Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

środa, 2 lipca 2014

Od Katiko "Sprzeciwić się śmierci... cz.1" (c.d. chętny basior)

   Podążałam powoli przez tereny stada. Nie miałam co z sobą zrobić. Moje ostatnie tygodnie były ciężkie, byłam osłabiona a moje łapy ledwo unosiły moje wychudzone ciało. Choroba zmogła mnie i toczyła jak czerw toczy suche drzewo.
   Podniosłam wzrok, moim oczom ukazał się mglisty las. Usiadłam ze zrezygnowaniem i wpatrzyłam się w pustkę.
   Mój oddech przeszywał cichy szelest moich zmęczonych płuc. Zaległam na ciepłej trawie i zagłębiłam się w moich myślach.
   Już tak dawno nie szukałam nawet najmniejszego kontaktu z żadnym wilkiem, trwałam w bezczynnym, stabilnym, moim zamglonym świecie. Wśród obcych działałam jak zepsuty automat wydając z siebie tylko potaknięcia i zaprzeczenia. Tylko tyle mogłam z siebie dać ? Byłam sama na siebie zła ale nie miałam siły nawet się teraz podnieść.
   Moje ciało było zmęczone, zmęczone chorobą, pogodą i samą mną.
   Nie mogłam jeść, nie mogłam nawet się zmusić by wziąć coś do pyska a co mówić o upolowaniu czegoś, nie miałam szans nawet znaleźć zepsutej padliny.
   Zwinęłam się w kłębek i zanurzyłam się w moich myślach. Wypominałam sobie cały czas to, że gdy miałam siłę i mogłam żyć bez strachu nie robiłam tego. Teraz wiedziałam już, że to błąd.
   Choroba mnie wykańczała, skurcze brzucha przeszywały mnie tworząc dreszcze na moim karku, moja klatka piersiowa podnosiła się w miarowym, płytkim, świszczącym oddechu a łapy zmęczone nawet unoszeniem mojego ciężaru przechodził chłodny ból.
   Skrzywiłam się i przyjęłam kolejny atak choroby ze zrezygnowaniem.
   Nie miałam już siły jej stawiać oporu, próbowałam wszystkiego, wszystkich leków, ziół. Zrezygnowałam, poddałam się.
   Czy tak się to skończy? - zapytałam sama siebie w myślach.
   To dość żałosny koniec, ale czy koniec może być żałosny, czy może być straszny, zasłużony. Koniec to koniec, koniec tego świata, koniec nas, koniec naszych zmysłów, koniec cierpienia, radości, miłości, bólu.
   A więc czy koniec może mieć jakiś oddźwięk, czy może być pozytywny lub negatywny ? Jeżeli zakańczają się nasze dobre i złe przeżycia, dobre i złe uczucia, emocje to koniec jest neutralny, obojętny, nie opowiadający się za żadną z naszych wyimaginowanych stron.
 Kolejny atak bólu przeszył moja klatkę piersiową jak zatruta strzała. Otworzyłam oczy i przechyliłam głowę tak by móc zobaczyć pokryty mgłą las.
   Jasny opar mgły otulał wszystko co znajdowało się w lesie sprawiając wrażenie bezpieczeństwa i osłonięcia przed całym światem. Niedługo zostanę tu na zawsze by liście wzięły moje ciało a mgła przykryła moje mizerne resztki.
   Nagle do moich uszu doszedł dźwięk kroków, drgnęłam, nie miałam siły uciekać, poddałam się. Dźwięk łap uderzających o leśne podszycie wzbierał a na tle mgły zaczęła rysować się sylwetka wilka. Zamknęłam oczy nie chciałam już wiedzieć, nie chciałam widzieć, zamknęłam się w sobie i czekałam.

 <Jakiś basior?>

Od Cole'a "Co się dzieje?! cz.1" (cd. chętny)

    Kiedy dziś rano się obudziłem, usłyszałem ściszone głosy, które dyskutowały za moją jaskinią.
    - Czuję, że są blisko - szepnął jeden wilk.
    - Myślisz, że nas znajdą? - zapytał drugi.
    - Nie, raczej nie. Trzeba uważać, aby w pobliżu nie zostawiać martwych zwierząt, bo padlina może je zwabić.
    - Co mam zarządzić?
     - Nic nie mów nikomu. Nikt nie może się dowiedzieć! Spokojnie, jeśli tylko będziemy zachowywać ostrożność, nic nikomu nie zagrozi. - powiedział konspiracyjnym tonem.
Cofnąłem się w głąb jaskini z walącym sercem...

<Ktoś?>

Od Desari "Nowe zdolności cz.4" (cd. Percy)

    Spojrzałam na odchodzącego basiora. Już miałam wrócić na skałę i rozpocząć medytację, ale coś (lub może też ktoś) mnie tchnęło. Jeszcze raz moje oczy spoczęły na jego odchodzącej postaci i westchnęłam. Zerwałam się i tratując pojedyncze kwiaty na łące, zatrzymałam się przy nim.
    - Czekaj. - rzuciłam. Samiec spojrzał na mnie lekko zdziwiony. - Nie wiem, czy mogę Ci pomóc, ale dobra, spróbuję. - jeszcze bardziej zdziwiła Go moja wypowiedź. Kiwnął łbem i uśmiechnął się delikatnie, a ja skręciłam i ruchem łapy kazałam mu wrócić na głaz.
    Wskoczyłam na skałę i rozsiadłam się, a on usiadł obok.
   - Dobra... Moja moc polega na koncentracji, jeśli odpowiednio się skupię, mogę być niewidzialna, lub widzieć w ciemności... - przerwałam. Chciałam powiedzieć coś więcej, ale to było niebezpieczne.
   - Ekhem... Spróbuj. - spuściłam na chwilę głowę, wzrok skierowałam na wilka.

<Percy?>

wtorek, 1 lipca 2014

RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 2)

- Leo? Co ty wyrabiasz? - zapytałem otwierając oczy.
- Budzę was.
- Ale dlaczego w taki sposób?
- Bo nie miałem innego pomysłu. - mruknął.
- No to mogłeś sobie wymyślić inny sposób, bo ten jest... Dziwny.
- Jasne...
Usiadłem i przeciągnąłem się. Dziewczyny też już się budziły, a Valixy kichnęła od tego łaskotania.
- No to co, śniadanie i w drogę? - zapytałem.
- No raczej. - roześmiały się.
*****
Właśnie idziemy na polowanie...

KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy