Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 9 lipca 2015

Od Moon "Moja rodzina" cz.1

Ostatnio więcej czasu spędzałam w jaskini. Byłam odcięta od świata, chociaż była wiosna. Nie raz widziałam wilki bawiące się w jeziorze, nawet im zazdrościłam tej dobrej zabawy, lecz jestem typem wilka, który woli spędzać czas samotnie. Rozmyślałam także nad moją rodziną. Znałam jedynie moją siostrę, z którą nie widziałam się od momentu, kiedy od niej uciekłam. Postanowiłam, że ją odwiedzę. Wiedziałam jedynie, że mieszka daleko w górach, ale nie było dużo do myślenia, po prostu zerwałam się na równe łapy i pognałam z jaskini na północ. Niektóre wilki patrzyły się na mnie, jak pędzę na przód, ale nie chciało mi się zatrzymać i wytłumaczyć, dlaczego tak biegnę. W końcu dotarłam do Śnieżnego Lasu i to właśnie za nim leżały góry, w których mieszka moja siostra. Góry te nie były podobne do tutejszych gór. Panowała ta wieczna zima i ciągle tam padał śnieg. Kiedy już widziałam koniec lasu, nagle coś zaczęło mnie kłuć w boku i zadawać potworny ból, aż upadłam na ziemię. Poczułam obecność Kazumy, która na moje nieszczęście, była strażniczką terenów.
- A dokąd się wybierasz? – zapytała, przyciskając mnie łapą do ziemi.
- Puszczaj, to ci wszystko opowiem – wymamrotałam.
O dziwo, Kazuma mnie puściła, a ja zaczęłam jej opowiadać:
- No bo widzisz Kazuma, ja nie znam moich rodziców i właśnie dlatego chcę się udać do mojej siostry, gdyż ona może coś o nich wiedzieć.
- Ja też nie znam i nie chcę znać moich rodziców – odparła.
- Serio?
-Tak serio, a teraz idź do tej swojej siostry – powiedziała władczo.
Nie powiedziałam jej nic, tylko zaczęłam biec w stronę gór. Zdziwiłam się, że tym razem Kazuma była miła jak na swój charakter, ale nie zastanawiałam się nad tym długo. W końcu dotarłam do najwyższej góry, gdzie widniało kilka zagłębień, co mogło oznaczać, że to są jaskinie. Zaczęłam więc wspinać się. Nie trwało to długo, gdyż dzięki mojej mocy wiatr nie zdmuchnął mnie z góry. W końcu dotarłam do jaskini gdzie od razu przywitał mnie głos:
- Witaj siostro.

<C.D.N.>

Od Ivette "Moja historia" cz. 1 (Cd. Suzanna)

- Mamo! - zawołałam przerażona.
- Co się stało Ivette? - zapytała moja mama.
- Zo... b-b... Zobacz! - rzuciłam z płaczem.
Mama zmartwiona przybiegła.
- Co znow...? - nie skończyła, ponieważ zobaczyła martwe ciało mojego ojca. Leżał cały w krwi.
Chwilę potem był prowizoryczny pogrzeb.
- Margo zawsze zostanie w naszych wspomnieniach. - powiedział samiec Alfa watahy, do której należałam razem z rodzicami.
- Tata. - wyszeptałam płacząc stojąc nad grobem ojca.
I wtedy się obudziłam.
- Co się stało Iv? - zapytała mama.
- Znowu śniła mi się śmierć taty. - przyznałam.
- Oj. Zapomnij o tym. - powiedziała niewzruszona wadera.
- Jak mam to niby zrobić?! Jak mam zapomnieć o tacie?! - wykrzyczałam z rozpaczą. Mama nie wytrzymała już takich moich reakcji na wspominki o tacie.
- Normalnie. On żyje! - wykrzyczała. Myślałam, że będzie gadka o tym, że jest w moim sercu itp. Ale nie, nie tym razem. Mama znowu wykrzyczała, że moim ojciec nie jest Margo tylko Tenebris - samiec Alfa. Że akurat przechodziła koło naszej jaskini Sasha (która była okropnie agresywna i łatwo oddawała się emocjom) - partnerka Tenebrisa nagle wpadła do jaskini i na miejscu zamordowała moją mamę. Potem pobiegła do swojego partnera, który też zginął od jej kłów.
- Co pani zrobiła?! Ty wariatko! Co ty sobie uważasz! Matka dobrze mówiła, że jesteś okropna, ale nie myślałam, że aż tak! - zawołałam zdenerwowana na Sashe.
- Radzę ci uciekać póki możesz. - wysyczała wadera. Wykonałam jej polecenie. Uciekłam jak najdalej się dało. Byłam zdenerwowana i zrozpaczona. W końcu wykończona usiadłam gdzieś pod drzewem.
Nie wiem co było, dalej obudziłam się rano szturchana przez jakiegoś dorosłego wilka.
- Kim jesteś?! - zawołałam.
- Jestem Yusuf, a ty jesteś...? - powiedział wilk.
- Zagubiona w tym terenie. Jest tu jakaś wataha? - wypaliłam.
- Jest, jeśli chcesz zaprowadzę cię do Alfy.
- Spoko. - wzruszyłam ramionami.
- Ale najpierw powiedz swe imię. - dał warunek Yusuf.
- Ok. Mam na imię Iv. Zadowolony? - zapytałam.
- Tak. Jesteś okropnie pyskata, wiesz?
- Wiem. To gdzie ta Alfa?
- Chodź. - mruknął basior i ruszył.
Truchtałam za nim. W końcu doszliśmy do jaskini. Przed nią stała biało-różowa wadera.
- Dzień dobry Kiiyuko. To jest Iv, chcę dołączyć do watahy. - powiedział basior z szacunkiem. To była ta Alfa?
- Dobrze. Suzanna jest w środku. Idź tam, mała. - powiedziała wadera. Czyli jednak nie ona.
- Suzi. - zawołała jeszcze wadera nazwana Kiiyuko.
- Nie jestem mała. - mruknęłam.
- Co mamo?! - wykrzyczała wspomniana Suzi.
- Masz gościa. - powiedziała Kiiyuko.
- Kogo? - spytała.
Wtedy tam weszłam.
- Yyy... Dzień dobry, mogę dołączyć do watahy? - spytałam już mniej pewna siebie. Ta wadera z niesamowitą szybkością wzbudziła mój strach i jednocześnie szacunek, którego boję się okazać.

