Pierwsze dni po dołączeniu do watahy poświęciłem na odświeżanie starych wspomnień.
Analizowałem dokładnie każde, przechodząc przez miejsca, w których doświadczałem "przygód".
Wtedy nie mogłem nazwać tego przygodami, to było zwykłe życie, spokojne,
ciche. Aż w końcu mi się to znudziło, zapragnąłem czegoś więcej. Teraz
znów tu wracam w poszukiwaniu stabilizacji, której nie mogłem znaleźć
będąc cały czas w podróży.
Próbowałem poznać choć trochę świat, wykształciłem zdolność przemiany w
człowieka, w momencie gdy mój największy atrybut, niespotykanie ogromne
śnieżnobiałe skrzydła przestały mi wystarczać.
Z początku ludzie byli skomplikowani, lecz potem, gdy już trochę się na
nich poznałem, mogłem śmiało porównać ich do wilków, zwierząt stadnych.
Nie potrafią żyć w samotności, bo to ich wykańcza. Jednak oni o wiele
częściej decydują się na odosobnienie. Nigdy mnie to nie dziwiło. Istoty
dwunożne potrafią być bardziej brutalne od nas, posiadających moce,
niekiedy na tyle rozwinięte by rozpieczętować przeciwnika na drobne
kawałki.
Znajdowałem się w lesie, gdy moim oczom ukazała się sylwetka drobnej wadery.
Stawiała ostrożne kroki, rozglądając się wokoło z niepohamowaną ciekawością.
Zaszeleściłem nieco krzakami by przyciągnąć jej uwagę i przypadkiem nie
przyprawić jej o zawał. Mimo mojego monstrualnego ciała stawiałem
miękkie, bezszelestne kroki, będące moim złotym środkiem podczas walk
czy polowań.
- Hej – rzuciłem beztrosko, opierając się o wysoką brzozę, której szargane przez wiatr gałęzie uderzały o mój pysk.
Wilczyca zaśmiała się cicho na ten widok i po chwili również się przywitała.
- Nówka? - zadałem pytanie retoryczne, a ona pokiwała głową. - Ja też. Tak jakby.
- Co to znaczy, yyy – ucięła, a ja zorientowałem się, że nie podałem swojego imienia
- Masz przyjemność z Onurix'em – wypiąłem dumnie pierś i puściłem jej
perskie oko – Na ogół nie jestem takim snobem, to te gałązki tak na mnie
działają.
- Och, czyżby? - odparła szczerząc kły w nieco pewniejszym uśmiechu – Epona. - podała łapę
- Jak to celtyckie końskie bóstwo?
- Tak słyszałam – przytaknęła
- Czyli nie jesteś klaczą przemienioną w wilka? - odsunąłem się od
drzewa i podszedłem do niej bliżej, gdy nagle drzewo zaczęło się
walić...
Super, przewróciłem drzewo.
<Epono, zechcesz odpisać?>
Uwagi: brak
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onurix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onurix. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 stycznia 2016
piątek, 8 stycznia 2016
Od Onurixa "Dom" cz. 1 (cd. Kiiyuko)
Wędrówka stałym biegiem od kilku dobrych godzin była wspaniałym
pomysłem, stanowiącym regeneracje zastałych wcześniej stawów. Jakiś czas
osiadłem i zająłem niewielki skrawek lasu wraz z jaskinią, należącą
niegdyś również do wilków wędrowników. Nie miałem w zwyczaju zostawać
gdzieś więcej niż dwa miesiące. Czułem się wtedy niespełniony, bo w krwi
wpisane mam podróże i poszukiwania. Nigdy nie miałem upragnionego celu,
który wskazywałby mi drogę, torował dobrą ścieżkę. Lubię się czasem
pomęczyć, przejść okrężną zamiast skrótami i nabyć doświadczenia. Jestem
zdania, że w życiu powinienem spróbować wszystkiego. Jakkolwiek
nieprzyzwoicie mogłoby to brzmieć, nie miałem tego w planie. Chodzi
głównie o zasmakowanie wszelkich uczuć, poznanie wartości i decyzja,
które chce się smakować częściej, a jakie wyznawać.
Przeczesywałem się przez wspaniały las, okryty śnieżnobiałym puchem, który spadł wczorajszej nocy, byłem nieco zdziwiony, zazwyczaj coraz cieplejsze marcowe podmuchy wiatru zwiastują wiosnę. Wyczuwszy piżmową woń wilczej sierści, przyśpieszyłem biegu. Czułem wibracje ziemi. Było tu więcej moich pobratymców. Poczułem się pewniej. Mimo mojego wędrowniczego stylu życia nie do końca mogę powiedzieć, że wybrałem samotność. Każdy z nas jej potrzebuje, ale nikt na pewno nie czuje się w niej szczerze dobrze.
Zorientowałem się, że jestem w domu. Nie zapomniałbym nigdy tego wspaniałego miejsca, w którym zawiązałem przyjaźnie i czułem się jakbym tu przynależał.
Powróciłem.
Otworzyłem się na wszystkie panujące tutaj zapachy, włączyłem większość receptorów rozkoszując się poczuciem bezpieczeństwa.
Przyspieszywszy biegu podziwiałem piękno tego dnia, który równie dobrze mógłby być moim ostatnim. Uśmiechałem się szczerze. Sam do siebie.
Nie na długo, bo moim uszom dobiegł dźwięk. Był to szelest krzaków i dźwięk opadającego z nich śniegu za pośrednictwem zbliżającego się ku mnie wilka.
<Kiiyuko?>
Uwagi: brak
Przeczesywałem się przez wspaniały las, okryty śnieżnobiałym puchem, który spadł wczorajszej nocy, byłem nieco zdziwiony, zazwyczaj coraz cieplejsze marcowe podmuchy wiatru zwiastują wiosnę. Wyczuwszy piżmową woń wilczej sierści, przyśpieszyłem biegu. Czułem wibracje ziemi. Było tu więcej moich pobratymców. Poczułem się pewniej. Mimo mojego wędrowniczego stylu życia nie do końca mogę powiedzieć, że wybrałem samotność. Każdy z nas jej potrzebuje, ale nikt na pewno nie czuje się w niej szczerze dobrze.
