- T-to...to naprawdę ty? - wykrztusiłam. Ona tylko skinęła głową.
Rzuciłam się jej na szyję. - Tak się cieszę! Myślałam, że rozdzielili
nas na dobre.
- Nie, no co ty. - uśmiechnęła się. - Em... Sora, czy mogłabym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytała.
- Pewnie! A może... Chcesz dołączyć do naszej watahy?
- To byłoby super! - wykrzyknęła Sagrina.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że naszej dwójce przygląda się jakiś basior.
- Eee... To chodźmy do Kiiyuko, naszej alfy. - spojrzałam na Sagi. - Ty
też możesz z nami iść, jak chcesz. - zwróciłam się do niego. Basior
tylko wzruszył ramionami... Ruszyliśmy w stronę jaskiń. Po drodze
spotkaliśmy Kii.
- Czy mogę dołączyć do waszej watahy? - powiedziała Sagrina.
- Oczywiście! Ale nie będziemy o tym rozmawiać tutaj, zapraszam do mnie.
- Idziesz za mną? - siostra odwróciła się w moją stronę.
- Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Zobaczymy się wieczorem przed moją jaskinią. - uśmiechnęłam się.
Wadery poszły w swoją stronę, a ja zostałam z tym basiorem.
- Chciałeś coś ode mnie?
<Tsume?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 31 lipca 2014
Od Kai'ego "Nowa Moc cz.5" (cd. Tsume)
- Hę? Nadal nie rozumiem was. O co w tym wszystkim chodzi?
- I nie zrozumiesz... - pokręcił głową Tsume.
- Zrozumiem! Cokolwiek to będzie, to kiedy to się wydarzy? Kogo wybrał ten Lunywer, Lefitan, Adoeus i Nefli?
- Lucyfer, Lewiatan, Asmodeusz i Nefilim. - poprawiła mnie Kii.
- Z czym to się wiąże? Ukradnie tym wilkom duszę? Ciało? Czy jest to odwracalne?
- Wolniej trochę... - zaczął Tsume, ale ja mówiłem dalej:
- Co oni planują? Czy stanowią dla nas zagrożenie? Jak tak, to w jaki sposób? Po co im to? Jak długo to będzie trwać? Gdzie to się wydarzy? Czy to obejmie też inny teren czy tylko naszą watahę? Może inną watahę? Inne zwierzęta i ludzi też? Możemy coś na to poradzić? Jak ich zatrzymać? Da się ich jakoś zabić? Gdzie oni teraz są? Jak wyglądają? Jak można ich odróżnić od innych wilków? Mają jakieś inne umiejętności? Jak tak, to jakie? Co jest ich słabym punktem? Czy są nieśmiertelni? Mają jakiś sojusz? Jak można się z nimi porozumiewać? Można jakoś się z nimi lub przekonać, żeby tego nie robili? Na czym im zależy? Kto jest ich największym wrogiem? Czego się boją? Posiadają jakąś armię? Jak tak, to jak ona jest duża? Mają jakąś broń? Czy są braćmi? Gdzie mieszkają? Na kim im zależy najbardziej? W jaki sposób uderzą? Czy nasza wataha stanowi dla nas problem? Czy bogowie zainteresują się tą sprawą? Mogą coś pomóc w tym przypadku? Jak długo się czają? Jak się między sobą kontaktują? Jakiej są płci? Ulegają urokowi płci przeciwnej? Są w kimś zakochani? Mają potomstwo? Jak bardzo są silni? Jak się zachowują? Czym się kierują widząc wilka? Próbowali z nami rozmawiać? Co jeżeli jakiś wilk im się sprzeciwi? Jak zdobywają sprzymierzeńców? Ile mają lat? Jak się narodzili? Mają jakąś wiarę? Możemy im coś dać w zamian, żeby nas nie atakowali? Czy obchodzi ich nas los? Chcą komuś pomóc? Kogoś zostawią przy życiu? Czy może chcą tylko zabijać i niszczyć? Czego nie lubią najbardziej? Jak można ich teraz spotkać? Są dla nas widzialni? To są demony? Może diabły? Jakiej to coś jest rasy? - strzelałem pytania jak z karabinu, a gdy skończyłem, oczekiwałem jakiegoś sensownego wytłumaczenia.
- Tsume... Mógłbyś mu odpowiedzieć? Ja nie mam na niego siły... - powiedziała Kii kręcąc głową z zrezygnowaniem.
<Tsume? Jak nie odpowiesz na jakieś op., to uduszę. X3>
- I nie zrozumiesz... - pokręcił głową Tsume.
- Zrozumiem! Cokolwiek to będzie, to kiedy to się wydarzy? Kogo wybrał ten Lunywer, Lefitan, Adoeus i Nefli?
- Lucyfer, Lewiatan, Asmodeusz i Nefilim. - poprawiła mnie Kii.
- Z czym to się wiąże? Ukradnie tym wilkom duszę? Ciało? Czy jest to odwracalne?
