Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 8 stycznia 2017

Od Zirael "Nowonarodzona" cz. 7 (c.d. Miniru)

Wrzesień 2018 r.
Wrześniowe, ciepłe powietrze zawitało do mojej jaskini, niosąc ze sobą dźwięki ptaków i innych zwierząt leśnych. Było wcześnie rano, ale obudziłam się z niespokojnego snu. Czyżby poczucie winy dało o sobie znać? W prawdzie chciałam być dobrą i lojalną przyjaciółką, niezawodną. Niestety wyszło jak wyszło i Ziri po raz kolejny zepsuła sprawę.
Wyszłam z jaskini i postanowiłam się rozejrzeć. Wszystko wydawało się w porządku, jedynie wilki zwykle polujące na zające, spacerujące do wodopoju albo wykonujące swoje profesje, musiały jeszcze spać. Nic w tym dziwnego, skoro nawet słońce jeszcze nie wzeszło. Było wyjątkowo ciepło nawet jak na wrzesień, który w końcu nie był najzimniejszym miesiącem. Zima która ma niedługo nadejść, będzie prawdopodobnie łaskawa. Jednak w powietrzu unosiła się niespokojna woń. Postanowiłam zakraść się pod inne jaskinie. Nie zamierzałam zaglądać do środka a tym bardziej wchodzić. Z brzuchem przy ziemi, kroczek za kroczkiem przemieszczałam się do kolejnych jaskiń i nasłuchiwałam. Zwykle witały mnie tylko odgłosy chrapania, ciche pomruki albo szelest, kiedy wilk przewracał się na drugi bok. Kiedy została mi tylko Miniru, do której jaskini najbardziej bałam się wejść, poczułam ściśnięcie w żołądku. Zawołałam najpierw, ale odpowiedziała mi cisza. Weszłam do środka i zauważyłam waderę na środku jaskini, dygoczącą i zlaną potem. Podbiegłam do niej i próbowałam obudzić, ale zrezygnowałam z tego zauważywszy, że nie przynosi to efektu. Miniru co jakiś czas wypowiadała jakieś pojedyncze słowa jak zjawy czy luram, co tylko sprawiało, że zamartwiałam się coraz bardziej. Powtarzała również opętańczo Ziri... A jednak z naszej znajomości nie wynikało nic dobrego. Nie wiedziałam czy mam pójść po Astrid, ponieważ ostatecznie to był tylko sen, nieważne jak potworny by nie był raczej nie zagrażał jej życiu. Albo sama chciałam w to wierzyć. Słońce zdążyło już wzejść wysoko, a na zewnątrz dały się słyszeć odgłosy obudzonych wilków. W końcu Miniru zerwała się na równe łapy oddychając głęboko i rozglądając machając pyskiem we wszystkie strony. Czując niesamowitą ulgę, wstałam usiadłam naprzeciwko wadery i powiedziałam miłym, ale może za bardzo stanowczym tonem:
- Teraz powiesz mi wszystko o zjawach, o bestiach, o luram cokolwiek to znaczy, o twoich przebarwieniach, o naszyjniku, o runach i o - zawahałam się przez sekundę - twoich bliznach. - wadera wzdrygnęła się.
Nie chciałam, żeby to zabrzmiało jak rozkaz, raczej byłam strasznie zmartwiona i zła, że mi nie powiedziała o swoich problemach, ale może byłam już zbyt zmęczona, żeby być miła.

<Miniru? Mam nadzieję że Cię zaskoczyłam :)>

Uwagi: Brak kilku przecinków.

sobota, 7 stycznia 2017

Od Shiryu "Czyżby zapomniany" cz. 1 (cd. chętny)

