Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

wtorek, 12 kwietnia 2016

Od Yui "Jak dołączyłam" cz. 2 (cd. Triajie)

- Skoro należysz teraz do watahy, może oprowadzić cię po terenach? Co prawda byłaś już na nich, ale na pewno nie widziałaś jeszcze wszystkich miejsc! - Zawołałam radośnie, oczekując jej reakcji. Wadera potaknęła i wspólnie ruszyłyśmy zwiedzać okolicę. Przeszłyśmy się do Zielonego Lasu, nad Wodospad, Plażę, Jezioro, do Parku i do Żółtego Lasu.
- Całkiem zapomniałam zapytać, jak masz na imię?
- Triajie, ale możesz mówić mi Tri.
- Triajie... Nietypowe imię. Miałaś wcześniej jakąś watahę?
- Nie przepadam za takimi pytaniami... - Mruknęła niezadowolona.
- Nieważne, nie było pytania. Masz może ludzką postać? - Spróbowałam z innym tematem.
- Jasne!
- Ooo, to może przejdziemy się do miasta? Dawno mnie tam nie było...
- Z chęcią. Znam tam kilka ciekawych miejsc, które możemy odwiedzić.
- Prowadź! - Podeszłyśmy nieco bliżej wyznaczonego miejsca i sprawnie przemieniłyśmy się w ludzi. Towarzyszka zmieniła się w blondynkę z włosami za ramiona i jasnej karnacji. Moja postać była nieco bardziej zaniedbania. Farba zaczęła ustępować miejsca mojemu naturalnemu kolorowi włosów, a bluzka zahaczyła się o gałąź i rozdarła. Z tego też powodu skierowałyśmy się do sklepu, gdzie obydwie kupiłyśmy nowe ciuchy i dodatki. Następnie poszłyśmy do knajpki, najeść się czegoś. Przechadzałyśmy się chwilę po mieście, aż postanowiłyśmy odwiedzić najbliższy klub karaoke. Bawiłyśmy się w najlepsze, śpiewając zabawne piosenki. W końcu, trochę zmęczone, skierowałyśmy się w stronę watahy.
- Długo jesteś w tej watasze? - Zapytała mnie w drodze powrotnej.
- Czy ja wiem... Nie powiedziałabym. Trafiłam tu jakiś czas temu i udało mi się zostać. - Uśmiechnęłam się sama do siebie. - A co z Tobą? Może opowiesz coś o sobie?

<To jak będzie? c: Wybacz, że tak krótko!>

Uwagi: Trochę krótkie to op... ale skoro nie masz weny, to jakoś to wybaczę.

Od Rey "Moja siostro!" cz.5

- Mey, powiedziałem Ci już, że masz stąd odejść! - wykrzyknął.
- Hola, Hola... Czemu na nią krzyczysz?!
- Ona miała odejść z naszej watahy i nigdy tu nie wracać! Po za tym kim ty jesteś, że ją tak strasznie bronisz? - zapytał, patrząc na mnie.
- Jestem jej siostrą! Nie masz prawa się na nią tak wydzierać!
- Ojoj, siostrunie się znalazły. Jak Cię zwą?
- Jestem Rey i nic Ci do tego wiem kim jesteś. Masz na imię Kerni.
- To też Ci Mey powiedziała? A mówiła Ci, co robię jak się zdenerwuję!? - krzyknął.
- Zabijesz nas?! Wiem, że chcesz to zrobić!!!
Nagle zrobiło się cicho... Jak by nikogo nie było
- Bystra jesteś... Przydałabyś się w mojej watasze.
- Chyba śnisz! Mam lepszą watahę od twojej.
- Nie to nie... Teraz muszę coś zrobić...
- Ani się waż jej dotknąć! - odepchnęłam go jak najmocniej potrafiłam.
- Chcesz walczyć? Hah! Alfa kontra nikt? Proszę bardzo!
Zaczął mnie okrążać na znak, że szykuje się do walki. Nagle podrapał mnie w łapę. Gdy podniosłam się chwyciłam go za ogon, zaczęłam się kręcić. W pewnej chwili puściłam jego ogon, a on dobił głową w drzewo.
- Tak się chcesz bawić?
- Twój ruch...
Zadał mi drugi cios w tą samą łapę tak samo jak było wcześniej. Upadłam nie mogłam się podnieść.
- Tak się kończy zabawa z Alfą! Mey masz stąd iść, bo spotka cię to samo co twoją siostrę!
- Mey, uciekaj... - powiedziałam resztką sił.
Mey jak najszybciej pobiegła przed siebie nie zwracając uwagi na mnie. Moja łapa zaczęła mocno krwawić. Próbowałam wstać, ale nie mogłam.
Kerni stał obok mnie, po chwili ciszy powiedział:
- Warto było zadzierać ze mną? Twoja siostra Cię zostawiła. Pomyśleć sobie, że ty ją przed chwilą broniłaś... Po co Ci to było? - popatrzył się na mnie.
- Widziałam, że jak tego nie zrobię, ona umrze...
- A może teraz to ty umrzesz? Nikt Cię tu nie znajdzie!
- Są osoby które będą mnie szukać...
- Wiesz... zadziorna z ciebie wadera. Na pewno nie chcesz dołączyć do mojej watahy? - zapytał z uśmiechem.
- Czy ty sobie żartujesz!? Po tym co mi zrobiłeś?
- Nie to nie... Niestety musimy się pożegnać, piękna... - powiedział
Kerni wstał i pobiegł. Nie rozumiałam o co mu chodziło z tym "Musimy się pożegnać, piękna". Czy on mnie uważa za jakąś pierwszą lepszą? Byłam strasznie zmęczona i zasnęłam.

