Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 22 maja 2016

Od Serill'a "Stado" cz. 1 (C.D. chętny)

Otworzyłem oczy i ujrzałem pierwsze promienie słońca przechodzące między liśćmi. Leżałem na gałęzi dość starego dębu, było mi wygodnie. Bardzo rozleniwiony, niemrawo poruszyłem ogonem. Zaburczało mi w brzuchu. Podniosłem łeb i ziewnąłem. Za chwilę jednak pod wpływem jego ciężaru go opuściłem. W końcu ruszyłem swoje cztery litery i zleciałem z drzewa. Rozprostowałem skrzydła, po czym z powrotem ułożyłem je przy ciele. Mój brzuch znowu dał o sobie znać. Zacząłem iść w kierunku gęstego lasu z nadzieją, że znajdę tam pożywienie. W efekcie końcowym upolowałem sarnę i zająca. Bez pośpiechu zjadłem martwe stworzenia i ruszyłem dalej. Mijałem kolejne, zdające się być identyczne, drzewa.
Godzinę później znalazłem z niego wyjście. Drzewa gwałtownie kończyły się w prostej linii, otaczając rozległą łąkę. Bez wahania postawiłem łapę na śniegu.
- Kim jesteś? - usłyszałem.
Odwróciłem łeb w kierunku głosu. Ujrzałem waderę, idącą właśnie w moim kierunku.
- Jestem Serill. A ty?
- Na razie nieważne. Skąd jesteś, jakie masz zamiary?
Zmarszczyłem brwi.
- Do czego te informacje? - spytałem nadal spokojnie. Wadera westchnęła.
- Zdajesz sobie chociażby sprawę, że jesteś na terenie Watahy Magicznych Wilków?
- Nie za bardzo, ale to wszystko wyjaśnia. Jesteś przywódcą? - zaciekawiony zmieniłem temat.
- Nie.
- A zaprowadzisz mnie do Alfy?
- No... dobra. Rozumiem, że chcesz dołączyć.
- O to mi chodzi.
- Więc podążaj za mną.
<Ktoś?>

Uwagi: "Na razie" piszemy rozdzielnie.

sobota, 21 maja 2016

Powiadomienie!

Niebawem na watasze nastąpią gruntowne zmiany. Prosiłabym o opisanie wyglądu zewnętrznego każdego z wilków oraz jego przemian. Może być on również niezgodny z aktualnymi obrazkami.
Jeżeli ktoś sam zamierza narysować swoją postać, nie ma konieczności tego robić, choć oczywiście może. Podobnie jest, jeśli ktoś zakupi Tęczowe Piórko Suzy, nowy przedmiot w sklepie. Kosztuje ono 100 SG.

Pozdrawiam,
Simka Animka (Avrille). 


P.S. Poszukuję chętnych na stanowisko kelnera i kucharza. Nie będzie ono stałe. Mogą również je przyjąć osoby, które mają już 3 stanowiska. Osoby te będą musiały odpisywać w na op. odznaczone jako "festyn leśny". Nie wywiązywanie się z tego obowiązku przez 2 tyg. skutkuje pozbawieniem tego stanowiska wilkowi.

P.P.S. Poszukuję również chętnych na stanowisko sprzedawcy i barmana. Nie będzie ono stałe. Mogą również je przyjąć osoby, które mają już 3 stanowiska. Miło by było, jakby również znalazły się chętni, którzy na stałe już przejmą funkcję dziedziny bardziej "rozrykowej", w tym satyryka. Osoby te będą musiały odpisywać w na op. odznaczone jako "festyn wrzosów". Nie wywiązywanie się z tego obowiązku przez 2 tyg. skutkuje pozbawieniem tego stanowiska wilkowi.

poniedziałek, 9 maja 2016

Od Rey "Miłosne zagrywki wroga" cz. 2 (cd. Itachi)