Zorientowałem się, że jestem w domu. Nie zapomniałbym nigdy tego wspaniałego miejsca, w którym zawiązałem przyjaźnie i czułem się jakbym tu przynależał.
Powróciłem.
Otworzyłem się na wszystkie panujące tutaj zapachy, włączyłem większość receptorów rozkoszując się poczuciem bezpieczeństwa.
Przyspieszywszy biegu podziwiałem piękno tego dnia, który równie dobrze mógłby być moim ostatnim. Uśmiechałem się szczerze. Sam do siebie.
Nie na długo, bo moim uszom dobiegł dźwięk. Był to szelest krzaków i dźwięk opadającego z nich śniegu za pośrednictwem zbliżającego się ku mnie wilka.
<Kiiyuko?>
Uwagi: brak
poniedziałek, 17 listopada 2014
Od Onurix'a "Powracam cz.1" (cd. chętny)
Biegnę po miękkiej zielonej trawie. Jestem szybszy niż jakikolwiek drapieżnik na ziemi. Czuje moc, siłę i potęgę. Rozkładam skrzydła by wzlecieć ku słońcu wychodzącemu zza gęstej warstwy chmur. Delikatne promienie słońca rozświetlają moją twarz i wzmagają chęć bliższego spotkania. Jednak coś przerywa błogość. Zapach. Wyczuwam woń spalenizny. Spoglądam w dół i widzę las stojący w ogniostoczerwonych płomieniach. Nasz las. Wataha.
Zmieniam kierunek lotu, patrzę tęsknym wzrokiem po złotej gwieździe zwanej Słońcem. Szybuje w dół, moją adrenalinę wzmagają wichry, które wydaje się - pędzą razem ze mną ku ziemi.
Przerażonymi oczyma wodzę po wypalonej trawie. Języki ognia niszczą wokół siebie wszystko co stoi im na drodze. Próbuję siłą umysłu wytworzyć potężną kulę wody i powietrza. Nie udaje mi się. Moje żywioły zostają całkowicie odrzucane. Coś je odrzuca. Ciemna moc. Istota z Mroku. Odwracam się, a za mną roztacza się ogromna warstwa lawy. Wokół mnie leżą martwe ciała znanych mi wilków. Rozpacz i gniew gotują się we mnie, ale ja jestem bezradny. Cała moja pewność siebie pryska i zostaje niepokój. Śmierć.
Czuje, że świat nie jest nam tak przychylny jak podejrzewaliśmy. Wszystko ma swoją cenę.
***
Budzę się. Gwałtownie wstaje i przecieram łapami oczy. Mój puls jest przyspieszony. Mało powiedziane! Czuje, że serce wyrywa mi się z piersi, bije i przewraca się ze strachu. Prężę skrzydła i wybiegam z jaskini. Rozglądam się wokół.
Nic się nie dzieje. Ptaki śpiewają swą poranną serenadę. Zające grasują na polanie. Niebo - idealnie błękitne bez żadnego obłoczka chmury. Jest cicho. Zbyt cicho.
Spoglądam w słońce i czuje jak pali mnie w oczy. Jest jak żar. Jakby buchało z niego milionami gorących laserów, które są w stanie spalić mnie na popiół. Jak w koszmarze.
Pogrążony w myślach nie zauważam wilka, który stoi tuż za mną i wpatruje się z ciekawością w olbrzymiego śnieżnobiałego stwora o anielskich skrzydłach. To ja, Onurix. Powracam...
<Jakiś wilk?>
Zmieniam kierunek lotu, patrzę tęsknym wzrokiem po złotej gwieździe zwanej Słońcem. Szybuje w dół, moją adrenalinę wzmagają wichry, które wydaje się - pędzą razem ze mną ku ziemi.
Przerażonymi oczyma wodzę po wypalonej trawie. Języki ognia niszczą wokół siebie wszystko co stoi im na drodze. Próbuję siłą umysłu wytworzyć potężną kulę wody i powietrza. Nie udaje mi się. Moje żywioły zostają całkowicie odrzucane. Coś je odrzuca. Ciemna moc. Istota z Mroku. Odwracam się, a za mną roztacza się ogromna warstwa lawy. Wokół mnie leżą martwe ciała znanych mi wilków. Rozpacz i gniew gotują się we mnie, ale ja jestem bezradny. Cała moja pewność siebie pryska i zostaje niepokój. Śmierć.
Czuje, że świat nie jest nam tak przychylny jak podejrzewaliśmy. Wszystko ma swoją cenę.
***
Budzę się. Gwałtownie wstaje i przecieram łapami oczy. Mój puls jest przyspieszony. Mało powiedziane! Czuje, że serce wyrywa mi się z piersi, bije i przewraca się ze strachu. Prężę skrzydła i wybiegam z jaskini. Rozglądam się wokół.
Nic się nie dzieje. Ptaki śpiewają swą poranną serenadę. Zające grasują na polanie. Niebo - idealnie błękitne bez żadnego obłoczka chmury. Jest cicho. Zbyt cicho.
Spoglądam w słońce i czuje jak pali mnie w oczy. Jest jak żar. Jakby buchało z niego milionami gorących laserów, które są w stanie spalić mnie na popiół. Jak w koszmarze.
Pogrążony w myślach nie zauważam wilka, który stoi tuż za mną i wpatruje się z ciekawością w olbrzymiego śnieżnobiałego stwora o anielskich skrzydłach. To ja, Onurix. Powracam...
<Jakiś wilk?>
wtorek, 29 lipca 2014
Od Onurix'a "Moje nowe życie cz.1" (cd. chętny)
Stoję w ciemności... Czekam na cud... Obracam się, widzę wydarzenia z
przeszłości. Które dla niej nic nie znaczyły, dla mnie więcej niż się
zdawało.
