Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 24 września 2015

Od Kirke "Przygotowania do imprezy" cz. 1 (cd. chętny)

 Czwarte op. na wrześniowy Tematyczny Weekend!

Kiedy skończyłam się bawić z Shayle i się rozeszłyśmy, poszłam pozwiedzać watahę. W niewyjaśnionych okolicznościach uśmiechnęłam się. Miałam wrażenie, że mam jednak cel w życiu. Może niewielki, ale jest. Nagle usłyszałam muzykę? Pobiegłam w stronę dźwięku. Gdy dotarłam na miejsce zatrzymałam się i stanęłam jak słup.
- L...l..ludzie?! - wykrzyknęłam wystraszona. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Podchodząc do mnie zmieniała się w wilka.
- Spokojnie... to tylko przemiana ludzka - powiedziała do mnie. Jej sierść była biała z czarnymi paskami na plecach, a jej sierść na głowie miała różowe elementy.
- Jesteś nowa? Czy może już od dawna tu jesteś? - spytała się mnie, przyglądając się. Nie wiedziałam czemu zadaje mi takie pytania. Przecież wygląda jakby tu mieszkała dobre parę lat!
- Kiiyuko, ona jest nowa... - powiedziała jakaś wadera, podchodząc do nich.
- Aha... miło cię poznać! A właśnie jak masz na imię? - spytała się mnie... Kiiyuko? Chyba dobrze pamiętam. 
- Ja... jestem Kirke - powiedziałam, patrząc na całą sale.
- Miło cię poznać. Jestem Kiiyuko, a obok jest Li Vane - powiedziała, wskazując na nią. Uśmiechnęłam się.
- Co wy tu robicie? I czemu jest tyle ludzi? - spytałam rozglądając się po plaży. Wszędzie byli ludzie. 
- Nie martw się... to są wilki, tylko w transformacji ludzkiej-  powiedziała Li Vane i na mnie popatrzyła, jakby czegoś ode mnie oczekiwała.
- Em... aha? - odpowiedziałam pytająco.
- No... w twoim wieku już chyba powinnaś wiedzieć jak się zmieniać w człowieka - powiedziała, a ja opuściłam wzrok. Poczułam się źle. Nie chciałam by się dowiedzieli... ale widocznie tajemnice muszą czasami wyjść na jaw.
- Coś nie tak? - Spytała Kiiyuko, patrząc na mnie. Podniosłam wzrok z szklistymi oczami.
- Bo... ja jestem normalnym wilkiem... bez mocy... - odpadłam i moje uszy oklapły. 
- Nieprawda... każda wadera lub każdy basior ma chociaż odrobinę mocy - powiedziała Li Vane, próbując mi poprawić humor.
******
- Chcesz nam pomóc w przygotowaniach? - spytała się mnie Kiiyuko z uśmiechem.
- Zależy czy... taki ktoś ja... - nie dokończyłam, bo zamknęła mi łapą pyszczek.
- Nawet tak nie mów. Możesz pomóc przy próbach - powiedziała, uśmiechając się.
- Ale... nie umiem się zmieniać w człowieka... - powiedziałam, patrząc w stronę wszystkich wilków, które były zmienione w ludzi.
- Będziesz tylko dekorować scenę. Wiele wilków będzie pomagać takiej małej bezbronnej waderce jak ty - oznajmiła... zapomniałam jej imienia. Dziękowałam jej za pomoc.
- Kazuma... - powiedziała Li Vane, patrząc na nią.
- Nie... pójdę - rzekłam. Kazuma przez chwilę wyglądała na zaskoczoną. Weszłam na scenę, Li Vane i Kiiyuko zmieniły się w ludzi i zaczęły robić swoje. Kazuma oparła się o skrzynie i zaczęła ziewać. Chciałam w końcu pokazać, że mogę coś zrobić dobrze. Poszłam po dekoracje i zaczęłam ozdabiać  scenę. Gdy to robiłam zobaczyłam, że na krześle poza sceną było coś podobnego do... klocka z jakimś kabelkiem. Podeszłam do tego czegoś. Zobaczyłam, że ten kabelek ma dwa mniejsze zakończone jakimiś urządzeniami. Włożyłam jedno na lewe ucho, a drugie na prawe. Usłyszałam muzykę. Zamknęłam oczy i się w nią wsłuchałam.
- I-I-I wanna go, go, go... - zaczęłam nucić to, co leciało w tym dziwnym urządzeniu. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam jakąś waderę. Wyjęłam dziwne urządzenia z uszu i klapnęłam uszy.
- Widzę, że przypadła ci do gustu MP3 - powiedziała z uśmiechem.
- MP3? - spytałam.
-Tak. To takie urządzenie, do którego można wgrywać piosenki. A ten kabelek to słuchawki. Takie coś dzięki czemu tylko ty słyszysz muzykę, a nie wszyscy wokół - powiedziała z uśmiechem.
- Aha... A czyje to? - spytałam.
- Pewnie Kiiyuko... a, właśnie. Jestem Astrid. Ty jesteś Kirke, prawda? - zapytała. Przytaknęłam i wróciłam do zawieszania dekoracji. Gdy skończyłam byłam z siebie dumna.
- Ale beznadzieja... - oznajmiła, podchodząc do mnie Kazuma. Podeszły do nas Kiiyuko i Li Vane.
- Ładnie ci wyszło - powiedziała Li Vane z uśmiechem.
- Dziękuję. Przynajmniej ktoś docenia czyjąś pracę - powiedziałam i popatrzyłam na Kazumę. Ta odeszła bez słowa. Wszyscy robili przygotowania, a ja pomagałam. Byłam zadowolona, gdy mogłam w końcu w czymś pomóc. Kazuma cały czas miała na mnie oko. Miałam wrażenie, że mnie nienawidzi za te słowa. Może faktycznie nieco przesadziłam... Grunt, że mogłam pomóc to się dla mnie liczyło. Ale bardzo bym chciała dostać MP3. Wiem, że to niemożliwe, ale zawsze można marzyć.