Siedzieliśmy w ciszy... Ja nie odważyłam się nic powiedzieć, a on przyglądał się zachodowi słońca. Kerni w końcu postanowił rozpocząć rozmowę:
- A ty co siedzisz tak cicho? - zapytał z uśmiechem.
- To moja sprawa, kim jestem! - krzyknęłam.
- Spokojnie... Nie chciałem Cię urazić.
- Najwyraźniej już to zrobiłeś!
- Rey... Przepraszam - powiedział ze smutkiem.
Znowu nastała cisza... Słońce już zaszło, a my siedzieliśmy na zimnej ziemi. Nagle zaczęłam się trząść z zimna. Wiedziałam, że mogę wzniecić ogień, ale chciałam zobaczyć co powie Kerni:
- Zimno Ci? Może już wracajmy...
- A po co? - bez zastanowienia poszłam po kilka gałęzi, ułożyłam je w stożek i podpaliłam.
- Wow... Sprytna z ciebie waderka.
- Eh... A z ciebie głupi basior - powiedziałam ze śmiechem.
- Głupi basior? Ja wiem, że mnie lubisz.
- Co?! - krzyknęłam - No dobra, może trochę...
- Robi się późno, może wracamy? - zapytał.
- Nie... Ja wracam do swojej watahy, a ty do swojej!
- No dobra... To daj mi się chociaż odprowadzić do granicy.
- Pójdę sama...
Odeszłam bez pożegnania. Pobiegłam w stronę watahy. Gdy doszłam już do jaskini, położyłam się na swoje miejsce i zasnęłam.
---
Rano gdy wstałam zauważyłam przed jaskinią jakiegoś nowego wilka. Podeszłam do niego i zaczęłam rozmowę:
- Cześć... Jesteś tu nowy? - zapytałam.
- E... Hej, tak, niedawno dołączyłem.
- Jestem Rey, miło mi Cię poznać.
- Ja jestem Itachi. Mnie też miło cię poznać.
- Oprowadzić Cię po okolicy? - zapytałam.
- No... Dobra.
Na początku postanowiłam, że pokażę mu Góry. Szliśmy przez Zielony Las, aż doszliśmy do podnóży góry.
- Chcesz wejść na szczyt? - zapytałam z uśmiechem.
- No pewnie!
- Wyścig?
- Okay. Trzy... dwa... jeden... START.
Zaczął się wyścig. Biegliśmy po dróżce, która była zrobiona przez wilki. Nagle zaczął padać deszcz. Błoto zrobiło się śliskie. Ja przez przypadek poślizgnęłam się o nie i poturlałam się w dół góry, kilka metrów dalej.
- Rey, nic Ci nie jest?
- Nie, nic... - wstałam na swoje cztery łapy, otrzepałam się i biegliśmy dalej.
Gdy dobiegliśmy na szczyt usiedliśmy na skraju i obserwowaliśmy widoki. Czułam się nie pewnie, bo wiedziałam, że może zaraz tu przyjść Kerni. Siedzieliśmy trochę czasu w ciszy. Czekałam aż Itachi się odezwie...

/C.D <Itachi?>/

Uwagi: Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. "Niedawno" piszemy razem. Nie zaczynamy zdania od "mi", tylko dłuższej formy, czyli "mnie". "Zielony Las" to nazwa miejsca, więc powinno się ją zapisywać z wielkich liter.
Wypowiedź zapisana nieprawidłowo:
-A ty co siedzisz tak cicho?-zapytał z uśmiechem.
 Wypowiedź zapisana prawidłowo:
- A ty co siedzisz tak cicho? - zapytał z uśmiechem.
Znajdź różnice.

