Ten głos nie dawał mi spokoju. Cały czas błagał o pomoc.
Wróciłem do swojego małego, starego, brzydkiego domku. Wszędzie walały
się książki i zwoje. Zauważyłem, że moja nowa znajoma się obudziła.
-Czego chcesz? – zapytała zdenerwowana.
-Już ci mówiłem. Muszę pomóc twojej duszy. Tyle w temacie.
-Jak chcesz to zrobić?! Przywiązałeś mnie do krzesła! Nie sądzę żeby
udało ci się to osiągnąć – odwróciła wzrok. –A tak poza tym… Jak chcesz
to zrobić?
-Idziemy na wycieczkę do twojej głowy.
-Co?!
-Ty sama musisz sobie pomóc. Zobaczysz swoje wspomnienia… te dobre i te złe – szukałem na regałach potrzebnej mi książki.
-Nie zgadzam się.
-Tak tak – znalazłem to co było mi potrzebne. – Zaczynamy?
-NIE! – zbliżałem się do niej. Próbowała coś zrobić, jednak była
przywiązana do krzesła. Dotknąłem delikatnie ręką jej czoła. Po chwili
obydwoje staliśmy w długim korytarzu z kilkoma tysiącami drzwi. Był on
strasznie ciemny. Spróchniałe drzwi, pajęczyny w kątach, mech na
ścianach, porwana tapeta, zepsute panele… moje klimaty.
-Podoba mi się tu – uśmiechnąłem się. – No to teraz twoja kolej. Idź tam, gdzie musisz.
-A-ale ja nie wiem gdzie.
-Zapytaj swojej duszy. Przecież to potrafisz. Widzisz i rozmawiasz z duszami…
<Bella?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
poniedziałek, 24 marca 2014
Od Belli "Nowy wróg? cz.3" (Cd. Thresh)
Ja także zmieniłam się w człowieka. Próbowałam się wydostać lecz im
mocniej się szarpałam, tym bardziej łańcuch się zaciskał, skracając
przez to mój oddech. Nieznajomy przyciągał mnie do siebie dopóty dopóki
jego usta nie znalazły się przy moim uchu. W pewnym momencie odgarnął
moje włosy i wyszeptał drwiąco:
- Boisz się?
Pobladłam. Szczerze mówiąc głęboko w duszy trochę się go bałam, ale nie mogłam pozwolić, aby to zobaczył. Dalej się szarpałam lecz bezskutecznie. Facet był ode mnie wyższy o głowę. Nagle szarpnął łańcuch i stanęłam z nim oko w oko.
- Zacznijmy od początku... - powiedział przeszywając mnie wzrokiem. W jednej chwili mój oddech stał się ciężki, oczy zaszły mgłą, a nogi ugięły się pode mną... zemdlałam...
------------------------------------
Obudziłam się w obcym mi pomieszczeniu. Gdyby nie blady blask księżyca wpadający przez szpary zabitego dechami okna, panowałaby kompletna ciemność. Siedziałam przywiązana do krzesła. Czułam się, jakbym była naćpana. To uczucie nie było mi obce, ale przez tak długi czas zapomniałam jak to jest... . Byłam sama. Przynajmniej mogłam to wszystko dokładnie przemyśleć. Kim on jest? Dlaczego musiał uwziąć się na mnie? Bredził coś o jakiejś latarni...? Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do pomieszczenia wkroczył mój prześladowca. Serce zabiło mi mocniej. Cała zesztywniałam, zastanawiając się co on chce ze mną zrobić...
<Thresh? Wiem krótkie, ale kompletny brak weny...>
- Boisz się?
Pobladłam. Szczerze mówiąc głęboko w duszy trochę się go bałam, ale nie mogłam pozwolić, aby to zobaczył. Dalej się szarpałam lecz bezskutecznie. Facet był ode mnie wyższy o głowę. Nagle szarpnął łańcuch i stanęłam z nim oko w oko.
- Zacznijmy od początku... - powiedział przeszywając mnie wzrokiem. W jednej chwili mój oddech stał się ciężki, oczy zaszły mgłą, a nogi ugięły się pode mną... zemdlałam...
------------------------------------
Obudziłam się w obcym mi pomieszczeniu. Gdyby nie blady blask księżyca wpadający przez szpary zabitego dechami okna, panowałaby kompletna ciemność. Siedziałam przywiązana do krzesła. Czułam się, jakbym była naćpana. To uczucie nie było mi obce, ale przez tak długi czas zapomniałam jak to jest... . Byłam sama. Przynajmniej mogłam to wszystko dokładnie przemyśleć. Kim on jest? Dlaczego musiał uwziąć się na mnie? Bredził coś o jakiejś latarni...? Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do pomieszczenia wkroczył mój prześladowca. Serce zabiło mi mocniej. Cała zesztywniałam, zastanawiając się co on chce ze mną zrobić...
<Thresh? Wiem krótkie, ale kompletny brak weny...>
niedziela, 23 marca 2014
Cd Thresh "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.9" (cd. Kiiyuko)
-O nie, chyba zaraz się popłaczę.
Uwięziłaś mnie. Oj jak mi smutno - udawałem smutek. Spoważniałem. -
Hecarim do mnie! - krzyknąłem, a z cienia wyłonił się centaur i uderzył
dziewczynę w bok. Upadła na ziemię i upuściła moje rzeczy. Zamknąłem ją w
więzieniu. - No to chyba sobie poleżymy - powiedziałem szczęśliwy. W
odpowiedzi usłyszałem tylko warknięcie. - Hah, żartowałem. Hecarim
zdejmij to zaklęcie - po chwili byłem już wolny.