Uwagi: Notorycznie powtarzasz wyrazy i zapominasz o przecinku przed niektórymi czasownikami, np. podchodząc, patrząc, wskazując. "Niewielki" oraz "nieprawda" zapisujemy łącznie. Znalazłem kilka drobnych literówek. Co do takich czysto technicznych błędów... Impreza nie jest na sali, a na świeżym powietrzu, a konkretniej na Wschodniej Plaży.

środa, 23 września 2015

Od Shayle "Podróż" cz. 3 (cd. Kirke)

 Patrzyłam ze strachem na białą waderę. Była niewiele większa ode mnie, jednak nie chciałam osądzać kogoś po wyglądzie. Mogła być silniejsza. Pomyślałam, że mnie rozszarpie, ale odezwała się.
- Zadałam pytanie! Czemu mnie śledzisz?! - warknęła. Klapnęły mi uszy, ale odezwałam się niepewnie:
- Nie chciałam cię śledzić... Poczułam coś i pobiegłam za zapachem.
- Bzdura! Kto ci kazał mnie szpiegować?!
Przewróciłam oczami. Zrobiło się to dla mnie irytujące. Podniosłam się z ziemi, otrzepałam i powiedziałam ze spokojem:
- Jak już mówiłam, nikt mi nie kazał cię szpiegować. Jestem w tym lesie pierwszy raz. Nawet nie wiem, kim jesteś.
Wadera lekko warknęła na mnie. Starałam się ukryć to, że nadal się boję.
- Jak się nazywasz?
- Yuki- odpowiedziała obojętnie.
- Jestem Shayle... Albo Thunder, albo Shy albo Blacky - uśmiechnęłam się sztucznie. Wadera przewróciła oczami. Nie mam pojęcia czemu, ale mimo, że boję się wielu rzeczy, lubiłam czasami kogoś denerwować.
- Wiesz może gdzie można znaleźć coś do jedzenia? Albo picia?
- W pobliżu jest jedna wataha, mogę cię zaprowadzić, bo pewnie i tak się ode mnie nie odczepisz... - po tych słowach wstała i spokojnym krokiem poszła w głąb lasu.
- No i masz rację - podbiegłam żeby dorównać jej kroku.
                                                      *********
Doszłyśmy w końcu do jakiejś starej biblioteki. Wadera przystanęła i odezwała się do mnie.
- Powinna tam być obecna Alfa, Suzanna. Zapytaj czy możesz zostać... Ja spadam...
Wydawało mi się przez chwilę, że po kilku krokach mruknęła "Byle dalej od ciebie". Parsknęłam śmiechem. Może w tym miejscu znajdę jakichkolwiek przyjaciół. Weszłam niepewnie do biblioteki. Przeszłam kilka kroków i zaczęłam się rozglądać. Byłam pewna, że nikogo tu nie ma, ale nie zauważyłam siedzącej w cieniu wadery.
- Hej!
Przestraszyłam się tak, że z piskiem odskoczyłam do tyłu. Nie znoszę jak ktoś mnie tak zachodzi od boku.
- Ej, spokojnie! Kim jesteś? - zapytała, wstając z ziemi.
- J-jestem Shayle... Szukam nowego domu...
- W takim razie wydaje mi się, że dobrze trafiłaś... Witaj w Watasze Magicznych Wilków!
Zamerdałam radośnie ogonem. Wydawała się być całkiem miła.
- Jednak jeśli chcesz tu zostać, to pamiętaj, że przez miesiąc będziesz obserwowana. Więc nie wywiń mi tu głupstwa.
Zamyśliłam się na chwilę. A co takiego może zrobić szczeniak mojego wzrostu? I w dodatku co może zrobić szczeniak który jest taką słabą ciamajdą, jak ja... Nie raz zdarza się, że się potknę o własne łapy albo przestraszę złamanego patyka w lesie. Ale pokiwałam głową i pobiegłam z radością obejrzeć nowe tereny. Biegłam dość szybko i na chwilę przymrużyłam oczy, bo słońce mnie raziło. Przebiegałam właśnie obok jakiegoś pagórka kiedy nagle wpadłam na niebiesko-czarną waderę. Przewróciłyśmy się obie a ona pisnęła. Chyba coś jej było. Wstałam i się otrzepałam, a ona tylko prychnęła w moją stronę.
- Hej! Patrz gdzie leziesz!