środa, 4 maja 2016

Od Kirke "Odkrycie" cz. 2 (c.d Sarah)

"Stracić to jedno, ale żeby zrozumieć, odzyskać, wybaczyć... to drugie" ~Kirke

Pobiegłam natychmiast do watahy i po swoje zioła. Wszystko spakowałam do torby, a Riven czuwał przy Sarze. Czułam wielki ból. Im bardziej jest ode mnie dalej, tym bardziej boli. Gdy dobiegłam do nieprzytomnej Sary i położyłam jej opatrunek na szyi, czole i na plecach. Sprawdziłam ciśnienie i zaprowadziłam do pierwszej lepszej jaskini. Położyłam ją i usiadłam przy wejściu do jaskini.
Zapadła noc. Pełnia księżyca zawitała mnie i moją nieprzytomną koleżankę. 
- Kirke... - odwróciłam się i zobaczyłam Kasume.
- Co ty tu robisz?! - krzyknęłam zaskoczona - powinieneś być ter... - Kasume przerwał mi kładąc łapę na moim pysku.
- Sam chciałem tu zostać - odparł - ale tylko przy pełni możemy się widzieć. I... to nasze ostatnie spotkanie - opuściłam głowę.
- Kasume, ja... - odwróciłam wzrok - to ja powinnam zginąć, nie ty...
- Uwierz mi, że to nieprawda - objął mnie - trzymaj się - Kasume wzbił się w powietrze i zaczęliśmy latać nad chmurami.
- C... Co ty robisz? - spytałam.
- Zabieram Cię tam, gdzie nie mogłaś dotrzeć - wylądowaliśmy na chmurzę w której była kolejna skrzynka.
- Ale.. co ja mam...? - zanim się odwróciłam go już nie było. Moment... Ja stoję na chmurze?!
Riven zaczął się odzywać.
- Tak... też to uważam za dziwne... wróć... nie uważam - rozglądnęłam się - w końcu... kiedyś miałam skrzydła nie? Tylko... - złe wspomnienia przyprawiły mnie o dreszcze - nieważne... - podeszłam do skrzynki i ją otworzyłam. W środku była kolejna zagadka. 

Gołym okiem nie widać wad
Gołym okiem nie widać was
Gołe oko jest puste
Cień to ty
A mrok to zły brat, którego nikt słuchać nie powinien

Riven? Jakieś pomysły? - spytałam, a ten zaprzeczył. W środku był jeszcze jakiś pakunek. Schowałam go do torby i popatrzyłam w dół.
- No... to mamy problem - wymamrotałam - jak mam zejść? - Riven zaczął rozmyślać na głos.
- Riven, zwariowałeś?! - krzyknęłam - z takiej wysokości?! Ciebie pogięło do reszty! - Riven zaczął znowu nawijać.
- Dobra dobra... - mruknęłam i popatrzyłam w dół - Jak zginę to Cię zabiję - skoczyłam z chmury na ziemię. Nagle poczułam jak coś mnie otacza. Gdy wylądowałam zrobił się ślad kuli. 
- Em... Co to było? - Riven mi wytłumaczył, że może wokół mnie może zrobić tarczę, ale limit ma na raz na parę miesięcy.
- Mam nadzieję, że będziesz mógł to użyć w odpowiednim momencie... - ruszyłam w stronę jaskini w, której leżała nieprzytomna Sarah. Dobiegłam do jaskini i położyłam torbę koło siebie. Księżyc zaczął padać na jaskinie. Odwróciłam się w stronę swojego cienia, a tam... były skrzydła. Ja miałam skrzydła na cieniu. Usiadłam przed cieniem i popatrzyłam na skrzydła, które zaczęły się rozpadać.
- Kirke...? - Sarah obudziła stając za mną. Odwróciłam lekko pysk i popatrzyłam na nią. Pełnia odsłoniła na futrze moje blizny po skrzydłach.
yes
- Nie pytaj... - powiedziałam cicho patrząc na cień. Skrzydła się rozpadały, a ja tylko patrzyłam na nie. Wstałam i odwróciłam się w stronę Sary.
- Już ci lepiej? - spytałam patrząc na towarzyszkę.

<Sarah?>

Uwagi: Nie bardzo rozumiem, o co chodzi w całym op. - pojawia się Kasume, lecą na chmurę, on znika, ale nie ma o tym mowy, Kirke gada z Rivenem, całkiem olewając Kasume, zeskakuje, przeżyła, zero uczuć, idzie do siebie, tam są jakieś skrzydła, bla, bla... No i "nieważne" piszemy razem.