Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

sobota, 10 stycznia 2015

Zawieszam

Zawieszam WMW na 3-7 dni. Można mi wysyłać op., ale ich nie wstawię, lecz zapiszę sobie w dokumencie na komputerze i wstawię po moim "powrocie". Chcę trochę odsapnąć. Mam nadzieję, że wytrwacie to kilka dni. ^^

piątek, 9 stycznia 2015

Od Telleni "Zostaniesz moją siostrą?" cz. 4 (Cd. Astrid)

Myślałam co będzie jak moi rodzice znowu ukażą się w moim śnie... o co ich zapytam? Może co się z nimi stało? Czy się mną opiekują? Myślałam długo aż w końcu ocknęłam się z ''snu''
- Hej, As! Mam pomysł!
- Jaki?! - krzyknęła szybko wstając
- Skoro... moi rodzice byli w moim śnie...
- To...? - spytała
- To możemy iść tam... gdzie ich widziałam! - krzyknęłam uradowana
- A gdzie ich widziałaś?
Myślałam bardzo ciężko, aż krzyknęłam:
- W BIAŁYM POKOJU! - krzyknęłam szczęśliwa, lecz po chwili mój uśmiech zmienił się w smutek
- Eee... Tell... ja nie wiem jak ci to powiedzieć ale... nie wiem gdzie mogą być białe pokoje
- Jak to nie wiesz? - spytałam szeptem
- No nie wiem Tell... nie wiem.. - rzekła zakłopotana Astrid
- Oh... rozumiem... po prostu... rozumiem... - powiedziałam i podreptałam do mojego drzewa na którym często przebywam... zasnęłam tam po wylaniu mnóstwa łez. Znowu przyśnił mi się ten pokój! Znowu moi rodzice! Nie byli przykuci do ściany jak po przednio, mogli zwyczajnie w świecie się ruszać... zaczęłam skakać... nagle ktoś mnie zauważył... z tłumu wilków wybiegła moja rodzina! Mama Tata i Rebecca! Byli tam oni wszyscy! Przytulili mnie do siebie i mówili "Córciu jak się czujesz?'', "Siostrzyczko kochana! Dobrze że nic Ci nie jest!" Pomówiłam z nimi... powiedzieli mi wszystko, lecz tata odszedł, a mama poszła za nim... zostałam z Rebeccą... Rozmawiałam z nią tak jakby ciągle żyła! To niesamowite! Chyba tylko ja tak potrafię? A może nie tylko ja? Nie wiem, ale widziałam jak rodzina się ze mną żegna i życzy mi powiedzenia i szczęśliwych dni... obudziłam się szczęśliwa... pobiegłam do jaskini Astrid...

<Astrid?>

Od Telleni "Magia rodziny" cz. 9 (cd. Sohara)

- Soharko nie płacz... - powiedziałam sama powstrzymując łzy, żeby nie zobaczyła tego wadera
- Tell.. to nie takie proste... moi rodzice... już nie istnieją... - powiedziała Sohara patrząc w zachodzące słońce
- Sohara... ja wiem jak się czujesz... też nie miałam rodziny długo... ale ty miałaś ją przynajmniej dłużej... mogłaś ich poznać... moi rodzice też byli wspaniali... poświęcili życie żeby ratować... mnie i moją siostrę... - wyznałam, po czym odsunęłam się od Sohary a po moim pyszczku płynęły gorzkie łzy - ja... bardzo bym chciała żeby tu byli... może nie było tam dużo jedzenia... ale... była tam moja rodzina... - powiedziałam po czym zaczełam ocierać łzy łapką
Sohara się nie odezwała... siedziała zamyślona, ja powiedziałam do niej że idę już spać i poczekam na nią w jaskini
***
Kiedy do jaskini wróciła Sohara, było bardzo ciemno
- Sohaaara - ziewnęłam - Co ty tutaj robisz?
- Nic... zamyśliłam się i tyle - powiedziała po czym położyła się obok mnie
***
- Już dzień! Mogę zrobić dla Sohary niespodziankę! - pomyślałam po czym udałam się na Szczenięcą Polankę i zerwałam dla wadery wielokolorowe kwiatki. Znalazłam jakiś sznureczek i zacisnęłam w nim kwiaty i zaniosłam dla Sohary...
- Może jeszcze coś jej do jedzenia znajdę? - ponownie pomyślałam i poleciałam do lasu... po godzinie upolowałam sześć myszek, dwa zające i jedną wiewiórke... całkiem ładnie jak na mnie... ledwo uniosłam to do jaskini... poczekałam aż moja przyjaciółka się obudzi
***
W końcu Sohara obudziła się, jak ujrzała te kwiaty i jedzenie od razu zerwała się na równe nogi
- Kto to przyniósł?
Od razu odpowiedziałam:
- Ja - uśmiechnęłam się do niej szeroko
- Ale... jak... jak ty to? Wszystko sama upolowałaś? - spytała z niedowierzaniem wadera
- Po prostu wcześnie wstałam
- A te kwiatki dla kogo mała? - spytała po czym spojrzała na mnie
- Dla ciebie Soharko! - krzyknęłam i podałam jej kwiatki
- Ohh... Jakie to słodkie... Dziękuje Telleni - rzekła wadera po czym wyjęła jeden z nich o moich kolorach i dała go mi - a to dla ciebie mała - podała mi go i uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma za co... - powiedziałam

<Sohara? Poprawa z poprzedniej części :D >

Od Noriny "Kapitan musi odejść" cz. 1 (cd. chętny)

Siedziałam jako człowiek w mojej kapitańskiej kajucie. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Po chwili wszedł mój chłopiec pokładowy, James.
- Czego do stu krakenów chcesz, James?!
- Kapitanie, załoga chce cię widzieć.
Założyłam mój kapelusz, wzięłam muszkiet oraz kordelas (ostrożności nigdy za wiele) i wyszłam do załogi. Nagle usłyszałam...
- Dobra robota James!
Po chwili zostałam popchnięta w stronę deski.
- Nie możecie tego zrobić! Jestem waszym kapitanem!
- Już nie.
James podszedł do mnie i ściągnął mi kapelusz. Po chwili sam go założył.
- Teraz ja tu jestem kapitanem.
- Niech żyje kapitan James!
Zmieniłam się w wilka i skoczyłam ku James'owi. Nie zdążyłam go nawet drasnąć, ponieważ zostałam, dosłownie, wykopana za burtę. Z trudem dopłynęłam do brzegu, a gdy już odnalazłam ląd, pobiegłam w stronę lasu.

***

Włóczyłam się już jakiś czas. Nagle wpadłam na jakiegoś wilka.
- Na sto bałwanów morskich! - po chwili dodałam:
- Nie wiedziałam, że ktoś tu mieszka.

<ktoś chętny?>