Strasznie się nudziłem. Polowania straciły swój urok, samotności też już
za wiele... Ehh... Pół dnia myślałem co tu zrobić by ta koszmarna nuda
zniknęła. Poszedłem nad jezioro by zaspokoić pragnienie. Wtedy wpadł mi
do głowy dobry pomysł by na chwilę się czymś zająć. Uniosłem łapy do
góry. Nad jeziorem pojawiła się wielka wodna kula. Przerobiłem ją by
wyglądała jak smok. Wprawiłem wodnego smoka w ruch. Nagle wyczułem że
ktoś za mną stoi. Smok zmienił się w deszcz i całkowicie spadł do
jeziora. Odwróciłem się i zobaczyłem dość wysoką i ładną waderę.
Przyglądała mi się bacznie, ale uśmiechała się szeroko. Po chwili
podeszła do wody i usiadła obok mnie.
- Cześć. - usłyszałem jej miękki i delikatny głos.
- Hej...? - odezwałem się niepewnie. - Jestem Cole, a ty?
<Wadero?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
niedziela, 26 października 2014
Od Desari "Lekcja Uśmiechania cz.9" (Cd. Tamorayn)
Byłam zaskoczona urokiem groty, którą mi pokazał. Rozglądałam się
zaciekawiona ścianom jaskini, później zerknęłam na Rayn'a. Czułam się
głupio w jego towarzystwie, wiedziałam, że darzy mnie uczuciem
ważniejszym niż przyjaźń. Nie odwzajemniałam tego.
- Tu jest pięknie, kiedy odkryłeś to miejsce? - spytałam, chcąc utrzymać rozmowę.
- Całkiem niedawno, przez przypadek. - odpowiedział uśmiechnięty. - Zapraszam dalej. - dodał prowadząc mnie w głąb jaskini. Szliśmy powoli, w milczeniu. W końcu mój przewodnik przerwał ciszę.
- Wiesz, cieszę się, że tu dołączyłem... Że poznałem Ciebie. - mówił spokojnie.
- Wzajemnie... - mruknęłam.
- Hej, stało się coś? - zatrzymał się słysząc smutek w moim głosie.
- Nie, po prostu... Może lepiej już pójdę. - obróciłam się natychmiast i ruszyłam w kierunku wyjścia. Ze spuszczoną głową i położonymi uszami maszerowałam przed siebie. Tamorayn spróbował mnie zatrzymać wypowiadając moje imię, ale nie ustępowałam. "Nie chcę zmarnować niczyjego życia przez głupią miłość wobec mnie." powtarzałam w duchu, gdy wynurzałam się z wody.
<Rayn? Wybacz, że tak długo>
- Tu jest pięknie, kiedy odkryłeś to miejsce? - spytałam, chcąc utrzymać rozmowę.
- Całkiem niedawno, przez przypadek. - odpowiedział uśmiechnięty. - Zapraszam dalej. - dodał prowadząc mnie w głąb jaskini. Szliśmy powoli, w milczeniu. W końcu mój przewodnik przerwał ciszę.
- Wiesz, cieszę się, że tu dołączyłem... Że poznałem Ciebie. - mówił spokojnie.
- Wzajemnie... - mruknęłam.
- Hej, stało się coś? - zatrzymał się słysząc smutek w moim głosie.
- Nie, po prostu... Może lepiej już pójdę. - obróciłam się natychmiast i ruszyłam w kierunku wyjścia. Ze spuszczoną głową i położonymi uszami maszerowałam przed siebie. Tamorayn spróbował mnie zatrzymać wypowiadając moje imię, ale nie ustępowałam. "Nie chcę zmarnować niczyjego życia przez głupią miłość wobec mnie." powtarzałam w duchu, gdy wynurzałam się z wody.
<Rayn? Wybacz, że tak długo>
Od Lucy "Fala 'dobrych' wspomnień cz. 3" ( cd. Naaz/Kiiyuko )
- A co chcesz wiedzieć? - spytałam uśmiechnięta. W końcu uratował mi życie.
- Wszystko. - odwzajemnił uśmiech.
- No cóż... Jak już wiesz Lucy jestem. Zwiedzam sobie świat. I szukam kogoś, kto znajduje się prawdopodobnie tutaj. Znasz może Desari Valentine? - złożyłam ręce z tyłu pleców i maszerowałam tanecznym krokiem.
- Valentine? Znaczy się Des? - zdziwił się na dźwięk jej pełnego imienia i trochę też moim aktualnym sposobem kroku.
- Czyli nie zdradziła naszego nazwiska. - prychnęłam.
- Jesteście siostrami?! - rozszerzył jeszcze bardziej swoje śliczne oczka w zaskoczeniu.
- No chyba jaja sobie robisz! Ja i ten potwór rodzeństwem... To dłuższa historia. Wiesz może gdzie ona teraz jest?
- Emm... Tak, mijałem ją niedawno. - to zdanie poprawiło mi humor na tyle, że znów na mojej twarzy zabłysnął uśmieszek.
