Patrzyłam się na tego dużego wilka z wielkim przerażeniem. Nie
wiedziałam co robić, moje serce z przerażenia tak mocno biło, że
myślałam, iż wyskoczy. Wilk był biało - czarny, miałam już uciekać, ale
zdałam sobie sprawę, że to nic nie da, w końcu i tak mnie dogoni. I
pomyślałam "dlaczego milczał, kiedy go spytałam o to, czy kogoś zabił?".
Teraz przelatywały po mojej głowie setki myśli, "czy był jednym z nich,
czy wrócił po mnie, czy kłamał z tym, że chce mnie zjeść, a może po
prostu chce się mnie pozbyć?". Patrzyłam na niego, zaczęłam się cofać,
on szedł w moją stronę... Pogroziłam mu tylko...
- Odejdź albo Cię ugryzę! - powiedziałam drżącym głosem cicho, ale wystarczająco głośno, żeby usłyszał.
- Ale ja Ci nic nie chcę zrobić. - odpowiedział spokojnie i stanął w
miejscu. Ja cofnęłam się jeszcze trochę, po czym on krzyknął:
- Uważaj! Tam jest wo... - nie zdążył dokończyć, a ja potknęłam się i
zrobiłam fikołka do kałuży... Ale nie zdążyłam zrozumieć co się stało, bo
zauważyłam, że unoszę się nad kałużą, w między czasie poczułam
uszczypnięcie.. Trzymał mnie delikatnie w pysku, myślałam że chce mnie
zjeść, zdrętwiałam, myślałam że już po mnie, ale poczułam grunt pod
łapami. To nie zmienia faktu, że bałam się jeszcze bardziej... Nagle
powiedział do mnie:
- No i widzisz? Nie ma się czego bać. A teraz chodź do jaskini, trzeba
Cię osuszyć. - mówił z uśmiechem. Ja teraz myślałam że chyba padnę.
Chciał mnie wziąć do jaskini i mógł przecież zjeść mnie tam, żeby nikt
nie widział. Rozszerzyłam swoje oczy, lekko uchyliłam pysk, i czym
prędzej uciekłam, biegłam tak szybko, że myślałam, że go zgubiłam.
Myliłam się, bo zauważyłam, że tak naprawdę biegnie cały czas koło mnie.
- Źle mnie zrozumiałaś! - rzekł do mnie, ja w końcu zrozumiałam, że on mnie chyba prześladuje.
<Tamorayn?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Od Rose "Tajemnica starej księgi" cz. 13 (cd. Ajax)
Z księgi wypadło mnóstwo małych, pożółkłych karteczek zapisanych małym,
choć równym pismem. Był tylko jeden problem... nie dało się tego
odczytać. W pierwszej minucie nie wiedziałam o co chodzi, ale Ajax
podsunął mi ciekawą propozycję.
- A może to odbicie lustrzane? - spytał nieśmiało
- No jasne! Lustro! Miałam tu jakieś. - obrzuciłam rozhisteryzowanym moją głupotą spojrzeniem - O tu jest.
Tekst nadal był nieczytelny. Co prawda były normalne słowa, ale przeważającą większość była zapisana niezrozumiałym językiem.
<Ajax? Ulysess'a Moore'a się naczytałam i stąd te karteczki>
- A może to odbicie lustrzane? - spytał nieśmiało
- No jasne! Lustro! Miałam tu jakieś. - obrzuciłam rozhisteryzowanym moją głupotą spojrzeniem - O tu jest.
Tekst nadal był nieczytelny. Co prawda były normalne słowa, ale przeważającą większość była zapisana niezrozumiałym językiem.
<Ajax? Ulysess'a Moore'a się naczytałam i stąd te karteczki>
Od Kai'ego "Wysłuchaj mnie" cz.2 (cd. Patricia)
- Em... - mruknąłem drapiąc się nerwowo po głowie. Nie miałem pojęcia, co odpowiedzieć.
- Przepraszam... Widzę, że nie jestem w twoim typie. - mruknęła zawstydzona.
- Nie to chciałem powiedzieć.
- A co?
- Jesteś ładna, i to nawet bardzo. Wydajesz się być miła i fajna, ale jest taki mały, malusieńki problem.
- Jaki?
- I ty mi się podobasz i Nari też...
- Oh.
- No więc właśnie nie mam pojęcia co zrobić. - rzekłem opuszczając łeb i patrząc na swoje łapy. Patricia milczała zmuszając mnie tym samym do dalszego mówienia.