<Kirke? Swoją drogą wszystkiego najlepszego>

Uwagi: Zauważyłem literówki i nieprawidłowe stawianie Spacji w przypadku zapisu dialogu.

poniedziałek, 21 września 2015

1200 postów

Świętujemy! Mamy 1200 postów!!!
Każdy wilk otrzyma po bonusowe 12 pkt. (jak będzie 1300 postów - 13 pkt., 1400 postów - 14 pkt. itd., więc naprawdę watro)!

piątek, 18 września 2015

Od Mizuki "To tylko ja" cz.1

Kilka dni po moim "wypadku" obolała wstałam i otrzepałam się z kurzu, moja prawa tylna łapa nadal była złamana, więc musiałam chodzić na trzech łapach. Powolnym krokiem wyszłam z jaskini, na zewnątrz padał deszcz, lecz nie miał on dla mnie żadnego znaczenia. Postanowiłam pójść na spacer. Ostatnio w watasze czułam się co najmniej dziwnie, czułam niewyobrażalny ból, lecz nie był on związany z moimi ranami. Wewnętrznie czułam niewyobrażalną pustkę, nie czułam szczęścia, miłości czy innych ciepłych uczyć był tylko ten... smutek. Od kilku dni nie wymieniłam z żadnym wilkiem nawet słowa bo kto by chciał ze mną rozmawiać? Szłam przed siebie aż doszłam do Wschodniego Klifu, stanęłam na samej krawędzi, czując silny wiatr wiejący od morza, za to deszcz sprawiał wrażenie jakby miał padać bez końca. Położyłam się na zimnych i mokrych skałach, a moje łapy bezradnie zwisały z klifu. Czy ja w ogóle jestem komuś potrzebna? Zadawałam sobie takie i inne pytania w duszy, jednak na żadne nie znałam odpowiedzi. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, gdy dołączyłam do watahy moje życie zmieniło się na lepsze, jednak był to tylko krótkotrwały efekt. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki za sobą, jednak nie obchodziły one mnie. Właściwie to wszystko przestało mieć dla mnie znaczenie.
- Cześć, laleczko co tu robisz? - Usłyszałam za sobą głos.
Nie należał on do nikogo z watahy, niechętnie obróciłam łeb i ujrzałam czarno-czerwonego skrzydlatego basiora. Nie interesowało mnie kim on jest, ponownie obróciłam głowę kładąc ją na łapach.
- Kim jesteś? - zadał kolejne pytanie
Zignorowałam go, patrzyłam tylko w dół jak woda uderz o klif. Lekko zdenerwowany basior zadawał następne pytania. W pewnym momencie wstałam i bez słowa przeszłam koło basiora.
- Ej, ty, stój! - krzyknął basior, przewracając mnie na ziemię.
Po upadku na ostre skały część z moich ran ponownie się otworzyła. Nie były to poważne obrażenia, więc wstałam i bez słowa ruszyłam dalej. Basior zamilkł gdy zobaczył że mimo cieknącej krwi z moich ran jestem na dal w stanie chodzić. To było dziwne, mimo upadku nie czułam żadnego bólu, szłam dalej zamyślona. Po chwili bardzo blisko mnie uderzył piorun i odrzucił mnie kilka metrów w bok. Upadłam po czym straciłam przytomność. Obudziłam się jakiś czas później w nieznanej mi jaskini, obok mnie leżał ten co najmniej dziwny basior. Chciałam krzyknąć na całe gardło, jednak basior zamknął mi pysk swoimi dużymi łapami.
- Zamknij się! Jeśli cię znajdą będziemy mieli problemy - powiedział basior zdejmując swoje łapy z mojego pyska.
Po chwili zauważyłam że moje rany są opatrzone.
- Kim jesteś? I gdzie ja jestem? - Powiedziałam niemalże szeptem
- Shadow, w watasze Asai, a teraz siedź cicho, bo jak nas nakryją będziemy mieli kłopoty - odparł.
