Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shiryu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shiryu. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 kwietnia 2017

Od Shiryu "Przeziębienie w końcu każdego złapie "

Sierpień 2019
Wczorajszy dzień spędziłem z szczeniakami, pilnując ich. Podczas zabawy szczeniaki próbowały mnie zrzucić do wody. Na szczęście nie miały takiej siły. Lecz szczęście nie trwało zbyt długo. Zobaczyłem wadery wracające z wieczornego polowania. A kto to mógł być? Oczywiście Zirael i Yuki. To było jednak ciekawe. Ostatnio się jakoś zaznajomiły. Gdy ja nie spuszczałem oka nad młodymi, zepchnęły mnie z pomostu. No jasne.
W nocy źle mi się spało. Obudziłem się rankiem. Głowa mi pulsowała oraz było mi zimno. Co za pech! Niedawno wyzdrowiałem z złamanej nogi i zagoiły mi się ślady pazurów. A co teraz? Przeziębienie. Rozpaliłem ognisko i wrzuciłem do kociołka trochę zielska typu mięta i rumianek. Przysunęłam legowisko bliżej ogniska i położyłem się na nim. Musiałem się zagrzać. Jakiś moment później woda zagotowała się razem z naparem. Nalałem sobie trochę do glinianego naczynia. Położyłem się ponownie na legowisku i popijałem sobie napar zrobiony z mięty i rumianku. Nie był on dobry. Za sprawą lewitacji wziąłem jakiś węgiel i zacząłem coś rysować na ścianie jaskini. Nawet, nawet mi wyszedł ten autoportret. Do jaskini nagle zapukała Zirael.
- Cześć, a ty dlaczego jeszcze w legowisku? - zapytała energicznie
- Witam cię. Jestem chory po tym jak mnie wrzuciłyście z Yuki do jeziora.
- Och, przepraszam. Ty się ciesz, że nie do Jeziora Zapomnienia - wydelegowała trochę obrażona
- Dobra, dobra przepraszam. W jakiej sprawie do mnie przyszłaś? - obejrzałem dokładnie waderę wzrokiem
- Na polowanie, ale widzę że nie pójdziesz - po chwili dodała - Może ci w czymś  pomóc ?
- Nie ma chyba w czym. Ogólnie jak ci życie  mija? Dawno cię nie widziałem od czasu przygody z Azu
-A trochę się powłóczyłam po watasze. A tobie? - czekała na moją odpowiedz z zaciekawieniem.
- A tam polowania, opieka nad szczeniakami, hipogryf - właśnie w tym monecie przerwała mi Zirael.
- Hipo co?
- Hipogryf, takie połączenie orła i konia czy jakoś tak.
- A, dobra. A co z hipogryfem? - zapytała Ariz
- A mam zamiar takiego zwierza adoptować - odpowiedziałem dumnie
- Nie lepiej szczeniaka? Przybyło ich trochę, bardzo dużo z nich potrzebuje opiekunów bardziej niż ten ptako-koń
- W sumie mogę takiego zaadoptować, ale nie mam jakiś zadziwiających warunków bym musiał przygotować drugi pokój.
- Robiłeś pułapki, domki, liny, drzwi i inne rzeczy ty mi mówisz o pokoju, wygodnisiu?
I w tym dialogu przerwało nam pukanie. Dosyć głośne wołanie.
- Shiryu! Jesteś tam? - od razu rozpoznałem znajomy głos Alfy.
- Tak, jestem - odpowiedziałem przez chrypę
Niska, lecz smukła wadera weszła do mojej jaskini.
- A co to tak pachnie jakimś zielskiem? Shiryu, czas na polowanie, nie pogaduszki z Zirael i jakieś dziwne napary - mówiła Suzanna
- Jestem chory, chyba mam prawo do tego, by mieć wolne od stanowiska, kiedy jestem chory
- Ty chyba zawsze jesteś chory i będziesz. Kiedy ostatnio byłeś na polowaniu? A ogólnie o czym tak rozmawiacie?
- Wyzdrowieję za jakieś kilka dni. Na polowaniu byłem, hm, dwa tygodnie temu. - i tu wtrąciła się Zirael:
- Rozmawiamy o adopcji hipogryfa czy jakoś tak, oraz o tym że Shiryu zamiast uganiać się za jakimś ptako-koniem, byłby opiekunem szczeniaka.
- Ej - popchałem Ariz
Alfa spojrzała  z nie dowierzaniem na mnie, na Zirael i jeszcze raz na mnie z jakby ironią:
- On i opiekun szczeniaka! Padnę ze śmiechu. On i tak nie jest odpowiedzialny, zarówno jak ty. Już nie wspomnę jak przyprowadziliście tu jakiegoś basiora, nie wiadomo skąd, który chciał was zabić. Z resztą, ja was zostawiam. Zirael, idziesz ze mną na polowanie. Teraz - wyburmuszyła Suzanna i wyszła z jaskini.
- Ja też lecę. A, Shiryu, zdrowiej szybko - i pogalopowała w stronę wyjścia.
Po dwóch dniach chorowania wyzdrowiałem. I od razu wyruszyłem na polowanie.

Uwagi: "Przeziębienie" piszemy przez "z", a nie "ź"... Dlaczego Shiryu zajmuje się szczeniakami, choć wyraźnie ma inną funkcję w stadzie? Wciąż w złych miejscach stawiasz Spacje... Proszę, to już zaczyna się robić nudne. Okropnie zniechęca do poprawiania. Podobnie jest ze starannością (literówki chociażby czy Enter pojawiający się bez powodu w środku zdania), więc jeśli jeszcze raz zobaczę coś w tak opłakanym stanie, będę zmuszona to zwrócić do poprawy... Shiryu umie zmieniać postać, ale nie lewitować przedmioty! Jeśli mowa o grupie złożonej z wyłącznie dziewczyn, używamy formy żeńskiej, a nie męskiej (np. zamiast poszli, mówimy poszły). "Jezioro Zapomnienia" to nazwa, więc należy ją pisać wielkimi literami! Znowu pojawił się syndrom Wszechmogącego Shiryu (chodzi dokładniej o fragment, kiedy to Zirael wychwala jego umiejętności), a poza tym zauważyłam, że zmieniasz charakter niemalże wszystkim innym postaciom... Dialogi są irracjonalne, a jedyną zdającą się myśleć osobą jest nie kto inny, jak Shiryu. To właśnie przed tym tak przestrzegałam. Pojawienie się Suzanny mnie dość mocno dotknęło, bo nie masz za bardzo wyczucia w jej humorze - nie byłaby AŻ tak wredna. Tu sprawia wrażenie niezadowolonej ze złamanego paznokcia nastolatki, kiedy chociażby w odświeżonym formularzu czy najnowszym op. wspomniałam o tym, że nieco wydoroślała i zachowuje się bardziej neutralnie w stosunku do członków stada.