Tracę panowanie nad sobą, rozkładam skrzydła i niszczę wszystko co mnie otacza. Wokół mnie roztacza się jasność, tylko po to by za chwilę zgasnąć.
Budzę się zlany potem, odrętwiały. Radość ustępuje smutkowi. Wiara ustępuje niezdecydowaniu. W końcu życie ustąpi i śmierci.
Nie śpię, nie staram się nawet zasnąć. Postanawiam się zmienić, tak by nie było już powrotu.
***
Poranek jest równie żmudny co dotychczasowe życie. Wychodzę na dwór i wdycham wszystkie zapachy. Rozłożyłem skrzydła i podleciałem trochę, lecz zaraz upadłem. Ujrzałem, że moje pióra z śnieżnobiałych zmieniły się w kruczoczarne. Przejrzawszy się w tafli wody zrozumiałem, że wyglądam niczym demon z najgorszych koszmarów.
Westchnąwszy cicho poszedłem na spacer.
<Ktoś?>
Tracę panowanie nad sobą, rozkładam skrzydła i niszczę wszystko co mnie otacza. Wokół mnie roztacza się jasność, tylko po to by za chwilę zgasnąć.
Budzę się zlany potem, odrętwiały. Radość ustępuje smutkowi. Wiara ustępuje niezdecydowaniu. W końcu życie ustąpi i śmierci.
Nie śpię, nie staram się nawet zasnąć. Postanawiam się zmienić, tak by nie było już powrotu.
***
Poranek jest równie żmudny co dotychczasowe życie. Wychodzę na dwór i wdycham wszystkie zapachy. Rozłożyłem skrzydła i podleciałem trochę, lecz zaraz upadłem. Ujrzałem, że moje pióra z śnieżnobiałych zmieniły się w kruczoczarne. Przejrzawszy się w tafli wody zrozumiałem, że wyglądam niczym demon z najgorszych koszmarów.
Westchnąwszy cicho poszedłem na spacer.
<Ktoś?>
środa, 2 lipca 2014
Cd. Onurix "Spotkanie cz.5" (cd. Kiiyuko)
Nie jestem pewna, ale to jest chyba to
- Nieważne - odrzekłem po czym podszedłem do wodopoju i zaciągnąłem długi łyk wody.
Otarłem łapą mokry pysk i westchnąłem.
- Idziemy na polowanie? - zmieniłem temat
- Możemy - odparła.
Skierowaliśmy się do lasu. Zajęło nam trochę wyszukanie odpowiedniego miejsca. Świdrując wzrokiem polanę dojrzałem parkę młodych jeleni skubiących wysoką, zieloną trawę.
Schowałem się za głazem, gdy wyczekałem odpowiedni moment przyszła pora skoku.
Zwinnie wyskoczyłem, a tak właściwie wzleciałem ku górze i wskoczyłem na grzbiet jednego z jeleni zahaczając przy tym pazurami o bok drugiego zwierzęcia.
- Kiiyuko! - urwałem jakbym chciał sprawdzić jak smakują te słowa - Chodź tu! - dokrzyknąłem i wskazałem wzrokiem wijącą się z bólu młodą sarnę.
Wadera przybiegła.
- Zabij ją, szybko. - nakazałem
Niepewnie wbiła pazury w jej szyję...
- Znajdź największą żyłę na szyi i ją przegryź.
Wilczyca wykonała polecenie, a ja w tym czasie szybko unicestwiłem jelenia.
Wziąłem do pyska padlinę i przerzuciłem ją na grzbiet by zanieść w zaciszne miejsce.
Skierowałem się ku rozłożystej gruszy po czym tam upuściłem padlinę.
- Dlaczego kazałeś mi ją szybko zabić? - wskazała łapą sarnę.
- Głupio mi było patrzeć jak na moich oczach umiera w katuszach. - odrzekłem wgryzając się w bok jelenia
- Przecież i tak i tak została pozbawiona życia.
- Chciałabyś umierać szybko? Czy na oczach kogoś chciałabyś się zwijać z bólu i wyć żałośnie? - zapytałem
<Kiiyuko?>
- Nieważne - odrzekłem po czym podszedłem do wodopoju i zaciągnąłem długi łyk wody.
Otarłem łapą mokry pysk i westchnąłem.
- Idziemy na polowanie? - zmieniłem temat
- Możemy - odparła.
Skierowaliśmy się do lasu. Zajęło nam trochę wyszukanie odpowiedniego miejsca. Świdrując wzrokiem polanę dojrzałem parkę młodych jeleni skubiących wysoką, zieloną trawę.
Schowałem się za głazem, gdy wyczekałem odpowiedni moment przyszła pora skoku.
Zwinnie wyskoczyłem, a tak właściwie wzleciałem ku górze i wskoczyłem na grzbiet jednego z jeleni zahaczając przy tym pazurami o bok drugiego zwierzęcia.
- Kiiyuko! - urwałem jakbym chciał sprawdzić jak smakują te słowa - Chodź tu! - dokrzyknąłem i wskazałem wzrokiem wijącą się z bólu młodą sarnę.
Wadera przybiegła.
- Zabij ją, szybko. - nakazałem
Niepewnie wbiła pazury w jej szyję...
- Znajdź największą żyłę na szyi i ją przegryź.
Wilczyca wykonała polecenie, a ja w tym czasie szybko unicestwiłem jelenia.
Wziąłem do pyska padlinę i przerzuciłem ją na grzbiet by zanieść w zaciszne miejsce.
Skierowałem się ku rozłożystej gruszy po czym tam upuściłem padlinę.
- Dlaczego kazałeś mi ją szybko zabić? - wskazała łapą sarnę.
- Głupio mi było patrzeć jak na moich oczach umiera w katuszach. - odrzekłem wgryzając się w bok jelenia
- Przecież i tak i tak została pozbawiona życia.
