Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 1 sierpnia 2014

Od Rafaela "Impreza w klubie cz.5" (cd. Kiiyuko)

Pobiegłem za nią.
- Trudno. Inni mogą myśleć o mnie co chcą. - pomyślałem. - Kiiyuko! Zaczekaj! - dziewczyna dalej uciekała. Zgubiłem ją w parku. - Pewnie pobiegła do pobliskiego lasu. - zmieniłem się w wilka i zacząłem węszyć. Zacząłem chodzić w kółko. Kiedy złapałem trop, ruszyłem. Było bardzo ciemno. Biegałem między drzewami, gdy nagle... - KIIYUKO!? - wadera leżała nieruchomo na ziemi. Szybko podbiegłem do niej. - Nic Ci nie jest?! Odezwij się?! - cisza. Nie wiedziałem co robić...Po chwili się ocknęła.
- Co...co się stało? - wadera podniosła głowę rozglądając się dookoła.
- Zaczęłaś płakać i uciekłaś. Nie chciałem Cię zostawić w tym stanie, więc pobiegłem za tobą. Zemdlałaś. - powiedziałem.
- Aha...a Ty to? - zapytała kręcąc głową.
- Rafael, ten gość z niebieskimi głosami. Poznaliśmy się w klubie, jeszcze dzisiaj.
- Ale, to Ty też jesteś wilkołakiem?
- No, na to wygląda. -uśmiechnąłem się.

<Kiiyuko?> 

Od Kiiyuko "Impreza w klubie cz.4" (cd. Rafael)

- Nie... Znaczy się... Ja już będę wracać do domu...
- A twoje koleżanki?
- Nie muszą wiedzieć...
- Ale... - zaczął, ale ja się rozpłakałam.
- Co się stało? - zapytał zmartwiony, lecz ja nie odpowiedziałam, tylko szlochałam dalej.
- Halo...
- Nie... Nic... Po prostu ja... Ja... Mam wrażenie że... To przeze mnie ona... Nie ma jej, rozumiesz!
- Co? - zmarszczył brwi - O kim mówisz?
- O mojej przyjaciółce! Zostawiłam ją, a teraz niedawno się dowiedziałam, że miesiąc po moim odejściu jej miejsce zamieszkania zostało całkowicie zniszczone i nie zostawiło przy życiu ani jednego wilka...
- Może przeżyła?...
- Nie! Ona nie żyje, rozumiesz?!
- Ale to nie jest twoja wina... Nic nie mogłaś na to poradzić, cokolwiek się stało...
- Ale to moja wina!... Moja... Moja... Jakbym tam została, to by wszyscy żyli... Tam było około dziesięciu tysięcy wilków!
- To naprawdę olbrzymia była ta wataha...
- To nie była wataha, tylko całe Królestwo! Największe jakie kiedykolwiek istniało! Nie mogę się już dłużej przekonywać, że dobrze jej się żyje! Jakby przeżyła, to tak bardzo chciałabym ją spotkać...
- Królestwo?
- Tak! Mój dawny dom...
- Ale...
- Nie zrozumiesz lub uznasz mnie za dziwaczkę... Jestem wilkołakiem, rozumiesz?! - wykrztusiłam przez potok łez, a potem pobiegłam w stronę wyjścia.
- Hej, wracaj! - krzyczał za mną, ale ja biegłam dalej, w stronę lasu, po drodze zmieniając się w wilka. Nie wiem, co mnie w ogóle zmusiło, żeby przychodzić tam i maskować się w tłumie ludzi. Przecież to ja jestem okropnym odmieńcem, niechcianą istotą, parszywym potworem, straszną morderczynią!...
Oddychało mi się coraz trudniej, chociaż nigdy się nie męczyłam. Pewnie to z nerwów... Potknęłam się i wywróciłam. Zrobiło mi się ciemno przed oczami: zemdlałam.

<Rafael?>

Od Rafaela "Impreza w klubie cz.3" (cd. Kiiyuko)

Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Czułem się trochę niezręcznie, bo tak na prawdę nie wiem, czemu ją wyciągnąłem na zewnątrz. Co jej powiedzieć? Przecież ledwo się znamy, nie mogę od razu wyskoczyć z pytaniem, czy poszłaby ze mną na spacer lub...RANDKĘ. Pomyślałaby, że jestem jakimś pedofilem i chcę ją zgwałcić, czy coś w tym stylu. W sumie, wychodząc z nią z budynku już wyglądałem na kogoś takiego. Patrzyłem na nią nie mogąc wykrztusić z siebie żadnego słowa.
- Eee... Przepraszam, że Cię tu zaciągnąłem. Zupełnie, jakby mnie przy tym nie było. - powiedziałem cicho.
- Nic nie szkodzi. To się czasem zdarza. - znów to niezręczne milczenie.
- Chcesz wrócić do środka?

<Kiiyuko?>

Od Dejana "Znajoma nieznajoma cz.1" (cd. chętna wadera)

 Zabłąkałem się w jakimś dziwnym zielonym lesie i za żadne skarby świata nie wiedziałem, jak stąd wyjść. Miałem co chwilę ciarki, bo wiedziałem, że wkroczyłem na teren jakieś watahy, a to oznaczało dla mnie kłopoty. Spojrzałem w bezchmurne niebo myśląc, gdzie ja do licha jestem. Byłem samotnym wilkiem poszukując przygody swojego życia. Gdy tak rozmyślałem ktoś wbiegł w mnie z takim impetem, że wpadliśmy do gęstej trawy, turlając się kilka metrów.
- Co? Ty...? - przerwała. Ja wstałem i strzepnąłem z siebie drobinki mokrej ziemi. Na chwilę rozwinąłem swoje potężne skrzydła sprawdzając czy nic im się nie stało. Gdy w końcu uniosłem swój wzrok wilczyca patrzyła na mnie nie wierząc własnym oczom. Zdziwiony spojrzałem za siebie, sprawdzając czy to może ja jestem obiektem jej zainteresowania.
- Ehem czekam na przeprosiny... - powiedziałem dość wyniosłym głosem
- Zarozumiały jak zwykle, jejku to już kupę czasu - powiedziała z uśmiechem
- Wait a second my się znamy? - spytałem zaskoczony poszukując w pamięci jakiś wskazówek
- Przypomnij sobie - zaćwierkała

<chętna wadera?>