"Nad moją głową unosił się rój czarnych jak noc motyli. Patrzyłam się na
nie jak zaczarowana i odprowadzałam wzrokiem w stronę lśniącego
księżyca. Poczułam jednak, że stoję w jakiejś... wodzie. Kiedy chciałam
zobaczyć co to, ujrzałam... krew. Jej źródłem była jaskinia moja i mojej
mamy. Nad nią krążyły drapieżne ptaki razem ze znanym mi feniksem nocy -
Urumi. Kiedy weszłam tam zobaczyłam zwłoki mojej mamy i stojącego nad
nią Debiru.
Czas się zatrzymał..."
- ...ium... Lithium, słyszysz mnie?
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Etera, który także był atakującym. Widocznie nie kontaktowałam przez jakiś czas.
- Tak? Przepraszam, zamyśliłam się. - odpowiedziałam.
- Coś ci to się często zdarza. Coś cię trapi?
- Ech... Długa historia.
Odwróciłam się i poszłam w kierunku swojej jaskini. Wspomnienia wracały
zawsze, kiedy nie trzeba. Pomyślałam, by jeszcze trochę połazić trochę
po terenach watahy. Byłam przy wodospadzie, przystałam na chwilę by
napić się wody. Chyba słońce i moje czarne futro nie było dobrym
połączeniem. Wracając do jaskini, po drodze spotykając drugiego
atakującego na polowaniach.
- Lithium, coś jest nie tak. Powiesz w końcu o co chodzi? - zapytał
- Możesz przestać!?
- Nie, nie mogę.
Westchnęłam cicho. Wiedziałam, że teraz będę musiała to wszystko z siebie wyrzucić.
- Ok... Jeśli chcesz wiedzieć, to powiem ci. Wszystko, ok? Ale może wejdźmy do jaskini. - zaproponowałam
- Dobrze.
Weszliśmy do mojej jaskini. Kiedy Eter się usadowił naprzeciw mnie, czułam się co najmniej...dziwnie. Ale cóż.
- Więc...
<Eter? Sorki, że to nie ma ładu ani składu ale...>
Uwagi: Po "..." używamy Spacji.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 12 lutego 2015
Od Niny "Jak tu dotarłam" cz.3 (cd. Cynayed)
- Tu mieszkasz? - zapytałam
- Tak.
- Sam?
-No...
- Każdy wilk ma własną jaskinie? - próbowałam ciągnąć rozmowę do przodu
- Tak i ty też będziesz mieć.-odpowiedział Cyndi
- Naprawdę?! - ucieszyłam się natychmiastowo - To Super!
Na chwilę zapadła cisza. Poczułam się nieswojo, gdy Cyndi...
- Może gdzieś pójdziemy? - zaproponował
- Pokażesz mi główne miejsca watahy? - chciałam się oswoić z otoczeniem - Tam gdzie chodzi się na co dzień.
- Teraz z powodu zimy, za bardzo nie mogę ci wszystkiego pokazać
- To weź mnie do twojego ulubionego miejsca.
- Ok - powiedział wilk, jakby go to nie obchodziło - czemu nie.
Szliśmy w ciszy przez pół godziny. Bdy byliśmy już blisko Cynayed rzekł:
- Nie mam ulubionego miejsca, ale myślę, że to cię zaciekawi.
- A gdzie idziemy? - nie mogłam dłużej wytrzymać, by się o to nie zapytać.
- Do Biblioteki Złamanego Pióra.
- Do czego? - nie zrozumiałam
- Zobaczysz.
Zżerała mnie ciekawość, ale nie dopytywałam (nie chciałam być natrętna), więc spuściłam głowę i poszłam dalej. W jednym momencie Cyndi się zatrzymał (ja z nim). Podniosłam głowę i zobaczyłam wielki stary opuszczony budynek. Gdy weszliśmy do środka, zamurowało mnie. Cynayed od razu to zobaczył, więc powiedział:
- Hej... ocknij się!
A ja powiedziałam wolno:
- Tu jest wspaniale!