poniedziałek, 13 marca 2017

Od Shiryu "Czyżby Zapomniany" Cz. 7 (CD Zirael)

Styczeń 2019
- Gdzie ja do jasnej jestem ? - rozległ się głos wadery w ciemności.
Płynęliśmy na chyboczącej tratwie wzdłuż jakiejś rzeki. Im się zbliżaliśmy szum wydawał się coraz bardziej głośny.
Problem był w tym, że byliśmy ciasno związani bardzo silnymi linami, jeżeli linami można to nazwać.
W oddali było widać zarys sylwetki znanego basiora spoglądającemu spokojnie w naszą stronę.
Tylko księżyc lekko oświetlał wodę na której sunęliśmy coraz szybciej.
- Jaki ja byłem głupi! Mogłem się domyślić, że ten niedorozwinięty basior przyjdzie po nas. Dlaczego nie posłuchałem się ciebie i nie zgłosiliśmy tego Alfie! - Byłem wściekły na siebie za moją lekkomyślność.
- Spróbuj w tej chwili się nad sobą nie użalać, tylko wymyśl albo zrób coś byśmy się z tej tratwy się uwolnili - Odpowiedziała wadera dość stanowczym głosem, dodając po chwili - Radzę ci się pośpieszyć, bo z czego co słyszę to jesteśmy blisko wodospadu.
- Mam pomysł, lecz chyba nie jest on... A dobra, i tak mamy zaraz zginąć, więc nic lepszego nie wymyślę w ciągu czterech minut - Miałem to już gdzieś. Byłem na tyle spanikowany i zdesperowany, że nawet mój logiczny tryb myślenia nic tu nie zdziała - Niedaleko nas jest bardzo duży wystający korzeń, złapiesz go jak będzie koło nas. Ja muszę się zmienić w lwa by liny przerwały. Potem ciebie trzeba odwiązać.
- Dobra, nie wiem ile ja to utrzymam, ale spróbuje jak najdłużej - Odgarnęła Lea
Po chwili pojawiła się gałąź. Krzyknąłem do Ariz, by chwyciła korzeń.
Zmieniłem się w lwa. Liny zerwały się gdy odwiązywałem waderę nie wytrzymała. Puściła korzeń.
Z kilka sekund później lecieliśmy w dół. Gdy spadaliśmy, całe życie przeleciało mi przed oczami. Czułem, że w coś uderzyłem. Zanurzając się głębiej i głębiej. Bez mojej woli zamieniłem swą normalną postać. Uświadomiłem sobie coś. Nie mogę tak opuścić tego świata utopić się przerzednąć. Za dużo rzeczy mnie tu trzyma. Dobra wataha, kochana Zirael, marudliwa Alfa, przygody z Miniru, i jeszcze ślady po ugryzieniu. Resztką sił i powietrza wypłynąłem na powierzchnie. Nagle przypomniała mi się Zirael. Nabrałem powietrze w płuca. Zanurzyłem się. Wziąłem szybko waderę na grzbiet. Płynąłem resztką sił do brzegu. Stając na stałym lądzie uświadomiłem sobie, że mam złamaną  tylną łapę. Odłożyłem delikatnie Ariz na piasku. I sam padłem na ziemie ze zmęczenia. Obudził mnie ptak. Pewnie chciał sprawdzić czy żyję.
Wstałem obolały na cztery łapy. Zimny, lecz orzeźwiający poranek postawił mnie na nogi. Wadera spała. Złowiłem cztery ryby. Byłem na tyle głody, że wpałaszowałem nie mało się dławiąc. Postanowiłem się rozejrzeć po okolicy. Nie przypominało to watahy. Lecz coś na stylu tej opuszczonej jaskini. Ujrzałem coś niebywałego. Ten sam kwiat którego widziałem w jaskini. Pudrowy róż z mocnym odcieniem granatu w środku. Przypomniała mi się Ariz. Ona tam spała, a trzeba wrócić. Lecz coś mnie zatrzymało. Coś naprawdę niezwykłego. Osłupiałem. Nie mogłem oderwać od tego oczu. Było to połączenie konia z orłem. Coś naprawdę niezwykłego. Jego piękna kruczoczarna sierść, a jednocześnie pióra odbijały się w blasku słońca. Koński ogon był jednak bardziej wyblakły, lecz z zielonym pasemkiem. Patrzyłem na niego niczym zahipnotyzowany. On również wykazywał zainteresowanie. Skrzywił lekko łepek w bok. Potruchtał do mnie. Przypatrzył się i odleciał, niedaleko  po prostu zatrzymał się w powietrzu. Rzuciłem mu jeszcze rybę i wyruszyłem w stronę Zirael.

<Zirael?>

Uwagi: Już w przypadku op. Zirael pisałam, co z tymi datami - wpisujesz datę, o której toczy się akcja opowiadania, a nie aktualny miesiąc i rok na stronie! Zapomniałaś o imieniu Zirael na końcu opowiadania, a ono również jest ważne. Chyba Ci zjadło wszystkie myślniki. Po kropkach stawia się Spację! Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie! Przy niektórych zdaniach pomylił Ci się szyk lub rzeczy typu stopniowanie (np. zamiast bardziej głośny powinniśmy mówić głośniejszy). Radzę poczytać co nieco o przecinkach. Kompletnie nie rozumiem następującego zdania: "Nie mogę tak opuścić tego świata utopić się przerzednąć.". Najpierw była mowa, że złowił cztery ryby, a później wszystkie zjadł, a następnie rzucił kolejną hipogryfowi (?). Skąd ta piąta ryba, skoro jej nie wyławiał?
I ekhem, pragnę przypomnieć, że Shiryu ma złamaną łapę, a później nagle sobie chodził bez problemu... Nigdzie nie było wzmiance o bólu. Poza tym w momencie złamania powinien o tym wiedzieć, a nie uświadomić sobie dopiero po wypłynięciu na brzeg.

