- Przepraszam - spuściłem łeb.
- Nic nie szkodzi, pewnie nikt by mi nie uwierzył gdybym mu tego nie udowodniła - położyła jedno ucho - Nie powinieneś szukać czegoś?
- Ym... Na przykład czego?
- Łaski?
Popatrzyłem na nią zdziwiony.
- Nie patrz się tak, odpowiedź na moje pytanie.
- Skąd wiesz o tym, że nie mam Łaski? Skąd wiesz kim jestem?
- Nie sądzisz, że nie kulturalnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie? - przewróciła oczami - Ostatnio miałam wizję.
- A moje są uśpione - spojrzałem w dal.
- Spokojnie, przecież możesz je obudzić przez...
- Wiem, tylko ostatnio jak medytowałem, to całą dolinę zniszczyłem - położyłem uszy.
- Wiem. Tsume, skup się: musisz odnaleźć Łaskę. To przez twoją złość nie kontrolujesz prekognicji.
Soff mówiła, a ja powoli zasypiałem, chyba to zauważyła i zaczęła cicho powtarzać "Tsume, Tsume".
Powoli spokojnie zapadałem w trans. Obym nie rozniósł wszystkich.
<Soff?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 18 września 2014
Od Desari ''Odejść czy zostać cz.11'' (cd. Percy)
Gdy uciekłam wystarczająco daleko, by zostać niezauważona, zmęczona rozpoczęłam medytację pod jednym z rozłożystych drzew.

Kiedy otwarłam oczy, rażące Słońce nakazało mi je zamknąć, by źrenice dopasowały się do ilości światła. Zrozumiałam, że musiałam spędzić tutaj dużo czasu, żeby wszystko przemyśleć. W ludzkiej postaci moja moc jest większa, co nie znaczy, że potrafię zrobić coś więcej, niż dotychczas. Główną zaletą jest to, że umiem pozbyć się jakiegokolwiek zapachu, a w połączeniu z niewidzialnością jestem niewykrywalna. To duży atut, ponieważ nie mogę już zmienić się w wilka. To zbyt niebezpieczne, a każda przemiana zmniejsza moją moc. Przybrałam więc kolor otoczenia i ruszyłam do swojej jaskini. Przechodziłam spokojnie między członkami watahy. W pewnej chwili usłyszałam jak jedna z wader nuci cicho piosenkę. Wtedy przypomniała mi się jedna z piosenek, którą usłyszałam na dyskotece lata temu... Właśnie tam poznałam Kovu. Jednak mimo złych wspomnień uwielbiałam ją. Jak ona się zaczynała...
So she said, "What's the problem, baby?"
What's the problem I don't know
Well, maybe I'm in love
Think about it everytime
I think about it
Can't stop thinkin about it
How much longer will it take to cure this?
Just to cure it cause I can't ignore it if its love
Makes me wanna turn around and face me
But I don't know nothing about love
Come on, come on
Turn a little faster
Come on, come on
The world will follow after
Come on, come on
because everybody's after love
So I said I'm a snowball running
Running down into the spring that's coming all this love
Melting under blue skies
Belting out sunlight
Shimmering love
Well baby I surrender
To the strawberry ice cream
Never ever end of all this love
Well I didn't mean to do it
But there's no escaping your love
These lines of lightning
Mean we're never alone,
Never alone, no, no
Come on, Come on
Move a little closer
Come on, Come on
I want to hear you whisper
Come on, Come on
Settle down inside my love
Come on, come on
Jump a little higher
Come on, come on
If you feel a little lighter
Come on, come on
We were once
Upon a time in love
We're accidentally in love
Accidentally in love
Accidentally
I'm In Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
Accidentally
I'm In Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
Accidentally
Come on, come on
Spin a little tighter
Come on, come on
And the world's a little brighter
Come on, come on
Just get yourself inside her
Love ...I'm in love
Śpiewając to nieudolnie nie obchodziło mnie przez chwilę, czy ktoś mnie słyszy, czy skończy się świat, czy stracę kontrolę nad mocą... Z lekkim uśmiechem tańczyłam delikatnie ujmując nie najlepiej, ale poczułam się po prostu dobrze. Kiedy skończyłam zawstydzona mam niewidzialnym występem ruszyłam szybko do ukrytego pokoju w swojej jamie.