<Suzanna?> 

Uwagi: nie wiedzieć czemu, to op. wydaje mi się strasznie plastikowe. Co się stało z Twoją dotychczasową swobodą pisania?

Od Arii "Jak dołączyłam do watahy" cz.1 (cd. Suzanna)


To był kolejny dzień który spędzałam na łące, lubiłam tam przychodzić. Wszędzie pełno kolorowych kwiatów i różnych zwierząt i jeszcze ten piękny las otaczający łąkę. To wszystko sprawiało że czułam się jakby to był mój drugi dom. Właśnie plotłam wianek ze stokrotek, gdy nagle z lasu wyłonił się mały jelonek. Uwielbiam robić zdjęcia, a to wydawało mi się być do tego idealną okazją. Powoli wstałam i sięgnęłam po aparat. Niestety zwierzę wystraszyło się i uciekło. Postanowiłam że nie przepuszczę takiej okazji i pobiegłam za nim. Biegłam chwilę i zdążyłam się już rozpędzić i kiedy przede mną pojawił się korzeń. Nie wyhamowałam i potknęłam się o niego. Upadłam i poturlałam się wprost do jeziora. Było zadziwiająco głębokie, a ja po biegu i upadku nie miałam sił by wypłynąć. Czułam że tracę powietrze. Ostatkami sił próbowałam się wynurzyć jednak to było na nic. Przed oczami zaczęły mi się pojawiać czarne plamki. Traciłam już przytomność, gdy usłyszałam głos:
- Nie martw się, nie pozwolę ci umrzeć
Ostatnie co pomyślałam to: ten głos brzmi jak babcia.
                                  ***
Obudziłam się leżąc na miękkiej trawie i zobaczyłam przyglądającą mi się z troską starszą kobietę
- Babciu, przecież ty nie żyjesz!
- Przybyłam z zaświatów na kilka dni by pomóc ci opanować twoje magiczne moce 

- Jakie moce? - wstałam, by ją przytulić i właśnie zrozumiałam, że nie jestem już człowiekiem.
- Co do licha?!
- To był jedyny sposób, by cię uratować...
- Ale czym ja jestem?
- Emm... chyba magicznym wilkiem.
- Ale co z moją rodziną? Przecież nie mogę tak tam wrócić - głos mi się łamał, w końcu nie wytrzymałam i się rozpłakałam.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, przyzwyczaisz się, a teraz musimy rozpocząć trening. Nie mamy wiele czasu, ale na pewno szybko opanujesz moc, którą napotkasz... muszę wracać, żegnaj.

- Nie, proszę, zostań! - krzyknęłam, ale ona już rozpłynęła się w powietrzu - Dobra, Aria choć raz posłuchaj się dorosłych - pomyślałam, po czym skierowałam się na północ. 
***
Biegnę i biegnę ciągle na północ. Zadziwiające jest to, że prawie w ogóle się nie męczę, ale to dobrze. Nie zamierzam się zatrzymywać, póki nie dotrę do celu. Znowu się zamyśliłam i nie patrzyłam przed siebie. Pech chciał, że akurat wtedy z lasu wyszła wadera. Oczywiście wbiegłam prosto na nią.
- O Boże! Przepraszam, nie chciałam!

<Suzanna ? +sory za z taranowanie XD >

Uwagi: "wyhamowałam" pisz przez "h". Zapominasz o przecinkach. "Póki" piszemy przez "ó". Nie środkuj mi tekstu Spacjami. ._.

środa, 8 lipca 2015

Od Syriusza "Praca" cz. 1

Wyszedłem z lasu i zamieniłem się w człowieka. Skierowałem się potem do miasta. Postanowiłem poszukać jakiejś pracy.
***
Szedłem ulicami już kilka godzin, a żadnej pracy, która by mi odpowiadała, nie znalazłem. Po chwili uderzyłem głową w słup. Zakląłem pod nosem. Chcąc, nie chcąc spojrzałem na słup i znalazłem to, czego szukałem. Pracę w sklepie z artykułami do robienia kawałów. Od razu tam pobiegłem. Sklep był na szczęście jeszcze otwarty. Wszedłem do środka. Ekspedientka spojrzała na mnie.
- Czego pan potrzebuje? Mamy bardzo wielki wybór.
- Szczerze mówiąc jestem zainteresowany pracą.
- Ma pan jakieś kwalifikacje, co do różnych akcesoriów?
- W szkole z bratem i kolegami płataliśmy innym figle. A potem pracowałem przez jakiś czas, jako komik. - Skłamałem, co do szkoły i pracy, jako komik.
- Dobrze, będzie pan zatrudniony na okres próbny, trwający miesiąc, potem szef zastanowi się, czy zatrudni pana na stałe. A i jeszcze jedno. Jak pan się nazywa?
- Syriusz, Syriusz Black.
<C.D.N.>

Uwagi: nie "zaknląłem", tylko "zakląłem". Pisz dłuższe op.!