sobota, 18 lutego 2017

Od Shiryu "Czyżby Zapomniany?" Cz. 5 (cd. Zirael)

Styczeń 2019


Podążając z Ariz w stronę watahy nawet nie domyślałem się, że wilk z krańca jeziora dopuści się nas śledzić. Nagle zza krzaków wyskoczył basior. Uczepił się swymi ostrymi jak igły zębami w mój  grzbiet. Próbowałem go zrzucić. Udało mi się po chwili zdjąć intruza z pleców. Zaczęła się walka. Do bójki włączyła się też Zirael. Basior był bardzo silny. Gdy upadłem po ataku wściekłego wilka, Lea ugryzła go w łapę. Wilk znikną tak jak się pojawił, a nawet szybciej. Widziałem w nim coś znajomego, co mnie zaniepokoiło. Gdy wstałem obtłuczony przez tajemniczego basiora zobaczyłem waderę, która była w lekkim szoku. Wilk nie był z naszej watahy, więc to było jeszcze bardziej podejrzane. Zaczęliśmy iść szybciej w stronę domu, rozglądając się na boki. Gdy byliśmy już w połowie drogi, zawiązaliśmy rozmowę.
- Co to do jasnej robił ten wilk na naszym terenie? - wzburzyła się Ariz.
- Mnie się pytasz? Sam nie znam na to odpowiedzi. - odpowiedziałem waderze - Bardziej niepokoi mnie to, że nie był z naszej watahy.
- Może domyślasz się skąd ten wilk się wziął? Trzeba było by poinformować Alfę  o całym zajściu. - odchrząknęła Zirael.
- Kojarzę go, ale to niemożliwe, że mógł tu przyjść. Nie wiem czy powinniśmy zawracać głowę naszej Alfie, choć nie uważam to za głupi pomysł - skwitowałem moją wypowiedź.
Wadera zamyśliła się przez chwile, co przerwało naszą konwersację. Po dłuższej chwili ciszy pojawił się znajomy widok naszych jaskiń. Odprowadziłem Ariz do jaskini, a już sam podążyłem w stronę mego domu. Na drugi dzień rano przyszła Zirael z wiadomością, budząc mnie ze snu.
- Shiryu, śpisz? - zapytała wadera.
- Śpię, bo co? - burknąłem ospale.

- Ten wilk zbliżył się bardziej naszej watahy - Odrzekła zaniepokojona.
- Czy on upadł na łeb na szyję?! - Uświadomiłem sobie co właśnie powiedziała.
- Zgadzam się z tobą. Jaki normalny wilk najpierw gryzie członka watahy, a potem zaczyna go śledzić aż do lasku obok mojej jaskini - Odparła Lea.
Wyszedłem czym prędzej z jaskini, udając się w stronę nor zajęczych. Po zaczajeniu się udało mi się schwytać królika. Szybko go odpowiednio przyrządziłem i zjadłem, częstując przy tym Zirael. Spytałem waderę, gdzie ostatnio widziała tego wilka. Powiedziała że wyczuła jego zapach przy lasku w dół od naszych jaskiń. Postanowiłem zobaczyć na własne oczy i węch to miejsce. Spytałem Ariz czy nie chciałaby polecieć ze mną. Przez chwile myślała: Jak to polecieć?! Po chwili przypomniała sobie o moim talencie. Zmieniłem się w dużego puchacza. Kazałem wejść jej na mój grzbiet. Lecieliśmy tak z minutę, dwie. Z lasu wyszła postać. Od razu rozpoznaliśmy w nim tego wilka z poprzedniej nocy. Wilk szukał chyba naszych jaskiń.
- Do jasnej... po co on się tu zapuszcza? - warknęła wadera - Odbiło mu? Zadzierać z naszą watahą?
- Myślę, że ta jaskinia miała coś z tym wspólnego, albo - i tu się za dużo powiedziałem.
- Albo co? Zacząłeś, więc dokończ - Powiedziała zaciekawiona, a również wnerwiona Lea.
- Albo może to być mój przybrany brat Azu z poprzedniej watahy. Ale jest to wręcz niemożliwe. Chyba że... Nie, na pewno ten zdrajca musiał zostać w swojej norze - Odrzekłem.
- I mówisz, że ten cały "Azu" przyszedł z pięćdziesiąt jak nie więcej kilometrów by się na tobie zemścić? - Zirael zaakcentowała to tak, żeby brzmiało wyjątkowo niedorzecznie.
- Widzisz sama jak to brzmi. Załóżmy, że to był jakiś strażnik związany z tą jaskinią, czy coś w tym stylu - dodałem - Musimy to zgłosić Alfie. Pewnie podwoi straż czy coś w tym stylu. A na pewno nie możemy dziś zostać sami w jaskiniach, ponieważ nie wiadomo co ten walnięty wilk zrobi. Mam jaskinie blisko Miniru. Może u mnie? Ale nie zmuszam jak chcesz.
- To dobry pomysł. Chodź nie jest on dla mnie za przemyślany, lecz jest chyba najlepszą opcją w naszej sytuacji. To postanowione! Nocujemy u...
<Zirael ?>

Uwagi: Spację stawia się PO znakach interpunkcyjnych! Cały czas źle zapisujesz wypowiedzi. Popatrz na to, jak są postawione Spacje w przypadku innych op. lub wersji poprawionej Twojego. Nadal masz problem z przecinkami. Poczytaj sobie trochę o regułach ich stawiania. "Nor zajęczych", a nie "nór". Nie kończ wypowiedzi myślnikami! "Niemożliwe" piszemy razem. Nie "wyszłem", tylko "wyszedłem! "Chciałaby" piszemy razem. Unikaj stawiania dwóch Spacji! Pod koniec zdarzyły się powtórzenia. Kompletnie nie rozumiem tego zdania: i tu się za dużo powiedziałem. Do każdej wypowiedzi nie jest potrzebny komentarz (np. kto co mówił i w jaki sposób). Cudzysłowie zapisujemy za pomocą cudzysłowie, a nie przecinków ani apostrofów! Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie.
Zastanawia mnie to, dlaczego Shiryu koniecznie musi przyrządzać każde danie. Wilki tak nie robią, szczególnie, że jego zachowanie nawet nie ma uzasadnienia. Gdyby przemieniał się w człowieka, to jeszcze... ale na litość, on jest wychowany od małego w dziczy! I skąd Zirael wiedziała, że Shiryu mieszkał 50 km stąd? Poza tym to dla wilka podobno wcale nie jest aż tak dużo.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Od Shiryu "Czyżby zapomniany?" Cz. 3

