Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

sobota, 31 stycznia 2015

Od Noriny "O tym czym kończy się śledzenie James'a" cz.1

Szłam przez las. Chciałam pobyć chwilę sama i spotkać się ze znajomą, która była wyrocznią. Po chwili usłyszałam:
- Witaj, Norino.
- Witaj. - Odwróciłam się. - Zapewne wiesz o tym, że James ukradł mi tytuł kapitana.
- Owszem. - Spojrzała na mnie. - Lecz twoim przeznaczeniem nie było, spędzić całego życia jako kapitan.
- To co wtedy?
- Dowiesz się.
- Ariane, proszę.
- Już mówiłam, dowiesz się. A poza tym, ile razy ci mówiłam, że nie masz wymawiać mojego imienia?
- Przepraszam.
- Przyjmuję je. - Ariane zaczęła się wycofywać.
- Wyrocznio, zaczekaj!
- Tak, Nor? - Uśmiechnęłam się, słysząc zdrobnienie mojego imienia.
- Chciałam tylko wiedzieć, czemu się mną zaopiekowałaś, gdy byłam młoda.
- Otóż twoi rodzice byli moimi przyjaciółmi. - Po chwili zniknęła.
Zmieniłam się po chwili w człowieka i poszłam w miejsce, gdzie ostatnio zakotwiczony był mój, a właściwie, już statek James'a. Nagle musiałam skoczyć w krzaki, ponieważ mój największy wróg wyszedł zza rogu. Postanowiłam go śledzić. Dotarliśmy do miasta. James po jakimś czasie wszedł do jakiegoś sklepu z bronią. Już miałam za nim wejść, lecz zostałam złapana przed dwóch facetów.
- Ona będzie odpowiednia do tamtej roli.
- Zgadzam się z tobą.
Zostałam "zaciągnięta" do jakiegoś budynku. Po chwili zostałam zaprowadzona do jakiejś kobiety.
- Kim jesteś? - Spytała.
- Norina Rassele. - Powiedziałam,wymyślając nazwisko.
- Wiesz kim jestem?
- Nie.
- Otóż jestem jednym z najbardziej znanych reżyserów teatralnych. I chciałam ci zaproponować rolę w moim najnowszym przedstawieniu.
- Ja nie jestem aktorką.
- Ale się nią staniesz.
- No dobrze. Zgadzam się.
- To dobrze, tu jest scenariusz. - Podała mi coś, podobnego do książki. - Twoje kwestie są zaznaczone na czerwono.
- Dobrze. Mam jeszcze zostać?
- Nie, już nie. Jutro przyjdź rano na próbę.
- Dobrze.

<C.D.N>


Uwagi: Po znakach interpunkcyjnych używamy Spacji.

piątek, 30 stycznia 2015

Od Tamorayn'a "Miłostki" cz. 1 (Cd. Lilly)

Ostatnio zdałem sobie sprawę, że Desari już mi się nie podoba. To nie była CHYBA miłość. Szybciej zauroczenie. Wszystko przez ten sen....
Jestem nad rzeką. Czuje niepokój. Wszystko jest szare, a nad moją głową latają białe kruki. Odczuwam strach. Po drugiej stronie rzeki dostrzegam Desari. Przeskakuje przez wodę i do niej biegnę. Wadera spogląda na mnie, ja na nią. Nagle coś zmienia się w jej postaci. Jej sierść robi się biała, wyrastają jej szare, duże, masywne skrzydła. Jej pysk jest cały w krwi, tak samo jak łapy. W pysku trzyma 4 głowy wilków. Głowy należą do mojej rodziny. Jedna z nich należy do mnie.
Obudziłem się z dreszczem przerażenia. Od teraz boję się spojrzeć na Desie. Jednak muszę ją znaleźć. Jest, widzę ją! Podbiegam nerwowo do niej.
- Cześć. - powiedziałem drżąc od strachu
- Hej. Zimno ci? - spytała obojętnie
- Nie. Desari wysłuchaj mnie. - powiedziałem unikając jej wzroku.
- Co?
- Pamiętasz mówiłem ci, że cię k... kocham. - zacząłem
- No i?...
- To już nieaktualne. - powiedziałem szybko i uciekłem
- Tamorayn! - usłyszałem za sobą. Nawet się nie odwróciłem. Bałem się, że ona zamieniła się w jego... Po 4 minutach biegu odwróciłem głowę, na parę sekund. Tyle wystarczyło, by mocno przywalić łbem w drzewo. Nie wiem, co się stało, ale jak się obudziłem byłem w jaskini Ice. Niedaleko stały 2 wadery. Ice i jakaś inna. Nie znam tej drugiej... Podniosłem się.
- Co się stało? - spytałem
- Zemdlałeś. - wyjaśniła krótko Ice. - Lilly cię znalazła, jak leżałeś pod jakimś drzewem.
- Lilly? - spytałem. - Kto to?
- Tak mam na imię. - powiedziała wadera
- Jesteś nowa? - spytałem
- Tak. Pokazać ci coś? - zwróciła się do mnie.
- Pokaż. - kiwnąłem głową. Wyszliśmy z jaskini.
- To chodź. - pokazała głową kierunek i ruszyła, ja za nią.
- Jestem Tamorayn. - powiedziałem
- Wiem. Ice mi powiedziała
- Jestem Tamorayn. - powtórzyłem jak kretyn. Ta cała Lilly spodobała mi się. Poczułem "motylki" w brzuchu,
- Już to mówiłeś. - roześmiała się
- Gdzie idziemy? - spytałem
- Do drzewa. - powiedziała
- Ale chyba nie wiedzy?!
- Nie spokojnie. Do innego.
- Uff.... - odetchnąłem z ulgą
- Już jesteśmy. - oznajmiła.
- Co jest takiego ciekawego w tym drzewie? - zaciekawiłem się
- Przyjrzyj się. - powiedziała
- Dobrze... - zacząłem się przyglądać. Z jednej strony odpadła kora, chodziły tam obrzydliwe robale.
- To w nie się walnąłeś. - powiedziała
- Kto je tak...?
- Ty, a raczej twoja głowa. - roześmiała się
- Ha-ha-ha. - powiedziałem niby złośliwie