Wtedy uśmiech zniknął, a ja zaczęłam rozmyślać, mówiąc głośno do siebie. - Lilia... Czyli to jej zapach musiał mnie zwabić... A może.. - nie dokończyłam, poczułam Percy'ego. - Nie mogę się do niego zbliżać... - mruknęłam. - Ale on mógł usłyszeć coś, czego nie powinien. - Niezauważalna więc poszłam za nim nad jezioro.
<Pospamiłam trochę fotkami i piosenką, wybacz, Percy? :P >

Kiedy otwarłam oczy, rażące Słońce nakazało mi je zamknąć, by źrenice dopasowały się do ilości światła. Zrozumiałam, że musiałam spędzić tutaj dużo czasu, żeby wszystko przemyśleć. W ludzkiej postaci moja moc jest większa, co nie znaczy, że potrafię zrobić coś więcej, niż dotychczas. Główną zaletą jest to, że umiem pozbyć się jakiegokolwiek zapachu, a w połączeniu z niewidzialnością jestem niewykrywalna. To duży atut, ponieważ nie mogę już zmienić się w wilka. To zbyt niebezpieczne, a każda przemiana zmniejsza moją moc. Przybrałam więc kolor otoczenia i ruszyłam do swojej jaskini. Przechodziłam spokojnie między członkami watahy. W pewnej chwili usłyszałam jak jedna z wader nuci cicho piosenkę. Wtedy przypomniała mi się jedna z piosenek, którą usłyszałam na dyskotece lata temu... Właśnie tam poznałam Kovu. Jednak mimo złych wspomnień uwielbiałam ją. Jak ona się zaczynała...
So she said, "What's the problem, baby?"
What's the problem I don't know
Well, maybe I'm in love
Think about it everytime
I think about it
Can't stop thinkin about it
How much longer will it take to cure this?
Just to cure it cause I can't ignore it if its love
Makes me wanna turn around and face me
But I don't know nothing about love
Come on, come on
Turn a little faster
Come on, come on
The world will follow after
Come on, come on
because everybody's after love
So I said I'm a snowball running
Running down into the spring that's coming all this love
Melting under blue skies
Belting out sunlight
Shimmering love
Well baby I surrender
To the strawberry ice cream
Never ever end of all this love
Well I didn't mean to do it
But there's no escaping your love
These lines of lightning
Mean we're never alone,
Never alone, no, no
Come on, Come on
Move a little closer
Come on, Come on
I want to hear you whisper
Come on, Come on
Settle down inside my love
Come on, come on
Jump a little higher
Come on, come on
If you feel a little lighter
Come on, come on
We were once
Upon a time in love
We're accidentally in love
Accidentally in love
Accidentally
I'm In Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
Accidentally
I'm In Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
I'm in Love, I'm in Love,
Accidentally
Come on, come on
Spin a little tighter
Come on, come on
And the world's a little brighter
Come on, come on
Just get yourself inside her
Love ...I'm in love
Śpiewając to nieudolnie nie obchodziło mnie przez chwilę, czy ktoś mnie słyszy, czy skończy się świat, czy stracę kontrolę nad mocą... Z lekkim uśmiechem tańczyłam delikatnie ujmując nie najlepiej, ale poczułam się po prostu dobrze. Kiedy skończyłam zawstydzona mam niewidzialnym występem ruszyłam szybko do ukrytego pokoju w swojej jamie.
Wtedy uśmiech zniknął, a ja zaczęłam rozmyślać, mówiąc głośno do siebie. - Lilia... Czyli to jej zapach musiał mnie zwabić... A może.. - nie dokończyłam, poczułam Percy'ego. - Nie mogę się do niego zbliżać... - mruknęłam. - Ale on mógł usłyszeć coś, czego nie powinien. - Niezauważalna więc poszłam za nim nad jezioro.