Po godzinie poszliśmy z powrotem, ale nie milczeliśmy: rozmawialiśmy o wszystkim, gdy przypomniało mi się:
- A gdzie ja mam spać?
- Jak to gdzie? W swojej jaskini! - w tym momencie Cyndi się zatrzymał i pokazał pustą jaskinię
- Super! - z zadowoleniem poszłam spać - Dobranoc!
<Cynayed?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
- Tak.
- Sam?
-No...
- Każdy wilk ma własną jaskinie? - próbowałam ciągnąć rozmowę do przodu
- Tak i ty też będziesz mieć.-odpowiedział Cyndi
- Naprawdę?! - ucieszyłam się natychmiastowo - To Super!
Na chwilę zapadła cisza. Poczułam się nieswojo, gdy Cyndi...
- Może gdzieś pójdziemy? - zaproponował
- Pokażesz mi główne miejsca watahy? - chciałam się oswoić z otoczeniem - Tam gdzie chodzi się na co dzień.
- Teraz z powodu zimy, za bardzo nie mogę ci wszystkiego pokazać
- To weź mnie do twojego ulubionego miejsca.
- Ok - powiedział wilk, jakby go to nie obchodziło - czemu nie.
Szliśmy w ciszy przez pół godziny. Bdy byliśmy już blisko Cynayed rzekł:
- Nie mam ulubionego miejsca, ale myślę, że to cię zaciekawi.
- A gdzie idziemy? - nie mogłam dłużej wytrzymać, by się o to nie zapytać.
- Do Biblioteki Złamanego Pióra.
- Do czego? - nie zrozumiałam
- Zobaczysz.
Zżerała mnie ciekawość, ale nie dopytywałam (nie chciałam być natrętna), więc spuściłam głowę i poszłam dalej. W jednym momencie Cyndi się zatrzymał (ja z nim). Podniosłam głowę i zobaczyłam wielki stary opuszczony budynek. Gdy weszliśmy do środka, zamurowało mnie. Cynayed od razu to zobaczył, więc powiedział:
- Hej... ocknij się!
A ja powiedziałam wolno:
- Tu jest wspaniale!
Po godzinie poszliśmy z powrotem, ale nie milczeliśmy: rozmawialiśmy o wszystkim, gdy przypomniało mi się:
- A gdzie ja mam spać?
- Jak to gdzie? W swojej jaskini! - w tym momencie Cyndi się zatrzymał i pokazał pustą jaskinię
- Super! - z zadowoleniem poszłam spać - Dobranoc!
<Cynayed?>
Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych stawiamy Spację.
środa, 11 lutego 2015
Od Cynayeda "Jak to dotarłam?" cz. 2 (cd. Nina)
- A jak cię zwą i kim tak w ogóle jesteś?
- Jestem Cyndi - odwróciłem łeb w stronę jakiegoś drzewa po czym popatrzyłem na Ninę.
- Fajne imię - uśmiechnęła się i popatrzyliśmy sobie w oczy, po chwili oboje zwróciliśmy wzrok na drogę. Gdy byliśmy w watasze, Nina rozglądała się po całej okolicy. Zaprowadziłem ją do Kii, stanąłem w progu. Nina do niej podeszła.
- Dzień Dobry - widziałem jak się ukłoniła.
- Cześć - Kii uśmiechnęła się
- Mogłaby dołączyć? - powiedziałem za trochę podekscytowaną Ninę. Po 2 minutach Kii powiedziała:
- Dobrze.
Nina rzuciła się na mnie, by mnie przytulić co mnie strasznie zdziwiło. Gdy już przestała, zaprowadziłem ją do mnie by trochę lepiej ją poznać.
- Ok, to jest moja jaskinia.
Nina zaczęła się rozglądać i weszła do środka.
<Nina?>
Uwagi: "Mogłaby" piszemy razem. Niektóre zdania są zbyt zawiłe.
- Jestem Cyndi - odwróciłem łeb w stronę jakiegoś drzewa po czym popatrzyłem na Ninę.