 Wrzesień 2018 r.
Było grubo po południu, a ja nadal spałem. Coś usiadło mi na nosie, budząc mnie.
- Ał! - bąknąłem - jak ja nienawidzę tych robali.
Rozciągnąłem się leniwie. Miałem już podnieść głowę, ale zawsze muszę coś zrobić nie tak. Łóżko nad biblioteczką jest złym pomysłem. Książki spadły mi na głowę. Jednak jednej z wypożyczonych wcześniej książek z biblioteki watahy wypadła notatka. Nigdy nie czytałem takiej książki to cud. Myślałem że przeczytałem wszystkie książki o geografii, taktyce i mitologii. Notatki były niespotykane. Opisano w niej mikstury oraz rzeczy gdzie można znaleźć. Gdy rozłożyłem mapę. Były tam zakątki watahy, których jeszcze nie znałem. Notki mówiły coś o kilku miejscach. Jezioro Zapomnienia. Coś mi to mówiło. Zapakowałam mapę, notatki i kilka buteleczek. Dodatkowo zabrałem coś na ząb, wodę i truchtem wybiegłem z jaskini. Starałem się by nikt mnie nie widział. Nie dość, że zostawiłem niezły harmider w domu, to miałem wrażenie, że czegoś nie wziąłem. Podążałem drogą do jeziora.
~Dwa tygodnie później~
Dotarłem na miejsce. W oczy rzuciło mi się krystalicznie czyste jezioro. Pływały w nim ryby o różnokolorowych umaszczeniach. Ich długie ogony i grzbiety przebłyskiwały lekko zielnym światłem. Obok jeziora z różnorodnymi stworzeniami rosły kwiaty. Kwiaty te przypominały połączenie irysów z lilią. Każdy z kwiatów miał przepiękną barwę od pomarańczowo-czerwonych do różowo-żółtych oraz niebiesko-białych. W zasięgu wzorku ujrzałem też kryształy o różowych i niebieskich odcieniach. Miejsce było tak piękne, że kto nie znał tego miejsca nie mógł do głowy przypuść myśli, że ten raj na ziemi jest nie tak niebezpieczny. Zebrałem kwiaty i wsadziłem je w podłużne butelki, wypełniając ja trochę wodą z brzegu jeziora. Tą samą metodą wziąłem napełniłem buteleczkę do połowy. Coś, właściwie ktoś stał na drugim końcu jeziora. Widziałem kontur wilka. Trochę się wzdrygnąłem. Jezioro jest oddalone od kilkanaście jak nie kilkadziesiąt kilometrów. Spojrzenie tajemniczego wilka i moje spotkały się. Postanowiłem schować się i zamienić się w ptaka by zobaczyć z bliska kim jest ten wilk. Jak postanowiłem, tak się i stało. Podleciałem szybko do wilka. Niestety zaczął na mnie polować, więc nie mogłem się przyjrzeć, w dodatku była noc. Nie chciałem ryzykować, więc wbiegłem tutejszej jaskini. Byłem na tyle zmęczony, że gdy coś przegryzłem, od razu położyłem się spać.
<Czy ktoś zauważył moje zniknięcie>

Uwagi: Zapomniałaś o dacie. SPACJE STAWIAMY ZA ZNAKIEM INTERPUNKCYJNYM, A CUDZYSŁOWIE NIE TWORZYMY ZA POMOCĄ PRZECINKÓW! Nie zapominaj o tych Spacjach przy wypowiedziach. Przecinki. Niektóre zdania nie miały kompletnie sensu. Późniejsze są nawet aż za długie. Powtórzenia. "Jezioro Zapomnienia" to nazwa miejsca! Radziłabym czytać op. przed wysłaniem.
Ogólnie czytając miałam niezłego "mindfucka", gdyż działy się rzeczy tak chaotyczne, że aż niezrozumiałe. Kilka przykładów:
- Biblioteczka była POD łóżkiem, a i tak książki spadły mu na głowę.
- Była mowa o notatce z zapiskami na temat mikstur, a tu nagle mamy mapę.
- Co mają mikstury do mitologii, geografii i taktyki?
- Jaskinia a dom to niekoniecznie synonimy.
- Kilkadziesiąt kilometrów, powiadasz? Patrząc na zdjęcie z Jeziorem Zapomnienia daję mu jakieś 100 m średnicy.
- Według Ciebie wilki te stały oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów (swoją drogą kilkadziesiąt kilometrów to może być przykładowo tyle), a i tak Shiryu dostrzegł drugiego wilka (jak? Lornetki w oczach?), on jego również, więc musiał dostrzec jego przemianę, ale i tak na niego polował.
- W Twoich op. pojawia się schemat akcji, następnie jak nigdy niby nic jedzenia czegoś i pójścia spać.