- Chciałabyś umierać szybko? Czy na oczach kogoś chciałabyś się zwijać z bólu i wyć żałośnie? - zapytałem
<Kiiyuko?>
sobota, 11 stycznia 2014
Od Onurixa "Spotkanie Selen i Luny cz. 4" (c.d Luna)
Znów popołudniowy spacer, polowanie tak jak każdy dzień. Każdy nudny
dzień. Zobaczyłem Selen i jakąś waderę, więc podleciałem do nich.
- Hej - powiedziałem głupkowato, patrząc na Selen
Ona przewróciła oczami.
- Cześć - zniszczyła mi fryz na głowie.
- Selen! - parsknąłem śmiechem
- Co? - zapytała niby niewinna
Haha - ona jest świetna.
Ale i tak będę udawać, że jej nie lubię. Bo ja jej nie lubię! Ona przecież mnie też.
Śmialiśmy się jak głupcy.
- Ekhem... Selen! - rzekłem stanowczo
- Czy przedstawisz mi swoją towarzyszkę? - zapytałem uśmiechając się.
- To jest Luna, niedawno dołączyła. - rzekła Selen
Luna czuła się chyba trochę niezręcznie.
- Onurix, dla przyjaciół Rix. Jak wolisz. - rzekłem jak dżentelmen
Uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Dżentelmen! - szepnęła kpiąc Selen
Pokręciłem głową i ją lekko popchnąłem.
- Sorki za tę niezręczną sytuacje - przeprosiłem waderę
- Może się wybierzemy we troje na polowanie? - zaproponowałem
- Spk, pokażę Ci na co mnie stać - powiedziała Selen wpatrując się w Lunę.
<Luna?>
- Hej - powiedziałem głupkowato, patrząc na Selen
Ona przewróciła oczami.
- Cześć - zniszczyła mi fryz na głowie.
- Selen! - parsknąłem śmiechem
- Co? - zapytała niby niewinna
Haha - ona jest świetna.
Ale i tak będę udawać, że jej nie lubię. Bo ja jej nie lubię! Ona przecież mnie też.
Śmialiśmy się jak głupcy.
- Ekhem... Selen! - rzekłem stanowczo
- Czy przedstawisz mi swoją towarzyszkę? - zapytałem uśmiechając się.
- To jest Luna, niedawno dołączyła. - rzekła Selen
Luna czuła się chyba trochę niezręcznie.
- Onurix, dla przyjaciół Rix. Jak wolisz. - rzekłem jak dżentelmen
Uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Dżentelmen! - szepnęła kpiąc Selen
Pokręciłem głową i ją lekko popchnąłem.
- Sorki za tę niezręczną sytuacje - przeprosiłem waderę
- Może się wybierzemy we troje na polowanie? - zaproponowałem
- Spk, pokażę Ci na co mnie stać - powiedziała Selen wpatrując się w Lunę.
<Luna?>
środa, 8 stycznia 2014
Cd. Onurix "Spotkanie cz.3" (cd. Kiiyuko)
- Aha - powiedziałem lekko zażenowany
- Co? - spytała
- Nic, nic. To tylko miłostki Ci w głowie? - odrzekłem
Wzruszyła ramionami.
- U mnie, w porządku, miałem czas by bardzo dużo przemyśleć... - rzekłem smutniej
Zaczęła myśleć.
- Co? - spytała
- Nic, nic. To tylko miłostki Ci w głowie? - odrzekłem
Wzruszyła ramionami.
- U mnie, w porządku, miałem czas by bardzo dużo przemyśleć... - rzekłem smutniej
Zaczęła myśleć.
<Kiiyuko, co robimy?>
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Od Onurixa "Park w watasze cz.6" (c.d Valixy)
- Hejo! - rzekłem głupio
- Cześć - odparła Valixy
Uśmiechnąłem się do niej.
- Onurix, dla przyjaciół Rix - przedstawiłem się i podałem jej łapę
- Hej, Selen... - zacząłem
Przewróciła oczami.
- Hej, głupku. Tym razem na mnie nie skoczyłeś, ale super - udała radość
- Zamierzałem, ale... zaś być ględziła - zacząłem się z nią droczyć
Prychnęła
- Co tu robisz, jeśli nie polujesz na wadery? - zapytała
- Latałem, a co? Żal Ci, że nie umisz? - spytałem
- Nie, bo musiałabym z tobą latać - parskneła śmiechem
Pociągnąłem jej ogon.
Warknęła.
Valixy przyglądała się tej całej sytuacji, dziwnie na nas patrząc...
<Valixy?>
- Cześć - odparła Valixy
Uśmiechnąłem się do niej.
- Onurix, dla przyjaciół Rix - przedstawiłem się i podałem jej łapę
- Hej, Selen... - zacząłem
Przewróciła oczami.
- Hej, głupku. Tym razem na mnie nie skoczyłeś, ale super - udała radość
- Zamierzałem, ale... zaś być ględziła - zacząłem się z nią droczyć
Prychnęła
- Co tu robisz, jeśli nie polujesz na wadery? - zapytała
- Latałem, a co? Żal Ci, że nie umisz? - spytałem
- Nie, bo musiałabym z tobą latać - parskneła śmiechem
Pociągnąłem jej ogon.
Warknęła.
Valixy przyglądała się tej całej sytuacji, dziwnie na nas patrząc...
<Valixy?>
czwartek, 2 stycznia 2014
Od Onurix'a "Spotkanie cz.1" (cd. Kiiyuko)
Obudziły mnie kropelki, które wlatywały do mojej nory i spadały prosto na mój pysk.
Ziewnąłem i przeciągnąłem się.
Wyszedłem z nory i rozprostowałem skrzydła.
Zrobiłem małą rundkę koło jaskini, a następnie poleciałem się wykąpać. Wskoczyłem do wody, ochlapując kogoś.
