Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 18 stycznia 2015

Od Shaylin "Idę na studia'' cz.1

Gdy tylko się dowiedziałam, że przyjęli mnie na na wybraną przeze mnie uczelnię poszłam pochwalić się tym przyjaciołom z watahy.
- Patty ja w to po prostu nie wierzę. Jestem taka szczęśliwa!
- Masz się z czego cieszyć - odezwał się Mid
- No i to nie wiesz jak... a co z wami? - zapytałam się ich.
- Wiesz, ja będę sekretarką - odezwała się Kiiuko
- Kazuma będzie pracować w policji.
- Dla mnie jest opcja strażak - dodała Patty
- Ja to jeszcze nie wiem - uśmiechnął się Midnight.
Tylko był jeden haczyk - internat. Szkołę zaczynam za 3 dni... ogólnie za cztery ale muszę się zakwaterować. Co do kierunku wybrałam wojskową, inaczej mundurową. Jednym z wymagań jest tam mundur. Na zwiedzanie szkoły jestem umówiona jutro i dostanę plan lekcji. Wiem tylko tyle, że będą tam zajęcia z samoobrony, poznawania i uczenia strzelania z broni palnych i nie tylko. Dobra, dowiem się jutro. Gadaliśmy tak do północy. Potem wszyscy się rozeszliśmy i akurat ja poszłam spać, tylko miałam problem. Nie potrafiłam zasnąć... patrzyłam się w niebo i na te piękne gwiazdy. Cały czas myślałam o szkole
- Taaa, jasne... Shay będzie wojskową... i czego jeszcze dusza zapragnie?
Zmusiłam się do spania. No i po jakimś czasie zasnęłam, czekając na jutrzejszy dzień.

<cdn>

Uwagi: 
Nadal przecinki niestarannie stawiasz. Powinno być "samoobrony, poznawania", a nie "samoobrony,poznawania". Nie zapominaj o Spacji PO przecinku.
"Po prostu" piszemy osobno.
Nadal wypowiedzi (myślniki) nie są postawione tak, jak sobie tego życzyłam.
W wyrazie "policji" piszemy jedno "i".
"Tylko był jeden haczyk-internat." - jeżeli piszesz coś w ten sposób, czyli <wraz>-<wyraz>, oznacza to, że może to być biało-czerwone, albo drewniano-metalowe. W tym przypadku więc pisz "haczyk - internat", czyli dodaj Spację przed i po myślniku.
Wyraz "wojskową" starczy, że napiszesz małą literą. W op. nie był to początek zdania.