 Jesień 2018 r.
Przyglądając się mapie coraz bardziej sobie uświadamiałem sobie moje znalezisko. Nie zauważyłem że coś drepcze i pomrukuje. Usłyszałem znajomy głos. Była to Izrael. Ewidentnie nie była zadowolona z mojego zniknięcia.
- Cieszę się że mości księciu nic się nie stało - wysyczała Zirael
Tak upewniłem się że to była ona. Trudno nie było jej rozpoznać
- Zirael! - odparłem - Co ty tu robisz?
- To chyba ja powinnam o to zapytać - kipiała ze złości - Od kiedy należy się od watahy, nie znika się bez słowa. Powiedziałeś komuś? Miałeś zamiar ogólnie wrócić.
Byłem trochę zmieszany. Nie wiedziałem czy się cieszyć czy nie. W końcu widzę kogoś znajomego ale znajomo wkurzonego. Odwróciłem wzrok w mapę i nagle mnie olśniło.
- Dlaczego tu przyszedłeś? - powiedziała już milej i przede wszystkim ciszej
- Znalazłem mapę i postanowiłem tu przyjść. Nie uwierzysz co odkryłem
- Zaraz mi powiesz tylko się napije - Podeszła do niebezpiecznego jeziora - i już miała się napić
- Cholera! - Odciągnąłem waderę szybko od jeziora - Czy ty zdajesz sobie sprawę że mogłaś stracić pamięć przez swoją nie uwagę!
Trochę się zlękła ale po chwili zapytała już pewniej - Ale o co ci właściwie chodzi? Jezioro jak jezioro. Raczej się nie utopie.
- To jezioro zapomnienia - Napijesz się z niego ba nawet lekko zamoczysz tracisz pamięć o dotychczasowym życiu! - Byłem przestraszony i Wściekły na waderę -
- Przepraszam, nie wiedziałam - Kontynuowała dalej - To co odkryłeś geniuszu - powiedziała to jakby z kapką ironii
- Tak na tą wodę nie ma lekarstwa chyba - Zawahałem się
- Chyba że.. - Waderę ewidentnie to zaciekawiło
- Chyba mam  na to odtrutkę - Dodałem  po chwili - Ale nie sprawdzałem tego. Wiem że dawna Alfa miała wypadek z udziałem tego niebezpiecznego jeziora.
- Shiriyu, czy ta woda może wywołać halucynacje po powąchaniu jej - Zapytała zaniepokojona
- Raczej nie a co - Bąknąłem
- Bo widzę jakiegoś wilka chyba wilka na drugim krańcu jeziora - Powiedziała ściszonym głosem
- Ja też to widzę ponownie wiesz co mi się zdaje czy on tu biegnie - Powiedziałem
- Chyba ci cię nie zdaję - Wilk był coraz bliżej nas -
- Biegiem! - Wykrzyczałem do Zirael -
Wilk nie był nastawiony pokojowo. W czasie biegu warczał jak bestia z piekieł. Gdy bestia była już daleko za nami chyba już nas nie widziała. Zwolniliśmy i dalej rozmawialiśmy o antidotum w fazie wczesnej alfy. Nie zauważyliśmy że idziemy po liściach. Na dodatek była mgła. Wpadłem do jakiejś głębokiej dziury. Nie czułem dna złapałem się jeszcze krawędzi dziury. Po chwili nie mogłem już wytrzymać. Puściłem się. Leciałem i leciałem. Wylądowałem na miękkim mchu. Był on co dziwne fioletowy. Po chwili wskoczyła też Zirael.
- Gdzie my jesteśmy? - powiedziała
- Chyba jesteśmy
<Gdzie znaleźli się wilki?>

Uwagi: Brak daty. Czy ty w ogóle bierzesz pod uwagę te uwagi (masło maślane, wiem)? Nagle Zirael zmieniła się w Izrael! Ponadto źle napisałaś już nawet tytuł. Poprawiłam wyłącznie błędy ortograficzne i Spacje, bo już nawet nie mam siły myśleć, co chciałaś przekazać pisząc niektóre zdania. Nie "drepta", tylko "drepcze"."Jezioro Zapomnienia" to nazwa miejsca! Po co te myślniki na końcu akapitów?
Było mówione, że na wodę z Jeziora Zapomnienia NIE MA ODTRUTKI i NIGDY NIE BĘDZIE, więc niech tak lepiej już pozostanie. Nie ułatwiajmy życia na siłę postaciom, co?
Nie mam pojęcia, do kogo miało być skierowane to op., bo dopisek na końcu nie ma sensu.

sobota, 7 stycznia 2017

Od Shiryu "Czyżby zapomniany" cz. 1 (cd. chętny)

