie na chwilę. Ruszyłam raźnym krokiem. Bacznie obserwowałam wszystkie zwierzęta i rośliny, jakbym chciała zapamiętać każdy szczegół.
Gdy dotarłam na miejsce zaczęłam się rozglądać. Mój wzrok padał dosłownie na wszystko, rośliny, kwiaty, drogi, kamienie, żywopłoty. Szłam przed siebie oglądając wszystko co napotkałam.
Przez nieuwagę zderzyłam się na zakręcie z jakąś waderą.
- Bardzo przepraszam! Nie zauważyłam Cię. - powiedziałam.
Wilczyca miała miodowobeżową barwę futra, a łapy, ogon, brzuch i "grzywka" były białe. Na szyi miała przewiązaną granatową apaszkę i naszyjnik z wąsami.
Spojrzała na mnie i powiedziała:
<Sora? Odpowiesz Królu Julianie, Mortowi? XD>
niedziela, 3 sierpnia 2014
Od Asuny "Znajoma Nieznajoma cz.2" (cd. Dejan)
- Nie, dalej nic nie kojarzę. - Powiedział.
- Masz chyba słabą pamięć. - przewróciłam oczami - Więc przedstawię się. Jestem Asuna.
- Hę? Coś mi świta, ale dalej nie pamiętam. - Spojrzał na mnie.
- Naprawdę? Nie pamiętasz? - Spytałam. Kiwnął głową na "nie".
- Grunt, że ja Cię pamiętam zarozumialcu. - zaśmiałam się nieprzyjemnie - I co robisz na terenach Watahy Magicznych Wilków? Raczej do niej nie należysz.
- Chodzę sobie. - Uśmiechnął się.
- Nie kpij sobie ze mnie. I tłumacz się, bo nie mam czasu. Zaraz wyruszam na patrol. - Warknęłam.
Basior gwizdał niewinnie.
- I zawsze mogę zgłosić alfie, że na terenach watahy pojawił się intruz - Ty. - uśmiechnęłam się słodko - W sumie... i tak Cię pewnie wykopie, chyba że się do nas przyłączysz. - powiedziałam obojętnym tonem. Wzruszył ramionami.
- Jak chcesz, ja nie mam ochoty na użeranie się z Tobą. A poza tym mam pracę do wykonania. - Rozłożyłam skrzydła i trzepnęłam nimi tworząc powierzchnie lotną. Odbiłam się i wzleciałam w powietrze.
<Dejan?>
- Masz chyba słabą pamięć. - przewróciłam oczami - Więc przedstawię się. Jestem Asuna.
- Hę? Coś mi świta, ale dalej nie pamiętam. - Spojrzał na mnie.
- Naprawdę? Nie pamiętasz? - Spytałam. Kiwnął głową na "nie".
- Grunt, że ja Cię pamiętam zarozumialcu. - zaśmiałam się nieprzyjemnie - I co robisz na terenach Watahy Magicznych Wilków? Raczej do niej nie należysz.
- Chodzę sobie. - Uśmiechnął się.
- Nie kpij sobie ze mnie. I tłumacz się, bo nie mam czasu. Zaraz wyruszam na patrol. - Warknęłam.
Basior gwizdał niewinnie.
- I zawsze mogę zgłosić alfie, że na terenach watahy pojawił się intruz - Ty. - uśmiechnęłam się słodko - W sumie... i tak Cię pewnie wykopie, chyba że się do nas przyłączysz. - powiedziałam obojętnym tonem. Wzruszył ramionami.
- Jak chcesz, ja nie mam ochoty na użeranie się z Tobą. A poza tym mam pracę do wykonania. - Rozłożyłam skrzydła i trzepnęłam nimi tworząc powierzchnie lotną. Odbiłam się i wzleciałam w powietrze.
<Dejan?>
poniedziałek, 28 lipca 2014
Od Asuny "Ta, która spadła z nieba cz.1" (cd. chętny)
Kręciło mi się w głowie, nie mogłam złapać równowagi. Spadałam w stronę
ziemi, a za mną leciało czterech wojowników. Wyglądali tak samo. Pokryci
czernią z potwornymi, pustymi, czerwonymi oczami. Każdy miał dwa pasy
przełożone na krzyż wypełnione po brzegi broniami. Jeśli zaraz nie
wyprostuję lotu uderzę w powierzchnię.
Zwróciłam swój nos w kierunku gleby. Łapy i skrzydła ułożyłam wzdłuż ciała i zaczęłam wirować jak śrubokręt. Przecinałam powietrze, niczym strzała. Dwieście metrów, sto, pięćdziesiąt, dwadzieścia, dziesięć, siedem... Wyprostowałam skrzydła i opuściłam łapy. Manewr zakończony pomyślnie. Wylądowałam na polance. Stałam i czekałam, aż moi prześladowcy mnie dogonią.
Ciepły wiatr muskał moją sierść, a słońce wydawało się tu jeszcze cieplejsze. Zielono soczysta trawa i fioletowe kwiaty. To był widok, niestety ci mordercy, którzy za mną gonią nie mają ochoty na podziwianie krajobrazów. Aż szkoda niszczyć te piękne tereny. Może udałoby mi się to załatwić szybko i bezboleśnie.
