Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 18 lipca 2013

Zakupy Kiiyuko

Pewnego dnia wstałam rano i stwierdziłam, że to idealna pogoda na... zakupy.
Pieniądze miałam za sprzedaż różnych roślin, miodu itp. z lasu, wiec uzbierałam niezłą sumkę.
Zmieniłam się w człowieka, włożyłam pieniądze do kieszeni i z dreszczykiem emocji ruszyłam w stronę miasta.
Moje szczęście i wolność nie trwało długo, bo zatrzymała mnie (jak zawsze) Kytaku:
- A ty gdzie się wybierasz?
- Do miasta
- Bez mojej zgody?
- Weź wyluzuj. Nic mi się nie stanie...
- Idę z tobą
- Zwariowałaś?! - oburzyłam się - Tam ludzie chodzą bez lisków miniaturek z 5 ogonami!
- Mam swój sposób... - zrobiła chytrą miną zmieniła się w kotka. 1:0 dla niej.

 http://th.interia.pl/51,bee7cb6a54011144/tosi.jpg

 - Ale... co... - Kytaku właśnie zaczęła chodzić dookoła moich nóg i mruczeć - Jak ty?...
-"Jak ty możesz się zmieniać w człowieka, to ja mogę w kota" przesłała mi myśl
- Możesz się z innymi porozumiewać w myślach?!
-"Tak, a co? Chodźmy już" - kotka ruszyła przed siebie. Ja dalej stałam w bezruchu -"Idziesz, czy nie?" - Poszłyśmy. Ona jeszcze tylko poinformowała w myślach pozostałych członków watahy, że wychodzimy.
Po niecałych 30 minutach wędrówki dotarłyśmy do miasta. Westchnęłam z ulgą. Ruszyłam w stronę wszystkich wystaw. Kytaku ledwie nadążała. Wszystko chcę kupić!
 Po chwili moją uwagę przykuła mini-torebeczka, idealna do przechowywania drobiazgów. Weszłam do sklepu i wyszłam z nią przewieszoną przez ramię. Schowałam do nie kasę
-"Przydałby się portfel. To takie coś do przechowywania pieniędzy" - mruknęła mi towarzyszka
Kupiłam sobie ten "portfel" i włożyłam do niego moje oszczędności. Konkretniej całej watahy.
Kolejną zachwycającą rzeczą był...
-"To jest telefon"
- Cudowny... - patrzyłam na wystawę
-"Można dzięki niemu rozmawiać z kimś na odległość, pisać wiadomości, czyli SMS-y itd."
- Kupujemy!
-"Kiiyuko!" - weszłam do sklepu. Ona musiała zostać na dworze. 1:1 jesteśmy kwita
Facet który sprzedawał te cuda, wszystko mi wyjaśnił co one robią. Był zdziwiony, gdy kupiłam 7 dotykowych - różowy - dla mnie, niebieski - dla Vailxy, fioletowy - dla Glimmer, czarny - dla Steve'a, zielony - dla Elizabeth i jeden szary - zapasowy.
Po tych zakupach wróciłam do watahy i zrobiłam zebranie, rozdałam telefony, wytłumaczyłam co to, wymieniliśmy się numerami telefonów, podliczyliśmy pieniądze i zakończyłam spotkanie.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Od Elizabeth CD. Steve


Codziennie przechodziłam jakieś lasy, mnie nie były natomiast znane ale kochałam smak ryzyka. Zaczęłam polować na jelenia naskoczyłam na jednego i eh... jakiś basior też polował na tego samego co ja...
- Uważaj co robisz... - warknęłam na niego.
- Chyba raczej ty...- burknął
Popatrzyłam się na niego heh jak każdy idiota. Pff ciekawe czy umie walczyć..
- Takie wadery jak ty nie powinny być w lesie bo ktoś taki jak ja może ci zrobić krzywdę...
- Bo ja się ciebie boję...- padłam śmiechem
- Lepiej się bój..
- Bo co mi zrobisz? Myślisz że jesteś taki "odważny" Hahha nie rozbawiaj mnie ...- śmiałam się wrednie

< Cd. Steve? >

poniedziałek, 1 lipca 2013

Od Steve'a

Moja historia nie jest ciekawa.Wyrzucono mnie z watahy za zabicie
samca alpha. Nie było mi smutno właściwie cieszyłem się że opuszczam
to pudło.Tak samo nowej watahy nie szukałem dobrze mi było samemu.
Przechodziłem przez wiele watah ale do żadnej nie dołączyłem.
A jeszcze do tego rozkoszowałem się strachem innych wilków patrzących na mnie.Jednak przechodząc obok tej ujrzałem że są tu tylko same wadery.
Więc pomyślałem że podporządkuje je sobie,i tak po prostu dołączyłem.

Historia Valixy

Urodziłam się w Evli Wolf  Watasze Rocki. Moją matką była sama Rocki, a ojcem Shadow.
Mieszkałam tam, aż do rozpadnięcia się jej. Była to przegrana bitwa z Czarnymi Wilkami. Jeszcze byłam wtedy szczeniakiem. Wyglądałam całkowicie inaczej: miałam czarne futerko i różowe łapki i uszka.
Jeszcze podczas walki, zagryzającymi się przyjaciółmi i wrogami i mnóstwa krwi, ja stałam na środku i zapłakana krzyczałam:
- Mamo! Gdzie jesteś?! - dookoła inny świat. Świat pełen krwi, śmierci i nienawiści.
Po chwili już biegłam jak najdalej i schowałam się w pobliskiej jaskini. Patrzyłam z góry na bitwę i płakałam. Później zasnęłam.
Obudziłam się i natychmiast pobiegłam na teren zakończonej już bitwy. Dookoła wszędzie martwe wilki. Szłam powoli, w wielkim strachu. Rozglądałam się za mamą. Po chwili ją dojrzałam. Puściłam się pędem w jej stronę
- Mamo! - dobiegłam. Spostrzegłam, że jest martwa. Ojciec również. Długo płakałam. Szukałam reszty i swojego brata. Reszta watahy również była martwa. Brata nie znalazłam.
Później, przez pół roku błądziłam w samotności, póki nie spotkałam Kiiyuko, wilczycy z jeszcze w poprzedniej watahy.
- Ty żyjesz?! Nie jesteś duchem? Proszę powiedz, że nie...
- Nie, Valixy nie jestem duchem - roześmiała się - A ty co tutaj robisz?
- Szukam nowej watahy. Chyba wiesz co się stało z poprzednią i moją rodziną... - znowu zaczęły mi się zbierać łzy w oczach.
- Hej, nie płacz... Założyłam, swoją własną Watahę Magicznych Wilków. Chciałabyś do niej dołączyć?
- Oczywiście! - poszłyśmy w tereny watahy
Następnego ranka poszłam nad wodospad, napić się wody. Gdy już ugasiłam pragnienie, przejrzałam się w wodzie. Zauważyłam, że wyglądam tak jak po przemianie i usłyszałam głos ducha Slivera:
- To twój nowy wygląd. Od dziś tak wyglądasz i masz moc śniegu - i zniknął. Pobiegłam do Kiiyuko i wszystko opowiedziałam.
Wyglądam tak do dziś.