piątek, 6 stycznia 2017

Od Aokigahary "To coś" cz. 3

Po zjedzeniu zdobyczy nie wiedziałam co robić. Może odwiedzić Hitam... Chwila. Jeżeli to był sen to znaczy że... Że on nie istnieje. Zaczęło mnie irytować to, że widzę świat na beżowo-niebiesko. Może to jakaś choroba? Lepiej będzie, jak pójdę się zapytać lekarza. Może spotkam jakiegoś wilka... Poszłam w stronę Zielonego Lasu. Cóż, teraz nazwałabym go beżowym borem... Byłam w centrum watahy, a i tak nie znalazłam żadnej żywej duszy. Spojrzałam na słońce i ustaliłam w którym kierunku muszę iść. Poszłam tam gdzie, jak "obliczyłam", powinnam iść. Wszędzie było cicho. Nawet śpiewu ptaków nie słychać. Wyszłam z lasu, wchodząc na piękną, Wrzosową Łąkę. Tak jak wcześniej, nikogo tu nie było. Przedzierałam się przez wrzosy. Jedyne co potrafiłam usłyszeć to szelest kwiatów i wiatr. Czułam się samotna, jakby wszystkich gdzieś wcięło... Na horyzoncie zobaczyłam Górę. Jestem już blisko. Kiedy zobaczyłam zarysy jaskini, którą powinien być szpital, przyśpieszyłam w kroku. Weszłam do niej, jednak nikogo tam nie było.
- Jest tu kto? - Zapytałam tym samym przerywając cisze, jednak nikt się nie odezwał - Halo? - zapytałam jeszcze raz. To samo. Zawiedziona położyłam uszy i zaczęłam chodzić po jaskini. A co jak poszli szukać nowych terenów? Ta wizja mnie przerażała. Weszłam w miejsce gdzie powinni siedzieć lekarze. Rozejrzałam się. Zamarłam. W ciemnym rogu zobaczyłam dziwną postać. To była postać z mojego snu... Wpatrywała się we mnie swoimi czarnymi oczyma. Czułam strach.
- Cz-czego chcesz? - zapytałam cicho, ledwo wymawiając wyrazy. Nie odpowiedział. To było straszne... Zjeżyłam się, a to coś rozpłynęło się w powietrzu. Mimo tego że znikło, czułam jak coś mnie obserwuje. Skala mojego strachu sięgnęła zenitu. Pisnęłam i wybiegłam z jaskini, o mało co się nie potykając o własne łapy. Pobiegłam naprzód, nie zwracając uwagi gdzie biegnę. Byleby od wilczego szpitalu. Nawet nie zwróciłam uwagi na to że przebiegłam już całą Wrzosową Łąkę. Biegłam pomiędzy drzewami w Zielonym lesie, aż dotarłam do... Do strasznego miejsca. Czyli cmentarza. Zwolniłam do kłusu. Mój oddech był szybki, a łapy bolały. Czułam jakby zaraz moje małe serduszko miało wyskoczyć z klatki piersiowej. Położyłam się obok dużego grobu. Na tabliczce były jakieś literki, których nie potrafiłam rozczytać. Nie ma co się dziwić. Jeszcze nie mam ośmiu miesięcy i nie mogę chodzić do szkoły... Bardzo i to bardzo chcę się nauczyć czytać i pisać. Chociaż i tak po ukończeniu tego wieku najpierw będę musiała uczyć się czytać... Skuliłam się w kulkę i zamknęłam ślepia. Wiem że jest południe i taki szczeniak jak ja powinien ganiać i się bawić na łące... Ale jak mam być radosna gdy nikogo tu nie ma? Tylko jakieś przerażające widmo, które chyba jest niemową... Czułam jak letnie słońce grzeje moją sierść. Jest tak miło...

- Halo? - Ze snu wyrwał mnie wilczy głos. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam ciemnoszarego wilka, odznaczającego się pomarańczowymi przebarwieniami. Chwila... Czy ja widzę kolory inne niż niebieski i beżowy?!
- Tak? - Zapytałam zaspanym głosem, tym samym siadając.
- Czemu spałaś obok grobu? - Dopiero teraz wszystko mi się przypomniało...
- Przepraszam... Byłam zmęczona - odpowiedziałam.

