Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 29 sierpnia 2014

Od Tsume'a "Porwani cz. 4" (cd.Damien)

Położyłem uszy, zaskoczony obecności Asai. Zmieniała się kiedyś wraz z moją matką potrafiły rozmawiać i śmiać się dniami i nocami co było ich odbiciem. Moja matka potulna, chłodna i ciemna noc, a Asai upalny słoneczny dzień. Teraz widziałem w niej część swego ojca. Przeraża mnie to, nie wiem co powiedzieć. Milczeniem z lekko uchylonym pyskiem skwitowałem jej rozkaz:
- Damien'a do Klatki Nocy, a Tsume'a do Piekielnego Pokoju!
Damien spojrzał na mnie błagalnie. Nie byłem w sanie nic zrobić.
- Chcę popatrzeć jak cierpią, uciekając od ich prawdziwych duszy.
Dostałem batem z hakami, tak mocno że 2/3 skóry na grzbiecie zostało zerwane. Ryknąłem z łzami w oczach i przez łzy spojrzałem jak przykładają Damien'owi, rozgrzany do czerwoności kawał żelaza. Jego wrzask poruszył całą dolinę. Oby go ktoś usłyszał. Obaj padliśmy na ziemie, jak muchy.
- Matki nie byłyby z was dumne. Jesteście żałośni. Zabrać ich!
Założyli nas równie rozgrzane oborzę i pociągnęli w dwie inne strony.
- Damien wymyśl coś! - krzyknąłem obolałym gardłem.

<Damien?> 

Od Dragona „A zapowiadał się całkiem udany dzień... cz.5" (cd.chętny)

Leżałem tak samotnie przed jaskinią dopóki nie zjawiła się Desari.
- Cześć - powiedziała jak zwykle ponuro.
- Cześć - odburknąłem.
- I jak się czujesz? Lepiej ci? - zapytała zdejmując bandaż.
- Trochę lepiej.
Wadera dokładnie obejrzała ranę i zmieniła opatrunek.
- Gotowe - oznajmiła po kilku minutach. - Rana szybko się goi. Za dwa tygodnie będziesz "zdrowy", jednak pamiętaj, że łapa nie wróci do pełnej sprawności.
- Trudno. - zbytnio się tym nie przejąłem. I tak nikt mnie nie kocha. Nie mam dla kogo być "piękny".
Ona tylko spojrzała na mnie swoimi złotymi ślepiami.
- Wpadnę jutro. - wstała i odeszła, a ja zostałem znów sam.

<jakiś chętny?> 

Od Asuny "Wspólne polowanie cz.1" (cd. Patricia)

Spacerowałam po Zielonym Lesie w poszukiwaniu zdobyczy. Byłam tak głodna, że moje burczenie w brzuchu można by było uznać za trzęsienie ziemi. Na całe szczęście znalazłam stado jeleni i saren. Przybrałam postać sarny i zamaskowałam zapach, to była jedna z moich ulubionych sztuczek iluzyjnych. Wkroczyłam dumnie między łanie i kozły. Przechadzałam się pośród stada i wypatrywałam jakiejś dorodnej sarny, która posłuży jako mój obiad. Nagle zauważyłam w krzewach łeb wilka, widocznie jeszcze ktoś zgłodniał.
Stado chyba wyczuło obecność gościa, bo ruszyło biegiem w stronę lasu. Tylko ja stałam w miejscu.
Wilk zaczął gonić stado, a ja za nim. Nie chcę stracić obiadu. Przybrałam swoją naturalną postać i dogoniłam wilczycę oraz stado. Rzuciłam się na pierwszego lepszego samca. Wbiłam kły w jego gardło i przegryzłam tchawicę. Padł na ziemię. Owa wadera wykonała ten sam ruch co ja. Jeleń skonał.
Podeszłam do wilka.
Jej futro na grzbiecie miało śnieżnobiały kolor, natomiast włosie przy czaszce i ogon był pomarańczowy.
- Hej. Jestem Asuna, a Ty? - Uśmiechnęłam się.

<Patricia? Odpowiesz?>

Od Tiffany "Nieustraszony, ale... cz.1'' (cd.Dejan)

Był deszczowy dzień. Deszcz padał tak mocno, że było słychać jak każda kropla uderza w ziemię. Było błotnisto. Nie mogłam iść po ziemi, bo już bym się w niej ''zagrzebała''. Wyczarowałam sobie skrzydła i leciałam sobie w deszczu. Byłam mokra do suchej nitki. Moja jaskinia była trochę drogi stąd, wiec postanowiłam poszukać jakieś jaskini by spędzić w niej noc. Nagle natknęłam się na nawet dużą jaskinię. Wylądowałam i weszłam do niej. Nie byłam tam sama. Na końcu jaskini spał pewien basior.
- Przepraszam? - powiedziałam nieśmiało.
Nagle ruszył się jak torpeda.
- Kto ty jesteś?! - odrzekł twardym głosem.
- Jestem Tiffany. Myślałam że jaskinia jest pusta, nie będę Ci przeszkadzać - rzekłam szykując się do lotu.
- Czekaj! Ja Cię przecież nie wyganiam - uśmiechnął się.
- Naprawdę, mogę tu zostać do kiedy nie skończy się ta burza? - zapytałam odwracając się.
- Tak... Tylko uważaj jesteś skazana na mękę słuchania moich kawałów - usiadł rozkładając swoje skrzydła.
- No ok, lubię kawały - usiadłam i słuchałam.

<Dejan?>