Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 21 grudnia 2014

Od Cynayeda "Czy to już?" cz.1 (cd. Kiiyuko)

Biegłem ile sił w łapach by tylko być wolnym. Powoli czułem zew wolności lecz skręciłem gdzie nie trzeba i dotarłem nie do wolności i krajobrazów tylko do watahy. Niezwykle mi się spodobała Kiiyuko, która jest Alfą. Prawie zahipnotyzowała mnie swoim wdziękiem, urodą i charakterem. ,,Przecież nie mam głębokiego męskiego głosu" - pomyślałem po chwili. Strasznie mi było żal siebie. Żadna przecież nawet obok mnie nie przejdzie, bo co chwilę coś gwiżdżę pod nosem. Zdziwiło mnie, że Kiiyuko mnie przywitała miłym gestem mówiąc: 
- Czekałam na ciebie. 
Co to miało znaczyć? Przecież nawet nie mam normalnego głosu! Ale może chodziło o coś więcej jeśli nie o głos?
A jeśli tak to o co? Kiiyuko sama mi powie, jeżeli będzie chciała. Szybko i zręcznie upolowałem 4 jelenie dwoma susami i ugryzieniami. Stado najadło się do syta. Podziękowałem i poleciałem, aż nagle znalazłem się w Tajemniczych Podziemiach, gdzie znalazłem kwiatowe kryształy, które zebrałem Kiiyuko.
Pobiegłem do Kii i wręczając jej kwiat powiedziałem:
- Proszę, to dla ciebie.
Czekałem na jej reakcję.
- Jej... to... miłe.
- Ty też jesteś miła. I nie tylko miła lecz i piękna.
Po tych słowach trochę się zaczerwieniłem i ze wstydu trochę się uśmiechnąłem żeby nie wyjść na głupka. o tym wszystkim strasznie byłem na siebie zły że tak postąpiłem, bo miłość przecież zawsze musi zaczekać parę dni. Chociaż może w tym wypadku tak nie było? Chociaż nie wiem czy ona kocha mnie tak jak ja ją... dobra. W każdym razie położyłem się spać i śniła mi się Kiiyuko. Bardzo byłem szczęśliwy, bo myślałem że to prawdziwe życie. Gdy się obudziłem uśmiech z twarzy znikną mi po kilku sekundach. ,,Zawsze wyobraźnia płata mi figle!" - pomyślałem. Chociaż dla was może być to skomplikowane, dla mnie jest do zrozumienia wszystko.  
 
<Kiiyuko?>*

* - nie pisz przez cały czas sam. Warto dać komuś do dokończenia. ;_;

Od Tsume'a "Jak znalazłam watahę cz.3" (cd. Ripple)

Wystąpiłem krok do przodu.
- Ja mogę - powiedziałem poważnie, ale z uśmiechem na pysku patrząc na wesołą waderę.
Prowadziłem ją przez każdy las każdą polanę, a ona rozglądała się zafascynowana jak szczeniak. To dobrze, w sumie tak pozytywnych osób brakuje w tym świecie. W sumie też taki byłem, ale się zmieniłem... Sora pomaga mi wrócić do dawnej formy.
- No więc jak masz na imię?

<Ripple?>

Od Percy'ego "Ucieczka" cz. 5 (cd. Desari)

Ocieram ranę łapą. Patrzę w jej stronę. Moje zachowanie było okropne, zgadzam się, ale to wszystko przez te wspomnienia... Kiedyś było inaczej. Codzienne obowiązki nie pozwalały mi na zajmowanie się sprawami prywatnymi. Mimo to, byłem szczęśliwy. Matka i brat przy boku, to ja nimi się tak naprawdę zajmowałem. Teraz... mam dużo swobody, praktycznie 0 obowiązków... I... nie ma przy mnie rodziny. Gdybym tylko wiedział, co się z nimi dzieje... A może oni też przeżyli? Mało prawdopodobne, ale nadzieja umiera ostatnia...
Leżę w jaskini oświetlonej przez płomienie. Po raz kolejny wymiotuję. Chwilę potem wypłukuję okropny osad z ust pobierając nieco wody, po czym wypluwam ją. Czołgam się bliżej ognia, oglądam ranę. Zakażenie, jestem pewien. Rana na pysku zaczyna się goić. Wtem znów zwracam pokarm... To będzie długa noc.
O wschodzie gaszę tlące się ognisko. Jeszcze raz spoglądam na ranę, przy świetle słońca. Muszę jak najszybciej dotrzeć do watahy...
A co z Desari? Czy jej słowa były szczere, czy tylko napłynęły jej do ust pod wpływem emocji? Możliwe, że tego już się nie dowiem... W sumie, mam moc uleczania samego siebie, ale nie poznałem, jej jeszcze na tyle, że zadziała perfekcyjnie. Postanawiam jednak spróbować. Z zakażeniem na pewno nie dam sobie rady, ale może rana na policzku się zagoi?
Jestem już w drodze. Łapę owinąłem w duże liście... Prowizoryczny bandaż. Ślad po ranie na łbie jeszcze widać, lecz nie płynie z niej krew. Idę energicznym krokiem na północ. Szukam
Desari... Wątpię w to, abym ją znalazł, lecz warto próbować.

<Des?>

Od Desari "Ucieczka cz.4" (cd. Percy)

Nie mogłam uwierzyć w to, co się wydarzyło. Jednak nie miałam pewności, co było dziwniejsze - moje rozklejenie się na jego widok, czy jego obojętność. W mojej duszy kłębiły się mieszane uczucia, od szczęścia po wściekłość. Biegłam za nim, nie do końca świadoma dlaczego. Często miałam pod łapami ciepłą krew sączącą się powoli z jego rany. Czułam, że nie da rady dobiec, ale duma nie pozwalała mu na odpoczynek. Już tylko kilka kilometrów dzieliło nas od watahy. Głód i znużenie nasilało się. Percy zwolnił, a ja gryząc się w wargi całkowicie zahamowałam. On truchtem przemieszczał się dalej, ale po kilku metrach też stanął, obracając łeb w moją stronę.
- Coś się stało? - zapytał oschle.
- Dasz radę dalej pójść? - starałam się przybrać wrogi ton, który i tak się załamał po niedoszłych łzach. Kiwnął tylko głową i ruszył. W końcu coś we mnie pękło. Wyprzedziłam go i wysuwając pazury uderzyłam go zostawiając czerwony ślad.
- Pomyśleć, że ja za tobą czekałam. Że każdego cholernego dnia o tobie myślałam. Że cię ku*** kocham! - wykrzyczałam najgłośniej jak mogłam i pobiegłam w przeciwnym kierunku, stając się wcześniej niewidzialna.

<Percy? Wybacz ten ochrzan.>