Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Od Miniru "Nowonarodzona" cz. 4 (C.D. Zirael)

Marzec 2018
Szłam razem z Zirael. Coś czuję, że się zaprzyjaźnimy. Choć w sumie nie umiem czytać w myślach.
- No tak! Zirael, Alfa Cię szuka! - krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę jej jaskini.
- Zaczekaj! - osłabiona wadera nie bardzo nadążała za mną, więc trochę zwolniłam.
- Przepraszam... Po prostu znowu zapomniałam i nawet nie wiem gdzie teraz jest...
- Jestem tutaj. - powiedziała ciężkim głosem Suzanna. Obejrzałam się, a ona spojrzeniem wypalała mi dziurę w brzuchu. Muszę przyznać, że czasami się jej boję... - Więc jak mniemam, Zirael?
- Tak... - odpowiedziała z lekka przerażona.
- Jestem Alfą Watahy Magicznych Wilków i będę na ciebie czekać wieczorem w mojej jaskini. Zobaczymy co da się z tobą zrobić. - powiedziała i odeszła trochę jakby... zła? Nie wiem, może zawsze taka jest? - A i Miniru - zwróciła się do mnie - popraw trochę tą twoją kiepską pamięć...
- Dobrze... - skinęłam łbem i oddaliłam się razem z towarzyszką nad wodospad. Nie miałam zamiaru kłócić się z Suzy i w ogóle rozmawiać na temat tego i owego. Po prostu milczałam...
***
Usiadłam pod drzewem i patrzyłam na spływającą wodę do jeziorka. Było późne popołudnie, za około trzy godziny Zirael będzie miała tą ważną rozmowę z Pestką.
- Jeszcze raz chcę ci naprawdę podziękować. Gdyby nie ty to bym tam umarła... Jesteś jedyną bliską mi tytaj osobą i...
- Tak Ziri, wiem. Nie musisz kończyć, naprawdę cię rozumiem... - przerwałam jej. Mina wadery była bardzo śmieszna.
- Jesteś wilkiem czasu? - zapytała zaskoczona.
- Nie, ale umiem przepowiadać przyszłość... To znaczy, tak jakby...
- Czyli, bo nie bardzo rozumiem.
- Przepowiadać umiem tylko następne dziesięć minut i tylko czasami...
- Dlaczego nazwałaś mnie Ziri?
- Ponieważ bardzo mi to do ciebie pasuje. - zaśmiałam się cicho - I tak w ogóle jestem wilkiem harmonii. Co jest twoim żywiołem?
- Iluzja... - powiedziała cicho. Nie wiem czemu, ale zrobiło mi się smutno. W głowie zaczęło mi piszczeć, spojrzałam na słońce... Zaraz będzie zachodzić...
- Ziri, musimy stąd iść...
- Co? Czemu?
- Teraz! - krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę jaskiń. Już czułam, że "to coś" idzie w naszą stronę...
- Przed czym my uciekamy?!
- Przed duchami, zmorami i zagładą...
- Jaką zagładą?!
- Później ci wytłumaczę, ale teraz musisz iść do Alfy na rozmowę i później przyjdź do mojej jaskini...
- Ale jak ją rozpoznam? - spytała przerażona i zdyszana.
- Światło, które z niej widać, będzie najmocniej świecić...
  Doprowadziłam ją do Suzanny i czym prędzej popędziłam do swojego schronienia. Gdy przyjdzie chciałabym się jej zapytać czy zostanie moją przyjaciółką i opowiedzieć coś o sobie oraz dowiedzieć się czegoś o nowej waderze. Bałam się też trochę o nią...

<Zirael?>

Uwagi: Również na końcu op. pisz, do kogo jest ono skierowane. Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie! "Światło, które z niej widać, będzie najmocniej świecić." - zaraz, moja postać świeci, a ja nic o tym nie wiem?

