Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 3 listopada 2016

Od Yuki "Wygnanie" cz. 3

Luty 2018 r.
Ta skrzynka, w której siedziałam zatrzymała się. Ludzie siedzący przede mną wysiedli. Dziewczynka wysiadła, ciągnąc tym samym mnie za szyję. Niech tylko mnie spuszczą z tego sznura, a pognam do lasu. Zobaczyłam kawałek ziemi ogrodzony jakimś płotem. Na środku terenu był budynek. Furtka została otworzona, ludzie weszli. Poszłam niechętnie za nimi. Zwiesiłam głowę. Szłam tak, gdy nagle poczułam, że ludzie nie idą. Popatrzałam bez zainteresowania do tyłu. Człowiek podszedł do mnie i kucnął. Nie była to tamta przeklęta dziewczynka, tylko jakiś facet. Przypiął mi coś do obroży i odczepił sznurek. Poczułam, że jestem wolna. Rozciągnęłam się i zaczęłam oglądać teren w kłusie. Gdy tak szłam, nagle poczułam inną woń. Był to pies. Brakowało jeszcze kundla... Usłyszałam ludzki głos. Powtarzał to samo słowo. Katy? Czy jakoś tak. Zignorowałam to i dalej obchodziłam teren. Nagle usłyszałam ludzki głos z tyłu mnie. Odwróciłam łeb. Człowiek patrzał na mnie i dawał gest bym do niego przyszła. Może małe psoty? Zobaczymy jacy są zwinni... Ruszyłam wolnym biegiem wokół niego. Co chwilę przyśpieszałam. Patrzał na mnie zaniepokojony. Uśmiechnęłam się diabolicznie. Gdy byłam wystarczająco rozpędzona skoczyłam na niego, tym samym go przewracając. Przerażony krzyknął. Podkurczył nogi i zasłonił swoją twarz. Pokazałam mu kły w uśmiechu godnym demona i "zeszłam" z niego. Nie chcę go zabić. Przecież zabawek się ot tak nie psuje. Zobaczyłam, że ludzie z jego stada patrzeli na mnie zdziwieni. Ciekawa jestem jak dużo widzieli. Poczułam uderzenie w łeb i pociągnięcie za obrożę. Zawarczałam na niego. Przecież to była zabawa... Pociągnął mnie aż do wrót budynku. Weszłam niechętnie do środka. Poczułam nagłe ciepło. Usłyszałam szczekanie. Rozejrzałam się. Zobaczyłam psiura biegnącego w moją stronę. Merdał ogonem. Zatrzymał się obok mnie i zaczął wąchać.
- A może najpierw tak byś się przywitał?- zapytałam wkurzona.
- To ty mówisz?! - zdziwił się kundel
- Tak, jak reszta wilków- zamurowało go
- Jesteś wilkiem?
- Magicznym - odrzekłam
- Pokaż mi jeden czar - zaczął błagać.
- Nie- odmówiłam
- Dlaczego? - zasmucił się
- Bo nie chcę, by ludzie to widzieli - zaczął błagać. Był tak irytujący jak Nirvaren...
- No proszę - mój gniew sięgał zenitu... Walnęłam go w policzek łapą, tak że miał na pysku zadrapanie. Zapiszczał.
- Nie, koniec i kropka - podkulił ogon i położył uszy wzdłuż ciała
- Dlaczego mnie zbiłaś? - powiedział cicho
- To cię bolało? - zaśmiałam się - W dziczy nie przetrwałbyś tygodnia!
- A jak jest w dziczy? - zapytał

C.D.N

Uwagi: "Bezinteresownie" nie znaczy tego, co "bez zainteresowania"! Mnóstwo powtórzeń. Nadal wypowiedzi. Nie możesz w końcu łaskawie zapytać o co chodzi, albo sama to zaobserwować? Przed "że" stawiamy przecinek. Kończ akapity kropką.

