Czekałem aż ta lesencja wróci. Nie przepadam za tym podrywaczem, dlatego od razu ją od niego (jak o nim pomyślę robi mi się niedobrze) odbiję i sam się nią zajmę. W jaki sposób to już nie jego sprawa. Czekam, czekam, i czekam, a ten koleś nie przychodzi. A co jeżeli zabrał ją do jakiegoś hotelu i?... Nie wyrażę się... Sama ta myśl mnie przeraża... Przecież to JA powinien pierwszy TO zrobić! Nikt nie może być pierwszy oprócz mnie! Moim celem życiowym jest przelecieć każdą waderę, jaką znam. To byłoby naprawdę wspaniałe... Jeszcze trochę i sam pójdę do miasta i osobiście jej poszukam. Obecnie siedziałem w swojej jaskini i wpatrywałem się w lejący nadal deszcz. Była chyba 4 nad ranem. Niedługo znowu będę na uwięzi... Musze do tego czasu znaleźć tą Kii i zrobić TO przed tym głupim "Alexandrem". Wyszedłem z jaskini i zmierzałem w stronę miasta, nie przejmując się deszczem i faktem, że nie potrafię zmienić się w człowieka.
KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
piątek, 6 czerwca 2014
RP pt. "Pogromcy smoków" - Alexander (kolejka 1)
Szedłem żwawym krokiem z parasolem zatrzymującym ciężkie krople deszczu
przez ciemne ulice. Zmierzałem do biblioteki, ponieważ "zaginęła"
Kiiyuko. Od samego początku mówiłem Valixy, żeby nie mówiła jej o swoim
nowym hobby, a ta jak zwykle nie posłuchała mądrych rad starszego brata.
Teraz kilka minut wcześniej mojej bliźniaczce przypomniało się, że Kii
nie ma i zdenerwowana kazała mi jej poszukać. Za pomocą mojej zdolności
przewidziałem, gdzie dziewczyna przebywa i tam właśnie zmierzałem.
Wszedłem po mokrych i śliskich od deszczu schodach i pchnąłem ciężkie drzwi biblioteki. Zamknąłem przemoczony do suchej nitki parasol, otrzepałem go trochę i wszedłem do sali zapełnionej regałami z książkami. Rozejrzałem się, i już po czasie liczonym w sekundach dostrzegłem Kiiyuko ślęczącą nad książką. Pochodząc szepnąłem, przestrzegając surowej zasady biblioteki do niej na dzień dobry:
- Szukamy cię. Wszyscy się o ciebie martwią, więc wracajmy do domu.
Bibliotekarka przyglądała nam się uważnie. Po jej minie można było poznać, że błędnie uznała nas za parę. Przewróciłem oczyma. Kiiyuko uniosła głowę i skinęła nią. Wstała z krzesła, na którym dotychczas siedziała i wzięła stertę książek i zaczęła odkładać na półki. Nie chcąc długo czekać, pomogłem jej.
KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy
Wszedłem po mokrych i śliskich od deszczu schodach i pchnąłem ciężkie drzwi biblioteki. Zamknąłem przemoczony do suchej nitki parasol, otrzepałem go trochę i wszedłem do sali zapełnionej regałami z książkami. Rozejrzałem się, i już po czasie liczonym w sekundach dostrzegłem Kiiyuko ślęczącą nad książką. Pochodząc szepnąłem, przestrzegając surowej zasady biblioteki do niej na dzień dobry:
- Szukamy cię. Wszyscy się o ciebie martwią, więc wracajmy do domu.
Bibliotekarka przyglądała nam się uważnie. Po jej minie można było poznać, że błędnie uznała nas za parę. Przewróciłem oczyma. Kiiyuko uniosła głowę i skinęła nią. Wstała z krzesła, na którym dotychczas siedziała i wzięła stertę książek i zaczęła odkładać na półki. Nie chcąc długo czekać, pomogłem jej.
KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy
RP pt. "Pogromcy smoków" - Kiiyuko (kolejka 1)
Siedziałam już którąś godzinę z rzędu w
bibliotece w mieście szukając jak najwięcej informacji o smokach, o
które ktoś mnie poprosił z watahy. Dookoła mnie leżały w nieładzie
otwarte książki lub leżały w chwiejącej się stercie obok mnie. Litery
oświetlała niewielka lampka, o którą już wcześniej poprosiłam zdumioną
bibliotekarkę, kiedy stwierdziłam, że już się ściemnia, ponieważ było
coraz później. Nie mogła się nadziwić, czemu ja tak się fascynuję
informacjami o nieistniejących smokach.