- Hej! - powiedziałem już obudzony
- Rix? Rix! - usłyszałem wołanie waderki
Zobaczyłem Kiiyuko.
- Hej, Kiiy!
- Rix! Rix! - wołała dalej.
Szybko podleciałem do niej a ona... Ochlapała mnie mocno wodą, tak, że się prawie przewróciłem do tyłu.
- Kiiyuko! Tak się chcesz bawić? - zapytałem ironicznie
- Możemy! - krzyknęła z drugiego końca kąpieliska
Zrobiłem trąbę powietrzną, tak silną, że parę różowych kosmyków Kiiy zleciało z głowy.
Potem zepchnąłem ją do wody, ale ona przewidziała moje ruchy i zrobiła sama nura do wody.
Zaśmiałem się.
Zabawa trwała ok. 2 godzin.
- Dawno się nie widzieliśmy! Co u ciebie? Co z Leonem?
<Kiiyuko, dokończysz?>
Ziewnąłem i przeciągnąłem się.
Wyszedłem z nory i rozprostowałem skrzydła.
Zrobiłem małą rundkę koło jaskini, a następnie poleciałem się wykąpać. Wskoczyłem do wody, ochlapując kogoś.
- Hej! - powiedziałem już obudzony
- Rix? Rix! - usłyszałem wołanie waderki
Zobaczyłem Kiiyuko.
- Hej, Kiiy!
- Rix! Rix! - wołała dalej.
Szybko podleciałem do niej a ona... Ochlapała mnie mocno wodą, tak, że się prawie przewróciłem do tyłu.
- Kiiyuko! Tak się chcesz bawić? - zapytałem ironicznie
- Możemy! - krzyknęła z drugiego końca kąpieliska
Zrobiłem trąbę powietrzną, tak silną, że parę różowych kosmyków Kiiy zleciało z głowy.
Potem zepchnąłem ją do wody, ale ona przewidziała moje ruchy i zrobiła sama nura do wody.
Zaśmiałem się.
Zabawa trwała ok. 2 godzin.
- Dawno się nie widzieliśmy! Co u ciebie? Co z Leonem?
<Kiiyuko, dokończysz?>
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.45" (cd. Selen)
- Witaj Leo, jak się dziś miewasz? - zapytałem radośnie
- Bywało gorzej - odpowiedział
- Uszy do góry! - powiedziałem
- Idziesz ze mną na polowanie? - zapytałem
- Mogę iść - powiedział obojętnie
Zaszliśmy do Zielonego Lasu, szliśmy rozmawiając. Leo jednak był trochę smutnawy, próbowałem go rozweselić.
- Ukryjmy się za tym głazem, zapolujemy na jakąś łanie.
- Ok - rzekł
Przyczaiłem się za głazem, Leo również. Nagle coś zaszeleściło w krzakach.
- Uważaj Leo, to nasze śnaidanie! - krzyknąłem
...
Skoczyliśmy razem na jakiegoś zwierza.
- Auuuuuuuuuu! - usłyszałem cieniutki głosik
Nie wbiłem zębów w to ''coś'', Leo też nie. Ale to ''coś'' leżało pod nami. Tak właściwie pode mną.
- Wstawaj ze mnie! - ''coś się odezwało
- Rix! Wstawaj - wrzasnął Leo
- Wstałem i zobaczyłem lekko zgniecioną Selen...
Otrzepałem się.
Wadera wstała, również się otrzepując.
< Selen, co z tobą?>
- Bywało gorzej - odpowiedział
- Uszy do góry! - powiedziałem
- Idziesz ze mną na polowanie? - zapytałem
- Mogę iść - powiedział obojętnie
Zaszliśmy do Zielonego Lasu, szliśmy rozmawiając. Leo jednak był trochę smutnawy, próbowałem go rozweselić.
- Ukryjmy się za tym głazem, zapolujemy na jakąś łanie.
- Ok - rzekł
Przyczaiłem się za głazem, Leo również. Nagle coś zaszeleściło w krzakach.
- Uważaj Leo, to nasze śnaidanie! - krzyknąłem
...
Skoczyliśmy razem na jakiegoś zwierza.
- Auuuuuuuuuu! - usłyszałem cieniutki głosik
Nie wbiłem zębów w to ''coś'', Leo też nie. Ale to ''coś'' leżało pod nami. Tak właściwie pode mną.
- Wstawaj ze mnie! - ''coś się odezwało
- Rix! Wstawaj - wrzasnął Leo
- Wstałem i zobaczyłem lekko zgniecioną Selen...
Otrzepałem się.
Wadera wstała, również się otrzepując.
< Selen, co z tobą?>
niedziela, 22 grudnia 2013
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.43" (cd. Leo lub Kiiyuko)
- Leo, bardzo mi przykro - powiedziałem
Basior cały czas miał spuszczony nos na kwintę.
- A przemiana na noc? Już po zmroku - zawołała Kiiyuko - Och nie! - zawołał Leo jeszcze bardziej zasmucony - Leo, bądź pewny nie przemienisz się, za dużo dziś dobrego zrobiłeś. - pocieszyłem go. Lekko się uśmiechnął. Staliśmy przed jego jaskinią, jednym zgrabnym ruchem skrzydła, otworzyłem drzwi do jego jaskini. - Dobranoc Leo - powiedziałem <Leo, Kiiyuko?> |
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.41" (cd. Shadow lub Kiiyuko)
- Leo! - pomogłem mu wstać
- Co to wszystko znaczy? - dopytywali się mnie.
Chwilę pomyślałem.
- Ten eliksir regeneruje siły i sprawia, że rany się goją. Może i Twoja ''choroba'' też podlega działaniu róży.
Popatrzył na mnie z przechylonym łbem. Wywróciłem oczami.
- To znaczy, że za dnia będziesz w swojej normalnej postaci, czyli wilkiem o imieniu Leo, a w nocy staniesz się Shadow'em. Lecz gdy zrobisz coś dobrego, przed zapadnięciem zmroku, w nocy też będziesz Leonem.