- Mam wrażenie, że czas pokaże. Muszę poznać lepiej każdą z was, by określić, która mi się jednak podoba bardziej, a jak na razie jesteśmy w punkcie wyjścia, bo podobacie mi się obydwie tak samo bardzo.
- Mogę się ciebie zapytać o to, jak mnie widzisz?
Popatrzyłem na nią i po chwili namysłu odparłem:
- Urocza, zabawna, przyjacielska, szczera, miła i sympatyczna. Lubiąca spędzać czas wspólnie z innymi wilkami, dość tolerancyjna, zawsze pomagająca innym w potrzebie.
<Pati? Nie wiedziałam jak odpisać. xd>
- Przepraszam... Widzę, że nie jestem w twoim typie. - mruknęła zawstydzona.
- Nie to chciałem powiedzieć.
- A co?
- Jesteś ładna, i to nawet bardzo. Wydajesz się być miła i fajna, ale jest taki mały, malusieńki problem.
- Jaki?
- I ty mi się podobasz i Nari też...
- Oh.
- No więc właśnie nie mam pojęcia co zrobić. - rzekłem opuszczając łeb i patrząc na swoje łapy. Patricia milczała zmuszając mnie tym samym do dalszego mówienia.
- Mam wrażenie, że czas pokaże. Muszę poznać lepiej każdą z was, by określić, która mi się jednak podoba bardziej, a jak na razie jesteśmy w punkcie wyjścia, bo podobacie mi się obydwie tak samo bardzo.
- Mogę się ciebie zapytać o to, jak mnie widzisz?
Popatrzyłem na nią i po chwili namysłu odparłem:
- Urocza, zabawna, przyjacielska, szczera, miła i sympatyczna. Lubiąca spędzać czas wspólnie z innymi wilkami, dość tolerancyjna, zawsze pomagająca innym w potrzebie.
<Pati? Nie wiedziałam jak odpisać. xd>
Od Kiiyuko "Powrót Rodzinki" cz. 2 (cd. Tamorayn)
- Czyli mówisz, że myślałeś, że zabiłeś braci, ale jakimś cudem przeżyli?
- Tak.
- Hm... Może ktoś jakimś cudem się nad nimi zlitował i ożywił?
- Tego nie wiem. Miałem nadzieję, że ty mi to powiesz.
Zamyśliłam się. Naprawdę, nie miałam pojęcia, jak to jest możliwe. Może wówczas uderzenie było słabsze, niż mu się wydawało i jakoś się wykaraskali?
- Wybacz, ale nie wiem. Możemy się tylko domyślać. Czego od nas tak właściwie chcą?
- Wspominali o jakiejś zemście...
- To niedobrze. - zmartwiłam się. - To nie wróży niczego dobrego. Może spróbuj się z nimi jakoś dogadać?
- Chcieli mnie zabić.
- A no tak. Może zadowolą się czymś w zamian?
- Tego nie wiem.
- A gdzie teraz mogą przebywać?
- Gdzieś się powinni plątać w okolicach twojej jaskini, bo wiedzą że tutaj jestem i tylko czekają aż wyjdę. A co, chcesz do nich iść? - Rayn wytrzeszczył na mnie oczy zdumiony.
- Zgadłeś. Nie powinni mi niczego zrobić, bo w końcu jestem nieśmiertelna i rany mi się bardzo szybko goją. Nie ma obaw. Będę cię osłaniać.
- Trochę głupio się czuję z świadomością, że wadera będzie mnie osłaniać i to w dodatku Alfa... Powinno być na odwrót. - mruknął.
- Nie przejmuj się tym. Takie życie. Idziemy.
- Jasne...
Wyszliśmy powoli z mojej jaskini. Na pobliskiej skale stało dwóch silnych basiorów z wścipskimi pyskami. Nie ma innej możliwości: to są jego bracia.
- Ej, Rayn! Swoją dziewuszkę przyprowadziłeś?! Wiedz, że to był błąd! Ją też zabijemy! - krzyknął jeden z nich rechocząc.
- Nie jestem jego dziewczyną, ani też partnerką. Nazywam się Kiiyuko i jestem Alfą Watahy Magicznych Wilków, na której tereny się wdarliście. Grzecznie was proszę o zawrócenie z powrotem tam, skąd przybyliście. Nie jesteście tutaj mile widziani.
