- Nic praktycznie. Chociaż zawsze chciałem dołączyć do watahy, bo nigdy w niej nie byłem - rzekłem.
- Powiadasz dołączyć?
- Tak. Jest taka możliwość? - zapytałem łamiącym się głosem, gdyż stałem przed Dragonem dłuższą chwilę.
- Jasne, że jest. Jeżeli dojdziesz to tam, to zaprowadzę Cię do Alfy - powiedział stanowczo.
- Ty się lepiej martw o własny ogon, dojdę bez problemu.
- To chodź - rzekł i ruszyliśmy w stronę dość ładnego lasu, był on cały
zielony. Po drodze do watahy Dragon opowiadał trochę o sobie a później
wypytywał się mnie. Po kilkunastu minutowej wędrówce doszliśmy do
zbiorowiska jaskiń, gdzie przed nimi stały wilki, które patrzyły się na
mnie wzrokiem typu "Po co on tutaj przyszedł ", "Skąd się on tutaj
wziął ", a niektóre patrzyły się wzrokiem współczucia. Nie lubię jak
każdy się na mnie patrzy czuję się, wtedy tak nieswojo.
- Jesteśmy. To tutaj - Dragon wskazał mi łapą jaskinię Alfy a ja wszedłem tam czekając na jej reakcję.
- Witam - powiedziałem, a ona od razu się odwróciła i zaczęła się dopytywać, po co przyszedłem.
<Kii ?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
poniedziałek, 14 lipca 2014
Od Percy ''Narodziny cz.4'' (cd. Sofija)
Jako iż nie znam się za bardzo na porodach, oznajmiłem, że wyjdę na
zewnątrz. Nie byłem nigdy lekarzem, więc nie mam nic do gadania.
Usiadłem obok jaskini gapiąc się na mrówki chodzące obok moich łap.
Nie wytrzymałem w jednym miejscu. Poszedłem więc na ''przechadzkę''. Odwiedziłem kilka miejsc, zwiedziłem nieco okolic. Poznałem też jakiś ''Różowy las'' i Wodospad, których wcześniej nie widziałem. Wracając do jaskini, ponownie obok niej usiadłem czekając na... Tak właściwie to na nic. Wsłuchałem się w wiatr. Tak pięknie grał, jak nigdy.
<Jeśli chcesz, to dokończ Sofijo>
Nie wytrzymałem w jednym miejscu. Poszedłem więc na ''przechadzkę''. Odwiedziłem kilka miejsc, zwiedziłem nieco okolic. Poznałem też jakiś ''Różowy las'' i Wodospad, których wcześniej nie widziałem. Wracając do jaskini, ponownie obok niej usiadłem czekając na... Tak właściwie to na nic. Wsłuchałem się w wiatr. Tak pięknie grał, jak nigdy.
<Jeśli chcesz, to dokończ Sofijo>
Od Margaux "Uwielbiam samotnośc cz.3" (cd. Cole)
Szłam sztywno nieco w tyle za samcem. Wpatrywałam się czasem w niego
nieufnie. Od pewnego czasu otaczały nas drzewa, a więc i cień. Stawiając
kolejne kroki, patrzyłam na ziemię pod sobą. Jasna i sucha.
Wreszcie dotarliśmy nad jezioro. Samiec od razu pobiegł do wody, zwalniając przy brzegu. Zamoczył dwie przednie łapy, a potem stopniowo się zanurzał. Gdy już widać było tylko jego głowę, odwrócił się i zawołał do mnie:
- Nie idziesz?
Podeszłam do wody. Niechętnie weszłam do niej po kostki.
- Na razie nie... - odparłam siadając w wodzie.
Niezręczna cisza. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Po chwili postanowiłam skrócić nasze ''cierpienia''.
- A... Co robisz w watasze, jakie stanowisko pełnisz?