<Pospamiłam trochę fotkami i piosenką, wybacz, Percy? :P >
środa, 17 września 2014
Od Aramisy „Co się dzieje?! cz.2” (cd. Cole)
Właśnie byłam w drodze na przechadzkę. Postanowiłam trochę pobyć sama,
przemyśleć wszystkie niezałatwione sprawy. Wtem dojrzałam ptaka. Malutki
drozd przysiadł na gałęzi jednego z tutejszych dębów i cichutko
zakwilił. Uśmiechnęłam się serdecznie do śpiewaka i zawtórowałam mu
donośno. Dzięki mojej mocy natury zwierzęta darzą mnie sympatią, a
przynajmniej są to ptaki i motyle. Drozd spojrzał na mnie, a w następnej
chwili podniósł łepek ku zachodowi i nerwowo zawołał. Zaniepokojona
podeszłam do drzewa, a gdy ptak odleciał, podążyłam za nim.
***
Powoli, idąc za ptakiem, doszłam do pewnej jaskini. „Hmm... To chyba jaskinia Cole'a”- przypomniałam sobie imię basiora. Podeszłam bliżej, kiedy usłyszałam w pobliżu jakieś głosy. Najeżyłam sierść i położyłam po sobie uszy. Powoli na sztywnych łapach zbliżyłam się do jaskini i już miałam ją okrążyć, kiedy poczułam jak coś oplata moją szyję i braknie mi tchu. „Cholera!”. Ktoś próbował mnie udusić, a ja nie mogłam bez śpiewu użyć mych mocy. Nie wiedziałam co mam robić i wtedy, szamocząc się uderzyłam mocno o pień jakiejś wierzby. Ta, jak widać, już była nieźle wkurzona, a moje kopnięcie przelało kielich złości drzewa. Zamachnęła się i uderzyła celując we mnie. Wtedy nacisk zelżał i uwolniłam się. Odbiegłam szybko unikając ciosu. Ciężko dysząc weszłam do jaskini. Zobaczyłam przestraszonego Cole'a.
- Fajnych masz sąsiadów - odparłam opierając się o ścianę jaskini.
<Cole?>
***
Powoli, idąc za ptakiem, doszłam do pewnej jaskini. „Hmm... To chyba jaskinia Cole'a”- przypomniałam sobie imię basiora. Podeszłam bliżej, kiedy usłyszałam w pobliżu jakieś głosy. Najeżyłam sierść i położyłam po sobie uszy. Powoli na sztywnych łapach zbliżyłam się do jaskini i już miałam ją okrążyć, kiedy poczułam jak coś oplata moją szyję i braknie mi tchu. „Cholera!”. Ktoś próbował mnie udusić, a ja nie mogłam bez śpiewu użyć mych mocy. Nie wiedziałam co mam robić i wtedy, szamocząc się uderzyłam mocno o pień jakiejś wierzby. Ta, jak widać, już była nieźle wkurzona, a moje kopnięcie przelało kielich złości drzewa. Zamachnęła się i uderzyła celując we mnie. Wtedy nacisk zelżał i uwolniłam się. Odbiegłam szybko unikając ciosu. Ciężko dysząc weszłam do jaskini. Zobaczyłam przestraszonego Cole'a.
- Fajnych masz sąsiadów - odparłam opierając się o ścianę jaskini.
<Cole?>
poniedziałek, 15 września 2014
Od Aramisy "Niczym tonący statek cz 2" (cd. Damien)
Patrzyłam i czułam jak emanuje z Damiena smutek. Zakrył się swoimi
skrzydłami, ale i tak widziałam spływającą po jego policzku łzę. Niegdyś
i ja to czułam - smutek i żałość. Zostałam po wojnie sama i jedyne co
pamiętałam, to kruki rozdzierające ciała moich braci z watahy.
Wiedziałam co czuje Damien.
- Wiem, że to boli.- Damien spojrzał na mnie zdziwiony, składając skrzydła - Samotność. Tak... To cierpienie długie i bolesne.
- Skąd? - spytał.