Uwagi: Odnoszę wrażenie, że nie uznajesz przecinków. Cudzysłowie nie tworzymy za pomocą dwóch przecinków! "Stąd: piszemy razem, przez "s" i "ą". Co robi wilk po skończonej walce z rozoraną łapą? Zasypia. Wybacz, ale to mnie nieco rozbawiło. xd

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Od Triajie "Jak dołączyłam" cz. 1 (cd. Yui/Kazuma)

Chyba trzeba mieć dwa życia, aby przeżyć cztery dni bez jedzenia i picia. O tak, byłam bardzo głodna, a nic nie mogłam znaleźć do upolowania. Znalazłam tylko zająca, ale był jakiś wyjątkowo szybki, a ja już nie miałam siły za nim biec. Więc nawet, jeśli znajdę coś do upolowania, to jak to upoluję, skoro nie dam rady? Bo teraz już w ogóle nie mam siły na nic. Muszę odpocząć.
Znalazłam sobie duże wgłębienie pod wystającymi korzeniami dęba i tam się położyłam. Chyba usnęłam. Tak, usnęłam. Obudziła mnie obca wadera. Łatwo się przebudziłam, chyba więc to nie był sen, tylko drzemka.
- O co chodzi? - Spytałam, kładąc uszy i wstając.
Wadera nie odezwała się, tylko również położyła uszy. Warknęłam.
- Powtarzam po raz drugi i ostatni raz: co ode mnie chcesz? - Powtórzyłam. Nic. zero reakcji związanej z mową. Tylko lekkie poruszenie tylną łapą. Zaśmiałam się, ale tylko w myślach.
- To moje tereny - powiedziała w końcu wadera. Uff. Jakaś małomówna.
- Dobrze - powiedziałam, podnosząc głowę i się jej przyglądając. - Ale chyba potrafisz zrozumieć, że ktoś nie wie, że wchodzi do lasu kogoś?!
- Tak szczerze mówiąc... Nie - powiedziała wadera.
- Nie... - powtórzyłam. - Dobrze, w takim razie ja nie rozumiem, dlaczego mnie obudziłaś.
Wadera nie odpowiedziała. ZNOWU nie odpowiedziała. Warknęła ostatni raz i odeszła.
Nic mnie to nie obchodzi. Za to przyszła inna. Po jakiś kilku minutach. Znowu mnie obudziła.
- To znowu ty? - Spytałam, a to dlatego, że jeszcze nie spojrzałam na waderę.
- Ja? Czyli? Nie rozumiem.
- Jak nie rozumiesz, to to ktoś inny.
- Tak, chyba. Jestem Yui. A kim był ten wilk, którego widziałaś wcześniej?
- Szaro-czarna, z zielonym ogonem i...
- Wiem! To ciotka mojej mojej Alfy! - Krzyknęła wadera.
- Więc... więc masz watahę... - zastanowiłam się. - Ja chyba chcę dołączyć. Mogę?
- Nie mam pojęcia, z takim pytaniem do niej się kieruj.
- Nie wiem, jak zareaguje...
- To ja jej powiem. Przekonamy ją - powiedziała pewnie Yui.
- OK.
Poszłyśmy do Alfy. Długo rozmawiałyśmy, ale w końcu się zgodziła. W przeciwieństwie do jej ciotki nie jest tak bardzo agresywna dla mnie. A jednak, trochę jest.
Bardzo się cieszę. Mam zapewnioną dobrą przyszłość.