środa, 2 listopada 2016

Podsumowanie października

Podobno moje kazania już stały się legendarne, więc nie odpuszczę tym razem.
Wyniki ankiety:
Aż 14% członków (lub gości) WMW nie czyta wcale książek, co jest zdecydowanie złym podejściem. Chcąc dobrze tworzyć, powinno się czytać przez tyle samo czasu, co pisać. 5% czyta jedną na miesiąc, co raczej też jest raczej za mało. 41% czyta od 2 do 5 na miesiąc, co już jest w miarę dobrym wynikiem. Dalej: 17% (w tym ja) 5-10 książek przynajmniej 300-stronnicowych, 2% od 10 do 15, 2% od 15 do 20, a 15% powyżej 20. Jakoś nie chce mi się w to ostatnie wierzyć, bo takie osoby musiałyby codziennie czytać (prawie) całą jedną książę, a chociażby przez szkołę nie jest to do końca możliwe.

Przechodząc do spraw WMW samego w sobie: 19 postów, z czego 2 są administracyjne, co daje raptem 17 op. Dla porównania możecie zerknąć w poprzednie lata. Niby jest już lepiej, ale wciąż to nie to, na co czekam. W duchu dopingowałam Was, abyście dali radę dociągnąć do 20... niewiele co prawda brakowało, ale jednak.
Usunęłam dopiero w tym miesiącu festyn. Mam nadzieję, że dociągniemy do 5-tych urodzin WMW, by ten mógł powrócić, a Wy ponownie korzystać z bonusów, które dawał.
Ponadto w październiku jak widzicie odpadło dość sporo osób... Może i wolę mieć 10 członków, ale aktywnych, lecz z taką ilością ludzi trudno o naprawdę dobrą aktywność, nawet jeśli Yuko obiecywała, że zaspami (w co nie wątpię) stronę op. Może jej pomożecie? Chociażby ze względu na to, że jak już niektórzy wiedzą - w listopadzie nie będę pisać op. 
Los WMW jest teraz wyłącznie w Waszych rękach.
PROSZĘ O UZUPEŁNIENIE DZIAŁU "HISTORIA PO DOŁĄCZENIU" W FORMULARZACH WILKÓW! ZA ZROBIENIE TEGO OTRZYMUJECIE PO 5 SG!
UWAGA! OD TERAZ NA POCZĄTKU KAŻDEGO OP. NALEŻY PISAĆ MIESIĄC ORAZ ROK, W KTÓRYM TOCZY SIĘ AKCJA OPOWIADANIA! W TEN SPOSÓB BĘDZIE NAM ŁATWIEJ UNIKNĄĆ POMYŁEK ZWIĄZANYCH Z PORAMI ROKU!
 P.S. Przepraszam za to chaotyczne przemówienie, ale resztki "weny" wykorzystałam w ostatnich dniach na ostatnie październikowe op.

Ponadto zapraszam do korzystania z zapoznania oraz innych przygód. Przypominam również o konkursach.

Wilki, które brały czynny udział w pełnionym stanowisku:
RADA ŻYWIOŁÓW
Obecni na zebraniu: -
Kto napisał op.: -

POLOWANIA
Rano: -
Popołudnie: -
Wieczór: -

SZPITAL
Kto napisał op.: -

WOJSKO I PATROL
Kto napisał op.: -

ROZRYWKOWE I INNE
Kto napisał op.: - 

SZKOŁA
Kto napisał op. (z nauczycieli): -

*****************************
Leniwe Alfy:
Kiiyuko: 0 (+0 = 0)
Suzanna: 1 (+1 = 2)
---------------------------------------------
Mizuki: 4 (+0 = 4) <-- Beta
Renethrain: 2 (+2 = 4) <--- Gamma
Yuki: 3 (+0 = 3) <--- Delta
Valka: 1 (+0 = 1)
Kirke: 1 (+0 = 1)
Astrid: 1 (+0 = 1)
Sohara: 1 (+0 = 1)
Sarah: 1 (+0 = 1)
Moone: 1
Miniru: 0 (+1 = 1)

Kai: 0 (+1 = 1)
Serill: 0 (+0 = 0)
Nirvaren: 0 (+0 = 0)
Kazuma: 0 (+0 = 0)

Za zostanie Betą dostaje się 15 SG i 40 pkt., Gammą 10 SG i 30 pkt., a Deltą 5 SG i 20 pkt.