- Oh, naprawdę? A co jeżeli nie? - syknął drugi z nich przybliżając się trochę. Rayn stał za moimi plecami bacznie przyglądając się wszystkiemu.
- A może chcieliby panowie coś w zamian? Tylko bez żadnych ofiar czy zakładników. I macie zostawić Tamorayna w spokoju, inaczej będziecie mieli do czynienia ze mną.
- Z tobą? A co nam taka mała różowiutka waderka zrobi? - zaśmiał się ten pierwszy. Rzuciłam się na niego z pazurami na pierwszym planie i przygwoździłam go do ziemi nie wysilając się szczególnie, tak że nie mógł się poruszyć. Ten drugi wskazywał na to, że się mnie zaczyna bać (no cóż, chyba zauważył moją niesamowitą siłę i szybkość, której na pierwszy rzut oka nie widać).
- Ja? Ah, nic. A więc jak będzie? - syknęłam mu prosto w twarz.
<Tamorayn? Wątpię, aby ci dwaj razem wzięci byli silniejsi od mojej Kii. :D>
- Tak.
- Hm... Może ktoś jakimś cudem się nad nimi zlitował i ożywił?
- Tego nie wiem. Miałem nadzieję, że ty mi to powiesz.
Zamyśliłam się. Naprawdę, nie miałam pojęcia, jak to jest możliwe. Może wówczas uderzenie było słabsze, niż mu się wydawało i jakoś się wykaraskali?
- Wybacz, ale nie wiem. Możemy się tylko domyślać. Czego od nas tak właściwie chcą?
- Wspominali o jakiejś zemście...
- To niedobrze. - zmartwiłam się. - To nie wróży niczego dobrego. Może spróbuj się z nimi jakoś dogadać?
- Chcieli mnie zabić.
- A no tak. Może zadowolą się czymś w zamian?
- Tego nie wiem.
- A gdzie teraz mogą przebywać?
- Gdzieś się powinni plątać w okolicach twojej jaskini, bo wiedzą że tutaj jestem i tylko czekają aż wyjdę. A co, chcesz do nich iść? - Rayn wytrzeszczył na mnie oczy zdumiony.
- Zgadłeś. Nie powinni mi niczego zrobić, bo w końcu jestem nieśmiertelna i rany mi się bardzo szybko goją. Nie ma obaw. Będę cię osłaniać.
- Trochę głupio się czuję z świadomością, że wadera będzie mnie osłaniać i to w dodatku Alfa... Powinno być na odwrót. - mruknął.
- Nie przejmuj się tym. Takie życie. Idziemy.
- Jasne...
Wyszliśmy powoli z mojej jaskini. Na pobliskiej skale stało dwóch silnych basiorów z wścipskimi pyskami. Nie ma innej możliwości: to są jego bracia.
- Ej, Rayn! Swoją dziewuszkę przyprowadziłeś?! Wiedz, że to był błąd! Ją też zabijemy! - krzyknął jeden z nich rechocząc.
- Nie jestem jego dziewczyną, ani też partnerką. Nazywam się Kiiyuko i jestem Alfą Watahy Magicznych Wilków, na której tereny się wdarliście. Grzecznie was proszę o zawrócenie z powrotem tam, skąd przybyliście. Nie jesteście tutaj mile widziani.
- Oh, naprawdę? A co jeżeli nie? - syknął drugi z nich przybliżając się trochę. Rayn stał za moimi plecami bacznie przyglądając się wszystkiemu.
- A może chcieliby panowie coś w zamian? Tylko bez żadnych ofiar czy zakładników. I macie zostawić Tamorayna w spokoju, inaczej będziecie mieli do czynienia ze mną.
- Z tobą? A co nam taka mała różowiutka waderka zrobi? - zaśmiał się ten pierwszy. Rzuciłam się na niego z pazurami na pierwszym planie i przygwoździłam go do ziemi nie wysilając się szczególnie, tak że nie mógł się poruszyć. Ten drugi wskazywał na to, że się mnie zaczyna bać (no cóż, chyba zauważył moją niesamowitą siłę i szybkość, której na pierwszy rzut oka nie widać).
- Ja? Ah, nic. A więc jak będzie? - syknęłam mu prosto w twarz.
<Tamorayn? Wątpię, aby ci dwaj razem wzięci byli silniejsi od mojej Kii. :D>
Subskrybuj:
Posty (Atom)