<Shadow, Kiiyuko?>
- Co to wszystko znaczy? - dopytywali się mnie.
Chwilę pomyślałem.
- Ten eliksir regeneruje siły i sprawia, że rany się goją. Może i Twoja ''choroba'' też podlega działaniu róży.
Popatrzył na mnie z przechylonym łbem. Wywróciłem oczami.
- To znaczy, że za dnia będziesz w swojej normalnej postaci, czyli wilkiem o imieniu Leo, a w nocy staniesz się Shadow'em. Lecz gdy zrobisz coś dobrego, przed zapadnięciem zmroku, w nocy też będziesz Leonem.
<Shadow, Kiiyuko?>
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.39" (cd. Kiiyuko)
Strasznie było mi żal Lea, ale gdy jest super wilkiem to takiego czasu z nim nie można zmarnować.
- Ok, szukamy tej róży! - powiedziałem
- Jesteśmy w lesie zakochanych... ciekawe dlaczego tu rośnie - zapytał Leo
- Rośnie tu gdyż tu tylko są krzaki różowo- fioletowe, a jej barwa jest fioletowa.
- Aha - odparł basior
- Ok, nosy przy ziemi i szukamy! - zawołała Kii
Ten las wyglądał przepięknie, były w nim super zapachy.
Widziałem, że Kii była zachwycona.
Minęły już 3 minuty.
- O patrzcie! Tam jest jakiś krzak - powiedziałem
- Tylko, że on jest czerwony, a nie różowy - powiedziała Kii
- Możemy zaryzykować - zaoponował Leo
- Utworzę niedużą trąbę powietrzną a ty Kii, nie czujesz bólu to możesz poszukać.
- Jasne! - rzekła
Leo stał i patrzył na mnie.
- Leo, a ty przynieś trochę krystalicznie czystej wody ze źródełka, bo musimy zrobić wywar jak już znajdziemy tę różę.
- Ok, ale to musi mieć przecież kolor różany, jak to zrobimy? - zapytał
- Niewiem, idź szybko! - pośpieszyłem go.
Wyciągłem skrzydła, podniosłem się do góry i obracając się wokół własnej osi, tworzyłem małe tornado.
Najsłabsze kwiaty opadły z krzaka, została jedna czwarta tego co było.
Kii zaczęła przeszukiwać krzaki, kolce zwykłych róż zadawały jej niebolesne ukłucia, ale jednak krew lała się z ran pozostawionych przez kolce.
Leo przytruptał z flakonikiem pełnym wody.
Jego łapy były zniewolone przez dziwne kajdany.
- Zaczyna się - stwierdziła Kii
- Och nie - krzyknął Leo
- Tu jest woda. - powiedział basior
Po chwili Kii przybiegła z fioletową różą w pysku.
- Jest! Jest! - krzyknęliśmy radośnie
Leo otworzył flakonik i skinął głową bym podszedł do niego.
Przyleciałem do niego jak najszybciej.
- Kii, wrzuć różę do flakonika - powiedziałem
Wadera włożyła ją, woda zabarwiła się na fioletowo.
- Barwa ma być różana, tak? - zapytał Leo
- Tak - odparłem
Zauważyłem, że z ran Kii, zaczyna się sączyć krew.
- Kii, podejdź tu - rzekłem
- Leo daj mi flakonik - odparłem
Przyłożyłem flakonik do ran Kiiyuko, z których leciała krew... Woda zabarwiała się na kolor... RÓŻANY!!
Wszyscy uśmiechnęliśmy się szeroko.
Leo nie mógł ustać na łapach, chwiały się mu.
- Kiiyuko, podaj mu wywar! - rozkazałem
<Kiiyuko, dokończ>
- Ok, szukamy tej róży! - powiedziałem
- Jesteśmy w lesie zakochanych... ciekawe dlaczego tu rośnie - zapytał Leo
- Rośnie tu gdyż tu tylko są krzaki różowo- fioletowe, a jej barwa jest fioletowa.
- Aha - odparł basior
- Ok, nosy przy ziemi i szukamy! - zawołała Kii
Ten las wyglądał przepięknie, były w nim super zapachy.
Widziałem, że Kii była zachwycona.
Minęły już 3 minuty.
- O patrzcie! Tam jest jakiś krzak - powiedziałem
- Tylko, że on jest czerwony, a nie różowy - powiedziała Kii
- Możemy zaryzykować - zaoponował Leo
- Utworzę niedużą trąbę powietrzną a ty Kii, nie czujesz bólu to możesz poszukać.
- Jasne! - rzekła
Leo stał i patrzył na mnie.
- Leo, a ty przynieś trochę krystalicznie czystej wody ze źródełka, bo musimy zrobić wywar jak już znajdziemy tę różę.
- Ok, ale to musi mieć przecież kolor różany, jak to zrobimy? - zapytał
- Niewiem, idź szybko! - pośpieszyłem go.
Wyciągłem skrzydła, podniosłem się do góry i obracając się wokół własnej osi, tworzyłem małe tornado.
Najsłabsze kwiaty opadły z krzaka, została jedna czwarta tego co było.
Kii zaczęła przeszukiwać krzaki, kolce zwykłych róż zadawały jej niebolesne ukłucia, ale jednak krew lała się z ran pozostawionych przez kolce.
Leo przytruptał z flakonikiem pełnym wody.
Jego łapy były zniewolone przez dziwne kajdany.
- Zaczyna się - stwierdziła Kii
- Och nie - krzyknął Leo
- Tu jest woda. - powiedział basior
Po chwili Kii przybiegła z fioletową różą w pysku.
- Jest! Jest! - krzyknęliśmy radośnie
Leo otworzył flakonik i skinął głową bym podszedł do niego.
Przyleciałem do niego jak najszybciej.
