Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 13 lutego 2014

Cd Thresh "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.5" (cd. Kiiyuko)


-Po pierwsze Kochana to nie jest mój dom. Po drugie, naprawdę chcesz tu zostać? – zapytałem patrząc na nią. – Myślałem, że masz watahę… czy coś. Naprawdę chcesz się męczyć ze mną przez wieki? Wiem, że jestem przystojny ale nie wydaje mi się, że to jest powód. Opowiesz mi na pytania, a z miłą chęcią sobie pójdę. Nasze drogi się rozejdą i już nigdy więcej się nie spotkamy. PASUJE?
-Denerwujesz mnie.
-Zrobimy tak. Zaraz zawołam mojego przyjaciela, pojedziemy na nim do ołtarza, ty mi powiesz to co chcę wiedzieć.
-Zrobimy inaczej. Powiem ci o wszystkim, kiedy mnie stąd wypuścisz. PASUJE? – złapała mnie za płaszcz i przybliżyła się do mnie.
-Ehhh. Niech tak będzie.
-No to wołaj tego ‘przyjaciela’.
-HECARIM! POTRZEBUJĘ CIĘ – po kilku sekundach z mroku wyłonił się centaur. – Zabierz nas do wyjścia. Wskoczyłem na grzbiet i podałem rękę białowłosej. Po raz kolejny ją odtrąciła i wskoczyła sama. Jechaliśmy przez około godzinę. –Jesteśmy na miejscu. Oto jest upragnione wyjście. Pęmiętaj tylko, że moje więzienie dalej tam stoi. Nie masz szans na ucieczkę.
-Yhy – powiedziała ze skrzyżowanymi rękami na piersi. Podszedłem do drzwi i pchnąłem je.
-Panie przodem – puściłem dziewczynę pierwszą, po czym sam wyszedłem. Białowłosa wróciła do swojego ciała. Usiadłem na trawie. – No to dowiem się jak masz na imię? Czy może teraz pójdziemy na wycieczkę do piekła. Tam już nie jest tak miło. Mój wymiar, to przy nim raj.

<Kii?>

środa, 12 lutego 2014

Cd. Kiiyuko "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.4" (cd. Thresh)

Miałam ochotę mu zdrowo przyłożyć, ale musiałam się powstrzymywać, bo inaczej mnie nigdy stąd nie wypuści... Zamknęłam oczy i idąc liczyłam do dziesięciu. On zniecierpliwiony powiedział:
- To wyjaśnisz mi to? Bo zaraz cię tu zostawię...
Otworzyłam oczy i wrzasnęłam na niego, bo naprawdę zaczął mnie denerwować:
- DOBRA, DOBRA! MOŻESZ PRZESTAĆ MI WRESZCIE NARZEKAĆ?! CHCĘ SIĘ SKUPIĆ!
Chyba trochę się wystraszył, ale właśnie o to mi chodziło. Te duchy czy co to tam było, też mnie irytowały. Te inne dziwne małe istoty, które mi się plątały wokół nóg myślały, że mnie wystraszą... Ha! Od kiedy to?! Znudzona zrzuciłam je z stóp. Zauważyłam, że kiedy jestem wściekła na kogoś, niczego się nie boję... Wtedy jakieś plączopodobe coś, co przypominały trochę jak macki, lecz było rośliną owinęło mi się dookoła łydki. A to czego znowu chce? Podniosłam jakiś miecz, który leżał tuż obok i odcięłam "to coś", które z cichym sykiem upadło na ziemię puszczając moją piękną i zgrabną nóżkę. Phi! Miecz sobie na wszelki wypadek sobie zatrzymałam.No bo skoro pierwsze lata w watasze spędziłam w stadzie, które NICZEGO się nie bało.
- Nooo więc... Od czego by tu zacząć?... - zaczęłam przejeżdżając palcem po ostrzu miecza - Hm... Ja niczego od ciebie nie chciałam, po prostu, będąc Alfą mojej watahy, muszę pilnować jej bezpieczeństwa, nie sądzisz? - powiedziałam spokojnie - A więc... Chciałam się tylko upewnić, czy nie jesteś intruzem.
Nawet trochę się zdziwiłam moim spokojem i opanowaniem... On też był w lekkim szoku. Ale to dobrze... Trzeba to wykorzystać. Nagle rzuciłam się na niego tak, że on za późno się zorientował co planuję i nie zdążył uciec. Wylądował z łoskotem na ziemi z moim pobłyskiwującym mieczem zaraz przy szyi. Tak, teraz to JA jestem górą. Nie ma gdzie uciec, ani jak. Użyłam potajemnie zaklęcia, którego niedawno się nauczyłam. Nie mógł się ze mną zamienić na miejsca, ani teleportować się. Spróbował tego, a gdy mu się nie udało, zrozumiał co się stało.
- I co kochany?... Co mi ciekawego powiesz?... Uroczy masz ten domek, wiesz? - powiedziałam szczerze mu prosto w twarz. Nie wiedział co powiedzieć. Hm... Pozory mylą.