C.D.N

Uwagi: Ponowny brak daty. Pisz dłuższe op., inaczej kolejne jak zwykle połączę w jedno. Ile razy mam powtarzać, że Zielony Las, Wrzosowa Łąka i Góra to nazwa miejsca? "Naprzód" piszemy razem, a "nie ma" osobno.

Od Aokigahary "To coś" cz.2

Sierpień 2018 r.
Nagle jedna z wader spojrzała na mnie z ukosu. Przestraszyłam się i odwróciłam od nich wzrok, jednak instynktownie zerknęłam w ich stronę. Wadera powiadomiła resztę o mojej obecności. Patrzeli na mnie. Poczułam uczucie jakby milion motyli właśnie urządzało sobie wyścigi w moim brzuszku. Napięłam się, spoglądając w tafle wody. Przestałam pić i jak by nigdy nic odwróciłam się. Chciałam być jak najdalej od nich. Trochę to dziwne. Grupka wilków rozmawiająca w środku nocy na polanie...
Wróciłam do jaskini, jednak nie miałam zamiaru spać. Bałam się. Weszłam do swojego siedliska. Rozejrzałam się za czymś, czym mogłabym się zająć. A może tak coś narysować? Ścian jest dużo na tych terenach, a jeszcze jaskinie w mojej rodzinnej watasze. Usiadłam przed pierwszym lepszym kamieniem, w pysk chwyciłam kredę i zaczęłam coś rysować. Kreśliłam na ślepo. Byłam zbyt spanikowana wcześniejszymi wydarzeniami że nie mogłam za nic się skupić. Po paru minutach skończyłam "rysować" i spojrzałam na swoje bazgroły. Z wrażenia puściłam kredę, a ona złamała się w pół. Rysunek przedstawiał roślinę, w którą wpadłam podczas zabawy z Hitam. Wyglądała przerażająco. Nie chciałam na to patrzeć. Zaczęłam marnych prób usunięcia malowidła. Za nic nie dało się zmyć. Muszę to czymś zakryć... Lecz nie mam czym. Może znajdę jakieś futro lub szmatę na terenach watahy?
Już miałam wychodzić gdy przypomniałam sobie o dzisiejszym zdarzeniu. Czy na prawdę powinnam tam iść? Ale to chyba lepsze niż patrzenie na to coś przez całą noc... Wyszłam.
***
Co się stało? Wszędzie ciemność. Głowa mnie boli. Nie mogę się ruszyć. Widzę... Widzę światło... Co się dzieje? Chcę biec. Chcę uciekać. Chcę piszczeć. Chcę krzyczeć, ale... Nie mogę.
***
Otworzyłam oczy. Czułam się, jak bym była poturbowana przez tuzin jeleni. Byłam w własnej jaskini. Jednak to tylko sen... Odetchnęłam z ulgą. Malowidła na ścianie nie było, co utwierdzało moje stwierdzenie że tylko śniłam. Wstałam i wyszłam z jaskini. Poszłam w stronę wodopoju. Coś mi tu nie grało. Dlaczego widziałam wszystko na beżowo? No prawie. Jedynym innym kolorem był błękit nieba... Wokół nie było żadnej żywej duszy, co było dosyć dziwne. Było ciszej niż zwykle. Zatrzymałam się obok wodopoju i zaczęłam pić. Nadal nikogo nie widziałam. A może to jest sen? Tylko wtedy jak wytłumaczyć to, że nie pamiętam niczego po wyjściu z jaskini... Zbyt skomplikowane na mój szczenięcy móżdżek... Nagle w wodzie zauważyłam rybę. Czułam głód, więc wpadłam na pomysł by ją upolować. Męczyłam się z nią bardzo długo, aż w końcu udało mi się ją złapać. Była pyszna. Moja pierwsza zdobycz...

C.D.N

Uwagi: Zapomniałaś o dacie. Nie "z ukosu", tylko "z ukosa". Niektóre zdania są źle sformułowane. Przed "że" w większości przypadków stawia się przecinek.