- Kii, wrzuć różę do flakonika - powiedziałem
Wadera włożyła ją, woda zabarwiła się na fioletowo.
- Barwa ma być różana, tak? - zapytał Leo
- Tak - odparłem
Zauważyłem, że z ran Kii, zaczyna się sączyć krew.
- Kii, podejdź tu - rzekłem
- Leo daj mi flakonik - odparłem
Przyłożyłem flakonik do ran Kiiyuko, z których leciała krew... Woda zabarwiała się na kolor... RÓŻANY!!
Wszyscy uśmiechnęliśmy się szeroko.
Leo nie mógł ustać na łapach, chwiały się mu.
- Kiiyuko, podaj mu wywar! - rozkazałem
<Kiiyuko, dokończ>
sobota, 21 grudnia 2013
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.37" (cd. Kiiyuko)
Zobaczyłem Kiiyuko zsiadającą z grzbietu jakiegoś basiora. Przystanąłem.
- Rix! Rix! - wadera zawołała
- Nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi - powiedziałem oschle
- Serce Shadow'a było skamieniałe, a teraz gdy mi pomógł stał się tym dobrym.
Pokiwałem głową.
- To dziwne - powiedziałem
Shadow podszedł do mnie, skierował oczy ku Kii abym z nią porozmawiał.
- To Shadow, tak? - zapytałem
- Nie, to Leo - powiedziała
- Nie mam pojęcia co o tym myśleć... - szepnąłem
- Rix! Rix! - wadera zawołała
- Nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi - powiedziałem oschle
- Serce Shadow'a było skamieniałe, a teraz gdy mi pomógł stał się tym dobrym.
Pokiwałem głową.
- To dziwne - powiedziałem
Shadow podszedł do mnie, skierował oczy ku Kii abym z nią porozmawiał.
- To Shadow, tak? - zapytałem
- Nie, to Leo - powiedziała
- Nie mam pojęcia co o tym myśleć... - szepnąłem
<Kii, dokończ>
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.34" (cd. Kiiyuko)
- Jak to, to ja mam być potulny dla NIEGO?!!!! - zapytałem oburzony
- Rix... - rzekła - Bo jakaś Asai sobie tak wymyśliła, przecież... - mówiłem - Rix, proszę. - Nie wiem co mam o tym myśleć, ale ten niewyrachowany partyzant ma być milszy albo.... - warknąłem - Hahaha, moje jedno piskniecie a Asai... - zaczął Shadow - Dlaczego ty sobie na to pozwalasz, Kiiyuko... Niewiedząc co się ze mną dzieje, obróciłem się, wyciągłem skrzydła i odleciałem na rannym skrzydle... <Kiiyuko, dokończ> |
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.32" (cd. Shadow lub Kiiyuko)
- Słuchaj, nie wiem co ty sobie myślisz,
ale ja nie zamierzam znosić Twojego towarzystwa, ponieważ drażnisz mnie
swoich chuligańskim zachowaniem. Nie mam najmniejszej ochoty wdawać się w
Twoje gierki. Nie wiem o co chodzi z Asai, dlaczego jesteś dla Kiiyuko
wredny i upierdliwy. Ale jedno wiem, że Kiiyuko jest samicą Alfa w tej
watasze i każdy musi się jej podporządkować. Nawet taki wojownik i
chojrak jak ty nie ma najmniejszego prawa się TAK DO NIEJ ODNOSIĆ! - te ostatnie parę wyrazów powiedziałem z krzykiem
Stanąłem bliżej niego i wydał się taki malutki przy moim olbrzymim ciele.
Stanąłem bliżej niego i wydał się taki malutki przy moim olbrzymim ciele.
<Shadow, Kiiyuko?>
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.30" (cd. Kiiyuko lub Shadow)
- Daj spokój - powiedziałem stanowczo
- Bo co? - odpowiedział basior
- Wrrr, bo ci odgryzę ucho! - warknąłem
- Dobrze, dobrze, nie gorączkuj się
- Spadaj, już - krzyknąłem
Shadow przewrócił oczami, po chwili dla zabawy skoczył na mnie.
- Hah, chcesz się bawić? - zapytałem
Moim drugim żywiołem oprócz powietrza jest magia. Sprawiłem by basior podniósł się do góry, zrobił parę piruetów, kółek i opadł na ziemię.
- Mało? - zapytałem
Z wyciągniętym jęzorem leżał na ziemi.
- Wstawaj, nie wygłupiaj się - powiedziałem
<Kiiyuko, Shadow?>
- Bo co? - odpowiedział basior
- Wrrr, bo ci odgryzę ucho! - warknąłem
- Dobrze, dobrze, nie gorączkuj się
- Spadaj, już - krzyknąłem
Shadow przewrócił oczami, po chwili dla zabawy skoczył na mnie.
- Hah, chcesz się bawić? - zapytałem
Moim drugim żywiołem oprócz powietrza jest magia. Sprawiłem by basior podniósł się do góry, zrobił parę piruetów, kółek i opadł na ziemię.
- Mało? - zapytałem
Z wyciągniętym jęzorem leżał na ziemi.
- Wstawaj, nie wygłupiaj się - powiedziałem
<Kiiyuko, Shadow?>
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.27" (cd. Kiiyuko)
- Bardzo chętnie.