 Wrzesień 2018 r.
Było grubo po południu, a ja nadal spałem. Coś usiadło mi na nosie, budząc mnie.
- Ał! - bąknąłem - jak ja nienawidzę tych robali.
Rozciągnąłem się leniwie. Miałem już podnieść głowę, ale zawsze muszę coś zrobić nie tak. Łóżko nad biblioteczką jest złym pomysłem. Książki spadły mi na głowę. Jednak jednej z wypożyczonych wcześniej książek z biblioteki watahy wypadła notatka. Nigdy nie czytałem takiej książki to cud. Myślałem że przeczytałem wszystkie książki o geografii, taktyce i mitologii. Notatki były niespotykane. Opisano w niej mikstury oraz rzeczy gdzie można znaleźć. Gdy rozłożyłem mapę. Były tam zakątki watahy, których jeszcze nie znałem. Notki mówiły coś o kilku miejscach. Jezioro Zapomnienia. Coś mi to mówiło. Zapakowałam mapę, notatki i kilka buteleczek. Dodatkowo zabrałem coś na ząb, wodę i truchtem wybiegłem z jaskini. Starałem się by nikt mnie nie widział. Nie dość, że zostawiłem niezły harmider w domu, to miałem wrażenie, że czegoś nie wziąłem. Podążałem drogą do jeziora.
~Dwa tygodnie później~
Dotarłem na miejsce. W oczy rzuciło mi się krystalicznie czyste jezioro. Pływały w nim ryby o różnokolorowych umaszczeniach. Ich długie ogony i grzbiety przebłyskiwały lekko zielnym światłem. Obok jeziora z różnorodnymi stworzeniami rosły kwiaty. Kwiaty te przypominały połączenie irysów z lilią. Każdy z kwiatów miał przepiękną barwę od pomarańczowo-czerwonych do różowo-żółtych oraz niebiesko-białych. W zasięgu wzorku ujrzałem też kryształy o różowych i niebieskich odcieniach. Miejsce było tak piękne, że kto nie znał tego miejsca nie mógł do głowy przypuść myśli, że ten raj na ziemi jest nie tak niebezpieczny. Zebrałem kwiaty i wsadziłem je w podłużne butelki, wypełniając ja trochę wodą z brzegu jeziora. Tą samą metodą wziąłem napełniłem buteleczkę do połowy. Coś, właściwie ktoś stał na drugim końcu jeziora. Widziałem kontur wilka. Trochę się wzdrygnąłem. Jezioro jest oddalone od kilkanaście jak nie kilkadziesiąt kilometrów. Spojrzenie tajemniczego wilka i moje spotkały się. Postanowiłem schować się i zamienić się w ptaka by zobaczyć z bliska kim jest ten wilk. Jak postanowiłem, tak się i stało. Podleciałem szybko do wilka. Niestety zaczął na mnie polować, więc nie mogłem się przyjrzeć, w dodatku była noc. Nie chciałem ryzykować, więc wbiegłem tutejszej jaskini. Byłem na tyle zmęczony, że gdy coś przegryzłem, od razu położyłem się spać.
<Czy ktoś zauważył moje zniknięcie>

Uwagi: Zapomniałaś o dacie. SPACJE STAWIAMY ZA ZNAKIEM INTERPUNKCYJNYM, A CUDZYSŁOWIE NIE TWORZYMY ZA POMOCĄ PRZECINKÓW! Nie zapominaj o tych Spacjach przy wypowiedziach. Przecinki. Niektóre zdania nie miały kompletnie sensu. Późniejsze są nawet aż za długie. Powtórzenia. "Jezioro Zapomnienia" to nazwa miejsca! Radziłabym czytać op. przed wysłaniem.
Ogólnie czytając miałam niezłego "mindfucka", gdyż działy się rzeczy tak chaotyczne, że aż niezrozumiałe. Kilka przykładów:
- Biblioteczka była POD łóżkiem, a i tak książki spadły mu na głowę.
- Była mowa o notatce z zapiskami na temat mikstur, a tu nagle mamy mapę.
- Co mają mikstury do mitologii, geografii i taktyki?
- Jaskinia a dom to niekoniecznie synonimy.
- Kilkadziesiąt kilometrów, powiadasz? Patrząc na zdjęcie z Jeziorem Zapomnienia daję mu jakieś 100 m średnicy.
- Według Ciebie wilki te stały oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów (swoją drogą kilkadziesiąt kilometrów to może być przykładowo tyle), a i tak Shiryu dostrzegł drugiego wilka (jak? Lornetki w oczach?), on jego również, więc musiał dostrzec jego przemianę, ale i tak na niego polował.
- W Twoich op. pojawia się schemat akcji, następnie jak nigdy niby nic jedzenia czegoś i pójścia spać.

wtorek, 6 grudnia 2016

Od Shiryu "Pierwsza pogoń" cz. 3 (CD Miniru)

Deszczowy dzień, kolejną noc myślę nad tym, kto mi dał karteczkę. Może jednak zapytam się Astrid? W sumie mam dziś urodziny. Idąc do Astrid, usłyszałem coś. Tylko co? Brzmiało naprawdę ładnie. Wilk harmonii? Czytałem coś o tym. Po chwili zorientowałem się, że to smutna wadera. Jako że jestem wrażliwy potruchtałem do niej.
- Cześć, dlaczego jesteś smutna? - Spytałem się spokojnym głosem.
- Cz-Cz-eść - mówiła trochę zaniepokojona i po chwili zamarła jak kamień - Shiryu? Ty-Ty żyjesz?
- Dlaczego miałbym nie żyć? - roześmiałem się trochę
- Przepraszam jeszcze raz... To ja cie pomyliłam z jeleniem - Odparła lekko ochrypniętym głosem złączonym ze smutkiem - Wybaczysz?
- Oczywiście, każdemu się zdarza pomylić wilka iluzji z jeleniem. To właściwie moja wina, po jakiego ja się zamieniałem w tego jelenia - Dodałem po chwili - Ale nie wybaczę, jeżeli nie pójdziesz ze mną. Przeziębisz się na tym deszczu? Umowa?
- Okey, prowadź - po chwili zauważyła utwardzony bandaż - To ja ci to zrobiłam?
- Tak, ale nie twoja wina. Mam od szczeniaka słabe kości  -Nagle usłyszałem coś dziwnego - Słyszysz?
- Co to? - Odparła zaniepokojona - Patrz!
Zza krzaków wyłoniła się mantykora, zwierzę z lwią głową i tułowiem, wężową głowa zamiast normalnego ogona i prześwitujące skrzydła. Stworzenie patrzyło się na nas.
- Żadnych gwałtownych ruchów - powiedziałem  cicho. Po chwili dodałem: - nie patrz się na nią.
Miniru drżała i nie tylko ona. Ja też się bałem. Nigdy nie spotkałem takiego stworzenia. Mantykora biegła w naszą stronę, nie było innej opcji.
- Wiej! - Krzyknąłem już w biegu
Biegła za nami, serce biło nam coraz mocniej, w ułamku sekundy zmieniłem się w jelenia i rzekłem:
- Miniru, uciekaj, ja go odciągnę - jeszcze biegnąc obok niej.
- Nie, a jeśli stanie ci się coś złego, a jeżeli ona cie dopadnie?
- Zaufaj mi biegnij nie odwracaj się - I skręciłem w inną alejkę, a mantykora  biegła za mną -
Straciłem Miniru z oczu, zaprowadziłem mantykorę nad przepaść. Byłem nad krawędzią, przypomniałem sobie coś. Ona biegła na mnie z zawrotną szybkością, a ja myślę co zrobić. Zamieniłem się w wilka. Nie mogę długo być zamieniony w zwierzę.
- Są dwa uda: albo się nie uda, albo się uda.
Stanąłem  na końcu przepaści. Potwór biegł na mnie. Gdy był tak metr ode mnie. Zeskoczyłem. Spadałem, stwór razem ze mną, zacząłem się przemieniać w ptaka. Miniru nie posłuchała się mnie. Gdy się oddaliłem, pobiegła za mną. Widziała jak zeskakuję do przepaści.
- Shiryu!! - nie dowierzała co się stało.
Mantykora spadła, a mi coś nie poszło z przemianą. Zamiast całego ptaka wyrosły mi skrzydła. Szybko wzniosłem się do góry, machając delikatnie gigantycznymi skrzydłami. Ujrzałem Miniru, płaczącą i spoglądającą w dół. Wylądowałem za nią i podszedłem do niej.
- Mówiłem, zaufaj mi - powiedziałem za jej pleców
- Ale-Ale-Ale ty spadłeś w przepaść ra-ra-zem z manty-manty-korą - Odrzekła z wielkim trudem - Czekaj, skąd masz skrzy-dła?
- Emm, coś mi nie poszło z przemianą i tak mi jakoś zostało. Mam nadzieję, że nie zostanie z tymi skrzydłami na zawsze - Roześmiałem się - Wiesz co,za dużo wrażeń na dziś. Może mała herbata na rozluźnienie?
- Z chę-cią - odpowiedziała trochę już zdezorientowana.
Szczerze mówiąc ja też miałem już dość wrażeń na dziś. Więc poszliśmy do mojej jaskini.