Okres próbny ukończyli:
Moone: 1 (1)

Skreślone są te, które nie przeszły. Wilki, które napisały poniżej 3 op. i są dość długo na watasze zostają wyrzucone, a te mające powyżej 4 op. są już pełnoprawnymi członkami. Zaznaczone na fioletowo mają drugą szansę.
Tak, ilość napisanych op. podczas okresu próbnego też ma znaczenie! 

Dodaję po 6 pkt. umiejętności i 3 pkt. mocy każdemu wilkowi (jak to zawsze czynię po podsumowaniu) za kolejny miesiąc członkostwa. 

Od Yuki 'Wygnanie" cz. 2

Po chwili usłyszałam dziwne odgłosy i zobaczyłam, że coś miga na czerwono-niebiesko. Zabije tego człowieka za to, że zawołał swoje stado... Zobaczyłam innego osobnika tego przeklętego gatunku ubranego w niebieskie ubranie. Zaczął rozmawiać z tym debilem... Po chwili poczułam, że ktoś mnie podnosi. Zawarczałam. Nie chcę, by mi pomagali, tymi swoimi amatorskimi technikami. Jednak mnie podniósł. Zobaczyłam jego okropną mordę... Położył mnie na jakiejś szmacie. Po ich gatunku myślałam, że mogą podnieść więcej... A nawet nie mogą podnieść czterdziestokilogramowej wadery. Zostałam zawieziona do ich terenu.
Położyli mnie na jakimś stole i wstrzyknęli jakąś miksturę. Położyli mi na twarzy jakąś szmatę i zawiązali łapy. Po chwili poczułam, że się rozluźniam. Poczułam, że ucinają mi sierść. Jak ja będę wyglądać?! Zaczęłam się szarpać. Nagle poczułam, że trzymają mnie, bym się nie wierciła. Zabije ich, jak mnie całą zgolą... Poczułam jak wyjmują mi szkło z ciała. Musieli golić moją cenną sierść?! Jest zima, nie przeżyje z gołym plackiem... A raczej będzie mi zimno... Nagle mnie puścili i zdjęli szmatę z głowy. Jakaś baba założyła mi coś na pysk. Próbowałam go otworzyć, na marne... Podnieśli mnie i zaczęli... Myć. Użyli jeszcze czegoś co śmierdziało chemią. Po chwili włożyli mnie do jakiejś klatki. Nalali do miski wody i wrzucili kawał mięsa. Myślą, że się najem takim czymś? Poszłam w jak najciemniejszy kąt i położyłam się spać.
Usłyszałam otwieranie klatki. Otworzyłam ślepia. Człowiek do mnie podszedł i kucnął. Dopiero teraz zorientowałam się, że mam coś na szyi. Więc teraz będę waszym kundlem? W snach. Odwróciłam się, ale i tak poczułam, że ciągnie mnie za szyję. Poczułam nagłe szarpnięcie. Bez zainteresowania spojrzałam na człowieka. Że niby mam z nim iść? Pociągnął jeszcze raz, drugi, trzeci i czwarty. Wnerwiona tym w końcu wstałam. Ruszyłam wolnym krokiem za człowiekiem. Poprowadził mnie wzdłuż korytarza. Patrzałam na te wszystkie kundle z pogardą. Są tak słabe, że potrzebują pomocy ludzi. Gdy wychodziliśmy z korytarza, zobaczyłam grupkę ludzi patrzącą się na mnie. Człowiek podał małemu człowiekowi sznurek, który był podczepiony do obroży. Podbiegł do mnie i zaczął głaskać po głowie. Zawarczałam, ale ona to zignorowała. Zaraz jej ugryzę tą zniekształconą łapę. Podeszła bliżej i... Przytuliła mnie. Za dużo sobie pozwala ta baba. Spróbowałam ją ugryźć, ale jedyne co zrobiłam, to chwyciłam lekko jej ubranie. Zaśmiała się i chwyciła mój pysk. Zdziwiło mnie to. Otworzyłam pysk, by dać jej znak, by puściła. Bluzka się odczepiła od kła, a ona puściła mój pysk. Wstała i poszła z innymi ludźmi, tym samym ciągnąc mnie. Czy na serio myślą, że ja będę ich kundlem?! Wsadzili mnie do skrzynki i odjechali. Ta sama baba ciągle mnie tuliła i głaskała. Zaraz nerwicy przez nią dostanę...

