Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 19 lipca 2013

Kłopoty od Valixy

Obudziłam się rano. Wyszłam z jamy, zamknęłam oczy i skierowałam twarz w stronę wschodzącego słońca.
-"Kolejny piękny i słoneczny dzień" - pomyślałam. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze tereny.
- Co się stało?! - pobiegłam od razu obudzić innych. Szybko... Czasu jest mało...
- Wszyscy wstawać! Musicie to zobaczyć!
- Co się stało? - zapytała się przebudzająca się Amber - Pali się?
- Nie, gorzej!
Gdy już wszyscy wyszli, zobaczyli, w czym problem: idealnie dookoła naszych terenów watahy był wielki wąwóz! Nie mogliśmy wyjść! Jedyne przejście to był niby most, ale na tereny innego stada. Pech chciał, że Kiiyuko akurat gdzieś poszła. Ostatnio dość często znika i tłumaczy się, że chodzi na spacery. To raczej mało prawdopodobne. Samica Beta, czyli  Glimmer, musiała wyjechać. Wraca dopiero za około tydzień.
- Dzwonię do Kiiyuko! - wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić. Po chwili usłyszałam jej głos
- Halo?
- Cześć, tu Valixy. Kiiyuko, mamy problem, przyjdź szybko... - szepnęłam
- Co się... - zaczęła, ale się rozłączyłam. Byłam strasznie podenerwowana.
Po około 20 minutach przybiegła od strony "mostu"
- Co tu się stało? - zapytała, bo po drodze już to zobaczyła. Miała szeroko otwarte oczy z przerażenia
- Nie wiemy. Czy jak wychodziłaś już to tu było?
- Nie. Może to coś, to wrogowie wymyślili?
- Całkiem możliwe

☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆Następnego dnia☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

Szybko wstałam i wybiegłam na dwór sprawdzić, czy dziura zniknęła. Nie, nie zniknęła. Łzy zaczęły mi się zbierać w oczach. Piekły. Zabrały nam 200 m terenów, ze 500 m
- I co my teraz zrobimy?! - usiadłam ciężko na ziemi przy dziurze i płakałam

czwartek, 18 lipca 2013

Zakupy Kiiyuko

Pewnego dnia wstałam rano i stwierdziłam, że to idealna pogoda na... zakupy.
Pieniądze miałam za sprzedaż różnych roślin, miodu itp. z lasu, wiec uzbierałam niezłą sumkę.
Zmieniłam się w człowieka, włożyłam pieniądze do kieszeni i z dreszczykiem emocji ruszyłam w stronę miasta.
Moje szczęście i wolność nie trwało długo, bo zatrzymała mnie (jak zawsze) Kytaku:
- A ty gdzie się wybierasz?
- Do miasta
- Bez mojej zgody?
- Weź wyluzuj. Nic mi się nie stanie...
- Idę z tobą
- Zwariowałaś?! - oburzyłam się - Tam ludzie chodzą bez lisków miniaturek z 5 ogonami!
- Mam swój sposób... - zrobiła chytrą miną zmieniła się w kotka. 1:0 dla niej.

 http://th.interia.pl/51,bee7cb6a54011144/tosi.jpg

 - Ale... co... - Kytaku właśnie zaczęła chodzić dookoła moich nóg i mruczeć - Jak ty?...
-"Jak ty możesz się zmieniać w człowieka, to ja mogę w kota" przesłała mi myśl
- Możesz się z innymi porozumiewać w myślach?!
-"Tak, a co? Chodźmy już" - kotka ruszyła przed siebie. Ja dalej stałam w bezruchu -"Idziesz, czy nie?" - Poszłyśmy. Ona jeszcze tylko poinformowała w myślach pozostałych członków watahy, że wychodzimy.
Po niecałych 30 minutach wędrówki dotarłyśmy do miasta. Westchnęłam z ulgą. Ruszyłam w stronę wszystkich wystaw. Kytaku ledwie nadążała. Wszystko chcę kupić!
 Po chwili moją uwagę przykuła mini-torebeczka, idealna do przechowywania drobiazgów. Weszłam do sklepu i wyszłam z nią przewieszoną przez ramię. Schowałam do nie kasę
-"Przydałby się portfel. To takie coś do przechowywania pieniędzy" - mruknęła mi towarzyszka
Kupiłam sobie ten "portfel" i włożyłam do niego moje oszczędności. Konkretniej całej watahy.
Kolejną zachwycającą rzeczą był...
-"To jest telefon"
- Cudowny... - patrzyłam na wystawę
-"Można dzięki niemu rozmawiać z kimś na odległość, pisać wiadomości, czyli SMS-y itd."
- Kupujemy!
-"Kiiyuko!" - weszłam do sklepu. Ona musiała zostać na dworze. 1:1 jesteśmy kwita
Facet który sprzedawał te cuda, wszystko mi wyjaśnił co one robią. Był zdziwiony, gdy kupiłam 7 dotykowych - różowy - dla mnie, niebieski - dla Vailxy, fioletowy - dla Glimmer, czarny - dla Steve'a, zielony - dla Elizabeth i jeden szary - zapasowy.
Po tych zakupach wróciłam do watahy i zrobiłam zebranie, rozdałam telefony, wytłumaczyłam co to, wymieniliśmy się numerami telefonów, podliczyliśmy pieniądze i zakończyłam spotkanie.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Od Elizabeth CD. Steve


Codziennie przechodziłam jakieś lasy, mnie nie były natomiast znane ale kochałam smak ryzyka. Zaczęłam polować na jelenia naskoczyłam na jednego i eh... jakiś basior też polował na tego samego co ja...
- Uważaj co robisz... - warknęłam na niego.
- Chyba raczej ty...- burknął
Popatrzyłam się na niego heh jak każdy idiota. Pff ciekawe czy umie walczyć..
- Takie wadery jak ty nie powinny być w lesie bo ktoś taki jak ja może ci zrobić krzywdę...
- Bo ja się ciebie boję...- padłam śmiechem
- Lepiej się bój..
- Bo co mi zrobisz? Myślisz że jesteś taki "odważny" Hahha nie rozbawiaj mnie ...- śmiałam się wrednie

< Cd. Steve? >

poniedziałek, 1 lipca 2013

Od Steve'a

Moja historia nie jest ciekawa.Wyrzucono mnie z watahy za zabicie
samca alpha. Nie było mi smutno właściwie cieszyłem się że opuszczam
to pudło.Tak samo nowej watahy nie szukałem dobrze mi było samemu.
Przechodziłem przez wiele watah ale do żadnej nie dołączyłem.
A jeszcze do tego rozkoszowałem się strachem innych wilków patrzących na mnie.Jednak przechodząc obok tej ujrzałem że są tu tylko same wadery.
Więc pomyślałem że podporządkuje je sobie,i tak po prostu dołączyłem.