- Zając? - zapytała - Jasne - powiedziałem biorąc się do jedzenie Po 5 minutach, zając leżał sobie już w moich brzuchu. - Mmm, tłuściutki - powiedziałem - Przynajmniej tłusty - powiedziała - Może teraz spacer? - zaoponowałem - Ok, ale żadnych Mrocznych Lasów - powiedziała Uśmiechnąłem się. Wstaliśmy i zaczęliśmy spacerować po Wrzosowej łące. - Słyszałaś legendę o Róży Hery? - Nie, ale opowiedz mi ją. - Dawno...dawno... temu gdy boginie i bogowie zamieszkiwali ziemię, istniała pewna wataha, jej Alfami była przepiękna boginia Hera i jej mąż Dzeus. Dzeus był bardzo kochliwy i często ją zdradzał, jednak ona nie umiała mu się sprzeciwić. Pewnego dnia dowiedziała się o kolejne zdradzie z najpiękniejszą boginią Afrodytą, której wszystkie wadery zazdrościły uroku i piękna. Hera mając już dość ciągłych zdrad męża, uciekła od niego. Błąkając się po świecie, natrafiała na same niemiłe stworzenia. W końcu z cierpienia skoczyła z klifu, przeżyła bo Dzeus uratował ją i chciał by do niego wróciła, ona jednak nie chciała. Podczas ich kłótni z jaskini wyłonił się Hades wraz z Cerberem, którzy chcieli załatwić tę sprawę. Dzeus i Hades byli braćmi, którzy się nigdy ze sobą nie zgadzali i oczywiście w tej chwili nie obeszło się bez walki. Od tej walki, mijali się szerokich łukiem. Hera uciekła z miejsca walki. Błąkała się, aż wkońcu umarła z żalu, cierpienia i odrzucenia. Pochował ją Dzeus, który znienawidził siebie za to co zrobił, swojej ukochanej. Na jej grobie, wyrosły fioletowe róże, oblepione rosą. Fioletowa róża symbolizuje kolor sierści Hery, a rosa łzy. - Piękna legenda - powiedziała Kiiyouko - Ostatnio kontaktując się z matką, przez mój talizman, który mi dała, powiedziała, ze ta róża rośnie w pięknym, różowym lesie i znajduję się w krzakach, pokrytymi kolcami zadającymi głębokie rany - powiedziałem - Mamy tu jeden różowy las... - powiedziała Kii - Jaki?? - Las zakochanych... - powiedziała nieśmiało - Ach, to musi być krępujące, ale proszę pójdźmy do niego - poprosiłem <Kiiyuko? Idziemy?> |
|
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.25" (cd. Kiiyuko)
- Hah, chyba uzależniłem się od spędzania czasu z tobą - zaśmiałem się.
- Na to wygląda - powiedziała
- Poranny spacer? - zapytałem
- Jak skrzydło? - zapytała
- Dobrze, jeszcze 2 dni i będę latać.
Waderka przewróciła oczami.
- Nie przeceniaj swoich możliwości - rzekła
- Wątpisz we mnie?
- Nie, tylko się martwie, głuptasku - odparła.
- Idziemy na spacer? - zapytałem
- Jasne - odrzekła
- Gdzie?
- Nad jeziorko, muszę się odświeżyć - powiedziałem
- Spk, ja coś upoluje - odparła
Poszliśmy w swoje strony.
Szedłem parę minut nad jeziorko.
Wskoczyłem do niego i zaśmiałem się wesoło.
Pływałem, skakałem, leżałem na wodzie.
Zauważyłem, że Kii już idzie, więc wyszedłem z wody i otrzepałem się.
- Umyty? - zapytała
- Jasne, pachnę glonami - odparłem
- Hihi - zachichotała
- Głupio mi, że ty to upolowałaś... - powiedziałem
- Przestań, to że jestem w Twoich oczach ''waderką'' nie znaczy, że nie umiem upolować - powiedziała
Nasza rozmowa przebiegała w śmiechu i radości.
- Ok, ok - Co tam masz? - zapytałem
<Kiiyuko, co upolowałaś, co dalej robimy?>
- Na to wygląda - powiedziała
- Poranny spacer? - zapytałem
- Jak skrzydło? - zapytała
- Dobrze, jeszcze 2 dni i będę latać.
Waderka przewróciła oczami.
- Nie przeceniaj swoich możliwości - rzekła
- Wątpisz we mnie?
- Nie, tylko się martwie, głuptasku - odparła.
- Idziemy na spacer? - zapytałem
- Jasne - odrzekła
- Gdzie?
- Nad jeziorko, muszę się odświeżyć - powiedziałem
- Spk, ja coś upoluje - odparła
Poszliśmy w swoje strony.
Szedłem parę minut nad jeziorko.
Wskoczyłem do niego i zaśmiałem się wesoło.
Pływałem, skakałem, leżałem na wodzie.
Zauważyłem, że Kii już idzie, więc wyszedłem z wody i otrzepałem się.
- Umyty? - zapytała
- Jasne, pachnę glonami - odparłem
- Hihi - zachichotała
- Głupio mi, że ty to upolowałaś... - powiedziałem
- Przestań, to że jestem w Twoich oczach ''waderką'' nie znaczy, że nie umiem upolować - powiedziała
Nasza rozmowa przebiegała w śmiechu i radości.
- Ok, ok - Co tam masz? - zapytałem
<Kiiyuko, co upolowałaś, co dalej robimy?>
czwartek, 19 grudnia 2013
Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.23" (cd. Kiiyuko)
Kiiyuko nie wiedziała, jak założyć naszyjnik. Roześmiałem się. Mimo, że
moim żywiołem jest magia, nie użyłem jej. Oczywiście mam dosyć spore
łapy, więc dziwnie to wyglądało, założyłem waderce naszyjnik, zapiąłem.
- Dziękuje - rzekła
Waderka ziewnęła.
- Zmęczona? - zapytałem
- Trochę - odparła
Po chwili założyłem czarny naszyjnik na moją szyję, wyróżniał się, spode mojego białego futra.
Moje zranione skrzydło przytuliło moją przyjaciółkę.
- Żegnamy się? - zapytałem
<Kiiyuko, dokończysz?>
- Dziękuje - rzekła
Waderka ziewnęła.
- Zmęczona? - zapytałem
- Trochę - odparła
Po chwili założyłem czarny naszyjnik na moją szyję, wyróżniał się, spode mojego białego futra.
Moje zranione skrzydło przytuliło moją przyjaciółkę.
- Żegnamy się? - zapytałem
<Kiiyuko, dokończysz?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)