Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 12 grudnia 2014

Od Kiiyuko "Impreza w klubie cz.8" (cd. Rafael)

Zamyślony Rafael wpadł na drzewo. W pierwszej chwili myślałam, że rozbił sobie głowę, więc trochę napędził mi "stracha", ale gdy podniósł się i ze śmiechem stwierdził, że nic mu nie jest, i to, że wszystko przez to, że się zagapił. Również zaczęłam się śmiać.
- Mogłabyś opowiedzieć trochę o sobie lub o twojej watasze? - zapytał za jakiś czas.
- Zastanówmy się... Jestem Kiiyuko, mam 4 lata, jestem Alfą Watahy Magicznych Wilków. Założyłam ją w wieku 2 lat, a wcześniej błądziłam sobie po świecie. W tej chwili moja wataha liczy sobie ponad 40 wilków. Rodziców nie znam, jestem Wilkiem Pogody, urodziłam się w już nieistniejącym Królestwie Pór Roku.
- Wilk Pogody?
- Tak, panowałam "na chmurze" nad pogodą, którą otrzymywały Ziemskie Wilki, czyli na przykładzie ty. - uśmiechnęłam się pod wpływem ciągu wspomnień związanych z miejscem, gdzie spędziłam pierwszy rok swojego życia.
- Ciekawe... - mruknął zamyślony. - Nie chcę być niegrzeczny, ale mogę o coś cię zapytać?
- No, dawaj.
- Skoro jesteś Alfą i tak długo już sprawujesz władzę, to jak nazywa się twój mąż i dzieci?
- Eh... - westchnęłam. - Jestem sama, a starość już się zbliża.
- Starością bym tego nie nazwał, skoro jesteś nieśmiertelna i wiecznie młoda. Mnie to akurat niestety, ale ominęło. Mało kto uzyskuje tak duży zaszczyt. Ja akurat jestem zwyczajnym śmiertelnikiem.
- Każdy na swój sposób jest wyjątkowy. - puściłam mu oczko. Rafael był całkiem... słodki.

<Rafi? Sorka, że tak długo. Obiecuję poprawę. ;-;>

wtorek, 9 grudnia 2014

Od Lucy "Fala 'dobrych' wspomnień cz. 5"

Zdziwiłam się na potwierdzenie od Alexandra.
- I już? - rozejrzałam się jakbym szukała jakiejś straży, która zabrałaby mnie do więzienia albo gdzieś.
- Już. Musisz mi tylko powiedzieć, jaki chcesz zawód. - uśmiechnął się Alex.
- Aleee... Nie sprawdzisz gdzieś jakichś moich papierów, czy nie jestem psychopatyczną morderczynią? - sama podrzuciłam mu pomysł, że mogę być poszukiwana listem gończym. Jestem genialna.
- A jesteś? - zaśmiał się.
- Em... Niee, no jasne, że nie. To ja chcę być Nauczycielką sztuk walki, oprowadzi mnie Des i nie jestem zamieszana w żadne przestępstwa, pa! - powiedziałam jednym tchem i wybiegłam z jaskini. Potruchtałam do Des.
- No i co? Już zostałam przyjęta. - wyszczerzyłam się, a dziewczyna tylko westchnęła i rozpłynęła się w powietrzu.

Od Desari "Lekcja uśmiechania cz. 11" (cd. Rayn)

- Zakochałeś się? Tak... Poważnie? - usiadłam obok niego. Było mi naprawdę głupio.
- Chyba tak. - wymruczał spuszczając łeb.
- Ja cię przepraszam Rayn. Tylko... Nie czuję tego samego.. - nie umiałam odpowiednio dobrać słów, wręcz skręcało mnie w żołądku. Nigdy nie chciałam się zakochać, ani żeby ktoś zakochał się we mnie, a od czasu dołączenia do tej watahy wszystko się zmieniło. Nie znosiłam zmian.
- Rozumiem to... - dodał, próbując się pozbierać.
- Na pewno gdzieś na tym świecie jest jakaś wadera, która będzie lepszą kandydatką na dziewczynę niż ja. Zostańmy... Przyjaciółmi? -   zaczerwieniłam się i przytuliłam go delikatnie.

<Tamorayn? Przepraszam, że krótkie i bezsensowne.>

wtorek, 2 grudnia 2014

Od Ice "Taki sobie zwyczajny dzień cz. 2" (cd. Naaz)

Momentalnie moją twarz oblał wielki rumieniec. - Dz...dziękuję. - wyjąkałam. Spojrzałam na basiora siedzącego koło mnie ze spuszczoną głową. Nastała niezręczna cisza. Moja podświadomość mówiła mi, żebym to jakoś przerwała, ale zupełnie nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
Mgła zaczęła powoli opadać.
- Już. - powiedziałam cicho.
- Co już? - Naaz odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie podnosząc lekko brew w geście zdziwienia. Był spięty.
- Już słońce wschodzi. Widzisz tamtą poświatę na horyzoncie? - wskazałam łapą na smugę światła w oddali.
- Tak. - szepnął, a jego mięśnie się rozluźniły. I znów nastało milczenie, ale tym razem nie było ono denerwujące. Przysunęłam się bliżej niego i oparłam głowę na jego ramieniu.

<Naaz? Sorry, wiem, że to op. jest bez ładu i składu, ale nie miałam pojęcia, co napisać :*>