- Naaz... Trochę dziwne imię. - zachichotałam cicho, powodując, że basior się zawstydził.
- Ale w sumie słodkie. - dodałam, rozweselając go. Wtedy zobaczyłam Desari. Przechadzała się spokojnie z jakimś wilkiem o czerwonych ślepiach i rozmawiała z nim. Zaraz, zaraz... Ona umie się uśmiechać?! Podeszłam szybko do niej dziękując wcześniej mojemu bohaterowi.
- Siemka Des. - powiedziałam z szerokim uśmiechem i iskrzącymi zemstą oczami.
- Vi?! - jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Teraz rządziło nią zażenowanie i złość.
- A to kto, nowy Kochaś? - zaśmiałam się. W sumie nie miała ich za dużo, bo aż jednego, ale moim głównym zamiarem była rozmowa z nią sam na sam, chciałam tylko, żeby sobie poszedł. I rzeczywiście, zniesmaczyłam Jed'a, czy Mercy'ego... I tak dla mnie został już Kochasiem. Des natychmiast pociągnęła mnie w ustronne miejsce zapominając o swoim towarzyszu.
- Co Ty tu robisz?! - wydarła się.
- Przyszłam po Naszyjnik. I motor. I kasę. I resztki godności. - odpowiedziałam spokojnie.
- Tego ostatniego nigdy nie miałaś. - mruknęła.
- Tęskniłam za tymi tekstami. - zaśmiałam się cicho, ona przewróciła oczami i położyła ręce na biodrach.
- Ale do rzeczy. Proszę no, nie mam się gdzie zatrzymać. Na pewno dasz radę mnie tu wkręcić. Zawsze wpakowałaś się na wysokie stanowisko. - mruczałam zrezygnowana.
- Nie. Odeszłaś do Kovu, a gdy się Tobą znudził to chcesz wrócić? Mam już nowy dom. - była stanowcza, przybiła mnie tymi słowami.
- To było dawno... Zapomnijmy o tym... - wpatrywałam się w ziemię, jakbym szukała tam odpowiednich słów do przeprosin. Dziewczyna wyciągnęła z portfela mały pliczek podrobionych pieniędzy, które mi podała.
- 4 tysiące? Nie kupię sobie nawet koła za tyle. - burknęłam.
- Nie żartuj, dasz radę. Zawsze możesz prosić Fate'a o "pracę". Pomogłam Ci. Teraz zjeżdżaj. - warknęła i wróciła do Kochasia. Schowałam sfałszowane banknoty do kieszeni i poszłam wkurzona.
- Sama się tu wkręcę. - postanowiłam i dogoniłam Naaz'a.
- Można tu dołączyć? - zamruczałam słodko szczerząc ząbki.
- Jasne. Zaprowadzę Cię do Kiiyuko. - zamachał ogonem prowadząc mnie do Alfy. Spacerowaliśmy chwilkę, zatrzymując się obok jej jaskini.
- To tutaj. - powiedział zadowolony.
- Dziękuję Ci, mój Książę bez rumaka. - zaśmiałam się, pocałowałam go w policzek i ruszyłam do wnętrza groty.
<Naaz, Kii? I wybacz Percy za zniekształcenie imienia. ^^`>
- Wszystko. - odwzajemnił uśmiech.
- No cóż... Jak już wiesz Lucy jestem. Zwiedzam sobie świat. I szukam kogoś, kto znajduje się prawdopodobnie tutaj. Znasz może Desari Valentine? - złożyłam ręce z tyłu pleców i maszerowałam tanecznym krokiem.
- Valentine? Znaczy się Des? - zdziwił się na dźwięk jej pełnego imienia i trochę też moim aktualnym sposobem kroku.
- Czyli nie zdradziła naszego nazwiska. - prychnęłam.
- Jesteście siostrami?! - rozszerzył jeszcze bardziej swoje śliczne oczka w zaskoczeniu.
- No chyba jaja sobie robisz! Ja i ten potwór rodzeństwem... To dłuższa historia. Wiesz może gdzie ona teraz jest?
- Emm... Tak, mijałem ją niedawno. - to zdanie poprawiło mi humor na tyle, że znów na mojej twarzy zabłysnął uśmieszek.
- Naaz... Trochę dziwne imię. - zachichotałam cicho, powodując, że basior się zawstydził.
- Ale w sumie słodkie. - dodałam, rozweselając go. Wtedy zobaczyłam Desari. Przechadzała się spokojnie z jakimś wilkiem o czerwonych ślepiach i rozmawiała z nim. Zaraz, zaraz... Ona umie się uśmiechać?! Podeszłam szybko do niej dziękując wcześniej mojemu bohaterowi.
- Siemka Des. - powiedziałam z szerokim uśmiechem i iskrzącymi zemstą oczami.
- Vi?! - jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Teraz rządziło nią zażenowanie i złość.