-A-ale jak to? Nikt nie może zdjąć tego zaklęcia oprócz mnie. -Jak widać Hecarim może - uśmiechnąłem się i podszedłem do moich przedmiotów. Kucnąłem i dotknąłem lekko łańcucha. Połączył się znowu w całość. Wziąłem go do rąk i spojrzałem w stronę mojego więźnia. -Myślałaś, że mnie tak łatwo pokonasz? -Tak. -Okej. Ja sobie teraz pójdę. Wrócę do ciebie za kilka tygodni, lat, wieków... -Nie taka była umowa - wrzasnęła. -No właśnie. Gdybyś się nie szarpała, to było by o wiele łatwiej - ruszyłem w stronę przejścia. <Kiiyuko, nie ma tak łatwo. Teraz mnie błagaj o przebaczenie.> |
||
sobota, 22 marca 2014
Cd. Kiiyuko "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.8" (cd. Thresh)
- Wrrrr... - warknęłam i odwróciłam się gwałtownie w jego stronę - Wiesz co?! Jesteś strasznym DEBILEM i NIE MASZ PRAWA mi rozkazywać!
- Bo co? - wyszczerzył się do mnie
- Jeszcze chwila i naprawdę nie ręczę za siebie!
- Nie więc jestem gotów - nie tracił wciąż dobrego humoru. Po chwili spoważniał i patrzył na mnie z trwogą. Nie obchodziło mnie, dlaczego. Nagle te jego ŻAŁOSNE łańcuchy rozerwały się na kawałki, ponieważ szarpnęłam za jeden z nich z szaleńczym śmiechem. Nadal zastanawiał się co się stało. Dobrze mu tak. Zaatakowałam go wielką kulą energii, która już się wyrywała w jego stronę, żeby przerobić jego ciało w drobne kawałeczki. NIESTETY tylko miał trochę poparzone ciało i skaleczone w kilku miejscach. Chciał uciec, lecz użyłam zaklęcia, dzięki któremu nie mógł się nawet poruszyć. A w sumie to nawet dobrze, że przeżył bo
- Nie skończyłam jeszcze zabawy, kochany! - wrzasnęłam i czułam jak źrenice moich oczu pomniejszają się. Nareszcie pokażę mu kto tutaj rządzi. Wyrwałam mu z dłoni tą jego kosę z latarenką i zaczęłam ją oglądać
- Hm... Do czego to może służyć?... - powiedziałam z szyderczym uśmiechem
- Zostaw to - syknął
- Teraz to ja jestem Panią - mówiąc to machnęłam w stronę jakiegoś przestraszonego króliczka tą jego zabaweczką. Zwierzątko zniknęło.
- Zaczyna mi się to podobać - powiedziałam z wrednym uśmieszkiem. Wtedy przejrzałam się w przedmiocie, którym miałam w ręce. Wyglądałam trochę inaczej: miałam czarne włosy do ramion z czerwonym pasemkiem włosów; srebrną zbroję, która wydawała się ciężka i niewygodna, lecz była lekka i wygodna. Podobał mi się mój nowy wygląd. Następnie popatrzyłam w stronę mojego więźnia. Nie miałam zamiaru go na razie wypuszczać.
- Bo co? - wyszczerzył się do mnie
- Jeszcze chwila i naprawdę nie ręczę za siebie!
- Nie więc jestem gotów - nie tracił wciąż dobrego humoru. Po chwili spoważniał i patrzył na mnie z trwogą. Nie obchodziło mnie, dlaczego. Nagle te jego ŻAŁOSNE łańcuchy rozerwały się na kawałki, ponieważ szarpnęłam za jeden z nich z szaleńczym śmiechem. Nadal zastanawiał się co się stało. Dobrze mu tak. Zaatakowałam go wielką kulą energii, która już się wyrywała w jego stronę, żeby przerobić jego ciało w drobne kawałeczki. NIESTETY tylko miał trochę poparzone ciało i skaleczone w kilku miejscach. Chciał uciec, lecz użyłam zaklęcia, dzięki któremu nie mógł się nawet poruszyć. A w sumie to nawet dobrze, że przeżył bo
- Nie skończyłam jeszcze zabawy, kochany! - wrzasnęłam i czułam jak źrenice moich oczu pomniejszają się. Nareszcie pokażę mu kto tutaj rządzi. Wyrwałam mu z dłoni tą jego kosę z latarenką i zaczęłam ją oglądać
- Hm... Do czego to może służyć?... - powiedziałam z szyderczym uśmiechem
- Zostaw to - syknął
- Teraz to ja jestem Panią - mówiąc to machnęłam w stronę jakiegoś przestraszonego króliczka tą jego zabaweczką. Zwierzątko zniknęło.
- Zaczyna mi się to podobać - powiedziałam z wrednym uśmieszkiem. Wtedy przejrzałam się w przedmiocie, którym miałam w ręce. Wyglądałam trochę inaczej: miałam czarne włosy do ramion z czerwonym pasemkiem włosów; srebrną zbroję, która wydawała się ciężka i niewygodna, lecz była lekka i wygodna. Podobał mi się mój nowy wygląd. Następnie popatrzyłam w stronę mojego więźnia. Nie miałam zamiaru go na razie wypuszczać.
<Thresh? Pamiętaj, nie możesz się ruszyć, ani przerwać zaklęcia>
Subskrybuj:
Posty (Atom)