Jego słowa odbiły mi się echem. Przecież wataha Asai jest wrogiem Watahy Magicznych Wilków! Już chciałam zacząć krzyczeć na niego, jednak on rozpoczął rozmowę pierwszy.
- Wybacz, ślicznotko że cię tu przyniosłem jednak musiałem opatrzyć twoje rany, bo wykrwawiłabyś się na śmierć - powiedział uśmiechając się złośliwie
Ślicznotko!? Jak on w ogóle ma czelność mówić tak na mnie?
- Możesz chodzić? - ponownie zaczął rozmowę
- Tak - powiedziałam, wstając
- Odprowadzę Cię do granicy, dalej będziesz musiała radzić sobie sama - powiedział ponownie patrząc na mnie tymi swoimi obrzydliwymi ślepiami.
Nie odpowiedziałam tylko kiwnęłam głową na to, że zrozumiałam. Wyszliśmy z jego jaskini i ujrzałam, że jego tereny watahy były całkowitym przeciwieństwem naszych, ziemia była jałowa, a wszędzie nie było nic oprócz porozrzucanych głazów. Szybkim ruchem Shadow pobiegł i schował się za jakiś głaz, po chwili cicho gwizdną na znak, że mam do niego dołączyć, tak też zrobiłam. Ledwo zdążyłam schować się z głaz, a obok nas przeszła patrol, wzięłam głęboki wdech i wstrzymałam oddech. Gdy patrol przeszedł, wypuściłam powietrze i wzięłam głęboki wdech. Dalsza część drogi była spokojna gdyby nie fakt, że Shadow co chwilę prawił mi komplementy, było to strasznie upierdliwa sytuacja. Gdy wreszcie doszliśmy do granicy moich i jego terenów basior zadał mi dziwne pytanie:
- Nie wyglądasz na najszczęśliwszą kochaniutka, co powiesz na to by dołączyć do naszej watahy? - powiedział, stając w miejscu, złośliwie się uśmiechając
Gdy usłyszałam to pytanie myślałam, że się przesłyszałam, nie wahałam się ani chwili z odpowiedzią:
- Jaja sobie robisz? To jest oczywiste że odpowiedź brzmi: nie! Ciesz się że Cię nie zabiłam, bo jesteś moim wrogiem i nic tego nie zmieni! - powiedziałam z wściekłością w oczach
- Dobrze wiem, że tego nie zrobisz.
- Czemu niby!? - krzyknęłam, rzucając się na przeciwnika, jednocześnie powalając go na ziemię. Wilk leżał bezradnie pod uściskiem moich silnych łap i tylko głupio się uśmiechał, wtedy spojrzałam w jego oczy i ujrzałam w nich identyczny ból i cierpienie co w moich. Moja cała złość wyparowała. Zeszłam z basiora i poszłam w kierunku mojej jaskini.
Nikt pewnie nawet nie zauważył, że mnie nie ma, myślałam w głębi siebie, co dodatkowo mnie raniło. Jednak moje myślenie nie było słuszne, nim zdążyłam dojść do jaskiń, podbiegła do mnie Ice.
- Gdzieś ty się szlajała? Wszyscy cię szukają - powiedziała zdenerwowana
- Wybacz - rzekłam, po czym Ice zaciągnęła mnie do swojej jaskini i obejrzała wszystkie moje rany.
- Coś ty z sobą zrobiła? - Spytała, patrząc na świeże rany.
- Spadłam kawałek z klifu - powiedziałam kłamiąc. Wiem było to złe, jednak nie mogłam powiedzieć jej prawdy.
- Ech, co my z tobą mamy! - powiedziała, wzdychając
Po niedługiej chwili wróciłam do swojej jaskini i położyłam się spać. Ostanie o czym pomyślałam przed zaśnięciem było: Zobaczymy, co przyniesie czas.

Uwagi: "W ogóle" piszemy przez "ó". "Krótkotrwały" piszemy razem. "Dół" piszemy przez "ó". Wataha Magicznych Wilków to nazwa! Przestań powtarzać w kółko "powiedział" i "powiedziała". Poćwicz nad przecinkami.