C.D.N

Uwagi: "Czterdziestokilogramowej" - wagi tego rodzaju zapisujemy razem. Podkreśla je na czerwono dlatego, że przecież żaden słownik nie ma wgranej nieskończonej ilości liczb we wszystkich możliwych odmianach. "Kont" (konto), a "kąt" (kąty) to dwa różne słowa. "Bezinteresownie" nie znaczy tego samego, co "bez zainteresowania"!

Od Yuki "Wygnanie" cz. 1

Następny dzień w tym zadupiu... Nie mogę po prostu zapaść w śpiączkę? Najlepiej taką cztero i pół miesięczną. Ciekawe, co Nirvaren teraz porabia... Może ma teraz nowego opiekuna? Na przykład tą Miniru... A może czeka na nowego opiekuna... A co jeśli coś mu się stało? Po co się zamartwiasz? Przecież i tak wiesz, że wataha jest o wiele szczęśliwsza bez takiej psycholki, jak ty... Nie ma się co użalać... Wstałam i się otrzepałam. W brzuchu zaburczało mi. Nie jadłam od około paru dni... Dziś muszę coś upolować, a raczej odnaleźć jakieś resztki... Tu jest chyba teren tych stworów... Może powinnam raz się zbuntować? Ale potrzebuję siły... A aby mieć siłę potrzeba dobrego jedzenia. Muszę coś upolować, tak by oni mi tego nie ukradli.
Wyszłam z jaskini i zaczęłam poszukiwać zdobycz. Po chwili wyczułam królika. Spał pod pierzynką z liści przykrytą śniegiem. Zauważyłam lekki pagórek. Obejrzałam się. Wokół mnie nie było nikogo. Widziałam jak lisy polują. Wykorzystałam ich strategię. Odbiłam się od ziemi i wylądowałam pyskiem w śniegu. Ku mojemu zdziwieniu poczułam puchate zwierzę. Chwyciłam je i obejrzałam się. Nagle zobaczyłam, że parę metrów ode mnie stoi grupka tych przeklętych stworzeń. A sami polować nie umieją... Popatrzałam na nie groźnie i zaczęłam biec do swojej kryjówki. Usłyszałam, że za mną biegną. Odwróciłam głowę i to co zobaczyłam było straszne, jak dla mnie. Były parę metrów ode mnie. Zobaczyłam wejście do mojej nory. Gdy już wskakiwałam do kryjówki, poczułam lekkie uszczypnięcie w ogon. Spadłam na skały. Popatrzałam do góry. Stworzenia próbowały się tutaj dostać, ale były za duże.
- UPOLUJCIE SOBIE COŚ SAMI!!! - krzyknęłam na nich. Zasyczały. Zaczęłam jeść królika. W końcu normalne mięso... Delektowałam się mięsem i nawet się nie zorientowałam, kiedy stworzenia odeszły. Zjadłam połowę królika. Resztę zachowałam na później. Od czasu wygnania zjadłam coś porządnego...
Może jakiś mały trening? W sumie nie chcę powrócić do watahy jako słabsza... Mam energię by upolować coś. Chcę mieć zapas, by później nie polować. Wyszłam z nory. Obejrzałam się. Nagle zobaczyłam ich się czających. Czemu na mnie się uwzięły? Zaczęły biec w moją stronę. A będę rebeliantką. A co mi tam. I tak mnie nie zabiją. Uśmiechnęłam się i nastawiłam do uniku. Pierwszy osobnik skoczył na mnie. Siła uderzenia poturlała nas. Próbował mnie ugryźć. Kopnęłam go tylnymi nogami w brzuch. Poleciał na pobliskie drzewo. Poczułam wbijające się kły w moją skórę. Odwróciłam głowę i zobaczyłam innego osobnika gryzącego mnie w słabiznę lewej nogi. Przez ból noga odmówiła posłuszeństwa i spadłam. Istota zaczęła wgryzać się coraz głębiej. Zaczęłam drapać to coś, by przestało. Wygięłam się, tak że zdołałam ugryźć jego ucho i mocno szarpnąć. Zwierze ryknęło i puściło moją nogę. Zaczęła się regenerować. Puściłam ucho.