Jakiś czas później
* * *
Gdy weszliśmy do jaskini, od razu wstawiłem wodę do garnuszka. W chwilę później zaczęło się ściemniać. Gdy woda już wrzała, wyciągnąłem miętę, pigwę oraz miód, który ostatnio podebrałem pszczołom. Wlałem wodę do wydrążonych, drewnianych miskach i od razu wrzuciłem mięte, miód i pokrojoną pigwę. Zdawało mi się, że Miniru zasnęła. Gdy na nią patrzyłem, wydawała się coraz piękniejsza. Po chwili przyleciała biedronka i usiadła jej na nosie. Zaczerwieniła się lekko. Nakryłem ją kocem i przytuliłem ją. Nie planowałem tego. Położyłem się obok i pilnowałem, żeby żadna mantykora już nie weszła ani żaden stwór. Zasnąłem niedługo po mojej nocnej warcie.

<Miniru co było dalej?>



Uwagi: Na końcu całkowicie zepsułaś formatowanie, możliwe, że przez to, iż środkowałaś Spacjami. Do tego służy odpowiednie narzędzie! Wciąż Twoje op. są koszmarnie niestaranne. Zapominasz o Spacjach przy znakach interpunkcyjnych, a jak już je stawiasz to nie tam, gdzie trzeba. Zdania są za długie. Powtórzenia (stosuj przerwę dwóch zdań, a nie jednego, jak uczą w szkołach). "Zamarła jak kamień" - to kamienie są w stanie zamrzeć? Nie dokładnie tak brzmi ten frazeologizm. "Harmonii" piszemy przez dwa "i". Nie wiem, czy można "roześmiać się trochę". Nie "za krzaków", tylko "zza krzaków". Skoro chciał się przemienić w ptaka, ale wyrosły mu tylko skrzydła, które miały być ponoć gigantyczne. Dochodzę do wniosku, że te mogły mieć rozpiętość do 3,5 m (bo tyle mają maksymalnie skrzydła albatrosów), więc nie do końca wiem, czy te są takie "gigantyczne". Nie mam pojęcia, jaką posiadasz definicję tego słowa. Nie "podeszłem", tylko "podszedłem". "Od razu" piszemy osobno, a "niedługo" razem.

niedziela, 4 grudnia 2016

Od Shiryu "Polowanie na pułapkach dla watahy"

Maj 2018 r.
Ciepły dzień obudził mnie swoimi promieniami. Przeciągnąłem się leniwie. Po miesiącu odpoczynku postanowiłem się wziąć do roboty. Momentalnie zebrałem się do kupy. Była koło szóstej rano. Przypomniałem sobie, że jestem polującym. Powinienem polować dla watahy. Gdy sobie to uświadomiłem, pobiegłem w stronę informacji by zebrać osoby do polowania. Nie mogłem nikogo znaleźć. No fajnie, może Miniru mi pomoże, ale w sumie nie wiem... a może Zirael? Nagle wpadłem na pomysł, by zrobić pułapkę z lin i z gałęzi. Po godzinie wiązania i montowania pułapek wziąłem je ze sobą. Rozstawiłem je koło łąki na której zaczynały swoją wędrówkę. Znalazłem je przy wodopoju. Wybrałem dwa jelenie, oddzieliłem je od stada i zaganiałem je w stronę pułapek. Starałem się żeby biegły obok siebie. No jasne, jestem wilkiem iluzji, mogę stworzyć iluzje z drugim wilkiem. Po chwili tak zrobiłem, wpadły w pułapkę. Od razu zginęły. Tylko jak je przenieść? Wysłałem iluzje do Miniru. Mam nadzieję, że nie jest zajęta. Przy okazji odplątałem je z pułapek. Miniru przyszła. Była trochę zaskoczona, ale to nic. Z pozostałości po pułapek zrobiłem szelki. Jeden koniec uprzęży przymocowałem do poroża drugą do szelek. Wiec kiedy idąc do jaskini zacząłem małą pogawędkę.
- Dzięki, że mi pomagasz - dodałem po chwili - Nie jest ci ciężko?
- Nie, dobry pomysł z tymi sidłami i szelkami - powiedziała miłym głosem
- Dzięki, zaraz będziemy na miejscu - Dopowiedziałem
Gdy byliśmy na miejscu, zdjąłem skórę z jeleni i odciąłem kawałki mięsa wkładając je do garnków. Zdjąłem też poroże, może coś z nich zrobię? Opłukałem mięso i zdążyłem pójść i złowić kilka ryb. Potem przekazałem zapasy innym wilkom z watahy. Swoją część odłożyłem w najzimniejszej części jaskini.