Od Valki "Tam jest północ, a tam południe" cz. 1

- Czyli tam jest północ, a tam południe... - mruknęłam do siebie patrząc w niebo. - A może na odwrót?
To moja pierwsza lekcja w terenie... Znaczy się całkowicie sama. Miałam za zadanie spędzić tydzień sama w lesie. To mój pierwszy dzień. Tak, pierwszy, a już mam dosyć. Niezbyt lubię tego typu zadania. Kręciłam się w kółko od dobrych paru godzin. I co teraz? Nie wolno było mi wracać do innych wilków. Eh... Co ja teraz zrobię? Usiadłam na miękkim mchu. Zmarszczyłam brwi i w skupieniu "wgapiałam się" w pobliskie drzewo. Zagapiłam się tak, że nie usłyszałam zbliżającego się do mnie od tyłu pewnego zwierzęcia. Ono chyba też mnie nie dostrzegło. Usłyszałam je dopiero po chwili, gdy ten podszedł odrobinę bliżej i złamał kopytem gałąź. Powolutku obróciłam głowę, zastanawiając się, któż taki chciał mi zrobić niespodziankę. Był to okazały, brązowy jeleń z pięknym dużym porożem. Atakować? Sama nie wiem, czy dałabym radę w pojedynkę. Wydało mi się to trochę dziwne, że jest sam, bez swojego stada. Patrzyłam na niego przez chwilę w bezruchu, póki on nie zauważył mnie. Również mi się przyglądał.
- Eeee... Cześć? - powiedziałam niemalże niesłyszalnie. Nie wiedziałam na co liczę, bo przecież wilki nie mogą się porozumiewać z innymi zwierzętami. Jeleń parsknął i ku mojemu zaskoczeniu odpowiedział:
- Witam. Cóż tu porabia taka zacna dama?
- Uh... Od dziś jestem wegetarianką. - rzekłam sama do siebie patrząc na niego w zdumieniu.
- Słuszna decyzja. Zgubiłaś rodziców?
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie. Mam tutaj pewien... sprawdzian. Mam 7 dni spędzić sama w lesie.
- Jesteś wilczym szczeniakiem, jak mniemam?
- Zgadza się.
- Dlaczego mnie w takim razie nie atakujesz?
- Nie lubię polować. Jak nie mam czego jeść, w ostateczności to robię...
- A nie możesz jeść trawy, tak jak ja? Jest bardzo smaczna. - uśmiechnął się zachęcająco. Roześmiałam się.
- Wybacz, ale jestem wilkiem i mogłoby mi to zaszkodzić, dlatego ja podziękuję za tą propozycję. Więcej dla ciebie.
- Skoro tak mówisz... Mogę wiedzieć, jak ci na imię?
- Valka, a tobie?
- Summer.
- Wiesz, że summer to po angielsku lato?
- Nie. Naprawdę? - zapytał zaintrygowany. - A czymże jest ten "angielski"?
- Taki język. Mówią nim w innym kraju.
- Króliki?
- Nie... - roześmiałam się. - Ludzie.
- Znasz ten angielski? - zdumił się.
- Tak, ale tylko kilka słówek.
- A po ludzku potrafisz mówić?
- Tak. Nieskromnie mówiąc świetnie mi to idzie.
- Naprawdę? Wiesz, że masz niesamowite szczęście? Niewiele zwierząt umie się posługiwać tym językiem. - rzekł patrząc na mnie z podziwem.
- Heh... Różnie w życiu bywa. Po prostu lubię sobie podpatrywać ludzi w mieście i się nauczyłam...
- Jak to "podpatrujesz"? Poszłaś do miasta?
- I tak i nie... Stoję na skraju, czając się za drzewami. Czasami przychodzą na tereny watahy i rozmawiają.
- A wiesz, że przy tym dużo ryzykujesz?
- No wiem... - zmartwiłam się. - Ale nie mam w sumie niczego innego do roboty.
- A rodzice ci na to pozwalają?
Zapanowała cisza.
- Valka? - zapytał po kilku sekundach pozbawionych odpowiedzi z mojej strony. Uniosłam łeb i popatrzyłam na niego. Siorbnęłam nosem ledwie co powstrzymując łzy napływające do oczu.
- Rodzice nie żyją...
- Bardzo mi przykro... Nie wiedziałem. - zmartwił się podchodząc trochę bliżej. - Wszystko w porządku?
Zamrugałam szybciej oczami. Zrobiłam to, ponieważ po pierwsze w ten sposób powstrzymałam całkowicie łzy, a po drugie mrówki zaczęły oplatać moje łapy. Najwidoczniej w pobliżu było mrowisko...

<c.d.n.>

Uwagi: brak

Od Ajaxa "Tajemnica starej księgi" cz.16 (cd. Rose)

I jej się udało. "Wyczarowała" lustro. W nim, zamiast szkła, znajdowało się dziwne, świecące coś, co wyglądało jakby ktoś godzinę wycierał kartkę kurą pomalowaną na czarno i czerwono. Do tego bolały przez to oczy.
- Co to ma być? To wygląda jak obiad autorstwa mojej matki! – Krzyknąłem.
- To portal. – Powiedziała Rose. Sądziłem, że portale istnieją jedynie w bajeczkach dla szczeniaków. A tu proszę – jednak nie. Nie wiedziałem, co będzie dalej.
- I kto pierwszy? – Zapytałem.
- Sądzę, że ty.
- Co? Przecież panie mają pierwszeństwo! – Uśmiechnąłem się i wepchnąłem ją do portalu. Tak, żem się nagle elegancki zrobił. Zaraz po wepchnięciu tam Rose, postanowiłem nie zostawiać jej tam samej i powoli, ostrożnie wszedłem. To było bardzo, bardzo dziwne. Nie wiem, co działo się po tym. Widziałem ciemność, jakbym śnił, ale byłem totalnie rozbudzony. Nawet raz się uderzyłem, by sprawdzić czy na pewno jeszcze żyję, czy nie śpię. To było okropne. Nie wiem, czy spadałem, czy stałem na niewidzialnej ziemi. Wszystko nagle zniknęło, a Rose nigdzie nie było. Mogłem tylko stać, czy tam lecieć, czekając na to, co może nastąpić lada chwila...