- Kiedy byłam mała, przez wojnę cała moja wataha zginęła, a ja tułałam się po świecie bez drogiej mi duszy. Jako szczeniak musiałam sobie zawsze radzić sama, a ci których spotykałam patrzyli na mnie z obrzydzeniem i niechęcią. Sam więc widzisz, wcale nie jesteśmy tacy różni.
Damien patrzył na mnie z uwagą.
- Ty jednak nie musisz rozstrzygać walki w swej duszy - odpowiedział i zatopił się w myślach, a ja czułam jak wzbiera w nim złość - Nie patrzysz na siebie jak na ciemność, nie masz ochoty się zabić.
- Nie? - popatrzyłam na niego spokojnie - Musiałam zabić wielu, by przeżyć i wciąż myślę o nich. O tym, że mogliby żyć gdyby nie ja, o ich rodzinach, planach. Wiele razy patrzyłam w otchłań i miałam rzucić się w dół, ale... - umilkłam a na mojej twarzy pojawił się smutny uśmiech - Ale...
- Ale co? - Damien popatrzył na mnie z niecierpliwością.
- Ale, widzisz ciemność spowija wszystko - nie oszukujmy się, tak po prostu jest - ale jasność ma taką wspaniałą, wkurzającą cechę - dojrzymy ją dopiero wtedy, gdy w tym mroku zatoniemy.
Popatrzyłam na Damiena i otarłam łzę z jego policzka. Powoli wstałam i zaśpiewałam ku ziemi. Nagle ku stóp Basiora wyrosła niebieska niezapominajka.
- Damien, - spojrzałam na niego z czułością - nie zapominaj kim jesteś. Nie zapominaj, że ciemność i samotność da się pokonać. Nie zapominaj, że masz mnie i możesz mi powiedzieć o wszystkim. Jeszcze raz cię proszę: nie zapominaj kim jesteś.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę naszej watahy. Jeszcze raz spojrzałam na Damiena i kiwnęłam głową. On zrobił to samo i powoli wstał.
<Damien?>
- Wiem, że to boli.- Damien spojrzał na mnie zdziwiony, składając skrzydła - Samotność. Tak... To cierpienie długie i bolesne.
- Skąd? - spytał.
- Kiedy byłam mała, przez wojnę cała moja wataha zginęła, a ja tułałam się po świecie bez drogiej mi duszy. Jako szczeniak musiałam sobie zawsze radzić sama, a ci których spotykałam patrzyli na mnie z obrzydzeniem i niechęcią. Sam więc widzisz, wcale nie jesteśmy tacy różni.
Damien patrzył na mnie z uwagą.
- Ty jednak nie musisz rozstrzygać walki w swej duszy - odpowiedział i zatopił się w myślach, a ja czułam jak wzbiera w nim złość - Nie patrzysz na siebie jak na ciemność, nie masz ochoty się zabić.
- Nie? - popatrzyłam na niego spokojnie - Musiałam zabić wielu, by przeżyć i wciąż myślę o nich. O tym, że mogliby żyć gdyby nie ja, o ich rodzinach, planach. Wiele razy patrzyłam w otchłań i miałam rzucić się w dół, ale... - umilkłam a na mojej twarzy pojawił się smutny uśmiech - Ale...
- Ale co? - Damien popatrzył na mnie z niecierpliwością.
- Ale, widzisz ciemność spowija wszystko - nie oszukujmy się, tak po prostu jest - ale jasność ma taką wspaniałą, wkurzającą cechę - dojrzymy ją dopiero wtedy, gdy w tym mroku zatoniemy.
Popatrzyłam na Damiena i otarłam łzę z jego policzka. Powoli wstałam i zaśpiewałam ku ziemi. Nagle ku stóp Basiora wyrosła niebieska niezapominajka.
- Damien, - spojrzałam na niego z czułością - nie zapominaj kim jesteś. Nie zapominaj, że ciemność i samotność da się pokonać. Nie zapominaj, że masz mnie i możesz mi powiedzieć o wszystkim. Jeszcze raz cię proszę: nie zapominaj kim jesteś.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę naszej watahy. Jeszcze raz spojrzałam na Damiena i kiwnęłam głową. On zrobił to samo i powoli wstał.
<Damien?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)