- Fajne imię - uśmiechnęła się i popatrzyliśmy sobie w oczy, po chwili oboje zwróciliśmy wzrok na drogę. Gdy byliśmy w watasze, Nina rozglądała się po całej okolicy. Zaprowadziłem ją do Kii, stanąłem w progu. Nina do niej podeszła.
- Dzień Dobry - widziałem jak się ukłoniła.
- Cześć - Kii uśmiechnęła się
- Mogłaby dołączyć? - powiedziałem za trochę podekscytowaną Ninę. Po 2 minutach Kii powiedziała:
- Dobrze.
Nina rzuciła się na mnie, by mnie przytulić co mnie strasznie zdziwiło. Gdy już przestała, zaprowadziłem ją do mnie by trochę lepiej ją poznać.
- Ok, to jest moja jaskinia.
Nina zaczęła się rozglądać i weszła do środka.
<Nina?>
Uwagi: "Mogłaby" piszemy razem. Niektóre zdania są zbyt zawiłe.
Od Sarah "Tak dołączyłam"
Kolejny chłodny poranek. Wokoło prószył śnieg. Leżałam sobie w nieznanym
mi lesie pod jakimś drzewem. Rozglądałam się za jakąś zwierzyną lub
wilkami. Byłam zamyślona i lekko rozkojarzona. Po chwili uświadomiłam
sobie, że nie mogę cały dzień rozmyślać, więc wstałam i ruszyłam przed
siebie. Podczas wędrówki udało mi się znaleźć jakieś pożywienie. Nagle
wyczułam czyjąś obecność, jakby ktoś był schowany w pobliskich krzakach.
Postanowiłam tam podejść.
- Hej - powiedziałam przyjaźnie. Przed moimi oczami ukazała się wadera z białoróżowymi włosami, o śnieżnobiałej sierści z czarnymi "skarpetkami" i równie ciemnymi pasami.
- Skąd się tu wzięłaś? - spytała zdziwiona moim nagłym wpadnięciem na nią. Pomyślałam, że może przedtem mnie nie słyszała, gdy do niej podchodziłam.
- Ja? - powtórzyłam - Przechodziłam sobie dróżką i tak cię znalazłam.
- Należysz do jakiejś watahy? - zadała kolejne pytanie.
- Nie - odpowiedziałam szczerze. - A czemu pytasz?
- Może chciałabyś dołączyć do mojej?
-Świetnie - ucieszyłam się. - A tak w ogóle, to Sarah jestem - przedstawiłam się.
- Ja jestem Kiiyuko. Chodź, zaprowadzę cię.
- Dobrze, idę za tobą. - powiedziałam i ruszyłam za Alfą. Gdy doszłyśmy na miejsce, pokazała mi tereny naszej watahy, opowiedziała mi o większości wilków... Tak dołączyłam do tej watahy...
Uwagi: Przed znakiem zapytania NIE stawiamy Spacji.
- Hej - powiedziałam przyjaźnie. Przed moimi oczami ukazała się wadera z białoróżowymi włosami, o śnieżnobiałej sierści z czarnymi "skarpetkami" i równie ciemnymi pasami.
- Skąd się tu wzięłaś? - spytała zdziwiona moim nagłym wpadnięciem na nią. Pomyślałam, że może przedtem mnie nie słyszała, gdy do niej podchodziłam.
- Ja? - powtórzyłam - Przechodziłam sobie dróżką i tak cię znalazłam.
- Należysz do jakiejś watahy? - zadała kolejne pytanie.
- Nie - odpowiedziałam szczerze. - A czemu pytasz?
- Może chciałabyś dołączyć do mojej?
-Świetnie - ucieszyłam się. - A tak w ogóle, to Sarah jestem - przedstawiłam się.
- Ja jestem Kiiyuko. Chodź, zaprowadzę cię.
- Dobrze, idę za tobą. - powiedziałam i ruszyłam za Alfą. Gdy doszłyśmy na miejsce, pokazała mi tereny naszej watahy, opowiedziała mi o większości wilków... Tak dołączyłam do tej watahy...
Uwagi: Przed znakiem zapytania NIE stawiamy Spacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)