<Lilly?>

Uwagi: brak

Od Norwegiana "Pamięć jest zbyt bolesna" cz.1 (jeżeli chce, to Patty)

Życie dla mnie straciło sens. Miałem takie nadzieję. Wiem, że to głupio brzmi "zakochać się w nieznajomej'', ale ona nie była mi obca. Czułem, że ją znam, lecz było inaczej.
Byłem głupi, że od razu jej to powiedziałem. Mogłem to z czasem zrobić a teraz... nie ma już nic. Nigdy jej nie zobaczę. Wszystko zawaliłem... to moja wina!
Udałem się na klif watahy.
Przemieniłem się w człowieka. Stojąc nad tą przepaścią żałowałem całkowicie mojego życia.
Gardziłem tym, że w ogóle się urodziłem. Lepsza dla mnie była by śmierć. Spojrzałem w niebo... chciałem ostatni raz nacieszyć się tak pięknym widokiem słońca. Usłyszałem za sobą kroki. Odwróciłem się i ujrzałem czarną waderę... pamiętałem ją.
- Biedny chłopcze, miłość nie zawszę jest prosta - powiedziała
- Niech cię to nie obchodzi. - patrzałem na nią z nienawiścią.
- Czy warto chłopcze oddać życie za nędzną dziewczynę?
- Ona jest wyjątkowa! - krzyknąłem
- Nie znasz jej... ona tylko taką udaje. Jest przebiegła i łamię wszystkim serca.
- Nie mów tak!
- Spokojnie Norwegianie... mam dla ciebie propozycję
Zaśmiała się.
- Jaką? - odpowiedziałem. Chciałem wiedzieć co ona knuje - pomyślałem.
- Przejdź na moją stronę. Już nigdy nikt cię nie upokorzy... a nawet może sprawię, że Shaylin wróci do ciebie z otwartymi rękami.
Shaylin - pomyślałem
- Nigdy!! - wykrzyknąłem. Zamachała swoimi skrzydłami z taką siłą, że omal nie upadłem.
- Ty głupcze! Nie możesz jej kochać!!!
Kochałem ją z całego serca - myśli nie dawały mi spokoju.

<c.d.n - ale także może je dokończyć Patty>

Uwagi: Spacji używać PO przecinku, a nie przed. Pisząc cudzysłowie używamy ", zamiast dwukrotnego przecinka. Po "..." używamy Spacji. Te myślniki przy wypowiedziach, na które już zwracałam niejednokrotnie uwagę...

Od Percy'ego "Ucieczka cz. 11" (CD. Desari)

Wpatruję się w jej wielkie oczy. Nie daję po sobie poznać zdziwienia. Wspominała mi... zdaje się, że o dziecku. Wilk, według którego jestem "ścierwem", to chyba był ten jej cały mąż. Sam nie wiem...
- Nie wydajesz się być szczęśliwa. Zabrał ci syna, a teraz chce, żebyś zanim się znów związała? - szepczę nie ruszając się.
Odwraca wzrok ciężko wzdychając.
- Może prawnie jesteś z nim w związku, ale nie wydajesz się być szczęśliwa. - dodaję nieco głośniej. - Chcesz odzyskać syna lub chociaż go widywać? Postaw się twojemu "partnerowi", a przy okazji ojcu. Twój koszmar musi się w końcu skończyć. Będę obok w trudnych chwilach. Jestem pewien, że nas obserwują.
Zbliżam się nieco i szepczę jej do ucha.
- Pokaż, że jesteś silna.
Odsuwam się z bladym uśmiechem. Daję jej kilka chwil na przetrwanie moich słów.
- Nie pozwól omamić się słodkimi słowami niewiernych chłopców. - mówię z dziwnym grymasem na twarzy. - Chcesz tu zostać,  czy wrócić do watahy? - pytam ni z gruszki, ni z pietruszki.
- Zostańmy tu do jutra.

***

Wstałem pierwszy. Promienie słońca próbują dostać się do puszczy przez korony drzew. Jest około dziesiątej. Od razu po przebudzeniu wadery musimy ruszać. Jeżeli prawdą jest to, że nad śledzą, lepiej usunąć się stąd jak najszybciej. Siedzę po turecku na podłodze. Zgięte łokcie opieram na kolanach, a na pięściach spoczywa ma głowa. Wspominam dawne czasy. W takiej pozycji patrzyłem na morze z wysokiego klifu.  Nie było jednak tak cicho. Braciszek ciągle mi dokuczał, docinał z powodu braku drugiej połówki. Wadery w naszej watasze były dziwne. Kochały plotkować, wydawało im się, że są inteligentne i atrakcyjne. Za bardzo się przeliczyły. W tym momencie zauważam Desari. Wpatrywała się we mnie i w dziwne miny, jakie robiłem.
- Nie pytaj. Wspomnienia.

<Des?>

Uwagi: brak (a mówiłaś, że masz pewnie masę ;p)