Zabójcy wylądowali kilka metrów przede mną. Kilka sekund przyglądali mi się, po czym każdy wyjął po dwa maczety. Ruszyli biegiem w moją stronę i rzucili bronią. Ja tylko stałam i przyglądałam się ich sztuczkom. Miecze przecinały powietrze lecąc ku mojej twarzy. Jednak zatrzymały się kilka centymetrów przed moim nosem. Odwróciły się i zaczęły napastować przeciwników. Pewnie byli zaskoczeni reakcją. Gdyby wiedzieli co potrafię zrobić... a to była jedna z moich umiejętności. Walczyli jak na wojowników przystało, ale niestety byli zbyt słabi. Niespodziewanie ktoś podszedł mnie od tyłu i rozproszył mój umysł. Maczety opadły. Podszedł do mnie jeden z amatorów i przyłożył do mojego gardła nóż. Uśmiechał się szyderczo, zdecydowanie mnie nie doceniali. Wysunęłam się z uścisku dryblasa i kilkoma zwinnymi ruchami uderzyłam łapą w jego słabe punkty, a dokładnie w łokieć, kark i środek kręgosłupa. Znieruchomiał i upadł. Zrobiłam to samo w wojownikiem, który przyłożył mi do szyi sztylet. Spojrzałam na dwóch pozostałych. Wreszcie zrobili coś sensownego - uciekli. Nagle ukazał się portal, który zabrał prześladowców.
- Czekaj! - Krzyknęłam i skoczyłam, ale dziura się zamknęła. Westchnęłam z bólem i odwróciłam się. Stał przede mną jakiś obcy wilk i patrzył się na mnie.
- Kim oni byli? I skąd się wzięli? - Zapytał.
- Eee... No cóż... Ja jestem z dość... wysoko położonej watahy... i oni... są naszymi wrogami i... się na mnie uwzięli... Nie wiem dlaczego, skoro i tak już nikomu nie zawadzam, przecież nie jestem w stanie wrócić... z powodu pewnych komplikacji... - wyjąkałam - A te tereny? Do jakiej watahy należą? I kim ty jesteś?
<Odpowie ktoś? Proszęęęę...>
Zwróciłam swój nos w kierunku gleby. Łapy i skrzydła ułożyłam wzdłuż ciała i zaczęłam wirować jak śrubokręt. Przecinałam powietrze, niczym strzała. Dwieście metrów, sto, pięćdziesiąt, dwadzieścia, dziesięć, siedem... Wyprostowałam skrzydła i opuściłam łapy. Manewr zakończony pomyślnie. Wylądowałam na polance. Stałam i czekałam, aż moi prześladowcy mnie dogonią.
Ciepły wiatr muskał moją sierść, a słońce wydawało się tu jeszcze cieplejsze. Zielono soczysta trawa i fioletowe kwiaty. To był widok, niestety ci mordercy, którzy za mną gonią nie mają ochoty na podziwianie krajobrazów. Aż szkoda niszczyć te piękne tereny. Może udałoby mi się to załatwić szybko i bezboleśnie.
Zabójcy wylądowali kilka metrów przede mną. Kilka sekund przyglądali mi się, po czym każdy wyjął po dwa maczety. Ruszyli biegiem w moją stronę i rzucili bronią. Ja tylko stałam i przyglądałam się ich sztuczkom. Miecze przecinały powietrze lecąc ku mojej twarzy. Jednak zatrzymały się kilka centymetrów przed moim nosem. Odwróciły się i zaczęły napastować przeciwników. Pewnie byli zaskoczeni reakcją. Gdyby wiedzieli co potrafię zrobić... a to była jedna z moich umiejętności. Walczyli jak na wojowników przystało, ale niestety byli zbyt słabi. Niespodziewanie ktoś podszedł mnie od tyłu i rozproszył mój umysł. Maczety opadły. Podszedł do mnie jeden z amatorów i przyłożył do mojego gardła nóż. Uśmiechał się szyderczo, zdecydowanie mnie nie doceniali. Wysunęłam się z uścisku dryblasa i kilkoma zwinnymi ruchami uderzyłam łapą w jego słabe punkty, a dokładnie w łokieć, kark i środek kręgosłupa. Znieruchomiał i upadł. Zrobiłam to samo w wojownikiem, który przyłożył mi do szyi sztylet. Spojrzałam na dwóch pozostałych. Wreszcie zrobili coś sensownego - uciekli. Nagle ukazał się portal, który zabrał prześladowców.
- Czekaj! - Krzyknęłam i skoczyłam, ale dziura się zamknęła. Westchnęłam z bólem i odwróciłam się. Stał przede mną jakiś obcy wilk i patrzył się na mnie.
- Kim oni byli? I skąd się wzięli? - Zapytał.
- Eee... No cóż... Ja jestem z dość... wysoko położonej watahy... i oni... są naszymi wrogami i... się na mnie uwzięli... Nie wiem dlaczego, skoro i tak już nikomu nie zawadzam, przecież nie jestem w stanie wrócić... z powodu pewnych komplikacji... - wyjąkałam - A te tereny? Do jakiej watahy należą? I kim ty jesteś?
<Odpowie ktoś? Proszęęęę...>
Subskrybuj:
Posty (Atom)