 <Rose? Żyjesz tam? xd>

Uwagi: brak

Od Patricii "Impreza się skończyła" cz.1

Przechadzałam się po terenach. Od dawna nic nowego tutaj się nie wydarzyło. Cały czas przychodzili tu nowi. Kii w końcu przestała ich przyjmować. Myślałam, że teraz to wreszcie przestanie ich przybywać... Jednak nie. Jak ktoś tylko sobie pójdzie od razu wychodzą z ukrycia i chcą dołączyć. Ostatnio nie chcę towarzystwa. Hałas, ruch i dźwięki mnie denerwują. Czuje się wiecznie zmęczona. Cały czas czuje ból. Przez to jestem dla wszystkich wredna. Tłumacze się im jednak. Chyba mi nie wierzą. Ważne jest to że wybaczają. Wiele razy chodziłam do medyczki. Badała mnie i badała. Nie mogła jednak rozpoznać jaka to choroba.
Poszłam nad wodospad. Napiłam się wody. Ból się powiększył. Ugh... Położyłam się na ziemi. Czułam jak bije mi serce. Coraz szybciej i szybciej. Nagle przestało. Poczułam się jakby ktoś mnie podnosił do góry. Poczułam wiatr. Byłam na wysokości drzew. Spojrzałam na dół. Tam byłam ja, leżałam. Podniosłam łapę i na nią spojrzałam. Była na pół przezroczysta. Chciałam zejść na dół wejść do swojego ciała. Tak jak chciałam zniżyłam się. Jednak nie udało mi się wejść do ciała. I co, będę sobie tak latać już zawsze?! Ktoś mnie zobaczył, a raczej moje ciało. To był Kai. Gdybym była żywa zabiłoby mi szybciej serce. Chwila, chwila.... Ja jestem martwa?! Nie to przecież niemożliwe! Czemu ja?! Kai spojrzał na mnie.
 - Patricia! - usłyszałam jego krzyk jakby był bardzo daleko.
 - Jestem tutaj! - krzyknęłam, on jednak mnie nie usłyszał. Basior potrząsnął mną.
 - Idziemy do Ice! - powiedział, wziął mnie na grzbiet i zaniósł do jaskini lekarki.
 - Ice! Ona zemdlała! - krzyknął i położył mnie na skale, który udawał stół. Wadera szybko podbiegła. Położyła twarz w okolicach mojego serca.
 - Kai, ona nie żyje.... - powiedziała Ice.
 - Nieprawda! Ja jestem tutaj! - krzyknęłam. Dalej mnie nie słyszeli.
 - Na co ona zmarła? - spytał Kai chowając twarz
 - Nie wiem. Nie znam tej choroby. - powiedziała Ice
 - Kai.... Wadera zaczęła coś mówić, ale nic nie usłyszałam. Przeszedł przez moją duszę dreszcz. Wszystko się rozmazało. Zobaczyłam światło. Wyrywałam się, by nie iść w jego stronę. Jednak wbrew mojej woli byłam coraz bliżej niego.
 - Twoja impreza zwana życiem się już skończyła. - usłyszałam niski głos
 - Nie! - krzyknęłam
 - Ja nie chcę! - wyrwałam się tej nieziemskiej sile
 - Nie masz wyboru. Twój czas już się skończył. - usłyszałam
 - Nieprawda! Wracam na Ziemię. - oznajmiłam i zaczęłam się cofać. Otworzyłam oczy. Byłam na ziemi. Podniosłam się. Podniosłam łapę. Już nie była przezroczysta. Miałam sierść. Wstałam i zaczęłam tańczyć. Podczas moich wygibasów w progu jaskini stanęła Ice, Kai i Kiiyuko. Szybko jednak uciekli. Usiadłam osamotniona.

 <C. D. N.>

Uwagi: 
"Wierzą" piszemy przez "rz", bo wymienia się na "wiara".
W wyrazie "niemożliwe" cząstkę "nie" piszemy razem.
W wyrazie "nieprawda" cząstkę "nie" piszemy razem.