Od Shiryu "Napary, gotowanie, czary czyli miłe spotkanie w jaskini" Cz. 1

 Kwiecień 2018 r.
Po tym jak wylądowałem w szpitalu i z niego wróciłem, minęło kilka dni. Postanowiłem się przejść jak zawsze, jednak tym razem nie zmieniając się w inne zwierzęta, bo ostatnio się to źle skończyło. Wszystkie książki, które miałem przy sobie nauczyłem się ich na pamięć. Jedna z nich zapadła mi w pamięć. "Rośliny Magiczne i Rzadkie" tak brzmiał tytuł książki. Znalazłem w niej kilka ciekawych rzeczy, ale najbardziej zaciekawiła mnie o część o roślinach uzdrawiających. Róża Hery - to było ciekawe. Ale gdy dalej czytałem, był jeden problem. Jestem noga z eliksirów.
Gdy idąc, nie można tego tak nazwać, kulejąc w stronę jeziora pozbierałem kilka owoców, warzyw i ziół. Przyda się na coś do jedzenia. Nie jadłem od dłuższego czasu. Dieta jarosza. Brakuje jeszcze, żebym się stał zającem albo wilkiem wegetarianinem. Idąc do domu zauważyłem Miniru i Zirael. Ciekawe, o czym gadały. Zirael leżała ze mną w szpitalu. Wiem, że ją jelenie poturbowały, a skąd to może opowiem, ale nie wiem.
Przy jaskini znalazłem jeszcze kilka patyków na ognisko. Znalazłem coś, co mogło być naczyniem w stylu garnka. Za pomocą kamieni, ściółki i patyków rozpaliłem mały ogień. Nastawiłem wodę
i zabrałem się za gotowanie. Wyszło mi coś w stylu rosołu, bo znalazłem jeszcze kawałek mięsa i kości. Z jaskini unosił się aromatyczny zapach ziół. Zjadłem coś i położyłem się spać. Był zimny dzień. Czułem się wyśmienicie, pomijając złamaną nogę i kulejąc doczołgałem się do którejś jaskini. Chyba Miniru.
Idąc na wschód zobaczyłem ogłoszenia. Szczeniaki szukają opiekunów! Na podobiźnie zobaczyłem dwa szczeniaki: Moone i, jak nazywała się druga, chyba Aoki.
Wieczorem przechodziła Zirael. W jaskini świeciła się mała lampka ze świetlikami w środku. Gdy wyszyłem z głębi legowiska, zauważając ją na deszczu zaprosiłem ją do środka. Była na początku
nieufna. Ucięliśmy małą pogawędkę. Właściwie mnie nie zna więc można powiedzieć, że rozmowa była na miejscu.
- Cześć.
- Cześć? - Powiedziała z lekką nutą pogardy.
- Jestem Shiryu. Mnie powinnaś już znać. Byliśmy razem w szpitalu, to ja ten ze złamaną nogą.
- Tak coś sobie przypominam... czekaj, tak, Shiryu?
- Tak! Słyszałem, że poturbowały cie jelenie? Jak się czujesz?
- Tak, goniłam jednego. Zjawiło się stadko biegnące w moją stronę... Ach, źle się czuję.
- Pogoda jak pod psem, nic dziwnego. Może chcesz coś zjeść?
- Tak. Masz wodę? - kichnięcie.
- Na zdrowie. Czekaj, zaparzę ci ziół... może mięta?
- Nie chce się narzucać. Może już pójdę?
- Nie nie narzucasz się. Co mi teraz zostało? Czytanie książek pięćsetny raz?
- W sumie racja.
Rozmawiając dalej, potknąłem się i kilka książek spadło mi na głowę. Zrobiłem z siebie pajaca.
Zirael dusiła się ze śmiechu, ja również. Gdy wypiliśmy napar z mięty i zjedliśmy wczorajszą zupę...
- Świetnie gotujesz. Skąd taki pomysł?
- Dzięki, dopiero wczoraj to odkryłem. Jak głód przyciśnie, kreatywność się włącza.
- Ogólnie dlaczego masz złamaną łapę?
- Ach, włóczyć po lesie mi się zachciało. Zauważyłem waderę, zmieniłem się w jelenia i mnie ugryzła, myśląc, że obiad się na nią gapi i miała niespodziankę.
- Czekaj, czekaj jesteś wilkiem iluzji?
- Tak, a co?
- Ja też.
Gawędziliśmy sobie jeszcze przez godzinę, mówiąc o przeszłości, co nas spotkało... Było na tyle ciemno, zimno i mokro, że została u mnie. Zaścieliłem jej posłanie. Jeszcze raz zapytała czy nie sprawia problemu. Tak samo jej odpowiedziałem i poszliśmy spać. Ja obok lampki ona w ciepłym miejscu koło ogniska. Zastanawiało mnie jedno. Dlaczego ona nie jest w szpitalu?, ale potem zasnąłem.