Uwagi: Dlaczego zawsze zapisujesz w tytułach rzeczowniki z wielkiej litery? Zapomniałaś o dacie na początku op. Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. Wiele zdań wciąż jest za długich. Mają one również często tragiczną interpunkcję (np. No fajnie może Miniru mi pomoże ale w sumie nie wiem a może Zirael.), zupełnie jakby myśli były beznamiętnie spisane na papier. Wciąż op. wyglądają na niestaranne. Zawsze mi się zdawało, iż poroże jest połączone z czaszką jelenia, a nie są częścią ruchomą, którą można "zdjąć"...

poniedziałek, 28 listopada 2016

Od Shiryu "Napary, gotowanie, czary czyli miłe spotkanie w jaskini" Cz. 1

 Kwiecień 2018 r.
Po tym jak wylądowałem w szpitalu i z niego wróciłem, minęło kilka dni. Postanowiłem się przejść jak zawsze, jednak tym razem nie zmieniając się w inne zwierzęta, bo ostatnio się to źle skończyło. Wszystkie książki, które miałem przy sobie nauczyłem się ich na pamięć. Jedna z nich zapadła mi w pamięć. "Rośliny Magiczne i Rzadkie" tak brzmiał tytuł książki. Znalazłem w niej kilka ciekawych rzeczy, ale najbardziej zaciekawiła mnie o część o roślinach uzdrawiających. Róża Hery - to było ciekawe. Ale gdy dalej czytałem, był jeden problem. Jestem noga z eliksirów.
Gdy idąc, nie można tego tak nazwać, kulejąc w stronę jeziora pozbierałem kilka owoców, warzyw i ziół. Przyda się na coś do jedzenia. Nie jadłem od dłuższego czasu. Dieta jarosza. Brakuje jeszcze, żebym się stał zającem albo wilkiem wegetarianinem. Idąc do domu zauważyłem Miniru i Zirael. Ciekawe, o czym gadały. Zirael leżała ze mną w szpitalu. Wiem, że ją jelenie poturbowały, a skąd to może opowiem, ale nie wiem.
Przy jaskini znalazłem jeszcze kilka patyków na ognisko. Znalazłem coś, co mogło być naczyniem w stylu garnka. Za pomocą kamieni, ściółki i patyków rozpaliłem mały ogień. Nastawiłem wodę
i zabrałem się za gotowanie. Wyszło mi coś w stylu rosołu, bo znalazłem jeszcze kawałek mięsa i kości. Z jaskini unosił się aromatyczny zapach ziół. Zjadłem coś i położyłem się spać. Był zimny dzień. Czułem się wyśmienicie, pomijając złamaną nogę i kulejąc doczołgałem się do którejś jaskini. Chyba Miniru.
Idąc na wschód zobaczyłem ogłoszenia. Szczeniaki szukają opiekunów! Na podobiźnie zobaczyłem dwa szczeniaki: Moone i, jak nazywała się druga, chyba Aoki.
Wieczorem przechodziła Zirael. W jaskini świeciła się mała lampka ze świetlikami w środku. Gdy wyszyłem z głębi legowiska, zauważając ją na deszczu zaprosiłem ją do środka. Była na początku
nieufna. Ucięliśmy małą pogawędkę. Właściwie mnie nie zna więc można powiedzieć, że rozmowa była na miejscu.
- Cześć.
- Cześć? - Powiedziała z lekką nutą pogardy.
- Jestem Shiryu. Mnie powinnaś już znać. Byliśmy razem w szpitalu, to ja ten ze złamaną nogą.
- Tak coś sobie przypominam... czekaj, tak, Shiryu?
- Tak! Słyszałem, że poturbowały cie jelenie? Jak się czujesz?
- Tak, goniłam jednego. Zjawiło się stadko biegnące w moją stronę... Ach, źle się czuję.
- Pogoda jak pod psem, nic dziwnego. Może chcesz coś zjeść?
- Tak. Masz wodę? - kichnięcie.
- Na zdrowie. Czekaj, zaparzę ci ziół... może mięta?
- Nie chce się narzucać. Może już pójdę?
- Nie nie narzucasz się. Co mi teraz zostało? Czytanie książek pięćsetny raz?
- W sumie racja.
Rozmawiając dalej, potknąłem się i kilka książek spadło mi na głowę. Zrobiłem z siebie pajaca.
Zirael dusiła się ze śmiechu, ja również. Gdy wypiliśmy napar z mięty i zjedliśmy wczorajszą zupę...
- Świetnie gotujesz. Skąd taki pomysł?
- Dzięki, dopiero wczoraj to odkryłem. Jak głód przyciśnie, kreatywność się włącza.
- Ogólnie dlaczego masz złamaną łapę?
- Ach, włóczyć po lesie mi się zachciało. Zauważyłem waderę, zmieniłem się w jelenia i mnie ugryzła, myśląc, że obiad się na nią gapi i miała niespodziankę.
- Czekaj, czekaj jesteś wilkiem iluzji?
- Tak, a co?
- Ja też.
Gawędziliśmy sobie jeszcze przez godzinę, mówiąc o przeszłości, co nas spotkało... Było na tyle ciemno, zimno i mokro, że została u mnie. Zaścieliłem jej posłanie. Jeszcze raz zapytała czy nie sprawia problemu. Tak samo jej odpowiedziałem i poszliśmy spać. Ja obok lampki ona w ciepłym miejscu koło ogniska. Zastanawiało mnie jedno. Dlaczego ona nie jest w szpitalu?, ale potem zasnąłem.


