Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

wtorek, 30 września 2014

Od Damien'a ,,Fajna jesteś...Wiesz? cz 1'' (cd.Anastasia)

Wstałem rano i obudziłem zaspaną Anę. Mieszkała w mojej jaskini, na jakiś czas gdy jej nie będzie gotowa do zamieszkania.
- Hę!? - usiadła i przeciągnęła się.
- Muszę ci coś pokazać... - pociągnąłem ją za łapę, bez żadnego słowa.
Zaprowadziłem ją do Różowego Lasu.
- Co takiego chcesz mi ważnego pokazać? - zaśmiała się lekko.
Weszliśmy za ''szereg '' różowych drzew. Za nimi była piękna polanka z różowymi i wielkimi kwiatami. Ich jasny pyłek unosił się w kierunku nieba, mieniły się blaskiem i promieniami słońca.
- Piękne! - Ana podbiegła do jednego kwiatka.
Powąchała go i przyglądała się jemu uważnie.
Podszedłem do niej, zerwałem kwiatek i włożyłem go jej za ucho.
- Fajna jesteś... Wiesz? - powiedziałem pełen radosnych emocji.

<Anastasia?>

Od Aramisy „Tajemnica pod starym dębem” cz.1 (cd. Katiko)

Biegłam tak szybko jak tylko mogłam. Wrzosy wokół mnie rosły tak wysokie, że zobaczyć co jest prze de mną byłoby cudem. Słońce wisiało już nisko, a niebo stawało się różowe. Dziś wraz z Katiko miałyśmy patrolować Wrzosową łąkę, a ja byłam już nieźle spóźniona. Gdy dobiegłam, Wadera siedziała już na stanowisku i niecierpliwie machała ogonem.
- No w końcu! To ty masz ze mną dziś patrol?
- Tak, jestem Aramisa - uznałam że warto by się przywitać. Katiko uśmiechnęła się lekko.
- Katiko. Co cię zatrzymało?
- Udałam się na rozmowę z pewnym dębem i podczas niej nie spostrzegłam jak nisko jest już słońce. Wybacz.
- Nie ma sprawy - zatrzepotała żółtymi uszami - Tylko następnym razem pilnuj czasu.
Katiko odwróciła się i poszła na zachód, przy czym ja skierowałam swe łapy na wschód. Szłam powoli, rozkoszując się zapachem wrzosów i polnych traw. Zamknęłam oczy i pewnym krokiem wędrowałam łapiąc dźwięki natury, śpiewy ptaków. Zatopiłam się kompletnie i..
- Auu! - Nagle uderzyłam w coś twardego. Otworzyłam szybko oczy i mój wzrok pochwycił stare drzewo, wznoszące swą koronę dokładnie przede mną. Spostrzegłam, że powietrze było tu wyjątkowo ciężkie, a trawy rosnące nieopodal, wyschnięte. Powoli, prawie płynąc w powietrzu, zbliżyłam się do drzewa. Dopiero teraz udało mi się zauważyć otwór wielkości sporego, pszczelego ula. Podeszłam jeszcze kawałek i odczułam ogromną moc wypływająca z wnętrza drzewa. Cofnęłam się i zawołałam.
- Katiko!
Po chwili była już koło mnie.
- Co jest, coś zauważyłaś?
- Spójrz - pokazałam jej otwór. Katiko powoli podeszła i w pewnej chwili otworzyła szeroko oczy. Cofnęła się i z niedowierzaniem powiedziała
- Jaka moc! To ogromna siła, musi tam być jakiś artefakt, nie widzę innego wytłumaczenia. Nie mogłabyś swoją mocą zapytać drzewa co jest tam wewnątrz?
- Mogłabym. - odpowiedziałam - Ale to drzewo już dawno jest martwe. Z resztą, one tak łatwo nie zdradzają swoich sekretów.
- To co robimy?
Stałam tak z Katiko patrząc na stare drzewo. Próbując odpowiedzieć na te pytanie.

<Katiko?>

Od Ajax'a "Jak dołączyłem do watahy? cz.1" (cd. chętny)

Jak zwykle chodziłem po nieznanych terenach i się nudziłem, ale tym razem było troszku inaczej... Zgubiłem się.
Nie miałem bladego pojęcia gdzie jestem, ale starałem się bardzo nie panikować.
Zastanawiałem się głównie nad tym, co robić, ale nic do głowy mi nie przyszło.
Postanowiłem, że poszukam drogi powrotnej. Pobiegłem w pierwszą lepszą stronę. Niestety, to nie była ta strona. Potem nie miałem pojęcia gdzie biec. Pobiegłem w przeciwną stronę.
Nagle uderzyłem w jakiegoś wilka.
Usiadłem i chwyciłem się za obolały pysk.
Popatrzyłem na wilka ze zdziwieniem, co on tu robił?
- Hej...? – Pisnąłem, wilk był ode mnie wyższy, bałem się takich typów.

<Ktoś?>

piątek, 19 września 2014

Od Alexandra "Poród/Czy to koniec watahy? cz.2" (cd. Kiiyuko/Iloriel)

Patrzyłem zafascynowany na szczeniaka. Nie mogłem uwierzyć nadal w to, że jest moje.
- Valka? - zapytałem nie spuszczając z waderki oczu, a ona ze mnie z otwartym pyszczkiem.
- Tak.
- Śliczne imię, tak i jak ona sama. - odpowiedziałem uśmiechając się, ledwie trzymając emocje na wodzy, żeby nie skakać ze szczęścia jak opętany.
- Oh, Alex... - uśmiechnęła się promiennie, a mała Valka czując, że jej mamusia jest zadowolona również zaśmiała się.
- Alexander! - krzyknął Tamorayn wbiegając nagle bojowo do jaskini, w zdecydowanie najmniej odpowiednim momencie. Ja, Iloriel i nawet Valka spoważnieliśmy natychmiastowo patrząc wyczekująco na Rayn'a, bo żeby tak nagle wpadać w takiej chwili, musi mieć coś naprawdę ważnego do powiedzenia.
- Słucham... - zapytałem chłodno i dość ostro.
- Kiiyuko prosi, abyś NATYCHMIAST do niej przyszedł.
- Coś się stało poważnego?
- Nie wiem, ale wygląda na to, że tak. Nie mówiła, czego chce. - odparł Rayn.
- Dobrze, już idę.
- I przepraszam, jeżeli przerwałem... - mruknął.
- No już, to nie twoja wina... - uśmiechnęła się Iloriel wybaczając mu niegrzeczność - Idź Alex, skoro prosi o to Alfa.
- Wrócę później, zajmij się w tym czasie Valką. - rzekłem wychodząc w Rayn'em z jaskini mojej i Iloriel, gdy moja mała córeczka rozpłakała się, ale nie niestety mogłem zawrócić i ją pocieszyć, że nic się nie stało.
***
Wchodząc do jaskini Kiiyuko, zapytałem na wstępie:
- W jakiej sprawie mnie wzywałaś?

<Kiiyuko? Ty wiesz dalej co i jak. Jak chce to Il też może napisać c.d.>