- A to kto, nowy Kochaś? - zaśmiałam się. W sumie nie miała ich za dużo, bo aż jednego, ale moim głównym zamiarem była rozmowa z nią sam na sam, chciałam tylko, żeby sobie poszedł. I rzeczywiście, zniesmaczyłam Jed'a, czy Mercy'ego... I tak dla mnie został już Kochasiem. Des natychmiast pociągnęła mnie w ustronne miejsce zapominając o swoim towarzyszu.
- Co Ty tu robisz?! - wydarła się.
- Przyszłam po Naszyjnik. I motor. I kasę. I resztki godności. - odpowiedziałam spokojnie.
- Tego ostatniego nigdy nie miałaś. - mruknęła.
- Tęskniłam za tymi tekstami. - zaśmiałam się cicho, ona przewróciła oczami i położyła ręce na biodrach.
- Ale do rzeczy. Proszę no, nie mam się gdzie zatrzymać. Na pewno dasz radę mnie tu wkręcić. Zawsze wpakowałaś się na wysokie stanowisko. - mruczałam zrezygnowana.
- Nie. Odeszłaś do Kovu, a gdy się Tobą znudził to chcesz wrócić? Mam już nowy dom. - była stanowcza, przybiła mnie tymi słowami.
- To było dawno... Zapomnijmy o tym... - wpatrywałam się w ziemię, jakbym szukała tam odpowiednich słów do przeprosin. Dziewczyna wyciągnęła z portfela mały pliczek podrobionych pieniędzy, które mi podała.
- 4 tysiące? Nie kupię sobie nawet koła za tyle. - burknęłam.
- Nie żartuj, dasz radę. Zawsze możesz prosić Fate'a o "pracę". Pomogłam Ci. Teraz zjeżdżaj. - warknęła i wróciła do Kochasia. Schowałam sfałszowane banknoty do kieszeni i poszłam wkurzona.
- Sama się tu wkręcę. - postanowiłam i dogoniłam Naaz'a.
- Można tu dołączyć? - zamruczałam słodko szczerząc ząbki.
- Jasne. Zaprowadzę Cię do Kiiyuko. - zamachał ogonem prowadząc mnie do Alfy. Spacerowaliśmy chwilkę, zatrzymując się obok jej jaskini.
- To tutaj. - powiedział zadowolony.
- Dziękuję Ci, mój Książę bez rumaka. - zaśmiałam się, pocałowałam go w policzek i ruszyłam do wnętrza groty.
<Naaz, Kii? I wybacz Percy za zniekształcenie imienia. ^^`>
poniedziałek, 20 października 2014
Od Naaz'a "Taki sobie zwyczajny dzień cz. 1" (cd. Ice)
Obudziłem się o czwartej rano. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, że tak
wcześnie wstałem, ale czułem, że to może być niezwykły dzień. Pochodziłem po
jaskini, żeby rozprostować łapy, po czym wyszedłem na zewnątrz rozejrzeć
się po okolicy. Oczywiście dużo widziałem. Na prawdę gdyż mgłę dało by
się kroić nożem i jeszcze ten śnieg w dodatku, po prostu kocham taką
pogodę! Nagle jakiś cień przebiegł mi przed oczyma, rozglądałem się w
poszukiwaniu owej istoty, ale to na nic. Odwróciłem się, żeby wejść do
jaskini i prawie dostałem palpitacji serca.
- Bu! - przed wejściem do mojej jaskini stała biała z niebieskimi detalami Ice, która mnie wystraszyła.
- Co ty tutaj robisz o tej godzinie? - zapytałem zdziwiony.
- Wędruję i podziwiam widoki - odpowiedziała uśmiechając się.
- Hmm... To może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowałem.
- Dobry pomysł - powiedziała.
- Chodź pójdziemy na klif, do wschodu jeszcze jest trochę czasu ale za nim tam dojdziemy to będzie akurat - uśmiechnąłem się.
Idąc przez las, aż do klifu nie odzywaliśmy się do siebie, sam nie wiem dlaczego. Gdy doszliśmy Ice zajęła miejsce na klifie a ja obok niej.
- Ice... em... hmm... ładna jesteś - powiedziałem i spuściłem wzrok czekając na reakcję wadery.
<Ice?>
- Bu! - przed wejściem do mojej jaskini stała biała z niebieskimi detalami Ice, która mnie wystraszyła.
- Co ty tutaj robisz o tej godzinie? - zapytałem zdziwiony.
- Wędruję i podziwiam widoki - odpowiedziała uśmiechając się.
- Hmm... To może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowałem.
- Dobry pomysł - powiedziała.
- Chodź pójdziemy na klif, do wschodu jeszcze jest trochę czasu ale za nim tam dojdziemy to będzie akurat - uśmiechnąłem się.
Idąc przez las, aż do klifu nie odzywaliśmy się do siebie, sam nie wiem dlaczego. Gdy doszliśmy Ice zajęła miejsce na klifie a ja obok niej.
- Ice... em... hmm... ładna jesteś - powiedziałem i spuściłem wzrok czekając na reakcję wadery.
<Ice?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)