(obrazek wykonany przez właścicielkę Shiryu)

Uwagi: Może powtórzę: Spacje stawia się ZA znakami interpunkcyjnymi. Nie zapominaj o dacie. Już coś pisałam o tych wypowiedziach... czy takie możesz znaleźć w książkach? Zdania nie zaczyna się od "a". Cudzysłowie tworzysz za pomocą cudzysłowie (masło maślane), a nie apostrofów! Teraz to już całkiem coś zepsułaś albo w programie, albo... w sumie nie wiem, jak to zrobiłaś, ale połowa linijek jest pocięta na pół, przez co znalazła się w innym akapicie. Nadal przecinki leżą. To, kiedy powinnaś stawiać myślniki (np. Róża Hery - to było ciekawe.) również. Zdania wciąż są za długie... chodzi o to, byś robiła kropkę w miejscu, gdzie zaczynasz mówić na zupełnie inny temat. Przynajmniej tak brzmi najogólniejsza zasada. Zirael leżała ze mną w szpitalu ,wiem że ją jelenie poturbowały a  skąd to może opowiem ale nie wiem . - już nawet nie wiem, jak to wytłumaczyć. Tak się po prostu nie robi. To coś z serii "wiem, ale nie powiem". Strasznie lubisz zmieniać nagle temat, przez co tekst jest naprawdę strasznie chaotyczny (najpierw idzie sobie, później jest takie nagłe wtrącenie o Miniru, które w żaden sposób nie wpływa na fabułę). W niektórych momentach nawet już nie wiadomo, czy on gdzieś idzie, jest w swojej jaskini, czy może w cudzej. "Ach" piszemy przez "ch". "Pięćset" piszemy razem. Dlaczego do końca op. nawet w narracji pisałaś o Zirael jako o "Z"? Ogólnie skąd masz złamaną łapę? - "skąd"? Czyż nie lepiej brzmi "dlaczego"? Wypatrzyłam sporo błędów technicznych, jak np. nie zjadł znalezionego kawałka mięsa (tak właściwie, to gdzie go znalazł?), jak by to zrobił każdy wilk niepotrafiący zmieniać się w człowieka, tylko ugotował z niego wywar. Ponadto nie mam pojęcia skąd wziął oraz z czego wykonano "coś przypominające garnek", choć to w tym przypadku byłoby dość istotne.

piątek, 25 listopada 2016

Od Shiryu "Pierwsza Pogoń" cz. 1 (cd. chętny)