<Yui? Albo Kazuma?>

Uwagi: Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. "Alfa" jako tytuł obejmowany przez wilka zapisujemy z wielkiej litery. Zaraz, zaraz... czy ty mianowałaś Kazumę na Alfę? Przecież Alfą była jej siostra, Kiiyuko, a teraz to stanowisko przejęła jej córka, Suzanna... Nie mam pojęcia, jakim cudem doszłaś do takiego wniosku, aby ją mianować na przywódczynię. o.O Musiałam poprawić kilka dobrych zdań, ale przez to op. ma już nieco mniejszy sens... Błędy zdarzają się każdemu, fakt, ale rzeczywiście nigdy nie widziałam takiej pomyłki.

Od Rey "Moja Siostro!" cz.4

Gdy obudziłam się rano, szybko wstałam, żeby móc przygotować się na spotkanie z siostrą. Dokładnie o dwunastej wyszłam przed jaskinię, gdzie czekała moja siostra.
- Hej! - powiedziałam ze smutkiem.
- Cześć... Coś się stało?
- Nie nic... miałam zły sen.
- Opowiesz mi go? - zapytała.
- No dobra. Widziałam ciebie, stało Ci się coś złego... - powiedziałam po cichu.
- Ale co mi się stało?
- Nic okropnego, po prostu się przewróciłaś...
- Aha... Dobra, idziemy na Górę?
- No pewnie! - uśmiechnęłam się i pobiegłam za siostrą.
Gdy biegłam na górę, rozmyślałam nad tym, że źle zrobiłam okłamując siostrę. Mey dziwnie się zachowywała, była smutna... Gdy dotarłyśmy na górę usiadłyśmy na skale i zaczęłyśmy rozmowę:
- Rey... Ja muszę Ci coś powiedzieć... - powiedziała z niepewnością.
- Co się stało?
- No bo ja muszę odejść...
- Ale Mey, dlaczego? Dopiero co odnalazłam swoją siostrę, a mam ją już stracić?
- Niestety... Zostałam wygnana z watahy i kazano mi odejść najdalej jak się da - powiedziała.
- Dlaczego Cię usunęli? Nie rozumiem o czym ty teraz do mnie mówisz.
- Może ty nie pamiętasz... Ale nasi rodzice byli Alfami...
- ALFAMI!? Ale niby... jak? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Wiem, że to się wydaje dziwne, ale tak było... Pewnego słonecznego dnia gdy ty i rodzice poszliście na spacer zaatakowano was...
- Tyle to ja wiem, byłam tam.
- Dobra, opowiem Ci co było wcześniej. Gdy urodziłyśmy się my nasi rodzice mieli nas oddać do innej watahy. Arsi, Alfa wrogiej nam watahy porwał naszych rodziców, bo nie oddali im nas...
- Skąd ty niby to wszystko wiesz? Nie wiem, czy mogę Ci uwierzyć w tę historię - odpowiedziałam z niechęcią.
- Siostrze nie uwierzysz?
- Dobra, wierzę Ci... Ale wytłumacz mi z jakiego powodu Cię wygnali?
- Gdy Kerni usłyszał, że kiedyś byłam córką Alf, kazał mi odejść...
- Kerni? Jaki znowu Kerni? - zapytałam.
- Alfa naszej watahy... Przepraszam, on tu idzie, muszę już iść.
- Ja sobie z nim porozmawiam! - powiedziałam stanowczo.
- Nie! Nie idź, on Ci zrobi krzywdę!
Krzyknęła do mnie ale było już za późno. Od razu zobaczył Mey, szybko podbiegł do nas i powiedział...

C.D.N

Uwagi: Odnoszę wrażenie, że nie uznajesz przecinków. Skąd wilki wiedzą, która jest godzina? Góra to nazwa miejsca, więc powinno się ją zapisywać w wielkiej litery.