- Wolniej trochę... - zaczął Tsume, ale ja mówiłem dalej:
- Co oni planują? Czy stanowią dla nas zagrożenie? Jak tak, to w jaki sposób? Po co im to? Jak długo to będzie trwać? Gdzie to się wydarzy? Czy to obejmie też inny teren czy tylko naszą watahę? Może inną watahę? Inne zwierzęta i ludzi też? Możemy coś na to poradzić? Jak ich zatrzymać? Da się ich jakoś zabić? Gdzie oni teraz są? Jak wyglądają? Jak można ich odróżnić od innych wilków? Mają jakieś inne umiejętności? Jak tak, to jakie? Co jest ich słabym punktem? Czy są nieśmiertelni? Mają jakiś sojusz? Jak można się z nimi porozumiewać? Można jakoś się z nimi lub przekonać, żeby tego nie robili? Na czym im zależy? Kto jest ich największym wrogiem? Czego się boją? Posiadają jakąś armię? Jak tak, to jak ona jest duża? Mają jakąś broń? Czy są braćmi? Gdzie mieszkają? Na kim im zależy najbardziej? W jaki sposób uderzą? Czy nasza wataha stanowi dla nas problem? Czy bogowie zainteresują się tą sprawą? Mogą coś pomóc w tym przypadku? Jak długo się czają? Jak się między sobą kontaktują? Jakiej są płci? Ulegają urokowi płci przeciwnej? Są w kimś zakochani? Mają potomstwo? Jak bardzo są silni? Jak się zachowują? Czym się kierują widząc wilka? Próbowali z nami rozmawiać? Co jeżeli jakiś wilk im się sprzeciwi? Jak zdobywają sprzymierzeńców? Ile mają lat? Jak się narodzili? Mają jakąś wiarę? Możemy im coś dać w zamian, żeby nas nie atakowali? Czy obchodzi ich nas los? Chcą komuś pomóc? Kogoś zostawią przy życiu? Czy może chcą tylko zabijać i niszczyć? Czego nie lubią najbardziej? Jak można ich teraz spotkać? Są dla nas widzialni? To są demony? Może diabły? Jakiej to coś jest rasy? - strzelałem pytania jak z karabinu, a gdy skończyłem, oczekiwałem jakiegoś sensownego wytłumaczenia.
- Tsume... Mógłbyś mu odpowiedzieć? Ja nie mam na niego siły... - powiedziała Kii kręcąc głową z zrezygnowaniem.
<Tsume? Jak nie odpowiesz na jakieś op., to uduszę. X3>
Od Desari „A zapowiadał się całkiem udany dzień… cz.2" (cd. Dragon)
Właśnie zaczęłam medytować, gdy usłyszałam czyiś krzyk głośno proszący o
pomoc.
- Szlag. - mruknęłam pod nosem i ruszyłam kierując się zapachem krwi. Po chwili zauważyłam w ciemnościach sylwetkę znajomego mi wilka. On widział jedynie moje złote ślepia, więc odsunął się trochę, przestraszony, ale chwilę później zemdlał. Zerknęłam na pułapkę.
- Często cię muszę ratować, co? - prychnęłam i rzuciłam w nią małą kulką many, uważając, żeby nie uszkodzić łapy. Zatrzaski puściły, widać było ulgę na jego pysku. Szturchnęłam go nosem, nie reagował. Wzięłam go więc na grzbiet i zaniosłam do jego jaskini. Starałam się wygodnie go ułożyć w legowisku, lecz niespecjalnie mi to wyszło. Chciałam odejść, ale nie mogłam go tak zostawić. Dyszał głośno, wijąc się niespokojnie. Poszłam do swojej groty po małą torbę na ramię ukradzioną kiedyś ludziom. Gdy wróciłam, obejrzałam jego ranę.
- Pułapka nie uszkodziła kości... Szczęściarzu. - szepnęłam przemywając ją. Z torby wyciągnęłam zioła i bandaż. Nałożyłam delikatnie liście z drzewa, tego samego, z którego zrywałam liście na jego skaleczenia, gdy się spotkaliśmy. Zabandażowałam starannie jego łapę i przy okazji zmieniłam też swój opatrunek na łapie.
- Co ci się stało? - szepnął zmęczony.
- Wstyd mówić. Odpocznij... - zerknęłam na niego. W moich oczach widać było troskę, jednak ta szybko zniknęła. Zdziwiłam się, ale nie okazywałam tego. Tej nocy siedziałam przy jego legowisku i obserwowałam go milcząca.
<Dragon? Przepraszam, że krótkie, wena się wyczerpała...>
- Szlag. - mruknęłam pod nosem i ruszyłam kierując się zapachem krwi. Po chwili zauważyłam w ciemnościach sylwetkę znajomego mi wilka. On widział jedynie moje złote ślepia, więc odsunął się trochę, przestraszony, ale chwilę później zemdlał. Zerknęłam na pułapkę.