Kwiecień 2018 r.
Obudziłem się w nocy. Ciemne chmury przykrywały pobłyskujące gwiazdy, a lekka mgła okrywała trawę. Burczało mi w brzuchu, więc postanowiłem coś upolować. W nocy jest to o tyle łatwiejsze, że mogę niespostrzeżenie złapać coś. Wyszedłem, było zimno. Każdy mój oddech był jak biały dym. Po około dwudziestu minutach napotkałem waderę. Nie zauważyła mnie. Obserwowałem ją przez długi czas. Gdy mnie zobaczyła, przemieniłem się szybko w czarnego jelenia. Patrzyła na mnie też długo. Uciekłem. Zaczęła mnie gonić. Doganiała mnie. Ugryzła mnie. Od urodzenia mam słabe kości, więc tu nie było wyjątku. Tylna prawa łapa złamana. Przez uraz na szczęście w nieszczęściu przemieniłem się w wilka. Upadłem z wielką prędkością. Było mi słabo, kątem oka zauważyłam, że gdzieś biegnie.
Następnego dnia obudziłem się. Czułem się jak zbity pies. Wszystko mnie bolało. Ale coś słyszałem. Nie mogłem się ruszyć. Powieki były zbyt ciężkie, żebym je mógł otworzyć. Jednak słyszałem rozmowę:
- Co z nim jest? Jak się czuje?
- Jest osłabiony, ale dzień czy dwa się obudzi. Ale musi odpocząć.
- Uff, to dobrze.
- Ma złamaną łapę i kilka ran po czyiś zębach. Wyjaśnisz mi to?
- Myślałam, że to jeleń. Pobiegłam za nim. Kiedy go ugryzłam, przemienił się i z hukiem wylądował na ziemi. Wtedy zawołałam cię, a resztę już znasz.
- Czekaj, to chyba Shiryu, niedawno dołączył do nas na okres próbny.
- To ma bardzo miłą niespodziankę.
O czymś jeszcze rozmawiały, ale ktoś mnie uratował.
Może się dowiem. Złamana łapa - nieźle. Brak mięsa przez dłuży czas - może się powłóczę?
Odpada. Ciekawe czy mają tu bibliotekę albo inne, chętnie bym sobie poczytał. Kolejnego dnia  czułem się już lepiej. Miałem zabandażowaną tylną łapę.
Spodziewałem się tego: kilka strupów. Na pieńku obok mnie była wiadomość od wilczycy:
Przepraszam, pomyliłam cię z jeleniem. Chyba jesteś wilkiem iluzji? Nie gniewaj się, Shiryu.
Najwidoczniej zapomniała się Astrid, że mi nic nie powie. Jest zapracowana. Chyba nie tylko ja się połamałem.

<Kim była ta wadera ?>

Uwagi: Jak to jest możliwe, że zrobiłaś kilkakrotnie błąd w imieniu własnej postaci? Błagam, nie baw się czcionką, bo później mam problemy z formatowaniem na Bloggerze. Nie twórz cudzysłowie za pomocą apostrofów lub przecinków! Od tego jest inny znak! Przed kropką/przecinkiem/innym znakiem interpunkcyjnym nie stawiaj Spacji, gdyż powinna się ona znaleźć za owym znakiem. To nie RP - wypowiedzi zapisujemy jak w książkach, a nie jak w sztuce teatralnej. Nie rób "dziur" między akapitami (musisz zapewne zmienić co nieco w ustawieniach programu, w którym piszesz). Przez ilość błędów, literówek czy braków w zdaniach (np. Burczało mi w brzuchu, (więc) postanowiłem coś upolować.) op. wygląda na bardzo niestaranne. Masz poważny problem ze stawianiem przecinków. Poczytaj nieco o nich chociażby w internecie lub słowniku. Liczby i cyfry w op. piszemy słownie. Wiele zdań jest zwyczajnie za długich, przez co nie mają sensu. Szyk zdania bardzo często jest niezwykle chaotyczny. Przez uraz na szczęście w nieszczęściu przemieniłem się w wilka. - podkreślone powiedzenie nie do końca pasuje do kontekstu zdania. "Z hukiem" piszemy osobno. Powinnaś zdania kończyć kropką/wykrzyknikiem/znakiem zapytania, nawet jeśli to koniec wypowiedzi, narracji czy akapitu. O czymś jeszcze rozmawiały ale Dodaj do słownika kto mnie uratował. - i w tym momencie popłakałam się ze śmiechu. Cały ostatni akapit był pozbawiony sensu, więc nie mam pojęcia, czy prawidłowo go zinterpretowałam. Wątpię, aby po ugryzieniu i złamaniu kończyny (zapewne była to rana otwarta, a kość wylazła na wierzch) wystarczył bandaż, a po kontuzji pozostały strupy. Ba! Jest to nawet niemożliwe.

sobota, 19 listopada 2016

Od Zirael "Nowonarodzona" cz. 3 (c.d. Miniru)