Uśmiechnęłam się lekko pod nosem. Smoki
istnieją. Wiedziała o tym cała moja wataha, tak jak każdy inny magiczny
wilk. Ludzie mogą żyć w niewiedzy, ale ja wiem swoje.
KOLEJKA RP: Kiiyuko, Alexander, Leo/Shadow, Ifus, Valixy
czwartek, 5 czerwca 2014
Od Leo/Shadow'a "Impreza: grupa robienia ozdób cz.3" (cd. Ice)
Przyglądałem się planowi narysowanego przez Ice. Miałem wrażenie, że coś nie wypali.
- No to od czego zaczynamy? - zapytałem. - Dzielimy się obowiązkami?
- Ok. Ty decyduj, kto co robi.
- To ty hm... - zamyśliłem się. - No to może ty pozbieraj kwiaty, poszukaj wazonów, ja pozbieram drewno na słupy i kamieni na ognisko. Lampiony skonstruujemy później razem. Stanowisko DJ'a jeszcze jakoś skombinujemy, ale jeszcze nie wiem jak. To samo tyczy się dachu, bo to zadanie może się okazać dla nas zbyt wymagające, dlatego lepiej to zostawić na koniec.
Spojrzałem na zewnątrz jaskini. Słońce zachodziło zostawiając na niebie pomarańczową barwę z domieszką różu. Wtedy do mnie dotarło, że może zaraz zajść i zakłopotany powiedziałem do Ice:
- Może jutro się tym zajmiemy?
- Dlaczego? Jutro nie zdążymy. Lepiej zacząć już teraz i pracować do około północy, a potem od rana, a i tak możemy nie zdążyć...
- Ale... Lepiej... Już idź... - wyjąkałem.
- Leo... - odparła zdziwiona moją nagłą zmianą nastawienia. Najgorsze było to, że ona jest waderą. Zacznie się istny koszmar. Koszmar odwiedzający mnie każdej nocy... Poczułem znajome drganie ciała, ciemnienie włosów, wyrastanie skrzydeł i wtedy stało się. Słońce zniknęło za horyzontem...
****Shadow****
- No cześć mała! - wyszczerzyłem się do wadery. Nareszcie czułem się taaaaki wooolnyyy...
- Dasz mi buzi? - zapytałem szczęśliwy, zbliżając niebezpiecznie blisko swoją głowę do twarzy wadery. Nie zamierzałem jej wypuszczać z jaskini, bo to ja stałem w przejściu, nie pozwalając jej na ucieczkę.
<Ice?>
- No to od czego zaczynamy? - zapytałem. - Dzielimy się obowiązkami?
- Ok. Ty decyduj, kto co robi.
- To ty hm... - zamyśliłem się. - No to może ty pozbieraj kwiaty, poszukaj wazonów, ja pozbieram drewno na słupy i kamieni na ognisko. Lampiony skonstruujemy później razem. Stanowisko DJ'a jeszcze jakoś skombinujemy, ale jeszcze nie wiem jak. To samo tyczy się dachu, bo to zadanie może się okazać dla nas zbyt wymagające, dlatego lepiej to zostawić na koniec.
Spojrzałem na zewnątrz jaskini. Słońce zachodziło zostawiając na niebie pomarańczową barwę z domieszką różu. Wtedy do mnie dotarło, że może zaraz zajść i zakłopotany powiedziałem do Ice:
- Może jutro się tym zajmiemy?
- Dlaczego? Jutro nie zdążymy. Lepiej zacząć już teraz i pracować do około północy, a potem od rana, a i tak możemy nie zdążyć...
- Ale... Lepiej... Już idź... - wyjąkałem.
- Leo... - odparła zdziwiona moją nagłą zmianą nastawienia. Najgorsze było to, że ona jest waderą. Zacznie się istny koszmar. Koszmar odwiedzający mnie każdej nocy... Poczułem znajome drganie ciała, ciemnienie włosów, wyrastanie skrzydeł i wtedy stało się. Słońce zniknęło za horyzontem...
****Shadow****
- No cześć mała! - wyszczerzyłem się do wadery. Nareszcie czułem się taaaaki wooolnyyy...
- Dasz mi buzi? - zapytałem szczęśliwy, zbliżając niebezpiecznie blisko swoją głowę do twarzy wadery. Nie zamierzałem jej wypuszczać z jaskini, bo to ja stałem w przejściu, nie pozwalając jej na ucieczkę.
<Ice?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)