- Często cię muszę ratować, co? - prychnęłam i rzuciłam w nią małą kulką many, uważając, żeby nie uszkodzić łapy. Zatrzaski puściły, widać było ulgę na jego pysku. Szturchnęłam go nosem, nie reagował. Wzięłam go więc na grzbiet i zaniosłam do jego jaskini. Starałam się wygodnie go ułożyć w legowisku, lecz niespecjalnie mi to wyszło. Chciałam odejść, ale nie mogłam go tak zostawić. Dyszał głośno, wijąc się niespokojnie. Poszłam do swojej groty po małą torbę na ramię ukradzioną kiedyś ludziom. Gdy wróciłam, obejrzałam jego ranę.
- Pułapka nie uszkodziła kości... Szczęściarzu. - szepnęłam przemywając ją. Z torby wyciągnęłam zioła i bandaż. Nałożyłam delikatnie liście z drzewa, tego samego, z którego zrywałam liście na jego skaleczenia, gdy się spotkaliśmy. Zabandażowałam starannie jego łapę i przy okazji zmieniłam też swój opatrunek na łapie.
- Co ci się stało? - szepnął zmęczony.
- Wstyd mówić. Odpocznij... - zerknęłam na niego. W moich oczach widać było troskę, jednak ta szybko zniknęła. Zdziwiłam się, ale nie okazywałam tego. Tej nocy siedziałam przy jego legowisku i obserwowałam go milcząca.
<Dragon? Przepraszam, że krótkie, wena się wyczerpała...>
Od Kiiyuko "Czy to waderka? cz.5"
- Cześć! - powiedział na dzień dobry obcy mi basior, lekko mnie nastraszając, ponieważ nie zauważyłam, że ktoś wchodzi. Przyszedł tutaj razem z Nari, co oznaczało, że on pewnie chce dołączyć do watahy, stwierdzając po jego radosnym zachowaniu i uśmiechu malującym się na twarzy wadery.
- Witaj... Jak się nazywasz? - zapytałam.
- Kai. A ty?
- Kiiyuko... - odparłam lekko się uśmiechając.
- Ah, no tak. Już cię znam, bo Nari troszkę mi o tobie opowiedziała, PANI ALFO. - roześmiał się.
- Heh... Moim zdaniem "Alfa" czy inne tego typu określenie jest zbyt oficjalne. Wolę, żebyście zwracali mi się po imieniu.
- Możecie przestać flirtować? - zapytała roześmiana Nari - Ja nadal tutaj stoję...
- My tylko rozmawiamy. - odparł z uśmiechem Kai - Mógłbym dołączyć do watahy? Spotkałem tutaj naprawdę sympatyczne wilki.
- Tak, oczywiście. Nari, oprowadzisz nowicjusza?
- Już się zadomowił. - zaśmiała się.
- A więc w porządku. Kai, pokażę ci twoją jaskinię.
Poszłam i zaprezentowałam jego nowe mieszkanie, a on był nim zachwycony. Nari już gdzieś się zmyła, więc powiedziałam:
- To ja już idę. Mam kilka spraw na głowie.
- Spoko. Fajnie tu macie. - odparł z uśmiechem leżąc w jaskini i patrząc na zachód słońca.
- Dziękuję w swoim imieniu i całej watahy za komplement. Mam nadzieję, że poznasz tutaj dużo nowych przyjaciół.
- No ja myślę. - usłyszałam, gdy odchodziłam w swoją, własną stronę.
- Witaj... Jak się nazywasz? - zapytałam.
- Kai. A ty?
- Kiiyuko... - odparłam lekko się uśmiechając.
- Ah, no tak. Już cię znam, bo Nari troszkę mi o tobie opowiedziała, PANI ALFO. - roześmiał się.
- Heh... Moim zdaniem "Alfa" czy inne tego typu określenie jest zbyt oficjalne. Wolę, żebyście zwracali mi się po imieniu.
- Możecie przestać flirtować? - zapytała roześmiana Nari - Ja nadal tutaj stoję...
- My tylko rozmawiamy. - odparł z uśmiechem Kai - Mógłbym dołączyć do watahy? Spotkałem tutaj naprawdę sympatyczne wilki.
- Tak, oczywiście. Nari, oprowadzisz nowicjusza?
- Już się zadomowił. - zaśmiała się.
- A więc w porządku. Kai, pokażę ci twoją jaskinię.
Poszłam i zaprezentowałam jego nowe mieszkanie, a on był nim zachwycony. Nari już gdzieś się zmyła, więc powiedziałam:
- To ja już idę. Mam kilka spraw na głowie.
- Spoko. Fajnie tu macie. - odparł z uśmiechem leżąc w jaskini i patrząc na zachód słońca.
- Dziękuję w swoim imieniu i całej watahy za komplement. Mam nadzieję, że poznasz tutaj dużo nowych przyjaciół.
- No ja myślę. - usłyszałam, gdy odchodziłam w swoją, własną stronę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)