<Cole?>
Wreszcie dotarliśmy nad jezioro. Samiec od razu pobiegł do wody, zwalniając przy brzegu. Zamoczył dwie przednie łapy, a potem stopniowo się zanurzał. Gdy już widać było tylko jego głowę, odwrócił się i zawołał do mnie:
- Nie idziesz?
Podeszłam do wody. Niechętnie weszłam do niej po kostki.
- Na razie nie... - odparłam siadając w wodzie.
Niezręczna cisza. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Po chwili postanowiłam skrócić nasze ''cierpienia''.
- A... Co robisz w watasze, jakie stanowisko pełnisz?
<Cole?>
Od Dragona "Obcy cz.2" (cd. Naaz)
Byłem na warcie pilnując terenów. Robiłem to praktycznie każdego dnia.
Chodziłem od Zielonego lasu do wodopoju i z powrotem. I tak przez pół
dnia. Na początku było to męczące, ale po kilku dniach przyzwyczaiłem
się do tego "spaceru". Dochodziłem właśnie do źródełka, gdy kątem oka
ujrzałem nieznajomego wilka, który drzemał w pobliżu wody. Podbiegłem
bliżej. Basior od razu poczuł, że ktoś jest w pobliżu i otworzył jedno
oko szczerząc kły.
- Kim jesteś? - rzuciłem się na niego
- A co cię to obchodzi?
- Pytam się jeszcze, raz jakim wilkiem jesteś ? - powtórzyłem
- Natury i cienia a nazywam się Naaz. A w ogóle kim ty jesteś? - odwarknął.
- Ja jestem Dragon. Strażnik terenów tutejszej watahy. - powiedziałem już trochę spokojniej.
Stojąc nad basiorem dojrzałem kilka krwawiących ran, ale nie mogłem od razu wpuścić go na tereny gdzie przebywają inne wilki, aby mógł obejrzeć go lekarz. Nie znałem go. Nie mogłem ryzykować.
Zszedłem z niego i stanąłem kilka kroków dalej. Wilk ledwo podniósł się z ziemi. Stanął przede mną gotowy do walki.
- Nie mam zamiaru z tobą walczyć. - mruknąłem
- Czy aby na pewno? Przed chwilą rzuciłeś się na mnie jak na sarnę, którą chcesz zjeść na obiad. - nadal był wściekły.
- No cóż. Taka moja praca. Skąd mogłem wiedzieć czy nie jesteś jakimś mordercą czy coś takiego. - byłem już spokojny.
- A skąd wiesz, że nie jestem, co?
- Jakbyś nim był, już dawno byś mnie zabił. A więc co cię tu sprowadza?
<Naaz?>
- Kim jesteś? - rzuciłem się na niego
- A co cię to obchodzi?
- Pytam się jeszcze, raz jakim wilkiem jesteś ? - powtórzyłem
- Natury i cienia a nazywam się Naaz. A w ogóle kim ty jesteś? - odwarknął.
- Ja jestem Dragon. Strażnik terenów tutejszej watahy. - powiedziałem już trochę spokojniej.
Stojąc nad basiorem dojrzałem kilka krwawiących ran, ale nie mogłem od razu wpuścić go na tereny gdzie przebywają inne wilki, aby mógł obejrzeć go lekarz. Nie znałem go. Nie mogłem ryzykować.
Zszedłem z niego i stanąłem kilka kroków dalej. Wilk ledwo podniósł się z ziemi. Stanął przede mną gotowy do walki.
- Nie mam zamiaru z tobą walczyć. - mruknąłem
- Czy aby na pewno? Przed chwilą rzuciłeś się na mnie jak na sarnę, którą chcesz zjeść na obiad. - nadal był wściekły.
- No cóż. Taka moja praca. Skąd mogłem wiedzieć czy nie jesteś jakimś mordercą czy coś takiego. - byłem już spokojny.
- A skąd wiesz, że nie jestem, co?
- Jakbyś nim był, już dawno byś mnie zabił. A więc co cię tu sprowadza?
<Naaz?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)