(obrazek wykonany przez właścicielkę Shiryu)

Uwagi: Może powtórzę: Spacje stawia się ZA znakami interpunkcyjnymi. Nie zapominaj o dacie. Już coś pisałam o tych wypowiedziach... czy takie możesz znaleźć w książkach? Zdania nie zaczyna się od "a". Cudzysłowie tworzysz za pomocą cudzysłowie (masło maślane), a nie apostrofów! Teraz to już całkiem coś zepsułaś albo w programie, albo... w sumie nie wiem, jak to zrobiłaś, ale połowa linijek jest pocięta na pół, przez co znalazła się w innym akapicie. Nadal przecinki leżą. To, kiedy powinnaś stawiać myślniki (np. Róża Hery - to było ciekawe.) również. Zdania wciąż są za długie... chodzi o to, byś robiła kropkę w miejscu, gdzie zaczynasz mówić na zupełnie inny temat. Przynajmniej tak brzmi najogólniejsza zasada. Zirael leżała ze mną w szpitalu ,wiem że ją jelenie poturbowały a  skąd to może opowiem ale nie wiem . - już nawet nie wiem, jak to wytłumaczyć. Tak się po prostu nie robi. To coś z serii "wiem, ale nie powiem". Strasznie lubisz zmieniać nagle temat, przez co tekst jest naprawdę strasznie chaotyczny (najpierw idzie sobie, później jest takie nagłe wtrącenie o Miniru, które w żaden sposób nie wpływa na fabułę). W niektórych momentach nawet już nie wiadomo, czy on gdzieś idzie, jest w swojej jaskini, czy może w cudzej. "Ach" piszemy przez "ch". "Pięćset" piszemy razem. Dlaczego do końca op. nawet w narracji pisałaś o Zirael jako o "Z"? Ogólnie skąd masz złamaną łapę? - "skąd"? Czyż nie lepiej brzmi "dlaczego"? Wypatrzyłam sporo błędów technicznych, jak np. nie zjadł znalezionego kawałka mięsa (tak właściwie, to gdzie go znalazł?), jak by to zrobił każdy wilk niepotrafiący zmieniać się w człowieka, tylko ugotował z niego wywar. Ponadto nie mam pojęcia skąd wziął oraz z czego wykonano "coś przypominające garnek", choć to w tym przypadku byłoby dość istotne.

piątek, 25 listopada 2016

Od Shiryu "Pierwsza Pogoń" cz. 1 (cd. chętny)

Kwiecień 2018 r.
Obudziłem się w nocy. Ciemne chmury przykrywały pobłyskujące gwiazdy, a lekka mgła okrywała trawę. Burczało mi w brzuchu, więc postanowiłem coś upolować. W nocy jest to o tyle łatwiejsze, że mogę niespostrzeżenie złapać coś. Wyszedłem, było zimno. Każdy mój oddech był jak biały dym. Po około dwudziestu minutach napotkałem waderę. Nie zauważyła mnie. Obserwowałem ją przez długi czas. Gdy mnie zobaczyła, przemieniłem się szybko w czarnego jelenia. Patrzyła na mnie też długo. Uciekłem. Zaczęła mnie gonić. Doganiała mnie. Ugryzła mnie. Od urodzenia mam słabe kości, więc tu nie było wyjątku. Tylna prawa łapa złamana. Przez uraz na szczęście w nieszczęściu przemieniłem się w wilka. Upadłem z wielką prędkością. Było mi słabo, kątem oka zauważyłam, że gdzieś biegnie.
Następnego dnia obudziłem się. Czułem się jak zbity pies. Wszystko mnie bolało. Ale coś słyszałem. Nie mogłem się ruszyć. Powieki były zbyt ciężkie, żebym je mógł otworzyć. Jednak słyszałem rozmowę:
- Co z nim jest? Jak się czuje?
- Jest osłabiony, ale dzień czy dwa się obudzi. Ale musi odpocząć.
- Uff, to dobrze.
- Ma złamaną łapę i kilka ran po czyiś zębach. Wyjaśnisz mi to?
- Myślałam, że to jeleń. Pobiegłam za nim. Kiedy go ugryzłam, przemienił się i z hukiem wylądował na ziemi. Wtedy zawołałam cię, a resztę już znasz.
- Czekaj, to chyba Shiryu, niedawno dołączył do nas na okres próbny.
- To ma bardzo miłą niespodziankę.
O czymś jeszcze rozmawiały, ale ktoś mnie uratował.
Może się dowiem. Złamana łapa - nieźle. Brak mięsa przez dłuży czas - może się powłóczę?
Odpada. Ciekawe czy mają tu bibliotekę albo inne, chętnie bym sobie poczytał. Kolejnego dnia  czułem się już lepiej. Miałem zabandażowaną tylną łapę.
Spodziewałem się tego: kilka strupów. Na pieńku obok mnie była wiadomość od wilczycy:
Przepraszam, pomyliłam cię z jeleniem. Chyba jesteś wilkiem iluzji? Nie gniewaj się, Shiryu.
Najwidoczniej zapomniała się Astrid, że mi nic nie powie. Jest zapracowana. Chyba nie tylko ja się połamałem.

<Kim była ta wadera ?>

Uwagi: Jak to jest możliwe, że zrobiłaś kilkakrotnie błąd w imieniu własnej postaci? Błagam, nie baw się czcionką, bo później mam problemy z formatowaniem na Bloggerze. Nie twórz cudzysłowie za pomocą apostrofów lub przecinków! Od tego jest inny znak! Przed kropką/przecinkiem/innym znakiem interpunkcyjnym nie stawiaj Spacji, gdyż powinna się ona znaleźć za owym znakiem. To nie RP - wypowiedzi zapisujemy jak w książkach, a nie jak w sztuce teatralnej. Nie rób "dziur" między akapitami (musisz zapewne zmienić co nieco w ustawieniach programu, w którym piszesz). Przez ilość błędów, literówek czy braków w zdaniach (np. Burczało mi w brzuchu, (więc) postanowiłem coś upolować.) op. wygląda na bardzo niestaranne. Masz poważny problem ze stawianiem przecinków. Poczytaj nieco o nich chociażby w internecie lub słowniku. Liczby i cyfry w op. piszemy słownie. Wiele zdań jest zwyczajnie za długich, przez co nie mają sensu. Szyk zdania bardzo często jest niezwykle chaotyczny. Przez uraz na szczęście w nieszczęściu przemieniłem się w wilka. - podkreślone powiedzenie nie do końca pasuje do kontekstu zdania. "Z hukiem" piszemy osobno. Powinnaś zdania kończyć kropką/wykrzyknikiem/znakiem zapytania, nawet jeśli to koniec wypowiedzi, narracji czy akapitu. O czymś jeszcze rozmawiały ale Dodaj do słownika kto mnie uratował. - i w tym momencie popłakałam się ze śmiechu. Cały ostatni akapit był pozbawiony sensu, więc nie mam pojęcia, czy prawidłowo go zinterpretowałam. Wątpię, aby po ugryzieniu i złamaniu kończyny (zapewne była to rana otwarta, a kość wylazła na wierzch) wystarczył bandaż, a po kontuzji pozostały strupy. Ba! Jest to nawet niemożliwe.