Przeteleportowałam się, tak że byłam nad stworzeniem. Spadłam na jego grzbiet i wgryzłam się w jego kark. Istota stanęła dęba i przewróciła się na grzbiet. Czując ogromny ciężar puściłam jego kark. Zmaterializowałam się nad nim i zaczęłam gryźć jego krtań. Poczułam metaliczny smak krwi. Istota zaczęła kopać mnie w klatkę piersiową. Po chwili przestała. Reszta popatrzała na nią ze strachem. Puściłam martwe stworzenie. Gdy popatrzałam na resztę, nie widziałam w ich oczach chęci zemsty. Widziałam strach. Zawarczałam, tym samym pokazując okrwawione kły. Stały jak słupy soli. Zaczęłam biec w ich stronę, a one uciekły. Zatrzymałam się i wróciłam do martwego zwierzęcia. Ciekawe jak smakuje. Chwyciłam jego kopyto w pysk i przeteleportowałam się do jaskini. Tam gdzie leżała połowa królika, pozostawiłam to ciało.
Wyszłam z nory i skierowałam się do strumyku, którego niedawno odkryłam. Woda w nim jest stale pod wysokim ciśnieniem, więc nie ma szans by zamarzła. Po paru minutowej wędrówce w mrozie doszłam do celu. Znad wody unosiła się para. Ta woda jako jedyna była ciepła, co można było wytłumaczyć tym że wydobywała się z gorącego źródła. Zaczęłam pić ciepłą ciecz. Prawię sobie poparzyłam język. Wróciłam do jaskini. Poza terenami watahy nie ma żadnej biblioteki. Zanudzę się na śmierć. Może pójdę na spacer? Albo zaznaczę że to jest moja jaskinia? Chociaż... Lepiej pójść na spacer. Wyszłam z jaskini i poszłam na wschód. Ale na serio, to nie wiem gdzie poszłam. Słońce świeciło nade mną, więc nie miałam jak określić kierunków.
Idąc tak dłuższy czas natrafiłam na coś zrobionego z kamienia. Kamień, z którego było to coś zrobione był czarny. Przecinała las i na swoim środku miała białe przerywane pasy. Powąchałam to diabelstwo. Śmierdziało czymś okropnym. Usłyszałam dziwny szałas. Rozejrzałam się. Ku mnie jechała jakaś skrzynka. Świeciła swoimi, tak myślę, ślepiami i przemieszczała się bardzo szybko. Tak mi się zdaje, że to coś na mnie warczało. Odpowiedziałam mu tym samym. Ruszyłam wolnym krokiem ku temu czemuś. Nastroszyłam sierść na grzbiecie, by zdawać się większa. Nie zatrzymywało się. Gdy było około dziesięć metrów przede mną, zrozumiałam że się nie zatrzyma. Skoczyłam, lecz w locie poczułam, że w coś uderzam. Usłyszałam pisk i poczułam, że się "odbijam". Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam rozbite szkło i zatrzymane to diabelstwo. Zauważyłam człowieka wychodzącego z tego czegoś i podbiegającego do mnie. Zawarczałam, gdy próbował mnie dotknąć. Poczułam, że rany zaczynają się regenerować. Spróbowałam wstać. Przez ten wypadek straciłam dużo siły. Człowiek wyjął jakąś kartę, która zaświeciła własnym światłem. Klikał jakieś numerki i po chwili rozmawiał z tą kartą. W moim ciele utknęło parę odłamków szkła. Nie mogę się regenerować, jak mam coś w ciele. Nie chcę, by wołał tu swoje stado. Ludzie są okropni. Jeszcze pomyślą że mam śmiertelne obrażenia...

C.D.N

Uwagi: Poćwicz nad robieniem akapitów, aby tekst nie był taką zbitą masą. To odpycha czytelnika. Cały czas wypowiedzi są źle zapisywane... Poza tym: przecinki. Może poczytaj nieco o zasadach stawiania ich, co? Momentami coś złego dzieje się z szykiem zdań, przez co powstaje "efekt Yody". Dogłębnej analizy op. dokonałam na Skype.