<Thresh? Jeżeli się ruszysz odetnę ci tą "piękną" twarzyczkę, a jeżeli użyjesz któregoś ze swoich podwładnych osobiście oderwę mu łeb, albo poćwiartuję, cokolwiek to będzie i zniszczę. Było ze mną nie zadzierać.>

Od Thresh'a "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.3" (cd. Kiiyuko)

Udało jej się uciec. Stała naprzeciwko mnie.
-Ja cię zaczepiam? Słoneczko to ty się za mną skradałaś – złapałem ją na łańcuch i przyciągnąłem do siebie. Stanąłem za nią i szepnąłem do ucha. –Widziałaś kiedyś swoją duszę? A chcesz ją zobaczyć? -pociągnąłem za łańcuch i wyrwałem duszę z dziewczyny. Włożyłem ją do latarni, zmieniłem się w Strażnika Łańcuchów i poszedłem w ślad za nią. Staliśmy obok siebie. –Podoba ci się? Myślę, że tak bo jeśli mi nie odpowiesz, to miejsce stanie się twoim domem na wieki wieków.
-Wypuść mnie stąd! – krzyknęła i ponownie się na mnie rzuciła. Tym razem dostałem kilka razy w twarz.
-Uspokój się, odpuść. Stąd mogę wyciągnąć cię tylko ja.
-Co to za miejsce? – opuściła gardę i się rozejrzała. Wykorzystałem ten moment i zamieniliśmy się stronami. Przemieniłem się w człowieka.
-Wstrzymuję się od odpowiedzi – popatrzyłem na swoje dłonie.
-No ej! – zaczęła się szarpać.
-Jak mi powiesz czego chciałaś i po co mnie śledziłaś, to opowiem ci o tym miejscu i pozwolę ci odejść. Podoba ci się taki układ?
-Niech będzie – powiedziała oburzona. Wstałem z niej i podałem rękę. Odtrąciła ją.
-No to zaczynaj, mamy długą drogę do przejścia.
-Co?!
-Musimy iść do ołtarza. Tam znajduje się wyjście, które mogę otworzyć tylko ja – słodko się uśmiechnąłem i ruszyłem przed siebie. Po chwili dołączyła do mnie białowłosa.

<Kiiyuko, pamiętaj że stąd nie ma ucieczki i tylko ja potrafię to otworzyć.>

Cd. Kiiyuko "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.2" (cd. Thresh)

Niech to! Zrobił unik, dodatkowo kopnął mnie, że straciłam równowagę, po krótkim locie uderzyłam się w ścianę więzienia i upadłam, a gdy chciałam się podnieść, przydusił mnie swoją nogą, tak, że nie mogłam się podnieść... Wstrętny! I co teraz zrobić? Gdy tak się gorączkowałam powiedział:
- To odpowiesz grzecznie?
- Nigdy!
- Czyżby? - powiedział lekko się śmiejąc, jakbym powiedziała coś zabawnego. Muszę go jakoś zaskoczyć, albo czymś zająć, tak żebym miała chwilkę na ucieczkę... A no tak, jeszcze to jakieś dziwne więzienie. Nie wyglądało na łatwe do pokonania. Z zamyślenia wyrwało mnie jego pytanie:
- Spytam jeszcze raz: jak się nazywasz?
- Czy to takie ważne i czego ode mnie chcesz? Czemu mnie zaczepiasz? - powiedziałam już wściekła. Traciłam dla niego cierpliwość, bo nic nie jest wieczne...

<Thresh? Nie zapomnij tylko, że jestem nieśmiertelna>