Marzec 2018 r.
Nie wiem, jak długo byłam nieprzytomna. Obudziłam się raz, w jaskini nieznanej mi wadery, potem znowu straciłam przytomność. Po ponownym odzyskaniu przytomności próbowałam sobie przypomnieć co się stało po moim zaiste nieudanym polowaniu. M... Minira? Miniro... Miniri... Miniru. Nazywała się Miniru. Była strażniczką czegoś tam i znajdowałyśmy się w watasze. W Watasze Magicznych Wilków z tego, co pamiętam. Potem przyszedł ktoś i tu urwał mi się film. Postanowiłam wstać, jednak po chwili się zachwiałam i upadłam. Bolało, ale to akurat nie było nic nowego. Po jakimś czasie ktoś przyszedł - jak mniemam, był to ten „ktoś” kto po mnie wtedy przyszedł. Astrid. Miniru prosiła, żeby ktoś ją zawołał. Wadera poinformowała mnie o tym, gdzie jestem, ile czasu minęło i w jakich okolicznościach tu trafiłam. Okazało się, że Miniru mnie odnalazła podczas swojego polowania. Później trafiłam tu, czyli do Wilczego Szpitala. Dodała również że byłam dosyć długi czas nieprzytomna, ale już jestem zdrowa. Później poszła zawołana przez kogoś, kto najprawdopodobniej potrzebował jej pomocy. Miałam tylko nadzieję, że ten wilk nie został stratowany przez jelenie jak ja. Zdecydowanie nie polecam.
Wyszłam z postanowieniem odnalezienia Miniru. Była strażniczką, czego mogą strzec strażnicy? Prawdopodobnie wszystkiego, ale i tak zamierzałam ją odszukać. Chciałam jej podziękować i - co było niestety najprawdopodobniej główną przyczyną - myślałam, że po rozmowie z nią będę wiedzieć co robić dalej. Skarciłam się w duchu za moje egoistyczne zachowanie. Oczekiwałam, że mi pomoże? Już to zrobiła. Co zrobię muszę obmyślić sama i nikt mi w tym nie pomoże, ponieważ każdy ma swoje własne problemy i nie ma ochoty zajmować się cudzymi. Tylko czasem zdarza się ktoś taki jak Miniru i ci pomaga.
Szłam tak przez jakiś czas, zastanawiając się czego to ona może strzec, kiedy ją dostrzegłam.
- Cześć - zaczęła pierwsza - cieszę się, że już wyzdrowiałaś.
- Cz-cześć - nie byłam zbytnio przystosowana do powitań - Dziękuje, że mi wtedy pomogłaś. - moje dialogi były dosyć sztywne, ale wadera zdawała się nie zwracać na to uwagi.
- Nie ma sprawy! - Uśmiechnęła się. Właściwie, cały czas wydawała się uśmiechać przez jej blizny przy ustach. Postanowiłam o nie nie pytać - przynajmniej nie teraz - Co zamierzasz teraz robić?
To pytanie mnie oprzytomniło. Zastanawiałam się przez chwilę aż w końcu sama postanowiła mi coś zaproponować.
- Wiesz, jeśli nie masz dokąd wracać to prawdopodobnie możesz do nas dołączyć. - miałam wrażenie, że uśmiechnęła się szerzej.
- Prawdopodobnie?
- Musisz iść do Alfy. Nie sądzę, żeby miała coś przeciwko, ale wolę niczego nie obiecywać.
Wstawanie rano, jedzenie i spanie zrobiło się już po prostu nudne. Dni, które nie różnią się od poprzednich i które nie będą różnić się od kolejnych. I tak okazuje się, że stratowanie przez jelenie to najlepsza rzecz, która mi się kiedykolwiek przydarzyła. Nie chciałam przebywać z dala od innych. Takie życie prowadzi tylko do zapomnienia. A ja nie chciałam zostać zapomniana. Postanowiłam przyjąć propozycję.
- Więc gdzie mogę ją znaleźć? - Tym razem Miniru na pewno się uśmiechnęła.
- Zaprowadzę Cię - powiedziała i już zaczęła zmierzać w stronę gdzie spodziewała się ją zastać.
"Miniru jest prawdopodobnie najbliższym mi wilkiem. Zainteresowała się mną bardziej niż rodzina" pomyślałam. Uśmiechnęłam się - coś nowego po tylu dniach obojętności - a po moim policzku spłynęła łza. Tym razem łza szczęścia. Szybko ją wytarłam i pobiegłam za waderą.

<Miniru?>

Uwagi: "Zaiście"? Prędzej "zaiste". Nie bardzo wiem, po co są te "dziury" w tekście.